ODPOWIEDZ
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Pewnie Madox też powinien się uczyć na błędach i zostawiać dokumenty w pokoju, ale on się nic nie nauczył, po prostu pakował do kieszeni cały portfel i był gotowy, ale co się dziwić, kiedy oni wiecznie gdzieś gonili? A dzisiaj to już w ogóle gonił ich czas, bo ile już z tych dwudziestu czterech godzin za nimi? Kilka na pewno.
Kiedy Pilar wytknęła mu, że przeżywa swoje wydatki, to wywrócił oczami.
- No bo ja nie zawsze miałem kasy jak lodu, jak przyleciałem do Kanady, to ledwo mnie było stać na kurtkę, a było kurewsko zimno, oszczędności poszły na klub, potem też całą kasę w niego ładowałem, no i spłacałem dług matki w Medellin, przez co zapierdalałem w zimę w trampkach - wyjaśnił jej wzruszając ramionami. Bo Madox przyjechał do Kanady z jakimiś oszczędnościami młodego chłopaka, miał niewiele i długo, a przede wszystkim ciężko, pracował na to, co miał teraz. I na początku wszystkiego musiał sobie odmawiać, liczyć się z każdym groszem. Trochę to trwało i chyba weszło mu w krew. Co prawda teraz też nie żałował sobie kasy na nic, na tą jego biżuterię, drogie koszule, czy dodatki, samochód, wyjazdy, ale pogadać sobie musiał. No i trzeba wspomnieć, że Noriega był sentymentalny, do tej pory miał... a raczej teraz miała go Pilar, ten pierścionek, który kupił sobie za pierwszy odłożony hajs, miał swoje ulubione błyskotki, o które dbał, naprawiał je, czyścił, i nie chciał ich zepsuć, czy zgubić, jak ten zegarek od niej. Leżał sobie pięknie zapakowany w pudełeczko między ich ciuchami i czekał, aż założy go na ślub.
Teraz jednak nie zamierzali czekać, bo czas... Mieli go coraz mniej, więc po sprawdzeniu grupki, Madox zaraz poszedł do DJki, oczywiście musiał sobie pogadać, bo jakże by inaczej. Kiedy odchodzili w kierunku baru, a laska zmieniała nuty, to rzuciła przez mikrofon informacje, że jeśli ktoś znalazł torebkę proszony jest o jej zwrócenie, więc może Noriega nic nie załatwił, ale informacja jednak poszła.
- Zaraz się tam wbijemy... - i Madox pewnie wbiłby się na chama na sam przód, bo co to dla niego, on nie był pięknookim chłopcem z manierami. Był kurwa ciemnookim gangusem. Tylko, że akurat na coś nadepnął, poczuł to pod klapeczkiem i zaraz się schylił wygrzebując z piasku jakieś okulary... Jego Prady za siedem stówek. Co już go wkurzyło, a jeszcze jak się wyprostował i zobaczył Pilar w ramionach jakiegoś kolesia, to aż uniósł jedną brew, a wytatuowane palce mocniej zacisnął na potrzaskanych okularach przeciwsłonecznych. Oczywiście, że słyszał tą ich całą wymianę zdań i to jak jego narzeczona zachichotała na ten komplement? Chujowy swoją drogą. Słaby tekst na podryw.
Niby Pilar szybko spławiła kolesia, ale przecież Madox nie byłby sobą, gdyby się nie wtrącił, a kiedy jego narzeczona doskoczyła do baru, to on stanął przed Emanuelem.
- Może ja ci postawię drinka? Też jestem piękny? - warknął krzyżując ręce na piersi, co tylko podkreśliło jego mięśnie, a gość się trochę zmieszał, coś już zaczął, że sorry.
- Następnym razem to się kurwa zastanów, bo to może być czyjaś żona i trafisz na jakiegoś pojeba, który od razu ci sprzeda strzała... - zrobił krok w jego kierunku, a facet się cofnął - i teraz lepiej... ty sobie znajdź własną... kurwa, panienkę - sięgnął do jego ramienia, żeby go po nim poklepać, ale już wołała go Pilar, więc tylko klepnął Emanuelka w ten gładki policzek i sobie poszedł.
A kiedy już pochylali się nad pudłem z rzeczami znalezionymi, a Pilar grzebała w środku, to Madox znowu założył ramię na ramię - co to było Pilar? - aż usiadł dupą na piasku, chodziło mu w ogóle o tego kolesia? Czy może o to jak jej się podobał jego komplement? A może w ogóle o to, że zaczepiała jakiś facetów? Popatrzył na nią jeszcze krzywo, ale kiedy okazało się, że nie ma tam ich rzeczy, to odchylił głowę do tyłu - ja pierdole... Nigdy nie zdążymy na to przekazanie, chyba, że zbierzemy się już teraz, a ślub... - co on chciał? Przełożyć ślub?
Tylko nawet nie dokończył, bo już machała do nich Layla z DJki… torebką Pilar.
- Ej gościu, któremu podobają się moje tatuaże, chyba mam waszą zgubę! - krzyknęła, a zaraz stanęła nad nimi, Madox od razu poderwał się z miejsca. Wystawił rękę po torebkę, ale dziewczyna uniosła ją nad głowę - nie tak szybko! Najpierw stawiacie mi drinka... - wyjaśniła i uśmiechnęła się bezczelnie, a zaraz pokazała też sukienkę Pilar - a to chyba twoje śliczna, ale nie zakładaj - puściła do Stewart oczko. A zaraz bez skrępowania złapała ją za rękę i pociągnęła w kierunku baru, gdzie bezczelnie wbiła się bez kolejki, na sam przód. Popchnęła jeszcze przed siebie Noriegę, tak, że zderzył się z ladą.
- Cześć Riri, on płaci, zrób nam jakieś zajebiste drinki, trzy - barmanka uśmiechnęła się i skinęła głową, a Layla oddała w końcu Madoxowi torebkę Pilar, chyba wszystko było na miejscu, ale kiedy oni to sprawdzali, to oczywiście w kolejce odezwał się jakiś kolejny Emanuel, że gdzie, kolejka jest. Layla na to zaraz spojrzała w jego kierunku, zmierzyła gościa bezczelnym spojrzeniem, a potem pokazała mu środkowy palec, facet ruszył się z miejsca, ale DJka też, a zaraz rzuciła - spierdalaj na swoje miejsce, bo mój facet cię dojedzie - głową wskazała na wytatuowane, umięśnione plecy Noriegi. Tylko, że on to nawet nie zauważył tego co działo się za nim, bo akurat sprawdzał czy ma wszystko w portfelu, ale miał. Co do jebanego dolara.

¿Qué fue eso, Pilar? °❀⋆.ೃ࿔*:・°❀⋆.ೃ࿔*:・
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Nic takiego nie zrobiła.
Po prostu u p r z e j m i e uśmiechnęła się do faceta, żeby wpuścił ją przed siebie do kolejki. Nawet z nim nie flirtowała, nie używała swojego uroku osobistego, a przecież mogła. Akurat ich dwójka bardzo często dostawałą co chciała przez odpowiednie zakręcenie rozmówcy. Robili to nawet na sobie nawzajem jeszcze grubo zanim się zeszli, zanim polecieli do Medellin. Ona patrzyła o długo za długo w jego oczy, a on czarował ją słowami w Emptiness kiedy chcieli wymieniać ze sobą informacje. Kto jak kto, ale akurat Noriega najlepiej wiedział, jak to działało.
I Pilar też wiedziała. Wiedziała też to, że pewnie gdyby Emanuel był jakimś bezzębnym, wcale nie tak przystojnym gościem, to Madox jeszcze zbiłby mu piątkę i zaraz zapodał jakąś radą, jak odpowiednio wyrywać panienki. Wcale by nie był zazdrosny. Chociaż o niego i tak nie powinien, bo Stewart akurat nawet na sekundę nie spojrzała na niego w ten sposób. Nawet przez głowę jej nie przeszło, że facet miał chociażby ładną facjatę. I nawet gdy kierowała się do pudła z rzeczami znalezionymi nie myślała już o tamtym gościu. Jak się jednak okazało, Noriega miał w tej sprawie zupełnie inne zdanie.
