30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

43
czerwiec 2011
Sięgnęła po pilota od wieży, by nieco podgłośnić muzykę. To był taki dobry rok, jeżeli chodzi o hity, była tym naprawdę podekscytowana. Wychodziły same hity, które na pewno zostaną z nimi na wieki wieków. Taio Cruz śpiewał właśnie o wyrzucaniu rąk do górę i informowaniu wszystkich, że musi spierdalać. To dopiero artyzm! Facet na pewno stanie się bardzo popularny i będzie mega popularny nawet za jakieś piętnaście alt. Usiadła z powrotem po turecku na łóżku i sięgnęła po Colę w szklanej butelce, którą odstawiła przed momentem na szafkę.
— Mówię ci, że jak ona będzie taka wybredna, to zostanie forever alone. Słyszałam, jak Katty mówiła przed angielskim, że sama dobierze się do Seana i obrobi mu tę czarną... kolebkę... czy coś tam, nie wiem, wszystko jedno, przecież ona jest taka durna, żal pe el — dokończyła myśl, spoglądając na Teddy, która siedziała na podłodze oparta o jej łóżko. Dyskutowały na temat najnowszych szkolnych dramatów, analizując życie ludzi, których nie będą w stanie nawet wymienić z nazwisk po skończeniu liceum. Ale na ten moment to były oczywiście najważniejsze rzeczy na całym świecie.
Odstawiła butelkę i położyła się w poprzek łóżka tak, by jej głowa znalazła się tuż obok głowy przyjaciółki. Wsparła podbródek na łokciach i uśmiechnęła się do niej promiennie. Tak bardzo lubiła spędzać z nią czas, nawet jak gadały o jakichś kompletnych pierdołach! Jeszcze dwa tygodnie i wreszcie zaczną się upragnione wakacje. Będą mogły trochę wyluzować i cisnąć książkami w kąt! No dobra, Finch na pewno nie będzie miała tyle swobody, co Teddy, bo nie było opcji, żeby rodzice odpuścili jej na przykład lekcje fortepianu, ale wiedziała, że jej nauczycielka wyjeżdża w lipcu na wakacje, więc będzie miała chociaż chwilę przerwy od jakiejkolwiek nauki.
— Ładnie pachniesz — przyznała rozmarzonym tonem, gdy wiatr z otwartego okna zawiał włosami Teddy, pozwalając April napawać się ich zapachem. Ale chwila moment. Co ona w ogóle bredziła? Przecież to zabrzmiało jakoś strasznie dziwacznie. Nikt normalny tak nie mówi do swojej kumpeli. Och rany, jak zwykle robiła z siebie kretynkę.
— Że w sensie ten nowy szampon to ten... kokosowy, tak? Z tej reklamy z Ashley Greene? Ona jest taka... znaczy ten. Popularna teraz i w ogóle, bo wyszedł ten Zmierzch i w sumie całkiem spoko ta nowa część... A w ogóle to ja wzięłam ten o zapachu gumy balonowej i... znaczy nie żebym używała gumy. Znaczy nie ze gumy, tylko gumy, bo wiesz, przykleja się do zębów i w ogóle to mama mówi o próchnicy ciągle i... — Wystrzeliwała z siebie kolejne zdania bez ładu i składu, nie mając pojęcia, co ze sobą zrobić. Przesunęła palcami po własnych świeżo umytych włosach, które faktycznie ciągle pachniały jeszcze gumą balonową. Finch w końcu się zamknęła i spuściła wzrok na podłogę, modląc się o to, by jej policzki nie przybrały koloru logo Red Hot Chili Peppers, który miała na białym bezrękawniku. Oczywiście modlitwy były na nic, mogłaby się z nim równie dobrze teraz stopić.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

055.
Rok szkolny mijał w mgnienia oku i Teddy miała ogromną nadzieję, że to samo nie stanie się z wakacjami. Miały przecież tyle planów! W lipcu U2 rozpoczynało swoją trasę i już od dawna było wiadomo, że zagrają również w Toronto. Z tego powodu dorabiała sobie w każdą popołudniową sobotę w kawiarni, bo rodzice mieli ostatnio zbyt dużo zadatków, żeby spełniać jej zachcianki. Tata wyraził się jasno, że jeśli chciała pójść na ten koncert, to musiała odłożyć na ten bilet. No to odkładała. Zajęło jej to kilka miesięcy, ale w końcu udało się go kupić jeszcze przed totalną wyprzedażą. W czerwcu swój koncert miała jeszcze Rihanna, ale to w Edmonton. No i zabrakło jej czasu, żeby uzbierać odpowiednią kwotę. To nic, może uda się w przyszłym roku!
Czarną co? — odchyliła głową do góry, żeby spojrzeć na przyjaciółkę. — Sean też jest durny, więc dobrali się idealnie — wzruszyła ramionami. Kto by się tam przejmował Seanem Godsonem? Teddy nie rozumiała, skąd to podniecenie wokół jego osoby. Nie był nawet przystojny! No dobrze, może był i chociaż jej się chłopcy nie podobali, to nie można było ująć mu urody. Ale to nie zmieniało faktu, że był durny jak but. Albo nawet cała para kaloszy.
Kolejne słowa Finch zaskoczyły ją do tego stopnia, że Darling roześmiała się głośno. Zaraz szybko spoważniała i popatrzyła na nią spod przymrużonych powiek.
