31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy była w gorącej wodzie kąpana?
Raczej nie, chociaż trzeba przyznać, że czasami Daisy miewała porywy, w których lubiła robić coś tu i teraz. Szczególnie w przypadku kiedy wiedziała, że dodatkowa motywacja mogła przywołać do działania, jak w przypadku zbierania się do baru, żeby nie zasnąć na wygodnym łóżku. A brakowało jej naprawdę niewiele. Pewnie gdyby Kira dłużej szukała ładowarki, to faktycznie Whitmore strzeliłaby sobie drzemkę.
Taki scenariusz jednak nie miał miejsca, bo dziewczyny zwinnie zebrały się do baru. Baru, w którym karaoke już trwało w najlepsze, a na scenie gościła prawdziwa gwiazda w postaci małego misia i utworu Celine Dion. Daisy poruszała lekko głową, próbowała się bujać, ale facet faktycznie tak się kręcił, że w połowie piosenki już padł na kolana i zaczął cicho szlochać zamiast śpiewać. Ktoś faktycznie musiał go skrzywdzić. Pewnie Jola.
Całe szczęście serca Kiry i Daisy miały się bardzo dobrze. Do tego stopnia, że nie miały przeciwskazań, by wlać w siebie co nieco alkoholu. Whitmore nauczona manierami, które przejęła od swoich fancy znajomych, od razu zaproponowała, że za pierwszą kolejkę ona zapłaci. Tym razem może już nie firmową kartą, bo akurat drinków w barze karaoke byłoby ciężko wytłumaczyć przed HRem.
A to ciebie przepraszam w ogóle da się czymś zaskoczyć? — zaśmiała się, spoglądając na Kirę z rozbawieniem. Daisy miałą wrażenie, że ta dziewczyna w swoim życiu widziała już wszystko i zrobiła drugie tyle. Idealnym przykładem była chociażby lista, którą Daisy czytała jej dzisiaj w samochodzie, a Finch sama przyznała, że większość z tych rzeczy miała już za sobą, jak nie wszystkie.
Jednak skoro blondynka sama chciała, żeby Daisy wzięła dla nich swój ulubiony napój, Whitmore nie miała zamiaru się z nią przecież sprzeczać! Nachyliła się do przodu, opierając o ladę, a kiedy jakaś lokata brunetka podeszłą do nich i spytała co będzie, managerka uśmiechnęła się ciepło do kobiety.
Macie Aperol Spritz? — spytała, postukując paznokciami o ladę, na co barmanka skinęła głową. — W takim razie dwa razy — zamówiła i spojrzała na Kirę. Nie spodziewała się jakiś wielkich pochwał co do jej wyobru, ale w końcu miała wziąć to, co było jej ulbubionym. Daisy lubiła Aperol, bo po pierwsze smakował dobrze — nie był za słodki ani za gorzki — a po drugie kopał równie przyjemnie co inne trunki.
Przyniosę wam do stolika — oznajmiła kobieta, kiedy tylko Daisy zapłaciła za trunki. Skinęła głową, a zaraz ruszyła przodem do pierwszej, lepszej loży, która nie znajdowała się za blisko sceny, żeby dało się pogadać, ale też na tyle odpowiednio ulokowana, że wszystko było stąd widać. Na stole leżała już wielka czerwona teczka z listą wszystkich możliwych piosenek.
To co będziesz śpiewać? — oczywiście Whitmore jako pierwsza dorwała się do segregatora. — Green Day? Smash Mouth? A może 4 Non Blondes i What’s up? — próbowała dopasować do niej jakiś utwór, przyglądając się jej zaczepnie, raz po raz chowając się za kartkami.

what's goooooin on
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Alkohol był nieodłączną częścią jej wypadów na miasto. Nie piła tylko wtedy, kiedy musiała wsiąść za kółko. Raz tak zrobiła i to było strasznie durne. Nie widziała jednak sensu bawienia się bez procentów. Owszem, można nie pić, ale po co? Zwłaszcza, kiedy towarzystwo było najebane. O wiele łatwiej znieść stan upojenia innych, gdy samemu było się pod wpływem. Jeśli już znajdowała się na jakiejś imprezie i jakimś cudem podjechała tam swoim ukochanym Ferrari, to albo odbierała samochód kolejnego dnia, albo po prostu nastawiała się na wszystko psychicznie dużo wcześniej.
