25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

015
Jeżeli River kiedykolwiek wyjdzie na ludzi, to może być zasługa Ruelle. Wszyscy wtedy powinni jej serdecznie podziękować. Zauważała w niej sporo własnych cech i nagle, gdy nie wypływały one z rysowniczki, doprowadzały ją do ciężkiej kurwicy. Chociażby to czepianie się słówek? Jak w ogóle można tak robić, przecież to szczyt bezczelności. Specjalnie się nad nią znęcała, specjalnie robiła jej na złość, bo z jakiegoś powodu najwyraźniej stęskniła się za jej wściekłością. Czemu rysowniczka nie mogła jej się najbardziej podobać w jakiejś uroczej wersji? W dobrym humorze? To wiele by ułatwiło.
— Czasem jesteś taka... — zawiesiła głos, wertując w głowie dziesiątki przymiotników, które mogłaby użyć. Wiele z nich było oczywiście absolutnie okropna. Może po prostu powinna sobie darować? Spojrzała gdzieś na bok i znów przetestowała metodę liczenia do dziesięciu, znów robiąc to w takim tempie, że nikt inny pewnie nie zdołałby dotrzeć nawet do jednej trzeciej. Nic jej to nie dało, po prostu musiała zdusić te uczucia gdzieś głęboko w środku i pójść dalej. Tak robią dorośli ludzie, prawda? Na bank! Obserwowała ją uważnie, gdy się przysunęła, ale nie zareagowała na to w żaden dodatkowy sposób. Skinęła głową, zgadzając się z jej pomysłem, wyminęła ją i ruszyła do wyjścia.
Skierowała się do następnej uliczki i zatrzymała się przy jakieś dwuosobowej Maździe, czarnej z tablicami rejestracyjnymi jasno wskazującymi na to, że była autem z wypożyczalni. Usiadła na miejscu kierowcy i wsunęła kluczyki do stacyjki. Na siedzeniu pasażera leżał jakiś zwinięty rulon owinięty recepturką i komiks. Rulon był plakatem, który Cross pokazywała jej wcześniej, komiks zaś był pierwszym tomem kolekcjonerskiego wydania Gideon Falls od Lemira i Sorrentino. Kiedy tylko Prescott zgarnęła rzeczy i usiadła, Cross ruszyła przed siebie. Włączyła radio, które od razu połączyło się z jej telefonem, bo przecież nie przepadały za siedzeniem w ciszy. Może nie do końca zgrywało się to z tym całym nieodzywaniem się, ale to nic! Kiedy tylko wyjechała spośród krętych, drobniejszych uliczek przedmieścia, znacznie przyspieszyła. Oparła lewą rękę na oknie, trzymając kierownicę palcami na dole. Kierowała głównie prawą ręką, wyciągniętą prosto przed siebie. Prescott zdecydowanie powinna zrozumieć, czemu River unikała poruszania się w ten sposób. Jakim cudem nikt jej jeszcze nie odebrał prawa jazdy za nagromadzone punkty za przekraczanie prędkości? A może odebrał? W sumie cholera ją wie. Cóż, przynajmniej dzięki temu szybko dotrą na miejsce. Prowadzenie samochodu było właściwie najwygodniejszą z opcji. Miała wymówkę, by gapić się przed siebie, a nie na Prescott i trzymać ręce w okolicach kierownicy, by przypadkiem ich nie zabić.
— Jakieś żelazne zasady, których mam się trzymać do świtu, póki nie spierdolę jak księżniczka Fiona? — odezwała się wreszcie, zwalniając, by zatrzymać się na światłach. No aż takiego GTA nie odpierdalała, szanujmy się. Nadal była zirytowana przez to, że przegrała, ale złość powoli odchodziła, by zrobić miejsce czystej ciekawości. Była pewna, że samo niemówienie nie to za mało dla Prescott. Może faktycznie każe jej się przez cały czas zwracać do siebie per mami? Albo – co gorsza — używać trzech magicznych słów? No dobra, z dziękuję nie miała nigdy większych problemów.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Prepare for the cold
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Całkiem prawdopodobne było to, że pewnego dnia najzwyczajniej wykończą się wzajemnie psychicznie... Lub też fizycznie, bo to, co razem wyczyniały również przechodziło niekiedy ludzkie pojęcie. Na razie jednak wciąż znajdowały się w pełni sił, a dodatkowo planowały je spożytkować w wyjątkowo przyjemny sposób. O ile nie zdążą się jeszcze trzykrotnie pokłócić. Chociaż może wtedy tym bardziej będą musiały jakoś rozładować te wszystkie emocje.
- Dokończ. Co chciałaś powiedzieć - poleciła jej i naprawdę niewiele brakowało, aby wspięła się na palce i chwyciła jej dolną wargę między zęby.
Wtedy na pewno nie dowiedziałaby się tego, co Cross niemal z siebie wyrzuciła. Dodatkowo musiała wykazać się jeszcze tylko odrobiną cierpliwości, aby udowodnić jak wielką samokontrolę potrafiła nad sobą mieć. Tego dnia naprawdę udowodniły, że potrafiły trzymać ręce przy sobie nawet jeśli spędzały ze sobą kilka godzin. Na pewno pomagał w tym fakt, że były w większości trzeźwe oraz nie drażniły się w typowy dla siebie sposób.