Co? – podniosła na niego spojrzenie znak wielkiego pudła, akurat trzymając w ręce jakiś słomiany kapelusz. – Co o ci chodzi? Co było? To już nie mogę się uśmiechać do ludzi? – spojrzała na niego wymownie, a potem… – Cariño – skarciła go delikatnie, bo przecież nie mógł łapać aż takich korb. Nie kiedy doskonale wiedział, że był najlepszym, co ją w życiu spotkało, po tym wszystkim, co mówiła mu z ciałem zakopanym w piachu, to jak nieprzemijającą miłość mu wyznała. – Wiesz przecież, że te typy nie maja nawet do ciebie podjazdu – dodała jednak, łapiąc cieniutki materiał w dłonie, który akurat znalazła w pudle. – Daj im mieć marzenia – zaśmiała się, a następnie strzeliła w niego… majtkami. Różowiutkimi, cieniutkimi majtami, chyba schodzonymi swoją drogą. Zrobiła to tak niespodziewanie, że wylądowały Madoxowi na głowie. Pilar oczywiście ryknęła śmiechem, chociaż trochę mając nadzieje rozładowując napięcie i nawet chciała go jeszcze zaczepić, ale wtedy tuż obok odezwała się DJka, wymachując torebką Pilar i mówiąc o tym, jak to Madoxowi nie podobały się jej ta-tu-a-że.
No proszę – od razu wbiła w niego spojrzenie i uniosła w górę brwi. – A które ci sie tak bardzo podobaja? – to on jej robi wyrzuty o jakiegoś randoma, któremu Pilar nawet na nic nie odpowiedziała, a on już zdążył skomplementować DJkę? H i p o k r y t a. Wywróciła oczami na ten absurd i podniosła się z podłogi, żeby odebrać zgubę. Tylko zaraz okazało się, że dziewczyna wcale nie chciała im oddać torebki, bo chciała drinka. Co z tymi ludźmi dzisiaj było nie tak?
Dobra, ale szybkiego, bo trochę się śpieszymy – mruknęła pod nosem. Bo to było mega super, że kobieta pomogła im znaleźć ich rzeczy, ale Pilar to wolałaby dać jej chyba po prostu znaleźne niż znowu spędzać ich ostatnie chwile na wyspie z kolejką przypadkową osobą. – I ja na pewno nie stoję w tej kole… – nawet nie zdążyła dokończyć, bo dziewczyna już pociągnęła ich na sam początek. No tak, skoro tu pracowała pewnie miała jakieś przywileje. Zaraz jednak okazało się, że wcale nie i po prostu była bezczelna. Zamówiła co trzeba, a Emanuel 2.0 spierdolił się, że przecież była kolejka i się wpychają. Pilar już odwróciłą się w jego strone, gotowa go wyjaśnić, może zapodać jakąś smutną historią, ale wtedy DJka odpuskowała, że zaraz jej facet mu nakopie i wskazała na Noriegę. Pilar tylko złapała więcej powietrza w płuca.
A jego żona jeszcze ci poprawi – i ona również doskoczyła do typka, co chciał się pruć. Facet spojrzał pierwsze na nią, potem na DJkę, a na końcu na Noriegę, który akurat się przeciągał i jego mięśnie wyraźnie zarysowały się pod ciemnymi tatuażami.
Dobra, luz – od razu odpuścił, jakiś taki zmieszany, a wtedy Riri zawołała po ich drinki. Każdy zgarnął po jednym, a Madox oczywiście zapłacił. Przeszli kawałek na bok, oddalając się od tłumu. Okazało się, że jakiś dzieciak przybiegł z torebką Pilar zaraz po ogłoszeniu i w nagrodę kobieta pozwoliła mu wybrać piosenkę, dlatego właśnie w tej chwili leciał w tle jakiś remix baby shark, do którego o dziwo ludzie i tak się świetnie bawili. Gabriela, bo tak nazywała się DJka, okazała się być z João Pessoa, ale miała też jakiś krewnych w Kolumbii. Oczywiście Madox też się jej pochwalił swoimi korzeniami i od słowa do słowa skończyli razem z nią na scenie przy DJskim secie.
To kto chce spróbować? – krzyknęła w ich kierunku, patrząc na nich wyczekująco. Pilar od razu, nawet bez namyślenia, wskazała na Madoxa. Facet był chodzącą rozrywką, chciał się zabawić, a poza tym…
Idź, zagraj mi – nachyliła się do jego ucha, z każdym słowem muskając jego płatek. – A ja ci zatańczę – wymruczała zadowolona, po czym jeszcze przesunęła językiem miejsce tuż za jego uchem. Było tam trochę piachu i potu, ale komu by to przeszkadzało? Na pewno nie im.
To chodź – Gabriela szarpnęła do siebie Noriegę za stolik. – Używałeś już kiedyś takiej konsolety? – spytała, a po chwili tłumaczyła mu wszystko wskazując coś na laptopa, gdzie mógł sobie wybrać piosenkę, a potem jeszcze wyjaśniała, gdzie robiło się przejście, gdzie miksowało i wszystko inne, co Noriega albo nie spamiętał albo już widział, bo przecież prowadził klub. A Pilar tylko stanęła kawałek dalej, przed nim, na tle tłumu, w tym swoim kurewsko gorącym stroju i wbiła w niego wyczekujące spojrzenie, już lekko poruszając biodrami.

Bailaré para ti
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Według Madoxa to nie był taki zwykły, grzecznościowy uśmiech, którym odpowiada się na komplement. Zresztą co sobie ten facet myślał, że tak po prostu rzucał nimi na prawo i lewo, a jakby Pilar rzeczywiście miała jakiegoś pojebanego, narwanego męża? Zaraz będzie miała. Który nawet by nie dyskutował, tylko mu przyłożył?
- Jakoś jak ja tobie mówię, że wyglądasz pięknie, to się aż tak nie uśmiechasz... - a to o to mu chodziło. Co prawda Pilar też zawsze ładnie od niego przyjmowała komplementy, ale jednak czasem nie, na przykład kiedy on je rzucał tylko po to, żeby jej poprawić humorek. I ona teraz też mu pewnie chciała poprawić mówiąc, że te typy nie mają do niego podjazdu, chociaż pewnie nie miały. Wywrócił jednak oczami - to niech sobie marzą o kimś innym - mruknął i może nawet jeszcze by się trochę poboczył, ale dostał tymi różowymi stringami prosto w czoło, a zaraz złapał te kuse majtki w dwa palce - ktoś je zgubił? - uniósł obie brwi i już się uśmiechnął.
Może też by coś dodał na temat majtek swojej narzeczonej tym razem, żeby ich znowu nie zgubiła, czy coś, ale pojawiła się DJka, która jeszcze od razu go sprzedała z tymi tatuażami.
- Tu ma takiego lwa... - przesunął palcami po swoim wytatuowanym przedramieniu, bo rzeczywiście dziewczyna na nim miała wielkiego lwa, kolorowego, ale ładnie zrobionego.
Oczywiście, że Madox był hipokrytą, ale on to się nawet z tym nie krył. Potrafił prawić komuś morały, a później sam coś robić, ale on też nie podrywał tej DJki, a nawet nie uśmiechał się na jej komplementy. Bo właściwie go nie skomplementowała, tylko się z nim drażniła.
I teraz też zamierzała. Bo wcale nie chciała im oddać torebki zanim nie postawią jej drinka. Madox w sumie mógł, zwłaszcza, że już stali na samym początku kolejki, a on sobie przeglądał portfel czy wszystko jest na miejscu. Kiedy barmanka mu powiedziała ile kosztują drinki, a kosztowały tyle co butelka alkoholu, jeden, to on aż odchylił głowę do tyłu - ja pierdole, ale ceny... - musiał sobie znowu pomarudzić, a zaraz się przeciągnął tak, że napięły mu się mięśnie na plecach i... zapłacił, bo co miał zrobić? Dał jeszcze napiwek barmance, która w międzyczasie też puściła mu oczko. Dostali po jakimś dojebanym drinku z parasolką, słomką i ananasem, wyglądał naprawdę dobrze, ale dla Madoxa był za słodki, więc on niby go pił, ale tak słabo mu to szło. Porozmawiali sobie za to z Gabrielą, a jak się okazało, że ona ma rodzinę w Kolumbii, to Madox zaraz pytał jej o ulubiony klub piłkarski i piosenkarkę. Oczywiście Shakira i Atletico. Ale Gabriela przyznała mu rację chyba tylko dlatego, żeby już nie drążył. A później zaprosiła ich jeszcze na scenę, bo okazało się, że tam wraca. Noriega niby się trochę na tym znał, bo kiedyś jak jeszcze na wszystkim w Emptiness oszczędzał, to zdarzało mu się stać za konsolą, ale kiedy to było... Początki jego klubu, dawno tego nie robił. A jednak kiedy Pilar go wskazała, to na początku trochę się pokrzywił, a potem skinął głową, zwłaszcza kiedy powiedziała, że mu zatańczy zaczepiając zębami o jego złoty kolczyk. Mruknął, gdy jej język odnalazł to wrażliwe miejsce za jego uchem.
