32 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
166 cm
patolog sądowy Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Even if everyone turns a blind eye, I'm fine
Even if it's a little far, I still climb
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Olivia musiała przyznać sama przed sobą, że dzisiejsza praca z podopieczną, chociaż wiązała się z przekazywaniem wiedzy i poniekąd niańczeniem, nie była taka zła, jak wcześniej zakładała. Nadal nie można było powiedzieć, że wewnętrznie skakała z radości na myśl pracy ze studentami, jednak aktualnie ta perspektywa nie wydawała się takim koszmarem, jak na samym początku, kiedy postawiono ją przed faktem dokonanym. Ruelle miała głowę na karku, była bystra, co sprzyjało przymusowej współpracy. W duchu była jej za to wdzięczna, chociaż wyraz twarzy nie zmienił się aż tak. ostatnie, na co chciała pozwolić, to spoufalanie się. Sympatia sympatią, ale profesjonalizm też był ważny. Zwłaszcza, że nie znała do końca wszystkich umiejętności młodej dziewczyny. Co, jeśli z czasem okaże się, że to wszystko co miała do zaprezentowania?
-Trafne spostrzeżenie. Mógł mieć faktycznie przygodę z kochanką, a mógł również ślady zostawić sprawca chcąc mu pokazać, że spotkanie nie jest żartem. A może próbował sam się udusić. Wiele tych przypuszczeń - zerknęła na dziewczynę, lekko się uśmiechając. W głowie sam kreowała scenariusze, pozwalając się ponieść wyobraźni. Były momenty, w których przeszkadzała jej w ocenie sytuacji, a Liv nie potrafiła w żaden sposób nad nią zapanować. Poskromienie płynących w głowie obrazów było wyjątkowo trudne i głównie za sprawą dźwięków płynących z odtwarzacza była w stanie pozostać w świecie realnym. Również obecność dziewczyny wpływała korzystnie, bo Liv mimo wszystko musiała poświęcać jej uwagę, odpowiadając na pytania, jak i komentując, co właśnie robiła.
-Owszem, czas w jego przypadku ma najmniej istotne znaczenie. Jedyne, co się liczy, poza ustaleniem jak zginął, jest doprowadzenie go do takiego stanu, by w razie potrzeby, rodzina mogła otworzyć trumnę. Wbrew pozorom ludzie reagują dość emocjonalnie widząc, że ich bliski ma mocno poharatane rany po sekcji - powiedziała. Przekonała się o tym nie raz, zwłaszcza podczas początków swojej kariery, kiedy nie miała takiej wprawy, jak teraz. Bycie studentem czy późniejszym rezydentem nie było tak łatwe, jak mogło się wydawać.
Zadowolona z efektu końcowego, jaki zaprezentowała Ruelle, mogły z całą pewnością ruszyć dalej. Robiło na niej wrażenie z jakim spokojem młoda dziewczyna zajmowała się wyjmowaniem wątroby. W jej głowie pojawił się obraz młodego chłopaka, który zwymiotował, jak tylko pierwszy narząd został usunięty z ciała. Niestety, z tak słabą odpornością nie można było liczyć na świetlaną przyszłość.
-Teoria z narkotykami coraz bardziej zaczyna przemawiać na swoją korzyść, hm? Ale może być też oznaką choroby, chociażby nowotworu. Wycinek jest konieczny. Podobnie jak określenie stopnia przekrwienia, sprawdzenie obecności guzków czy zawartość tłuszczu. Pomóc ci w czymś, czy nadal masz w głowie teorię? - zainteresowała się. Również tutaj nie było możliwości, aby studentka mogła coś zepsuć. Poza upuszczeniem wątroby na podłogę nie groziło im nic, co mogłoby wpłynąć na dalszą sekcję. Niech się ptaszyna rozwija, skoro latanie tak dobrze jej szło.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Become a hockey expert
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdecydowanie Ruelle nie przybyła do prosektorium po to, aby się spoufalać. Miała się czegoś nauczyć, a dodatkowo patolożka okazała się na tyle uprzejma, że poza oględzinami zwłok pozwoliła jej także na to, aby samodzielnie wykonała część procedur. Była jej za to naprawdę wdzięczna, a współpraca szła im chyba naprawdę nieźle. Przynajmniej Prescott była z niej wyjątkowo zadowolona i na pewno nie pogardziłaby, gdyby miała częściej współpracować z Calvert.
- Opcji jest wiele - przyznała, ale ich pracą nie było teoretyzowanie, a jedynie skatalogowanie obrażeń na ciele i wyciągnięcie z nich pewnych wniosków.