Nie spodziewała się tego, że tym razem River zaprowadzi ją do własnego auta. Zwykle korzystały przecież z Ubera albo Lyfta, ale z drugiej strony wtedy zawsze były w stanie bardziej niż wskazującym. Jednak, gdy tylko spojrzała nieco uważniej na tablice zauważyła nazwę wypożyczalni. Cóż, jednak nie była to jej własna karoca.
Prescott zgarnęła znajdujące się na siedzeniu rzeczy, które postanowiła włożyć chwilowo do schowka i umościła się na fotelu pasażera, czekając na to, aż w końcu rysowniczka odpali silnik i ruszy z zaparkowanego miejsca.
Nie przeszkadzała jej cisza. Na chwilę nawet przyjrzała się zestawowi nagłaśniającemu, aby odczytać przewijający się tam tytuł utworu, który leciał z połączonego konta spotify po czym skupiła się na drodze oraz samej kierowczyni.
Pierwszy raz widziała jak Cross prowadzi i szczerze powiedziawszy, doświadczenie to wystarczyło do tego, aby poziom jej adrenaliny poszybował odruchowo w górę. Wszystko przez tę wyjątkowo niebezpieczną jazdę, która poddawała w wątpliwość fakt czy na pewno rysowniczka była w posiadaniu prawa jazdy. Tylko, że Rue wyjątkowo ciągnęło do wszelkiego rodzaju ryzyka. Przynajmniej tak było, gdy znajdowała się u jej boku.
- Chcesz spierdalać z własnego mieszkania? - zaśmiała się po czym bezceremonialnie położyła dłoń na jej kolanie. - Jeszcze nie zdecydowałam, co z tobą zrobić... Zobaczę na miejscu.
Nie ociągała się zbytnio i przesunęła się jeszcze wyżej, drażniąc palcami materiał podwiązki, którą najchętniej już teraz poprowadziłaby w dół kończyny River. Światło zdążyło się już zmienić na zielone, ale nie znaczyło to, że się zatrzymała. Może nawet z tym większą rozkoszą znalazła się na górnej części uda Cross, zaciskając się w pewnym chwycie na jego wnętrzu.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mruknęła w zastanowieniu, czy to polecenie już łapało się do serii rozkazów, które miała dziś otrzymać i posłusznie je wykonywać. Wieczór jeszcze się nie zaczął, więc jeśli miałaby czepiać się słówek, to mogła ją po prostu zignorować. Prescott jednak udowodniła jej właśnie, że to całe czepialstwo potrafi być niesamowicie irytujące, a River chciała być lepszym człowiekiem niż przeciętnym. Miała być przecież najlepsza pod każdym względem.
— Zadziwia mnie, że przy tym, jak jesteś inteligentna, potrafisz być też tak skrajnie niedomyślna — odpowiedziała po chwili namysłu, wybierając łagodniejszą wersję tego, co miała w głowie. To nadal była prawda i to doskonale określało tę sytuację. Było po prostu uprzejme. Nie zawierało żadnych wulgaryzmów na jej temat, a przy okazji nie zakładało złej woli. Mogła po prostu nazwać ją wredną cipą, ale wtedy automatycznie uznałaby, że za każdym razem w tego typu sytuacjach Ruelle znęca się nad nią z pełną premedytacją. A może ona była jednak jakaś jebnięta? Akustyczna, jak to mówi teraz młodzież. W każdym razie – nie jej wina.
Pokręciła głową z niedowierzaniem, gdy dziewczyna przełożyła rzeczy do schowka nie poświęcając im ani grama swojej uwagi. Nie no, ona naprawdę była jakaś odklejona od planszy. Może jednak rysowniczka nie powinna z nią rozmawiać, tylko skupić się na ruchaniu w kompletnej ciszy? No dobrze, może nie w ciszy, ale bez żadnych słów. W jej krzykach i jękach nigdy nie słyszała głupot.
— To dla ciebie. Ale w sumie jasne, zostaw to w schowku. Pasuje to do tego, jak traktujesz prezenty. — Nie spojrzała na nią, skupiając uwagę na drodze przed sobą. Pod tym względem była przynajmniej przewidywalna. River po prostu niepotrzebnie się wykosztowała. Mogła domyślić się, że Ruelle zrobi z tym dokładnie to samo, co z obrożą. Może inwestowanie w nią dodatkowego czasu i pieniędzy po prostu nie było opłacalne?
Spojrzała w dół na rękę dziewczyny, która nagle znalazła się na jej nodze. Tego zdecydowanie nie można było zaliczyć do elementu bezpiecznej jazdy. Za kółkiem brakowało jej zdrowego rozsądku i umiaru, ale dobrze wiedziała, jakie rzeczy nie powinny być dozwolone, bo nie były bezpieczne. Ignorowała je w pełni świadomie. Podejrzewała, że Prescott może naprawdę nie mieć prawa jazdy, skoro wyprawiała takie rzeczy w trakcie takiej jazdy. Nie zabrała jednak dłoni ze swojego uda. Podniosła wzrok z powrotem na drogę i ruszyła gwałtownie, przy pierwszej okazji wyprzedzając samochód, który wlókł się przed nimi. Zdecydowała, że najlepiej będzie przedostać się na miejsce obwodnicą, by nie tłuc się przez wszystkie korki. Po mieście nie da się przecież tak zapierdalać, więc była to jakaś skrajna nuda! Zatrzymała się na kolejnym czerwonym świetle, czekając niecierpliwie, aż wreszcie będzie mogła wjechać na szeroką drogę. Stukała palcami w kierownicę w rytm Born too Slow od The Crystal Method, którzy właśnie kończyli wydzierać się do głośników. Usłyszała warkot silnika innego samochodu i spojrzała w prawo. Na pasie obok stał jakiś biały Mercedes. Nie była w stanie powiedzieć o nim niczego więcej, bo nie znała się na samochodach. Nie miała wątpliwości, że prowadzi do jakiś frajer. Facet ewidentnie próbował zwrócić jej uwagę, gazują nerwowo i próbując się popisywać. Uniosła brwi, patrząc na niego z mieszanką niedowierzania i politowania. Nie powinna tak łatwo poddawać się każdemu wyzwaniu, jakie jej rzucano, ale naprawdę nie potrafiła. Może gdyby na playliście akurat nie wylosowało się Out of Control od Rancid wszystko potoczyłoby się inaczej, ale teraz naprawdę poczuła się jak w Need for Speed: Undeground. Przygazowała głośno, spoglądając na czerwone światła nad nimi. Facet wyszczerzył się wściekle, zachwycony tym, że jakaś durna baba przyjęła jego wyzwanie.
