-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
Zatem miały stworzyć postać dla naszej Koreanki, a przy okazji upiec ciasteczka na następne spotkanie. W tym akurat Jamie była dobra, więc może nie będzie się czuła niezręcznie.
Przygotowała wszystko! No, wszystko potrzebne do ciasteczek, ale jeśli chodzi o samą grę, to kupiła sobie nawet kostki! Oczywiście najbardziej cute, jakie mogła znaleźć.
Dzwonek do drzwi poderwał ją z nerwowego oczekiwania. Zbiegła po schodach na dół i otworzyła drzwi uśmiechając się szeroko na widok koleżanki.
- Dzięki, że przyszłaś do mnie. - kiedy Erika weszła do przedsionka, Jamie jeszcze otworzyła drzwi prowadzące do cukierni by zajrzeć, czy wszystko jest w porządku.
Ale było. Zamknięcie lokalu zostawione Clem zawsze wyglądało idealnie. Jeszcze nie nauczyła się tego, by w pełni zaufać pracownikom i szczególnie Clementine, ale była na dobrej drodze.
- Napijesz się czegoś dobrego? Mrożona kawa? Wino? Mam dobry cydr! - zaproponowała, kiedy zaczęły wspinać się po schodkach na pięterko.
outfit
Erika Lindberg
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Jamie wydawała się być niemal idealnym kawałkiem układanki, gdyby uznać ich małą grupkę za rodzaj puzzli. Cukierniczka po prostu była naturalnym wyborem ze względu na to, że posiadała całkiem naturalne więzi z kilkoma osobami.
Rozmawiało im się całkiem przyjemnie, a zdolności cukiernicze na pewno nie miały wpływu na to, że Lindberg zapałała sympatią do dziewczyny. Zwyczajnie wydawała się miła, a w dodatku żywo zainteresowana wszystkim o czym mówili i chciała się zaangażować.
Erika postanowiła nawet zaproponować jej wspólną rozgrywkę w jednym z systemów RPG, w którym grywała. Wszystko przez to, że Park chciała spróbować swoich sił w czymś podobnym. W ramach odwetu, podcasterka miała ją wspomóc w pieczeniu ciastek na kolejne spotkanie.
Zjawiła się u niej o umówionej porze i uśmiechnęła, gdy tylko dziewczyna otworzyła jej drzwi.
- Nie ma za co. W końcu mamy sporo roboty, nie? - odparła i ruszyła za Jamie w głąb mieszkania. - Nie pijam w ogóle kawy. Z kolei tym cydrem mnie nieco zaintrygowałaś. Jakiś lokalny?
Raczej nieczęsto sięgała po ten trunek, ale skoro Park go zachwalała to mogła jak najbardziej zrobić pewien wyjątek.
Jamie Park
-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
- Roboty? Mam nadzieję, że Ci się spodoba! - zauważyła z uśmiechem, po czym sięgnęła po pilota klimatyzacji i obniżyła nieco temperaturę w pomieszczeniu.
Mały luksus, na który pozwoliła sobie przy okazji montowania jej w cukierni na dole. Bo tak, mieszkanko było na piętrze budynku, w którym Jamie miała swoją cukiernię. Dokładnie nad nią. Zmyślnie, blisko i... Za blisko, ale do tej pory jej to nie przeszkadzało.
- Przyznam się, że trochę się denerwuję. Czytałam co nieco, ale dalej wydaje mi się to czarną magią. Podobno grają w takie gry nastolatki, więc ja chyba też powinnam sobie poradzić, nie? - zapytała z rozbawieniem, podchodząc do lodówki, żeby wyciągnąć z niej dużą, półtoralitrową butelkę cydru.
- Mhm! - odpowiedziała radośnie. - Jabłka są z okolicznych sadów. Zresztą wytwórca ma swój sad, więc produkt jak najbardziej lokalny. A ja zakochałam się w cydrze, odkąd koleżanka wyciągnęła mnie w dzień Świętego Patryka na Strongbow.