Wniosek na razie był taki, że mężczyzna niedługo przed śmiercią był podduszany. Nie na tyle mocno, aby zostawić po sobie wyraźny ślad zadzierzgnięcia lub uszkodzić struktury układu oddechowego. Nic więcej nie były na razie w stanie ustalić i powinny przejść do kolejnych zagadnień, które mogły nieco lepiej rozjaśnić zagadkę śmierci jegomościa.
- Mhmm... Wszystko też zależy od tanaropraktora. Nie wszystko jednak da się tak dobrze ukryć... Albo łatwo - odpowiedziała, spoglądając nagle na ciało wzrokiem kogoś kto zajmował się przygotowywaniem zmarłych do pogrzebu. - Korpus będzie zakryty przez ubranie. Cokolwiek go zabiło to nie pozostawiło deformacji w twarzy. Jedynie nieco uciążliwa mogłaby być linia powstała na skutek otwarcia czaszki do badania mózgu. No, ale ma nieco dłuższe włosy. Przy odpowiednim zaczesaniu i magii makijażu nie powinno być tak źle.
Musiała jednak się skupić na zadaniu, które miała przed sobą, a nie na tym jak przygotowałaby tego denata do pogrzebu. Nie pozwalała na to, aby coś podobnego mogło ją rozproszyć. Zwłaszcza, że właśnie trzymała w dłoniach jeden z jego organów.
- Jest nieco obtłuszczona, ale powiedziałabym, że raczej w granicach normy. Wyraźnie przekrwiona, ale powierzchnia gładka bez wyczuwalnych guzków... - odpowiedziała, przesuwając uważnie palcami po całej powierzchni narządu. - Chyba daję radę... Toksykologia chyba jako jedyna da nam trafne odpowiedzi.
Nie zostało jej zatem nic innego niż zakręcić się wokół pomieszczenia, aby znaleźć odpowiednie probówki, w których mogłaby zamieścić pobrany fragment wątroby, który miałby zostać przekazany do laboratorium.

Olivia Calvert
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
32 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
166 cm
patolog sądowy Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Even if everyone turns a blind eye, I'm fine
Even if it's a little far, I still climb
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Na ustach kobiety pojawił się uśmiech, który był wynikiem tłumionego śmiechu. Nie dało się teraz nie domyślić, że Ruelle miała bliska styczność z zabiegami, jakich dokonywano w zakładach pogrzebowych, żeby jak najlepiej zająć się zmarłymi. Nawet, jeśli napomknęła o tym znacznie wcześniej, Calvert miała teraz jawne potwierdzenie, że faktycznie młoda studentka obcowała ze śmiercią od małego. Czy powinna potraktować to w tak zabawny sposób? Zapewne wiele osób spojrzałoby na nią w tej chwili jak na wariatkę, niemniej z jakiegoś powodu uwagi ciemnowłosej dziewczyny zwyczajnie ją rozbawiły. Przez te wszystkie lata, które spędziła w prosektorium chyba trochę zmieniło jej się poczucie humoru, które stało się znacznie luźniejsze. Jej ojciec, zasłużony kardiochirurg zapewne również to miał na myśli, kiedy ostatnim razem wypomniał jej, że zdziczała.
-Kiedy następnym razem pojawi się ciało, które będzie potrzebowało skutecznych zabiegów przed złożeniem do trumny, polecę ciebie. Zdajesz się w pełni znać na tym, o czym właśnie mówisz - powiedziała z nutką podziwu. Co prawda zainteresowanie nietypowe, ale zdaniem patolożki lepsze takie, niż branie narkotyków czy zabijanie. Dodatkowo jedynie potwierdzało to, co wywnioskowała na początku - Ruelle podchodzi poważnie do rzeczy, z którymi ma bliska styczność, a które mogły wpłynąć na jej przyszłą karierę. Jeśli w takiej sytuacji Olivia mogła przysłużyć się rozwojowi Prescott, będzie jej niezmiernie miło patrzeć, jak pnie się po kolejnych szczebelkach, zaliczając kolejne semestry na studiach.
Pozwoliła wysnuć jej wnioski. Pozwoliła podejmować decyzje i działać, gotowa w każdej chwili zareagować, gdyby tylko Ruelle niebezpiecznie zbliżała się do uszkodzenia potencjalnych dowodów. Wnętrze mężczyzny było wyjątkowo ważne, mogąc dostarczyć odpowiedzi na gromadzące się pytania.
Czekała, aż dziewczyna pobierze próbki, odpowiednio je oznaczając. Obstawiała, że wyniki przyjdą nie wcześniej, niż za kilka godzin, jeśli tylko nie będzie obłożenia w laboratorium. Poleciła przy tym Ruelle zanieść je na górę, nie mogąc zrobić tego samej - zostawienie studenta bez opieki w prosektorium nie wchodziło w grę.