— Myślisz, że kutas mu się tylko skróci czy całkiem odpadnie? — zapytała, gdy światło zmieniło się na żółte. W momencie, gdy rozbłysło zielenią, silnik Mazdy zawarczał wściekle, a samochód ruszył z impetem. Wszystko wskazywało na to, że wcześniej zachowywała jeszcze jakiś zdrowy rozsądek. Teraz całkowicie się go pozbyła. Zapierdalała w tempie, za które nie tylko powinni jej odebrać prawo jazdy, ale i pewnie ją przymknąć. Facet obok oczywiście nie zachowywał się dużo rozsądniej. Nie mogła jednak odpuścić. Nie była gotowa na kolejną porażkę tego dnia. W razie klęski mogłaby równie dobrze zjechać z klifu. Chwyciła kierownicę pewniej, tym razem angażując w to obie dłonie, bo aż tak durna przecież nie była. Mercedes miał trochę więcej mocy, ale River szybciej czytała drogę. Przed nimi mknęły dwie ciężarówki, zajmując środkowy i prawy pas. Tir ze środkowego zaczął wyprzedzać tę po prawej. Rozsądek nakazywałby poczekać. Ale to byłoby skrajnie nudne. Przycisnęła gaz do dechy, wciąż jadąc po lewym pasie. Wyminęła nieco zaskoczonego kierowcę Mercedesa, wsłuchując się w ostrzegawczy warkot silnika Mazdy. Odbiła gwałtownie na środkowy pas, wciskając się przed maskę ciężarówki, zanim zdążyła domknąć dystans. Przez sekundę wszystko rozmyło się w jedną całość. Bok naczepy, linie na asfalcie i głośny klakson gdzieś za nimi. Mercedes chyba próbował zrobić to samo, przenosząc się na drugi pas, ale spóźnił się o jedno uderzenie serca. Musiał odpuścić, żeby nie zostać rozsmarowanym na asfalcie. Cross wróciła na pas obok, igorując klakson drugiej ciężarówki, która darła się za nią wściekle, bo pewnie w pale jej się nie mieściło, że można być tak głupim. Nic się jednak nie stało. Zjechała bezpiecznie na wolny pas, wracając do bardziej rozsądnej prędkości, ciężarówki dały radę się wyprzedzić, facet w Mercedesie też nie stracił panowania nad kierownicą, po prostu został daleko w tyle. Prychnęła rozbawiona, rozluźniając mięśnie, które napięła przed momentem w skupieniu. Dobrze, że kawałek dalej majaczył już znak informujący o zjeździe w stronę dzielnicy, w której mieszkała.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Prepare for the cold
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jeszcze nie rozpoczęły swojego wieczoru. Naprawdę nie miała nic przeciwko temu, aby jednak River zignorowała jej polecenie i postanowiła się od tego wykręcić. Na pewno jednak nie pozwoliłaby jej na to, gdyby drzwi mieszkania się za nimi zamknęły, a Ruelle przejęłaby kontrolę nad całą sytuacją zgodnie z ustaleniami zakładu.
- Słyszałaś kiedyś o tym, że istnieje wiele różnych rodzajów inteligencji? Nie wszystkie można posiadać - odpowiedziała niezrażona tym komentarzem.
Jej inteligencja emocjonalna znajdowała się zapewne gdzieś na samym dnie. Nie rozumiała dobrze już swoich własnych emocji, a te, które mogłyby wyrażać inne osoby stanowiły dla niej niejaką zagadkę. W dodatku taką, nad którą nie pochylała się zbytnio. Nie chciała po prostu zastanawiać się nad tym wszystkim. Nie analizowała każdego słowa i zachowania Cross, starając się zrozumieć o co jej mogło chodzić. Chociaż ostatnio zdarzyło się to parę razy, co już było ogromnym sukcesem.
- Przełożyłam je, żeby nie usiąść na nich dupą - odpowiedziała, bo jeśli River tego nie zauważyła to ten prezent zostawiła bez jakiegokolwiek słowa na siedzeniu pasażera jakby był po prostu czymś, co rzuciła tam, bo nie chciało jej się otwierać bagażnika. - Zgarnę je jak będę wychodzić...