Wyjaśniła, odkręcając już otwartą butelkę, która syknęła zachęcająco gazem napoju. Dwa kieliszki zostały przyozdobione kostkami lodu i złoty płyn zaczął się wlewać do naczyń, zmuszając kostki do wygrywania swojej małej pieśni.
Erika Lindberg
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Na pewno - zapewniła ją od razu. - Wiesz, pieczenie jest całkiem spoko, ale nie lubię go robić sama. Dlatego na pewno mi się spodoba.
Taka była prawda. Lubiła robić z gotowania czy pieczenia aktywność grupową, gdzie każdy miał swoje zadanie, ale nie każdy się nadawał do tego, aby z nim podobną sztukę uprawiać. A kto byłby lepszy do wspólnego pieczenia ciastek niż taka profesjonalistka? O ile zatem Jamie nie będzie jej wyklinać za jakieś drobne błędy amatora (w co wątpiła, bo dziewczyna była zwyczajnie przekochana) to powinny jakoś wspólnie dać radę.
- Wiadomo, to jest coś nowego, ale nie masz się, co denerwować. To tylko zabawa, a wokół ciebie będą ludzie, którzy zawsze cię poprowadzą albo coś podpowiedzą, gdy nie będziesz wiedziała, co zrobić - odpowiedziała, chcąc w jakiś sposób uspokoić dziewczynę, która miała przed sobą pierwsze erpegowe doświadczenia. - Na pewno sobie poradzisz. Niektórzy grają z dzieciakami. W sumie to nie powiedziałaś mi jeszcze jakie klimaty cię kręcą. Coś w stylu kryminału? Miłego fantasy?
Chciała wiedzieć, co potencjalnie najbardziej by Park interesowało, aby dobrać pod nią nie tylko system, ale i scenariusz. W końcu każdy miał się dobrze bawić, a o ile znała preferencje swoich znajomych doskonale to jednak mieli ze sobą jedną dziką kartę. Chciała zadbać o to, aby całe doświadczenie było jak najprzyjemniejsze dla Jamie. Może dzięki nim zakocha się w RPG? A jeśli nie to chociaż spróbuje czegoś nowego.
- Dobra, to brzmi zachęcająco. Wezmę w takim razie ten cydr i muszę się zgodzić, że Strongbow jest wyśmienity - przytaknęła, obserwując to jak dziewczyna zaczyna rozlewać płyn do dwóch przygotowanych kieliszków. - A tak w ogóle to od czego zaczynamy?
Musiały chyba mieć jakiś plan działania, prawda? Nie mogły po prostu przesiadywać przy cydrze i liczyć na to, że wszystko samo się zrobi w magiczny sposób. Żadna nie miała niewidzialnego sługi.
Jamie Park
-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
Te pierwsze miesiące po remoncie były rzeczywiście trudne. Zanim pospinała budżet tak, by móc odetchnąć, było naprawdę nerwowo. Pracowała na starej witrynie z lodówką, którą dało się odratować po pożarze, ale ta miała tendencję do wysypywania się w najgorszym możliwym momencie. Jamie przez to złapała nawet nerwicę natręctw i dalej sprawdza, czy wszystko w porządku w cukierni, zanim pójdzie spać.
- No właśnie nie wiem... Tak naprawdę to zależy mi na tym, by spędzić z Wami trochę więcej czasu i lepiej Was poznać. Czuję się trochę jak outsiderka... - zaczęła, przesuwając pełen kieliszek w stronę Eriki.
No bo jest trochę niezręcznie, kiedy miało się intymne relacje z dwoma członkami grupy, nie? Ale tego na głos nie powiedziała. Niby Duffy była otwarta, ale mimo wszystko lepiej nie przesadzać ze szczerością.
- Horror brzmi fajnie, ale bycie wróżką to też spoko klimat. Sama nie wiem! Ja chyba wkręcę się we wszystko! - dodała, czując pewną ekscytację na możliwość gry, którą przecież znała tylko z opowieści Eriki.
Ale ta miała talent do opowiadania historii, które są naprawdę wciągające.