Czy to znaczy, że normalnie śmierdzę? — zapytała podejrzliwym tonem. Nie, niemożliwe! Dbała o higienę. No i przyjaciółka na bank powiedziałaby jej wprost, że wydziela jakieś nieprzyjemne zapachy. Zawsze mówiły sobie, kiedy waliło im z buzi chipsami serowymi i w ogóle.
Słowa szybko przemieniły się bardzo szybką i chaotyczną mowę. Teddy aż przekręciła się na podłodze przodem do łóżka, próbując wyłapać, co właściwie April ma na myśli.
Ashley Greene jest boska! — odparła natychmiast, bo akurat to doskonale zrozumiała. — I ma takie zielone oczy. W sumie podobne do twoich — stwierdziła po krótkiej chwili, patrząc, jak przyjaciółka przeczesuje palcami swoje włosy. — A szampon to kokos i makadamia. Nawilża i nie powoduje efektu puszenia — pokiwała głową, ale na razie trudno było wystawić pozytywną opinię, bo używała go dopiero od kilku dni. — Czekaj, gdzie ty widziałaś nowy Zmierzch i dlaczego beze mnie? — ściągnęła brwi, bardzo niezadowolona z takiego obiegu spraw. Przecież powinny obejrzeć to razem! — I przestań wierzyć we wszystko, co mówi twoja mama. Wystarczy kupić takie gumy bez cukru. Moja dentystka twierdzi, że dziury w zębie i tak nie unikniesz, jak jest ci pisana. Lepiej daj mi powąchać swoje włosy — zarządziła i wdrapała się na łóżku.
Musiała jeszcze jakoś ułożyć, a kiedy już znalazła dogodną pozycję, nachyliła się i zaciągnęła zapachem przyjaciółki. Faktycznie pachniała jak guma balonowa - intensywnie, słodko i owocowo.
Mogłabym cię zjeść — stwierdziła z uśmiechem. — Ale potem miałabym próchnicę — westchnęła ciężko, przekręcając się na plecy i wyrzucając ręce nad głowę. — Te szampony, które reklamuje Greene mają jeszcze inne zapachy, no nie? Ten różany, ale nie wiem, czy nie będzie zbyt mdły — oznajmiła i od razu zaczęła zachodzić w głowę, jakie jeszcze Ashley Greene reklamowała szampony z tej nowej kolekcji.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Planowanie wakacji, gdy miała pod ręką Teddy, okazało się bardzo przyjemnym zajęciem. Do tej pory grzecznie zgadzała się po prostu na plan narzucony przez rodziców, a resztę ogarniała w miarę na bieżąco. Zawsze była w stanie znaleźć sobie jakieś zajęcie. Wakacje to idealny czas na nadrabianie książek i bardzo długie spacery! Z przyjemnością spędziłaby go również w towarzystwie sióstr, nie tylko na rodzinnym wyjeździe, ale i w domu, ale z roku na rok cała trójka miała coraz mniejsze chęci do siedzenia razem i po prostu... cieszenia się własnym towarzystwem. Coraz mniej się rozumiały i coraz łatwiej kłóciły, co w ogóle jej się nie podobało. Musiała coś wymyślić, by w tym roku nie zrobiło się jeszcze gorzej. Obiecała sobie, ze od razu po zakończeniu roku zabierze Kirę na największe lody w Toronto i zamierzała dotrzymać słowa. Oby siostrze podobało się to tak samo, jak przez wszystkie poprzednie lata.
— Nie, nie! Po prostu dzisiaj jakoś tak... inaczej. W sensie, że super. Lepiej? — Nie miała pojęcia, po co w ogóle daje jej się wkręcić w to głupkowate przekomarzanie się. Z każdym kolejnym słowem czuła, jak ucieka jej kolejny punkt IQ, a nie zostało ich zbyt wiele, żeby tak szastać nimi na lewo i prawo. Westchnęła po prostu, mając nadzieję, że mogą już porzucić temat oceniania higieny Teddy. Najlepiej na zawsze.
— Byłam w kinie z Mandy. Chciałyśmy wypożyczyć z biblioteki w tym samym momencie ostatni egzemplarz książki, żeby sobie odświeżyć przed premierą filmu, no i się zgadałyśmy, że w takim razie pójdziemy razem. Ale chętnie pójdę z tobą drugi raz. — Nie chciała, żeby Teddy poczuła się przez nią jakkolwiek odrzucona. Fakt, że skończyła w kinie z inną koleżanką, był właściwie totalnym przypadkiem. Uznały z Mady, że cała sytuacja była dość zabawna i trzeba z niej skorzystać, bo to się przecież aż prosi! Przez moment nawet zrobiło jej się głupio, że nie pomyślała o tym, by zaprosić Darling i pójść we trzy, ale przecież mogą to teraz jakoś nadrobić.