Żadnego proszę ani dziękuję przy tym jakże poruszającym przekazaniu podarku. To było jak najbardziej w ich stylu. Nie spodziewała się jednak prezentu. River zdecydowanie zbyt mocno ją rozpieszczała ostatnimi czasy. I to w dodatku pod niemal każdym możliwym względem. Chyba coś musiało się jej stać, że odezwała się w niej taka dobroć.
Nie obchodziła jej teraz bezpieczna jazda. Skoro i tak Cross szalała na drodze to mogła dołożyć jeszcze jeden element do tego całego szaleństwa. Zwłaszcza, że zdecydowanie zbyt długo nie miała okazji do tego, aby tak zwyczajnie ją dotknąć. Dlatego też wbiła delikatnie paznokcie we wnętrze jej uda i przesunęła po jego wierzchu w pieszczotliwy sposób kciukiem, zahaczając raz jeszcze o materiał podwiązki. Naprawdę uwielbiała takie drobne dodatki, które jedynie podkreślały poszczególne części ciała, pieszcząc wzrok i wyobraźnię. W tej chwili mogła skupić się jedynie na tym jak bardzo chciała to wszystko zerwać z rysowniczki i zyskać nieograniczony dostęp do jej skóry.
Ledwie zauważyła kierowcę Mercedesa. Chociaż ryk jego silnika zaczął się w irytujący sposób przebijać przez dźwięki muzyki. Mimowolnie zerknęła w jego stronę, ale osobiście pewnie by go zignorowała zamiast przyjąć jakiekolwiek wyzwanie. Jednak nie chciało jej się wysilać, aby upokorzyć jakiegoś przypadkowego chujka. Z tym, że River miała do tego inne podejście.
- Nie wiem. Nie zamierzam mu też zaglądać w spodnie by to sprawdzić, ale na pewno go to zaboli - mruknęła jeszcze zanim światło zdążyło nabrać zielonej barwy.
Wciąż nie zabierała dłoni z jej uda, ale nie robiła nic więcej, aby nie rozproszyć jej przy tak szalonych manewrach. Naprawdę nie zależało jej na tym, aby się rozbiły. Zresztą gwałtowne przyspieszenie wbiło ją mocniej w fotel, a jej uwaga przesunęła się na sytuację na drodze, która stała się o wiele bardziej niebezpieczna. Tym razem Ruelle mogła wyraźnie czuć adrenalinę pompowaną przez serce, która zdawała się rozrywać niemal jej żyły z każdym jego uderzeniem. Podobało jej się to i była ciekawa tego jak to wszystko się zakończy.
Całe szczęście pomimo swojej brawury, Cross była całkiem dobrym kierowcą. Na pewno takim, który przeżyłby w jakimś Need For Speedzie czy innym The Crew. Mogła być zatem z niej naprawdę dumna. Zwłaszcza z tego, że dzięki swojej szybkiej reakcji pozostawiła w tyle tego przeklętego Mercedesa.
- Nie sądziłam, że aż taki z ciebie kierowca rajdowy... - mruknęła, gdy tylko artystka uspokoiła nieco swoją jazdę, a palce Ruelle przesunęły się w zdecydowanie zbyt sugestywny sposób po materiale jej bielizny, dociskając się mocniej do niego.
Musiała ją mieć... I to jak najszybciej. Ta dziewczyna doprowadzała ją do szału.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Potarła kark, zastanawiając się, czy w tym leżał problem. Cross sama nie była jakąś wybitną jednostką w kwestii inteligencji emocjonalnej, ale raczej z nieco odmiennych powodów niż jej dziewczyna. Znaczy dziewczyna na randce z nią. River zbyt łatwo dawała się ponosić emocjom i potrafiła je rozbierać na czynniki pierwsze, nawet jeśli zdecydowanie nie są tego warte. Mogła sobie wmawiać, że to w celu lepszego zrozumienia ich, żeby potem przenieść je do swojej sztuki, ale tak naprawdę była po prostu do przesady rozhisteryzowana. Logika podpowiadała jej, że szczególnie przy takich osobach jak Prescott powinna wyluzować i nie rozbierać każdego słowa, a raczej skupić się na rozbieraniu jej. Niestety to całe rozbieranie chyba bezpośrednio na siebie oddziaływało, napędzając się. Czyli generalnie miała przejebane.
— Mhm — mruknęła, nie wierząc jej ani przez ćwierć sekundy. Darowała sobie odszczekanie się, bo słowna potyczka o to, czyja to była wina, że prezent został tak chłodno przyjęty, zajęłaby im całą drogę, jak nie lepiej, a na końcu i tak żadna nie przekonałaby tej drugiej do zmiany zdania. Tanaąźtopraktorka i tak skutecznie rozprawiała ją, sunąc palcami po udzie. Jakby zaczęła się z nią jeszcze kłócić, to na bank by się rozbiły. Może gdyby nie siedziały w wypożyczonym samochodzie, to jeszcze by to rozważyła, ale zdemolowanie cudzej własności zwyczajnie się nie opłacało. Nadal była tylko przeciętnie zarabiającą artystką, która wydaje jeszcze zdecydowanie zbyt duże sumy na babę, która – na domiar złego – kompletnie tego nie docenia. Matko kochana, jaka ta River jest biedna, a jednocześnie taka dobra i kochana!