- Hmmm... - zamyśliła się nad odpowiedzią na ostatnie pytanie. - Ciastka zajmą nam trochę czasu, z drugiej strony pieką się krótko i trzeba będzie zmieniać blachy. Może najpierw upieczmy, a potem na spokojnie usiądziemy. Tylko trzeba położyć limit na cydr, bo jak nic przysnę do czasu rzucania kostkami!
Erika Lindberg
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Słuchaj, z tym to nie ma problemu. W razie czego jakbyśmy z czymś przesadzali to daj mi znać... Wiem, że możemy mieć jakieś swoje wewnętrzne żarty, ale postaramy się z nimi zluzować albo dam ci kontekst - obiecała od razu, bo wiadomo było, że nawet znając jedną osobę to ciężko było się faktycznie wbić w całą grupę.
Zależało jej na tym, aby po prostu Jamie poczuła się swobodnie w otoczeniu jej własnych znajomych. W końcu wszystko sprowadzało się do tego, aby każdy z nich się dobrze bawił i właśnie taki cel powinien przyświecać każdemu z nich. Udawanie fantastycznych postaci, dobre przekąski i doborowe towarzystwo było przepisem na sukces.
- Wszystko zależy od ciebie. Myślałam o właśnie horrorowym lub kryminalnym klimacie. Coś, co byłoby nieco bardziej fabularne i nie angażowało aż tak skomplikowanych rzutów kośćmi - stwierdziła, bo dla niej taki Zew Cthulhu miał o wiele niższy próg wejścia i mógł być bardziej odpowiedni dla zaczynających graczy ze względu na to jak wyglądał system. - Chyba, że chcesz więcej rzucania i różnych kostek, a do tego setting fantasy.
Nie dao się ukryć, że Dungeons and Dragons w piątej edycji było jej ulubionym systemem, w który grała najczęściej i najchętniej. Wiedziała też, że było w nim o wiele więcej rzeczy, których musiałby pilnować świeżak: wybór klas postaci czy rasy, specjalne umiejętności, featy, zaklęcia i inne... To mogło odstraszyć tych, którzy musieliby przyswoić więcej rzeczy na raz.
- Dobra to bierzmy się za ciastka - przytaknęła i upiła łyk cydru, który został jej zaoferowany przez Jamie. - Możesz mną dowolnie dyrygować.
Jakby nie patrzeć to Park była swoistą ekspertką i miała pełne prawo, aby wydawać dyspozycje w kuchni, a Erika po prostu podąży za jej wskazówkami.
Jamie Park
-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
W sumie, jak na prowizorkę, to było naprawdę ładne. Z biegiem czasu wzbogacało się o charakter właścicielki, bibeloty, książki oraz ozdoby na ścianach. Dalej pozostawało proste, trochę chłodniejsze niż kawiarnia, ale to też pasowało do Jamie, która właściwie cukiernię traktowała jak dom. Tutaj tylko spała. W oczekiwaniu na swojego księcia, który zabierze ją gdzieś za miasto, gdzie będzie ładny ogród, widok i klimat rustykalnego domu.
- Na szczęście nie boję się być głupia. Wiesz, jak ktoś zadaje głupie pytanie, to jest głupi tylko przez chwilę, ale jak ktoś go nie zadaje, to jest głupi cały czas. - zrobiła minę, w której tylko brakowało cienkich wąsów i siwych włosów, żeby stała się chińskim mędrcem.
- Pomyślałam, że może zrobimy coś w rodzaju jabłecznika... Ciasto francuskie, jabłka prażone jako nadzienie, cynamon, cytryna, dużo cukru, także na wierzchu. Takie trochę dojebane ciastka z Maczka, co myślisz?
Oczywiście pękate ciastka pełne żelującego nadzienia niosły ze sobą pewne trudności i poplamione tłuszczem oraz jabłkami karty do gry, ale w sumie kto by się tam przejmował, co? Przecież o to chyba chodziło!
- Ustalimy jakieś safe word? Na przykład macki? - o, jakże nieświadoma była tego, jak blisko trafiła w tematykę, o której myślała Erika. - Chętnie zagram w to, co Wy lubicie, chociaż rzeczywiście coś, gdzie trzeba mało ogarniać na początek, byłoby super.