- Dobra, ale zaraz do ciebie przyjdę... - bo w zasadzie to mieli sobie razem potańczyć, a nie znowu oddzielnie, ale Madox zaraz dostał słuchawki i stanął za konsolą. A Gabriela tłumaczyła mu co i jak. Przeleciał wzrokiem po liście piosenek i zaraz wybrał... Wiadomo coś na wskroś latynoskiego i rytmicznego. Może nie były to typowo klubowe rytmy, ale do imprezy na plaży mu pasowały, a reszcie... musiało. Coś sobie przestawił, coś podkręcił, a potem zmiksował, i jak na początku jego ciemne spojrzenie padło na DJską konsoletę, to zaraz przeniósł je na Stewart. Przesunął nim po jej zgrabnych, długich nogach, na biodra, które bujały się w rytm muzyki, a po których sunęły jej smukłe palce. Na piersi ukryte jedynie pod tym kusym, kurewsko gorącym bikini. Tak się na nią zagapił, kiedy tańczyła przed nim, dla niego, że kurwa... cały świat przestał istnieć, a w pewnym momencie Madox coś nawciskał i nałożył na siebie jakieś dwie nuty, Gabriela parsknęła śmiechem i zaraz się do niego zbliżyła uderzając go biodrem.
- Dobra... idź do niej - no tak, bo przecież od razu było widać, że go tutaj nosi, że on wcale nie umiał się skupić na muzyce, bo już się wkurwiał, że nie może jej dotknąć.
- Dzięki - rzucił jeszcze do DJki, a potem już zeskakiwał ze sceny, żeby dołączyć do swojej narzeczonej, tylko, że... ubiegł go jakiś koleś, który od razu podbił do Pilar od tyłu i bez żadnego skrępowania już opierał łapska na jej biodrach przyciągając ją do siebie.
- Zajebiście się ruszasz - rzucił jej do ucha - może po tym kawałku postawię ci drinka, a potem moglibyśmy... - nie dokończył, bo przed nimi już stanął Madox i przechylił na bok głowę. Wiedział, że Pilar jest zajebiście gorąca, ale czy jak taka laska tańczy sama, czy gdzieś sama stoi, to od razu znaczy, że jest wolna i chętna? No według niektórych chyba tak.
Może Madox już by to wyjaśnił, ale zanim ruszył się z miejsca, to w niego wpadła jakaś pijana blondynka i przytrzymała się jego ramienia, żeby nie wywinąć orła.
- Ale się nawaliłam - rzuciła, a zaraz podparła się o jego klatę, bo praktycznie ledwo stała na nogach. On to też miał wiecznie takiego farta, że tylko robił za jakieś podpórki.

¿Quizás algún día por fin bailemos juntos? 💃❤️✨
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa, agresja
Muzyka, którą puszczała kobieta była o k e j. Mono klubowa, energiczna, ale jakoś bardzo nie porywała. Pewnie zdecydowanie bardziej siedziała tym wszystkim naćpanym ludziom, którzy już dawno przestali kontaktować z rzeczywistością i tylko skakali w kompletnym szale.
Dopiero kiedy jej narzeczony stanął za konsolą i zaczął przebierać w laptopie, a potem wybrał piosenkę, Pilar uśmiechnęła się pod nosem. Wiedziała, że wybierze coś odpowiedniego. Latynoskiego. Coś co o wiele bardziej pasowało do tej gorącej pogody i dzikiej wyspy. Od razu jej biodra poszły w ruch, chociaż spojrzenie nawet na moment go nie opuszczało. Dłonie umieściła pierwsze na udach, a potem wbijając lekko paznokcie z skórę, przesunęła nimi w górę, na brzuch i piersi, by po chwili musnąć ramiona i wpleść je w swoje rozwiane przez wiatr włosy.
Pilar tańczyła dobrze. Od zawsze miała nieanganne poczucie rytmu, a latynoska krew, która płynęła w jej żyłach sprawiała, że każdy ruch, każe przesunięcie ciała było sensualne i precyzyjnie wykonane. A jak do tego jeszcze dodać ten pilates, na który chodziła z Heleną… no cóż, musiało to wyglądać dobrze. I chyba faktycznie tak było, bo wzrok Madoxa, który pociemniał widziała aż z miejsca, w którym stała. Nikt tak nie motywował jej jak on, by robić to jeszcze lepiej. Dlatego wykonała obrót, tym razem prezentując mu swoje wyrzeźbione na siłowni pośladki i patrząc na niego przez ramię.
Chciała, żeby do niej przyszedł.
Tęskniła za nim.
Dlatego zaraz wyciągnęła ręce do przodu i palcami wskazującymi zagarnęła do siebie trochę powietrza, w gaście zachęcając go do tego, by podszedł. By położył swoje wytatuowane dłonie na jej skórze; żeby ona mogła wbić w niego paznokcie, poocierać się o niego, pokusić go. Kurwa, w końcu to był ich dzień ślubny, a ona była… no powiedzmy, że bardzo go spragniona. Jego bliskości. Obecności.
Tylko zaraz okazało się, że zanim Madox zeskoczył ze sceny, czyjeś inne dłonie nagle wylądowały na jej pośladku, a po chwili na biodrach. Stewart miała nienaganny odruch obronny, dlatego zaraz złapała faceta za nadgarstki i wykręciła mu je w obrocie, łapiąc jego spojrzenie.
Jestem też zajebiście zajęta — warknęła, odrzucając go od siebie. Chociaż schlebiała jej ta nadmierna atencja, tak również wkurwiał ją tak, że faceci nie mieli już kompletnie filtrów. Już nawet nie badali terenu, nie sprawdzali, czy kobieta była zainteresowana, a po prostu przychodzili ją sobie zabrać. Miała ochotę przywalić mu prosto w nos i najlepiej jeszcze wyrzucić z siebie cały wywód o tym, jak pojebane było jego zachowanie. Tylko wtedy kątem oka zobaczyła, jak jakaś blondyna wiesza się na Noriedze w pół kroku.
Nie no kurwa, serio — aż przewróciła oczami. To on jej kurwa prawi morały, że nawet nie może się uśmiechnąć, a sam potem maca jakieś obce baby? Hipokryta. Ruszyła w ich kierunku solidnym krokiem. A że jeszcze chwile temu poirytował ją tamten facet co się przystawiał, to podchodząc do nich była już w iście bojowym nastroju.
Wypierdalaj — wbiła spojrzenie w kobietę, która już w połowie leżała na nagiej klacie Madoxa, przesuwając dłonią po jego tatuażasz. Dziewczyna podniosła na nią pijaniutki wzrok i zmierzyła od góry do dołu. — Nie słyszałaś, co powiedziałam? Zabieraj łapska z mojego faceta — warknęła, nawet się z nią nie patyczkując. Sięgnęła do ręki, którą dziewczyna trzymała na ciele Noriegi i ją szarpnęła.
Ej laska!! Poje-bało cię? — krzyknęła blondyna, próbując samodzielnie ustać w pionie, po tym jak Pilar zaburzyła jej równowagę. — My tu się tyl-ko bawimy — zarechotała jak żaba i puściła durny uśmiech w stronę Madoxa.
Bawić to ty się będziesz z moją pięścią, jeśli jeszcze raz go kurwa dotkniesz — wyszła na przeciw dziewczynie i nawet nie musiała się na nią zamachnąć. Wystarczyło, że trąciła ją własną klatką piersiową, patrząc na nią z góry, a blondyna od razu się odsunęła z jakimś jesteś pierdolnięta na ustach. I fajnie. Mogła być pierdolnięta. Szczególnie, że to był ich ślubny dzień, a wychodziło na to, że więcej pomacali ich inni ludzie, niż oni siebie nawzajem. Nie podobało jej się to i miała zamiar w końcu wziąć sprawy w swoje ręce.