Ceniła brawurową jazdę, bo taka przepisowa zwyczajnie ją nudziła. Nie lubiła poruszać się na co dzień samochodem, bo uważała to za marnotrawstwo czasu. Nie może zachowywać się na drodze tak, jak dzisiaj przez cały czas, bo w końcu się doigra. Zwyczajna jazda też nie wchodziła w grę, bo w jej czasie mogła robić milion innych rzeczy, jak choćby rysować na miejscu pasażera jakiegokolwiek pojazdu. Albo chociaż kompletnie odpływać myślami. Nie zrobi żadnej z tych rzeczy prowadząc. Tym razem zależało jej jednak na czasie i wygodnej opcji przewiezienia gratów nakonwent. No i nie ma co się oszukiwać, wiadomo, że była ciekawa reakcji Ruelle na podróżowanie w ten sposób. Cross lubiła adrenalinę i tempo, w jakim biło jej serce, gdy odwalała na drodze taki szajs jak dzisiaj, ale czy jej towarzyszka nie stwierdzi jednak, że to przesada i woli iść piechotą, najlepiej do własnego domu?
Na szczęście nie. Obróciła głowę w jej stronę, gdy się odezwała, by móc przez moment się jej przyjrzeć. Nie wyglądała na przesadnie przestraszoną. Właściwie to sprawiała wrażenie bardzo zadowolonej i wyjątkowo rozochoconej. Cross jeszcze raz zacisnęła palce na kierownicy, starając się nie poddać rozproszeniom oferowanym jej przez tanatopraktorkę. Nadal planowała dowieźć je do domu w jednym kawałku.
— Nie sądziłam, że jesteś blacharą. – Zdawała sobie sprawę, że samochód prawdopodobnie nie ma żadnego znaczenia, ale żeby tak lecieć na kierowców? I potem jeszcze wmawiać Cross, że to ją nagle zadowalają banały i nuda? Dobre sobie.
Wjechała wreszcie na swoją ulicę, a niebiosa postanowiły się za nią zlitować za te krzywdy, które przeżyła, bo tuż przed nią ktoś wyjeżdżał, zwalniając miejsce na parkingu. Aż zachciało jej się znowu żyć. Wysiadła z samochodu, zgarnęła torbę z bagażnika i ruszyła w stronę budynku, nie oglądając się za Prescott. Chyba znudziło jej się to otwieranie drzwi. Albo jak zwykle chciała coś zademonstrować. Dobrze, że chociaż poczekała na nią w bramie. Ludzka pani. Otwarcie drzwi do mieszkania przyniosło jej jakiś rodzaj ulgi. To zdecydowanie było bezpieczne dla niej środowisko. To jak granie na własnym stadionie. Od razu skierowała się do kuchni. Obraz tym razem nie stał na stole, a nad nim wisiał. Otworzyła pustawą lodówkę i mruknęła pod nosem jakieś przekleństwo, najwyraźniej niezadowolona z tego, co tam znalazła.
— Czuj się jak u siebie — rzuciła obojętnie, wyciągając wreszcie prawie wypitą butelkę tequili. Wyjęła z szafki jeden kieliszek, napełniła go i od razu wypiła. Na jej ustach pojawił się tylko delikatny grymas. Nie ma się co mazać, będzie gorzej.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Prepare for the cold
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Problem z nimi mógł polegać na milionie różnych rzeczy. Trudno było ocenić, która z nich najbardziej miała wpływ na to jak układała się ich relacja. Nie potrafiły się spotkać w połowie drogi. Nigdy nie patrzyły wystarczająco na tę drugą i jej emocje. Nie potrafiły się do siebie dostosować i dogadywać tak jak powinny. Czasem coraz wyraźniej wydawała się rysować teoria według której najlepiej dogadywały się ze sobą wyłącznie w łóżku.
W zasadzie to pewnie powinny się trzymać tylko tego. Nie powinny wchodzić w inne interakcje, bo jak widać to jedynie stwarzało pretekst do kolejnych kłótni, a po co im było to wszystko? Powinny zwyczajnie odpuścić, ale chyba nie bardzo potrafiły tego dokonać. Zamiast tego tkwiły w aucie, które rysowniczka wypożyczyła na czas konwentu i prawie pokłóciły się o to, że dodatkowo Cross chciała jej sprawić jakiś prezent. Bezsens.
Prescott zdecydowanie nie miała większego doświadczenia z bardziej brawurowymi kierowcami. Może dlatego, że większość jej znajomych uważała na drodze, bo nie chciała rozbić auta, na które albo ciężko zapracowała albo pożyczyła od kogoś w rodzinie. Dlatego też podobny sposób jazdy był dla niej swoistą nowością. W dodatku na pewno River miała okazję do tego zauważyć jak pobudzająco na tanatopraktorkę działała adrenalina. Tego nie dało się przeoczyć. Nie z tym jak chętnie pozwalała się podduszać albo jak mocno doszła, znajdując się na skraju parapetu otwartego okna kilka pięter nad ziemią. Lubiła ryzyko. Tym razem nie było inaczej.
Nic dziwnego, że wpatrywała się w rysowniczkę ze źrenicami rozszerzonymi zarówno z podniecenia jak i buzującej pod skórą adrenaliny. Z tej perspektywy ciemne tęczówki niemal zlewały się z czernią w wyjątkowej kombinacji barw.
- Blacharą? Nie. Po prostu wiesz jak na mnie działać - mruknęła w odpowiedzi, uśmiechając się z pewnym zadowoleniem po czym wychyliła się w fotelu pasażera, aby przylgnąć ustami do szyi River tuż pod jej uchem, gdzie zostawiła ślad mokrego pocałunku.