Pokiwała głową, udając, że totalnie od teraz ma zamiar przestać przejmować się tym, co mówiła do niej matka. W rzeczywistości nie było to takie proste i wątpiła, że to w ogóle było możliwe do zrealizowania. Pewnie będzie się martwić do grobowej deski. Kto wie, może to będzie całkiem niedługo, skoro Teddy postanowiła zafundować jej tyle wrażeń i nagle zrobić z tego popołudnia dzień wąchania sobie włosów? Ścisnęło ją w żołądku ze stresu, ale zaraz pomyślała, że skoro przyjaciółka uznała to za świetny pomysł, to może jednak była totalnie uniwersalna rzecz do robienia przez wszystkie kumpele świata i właściwie to April nie zrobiła z siebie kretynki, tylko pokazała, jaka jest cool i trendy? Oby! Wstrzymała oddech, gdy przyjaciółka się do niej zbliżyła, by przypadkiem nie drgnąć w jakiś niekontrolowany sposób i nie zepsuć tego rytuału, który był przecież dla niej nowością. Na szczęście poszło gładko. Nie dość, że nikt nie zginął, to jeszcze została pochwalona! Uśmiechnęła się szeroko i opadła na materac obok niej.
— Nie, różany nie będzie ci pasować. Na bank jest mdły, no i totalnie nudny, czyli w ogóle nie jak ty — wyjaśniła jej tonem znawczyni, jakby zajmowała się fryzjerstwem od kilkunastu lat. Nie miała pojęcia, czy ma rację, ale jak powiedziała to na głos, to uznała, że to brzmi sensownie nie tylko w jej głowie, więc w sumie git.
— Ej, a byłabyś z tych, co żywią się zwierzęcą czy ludzką krwią? — Obróciła głowę w jej stronę z bardzo poważną miną. Jak mogła jeszcze jej o to do tej pory nie zapytać? Świadomość w kwestii wampiryzmu to podstawa przyjaźni.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zawsze chciała mieć rodzeństwo. Nie mogła narzekać na uwagę rodziców, której miała pod dostatkiem, ale życie z rodzeństwem wydawało jej się o wiele ciekawsze! Najlepiej starszego brata. Takiego, który wiecznie wyjadałby jedzenie z lodówki, zajmował łazienkę na pół godziny i doprowadzał ją do szału przy każdej możliwej okazji. Teddy była wręcz przekonana, że regularnie kłóciliby się o kompletne bzdury, a ich relacja opierałaby się na wzajemnym uprzykrzaniu sobie życia. A jeszcze lepiej, gdyby taki brat był starszy o kilka lat i miał własne towarzystwo. Nie musiałyby wtedy z April godzinami zastanawiać się, co robić podczas wakacji. Znajomi chłopaka zabieraliby je nad jezioro, na ogniska albo jakieś spontaniczne wypady za miasto. Tessa i Trevor z pewnością kazaliby synowi pilnować młodszej siostry i nie spuszczać jej z oka. Teddy natomiast nie byłaby sobą, gdyby nie wykorzystała sytuacji. Jeszcze tego samego dnia przekonałaby go, że musi zabrać również April. W końcu dodatkowa nastolatka pod opieką starszego brata to żaden problem! Im dłużej o tym myślała, tym bardziej rozbudowywała sobie tę alternatywną wersję rzeczywistości. Nawet imię dla brata miała już gotowe. Oczywiście musiałby mieć imię na T. Nie było innej opcji. Niestety Timmy nigdy nie istniał. Darlingowie nigdy nie zdecydowali się na kolejne dziecko. A właściwie nie do końca. Matka wspominała o tym bardzo rzadko, właściwie prawie wcale, ale kilka lat przed narodzinami córki była już w ciąży, która zakończyła się przedwcześnie. Teddy nigdy nie rozmyślała o tym szczególnie często, ale od czasu do czasu łapała się na tym, że zastanawia się jaki właściwie byłby ten cały Timmy.
O matko, ale mi przykra historia wyszła! A przecież my tutaj nie o tym! Darling powinna być teraz śmiertelnie obrażona, że przyjaciółka poszła do kina z Mandy, a nie z nią! Dlatego przyjęła do wiadomości, że jednak na co dzień nie śmierdzi, a potem zacisnęła usta w wąską linię, szukając w głowie takich słów, dzięki którym nie zabrzmiałaby zbyt pretensjonalnie.
Bez sensu, żebyś szła drugi raz — machnęła lekko ręką, starając się zabrzmieć jak najbardziej obojętnie. — Poczekam, aż wyjdzie na DVD i wtedy obejrzymy razem — zaproponowała z uśmiechem. Nie mogła mieć przecież żalu o to, że April postanowiła iść do kina z kimś innym. Nie mogła oczekiwać, że zawsze będą wszystko robić razem.
Wolała więc skupić się na zapachu jej włosów, które pachniały słodką gumą balonową, czyli właśnie tak, jak wyobrażała sobie to od początku. No i dokładnie tak, jak powinna pachnieć tak słodka istota, którą była Finch.
Czyli mam nie kombinować z innymi szamponami? No dobrze. W takim razie pozostanę przy kokosie, skoro wtedy mówisz, że tak ładnie pachnę — odparła, wspierając głowę na ręce. Ufała przyjaciółce w ciemno, a skoro ta twierdziła, że różany zapach był totalnie nudny, to nie zamierzała nawet próbować. Przynajmniej zaoszczędzi trochę kasy!
Pytanie o żywienie się krwią wcale nie było zaskakujące, ale sprawiło, że Teddy musiała chwilę się nad nim zastanowić.