A ty co się szczerzysz? — tym razem warknęła na Madoxa, już chyba bardziej dla zasady niż dlatego, że faktycznie chciała go zjebać. Zdawała sobie sprawę, jak odklejona musiała być ta scenka. Wyciągnęła rękę do przodu i zacisnęła ją na materiale jego bokserek, po czym szarpnęła mocno. Oczywiście świadomie, żeby na nią wpadł i musiał ją sobie bliżej przytrzymać. Przykleiła się do niego, zadzierając głowę w górę i łapiąc jego ciemne spojrzenie. — Sama się prosiła — wzruszyła ramionami, jak gdyby nigdy nic. — Mną byś się zajął, a nie jakimiś najebanymi dupami i innymi z zajebistymi tatuażami — aż przewróciła oczami. Oczywiście specjalnie się z nim droczyła, wciąż jeszcze lekko poirytowana. Przysunęła się do niego jeszcze bliżej, tak że ich ciała były już praktycznie cały złączone, zatrzymując się tuż przy jego ustach. — Mam ci wszystkie jeszcze raz pokazać? — bo przecież znał je doskonale. Każdy jeden schowany w różnych mniej lub bardziej intymnych miejscach. — No chyba, że nie są tak zajebiste, jak ten lew…

:kwiatek:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Według Madoxa Pilar ruszała się świetnie, zajebiście, najlepiej na świecie, może nie był do końca obiektywny, ale z drugiej strony, kiedy tańczyła to przecież nie tylko na nim robiła tak kurewskie wrażenie. Bo już za pierwszym razem, kiedy poruszała się w rytm muzyki, dla niego, w Emptiness, to też przecież zaraz znalazła sobie towarzystwo. I on wtedy sobie darował i się do niej nie wyrwał, dzisiaj nie zamierzał popełnić tego błędu. Chociaż przez chwilę jeszcze cieszył spojrzenie tym nieziemskim widokiem, jego oczy w momencie pociemniały, śledziły jej każdy ruch, każde przesunięcie palców po rozgrzanej skórze, i to jak wplatała je w te zmierzwione kudły. Nie skupiał się na muzyce. Wcale.
Bo on myślał tylko o tym, żeby się do niej wyrwać, a kiedy Pilar go zachęciła, to przecież, że już patrzył na Gabrielę, która na szczęście pozwoliła mu do niej iść.
Madox zeskoczył ze sceny i już przecisnął się przez tłum do swojej narzeczonej, a tam... Dostawia się do niej jakiś inny facet.
- Ej! - tyle zdążył powiedzieć, nim jakaś blondyna nie wpadła w niego, zataczając się i nie oparł mu się o klatę. I może by ją grzecznie odsunął, a potem mniej grzecznie wyjaśnił kolesiowi, żeby trzymał łapy przy sobie, tylko tym razem to Pilar ruszyła do niego w bojowym nastroju, widział jej minę i dłonie zaciśnięte w pięści i aż się cofnął rączki podnosząc je do góry, że trzyma je przy sobie. A kiedy Stewart od razu kazała lasce wypierdalać, no to on już się uśmiechnął, jakoś odruchowo. Może to pojebane, ale on lubił też tą zaborczą i narwaną wersję Pilar. Każdą lubił, ale tą, którą zaraz określił - estas loca - kiedy szarpnęła tą laskę, to chyba najbardziej. Madox tylko wzruszył ramionami zerkając na kobietę - ja tam się wolę bawić z moją pojebaną narzeczoną, a ty możesz... z jej pięścią - nawet się uśmiechnął do blondynki ładnie, a kiedy Stewart się do niego odwróciła, to wyszczerzył się też do niej - bo lubię ciebie... taką - rzucił i już chciał do niej sięgnąć, żeby przyciągnąć ją do siebie, ale Pilar zrobiła to pierwsza. Wpadł w nią z impetem i zaraz zacisnął palce na jej przedramieniu, przytrzymując ją przy sobie. Druga ręką już sięgnęła do jej pośladka, w który wbił palce, przyciskając ją do siebie. Uśmiechnął się znowu, a jego ciemne spojrzenie odszukało jej piękne, duże oczy - prosiła się, ale ja chyba przez te dziary, rzucam się w oczy i jestem jak taka podpórka dla pijanych lasek - przesunął palcami po jej ramieniu, zaczepił o szyję i żuchwę, żeby finalnie odgarnąć z jej policzka jakiś niesforny kosmyk, który tam wylądował. Założył go jej za ucho, a zaraz sięgnął do jej dłoni, żeby zacisnąć na niej palce, poprowadzić jej rękę poprzez swój idealnie wyrzeźbiony brzuch, klatę z tym dzikim lwem, na kark, na którym ją sobie oparł - twoje są najbardziej zajebiste - jego spojrzenie od razu zjechał niżej, na węża, który wił się między jej piersiami. Jego ulubiony sprytny waż, który tak ładnie się zgrywał z jego dzielnym lwem. Chociaż na jej kolejne słowa podniósł spojrzenie na jej pełne, gorące wargi, do których on też się wyrwał - chyba musisz - zaczepił ją i szczypnął zębami jej usta. Znał jej tatuaże na pamięć, z zamkniętymi oczami wskazałby każdy jeden, ale przecież to nie przeszkadzało w tym, żeby ją pozaczepiać. Jego kolano bezczelnie wdarło się pomiędzy jej uda, a ich biodrom, które się o siebie ocierały, nadał wspólny rytm. Może nie do końca do muzyki, bo im wystarczyło, że zaglądali sobie głęboko w oczy, i znowu byli tak blisko siebie. Skóra przy skórze, że kiedy się o siebie ocierali, to mogli jeszcze czuć między sobą, te niesforne ziarenka piasku. I cały świat mógłby już nie istnieć. Bo kurwa liczyła się tylko ona.
- Wolę ten... - spuścił spojrzenie w dół, na ten, który ukrywała pod linią bikini, a który zawsze tak ładnie pozwalał mu się rozgościć. I teraz też zamierzał się wcale nie wahać, bo jego wytatuowane palce przesunęły się po jej biodrach, zaczepiły o sznurki od jej majtek, szarpnęły je niebezpiecznie, ale wiązania nie puściły. Ułożył dłonie na jej plecach i odchylił ją do tyłu, tak, że długie, czarne włosy prawie zamiotły podłogę, a Madox pochylił się nad Pilar, jedną ręką przytrzymując ją pod plecami, drugą sunąc po rozgrzanej skórze, bo brzuchu, gdzie też zaraz wylądował jego ciepły oddech, między piersi, szorstkie opuszki musnęły tatuaż z wężem. A zaraz przesunął po nim też językiem, zbierając sól i piasek z jej gładkiej skóry. Czarne tęczówki utkwione miał w jej pięknych, czekoladowych oczach, kiedy napięła te idealnie rysujące się pod skórą mięśnie brzucha, by na niego spojrzeć - la serpiente que conduce a la tentación - wąż, który wodzi na pokuszenie, mruknął gdzieś na wysokości jej obojczyka, który musnął wargami, a dla kontrastu zaraz szczypnął zębami. Palce przesunął na jej szyję, na gardło, poczuł pod opuszkami cichy pomruk, kiedy jego kolano ocierało się o jej uda. A zaraz sięgając do jej karku, znowu szarpał ją do siebie, tak, że jej pierś zderzyła się z jego torsem - już dawno mnie uwiódł - mrugnął do niej jednym okiem i pokazał jej czubek języka, sięgnął do jej dłoni zaciskając na niej palce, prowadząc ją w rytm muzyki, blisko siebie. Tak, że czuli na sobie bijący od ich ciał gorąc. Każdy oddech i każde pełne pożądania spojrzenie. Paliło... pod skórą.

Me sé todos tus tatuajes de memoria °❀⋆.ೃ࿔*:・
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa, +16
Pilar była dzika.
Nieokiełznana.
Ciężko było nad nią zapanować. Kurwa, ona sama miała z tym problem. Drzemały w niej emocje, których niekiedy sama nie rozumiała. Nie umiała ich czytać. I chociaż wcześniej o wiele łatwiej było jej chować te pokłady agresji, narwaństwa i wariactwa, tak przy Madoxie nie była już wstanie. Bo przy nim była pełną, prawdziwą wersją siebie. Bez filtrów. Sprawiał, że niekiedy robiła rzeczy, które normalnie nie były do niej nawet podobne. Jak chociażby to całe warczenie na pijaną kobietę i o mały włos nie obicie jej facjaty. Zawsze miała cięty język, ale rękoczyny? One dopiero były efektem Madoxa Noriegi, na który nie potrafiła nic poradzić. To było silniejsze od niej.