Pomimo szybkiej jazdy, momentami droga naprawdę jej się dłużyła. Całe szczęście, że nie musiały jeszcze czekać w nieskończoność na to, aż znajdzie się dla nich miejsce parkingowe. Jak widać jednak opatrzność w jakiś sposób nad nimi czuwała.
Przy wyjściu z auta zgarnęła ze schowka umieszczone tam wcześniej wydanie komiksu i plakat po czym ruszyła za rysowniczką w stronę jej mieszkania. Być może faktycznie w jakiś sposób nacisnęła River mocniej na odcisk skoro tym razem nie była tak skłonna do tego, aby upewniać się czy za nią podąża ani nie zamierzała przytrzymywać jej drzwi. Dzień dobroci z pewnością dobiegł końca.
Sama nie wiedziała jakie uczucia jej towarzyszyły, gdy w końcu przekroczyła próg mieszkania, rysowniczki. Był to z jednej strony dosyć znany jej schemat. Zawsze w końcu tutaj kończyły, ale najczęściej trudno im było utrzymać ręce przy sobie i ubrania na sobie, gdy drzwi się między nimi zamykały. Tym razem było nieco inaczej.
Podążyła za River do kuchni. Poświęciła krótką chwilę na to, aby przyjrzeć się okładce komiksu, po której powiodła palcami. Umieściła podarki na stole i skupiła spojrzenie na nalewającej sobie tequilę rysowniczce.
- Jednak nie możesz mnie znieść na trzeźwo? - zapytała z rozbawieniem.
Jeszcze nigdy nie uprawiały seksu na trzeźwo. Za każdym razem były bardziej lub mniej wstawione. To byłaby dopiero odmiana, ale Cross nie zamierzała na to pozwolić.
- Czy musisz się napić, aby być w stanie mi oddać kontrolę? - spytała jeszcze, gdy tylko podeszła do dziewczyny i docisnęła jej biodra do znajdującego się obok blatu kuchennego.
Miała odebrać swoją nagrodę. Chwyciła ją za kark i przyciągnęła do pierwszego tego dnia pocałunku, który smakował pozostawioną na jej języku tequilą. Ruelle jednak to nie przeszkadzało. Stęskniła się za jej ustami i nie potrafiła się od nich oderwać ilekroć ich tylko skosztowała. Cross naprawdę wyczyniała z nią niestworzone cuda.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tanatopraktorka wreszcie udzieliła jakieś porządnej odpowiedzi. I to w chwili, gdy rysowniczka prawie spisała ją na straty. Typiara oczywiście musiała wyskoczyć z czymś takim, przypominając sobie, że więcej zwojuje łechtając ego Cross niż je depcząc, a ta łaska na komplementy kretynka oczywiście od razu się na to złapała. Uśmiechnęła się triumfalnie, a krótki pocałunek uznała za dodatkową nagrodę. Niewiele trzeba jej było, żeby uznała, że igranie ze śmiercią było warte ryzyka. Musiała być jedną z tych osób, które nie poświęcają zbyt dużo czasu dylematom wagonika. Może poświęcić bardzo wiele, by tylko wyszło tak, jak akurat jej się uwidziało. Czymże byłoby życie kierowców ciężarówek albo tego gościa w Mercedesie wobec pieszczot oferowanych przez Prescott? No właśnie.
Nie umknęło jej uwadze, że Ruelle jednak pamiętała o tym, by zgarnąć prezenty ze schowka. Swoją drogą, to musiał być jakiś dokurwiony schowek. Niesamowita firma ta Mazda. Auto nie dość, że wyjątkowo sprawne, to jeszcze bardzo pojemne. Zupełnie jak usta Prescott. Czekaj, co? W każdym razie Cross pozwoliła sobie na pojedynczy okruch zadowolenia. Resztę sprawnie wstrzymała, zdając sobie sprawę, że to dopiero pierwszy krok, a do świtu jeszcze bardzo daleko. Przez te godziny pewnie sporo się wydarzy. Wszystko to może podziurawić pamięć jej modelki albo po prostu sprawić, że porzuci prezenty z czystej złośliwości.
Chciała posłusznie odpowiedzieć na zadane przez dziewczynę pytanie, ale niespecjalnie dała jej ku temu szansę. Musi się jeszcze bardzo wiele nauczyć o pozycji dominującej. Garnęła się do niej jak pokręcona, a w ogóle nie znała podstawowych zasad. Widać, że nie miała w tym za dużego doświadczenia. Co komu zawiniła Cross, że musiała być tą, na której się nauczy? Okej, zawiniła na bank bardzo dużo wielu ludziom, nieważne. Teraz powinna skupić się wyłącznie na pocałunku. Od razu poczuła, jakby ktoś trzasnął ją paralizatorem. Miała ochotę zacisnąć palce na jej biodrach i jakimś cudem z tej odległości cisnąć nią na łóżko. Nie zdziwiłaby się specjalnie, gdyby adrenalina jej na to pozwoliła. Problem w tym, że u Cross wciąż dominującą cechą była duma. Nie oderwała dłoni od blatu, o który się opierała. Nie byłaby w stanie odmówić sobie pogłębienia pocałunku, ale to zawsze coś.
— Albo już teraz zaczynam pracować nad tym, żeby móc o tej nocy zapomnieć. Jedno z trzech — zasugerowała, odsuwając się od niej nieznacznie. Które? To najwyraźniej miała wybrać sobie sama Prescott. W sumie mogła nawet zdecydować i żyć w mylnym przeświadczeniu, że jej wersja jest tą jedyną słuszną, bo tu dzisiaj rządziła.