Kiedy wróciła, mogły przystąpić do dalszych części. Tym razem Olivia przejęła większą inicjatywę, zajmując się sercem mężczyzny. Zabrała się za uważne oględziny. Wyglądało całkiem w porządku, podobnie jak wcześniej wątroba. Czyli nie tu przyszło szukać przyczyny, chociaż więcej można było dowiedzieć się po wyjęciu narządu.
-Serce na pierwszy rzut oka wydaje się normalne. Worek osierdziowy bez cech płynu krwistego. Powiększone, ułożenie prawidłowe - powiedziała, zabierając się za precyzyjne usunięcie narządu. Starała się robić wszystko na tyle powoli, by dziewczyna swobodnie mogła obserwować i zadawać pytania w razie konieczności.
-Hmm… trochę cięższe, niż norma. Możliwe, że miał nadciśnienie - powiedziała bardziej do siebie, co zdarzało jej się robić notorycznie kiedy pracowała bez asysty. - Jak zapewne wiesz, serce jest jednym z ważniejszych narządów przy wykonywaniu sekcji. Dostarcza wielu odpowiedzi, zwłaszcza w przypadku osób niezidentyfikowanych, bo pozwala poznać historię choroby pacjenta - zauważyła, zabierając się do oglądania naczyń wieńcowych, tłumacząc krok po kroku co należy robić i na co zwrócić uwagę. podobnie postąpiła z jamami serca, które wymagały otworzenia oraz samego mięśnia. - Widzisz te blizny? Wskazują, że nasza ofiara przeszła zawał - zerknęła na studentkę, wskazując odpowiedni fragment. - Pobierzemy materiał do histopatologii - stwierdziła, zabierając się do pracy. Miała nadzieję, że na wyniki nie trzeba będzie czekać w nieskończoność nawet, jeśli nie podejrzewała, by serce miało coś wspólnego ze zgonem.
Schody za to pojawiły się przy płucach.
-Oho - wyrzuciła z siebie, pochylając się nad narządem. - Widzisz coś nietypowego? - ponowne zerknięcie na studentkę, która bacznie ją obserwowała.


Ruelle I. Prescott
24 y/o
Become a hockey expert
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie mogła nic poradzić na to, że ta jedna pojedyncza uwaga kobiety sprawiła, że uruchomił się w niej tryb profesjonalnej tanatopraktorki. Co prawda może i nie poświęciła temu rzemiosłu połowy życia, a jedynie niecałe cztery lata, ale zdążyła się dosyć sporo nauczyć pod okiem kilku prawdziwych specjalistów. Zwłaszcza, że akurat w tej dziedzinie miała okazję do tego, aby nie tylko studiować teorię, ale także uczyć się przez praktykę. Inaczej niż na studiach.
- White Lily Funeral Services - rzuciła jeszcze w ramach podpowiedzi. - Tylko tam dorabiam, więc jeśli miałabym się zająć ciałem osobiście to najlepiej to podkreślić przy składaniu zamówienia.
Nie miała pojęcia czy patolożka mówiła poważnie, ale jeśli nie żartowała to dostała właśnie dosyć jasne informacje odnośnie tego jak ma się upewnić, że faktycznie Prescott będzie przygotowywała teoretycznego denata do pochówku.
O ile na etapie oględzin zewnętrznych faktycznie nie mogła niczego zepsuć to jednak im dalej w to brnęły tym większe istniało prawdopodobieństwo, że pod wpływem nieostrożności czy zwykłego wypadku. Na razie jednak czuła, że idzie jej całkiem nieźle. Uważała na to, co robi i starała się nie wykonać żadnego ruchu, który mógłby zaszkodzić jej pracy.
Posłusznie pobrała próbki, opisując je odpowiednio. Pokazała je jeszcze Olivii, aby mogła je zatwierdzić, a potem posłusznie ruszyła w kierunku laboratoriów. Trudno było przewidzieć jak wiele czasu minie nim otrzymają wyniki, ale wiedziała, że same zapewne spędzą nad ciałem kilka dobrych godzin, aby uważnie przyjrzeć się wszystkiemu, co znajdowało się wewnątrz denata.
Serce znajdowało się jako kolejne na ich liście rzeczy, które mieli na liście do odhaczenia. Tym razem to Calvert chwyciła ponownie za stery, aby pokazać studentce, co i jak. Ruelle zatem wiernie trwała przy jej boku, gotowa do tego, aby asystować jej przy przeprowadzaniu całego tego zabiegu.
- Powiększone podobnie jak wątroba. Może też to sprawa toksyn lub używek? Również są w stanie doprowadzić do czegoś podobnego - zasugerowała, bo to był już drugi organ, który znajdował się w takim stanie.
Wysłuchiwała uważnie wszystkich możliwych uwag wygłaszanych przez patolożkę, która przecież była tutaj ekspertką. Wiedziała, że może się od niej wiele nauczyć. Posłusznie też zabrała się za pobieranie kolejnych próbek, które należało odpowiednio oznakować i dostarczyć do laboratoriów i dopiero wtedy pochyliła się nad płucami, aby przyjrzeć im się uważniej.