A to nie tak, że ludzka krew pozawala wampirom podtrzymać nieśmiertelność, a ta zwierzęca podtrzymuje ich przy życiu, ale znacznie osłabia? — wyciągnęła rękę i odgarnęła Finch pojedynczy kosmyk włosów z czoła. — Nie chciałabym być jakimś słabeuszem — dodała, bo co to za frajda mieć moce, ale nie móc ich w pełni wykorzystać? To dopiero straszna nuda! — A ty? — zainteresowała się, chociaż znała podejście przyjaciółki to jedzenia zwierzęcego mięsa, więc może z krwią byłoby podobnie i chętniej dopuściłaby się hematofagii na ludziach?
Teddy nachyliła się nad April i zmrużyła oczy, wpatrując się w nią intensywnie.
Wiedziałaś, że masz tutaj pieprzyk w kształcie serduszka? O tutaj — przycisnęła palec do zagłębienia między jej szyją a ramieniem. W życiu nie widziała czegoś podobnego!

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Były momenty, w których bardzo nie chciała mieć rodzeństwa. Siostry potrafiły ją mocno zdenerwować i nie miała żadnych wątpliwości, że z każdym kolejnym rokiem będzie tylko gorzej, aż wszystkie nie zrobią się dorosłe i się nie ogarną. Problem w tym, że to April była najstarsza i powinna być tą najmądrzejszą, która ukraca konflikty, a nie je wywołuje. Tak przynajmniej powtarzali jej rodzice. Wciskali jej opiekę nad siostrami dużo częściej niż było to konieczne i choć zazwyczaj lubiła spędzać z nimi czas, to bywały momenty, w których wolałaby przekazać je komuś innemu. Chyba by zwariowała, gdyby musiała którąś z nich zabrać ze sobą gdzieś na miasto, gdy wychodziła ze znajomymi! Okropieństwo. No dobra. Teddy była oczywiście wyjątkiem. Przed nią nie byłoby jej głupio, że ma takie dwie debilki w rodzinie. Zdążyła je już przecież poznać i wcale nie patrzyła przez to na April gorzej. Wręcz przeciwnie, była wobec nich bardzo życzliwa. Dobrze, że nie próbowała się z nimi zaprzyjaźnić, bo April chyba by poskręcało z zazdrości. Ważne, że po prostu się lubiły. Czuła w środku, że Darling nigdy nie nawiąże jakichś kosmicznie przyjacielskich relacji z żadną z pozostałych, a już na pewno nie z Kirą!
— Dobra! Zrobimy sobie cały wieczór filmowy i w ogóle — zgodziła się bardzo entuzjastycznie. Już teraz była święcie przekonana, że będzie się w jego trakcie bawić dużo lepiej niż z Mandy w kinie. Nie żeby koleżanka była jakaś słaba i zepsuła jej wypad – przeciwnie. Było bardzo miło. Po prostu nie była Teddy, ale to przecież nie jej wina.
Uśmiechnęła się z dumą, gdy Teddy zgodziła się z jej opinią w kwestii szamponu. Sama często gubiła się we własnych słowach i nie zawsze potrafiła przekonać samą siebie do podjętej decyzji, a co dopiero kogoś innego. Ba, a co dopiero Teddy! Ona przecież była taka mądra i niesamowicie cool. To strasznie dziwaczne, że interesowało ją zdanie April i jeszcze potrafiła się z nim zgodzić. Wyjątkowo przyjemne uczucie połechtało malutkie ego malutkiej Finch.
— Sama nie wiem... to mordowanie zwierząt jest takie dziwne. Znaczy no ja wiem, że ktoś zabił tego kurczaka, który był dzisiaj na obiad, ale żebym ja sama musiała to robić? Trochę dziwne. Ale z drugiej strony chyba nie powinnam wybierać zabijania ludzi ponad to? — Przygryzła mocno dolną wargę, zatapiając się na moment w swoich myślach. Miała prawdziwy dylemat z tego kompletnie nierealistycznego problemu. Czuła, że obie decyzje są po prostu złe. Ale czy nie byłaby hipokrytką, wybierając niejedzenie zwierząt, skoro w rzeczywistości wciąż je jadła? Nie chciała wychodzić na hipokrytkę przed Teddy. Wolała, by przyjaciółka widziała głównie jej dobre cechy, a nie te skrajnie durne.
— Ja to chyba powinnam być wilkołakiem, wiesz? — dodała w końcu. Nie była w stanie podjąć decyzji w kwestii picia krwi, a zmierzchowe wilkołaki nie miały takich problemów, więc wydawały się dużo bezpieczniejszym wyborem. Ich życie wydawało się być nieco mniej stresujące, a ostatnie, co było April potrzebne, to dodatkowe nerwy.
— Co? Wcale nie — odpowiedziała od razu, spoglądając w dół. Niespecjalnie to chyba przemyślała, bo raczej nie była w stanie się tak wygiąć, żeby go zobaczyć. Nigdy nie zwróciła uwagi na jego kształt. Nie przyglądała się sobie aż tak uważnie.