Tak samo jak to, żeby przyciągnąć go do siebie bliżej. Otrzeć się o niego. Zaczepić. Nie umiała być daleko. Wiecznie chciała go mieć przy sobie, móc czuć na skórze jego dotyk, jak już po chwili, gdy smukłymi, wytatuowanymi palcami przesuwał się wzdłuż jej szyi, na twarz i odgarnął niesforny kosmyk włosów, który zatańczył na jej policzku. I chociaż ten gest był wyjątkowo zwyczajny – bo co to jest zgarnięcie włosów za ucho – to Pilar poczuła, jak przez jej ciało wędruje dreszcz. On również mógł to poczuć, bo już cały do niej przywierał. Ciało do ciała. A to jej było tego dnia wyjątkowo wrażliwe. Reagowało na niego w sposób, który nie dało się ignorować.
Uśmiechnęła się, gdy zaczął komplementować jej tatuaże. Gdy mówił, że te jej były zajebiste, wraz gdy jego zęby szczypały jej dolną wargę, a kolano rozkraczyło uda. Chciała się do niego wyrwać. Chciała skraść z pełnych, słodko-słonych warg chociaż jeden przedłużony pocałuek, ale Madox znowu jej uciekł. Droczył się z nią. Grał w jej własną grę, której ona nagle była ofiarą. Ale przecież nie miała zamiaru się poddać.
Ten? – wcisnęła wolną dłoń między ich ciała i przeprowadziła jego spojrzenie po obojczyku, przez pierś, którą zaczepiła pod materiałem biustonosza, wciskając w nie palce, a następnie przez brzuch i do linii bikini, które również jej paznokcie zniknęły pomiędzy sznureczkami, podczas gdy biodra nawet na moment nie przestały się ze sobą poruszać w jednym rytmie. A zaraz i jej włosy posprzątały podłogę, ciało wygięło się w łuk, gdy prezentowali efektowną figurę. Wyprężyła się przed nim, napinając rysujące się pod skórą mięśnie brzucha. Nawet nie musiała się go trzymać. Widziała, że jej nie puści. Chociaż przez moment, gdy tak czuła jego oddech pomiędzy piersiami, autentycznie myślała, że ją popierdoli. Dlatego gdy zacisnął palce na jej gardle mógł poczuć nie tylko pomruk, ale również jęk, który ulotnił się finalnie spomiędzy rozchylonych warg.
A ja lubię ten – wtrąciła, gdy już ponownie mieli się w ramionach i tym razem sunąc paznokciami po jego brzuchu w dół. – To piórko… o tutaj – mruknęła, nawet na moment nie spuszczając z niego spojrzenia, a jej dłoń wdarła się pod bokserki. Nawet nie musiała patrzeć w tamtym kierunku, żeby dokładnie wskazać miejsce tatuażu. Przesunęła po nim palcami. – Chociaż ten też jest niczego sobie… – nachyliła głowę nieznacznie do jego piersi, a potem bezczelnie, przy tych wszystkich ludziach dookoła, po prostu przesunęła językiem po całej długości dzielnego lwa, zbierając ze skóry pot, piasek i jego obłędny smak. Nie przestała na tym. Ruszyła pocałunkami w górę. – I ten też – musnęła cienki listeczek, a potem jeszcze ogniste serce przebite strzałami. – I ten… – aż nie doszła do korony, przy której zatrzymała się nieco dłużej, która była już dosłownie za jego uchem. Przesunęła po niej językiem, kreśląc kółka, podczas gdy jej dłoń z piórka zaczęła przesuwać się w lewo, do tego najbardziej wrażliwego miejsca.
Może nie powinni tak świntuszyć przy ludziach, biorąc pod uwagę, że gdzieś pod nogami kręciły się dzieci i jednak było to miejsce publiczne. Jednak w tym samym czasie, oni przecież byli pierdolnięci. Wiecznie szukali adrenaliny. Po co iść gdzieś na bok, jak to właśnie teraz złapali chwile dla siebie, te kilka przedłużonych spojrzeń w oczy, dotyk, który palił. Znali swój los, wiedzieli doskonale, że lada moment coś mogło znowu się wypierdolić, więc po co ryzykować zwłoką? Pilar nie miała zamiaru, szczególnie, że ludzie dookoła zdawali się zajmować sobą.
Tu co prawda nie ma żadnego, ale… – zaczęła, wciskając rękę jeszcze głębiej i odnajdując fakturę, którą znała już na pamięć. Przesunęła po nim palcami, a z jej gardła wyleciał kolejny pomruk. Otarła się mocniej o jego kolano, spojrzenie zawiesiła na obłędnie ciemnych oczach i wtedy…
TUTAJ JESTEŚCIE! – znajomy głos przeciął muzykę i tym samym również kompletnie niwelując ich chęci na chwile samotności. Stewart przeklęła pod nosem i ciężko opadła na jego nagi tors, chowając w nim twarz. – Normalnie wszędzie was szukałam – Theresa podeszła bliżej, przeciskając się przez tłum z kolorowym drineczkiem w ręce, wypitym do połowy. Była już nieźle porobiona, a twarz miała przypieczoną, jakby zasnęła na godzinę w słońcu. – Co fajnego robicie? Tańczycie sobie? – wyszczerzyła się, patrząc wymownie na Pilar, a Stewart dałaby sobie rękę uciąć, że kobieta faktycznie była na jakiejś pojebanej misji dopilnowania jej cnoty przed ślubem. Szkoda tylko, że Pilar już było tak kurwa gorąco, tak się już na nim zafiksowała, że była dosłownie o włos od tego, żeby zrobić to nawet na oczach Theresy. Finalnie jednak tylko jęknęła w jego rozgrzaną skórę i wyciągnęła rękę z bokserek.
Ja pierdole weźmy już ten ślub, bo mnie popierdoli – wyjęczała poirytowana, drapiąc go gdzieś po plecach, żeby jakoś odreagować napięcie, które czuła już wszędzie.
No w sumie, po co będziecie czekać do wieczora? – Theresa popatrzyła po nich zadowolona i wzruszyła ramionami. – Lepiej zostawić sobie potem więcej czasu na świętowanie, skoro i tak nie macie go dużo – i to była chyba najmądrzejsza kurwa rzecz, jaką ona powiedziała przez cały, jebany dzień..

Casémonos de una vez, o voy a perder la puta cabeza
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Bo ich językiem miłości był dotyk, oni nie patrzyli sobie głęboko w oczy, szepcząc na ucho słodkie słówka, chociaż... czasem to też robili. Ale zdecydowanie częściej szarpali się do siebie, całowali, gryźli i drapali, w imię tej ich dzikiej, ale pięknej też, miłości.
A Madox w ogóle był bardzo ekspresyjny, on zawsze się wyrażał poprzez ruch, gesty i te miny, które strzelał, często nie umiejąc się powstrzymać. Wszystko z niego można było wyczytać. I jak kiedyś Pilar może próbowała różne rzeczy chować za fasadą opanowanej policjantki, to kurwa teraz, z nim, chyba straciła zupełnie tą umiejętność. A on to już nauczył się niektóre rzeczy czytać z samego spojrzenia, które mu posyłała. Kiedy patrzyła na niego jak na idiotę, albo jakby był dla niej całym światem.
Jak teraz.
Dookoła było trochę ludzie, którzy też zajmowali się sobą, tańczyli, wygłupiali, dyskutowali, a oni i tak patrzyli sobie w oczy, jakby byli tutaj sami.
A potem jeszcze coraz śmielej ich dłonie błądziły po rozgrzanych, upiaszczonych ciałach. Jakby niczym się nie przejmowali. Bo chyba tak było, że oni czasem potrafili odpłynąć w tych długich, ognistych spojrzeniach, zatracić się w dotyku spragnionych siebie dłoni. A reszta świata mogła się jebać. Świat mógłby płonąć, a oni razem z nim.
Wędrował czarnym już spojrzeniem za jej smukłymi palcami, które haczyły o bikini, które zacisnęły się na jej piersi, sięgając niżej, aż wstrzymał powietrze, kiedy jej paznokieć przesunął się po tatuażu, który skrywała poniżej linii majtek, wiedział, że on tam jest.
- Mój ulubiony - a tak się zarzekała, że trzeba sobie zasłużyć, żeby go zobaczyć, kiedy lecieli do Medellin. Najwidoczniej Madox sobie zasłużył. Potrafił być przekonywujący, kiedy tylko chciał. I potrafił też nieźle tańczyć, co zaraz prezentowali z Pilar na parkiecie, kiedy odchylił ją do tyłu, kiedy teraz to jego oddech i język wędrował po jej skórze, dobrze znanymi już ścieżkami.
