23 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'm a little bit Nosferatu about you. It's love at first bite.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
ero
Uśmiechnął się pod nosem na jej uwagę. To nie było dla niego absolutnie niczym nowym, bycie postrzeganym jako stricte obiekt seksualny, powierzchownie, jakby był pusty w środku. Czasami z resztą tak właśnie się czuł i nie było to wrażenie ostatnich miesięcy, czy zaledwie kilku ostatnich lat, bo ciągnęło się to odkąd skończył trzynaście, może czternaście lat. Sam już dokładnie nie pamiętał.
Mimo, że był dzieciakiem bardzo znanych rodziców i wielu śledziło jego życie i plotki w internecie, to wydawał się tym absolutnie nie przejmować i nie chronić w żaden sposób swojego życia prywatnego. Spekulowano o powodach takiego zachowania i internetowa publika dzieliła się na pozornie zatroskanych i współczujących oraz na tych żądnych sensacji, dramy i mięsa, co można było zaobserwować bardzo dobrze zaledwie kilka miesięcy wcześniej, kiedy po internecie zaczęło krążyć nagranie z nieprzytomnym Vancem, na którym ktoś położył łapy. Wtedy też jego relacja z Jaydenem składała się głównie z głośnych kłótni, niektórzy nawet pisali o tym jako o awanturach, w których dochodziło do rękoczynów. Bowie od tego też się odciął i chociaż nie potrafił powstrzymać się od śledzenia wpisów, to był w stanie sam się do tego w ogóle nie odnosić, a na prośby o komentarz reagował opryskliwymi uwagami albo wzniesieniem środkowego palca.
Czego się nie robi dla sztuki 一 rzucił w końcu, nie zdradzając w jakie rejony odbiegły jego myśli. Mógłby się nawet zwalić na płótno, gdyby bardzo jej na tym zależało, miałby wtedy znaczny wkład w ten obraz, poza pozowaniem rzecz jasna. Jego ciało reagowało na dotyk w bardzo określony i przewidywalny sposób. Miał swoje przyzwyczajenia i sposób działania w sytuacjach takich, jak ta. Nie przyjmował innego scenariusza, niż taki, że będzie mógł wcześniej czy później uprawiać seks. Dlatego szybko się podniecał, dążąc wręcz automatycznie do jednego. Jeżeli w ogóle dochodziło w pewnym momencie do odmowy, to zawsze odmawiała druga strona, nie on.
To był jeden z powodów, dla których nie miał na sobie bielizny, a palce dziewczyny po wsunięciu się pod materiał luźnych spodni dresowych, które pożyczył od Tristana, mogły wyczuć wszystko, co miał do zaoferowania między nogami. Podobało mu się, lubił fizyczną bliskość, lubił czuć czyjeś palce lub usta na swojej skórze i chętnie się nadstawiał, a spomiędzy jego warg uleciało pierwsze westchnienie. Nie próbował jej zatrzymywać, nie przykładając większej wagi do tego, że właśnie został pozbawiony koszulki. To też należało do normalnej kolei rzeczy, bo przecież wiedział dokąd zmierzają.
Odgarnął tylko część kosmyków włosów, które opadły mu na oczy, a potem wsunął dłonie pod jej koszulkę, żeby oprzeć je na gorącej skórze, przesunąć opuszkami po krąglejszych, chociaż nadal wąskich, biodrach, atrakcyjnie wciętej talii i w końcu piersiach, które przyjemnie było objąć i lekko ścisnąć. I nie byłoby w tym nic nowego, gdyby nie dreszcz, który przebiegł po jego skórze w sposób, który nie pasował do sytuacji.
Możesz odpowiedzieć jak chcesz, kocie. Ja chcę tylko…
Cię przelecieć.
Chciał odpowiedzieć zwyczajowo dla siebie, w sposób kokieteryjny i przeraźliwie bezpośredni, ale z jakiegoś powodu urwał myśl i powoli wysunął dłonie spod materiału, z ukosa zerkając w stronę, po której dziewczyna składała pocałunki na jego ramieniu i szyi. Nie było jak zazwyczaj, chociaż te sprzeczne uczucia nie wynikały z tego, że River robiła coś źle. Na boga, przecież dopiero co wyszedł z łóżka Tristana i po niewygodnym, stresującym spotkaniu z jego kumplem, który przyłapał ich na seksie zrobił to, co robił zawsze 一 uciekł między nogi kogoś innego, żeby na siłę odwrócić swoją uwagę. Czemu tym razem okazało się, że to nie podziałało?