Do systemów, w których buduje się postaci z miliona puzelków, próbując stworzyć najbardziej wykoksaną, omijającą zasady postać, trzeba być naprawdę mocno wkręconym, żeby czytać wszystkie perki i informacje w podręcznikach.
- Tak długo, jak długo będziesz miała do mnie cierpliwość, będę zachwycona.
Erika Lindberg
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Wystarczył łyk cydru oraz ledwie chwila spędzona w mieszkaniu Jamie, aby Lindberg już poczuła się niemal jak we własnym domu. Było tu zwyczajnie przytulnie. Może była to kwestia tego, że całość nie wyglądała jakby była zwyczajnym i nieco bezdusznym wytworem katalogu wnętrzarskiego, a zamiast tego posiadała faktycznie jakąś duszę i charakter, który pasował do samej właścicielki.
- Kto pyta ten nie błądzi. Zwłaszcza, że wchodzisz w coś całkowicie nowego dla siebie - przytaknęła, ale trudno było jej stwierdzić czy w świecie RPG istniały jakiekolwiek głupie pytania.
Większość systemów miała tak bogaty lore lub też nie do końca jasną mechanikę w niektórych ustępach (albo zwyczajnie skomplikowaną), że nawet doświadczeni gracze często musieli zadawać pytania, które miały im to czy owo rozjaśnić. Jamie zatem nie byłaby pierwszą, która szukałaby asysty przy ich stole.
- Jabłecznik brzmi jak najbardziej spoko. Taki lekko kwaskowy, nie za słodki - przytaknęła, a wizja palonego cukru na wierzchu zdawała się jedynie w jakiś sposób wzbogacać całą tę przepiękną wizję.
Miała już okazję do tego, aby skosztować wypieków w wykonaniu Park i musiała stwierdzić, że dziewczyna radziła sobie niezwykle dobrze. Nie miała więc żadnych wątpliwości, co do tego, że znajdowała się w dobrych rękach, a sukces cukierni Jamie świadczył jedynie o tym wszystkim.
- Macki nie kojarzą mi się z bezpieczeństwem - odparła z rozbawieniem, bo po pierwsze to ani w Cthluhu ani w D&D nie były często dobrym znakiem, a po drugie widziała też wystarczająco wiele japońskich animacji, aby wiedzieć jak to wszystko mogło się skończyć. - To w takim razie myślę, że najlepiej będzie wejść w Zew Cthulhu. Jest tam trochę więcej gadania, a mniej rzucania. Postacie najczęściej nic nie wiedzą na temat zjawisk nadprzyrodzonych i magii także będziesz ją ewentualnie odkrywać razem z nią. Sama mechanika nie jest trudna. Wystarczy zwyczajnie rzucić kością procentową i wyrzucić mniej niż masz wpisane na karcie, gdy na przykład proszę cię o rzucenie na Spostrzegawczość czy coś dostrzegłaś.
Miała nadzieję, że brzmi to w miarę zrozumiale, ale i tak czas na większość tłumaczeń znajdzie się w momencie, gdy faktycznie siądą konkretnie do skonstruowania karty postaci. Na razie bowiem miały się skupić na ciastkach.
- Podobno mam niewyczerpaną cierpliwość także... - przerwała na chwilę, aby dopić kieliszek cydru i dosłownie zakasać rękawy swojej lekkiej bluzy. - Oddaję się w pełni w twoje ręce.
Nie sądziła, aby miała żałować tych słów, ale może wydarzy się jeszcze wiele rzeczy, które sprawią, że jednak zmieni swoje zdanie.
Jamie Park
-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
- Spróbuj jabłek, w razie czego na patelni trzeba dodać trochę soku z cytryny. - na pewno będą je doprawiały.
- No dobra, źle wybrałam! - jej myśli też powędrowały teraz do japońskiej branży specjalnych animacji, co ją nieco rozbawiło. - Zew Kultu! Dobrze! Brzmi sensownie...
