ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
173 cm
part time legal assistant | | part time bartender
Awatar użytkownika
i can get real cold when I need you and you don't show up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
CIENSZKIE TEMATY
Podążała ulicami Toronto z nadzieją, że uda jej się znaleźć jakąś ciekawą miejscówkę, w której mogłaby odpocząć, napić się czegoś dobrego i dokładnie zastanowić nad tym, czy naprawdę chciała otworzyć się przed swoimi braćmi w kwestii tego, co wydarzyło się kilka lat temu. Wszyscy wiedzieli, że uciekła z Oakville po śmierci swojego byłego chłopaka. Że oboje byli pod wpływem alkoholu i używek. Że Christopher stracił panowanie nad kierownicą. Nikt jednak nie wiedział, co w tamtym czasie… w tamtym momencie… naprawdę się stało. Pamiętała tylko urywki. Krzyk. Szarpaninę. To, jak próbowała wyrwać się z jego objęć, zanim wszystko nagle zamieniło się w nicość.

Poczucie winy i obrzydzenie do samej siebie sprawiły, że wyjechała do innego kraju, gdzie mieszkała przez jakiś czas, naiwnie myśląc, że wszystko powoli ułoży się w jedną całość. Że może znalazła sobie swoje miejsce w tym szarym świecie, gdzie judging looks spotykały człowieka na każdym kroku. Jednak, no cóż, tak nie było. Kto by pomyślał, że uciekanie od problemów wcale nie oznaczało, że one nagle znikną? Nie no, szok. Dużo ją czekało i doskonale zdawała sobie z tego sprawę, jednak sam fakt, że coraz częściej rozważała otworzenie się przed innymi, sprawiał, że na serduszku robiło jej się jednak odrobinę lżej.

Automatycznie, jakby coś jej podpowiedziało, obróciła głowę w prawą stronę, gdy podczas spaceru chodnikiem rzucił jej się w oczy napis kawiarenki Kitten and the Bear. Miała obsesję na punkcie kociaków, więc sama nazwa od razu przykuła jej uwagę. A skoro i tak chciała gdzieś siupnąć, to miejsce wydawało się wręcz idealne. Weszła do środka i uśmiechnęła się pod nosem, spoglądając na pięknie przygotowane desery, estetyczne szlaczki na kawach i ślicznie prezentujące się zastawy. Podeszła do lady, przyglądając się ciastkom i napojom, które mogłaby sobie zamówić. Po kilku minutach nadeszła jej kolej, a przed oczami pojawiła się drobna, śliczna kobieta. Wyszczerzyła się szeroko. - Czy mogę poprosić zimną kawę? I może jakieś ciastko? - zapytała, po czym nachyliła się odrobinę w jej stronę i dodała ciszej, - Najlepiej jakieś niskokaloryczne, jeżeli można.