— Znaczy nie wiem, może tak. Ale do Madonny to mi jeszcze daleko — dodała szybko i zaśmiała się, bo nie chciała, żeby przyjaciółka pomyślała, że zarzuca jej kłamstwo. Strasznie się przejmowała tym, co Teddy o niej myślała i trudno było jej to tak po prostu odpuścić. Może gdyby faktycznie była jak Madonna i miała taki seksowny pieprzyk jak ona, to byłoby jej łatwiej mieć wyjebane? Chciałaby ukraść piosenkarce choć jedną dziesiątą jej pewności siebie.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Polubienie młodszych sióstr April przyszło jej zaskakująco łatwo. W końcu były jej siostrami, a to już samo w sobie wydawało się wystarczającym powodem, żeby darzyć je sympatią. Przyjaciółka nie musiała się jednak martwić, że którakolwiek z nich zajmie w jej sercu szczególne miejsce. Różnica wieku robiła swoje. Ile taka Kira mogła mieć lat? Ze dwanaście lat? Trudno było mówić o jakiejkolwiek głębszej więzi czy wspólnych tematach, które mogłyby zbliżyć je do siebie. Może kiedyś, w przyszłości, gdy ta różnica trochę się zatrze. Na razie jednak nie miały ze sobą zbyt wiele wspólnego. Co najwyżej mogłaby zabrać najmłodszą Finchównę na lody albo na plac zabaw i na tym kończyłyby się ich interakcje. April nie musiała się niczym przejmować, jej pozycja była więc całkowicie bezpieczna!
Wyciągnęła do przyjaciółki rękę, żeby przypieczętować umowę na wieczór filmowy. To był uczciwy układ. Mogły przygotować do tego tematyczne przekąski! Albo lepiej nie, bo przecież tam wszyscy żywili się krwią i ketchupem, którego Bella Swan nie potrafiła wycisnąć na talerz. To może po prostu kupią sobie chipsy, ciastka i żelki. I będzie zdecydowanie lepiej, jak zjedzą wszystko u Darling, bo pani Finch znowu zrobiłaby córce wykład o próchnicy.
To zabawne, że każda z nich uważała tą drugą za fajną i zabawną, a same nie potrafiły dostrzec tego w sobie. Teddy była niegłupia, ale żeby od razu uważać ją za mądrą? Lekka przesada. Ostatnio oblała test z historii, a przy ustnej odpowiedzi z matmy wcale nie poszło jej tak dobrze, jak chciała. Uprawiała różne sporty, więc z góry zakładano, że trzymała się z hokeistami i futbolistami, co nawet nie było prawdą. O wiele bardziej ceniła towarzystwo April. Pewnie dlatego, że w jej oczach przyjaciółka była najsuper!
Ale po co w ogóle gadamy o zabijaniu ludzi? Przecież to picie krwi nie musi być związane bezpośrednio z ich śmiercią! Dorosły człowiek ma około 5 litrów krwi, więc utrata 15% jest dla niego bezpieczna — powiedziała, kreśląc na ręce Finch obliczenia. — Trzeba po prostu przerwać w odpowiednim momencie. No i nie wiem, zasklepić ranę po ukąszeniu? Krwinki czerwone szybko się regenerują, ale lepiej nie żywić się tą samą osobą, bo jeszcze nabawi się anemii — wyjaśniła i chyba wszystko, co powiedziała, miało nawet jakiś sens? Przynajmniej żadna z nich nie musiałaby pastwić się nad zwierzętami! I teraz to Teddy wychodziła na hipokrytkę, bo sama jadła mięso i bardzo je lubiła. Ale to dlatego, że nie musiała sama sobie tego zwierzaka zaciukać i obedrzeć z futra albo pierzy.
Przechyliła głowę i popatrzyła na April z lekkim politowaniem. Wilkołakiem? Co za nuda!
Dlaczego? Bo masz takie owłosione nogi? — poruszyła brwiami i dźgnęła ją palcem między żebra. Tylko się z nią zgrywała. Co nie zmieniało faktu, że wilkołaki w ogóle nie mogli równać się z wampirami. Poza tym przyjaciółka zupełnie tego nie przemyślała, bo wtedy też musiałaby się żywić mięsem. Teddy jeszcze nie słyszała, żeby jakiś wilkołak przeszedł na wegetarianizm.
Przysunęła się jeszcze trochę, żeby lepiej przyjrzeć się wspomnianemu pieprzykowi. Z tej perspektywy jego kształt był jeszcze wyraźniejszy.
Bo jest malutki i trzeba się dobrze przypatrzyć, żeby go dostrzec. A tu masz jeszcze trzy takie bardzo drobne, ułożone w linii prostej — przesunęła palcem po jej szyi dokładnie w tych miejscach. — A na uchu masz piegi! — podekscytowała się, bo w życiu czegoś takiego nie widziała. — Ja też mam? — podparła się na łokciach i odwróciła głowę najpierw w jedną, a potem w drugą stronę, żeby Finch mogła lepiej zobaczyć jej uszy. Dobrze, że je dzisiaj czyściła, to przynajmniej nie będzie wstydu! Nie chciała, żeby przyjaciółka miała ją za brudaskę, a już przecież sugerowała, że ładnie dzisiaj pachnie, bo w końcu umyła włosy.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Musiały zacząć wreszcie sobie mówić wprost, ile fajnych rzeczy widzą w tej drugiej, to może będzie im łatwiej uwierzyć? April starała się oczywiście chwalić Teddy jak najczęściej, ale wciąż niejednokrotnie przegrywała z własną nieśmiałością i nic z tego nie wychodziło. Musi się trochę rozkręcić, bo przecież bardzo jej zależało na tym, by przyjaciółka patrzyła na siebie jak najlepiej. A już w ogóle byłoby doskonale, gdyby mogła spojrzeć na siebie jej oczami. Byłaby sobą totalnie zachwycona.