Nawet nie zauważyła, że przekręciła nazwę gry. Zmarszczyła nieco brwi na wzmiankę o kości procentowej, bo nie bardzo wiedziała, o co chodzi, ale uznała, że dowie się w swoim czasie.
- Opowiesz mi trochę o fabule i tym gadaniu? W sensie będę miała jakieś opcje dialogowe? Coś takiego? - zapytała, zabierając się za przygotowywanie ciasta.
Z lodówki wyjęła gotowy produkt, ale zawahała się, spoglądając kątem oka na Erikę.
- Nie myśl o mnie źle... Wczoraj robiłam straszne ilości ciasta francuskiego i z myślą o dzisiejszym spotkaniu trochę zostawiłam, bo kolejne trzy godziny nad nim to byłoby za dużo...
Dobry cukiernik wie, kiedy skorzystać z gotowego produktu. Tym bardziej, że to tylko drobne obejście przygotowań. I tak, i tak robiła to ciasto sama, teraz mogła wykorzystać nadmiar. Żeby tylko Erika nie pomyślała, że propozycja jest właśnie dlatego, że miała resztki.
- Rozpakuj, proszę, ciasto i daj mu chwilkę, żeby nie było za sztywne, potem trzeba rozwałkować. - poprosiła, rozgrzewając patelnię z jabłkami. - Masz aurę bezpieczeństwa i cierpliwości... Jakbym miała znowu robić ciasto francuskie od zera, to chyba tylko z Tobą. - puściła jej oczko.
Erika Lindberg
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Myślę, że są dobre. Możemy dodać jeszcze nieco cynamonu dla smaku - stwierdziła, gdy już znalazła mniejszą łyżeczkę do dokonania małej degustacji.
Wiedziała, że gdy tylko zwróci uwagę Jamie na ten drobny szczegół to od razu zrozumie to czemu hasło macki mogło nie kojarzyć się z bezpieczeństwem, a nawet wręcz przeciwnie. Przynajmniej dzięki temu zyskały okazję do odrobiny śmiechu.
- Gdyby była to gra komputerowa to jasne, ale tutaj to jednak coś lekko innego... Trochę jakbyś miała do odegrania scenkę w improwizowanym teatrze. Dostajesz pewien szkielet i założenia, ale nie gotowy scenariusz do ręki - wyjaśniła, mając nadzieję, że brzmi to faktycznie sensownie.
Czasami trudno było jej wytłumaczyć dobrze rzeczy, które dla niej samej wydawały się być czymś oczywistym. To wyglądało trochę jak gra polegająca na tym, aby wytłumaczyć komuś jak działa telewizor czy inny sprzęt w domu. Ludzie raczej wiedzieli jak się nimi posługiwać oraz do czego służył, ale wyjaśnienie bardziej szczegółowo jak funkcjonuje okazywało się sporym wyzwaniem.
- Czemu miałabym źle myśleć? To dobre ciasto. Nie dajesz nam czegoś, co się psuje - stwierdziła, wzruszając ramionami, bo sama na pewno robiła o wiele gorsze zbrodnie kulinarne.
Erika była typem, który zjadł kiedyś carbonarę z podłogi, bo spadła jej z talerza i nie chciała marnować całej porcji, która przecież była dobra poza tym, że przeleżała na kuchennych panelach przez kilka sekund. Skorzystanie z ciasta przygotowanego dzień wcześniej wydawało się być przy tym naprawdę niczym.
- Robi się, szefowo - odpowiedziała, zaczynając rozpakowywać ciasto po czym zerknęła w kierunku cukierniczki. - To chyba najmilsze słowa jakie słyszałam... i mam nadzieję, że okażę się ich godna.
Jamie próbowała być miła, a Lindberg zaczęła się w związku z tym zastanawiać czy naprawdę roztacza wokół siebie podobną aurę i czy nie jest ona aby trochę zwodnicza, biorąc pod uwagę wszystkie głupoty jakie potrafiły jej się złapać oraz jak nieporadna i nieogarnięta bywała podcasterka. Druga opcja brzmiała tak, że jednak nie było z nią tak źle jak sama przypuszczała.
Jamie Park