Miałem ciężką noc 一 mruknął w końcu, po niewygodnej, przeciągającej się chwili ciszy. W pewnym sensie mówił prawdę, chociaż poranek też nie był wcale łatwy, przynajmniej po tej jego przyjemniejszej części. Czuł, że musi odpocząć, jeżeli chce wygrać ten pieprzony wyścig dziś w nocy. 一 Dzisiaj cash day. Chciałem chyba tylko… pogadać 一 dodał w końcu, bo kiedyś wymsknęło mu się przy River, że czasami ściga się w nielegalnych na obrzeżach Toronto. O Tristanie nie mógł jej powiedzieć, z resztą i tak by to jej zapewne nie interesowało, próbował więc to obejść.

River Cross
Myre
nie lubię postów wygenerowanych przez ai, braku interpunkcji i inicjatywy
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
erotyka
Odrzuciła głowę do tyłu i zaśmiała się, słysząc jego uwagę. Sama była gotowa zrobić dla sztuki absolutnie wszystko. Kiedy czuła, że jakieś wariactwo sprawi, że dzieło, nad którym pracowała, zostanie uświetnione, była gotowa w to iść na ślepo i całą sobą. Nie istniała dla niej cenniejsza wartość niż wyrażanie siebie, a żeby zrobić to porządnie, trzeba było się przecież postarać. Pomysł, który krążył mu po głowie, na pewno nie byłby dla niej żadną przesadą. Historia sztuki widziała już przecież dużo bardziej obsceniczne wydarzenia, to byłby absolutny drobiazg. Nie musiała go jednak wciągać za sobą w wir własnych szaleństw za każdym razem, gdy się widzieli. Domyślała się, że by jej nie odmówił. Zaufałby jej w ten dziwaczny sposób, który nie ma niczego wspólnego ze szczerą wiarą w drugiego człowieka, a ona z pewnością by tego zaufania nie zawiodła. Nie chciała mu przecież zrobić krzywdy. A na pewno nie takiej, po której miałby się nie pozbierać lub być chociaż niezadowolonym.
Krążyła leniwie paznokciami po jego udach i podbrzuszu, nie sięgając od razu między nogi. Nie była przecież aż tak niecierpliwa. Na ten moment wystarczała jej świadomość, że nie ograniczało go zbyt wiele całkowicie zbędnego materiału. Chciała się nim jeszcze trochę nacieszyć, zanim skupią się na kulminacji spotkania. Miała ochotę rozsmakować się w jego skórze, za którą zdążyła się stęsknić, choć nie myślała o niej pewnie ani razu przez czas, odkąd widzieli się po raz ostatni.
— Dzisiaj jesteś moim pierwszym — odmruknęła żartobliwie. Łączenie sztuki z seksem nie było dla niej żadną nowością. Zdecydowanie nie po raz pierwszy wpuszczała kogoś do swojego świata, gdy była skupiona na tworzeniu. Lubiła mieszać te dwa światy. Chciała sprawiać, by się ze sobą zlewały, żeby trudno było odróżnić jeden od drugiego. Wspólne tworzenie lub poddawanie się próbom rozpraszania jej w trakcie pracy było jak dodatkowa nagroda za nagły przypływ weny. Akurat pod tym względem nie traktowała Bowiego wyjątkowo. Wpasowywał się po prostu bardzo zgrabnie w poczet jej drobnych inspiracji.
Nie przejęła się ciszą od razu. Jej usta wciąż krążyły po jego skórze, zęby delikatnie ją podszczypywały. Na dobrą sprawę mogliby się już dzisiaj nie odzywać. To nie było aż tak istotne. W końcu jednak okazało się, że Vance ma co do tego wszystkiego nieco inne plany. Odsunęła się od jego ciała, by móc na niego spojrzeć.
— Mogę z tobą rozmawiać — odparła, wplatając palce w jego włosy. Przesunęła je między kosmykami i złapała mocno na czubku głowy, odsłaniając tym samym jego twarz, na którą co rusz opadały kolejne fale. Przyjrzała mu się uważnie w tej jasnej i czystej wersji.
— Chcesz omówić zalety wszystkich rodzajów makaronu, jakie znajdziemy w kuchni czy jednak powściekać się na ludzi, jacy są okrutni? — dopytała, wypuszczając jego włosy z uścisku. Nie miała pojęcia, jak obecnie wygląda jego życie miłosne, ale był na tyle pogubiony we własnych myślach, że zaczynała podejrzewać, że z niego wynikają jego potencjalne problemy. Oby. Rozmowa o makaronach może okazać się paskudnie krótka. To będzie cud, jeśli znajdą choć jedno opakowanie, zgubione gdzieś na dnie szafy. Nie lubiła gotować i starała się robić to jak najrzadziej. Nie miała więc powodów, by się zaopatrywać na zapas.