kobieta za ladą
vitka
you're right, i know we love to argue, let's get at it
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
Któżby pomyślał, że ten jeden wyjazd będzie tyle znaczył... Tak wiele zmieni...
Złamie serce, ale uleczy duszę.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Tak... Kitten and the Bear. Nazwa, która powstała jeszcze wtedy, gdy Jamie wierzyła, że niedługo jej chłopak się jej oświadczy i kociak rzeczywiście będzie miał za plecami niedźwiedzia. Póki co zostały ciastka w kształcie kotków i muffinki przypominające niedźwiadki. No i nazwa, która chyba na tyle mocno zrosła się z okolicą, że nie dało się jej już w żaden sposób odkleić. Nawet gdyby zdjąć ten szyld, to dalej ludzie przychodziliby do Kitten...
- Zimną, czyli wystygłą czy mrożoną? - zapytała żartobliwie, zanim zdążyła pomyśleć, że mogłaby urazić swojego gościa takim tekstem.
Ale Thalia nie wyglądała na kogoś, kogo można było urazić byle żartem. Prawie czarne węgielki oczu Jamie przyglądały się z ciepłem dziewczynie, która właśnie nachylała się konfidencjonalnie, prosząc o niskokaloryczne ciastko.
Brewki Ji-lin zmarszczyły się, kiedy z przejęciem spojrzała na swoją własną gablotę, orientując się, że nie ma nic keto, fit ani low calories, chociaż w dzisiejszych czasach zdecydowanie powinna była mieć. Dla niej bezcukrowe ciastka smakowały dokładnie tak, jak się nazywały - rozczarowaniem.
- Och... - wyrwało jej się z lekkim przejęciem.
Chyba jeszcze nie zdarzyło jej się, żeby jakiś klient tak bardzo zbił ją z tropu. No, może raz, jak przyszedł do niej ten przystojny aktor z serialu o lekarzach, ale to było z zupełnie innego powodu. Natomiast teraz naprawdę poczuła się zażenowana tym, że nie bardzo może doradzić. W odruchu przeniosła się bliżej gabloty, patrząc na to, co miała do zaoferowania. Słodycze zamieniały się w worki z cukrem, kostki masła, śmietankę, żelatynę i inne rzeczy, o których można było powiedzieć wszystko, ale nie to, że były niskokaloryczne.
- Podobno, jak je się lody, to ilość energii potrzebna do ogrzania organizmu niweluje ilość dostarczonych kalorii. - zaproponowała, ale sama nie wierzyła w to, co mówi. - Chcemy uznać, że w tym miejscu kalorie nie mają znaczenia?
Zapytała, zupełnie nieświadoma tego, jak wielkie znaczenie miały dla Thalii.
- To zacznijmy od łatwiejszego. Mleko krowie czy roślinne? Żadnych syropów? Na miejscu? - zapytała, sięgając po wysoką szklankę, by przygotować ożywczy napój.

Ślicznotka od niskokalorycznych ciastek <3
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
26 y/o
For good luck!
173 cm
part time legal assistant | | part time bartender
Awatar użytkownika
i can get real cold when I need you and you don't show up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bardzo podobał jej się wystrój tego miejsca. Już po samym wejściu można było poczuć ciepło i tę przyjemną, niemal cukierkową atmosferę unoszącą się w powietrzu. Thalia stała przed kobietą i uśmiechała się, gdy ta zadała jej pytanie. - Hm... - przysunęła palce do podbródka, skanując menu kolejny już raz, po czym zsunęła wzrok na kobietę. - Niech będzie mrożona. Przyda się w ten upalny dzień jako forma odświeżenia - stwierdziła rozbawiona. Nie przypuszczała, że wyjście gdzieś samej przyniesie jej taką frajdę, a na dobrą sprawę niczego nawet jeszcze nie zrobiła.

Przyglądała się jej, gdy ta zerknęła na wypieki i tak nagle ta rozpromieniona buzia nieznajomej wyglądała jakby odrobinę bardziej przygasła. Czy było to coś, co Rosenhall powiedziała? Może uraziła ją pytaniem o niskokaloryczne ciasto w krainie dosłownie słodkiej rozpusty? Zresztą, kogo ona oszukiwała? To nie było tak, że naprawdę dbała o kalorie. Ona po prostu jadła albo nie jadła. Nigdy nie było nic pomiędzy. Jednak z jakiegoś nieznanego sobie powodu bardzo chciała chociaż tutaj, w tym miejscu, stworzyć pozór, jakby faktycznie miała nad tym jakąkolwiek kontrolę. Nie no, może przesadzała? Może to naprawdę nie było nic takiego? Tylko że kiedy już próbowała sobie w głowie ułożyć, że sobie wymyśla, z ust kobiety wydobyło się ciche ''oh''. O nie. Faktycznie może ją uraziła?!

O zgrozo. (i wcale tu nie chodzi o naszego forumowego bożyszcze hihi)
Spojrzała na nią z lekkim przerażeniem i już miała zacząć się tłumaczyć, kiedy dziewczyna znowu coś powiedziała. Thalia słuchała jej uważnie, a kącik ust delikatnie jej drgnął na te ciepłe słowa. - Podobno? - zaśmiała się, zanim dodała - Może skuszę się właśnie na nie, jeżeli uda ci się wziąć przerwę i do mnie dołączyć.- Że co? Czy ona serio to powiedziała? Thalia Rosenhall na misji zdobywania przyjaciół. Oho. - Krowie może być. I na miejscu, tak! - uśmiechnęła się szeroko, wyciągając telefon z torebki przewieszonej przez ramie, - Ile jestem winna?