Jasne, że się da. Musisz tylko znaleźć na to dobry sposób — odparła, uśmiechając się przy tym zawadiacko. Może w swoim życiu widziała nie tyle wszystko, a wiele, to jednak dalej były sytuacje, w które wprawiały ją w zdziwienie. A Daisy zdumiewała ją za każdym razem. Nie tylko listą rzeczy, których nigdy nie robiła, ale przede wszystkim tym, jak ochoczo podłapywała jej wszystkie pomysły. Może wykreowała sobie w głowie zupełnie inny obraz menadżerki, stąd takie reakcje?
No i widzisz? — zaczęła, kiedy Whitmore złożyła zamówienie. — Już masz pierwszy przykład. Nie spodziewałam się, że Aperol Spritz to twój ulubiony drink. Bardziej pasowało mi do ciebie... — urwała na moment, przyglądając się jej uważnie, próbując przypisać jej odpowiedni trunek. — Negroni. Albo Margarita. Klasycznie i elegancko — skinęła głową, żeby umocnić wypowiedziane słowa. Bo w oczach Kiry menadżerka naprawdę była elegancką kobietą, która pochodziła z eleganckiego świata. Zupełnie jak Finch, która wywodziła się z bogatej, szanowanej rodziny. Tylko zarówno ona, jak i jej siostry, już dawno odcięły się od schematów wymyślonych przez ojca. Mężczyzna do tej pory nie potrafił pogodzić się z faktem, że żadna z jego córek nie wybrała prawa jako ścieżki kariery.
Udały się do stolika, który znajdował się w odpowiedniej odległości od sceny, czyli ani za blisko, ani za daleko. Dobrze, że nie zostały jednak przy barze, bo tutaj zdecydowanie lepiej będzie im się rozmawiać.
A skąd w ogóle pomysł, że będę śpiewać? — zapytała, ale zamiast usiąść naprzeciwko Whitmore, zajęła miejsce obok niej. Też chciała zobaczyć, jaki mają wybór utworów! — Daj mi wypić przynajmniej ze dwa drinki — zaśmiała się, dając jej do zrozumienia, że nie potwierdza swojego występu na scenie, ale też go całkowicie nie odrzuca.
Mogła zaśpiewać piosenki wszystkich wymienionych przez menadżerkę zespołów. Lubiła Green Day, w szczególności Basket Case. Lubiła też Smash Mouth i chyba nawet kiedyś zaśpiewała publicznie All Star. Ludzie bawili się doskonale, w końcu każdy zna piosenki ze Shreka! What's up było dość popularną piosenką na karaoke. Jej znajoma Camille wybierała ten numer do porzygu.
Myślałam o The Killers. Może Mr. Brightside, Human albo All These Things That I've Done? Pomóż mi wybrać. A potem wybierzemy coś dla ciebie — znów zawiesiła spojrzenie na jej twarzy, zastanawiają się, w jakim gatunku muzycznym widziałaby Daisy. — Wolisz coś pokroju Bonnie Tyler, Abby czy raczej Oasis? Nie, poczekaj — uniosła rękę, żeby Whitmore jeszcze jej nie odpowiedziałaś. — Kochasz piosenki Disney'a i wcale się tego nie wstydzisz! — stwierdziła, chociaż pewność mieć nie mogła. Z drugiej strony, trzeba być niespełna rozumu, żeby nie uwielbiać soundtracków z bajek.

hakuna matata - what a wonderful phrase
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Daisy może i sprawiała wrażenie poważnej, eleganckiej kobiety, ale bardzo daleko było jej do tego w praktyce. Żadna była z niej dama. A jeśli już, była to idealnie przyodziana maska, którą zakładała na potrzeby towarzystwa i odpowiedniego szacunku w pracy. W rzeczywistości kochała się ubrudzić, próbować nowych rzeczy i zaszaleć. Miała to gdzieś głęboko zakorzenione w sercu, to swoje wewnętrzne dziecko, ale jednak w kręgach, w jakich się obracała nie mogła tego pokazywać.