Ona też znała takie, które w momencie sprawiały, że jego skóra drżała pod jej dotykiem, że mięśnie spinały się w ten przyjemny sposób, kiedy sięgnęła pod materiał jego spodenek, do piórka, które miał na biodrze - zrobiłem go jak spłaciłem dług matki w Medellin, i się od tego uwolniłem - wyjaśnił jej znaczenie tego tatuażu, a zaraz mruknął, gdy przesunęła po nim paznokciami. Dla niego każda dziara coś znaczyła, nie były jakieś przypadkowe, ale nazbierało się ich sporo, przez te wszystkie lata. Spuścił na dół czarne już spojrzenie, kiedy przesunęła językiem po jego piersi, po tatuażu z dzielnym lwem, tym, który dawno temu zrobił sobie jako pierwszy. Uśmiechnął się delikatnie, bo tego chyba nawet nie trzeba było tłumaczyć, chociaż... - a ten kiedy uniezależniłem się od ojca - co prawda mieszkał jeszcze jakiś czas w różanej willi, ale wtedy zaczął decydować o sobie. Przestał bać się ojca, stąd lew.
Kolejnych tatuaży, o które zaczepiły jej gorące, pełne wargi, nie skomentował, ale uśmiechnął się odchylając na bok głowę, dając jej do siebie lepszy dostęp - wszystkie lubisz - mruknął tylko, a kiedy jej dłoń przesunęła się po jego podbrzuszu w to miejsce, to jeszcze bezczelnie się o nią otarł i teraz to on pochylił się do jej ucha - jak mnie znowu nakręcisz, to nie dam ci spokoju, póki nie... - no i kurwa nawet nie dokończył, bo kiedy przesunęła palcami po nim, a on już zafiksował się na niej, każdą jedną myśl, to pomiędzy nich wdarł się ten znajomy głos - ja pierdole... kurwa - jęknął Madox, twarz chowając we włosach swojej narzeczonej - wrzućmy ją do tego dołu i zakopmy... Ale razem z głową - mruknął, ale Theresa już stała obok nich pytając co sobie fajnego robią, było fajnie póki się nie pojawiła. A Madox aż wywrócił oczami i zerknął w dół, gdzie Pilar wyciągnęła rękę z jego gaci, na których ewidentnie rysował się jakiś podejrzany kształt. Jeszcze się otarł kilka razy o swoją narzeczoną, bo może liczył, że jednak ją nakręci tak, że już nie będzie umiała mu odmówić?
A kiedy Stewart (zaraz już Pani Noriega), powiedziała, żeby już wzięli ten ślub, bo ją popierdoli, to Madox pokiwał głową.
- Teraz... a później... - zaczął, ale w zasadzie to nie liczył na to, że Theresa się z nimi zgodzi, więc kiedy przyznał rację Pilar, to spojrzał na nią wielkimi oczami - i to brzmi zajebiście, bo my będziemy długo świętować... A jutro o ósmej rano kupiłem nam bilety powrotne - wylecą rano, wieczorem będą w Toronto, akurat żeby odespać, albo wypić jakieś piwko z Willem i Richem za zdrowie młodej pary, a na następny dzień przekazanie forsy, mieli napięty grafik. Więc może rzeczywiście nie było na co czekać, Madox zaraz zacisnął palce na dłoni swojej narzeczonej i przez chwilę chciał znowu nią przesunąć po swoim twardym... brzuchu, niżej, ale finalnie splótł jej palce ze swoimi. A drugą ręką nawet sięgnął do Theresy.
- Ekipa się już zebrała? Możemy wracać? I potem szybko na ten Klif Diabła... - zaczął nawijać, ale Theresa uśmiechnęła się szeroko, a zaraz... no zatoczyła się na swoich butach na koturnie i wpadła mu na klatę. Kurwa, chyba rzeczywiście coś w tym było, że jego klatka piersiowa, to był jakiś magnes na pijane laski. Ale kobieta zaraz złapała pion i ujęła w palce ich ręce.
- Właściwie to Ravi ma dla was super niespodziankę, ale to sam wam powie... I teraz jeszcze jest na kwasie, to ciężko trochę się z nim dogadać, ale ma piękną wizję, on po kwasie jest taki... kreatywny! - rzuciła wesoło i poruszyła brwiami, a zaraz pociągnęła ich za sobą w kierunku pomosty - wszyscy już właściwie są, ale nie ma Marii i Juana, rozejrzyjcie się też za nimi - poprosiła i sama też rozejrzała się dookoła. Noriega też to zrobił.
- Dobra, to może ja przelecę się po plaży, a wy idźcie już na jacht? Znajdę ich - w sumie nie było tu tak dużo ludzi, powinien ich wypatrzeć, tylko prawda jest taka, że chuj wie, gdzie oni tak naprawdę byli, może zboczyli gdzieś z plaży? Nie wiadomo.

Hagámoslo ahora, y luego celebraremos durante mucho tiempo 💖
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Lubiła jego historie.
Kiedy opowiadał o domu, w którym nigdy nie było kolorowo. O ojcu, który nie potrafił kochać i wszystko widział tylko przez pryzmat zarobku i interesów. O matce, która została porwana przez smoka i gdzieś po drodze kompletnie zgubiła siebie. O Ticiano, który niby był przyjacielem, ale w najważniejszym dniu jego życia złamał mu serce, wbił nóż w plecy. O planach i marzeniach, które może niekoniecznie potoczyły się tak, jak chciał, ale za to sprawiły, że ukształtował swój charakter, stał się silniejszy, bardziej ostrożny, może nawet chwilami bezwzględny. Kochała go poznać. I tam samo kiedy opowiadał jej o tatuażach, tańcząc do rytmu melodii wygrywanej z wielkich głosów, słuchała go uważnie. Całując i gryząc jego skórę, a jednak kodując każdą, najmniejszą informację, jaką ją raczył. Jak spłacił dług i uniezależnił się od ojca tyrana. A ona muskała ustami każdy jeden z tych tatuaży. Celebrowała je. A przy okazji oczywiście zaczepiała, bo nie byłaby sobą, gdyby w tej nagłej chwili zbliżenia nie znalazła okienka na lekkie świntuszenie. Zaśmiała się głośno, gdy ostrzegł ją, że jeśli znowu go nakręci, to nie da jej spokoju, póki…
Póki co? — jeszcze chciała to z niego wyciągnąć, pociągnąć go za język, ale tuż obok pojawiła się Theresa. Matka kurwa Theresa, jebana męczenniczka i ćpunka. Niszczycielka dobrej zabawy i napięcia seksualnego, które budowało się miedzy nimi przez zaledwie jedną, marną piosenkę.
I chociaż lubiła kobietę, darzyła ją sympatią, tak kiedy Noriega wspomniał o zakopaniu jej w dołku rażę z głową, Pilar naprawdę chciała się zgodzić. Bo przecież to już był szczyt bezczelności, że oni nie mogli spędzić ze sobą w samotności dłużej niż pięć minut. Aż szok, że zdążyli zakopać Stewart w piachu i nic po drodze się nie wyjebało. Trzeba było to kategoryzować w granicach cudu. Teraz jednak byli od niego daleko, szczególnie z Theresą u boku, pijaniutką w dodatku, podtrzymująca się na gołej klacie Madoxa.
Jaką niespodziankę? — spytała o razu Stewart, słysząc o tym, że Ravi miał dla nich jakąś niespodziankę, bo był zajebiscie kreatywny po narkotykach. Super, ciekawe czy zdąży im ją w ogóle przedstawić, zanim będzie mieć zjazd. Z drugiej strony w sumie fajnie, że Theresa i Ravi aż tak ich ugościli. Gdyby miała pomyśleć, że w tym wszystkim jeszcze na własną rękę musieliby szukać sobie kogoś, kto im udzieli ślubu i do tego odpowiedniego miejsca nie znając miasta, mogłoby być ciężko. A tu proszę — nie dość, że nie musieli o tym myśleć, to jeszcze ktoś za nich to zorganizuje i zapłaci. A akurat z tego ostatniego, to pewnie Madox będzie zajebiście zadowolony.