cute pracowniczka
vitka
you're right, i know we love to argue, let's get at it
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
Któżby pomyślał, że ten jeden wyjazd będzie tyle znaczył... Tak wiele zmieni...
Złamie serce, ale uleczy duszę.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Uff! Przynajmniej jeden kryzys zażegnany i można było zabrać się za przygotowywanie mrożonej kawy. Wspaniałego, mlecznego napoju pełnego kostek lodu i wyśmienitej kawy, spienionej ręcznie, zupełnie tak, jak robiło się to w Grecji. Przepis, jak chyba większość w tej cukierni, był „ukradziony” od przemiłej starszej pani, która wyemigrowała tutaj jako mała dziewczynka za lepszym życiem w Ameryce. Historia jakich wiele, ale Jamie kolekcjonowała je razem ze wspaniałymi przepisami na słodkości.
Ekspres wesoło zabuczał, kiedy Jamie posłała uśmiech Thalii i zabrała się za przygotowywanie napoju. W jej ruchach było coś magicznie powolnego, chociaż pracowała bardzo sprawnie. Jakby znała na pamięć każdą czynność i miejsce każdego wykorzystywanego przedmiotu. Było w niej coś wybitnie szczęśliwego, ale jednocześnie coś na kształt rytuału.
- Co? - zapytała z zaskoczeniem, a jej oczy zrobiły się wielkie jak te spodki, których używała pod filiżanki.
Na jej buzi momentalnie pojawił się rumieniec. Aż tak bardzo się zmieniła po urodzinowym wyjeździe? W sensie, że zaczęła nagle być interesująca dla innych?
- Ammm... - spojrzała w kierunku kasy, zastanawiając się przez moment, czy dziewczyny sobie poradzą, ale wreszcie kiwnęła głową, zapraszając Thalię do gabloty z lodami.
Tym samym dała sobie jeszcze chwilę na to, by przemyśleć odpowiedź.
- Lody mamy ręcznie robione, dzisiaj rano sama kręciłam słony karmel. Co ciekawe, pistacjowe są z prawdziwymi pistacjami i też są trochę słone. - zawahała się, ale poczucie obowiązku jednak nad nią wzięło górę, więc nachyliła się nad gablotą, żeby nieco ciszej powiedzieć do swojego nowego gościa. - Tylko są na śmietanie, więc chyba trochę Cię okłamałam z tymi kaloriami.
Jej brwi żyły chyba własnym życiem, podkreślając każdą emocję, która odbijała się na tej żywej buzi.
- Ale mogę to rzeczywiście wynagrodzić moim, skromnym towarzystwem...

Thalia Rosenhall
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
26 y/o
For good luck!
173 cm
part time legal assistant | | part time bartender
Awatar użytkownika
i can get real cold when I need you and you don't show up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przyglądała się kobiecie z rozbawieniem, ale nie takim złośliwym. Bardziej zaciekawionym, który pojawiał się wtedy, gdy ktoś naprawdę ją rozczulał. Była pod wrażeniem, że kobieta sama robiła tutaj te lody i zapewne też wszystkie te przepięknie wyglądające wypieki, które prezentowały się w idealny sposób za szklaną witrynką. No serio, wyglądały tak, jakby ktoś wyciągnął je prosto z jakiegoś filmu lub jakiejś fancy reklamy. Szacuneczek! - trochę mnie okłamałaś? - powtórzyła Thalia, unosząc brew i nachylając się odrobinę nad gablotą, żeby spojrzeć na lody, a zaraz potem znowu na kobietę. - No ja nie wiem, jak ja to teraz przeżyję. - Parsknęła śmiechem pod nosem, przesuwając spojrzeniem po smakach lodów. - Hmm - wydobyła z siebie ciche mruknięcie, mrużąc oczy.