— Mam przestać? — dopytała i nachyliła się nad nią raz jeszcze, tym razem jednak zatrzymując się tuż przed pocałunkiem. Trudno powiedzieć, czy pytała o picie czy pocałunki.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Prepare for the cold
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Potrafiła mimo wszystko prawić jej komplementy i umiała udzielać takich odpowiedzi, które na pewno nie były rysowniczce obojętne. Mogłaby łechtać jej ego na wiele różnych sposobów samym słowem, ale czemu miałaby to robić skoro o wiele bardziej przyjemne było zatracanie się w kontakcie fizycznym? Ten łączył się z o wiele silniejszymi wrażeniami. Tym bardziej, że na własnej skórze mogła poczuć jak wielkie wrażenie robi na swojej artystce.
Wspomniała o tym, że zgarnie ze sobą prezent, więc nie mogła o tym zapomnieć. Zwłaszcza, że było to coś zupełnie innego niż ta obroża, którą po części zostawiła w mieszkaniu River po to, aby mogły z niej potem wspólnie korzystać. Poza tym jednak chyba była nieco zirytowana, gdy wpierw dziewczyna zapytała ją o to czy zostanie na noc, a potem starała się z tego w jakiś durny sposób wykręcić.
Zdecydowanie dała jej wystarczająco wiele czasu na to, aby udzieliła jej odpowiedzi, ale najwyraźniej zbytnio się ociągała. Za każdym razem jednak każda z nich widziała jakąkolwiek winę właśnie w tej drugiej. Po co jednak miałyby się angażować w jakieś przepychanki, gdy o wiele przyjemniej było w końcu zagłębić się w tym jednym pocałunku, o którym myślała już na konwencie?
Zamruczała z zadowoleniem, gdy tylko dziewczyna pogłębiła pocałunek i dała jej większą okazję do tego, aby zakosztowała tego posmaku wypitej przed chwilą tequili. Ruelle miała wrażenie, że to wina alkoholu, ale czuła powoli rozchodzące się po ciele ciepło, które na pewno nie miało nic wspólnego z bliskością River. Jeszcze czego.
- Jak z tobą skończę to nie będziesz chciała zapomnieć o tej nocy - mruknęła, gdy tylko rysowniczka zasugerowała ten obrazoburczy powód.
Miała swoją własną wersję wydarzeń i ostatniego powodu na pewno nie zamierzała zaakceptować. Była już gotowa do tego, aby przyjąć kolejny pocałunek, ale Cross zatrzymała się specjalnie tuż przy jej ustach. Normalnie uwielbiała, gdy dziewczyna ją drażniła na wszelkie możliwe sposoby i tym razem również poczuła ucisk podniecenia w podbrzuszu, ale zdecydowanie było jej zbyt mało kontaktu.
- Przestaniesz, gdy ci powiem - zarządziła, bo przynajmniej na ten moment nie zamierzała jej ograniczać w żaden sposób.
Jeszcze przyjdzie pora na to, aby faktycznie pokazała się od jeszcze bardziej dominującej strony, ale na razie chciała zwyczajnie nacieszyć się jej smakiem oraz dotykiem nim faktycznie zacznie realizować swoją upragnioną nagrodę za wygrany zakład.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała nadzieję, że jej modelka nie rzucała słów na wiatr. Do tej pory nigdy jej nie zawiodła, ale w mniemaniu Cross to ona kontrolowała wszystkie poprzednie sytuacje. Prescott była doskonałym i responsywnym narzędziem, zupełnie jak ołówek. Co jednak po narzędziu, jeśli nie złapie za mnie ręka mistrza? Tej roli raczej nie trzeba było nikomu tłumaczyć. Małgorzata Ruelle z jakiegoś dziwacznego powodu postanowiła, że pozwoli jej dzisiaj poznać się z nowej strony. Może ten cały dzień dobroci trwa nadal, tylko teraz celebrowały go w drugą stronę?
Podobało jej się to zniecierpliwienie. Uwielbiała testować jej cierpliwość i znajdować nowe sposoby na rozkruszanie jej coraz szybciej. Podobnie jak na drodze, tutaj nie zadowolą jej bezpieczne i spokojne manewry.
— Jak sobie życzysz. — Odepchnęła się lekko rękami od blatu i przylgnęła znów biodrami do ciała Ruelle. Od razu zacisnęła palce na jej pośladku, przytrzymując ją przy sobie. Wolną dłonią przesunęła po boku jej szyi. Zatrzymała kciuk przy miękkim zagłębieniu tuż pod szczęką i wbiła go mocno, zmuszając Prescott do podniesienia głowy. Wpiła się w jej wargi w pełnym pożądania pocałunku. Nie miała zamiaru się ograniczać. Chciała poczuć podobny rodzaj adrenaliny, który przepływał przez nią, gdy dociskała gaz do podłogi, nie myśląc o skutkach takiej spontaniczności. Równie dobrze mogłaby nie przestawać nigdy. Właściwie to zachowywała się, jakby właśnie taki był plan.