Przysłuchiwała się tym rozważaniom na temat wampiryzmu w prawdziwym zdumieniu. Zawsze ją zaskakiwała tego typu przemyśleniami. Skąd ona w ogóle brała te informacje? No dobra, pewnie z lekcji biologii, do której Finch pewnie też powinna bardziej się przyłożyć. W kwestii przedmiotów, które jej nie interesowały na dłuższą metę, miała tendencję do sprawnego przyswajania informacji i wyrzucania ich z głowy, jak tylko zaliczy wszystkie egzaminy, do których były jej potrzebne. Chętnie olałaby totalnie tę naukę, ale rodzice nie daliby jej żyć.
— A wiesz, że zaraz są wakacje i już nie musisz być taka totalnie mądra i ze wszystkim obeznana? — Pokręciła głową z rozbawieniem. Nie miała zamiaru wchodzić w dyskusję na temat wampiryzmu na takkim poziomie. Zdecydowanie wolała skupiać się na tym, co w nich niesamowite, a nie naukowe. Fantastyka nie powinna sie zbyt mocno łączyć z byciem mądrym, no bez przesady! Okej, wcale nie. Zdawała sobie sprawę, że trzeba mieć niesamowity łeb, by stworzyć porządny świat i własne uniwersum, ona po prostu była w takie rzeczy kiepska.
— Wcale nie mam! To po prostu byłoby spoko. Byłabym taka ciepła i w ogóle. Ciągle bym się musiała rozbierać, żeby się przemieniać, ale to nic. Ciekawe, w kogo bym się wpoiła — zamyśliła się na moment, przebierając w pamięci między kolegami ze szkoły i zastanawiając się, czy którykolwiek z nich się do tego nadawał. Niestety raczej nie. Wszyscy sprawiali wrażenie wyjątkowo kiepskich wyborów. Każdemu czegoś brakowało, ale nie od końca była w stanie określić czego konkretnie. Pewnie musi jeszcze trochę poczekać na swojego księcia z bajki.
Poczuła dreszcz ekscytacji, kiedy tylko przyjaciółka dotknęła jej szyi. To było bardzo przyjemne to całe pokazywanie. Bardzo miło z jej strony, że jej tak wszystko chciała wytłumaczyć i w ogóle. Finch chętnie dowiedziałaby się, gdzie jeszcze na jej ciele skrywały się tego typu niespodzianki i czy Teddy byłaby w stanie je wszystkie wskazać? Najlepiej palem.
— Na uchu nie masz, ale masz pieprzyk trochę pod. — Przysunęła się bliżej, by móc przyjrzeć się uważnie jej skórze. Dostrzegła wspomniany pieprzyk na jej skórze tuż za uchem i dotknęła go palcem, bo nie wiedziała, jak lepiej mogłaby jej wyjaśnić, który fragment ma teraz na myśli. Uśmiechnęła się delikatnie, jak zwykle zaskoczona tym, jak miękka w dotyku była skóra przyjaciółki.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała powodów, żeby nie wierzyć, kiedy przyjaciółka powtarzała jej, jaka była fajna i w ogóle. Oczywiście Teddy, jak na zakompleksioną nastolatkę przystało, zmieniłaby w sobie wiele rzeczy. Chciałaby być trochę wyższa i mieć szczuplejsze uda, chociaż rodzice i tak powtarzali, że jest za chuda. No i chciałaby nabrać trochę mięśni, bo co na siebie nie wkładało, to wisiało na niej jak na wieszaku. Poprawiłaby sobie nos i uwydatniła bardziej kości policzkowe. I zawsze chciała być jasno blondynką, jak April. Z kolei w Finch nie zmieniłaby niczego. Była śliczna! Perfekcyjna pod każdym względem. Darling nie wiedziała jeszcze, że za kilkanaście lat będzie uważała dokładnie tak samo.
A weź, tobie to coś powiedzieć! — zaśmiała się, ale bez złośliwości. — Zazdrościsz mi po prostu, że jestem właśnie taka turbo mądra — dźgnęła ją palcem między żebra. W rzeczywistości wcale nie była żadnym orłem. Uczyła się dość przeciętnie. Większość rzeczy zapamiętywała z lekcji, ale naprawdę musiała przysiąść do książek i porządnie zakuwać, żeby zdać egzaminy na jakimś sensownym poziomie. W teorii w straży pożarnej nie trzeba było być Einstein, ale totalnych półgłówków też tam nie przyjmowali. Trzeba było zdać odpowiednie testy, nie tylko te sprawnościowe. A Teddy już teraz bardzo poważnie podchodziła do tego, co chce robić w życiu. Chciała zostać strażaczką i żadna inna opcja nie wchodziła w grę. Punktem kulminacyjnym był pożar w warsztacie ojca, który spłonął doszczętnie i wszystko trzeba było stawiać od nowa. Na ten moment nie miała planu B. A może powinna mieć? No trudno. Będzie się zastanawiać, co dalej, dopiero jak jej nie wyjdzie.
