-
Chcę to zobaczyć - oczywiście, że musiał jeszcze jej rzucić, że chciałby zobaczyć, jak się z Letty drapią, albo może to jak Pilar podrapała by ją za niego?
Tylko, że zamiast tego to poszli zobaczyć delfiny, a Madox sięgnął do Pilar ręką, kiedy wychylała się przez barierkę, żeby je policzyć i ją przytrzymał. Po prostu odruchowo.
Tylko okazało się, że Juan nie miał takiego instynktu samozachowawczego, żadnego chyba nie miał, bo jego dziewczyna wpadła za burtę. A jakby tego było mało, to on jeszcze postanowił wcale jej nie pomagać, bo się bał.
Madox to aż przewrócił oczami, a kiedy Pilar zaczęła zdejmować klapki, to wciskał jej już swoje okulary. Na pewno by jej nie dał tam skoczyć. Nawet mimo tego, że jego wciąż bolało ramię i trochę rzeczywiście ciężko się z nim pływało, bo tak może poszłoby im sprawniej? Ale przy większej fali zniknęli pod powierzchnią, opili się wody, ale całe szczęście obyło się bez ofiar, a oni zaraz wychodzili po drabince na łódź.
Noriega od razu szukał spojrzeniem Pilar, ale oczywiście wszystkie laski na statku go obskoczyły, a on tylko poprawił sobie spodenki i poruszył ramieniem, bo gorzej czuł ten bark, znowu go nadwyrężył. A jeszcze Maria uwiesiła mu się na szyi i dziękowała już chyba po raz setny.
-
To nic takiego - bo może dla niego rzeczywiście nie było to jakieś wielkie halo, tyle razy co on się dla kogoś poświęcał, wyrywał, żeby komuś pomóc, to kto by to zliczył. Tylko, że zaraz dziewczyny zaczęły dyskutować między sobą, że to był bohaterski uczynek -
no fajnie - mruknął Madox i w końcu przecisnął się między Letty i Yvonne, do Pilar. Bo on się prawie utopił, a ona co...
No zaraz okazało się, że przywaliła Raviemu i Madox uniósł jedną brew patrząc na tego siniaka, a potem na Theresę, kiedy wyjaśniła mu o co chodzi. Noriega uśmiechnął się delikatnie i zaraz sięgnął do swojej narzeczonej ramieniem, żeby ją do siebie przyciągnąć i się w nią wtulić. Trochę się skrzywił, bo zabolało go znowu ramię, ale i tak zaraz się do niej łasił, a ciemne tęczówki utkwił w Theresie.
-
Nie wiem czy nie dłużej niż do grobowej deski, bo już mi raz powiedziała, że gdybym się zabił, to by mnie ożywiła i zabiła za to znowu - złapał na moment spojrzenie Pilar i się do niej uśmiechnął, a potem też odprowadził Theresę wzrokiem, kiedy poleciała spisywać inspiracje do książki.
Madox odwrócił się do Raviego i skinął mu głową -
dzięki, bo jakbym jeszcze musiał ratować Pilar... - rzuciła, ale wtulał się już w jej bok, chociaż rzeczywiście dobrze, że się tam nie wyrwała, bo Madox przy niej nie umiał zachować wcale zimnej krwi. Wariował. Mocniej zacisnął palce na jej skórze, kiedy Stewart powiedziała to
gorsze rzeczy dla niego robiłam, bo to fakt. Oni gotowi byli za sobą wejść w ogień, a takie skoczenie za burtę, gdyby chodziło o Pilar… To nawet okularów by nie zdjął, a kosztowały siedem stów. Nawet by się nie zastanowił, czy się boi, czy nie, bo w pierwszej kolejności bałby się... o nią.
-
No jak od razu przyłożysz to nie powinno być śladu - będzie, ale oni nie z takimi śladami chodzili i jakoś to przeżyli, tylko Ravi chyba był delikatniejszy, na pewno. Madox dał się pociągnąć Pilar do barku, a zaraz postawił sobie na nim dwie szklanki. Podniósł spojrzenie na swoją narzeczoną, kiedy się odezwała -
to dobrze, że ja nie jestem takim facetem - pokręcił głową, ale Noriega to jednak trochę liczył się z tym, że nie wszyscy byli tacy nieustraszeni, jak oni z Pilar -
co pijesz? Bo ja cuba libre ale na podwójnym, z limoną - no tak, bo mu się należał ten podwójny rum za tą akcję. Sięgnął po limonkę i zaczął ją kroić, a zaraz wpakował sobie plasterek do buzi, a kiedy Pilar wcisnęła się między niego, a blat, to utkwił ciemne spojrzenie w jej twarzy. Dotknął ziemnym ostrzem szerokiego noża jej gorącej skóry na boku, ale zaraz go odłożył, a w tym miejscu oparł wytatuowane palce -
zajebiście nieustraszony? - powtórzył po niej, a zaraz wyrwał się do jej pełnych, gorących ust, żeby złożyć na nich krótki, zaczepny pocałunek i... oddać jej swoją limonkę. Uśmiechnął się na jej kolejne słowa -
przecież ja myślałem tylko o naszym ślubie, jakby się utopiła, to by nas zgarnęli na przesłuchania do rana i co wtedy? - musiał troszeczkę przyaktorzyć tego
diabła, ale prawda jest taka, że Madox nie umiałby stać i patrzeć. On od razu działał i teraz też ułożył palce na jej dłoni, i przesunął sobie tą ścierkę z lodem po obojczyku na ramię, to które odczuwał -
zrób Raviemu nową, a tą sobie trochę poprzykładam - przycisnął ją mocniej do blatu i nawet pochylił do jej szyi, ale zawiesił głowę gdzieś nad jej ramieniem -
myślisz, że jak jestem bohaterem, to teraz mogę cię pozaczepiać? - mruknął jej do ucha, o którego płatek zaczepił językiem, a złoty kolczyk szarpnął zębami.