Cholera, wybór odpowiedniego smaku lodów był stresujący! Niby zwykła gałka, a człowiek czuł się, jakby podejmował decyzję, która mogła wpłynąć na całą resztę dnia. Kto wie? Może źle dobrany smak lodów potrafił zepsuć cały bieg tygodnia? AHHH! - Spróbuję pistacji! - odparła w końcu z pełną determinacją, że to właśnie będzie ten smak i nie będzie żałowała. Nawet tych przeklętych kalorii, które zapewne się w nim znajdowały. Uśmiechnęła się szerzej, prostując się od gabloty. - Super, to w takim razie ja pójdę zapłacić i poczekam na ciebie przy stoliku? - Posłała jej jeszcze jeden, trochę dłuższy uśmiech, po czym podeszła do kasy, żeby zapłacić i zostawić napiwek za zajebistą obsługę, której no nie spotykało się na co dzień w Toronto. Może i Kanadyjczycy mieli łatkę przemiłych osób, ale nie zawsze faktycznie się to sprawdzało. A tutaj? Voila. Idealny serwis.

Po zapłaceniu jedna z dziewczyn powiedziała jej, że przyniesie wszystko do stolika, więc Thalia uczynnie poszła na miejsce i rozsiadła się wygodnie, czekając na kobietę. Przesunęła palcami po blacie, zerkając jeszcze raz w stronę lady. Nie wiedziała, czy bardziej czekała na kawę, lody, czy na to skromne towarzystwo, które zaraz miało umilić jej dzisiejsze południe.

lodziarka
vitka
you're right, i know we love to argue, let's get at it
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
Któżby pomyślał, że ten jeden wyjazd będzie tyle znaczył... Tak wiele zmieni...
Złamie serce, ale uleczy duszę.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

No pewnie! W świecie Jamie nie było takiego problemu, którego nie dałoby się rozwiązać pączkami, a wybór lodów, jeśli chodzi o wpływ na cały dzień, był niemalże tak samo ważny jak wybór perfum! Chociaż te ostatnie raczej ograniczały się do jednych, pachnących wanilią, brązowym cukrem oraz bursztynem. Trochę jakby właśnie upiekła waniliowe ciasto i założyła ciepły sweter.
Kiwnęła głową na znak, że akceptuje wybór, i uśmiechnęła się na mały przytyk. Chociaż, zostając przy lodówce sama, dalej czuła lekkie drżenie w klatce piersiowej. Taki miły niepokój, związany z tym, że nie wiedziała, czy kolejna dziewczyna z nią flirtowała, czy po prostu szykowała się nowa znajomość, która miała potencjał przetrwać lata. Jak wiele zawartych tutaj, w tym właśnie miejscu. Jakby Kitten and the Bear miało magiczną zdolność do wiązania ze sobą ludzi.
Przejęła z rąk jednej z baristek szklankę dokończonej już mrożonej kawy i wraz ze słodkim rożkiem oraz solidną porcją słono-słodkich lodów w zielonym kolorze — bardziej naturalnym, zdecydowanie nieprzypominającym tych sztucznych barwników używanych w zwykłych pistacjowych lodach — zbliżyła się do Thalii.
- Proszę! - uśmiechnęła się, by po chwili wyczuwalnego zawahania usiąść naprzeciwko nowej znajomej. - Jesteś u nas pierwszy raz, zapamiętałabym Cię.
Zauważyła z ciekawością, przyglądając się temu jak jej gość próbuje lodów. I rzeczywiście smakowały zupełnie inaczej niż takie sklepowe. Przede wszystkim naprawdę czuć było smak pistacji, włącznie z tym, że pod zębami wyczuwalne były drobinki nie do końca przemielonych orzechów. Zaskakujące było też to, że słodycz lodów ukrywała się pod ich słonością. Intensywny miks smaków sprawiał, że albo się je pokochało, albo się z nich rezygnowało...

Thalia Rosenhall
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
26 y/o
For good luck!
173 cm
part time legal assistant | | part time bartender
Awatar użytkownika
i can get real cold when I need you and you don't show up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była podekscytowana nową znajomością. Przeprowadzka do Toronto zdecydowanie była czymś spontanicznym, aczkolwiek po części również przemyślanym. Przynajmniej przez nią i jej braci, którzy namówili ją, żeby przeniosła się tutaj ze względu na problemy rodzinne, jakie w ostatnim czasie miały miejsce w ich domu. Rosenhall wynajmowała pokój w dzielnicy The Beaches, miała naprawdę spoko współlokatorów, a teraz starała się po prostu przeżyć każdy kolejny dzień najlepiej, jak tylko potrafiła. Na razie na jej drodze spotykała serio spoko ludzików, musiałaby skłamać, gdyby powiedziała, że zetknęły jej się drogi z kimś kogo szczerze by nienawidziła, lub kto zaszedłby jej za skórę. Uważała, że może była to jakaś dziwna passa, a po części strasznie się stresowała, że ta się zaraz no cóż... zakończy.