A w kogo chciałabyś się wpoić? — dopytała z nieukrywanym zaciekawieniem. Nigdy nie mogła nadążyć za gustem przyjaciółki. Podobali jej się naprawdę różni chłopcy, ale ostatecznie żaden nie okazywał się tym jedynym. To nic, miała przecież jeszcze czas na wielką miłość! Teddy też randkowała z różnymi dziewczynami, ale to też nie było niczym trwałym. Oczywiście wtedy zaczynała szukać problemu w sobie, bo jak zaprosiła na pizzę Aubrey ze starszej klasy, to ta dwa dni później łaziła za rękę z Loganem Adkinsem! Strasznie ją to zniechęciło do dalszych poszukiwać. Tym bardziej że jeszcze dzień wcześniej pisała Darling, że świetnie całuje!
Nie miała pojęcia, że miała pieprzyka pod uchem! Na co dzień człowiek w ogóle nie zwraca uwagi na takie duperele. No chyba że ma uszy jak słoń Dumbo. Na szczęście Teddy miała całkiem zgrabne uszy, więc nie musiała im się zanadto przyglądać.
O rany, znamiona są takie dziwaczne! Niektóre to w ogóle pojawiają się nie wiadomo skąd! Ostatnio zauważyłam, że pojawił mi się jeden na brzuchu, zaraz pod cyckami. Poczekaj, pokażę ci — poderwała się z miejsca i podciągnęła pasiasty t-shirt na tak wysoko, że odsłoniła nie tylko brzuch, ale i cały stanik. — No spójrz tylko— wypięła się do przyjaciółki, żeby mogła lepiej przyjrzeć się wspomnianemu pieprzykowi. Mogła go sobie nawet dotknąć, jeśli tylko chciała!

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdyby Finch miała usiąść i zacząć wypisywać wszystko, co jej się w sobie aktualnie nie podoba, to pewnie szybko zabrakłoby jej kartek w zeszycie. Wszystkie nastolatki patrzyły na samych siebie wyjątkowo krytycznie, ale w przypadku Finch to już w ogóle przechodziło momentami ludzkie pojęcie. Starała się nie mówić o tym wszystkim na głos zbyt często, by nie psuć atmosfery. Wierzyła, że jak dorośnie, to na pewno wszystkie te rzeczy jakoś się poukładają. Miała przecież urodziwych rodziców, którym nie brakowało oleju w głowie. Musiała się chociaż trochę w nich wdać! Zauważała w sobie jakieś podobieństwa, głównie do matki, ale wciąż za mało, by się nimi cieszyć. Na ten moment była zdecydowanie niewystarczająca. Była za niska i miała za mały biust, a przy okazji brakowało jej samozaparcia i lotności umysłu. Może to wszystko rozwinie się w niej na studiach? W szkole marnowała przecież masę czasu na jakieś głupoty, typu fizyka, że nie było kiedy rozwinąć skrzydeł.
— Ja? — zapytała jak skończona kretynka. Nie miała bladego pojęcia, kogo powinna wybrać. A w ogóle przecież wpojenia się wcale nie wybiera, to się po prostu wydarza i szansa na to, że będziesz po tym strasznie nieszczęśliwy, jest wyjątkowo duża. Nie było nawet tak w tych książkach, że ta jedna wilkołaczyca wpoiła się w jakiegoś zajętego chłopa? No i typ, co się wpoił w dziecko... ostro pojebane te książki, może wcale nie powinny śledzić ich fabuły z wypiekami na twarzy?
— Sama nie wiem... Podobno wyglądałabym super z Maxwellem — zaproponowała niepewnie, wzruszając ramionami. Starszy o dwa lata chłopak podobał się całej masie jej koleżanek. Pochodził z dobrego domu, grał w hokeja, miał gęste, ciemne włosy i świetlaną przyszłość. Zaprosił ją nawet niedawno na randkę. No dobra, to było dość mgliste zaproszenie, bo po prostu zaproponował, że muszą się spiknąć jakoś w wakacje, ale o co innego miałoby mu chodzić? Jakoś w ogóle nie czuła ekscytacji na tego typu spotkanie.
Zmarszczyła brwi, bo trochę przestała nadążać za tym, co mówiła przyjaciółka. Znowu. Dyskusja o znamionach mknęła przed siebie jak szalona, a Finch nie zdążyła się jeszcze otrząsnąć z poprzedniego dialogu, jak Teddy podniosła koszulkę do góry, prezentując jej swój biust. Rozchyliła lekko usta, nie będąc pewną, co ma z tym faktem zrobić. Nie widziała jej w tym stanie po raz pierwszy, ale często miała wrażenie, że nie powinna się na nią aż tak gapić, bo to wyjątkowo dziwne. Ale tym razem przyjaciółka przecież sama poprosiła. Nachyliła się w jej stronę, by zbadać z bliska ślad na jej skórze.
— Jesteś pewna, że jest nowy? To chyba niedobrze, z takimi rzeczami się chodzi do lekarza, nie? — zapytała, wpatrując się w ciemny punkcik na jej skórze. Nie wyglądał na nic groźnego, chociaż April była tą słabszą z biologii, więc kto normalny ufałby jej osądowi?