Bowie Vance
Werka
23 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'm a little bit Nosferatu about you. It's love at first bite.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chaos w jego głowie był niezwykle trudny do zrozumienia, a co dopiero zapanowania nad nim. Nic w tym dziwnego, taka była jego natura. Chłopak nie był pewien czy to w sobie lubi, czy tak naprawdę docenia, chociaż nie znajdował również motywacji do jakiejkolwiek zmiany. Potrafił być lojalny i oddany, ale z jakiegoś powodu nie chciał przyznawać się do przywiązania, wszystkie te małe myśli i wnioski na temat ważnych dla niego osób często zostawiając dla siebie. Minusem tego był pozorny brak wzajemności. Nie potrafił się odwdzięczyć ludziom, którzy okazywali takie uczucia jemu, przez co kończyło się tak, że kontakt się urywał i znowu zostawał sam. Robił się coraz bardziej nieczuły i wycofany, upewniając się, że nie ma co się uzewnętrzniać i angażować i tak właśnie kręciło się to w kółko. Przyzwyczaił się do cielesności i prostych przyjemności, bezpiecznie unosząc się na powierzchowności, skrzętnie ukrywając to, co kotłowało się w środku.
A kiedy coś zaczynało się sypać, robiło się niezręcznie lub sytuacja stawała się skomplikowana i trudno było mu się skoncentrować robił to, co potrafił najlepiej 一 uciekał. Odcinał się, robił wszystko, żeby odwrócić swoją uwagę i zapomnieć, co po czasie przynosiło pozorną ulgę. Pozorną, bo przecież wcale nie znikało, tylko nawarstwiało się dalej, a on przysłowiowo zamiatał to pod dywan.
Uśmiechnął się na jej słowa, chociaż uśmiech już był trochę nieobecny. A co, jeżeli pod dywanem nie było już miejsca, a szafę przepełniały wiszące w niej trupy? Chyba to właśnie się działo. Nie uciekał od River, tylko do niej. Okazało się jednak, że nie przyniosło to pożądanego rezultatu, bo nie potrafił zapomnieć o poranku i o tym, co poczuł, kiedy zobaczył Moonstone’a w mieszkaniu Tristana.
Objął dziewczynę w talii. Była tak szczupła, że czasami wydawała mu się krucha, chociaż wiedział już, że jej ciało wytrzymywało więcej, niż mogło się wydawać. Lubił to. Lubił ją. Odetchnął głębiej, czując szarpnięcie i opuścił nieznacznie powieki, spod których jednak śledził wzrokiem jej bladą twarz. Przesunął palcami po materiale jej koszulki, lekko marszcząc go na wysokości jej talii. Czuł ciepło bijące od jej ud i gdyby tylko zmienić czas i okoliczności, to pewnie chciałby w tym cieple utonąć.
Nie jestem fanem makaronu 一 przyznał, co właściwie było prawdą. Bowie odżywiał się źle, jedząc mało i zazwyczaj były to fast foody i przekąski, których nawet nie dojadał, bo podczas posiłku robił kila rzeczy naraz i ostatecznie coś go zawsze rozpraszało. Jeżeli naprawdę dojadał jakiś posiłek, to była to mała miska słodkich płatków śniadaniowych z mlekiem albo biała bułka z masłem i żółtym serem. Jeżeli chciało się u niego zobaczyć inne produkty spożywcze, to trzeba było samemu je kupić albo zamówić.
A ludzie… Chyba nie ma co tracić na nich energii. Nie zmienią się 一 dodał, dochodząc do wniosku, że nie chce zwracać pięknej główki River swoimi problemami. Przecież miała własne, którymi też się nie dzieliła, a przynajmniej nie z nim. Złapał ją pod kolanami i podniósł się, podnosząc dziewczynę do góry, a potem posadził ją na swoim miejscu i pochylił się, żeby musnąć ustami czubek jej głowy.
Złapiemy się jeszcze 一 rzucił na pożegnanie, przesuwając kciukiem po jej gładkim policzku, po czym ruszył niespiesznym krokiem do wyjścia. Zanim zniknął za drzwiami odwrócił się jeszcze i zerknął na obraz. 一 Jeżeli będzie chciała go dokończyć i sprzedać, to możesz mnie oznaczyć. Więcej zarobisz 一 powiedział, puszczając jej oczko. Do tej pory nie stawał ani po stronie muzyki, nie chcąc być łączony z ojcem, ani po stronie sztuki, żeby nie czuć presji. Może trzeba to zmienić? Miał wystarczający materiał do udostępnienia i promocji swoich animacji i ścieżek dźwiękowych. Może kiedyś. Posłał jej ostatnie spojrzenie i wyszedł, a potem pojechał już prosto do domu.
koniec ♡
dziękuję za grę River Cross
Myre
nie lubię postów wygenerowanych przez ai, braku interpunkcji i inicjatywy
ODPOWIEDZ

Wróć do „#16”