Tylko zaraz się okazało, że nie mógł, bo wyrosły przy nich Letty, Theresa, Maria i Yvonne, wszystkie, znowu.
-
Co robicie za drinki? - już nawijała jedna przez drugą, a Letty podeszła bliżej, żeby oddać Madoxowi jego okulary, nawet się znowu do niego uśmiechnęła.
-
Ramię cię boli? - pytała z troską.
-
To może Diego cię wymasuje? - odezwała się Yvonne.
-
To przeze mnie sobie coś zrobiłeś? - zapytała Maria.
A Madox pokręcił głową -
nie, to nic takiego, stary uraz... A wiecie co, zostawiłem gdzieś telefon - trochę się chciał wymiksować z tego towarzystwa, zwłaszcza, że już męska część pasażerów zerkała na niego krzywo. Ale przecież on nic takiego nie zrobił. Zacisnął palce na ręce Pilar i chciał ją pociągnąć za sobą, ale... zatrzymała ją Theresa łapiąc za ramię.
-
Pilar czekaj dokończymy drinki - i chuj. Madox tylko wywrócił oczami, ale poszedł sobie poszukać swojego telefonu, a przede wszystkim to spodni, które gdzieś wcześniej zostawił.
A Theresa ciągnęła już Pilar za rękę do baru. Letty stawiała na blacie szklanki dla wszystkich, a Yvonne wrzucała do nich lód.
-
Pilar czy twój facet naprawdę prowadzi klub? - zagadała Stewart Maria, która siłowała się z korkiem butelki. Flaszkę wzięła od niej Letty, która poradziła z nim sobie bez problemu, chociaż pomogła sobie zębami, a zaraz się odezwała.
-
I chyba dużo trenuje, nie? Zajebiście wygląda, jest w chuj hot - wszystkie obejrzały się na Madoxa, który już wyciągnął się na leżaczku z telefonem i nawet nie zwracał na to uwagi, bo pisał smsy z chłopakami i Gabą.
-
Noo i jakie ma mięśnie - Maria to aż westchnęła i oparła się o ladę wpatrując w Noriegę.
A mógł się nie wychylać. Bo teraz to już nie tylko Letty go zaczepiała.
-
I jaki jest odważny, nikt się kurde nie ruszył, a on skoczył do tej wody - dodała Theresa kręcąc głową, po kolei wrzucała do szklanek limonki, a Letty zalała je alkoholem, podwójnym, bo czemu nie?
-
A Juan? - Maria popatrzyła na swoje przyjaciółki, a Theresa poklepała ją po ramieniu.
-
No Juan tak, ale zanim się rozebrał. Madox był szybszy, zresztą kurde Maria, Juan to by jeszcze sam się utopił - zaśmiała się Theresa i teraz obejrzała się na resztę panów, którzy gdzieś tam sobie posiadali na leżaczkach.
No i kiedy laski obgadywały facetów, to Juan też nawinął temat.
-
Letty to jest dobra dupa - wszyscy spojrzeli na niego, nawet Madox, a potem na Letty.
-
Przecież jesteś z Marią... - zaczął Diego, bo Juan był najwidoczniej słabym chłopakiem, bo nie dość, że nie ruszył się, żeby ratować swoją dziewczynę, to jeszcze teraz wzdychał do Letty.
-
No tak, ale lubię czarne laski - dodał Juan, a Sam chyba trochę specjalnie rzucił.
-
Maria też jest niezła - wszyscy rzucili na nią okiem, oprócz Madoxa bo on akurat oglądał jakieś fotki, które wysłała mu Gaba -
nie Madox? - zagaił go jednak Sam. A Noriega aż podniósł na nosie okulary.
-
Ta, niezła - szczerze, to nawet nie wiedział o kim mówią, o Letty wciąż?
-
Pilar też jest gorąca... - to już dodał Diego, który jednak zaraz się zmieszał, bo Madox aż podniósł sobie okulary na głowę i na niego spojrzał.
-
Pilar jest moja... - rzucił tylko i poprawił się na leżaku, a Diego już nic się nie odezwał, ale za to przysunął się Ravi.
-
Nie można tak przedmiotowo traktować kobiet, to jakieś toksyczne - zaczął nawijać, a Madox wywrócił oczami, bo gdzieś już to słyszał -
Theresa by się wkurwiła o takie coś... - Noriega znowu podniósł okulary, żeby na niego spojrzeć.
-
To idź jej to powiedz, że jest twoja i zobaczysz czy się wkurwi - wzruszył ramionami.
-
No jak to tak? - niby Ravi taki wyzwolony, ćpanie, chlanie i ruchanie, a tu proszę, takie pytania.
Madox aż sobie zrzucił na ziemię jedną nogę.
-
Normalnie, podchodzisz i mówisz jej, że jest twoja, a potem ją całujesz tak, jakby żadne inne usta na świecie się nie liczyły, i gwarantuje ci, że się nie wkurwi... O stówę się założę - tak sobie rzucił z tą stówką, ale zaraz podłapał to Sam.
-
O stówę? - tylko ciekawe kogo on miałby pocałować Letty, swoją siostrę?
-
Sto dolców - zapewnił go Madox, bo w sumie... był ciekawy jak to się rozwinie. A Noriega to był trochę złośliwy, lubił zakłady i adrenalinę, chociaż przez głowę przeszła mu jedna myśl, że jakby pocałował Pilar, to by mu wyjebał. Ciekawe czy inni też by to zrobili.
Juan to pewnie nie.
Pilar es mía 𓆉⋆。˚⋆❀ 
𓇼 ˖°