— No i wydaje mi się, że on tu już był. Znaczy ja nie wiem w sumie... nie przyglądałam się przecież nigdy. Znaczy patrzyłam, ale nie zapamiętuje jakichś tam pieprzyków. Znaczy nie żeby było z nimi coś nie tak, masz ładne pieprzyki po prostu ja... — Z każdym słowem mówiła coraz szybciej aż wreszcie się zawiesiła. — Przypakowałaś? — palnęła, co chyba miało być dowodem na to, że system się zresetował.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tak to już chyba było z tym okresem dojrzewania, że człowiek niespecjalnie lubił samego siebie. Najgorsze było jednak to, że nie dało się od siebie odpocząć. Trzeba było znosić własne humory, kompleksy i wątpliwości przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, nawet wtedy, gdy miało się już serdecznie dość własnego towarzystwa. Jakby tego było mało, dochodziła jeszcze niepewność dotycząca przyszłości. Teddy niby wiedziała, czego chce. Miała marzenia, miała plan i kierunek, w którym chciała iść. Ale nikt nie dawał gwarancji, że życie postanowi z tym planem współpracować. W wieku szesnastu lat wszystko wydawało się jednocześnie bardzo bliskie i przerażająco odległe. Z jednej strony była przekonana, że wie, kim chce zostać. Z drugiej miała świadomość, że jedna zła decyzja albo zwykły pech mogły wywrócić wszystko do góry nogami.
Wiadoma sprawa, że można było sobie wybrać wpojenia, bo ostatecznie był to losowy generator, ale Darling i tak chciałaby wiedzieć, kogo wskazałaby April, gdyby naprawdę mogła wybierać. Albo - co było znacznie bardziej prawdopodobne - po prostu próbowała wyciągnąć, który chłopak podobał się przyjaciółce. Sama myśl, że chodziło o chłopaka, wywoływała w niej wewnętrzne konwulsje. Nie mogła nic poradzić na to, że w jej ocenie April miała momentami naprawdę spaczony gust.
Maxwell jest... sympatyczny — podsumowała w końcu. I zrobiła to w taki sposób, że trudno było uznać to za komplement. Bo w słowniku Teddy sympatyczny oznaczał mniej więcej tyle, co nijaki. Niby w porządku, niby nie można się do niczego przyczepić, ale też nie było w tym nic szczególnie ekscytującego. Grał w hokeja, więc nic dziwnego, że ciągnęły do niego dziewczyny. Tak samo jak do większości szkolnych sportowców. Wystarczyło założyć koszulkę drużyny i nagle połowa szkoły zaczynała ślinić się jak opętana. Co, swoją drogą, wydawało się Teddy kompletnie niezrozumiałe. Przecież sama też uprawiała sport. Regularnie reprezentowała szkołę na zawodach, nieważne czy chodziło o koszykówkę, siatkówkę czy biegi przełajowe. Nauczyciele wrzucali ją wszędzie, gdzie tylko potrzebowali kogoś sprawnego i zdeterminowanego. A mimo to nie miała wrażenia, żeby dziewczyny ustawiały się do niej w kolejce. Albo się ustawiały, tylko ona tradycyjnie niczego nie zauważała, bo potrafiła przeoczyć rzeczy oczywiste dla całego świata. No i wyoutowanych dziewczyn w szkole było jak na lekarstwo. Większość trzymała podobne rzeczy dla siebie, a jeśli któraś faktycznie była zainteresowana inną dziewczyną, raczej nie afiszowała się z tym na korytarzu między lekcją biologii a matematyką.
Myślisz? — uniosła brwi, bo teraz to przyjaciółka trochę ją zaniepokoiła. — No tak mi się wydaje, że jest nowy. Nie gapię się sobie na cycki — dodała, bo pieprzyk znajdował się dokładnie pod linią stanika. Ale April mogła mieć rację, równie dobrze mógł tam być od zawsze, tylko z Darling była taka gapa.
Spojrzała na nią trochę skołowana. Nie oczekiwała, że przyjaciółka spamięta wszystkie znamiona, jakie miała na ciele, po prostu chciała podzielić się z nią tym odkryciem. Albo nieodkryciem, jeśli pieprzyk faktycznie już tam był. Jedynce, co Teddy odkryła odziane w stanik piersi. Jakby tego było mało, pytanie o to, czy przypakowała, strasznie ją zawstydziło. Momentalnie opuściła koszulkę, zakrywając brzuch. Była pewna, że Finch właśnie się z niej naśmiewa. Opadła na łóżko i ukryła twarz w poduszkę.
Chciałabym — wymamrotała, bo przecież nietrudno zauważyć, że była chuda jak szczapa. Pod warstwami luźnych ubrań jeszcze nie było tego aż tak widać, ale jak tylko zakładała coś bardziej obcisłego, to same kości. Cycków też prawie nie miała, po co jej w ogóle ten stanik? — Ale w te wakacje przypakuję! — zastrzegła natychmiast. Między dorywczą pracą w kawiarni pomagała jeszcze ojcu w warsztacie, a tam zawsze było co dźwigać!
Leżała jeszcze tak przez chwilę, aż w końcu odwróciła się na plecy i podparła na łokciach, spoglądając na przyjaciółkę.
Maxwell wygląda jak dziewczyna — stwierdziła nagle. I miała rację! Nie dość, że miał ciemne, gęste włosy, to w dodatku trochę sięgały mu ramion. No i rysy też miał dość delikatne, jak na chłopaka.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”