A ty wiesz, że niespodzianki są po to, żeby ktoś o nich nie wiedział, nie? — Theresa zachichotała, a Pilar tylko wzruszyła ramionami. No niby z jednej strony wiedziała, ale z drugiej ona lubiła wiedzieć. Miała taki a nie inny charakter i czasami ciężko było jej wykrzesać z siebie pokłady cierpliwości. Ale może już niedługo się dowiedzą, skoro trzeba było się zbierać.
Przeszli wzdłuż deptaka na pomost, tylko zaraz okazało się, że nigdzie nie było Marii i Juana. Pilar rozejrzała się dookoła, przeleciała też spojrzeniem po ludziach na parkiecie, ale nigdy nie mogła ich wypatrzeć.
Może już są na łódce? — zapytała głupio, gdy Madox stwierdził, że byli na plaży i oddalił się ich poszukać. Już chciała za nim krzyknąć, żeby uważał na wróżkę karlicę i nic jej nie gadał, ale doszła do wniosku, że teraz to już móż on sam to wiedział. Odwróciła się więc do Theresy. — To ty sprawdź kajuty, a ja idę jeszcze do kibla — wyjaśniła i odwróciła się na pięcie, kierując do toalet za barem. Tylko te były zajęte i miały kolejkę, więc skierowała się do dalszych, w przeciwną stronę. Nie były jakieś bardzo szałowe, ale biorąc pod uwagę, że znajdowały się na wyspie, można było nawet nazwać je ekskluzywnymi. Przystanęła na moment, widząc czerwoną kropkę pod klamką. Chwile stała, a po chwili coś w środku huknęło raz i drugi, a potem jeszcze trzeci, więc w końcu zapukała. W odpowiedzi dostała jakiś bełkot, a zaraz potem znowu huk. Wcale nie trzeba było być geniuszem, żeby się domyślić, co tam się działo. Aż pomyślała o Noriedze i tym, że jej też się chciało. Westchnęła jakoś ciężko i już zaczęła rozglądać się za jakimś krzakiem, ale wtedy kobieta w środku krzyknęła głośno, co mogło być róznoznaczne z końcem zabawy. Postanowiła poczekać, chociaż kiedy drzwi się otworzyły, a z nich wyleciała cała czerwona Maria z rumieńcami na twarzy i rozwalonymi włosami, Pilar aż otworzyła szerzej oczy i uśmiechnęła się szeroko. No proszę. Jakoś nie spodziewała się po Juanie, że miał wystarczająco jaj, żeby zabawiać się a toalecie. Tylko zaraz okazał się, że za nią wcale nie wyszedł Juan, a…
Emanuel?! — rzuciła zdziwiona, nie potrafiąc zapanować nad zaskoczeniem, jakie wymalowało się na jej twarzy, widząc faceta z kolejki, który próbował ją wyrwać.
To ty? — facet zamrugał, spoglądając na nią równie zakłopotanie. Chociaż najbardziej zmieszana i przerażona to jednak była Maria.
To wy się znacie? — wydyszała i poprawiła ramiączko od sukienki, które było zerwane w połowie. — Pilar… kurwa, to nie tak jak myślisz — tym razem zwróciła się bezpośrednio do niej, doskakując i łapiąc ją za ręce. Czy ona naprawdę próbowała jej wmówić, że wcale nie zdradzała swojego faceta, tylko przez przypadek wskoczyła na chuja innego typa? Aż złapała w płuca więcej powietrza, żeby ją o to zapytać, ale wtedy Emanuel już kompletnie spanikował i po prostu… wyrwał się w tłum. Normalnie zaczął biec, chyba żeby uniknąć konsekwencji swoich czynów. Jak jakieś dziecko. — Pilar…
Słuchaj, Maria — przerwała jej, opierając palce na drzwiczkach toalety. — To co robisz, to nie jest moja sprawa. Czy mam na ten temat swoje zdanie i uważam, że Juan niezależnie od tego, jaki jest na to nie zasługuje? Tak. Ale to ty powinnaś mu powiedzieć…
Nie mogę mu powiedzieć! — krzyknęła spanikowana, tym razem to ona jej przerywając. — I ty też nic nie możesz nikomu powiedzieć, Pilar — zrobiła krok w jej kierunku, a w oczach miała jakieś dziwne, bliżej nieokreślone przez Stewart emocje. Trochę szaleństwa może? Niepoczytalności wywołanej strachem?
Tak jak mówiłam, to nie moja sprawa — tyle jej miała do powiedzenia i już jedną nogą była w toalecie. — Wracaj na łódkę. Czekają tam na ciebie — dodała, po czym zniknęła w środku, zamykając się od środka. Pokręciła sobie głową, bo kurwa jak można zdradzić własnego partnera, jeszcze na wspólnych wakacjach, gdzie mógł ich osobiście nakryć, jeszcze kurwa z EMANUELEM. Zacisnęła palce na materiale stroju i chociaż słyszała pod drzwiami jakieś poruszenie, jakby coś o nie jebło, tak za bardzo się tym nie przejęła. Po prostu skorzystała, zrobiła co trzeba, umyła ręce, no tylko kiedy chciała wyjść okazało się… że nie może. Drzwi były czymś zablokowane. I to tak mocno, że nawet nie była w stanie ich wyważyć.
Co jest kurwa? — mruknęła pod nosem, a potem spróbowała jeszcze raz i kolejny, ale to było na nic. Sięgnęła do torebki, żeby zadzwonić do Madoxa, ale… jego telefon też tam był. Świetnie, kurwa.
W międzyczasie Marie znalazła się już na pomoście, cała zziaziana, jakby przebiegła pół wyspy. Wskoczyła na pokład i od razu krzyknęła, że są wszyscy i można wypływać. A potem jeszcze podeszła do kapitana i powiedziała, żeby się pośpieszył, bo gonił ich czas.

¡Cariño, ayuda! Una loca me encerró en el baño
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Pilar musiała się domyślić póki co, bo Madox nie zdołał jej dokończyć, bo już pojawiła się Theresa, mogła być jednak pewna, że on jeszcze spróbuje jej to pokazać, bo się o nią otarł kilka razy, tak, że mogła czuć jak go znowu nakręciła. Ale Theresa za to nic nie wyczuła i zaraz im nawijała o niespodziance, Madox też się zainteresował i zaraz jego ciemne spojrzenie przesunęło się z twarzy jego narzeczonej, na tą Theresy. No tak, mogli się tego spodziewać, że niespodzianka to jest jednak tajemnica, ale oni oboje lubili wiedzieć, i dla nich każdą tajemnicę trzeba było rozwiązać. Tylko, że na tą akurat w tej chwili nie mieli czasu, bo okazało się, że na łódce na ma jeszcze Marii i Juana, oczywiście, że Madox już proponował, że idzie ich szukać.
Najpierw przeszedł się po plaży, potem koło baru, a na koniec znowu przy parkiecie i DJce, gdzie obok Gabrieli stał sobie Juan. Ale Marii nigdzie nie było widać, tak czy siak to Noriega od razu do nich podbił.
- Juan kurwa, wszyscy was szukają, ciebie i Marię - rzucił, a Juan zaraz się na niego obejrzał.
- No właśnie ja też szukam wszędzie Marie - powiedział zmartwiony, za to Gabriela uśmiechnęła się cwano.
- Właśnie negocjujemy, czy za drinka nadam jego ogłoszenie, że szuka dziewczyny przez mikrofon - wyjaśniła i puściła Noriedze oczko, ale on zaraz wywracał oczami.
- Prawdziwa kobieta interesu z ciebie Gaba - DJka się uśmiechnęła, a Madox zaraz proponował Juanowi, że razem poszukają Marii, że przecież nie ma tu tyle osób i zaraz na pewno na nią wpadną...
I wpadli, kiedy biegła od toalet cała czerwona i potargana, jakby speszona, Juan zaraz rzucił się za nią, ale mu się szarpnęła i dopiero na łodzi ją zatrzymał.
Noriega obejrzał się przez ramię, ale zaraz też ruszył w kierunku jachtu, bo przecież tak się umówili z Pilar, że on sprawdzi plażę, a one z Theresą pójdą na łódkę, tak?
Tylko szybko się okazało, że nigdzie na łodzi nie było Stewart, a kapitan już odbił od brzegu. Madox sprawdził wszystkie kajuty i kibel, ale Pilar nigdzie nie było.
- Theresa a gdzie Pilar? - zapytał, a Theresa, która wciąż była wstawiona rozejrzała się dookoła, ale zaraz się zmartwiła łapiąc za policzki.
- Matko, ona poszła sprawdzić toalety na plaży, myślałam, że z tobą wróci - aż się podparła na klacie tym razem Raviego, który wciąż był trochę w swoim świecie.