Kira miała ten przywilej, że Whitrmore poczuła się przy niej na tyle swobodnie i luźno, że raz po razie odkrywała ta prawdziwą siebie. Pozwalała sobie na o wiele więcej i nie umiała jeszcze tego dobrze wyjaśnić, ale towarzystwo Finch… było dla niej wyjątkowe. Trochę jakby cofnęła się kilka lat do tyłu i mogła na nowo przeżyć to wszystko, co ją ominęło. Może to było głupie, może dziecinne i nie na miejscu, ale tak właśnie czuła. Oczywiście postanowiła zachować to dla siebie i za nic nie dzielić się z blondynką ani nikim innym tymi spostrzeżeniami, ale tak właśnie było. Cieszyło ją towarzystwo dziennikarki. Tak samo jak namawianie ja do tego, żeby na coś się zapisała.
Jezu, ale ty nie wiesz, jak to działa w takich miejscach? — zrobiła wielkie oczy i spojrzała na nią niedowierzaniem. — Przecież tu już jest pewnie kolejka na następne pół godziny — przewróciła oczami i szturchnęła Kirę za kurtkę. — Trzeba już się zapisać i akurat jak będziesz po trzech drinkach, to będzie twoja kolej — w żadnym szanującym się barze karaoke, gdzie faktycznie byli ludzie nie było tak, że zapisywałeś się i od razu wysyłali cię na scenę. Może na samym początku imprezy, a tu gdzie trafiły… no zdecydowanie ludzie siedzieli tu już od jakiegoś czasu. Dlatego trzeba było działać szybko, żeby w ogóle zdążyły zaśpiewać, zanim nie trzeba będzie się zbierać do hotelu. Proste.
Mr. Brightsite!!! — podeksctowałą, gdy Finch wymówiła znajomy tytuł. — Zdecydowanie. Pasuje do ciebie — rzuciła i oczywiście chodziło jej o samo brzmienie nuty, a nie to, o czym faktycznie była. Akurat tego czy Kira zdradzała swoje partnerki nie wiedziała i nie miała zamiaru też oceniać. Wyprostowała się i huknęła segregatorem o stół, żeby przewertować kartki i jeszcze dla pewności sprawdzić, czy utwór był na liście dostępnych piosenek. — No popatrz tylko — postukała palcem. Oczywiście, że był. To Kirę już miały z głowy, a co do Daisy…
Oasis czasami, ale to jak już jestem mocno napruta — zaczęła, przy okazji uśmiechając się do barmanki, która postawiła na stole dwa aperolki spritz z kolosalną ilością lodu. — Disney lubię… — zamyśliła się na moment, bo w sumie czemu nie? Każdy lubił śpiewać piosenki z bajek. — Ale wiesz co myślałam? Trzeba się zdać na los i wylosować — świetny pomysł, nie ma co. Znając jej szczęście to pewnie padnie na coś kompletnie randomowego, jak jakieś hymny albo coś, czego nawet nie znała. Ona nawet nie lubiła się tak zaskakiwać. Nie miała pojęcia, czemu przy Finch tak bardzo traciła głowę.
Dobra, powiedz stop! — przedstawiła po krótce rolę Kiry w tym wszystkim, a zaraz sama zamknęła oczy i zaczęła wertować kartki. Pierwszy szybko, potem wolniej, aż Finch nie powiedziała, że powinna przestać. — A teraz daj jakiś number od jeden do sto — poprosiła, otwierając oczy i kiedy tylko Kira zarzuciła numerem, Daisy nachyliła się nad listą i zaczęła liczyć. Tak liczyła i liczyła, aż w końcu jej palec nie padł na w y l o s o w a n y m numerze, jakim było… — Proszę bardzo Katy Perry — uśmiechnęła się. Akurat tą wokalistkę lubiła bardzo, a tytuł… — I Kissed A Girl — no kurwa niezły prezent losu. Próbował coś powiedzieć? — No i super — może i próbował, a Daisy nie miała zamiaru odpuszczać.

oh well..
kasik
generowanie postów z ej aj
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”