Dłoń z tyłka powędrowała wyżej, zatrzymując się na talii. Cross objęła dziewczynę ramieniem i obróciła tak, by to ona znalazła się tyłem do blatu. Nie zdążyła nawet przycisnąć jej ciała do drewna, kiedy zsunęła ręce pod jej biodra i podniosła ją, sadzając na blacie. Przesunęła palce po jej tali w stronę uda, na które naparła, rozszerzając jej nogi. Stanęła między jej udami i przylgnęła na nowo do jej ust. Kumulowała się w niej niecierpliwość zbierana przez pół dnia. Wcześniej nie pozwoliła sobie na absolutnie nic obscenicznego. No, mniej więcej. Jak na siebie to była naprawdę aniołkiem. Teraz zachowywała się, jakby chciała w przyspieszonym tempie nadrobić każdą godzinę, której nie spędziła przy jej ciele. Oparła dłoń o blat, jeszcze bardziej napierając na jej ciało i zmuszając do wypchnięcia bioder do przodu. Potrąciła przypadkiem kieliszek, który upadł z cichym brzdękiem, przesunęła też butelkę, której na szczęście nic się nie stało. Palce drugiej dłoni wsunęła pod jej kolano i uniosła nogę nieco wyżej, nie pozwalając jej oderwać się od własnego ciała ani na sekundę. Przesunęła się niżej, dziękując bogom za wynalezienie lata i krótkich spódniczek. Jak dobrze się składało, że akurat dzisiaj Ruelle założyła na siebie coś, co pozwoliło jej od razu zacisnąć palce na jej nagim udzie, zatrzymując się tuż pod linią materiału bielizny.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Prepare for the cold
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W gruncie rzeczy to miała być nagroda dla nich obu. Chodziło jej o sprawienie River jak największej przyjemności na swoich zasadach i zobaczyć ją w zupełnie nowym wydaniu. To byłoby na pewno odżywcze i uwolniłoby dodatkowo Cross od ciężaru wiecznego podejmowania decyzji i wiecznego sprawowania kontroli. To musiało być wyzwalające uczucie.
Trudno było wykazywać się cierpliwością, gdy w końcu były tylko we dwie. Wokół nie było nikogo ani niczego, co mogłoby je w jakiś sposób rozproszyć czy powstrzymać od tego, aby się w sobie całkowicie zatraciły. Jeszcze nigdy nie znajdowały się tak długo w swoim towarzystwie bez prób dobrania się do siebie.
Nie była okrutna. Zamierzała jej pozwolić na odrobinę swobody nim w końcu przejmie w pełni kontrolę. Przynajmniej w ten sposób mogła jej nieco poprawić humor i sprawić jej odrobinę przyjemności nim przejmie inicjatywę.
To był prezent. Chociaż czy na pewno skoro tak chętnie sama się temu oddawała? Uśmiechnęła się, gdy tylko palce rysowniczki zacisnęły się na jej pośladku po czym uniosła delikatnie głowę. River nawet nie musiała nią specjalnie sterować, bo i tak zrobiłaby to bez jakiejkolwiek zachęty.
Wszelkie uśpione emocje ożyły na nowo w jej ciele. Czuła dreszcze zwiastujące nadciągającą ekscytację oraz pożądanie, które budziło się w niej z coraz większą siłą.
Odwzajemniła jej pocałunek, a drobny jęk opuścił jej gardło tylko po to, aby zostać stłumionym przez usta River znajdujące się na jej własnych. Przylgnęła ciasno do jej ciała. Zupełnie jakby chciała się w nią topić i wlać w jedność, co przecież było całkowicie bezsensowne.
Musnęła językiem jej dolną wargę nim przygryzła ją, czując jak jeszcze bardziej pożądanie zaczyna uderzać jej do głowy. Nie istniało już praktycznie nic poza ich dwójką oraz tą palącą potrzebą, aby w końcu ją mieć dla siebie.
Westchnęła cicho, gdy tylko dłoń dziewczyny przesunęła się na jej talię tylko po to, aby zaraz opaść poniżej bioder, aby posadzić ją na blacie. Ruelle ledwo zarejestrowała moment, w którym zamieniły się miejscami. Obie zaczynały się niecierpliwić, a temperatura jedynie rosła. Musiały w jakiś sposób wynagrodzić sobie te wszystkie godziny, gdy na siebie nie patrzyły ani nie dotykały. Musiały, potrzebowały, pragnęły - te trzy słowa najlepiej opisywały to, co mogłyby wyrazić w każdym najmniejszym geście czy pocałunku.
Zacisnęła dłoń w mocnym chwycie na jej karku, nie chcąc, aby rysowniczka się od niej odsunęła. Nie teraz, kiedy nareszcie mogła się nią w jakiś sposób nasycić. Zacisnęła uda wokół niej, czując ja na jednym z nich znalazły się palce Cross.
[akapit[Ruelle bez problemu wypchnęła biodra do przodu, bo z każdym kolejnym momentem były coraz bardziej złaknione kontaktu oraz dotyku. Nie zwracała uwagi na zrzucony z blatu kieliszek, ani na końcówkę tequili w butelce. Przynajmniej na razie. Szarpnęła nieco mocniej za materiał koszulki, którą miała na sobie rysowniczka, pociągając ją wyżej i chcąc przeciągnąć ją w końcu przez jej głowę. Tylko po to na chwilę oderwała się od swojej dziewczyny kochanki.[/akapit]
- Klęknij - poleciła jej, gdy tylko palce River znalazły się przy skraju jej bielizny. - Chcę poczuć twój język.
Jej głos nie znosił sprzeciwu. W oczach nie kryło się nic poza czystym pożądaniem. Chyba właśnie zaczęła odbierać swoją upragnioną nagrodę.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#16”