Siedziała sobie na miejscu rozmyślając nad tym jak zwariowane ostatnie tygodnie były, a widząc uroczą kobietę, która przyniosła jej zamówienie, uśmiechnęła się szeroko. - Ojej, nie musiałaś się trudzić! - rzuciła pogodnie. Chwyciła łyżeczkę, zanurzyła ją w pistacjowych lodach i wsunęła sobie do ust, przez chwilę delektując się ich smakiem. - Wow, są przepyszne - przyznała, po czym parsknęła śmiechem, gdy dotarł do niej komentarz kobiety. - Aż tak to widać? - Nabrała kolejną porcję lodów i pozwoliła im powoli rozpłynąć się na języku, przy okazji wygryzając jeden ze słonkawych orzeszków. - Tak, jestem tutaj pierwszy raz, ale chyba zostanę stałym gościem - dodała z uśmiechem. - A ty długo tutaj pracujesz? - Zapytała z zaciekawieniem. W końcu również widziała tę kobietę po raz pierwszy i nie miała pojęcia, czym dokładnie się tutaj zajmowała ani jak długo była związana z tym miejscem, a że Rosenhall była cholernie ciekawska, no to bardzo chciała się dowiedzieć. Hah.

lodziarka
vitka
you're right, i know we love to argue, let's get at it
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
Któżby pomyślał, że ten jeden wyjazd będzie tyle znaczył... Tak wiele zmieni...
Złamie serce, ale uleczy duszę.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Jamie uśmiechnęła się tajemniczo, przyglądając się dziewczynie. Trochę szukała szczegółów, które mogłaby zapamiętać, powiązać z jej imieniem i przy okazji następnego spotkania już nie musieć pytać o nie. Swoją drogą, skoro już siedzą razem przy jednym stoliku...
- Niee... - odpowiedziała z ciepłym uśmiechem, przeciągając w charakterystyczny sposób to słowo. - Po prostu zapamiętałabym Cię. Staram się pamiętać wszystkich regularnych gości.
A to ciekawe nazwanie klienta! Ale rzeczywiście w tej cukierni panowała bardzo przyjacielska, żeby nie powiedzieć rodzinna, atmosfera. Wystarczyło spojrzeć na uśmiechy, które pracownicy wymieniali z odwiedzającymi. Rozmowy, które zawsze nieco przedłużały stanie w kolejce, ale niewiele osób się na to denerwowało. Oczywiście od czasu do czasu trafiał się ktoś z przypadku, kto chciał kawę na szybko. W sumie dla takich ludzi można byłoby otworzyć specjalne okienko. Pomysł do zapisania w głowie!
- Cieszę się! Lubimy tutaj stałych klientów! - odpowiedziała radośnie, pozwalając sobie na to, by przez chwilę być promyczkiem słońca.
Pytanie o to, jak długo tutaj pracuje, rozbawiło ją na tyle, że nawet zachichotała, zerkając w kierunku lady i dziewczyn. Jakby chciała sprawdzić, czy one też usłyszały to pytanie.
- Całe życie... Od małego. - odpowiedziała wreszcie, ale widząc konsternację na twarzy Thalii, szybko wyjaśniła: - Ta cukiernia należała kiedyś do mojej mamy. Wtedy jeszcze była kawiarnią, którą prowadziły razem z babcią. Myślę, że jak tylko byłam na tyle duża, by nie bać się ekspresu i jego syczenia, to zaczęłam tutaj pomagać. A z czasem... zamieniłam ją w cukiernię.
Dobra Mała, nie zasypuj jej teraz historią rodu Parków, bo to ją zanudzi.
- Jestem Jamie... - przedstawiła się, choć technicznie to była Ji-Lin.

No nie przesadzajmy z tą lodziarką!
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kitten and the Bear”