- Czy to zwapnienia? - zapytała, przyglądając się nieco bliżej czemuś, co według niej wyglądało jak delikatne zwłóknienia.
Dla takiego stanu rzeczy również było naprawdę wiele różnych wyjaśnień. Możliwe nawet, że był wystawiony w pracy na działanie pyłu i innych substancji, które mogły się przyczynić do podobnych zmian.

Olivia Calvert
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
32 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
166 cm
patolog sądowy Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Even if everyone turns a blind eye, I'm fine
Even if it's a little far, I still climb
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Powstrzymała śmiech, kiedy Ruelle niemal z pełnym profesjonalizmem podała jej adres miejsca, w którym dorabiała. Dokładając do tego komentarz “o składaniu zamówienia” całość zabrzmiała nad wyraz groteskowo. Najwidoczniej osoby blisko związane zawodowo ze śmiercią miały nad wyraz specyficzne poczucie humoru, który nie zawsze był zrozumiany dla osób z zewnątrz. Calvert wychodził z założenia, że bratając się ze zwłokami człowiek musiał na wszelkie sposoby uchronić się przed zwariowaniem, a czy było coś lepszego, niż wysublimowane poczucie humoru, które światu miało wykrzyczeć, że hej, wcale nie upodabniam się do psychopatów, którzy znęcali się nad ofiarami.
Bacznie obserwowała jej ruchy, gotowa zareagować w razie konieczności. Póki co wyniki, które prezentowała młoda studentka, były nad wyraz satysfakcjonujące. Kto wie, może w przyszłości, kiedy przytrafi się znacznie bardziej skomplikowany przypadek, jak częściowo spalone lub zjedzone przez kwas czy zwierzęta zwłoki Calvert upewni się, że Prescott będzie brała w tym udział. Zdecydowanie przyda jej się taki rodzaj doświadczenia i jasno pokaże, że nie każdy przypadek można było traktować jak ten, który miały teraz przed sobą. Patrząc na to ciało można było niemal z radości skakać, że było dobrze zachowane. Ot, wystarczyło jedynie doszukać się przyczyny zgonu.
-Coraz bardziej przemawiają za mną używki. Pasują do wszystkich anomalii, które znalazłyśmy, jak również do całej tajemniczej otoczki związanej z jego zgonem. Co prawda nadal nie mamy pewności, że pojawiły się osoby trzecie, ale sporo jeszcze przed nami - powiedziała, kiwając głową. Coś tu porządnie było nie tak i Olivia miała wrażenie, że odpowiedź wymykała jej się tuż sprzed nosa, robiąc sobie z niej żarty. Za bardzo skupiała się na morderstwie, jakby w ten sposób chciała usprawiedliwić przedwczesne odejście mężczyzny z tego świata. A jak na razie nie pojawił się żaden jasny dowód, że ktoś mu w tym pomógł.
Zmarszczyła lekko brwi, uważniej przyglądając się płucom. W głowie zamrugała niewyraźnie zielona lampka, jakby zbliżała się do rozwiązania zagadki.
-Był chory. Miał raka - rzuciła, unosząc brwi. Nie przypominała sobie, by ta informacja widziała w jego karcie pacjenta, którą dostała z innymi dokumentami na jego temat. Już na pierwszy rzut oka można było wywnioskować, że choroba postępowała. Pytanie, czy sam poszkodowany o niej wiedział i starał się ukryć przed bliskimi, czy zrzucał dolegliwości na coś innego, nieświadomy, że umierał.
Pobrała odpowiednie wycinki, pozwalając Ruelle na dalsze sprawdzanie pozostałych narządów. Nerki również nosiły ślady rozprzestrzeniającego się nowotworu. Gdyby nie leżał u niej dzisiaj, prędzej czy później i tak trafiłby do kostnicy. Za dużo niszczących komórek panoszyło się w jego ciele, by mógł skutecznie je zwalczyć.
Kiedy Olivia pochwaliła studentkę za jej pracę. Istniało kilka niedociągnięć, ale nie były nad wyraz rażące i Calvert była święcie przekonana, że jeśli tylko Ruelle poświęci na praktyce znacznie więcej czasu, osiągnie odpowiedni profesjonalizm, a dłoń nie zadrży jej ani razu, kiedy będzie wykonywała kolejne cięcia.
Pożegnała się z nią, zwalniając z obowiązku sprzątania. Kolejna mało lubiana przez nią czynność. Praca jednak nie mogła składać się jedynie z satysfakcjonujących aspektów, prawda?

zakończone


Ruelle I. Prescott
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mount Sinai Hospital”