- Ale jej nie widziałem, nie wiedziałem, kurwa... - i Madox już się chciał wyrwać do kapitana, żeby zawracał, ale wtedy stanęła przed nim Marie. Już się trochę poprawiła, a na nosie miała ciemne okulary, ale zaraz złapała Noriegę za ramię i pociągnęła go na bok.
- Madox nie chciałam ci mówić, bo to jest bardzo delikatna sprawa... A ty uratowałeś mi życie, ale... - nabrała powietrze głęboko w płuca, a Madox popatrzył na nią dziwnie. Bo jaką ona do niego mogła mieć delikatną sprawę?
W tym czasie Theresa trochę się ogarnęła i kazała kapitanowi zawrócić, oboje z Ravim stali na dziobie, żeby dopilnować tego, żeby Pilar się znalazła, jak jacyś strażnicy tego, żeby ten dzisiejszy dzień kompletnie się nie rozpierdolił. Reszta wciąż bawiła się w najlepsze.
A Maria przesunęła palcami po ramieniu Madoxa.
- Bo ja widziałam Pilar na wyspie, z takim facetem, Emanuel się nazywał... I zawołałam ją, żeby wracała ze mną na łódź, a ona powiedziała, żebym szła sama i ją zostawiła - powiedziała smutno patrząc na niego, chyba, bo Madox przez te lustrzane okulary zupełnie nie widział jej oczu, ale te jego zaraz pociemniały.
- Pierdolisz Marie, na pewno tak nie było... - warknął i się jej wyszarpnął zrzucając jej rękę ze swojego ramienia. Nie wierzył, żeby Pilar mu coś takiego zrobiła, już tyle razy to przerabiali, ufał jej, ale... skąd Maria wiedziała o Emanuelu, Madox słyszał jak ten facet przedstawił się Stewart, ten sam, który podrywał ją w kolejce. Serce zabiło mu jakoś mocniej, bo gdzieś z tyłu głowy pojawiła się natrętna myśl, że co jeśli on nie chciał się od niej odjebać?
- Przykro mi Madox, ale kobietą przed ślubem czasem odbija, chcą się zabawić i... - Maria nie dawała za wygraną, ale nawet nie dokończyła, bo Noriega już się odwrócił na pięcie i poszedł na dziób do Theresy i Raviego. Nie chciał jej słuchać, bo w ogóle w to nie wierzył.
Łódź nie odpłynęła daleko, więc szybko przybili z powrotem do pomostu, a Madox zeskoczył na niego pierwszy. Nie wierzył Marii, ale z drugiej strony miał jakieś chujowe przeczucia, no i dlaczego niby Maria miałaby go kłamać?
I kiedy on już się przechadzał miedzy ludźmi na plaży rozglądając za swoją narzeczoną, albo tym Emanuelem, to Theresa zarządziła akcję poszukiwawczą, kto był w stanie to szedł szukać Pilar, a kto nie, to zostawał na łodzi. Maria wyrwała się pierwsza, że ona idzie, dziewczyny wszystkie zeszły, a z chłopaków tylko Diego i Sam. Ravi nie był w stanie, bo akurat miał jakieś dziwne fazy, a Juan został, żeby go popilnować.
Madox przeszedł się koło baru i znowu wśród tańczących.
A Maria w tym czasie poleciała szybko do toalet, bo może zmądrzała i chciała przeprosić Pilar?
No chyba nie, bo po drodze wpadła na Emanuela, który podrywał już kolejną dziewczynę. Dopadła do niego i szarpnęła go za rękę.
- Chodź tu - warknęła na niego, chciał jej się wyrwać, ale przytrzymała go przy sobie za koszulę - masz udawać, że coś cię łączy z tą laską, co nas nakryła, z tą Pilar, rozumiesz? - zarządziła, ale Emanuel spojrzał na nią wielkimi oczami.
- Pojebało cię?! Nie... - chciał się znowu jej wyszarpnąć, ale Marie zacisnęła mocniej palce na jego koszuli.
- Poczekaj... Zapłacę ci - rzuciła desperacko zaglądając mu w oczy. Emanuel się zawahał.
A kilka minut później wyrósł przed Pilar, którą wyhaczył w tłumie, gdzieś na parkiecie. Maria w tym czasie zaczepiła Madoxa, który też przeciskał się przez tłum wciąż szukając swojej narzeczonej.
- O Madox! Pilar... tam jest... - pokazała mu odpowiedni kierunek.
A Emanuel akurat zagadał do Stewart.
- Cześć Pilar, szukasz swojej ekipy? Widziałem Marie, chodź to ci pokażę gdzie - i wyciągnął do niej rękę, żeby ją zaprowadzić.

Creo que alguien aquí está aún más jodido de la cabeza de lo que pensábamos.
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa, agresja
Nie miała pojęcia, co się odjebało.
W jednej chwili rozmawiała z Marią, w drugiej korzystała z toalety, a w trzeciej… nie mogła z niej wyjść.
Szarpała za klamkę ile tylko miała siły. Potem próbowała walić w drzwi ramieniem — również na nic. Kabina ani drgnęła. Westchnęła ciężko, przytrzymując się umywalki.
Myśl, Stewart.
Tylko nad czym ona tu mogła myśleć? Ta przeklęta buda nie miała w sobie nawet okna. Jedynie jakiś mały wentyl przy suficie, przez który nawet nie przełożyłaby głowy. Podeszła jednak pod niego i krzyknęła kilkakrotnie, ale jak na złość nikt akurat nie przechodził w pobliżu. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że chociaż Madox nie miał przy sobie telefonu, Theresa przecież miała go na łodzi. Szybko sięgnęła do torebki i odnalazła odpowiedni kontakt. Zadzwoniła raz, drugi… na nic. Kurwa. Wystukała jej wiadomość, że ta wariatka Maria zamknęła ją w toalecie i nie ma jak wyjść, chociaż miała świadomość, że biorąc pod uwagę stan kobiety, pewnie przeczyta to już dawno w domu.
Nie no, jak w domu? Przecież Madox by bez niej nie odpłynął. Nie było nawet takiej opcji. Przecież na pewno po nią wróci. Gdyby to on zniknął, Pilar postawiłaby na nogi całą jebaną wyspę, żeby tylko go znaleźć. To nawet nie podlegało dyskusji i była wręcz przekonana, że on robił właśnie to samo. To była tylko kwestia czasu.
Szkoda, że czas w tym przeklętym kiblu dłużył się niemiłosiernie. Myśli z tego wszystkiego błądziły jej już po zupełnie niewłaściwych rejonach, wokół ślubu i tego, co w Toronto. Kurwa, miała takie pomysły, że nawet napisała do cholernego Williama z pewną propozycją. Nie miała pojęcia, czy dobrze zrobiła, ale w tej parnej toalecie już chyba naprawdę traciła rozum.
Po kilku minutach usłyszała jakieś poruszenie pod drzwiami i głośne co to kurwa jest. Od razu zerwała się na nogi i zaczęła walić w drzwi. Otworzył jej facet, który pracował za barem. Stewart wypadła na zewnątrz jak oparzona. Spojrzała jeszcze na to, czym była podważona klamka, a kiedy zobaczyła wielki pień i krzesło, tylko…
Zajebie ją — tyle mruknęła pod nosem. Gdzieś w środku jeszcze łudziła się, że Maria wcale nie chciała jej zamknąć. Że może coś się samo przestawiło, ale pień i krzesło? No kurwa. Wariatka chciała, żeby odpłynęli bez niej. Pojebane to było. To ile kobieta potrafiła zrobić, żeby prawda nie wyszła na jaw. Cóż, za moment Maria będzie miała o wiele większe problemy niż zdrada swojego faceta.
Ruszyła w stronę plaży, obierając drogę przez parkiet. Sama nie wiedziała, kogo pierwsze chciała znaleźć — Madoxa, który pewnie biegał teraz wszędzie i jej szukał, czy może tą sukę Marie i dowiedzieć się, dlaczego to zrobiła, chociaż akurat tego mogła się domyślać. Problem w tym, że zamiast nich znalazła… Emanuela.
Szukam — warknęła, rozglądając się dookoła. Nawet na niego nie spojrzała. Dopiero kiedy powiedział, że widział Marie i wyciągnął do niej rękę, Stewart faktycznie zwróciła na niego uwagę. — Gdzie? — spytała, wcale nie łapiąc jego dłoni. — Gdzie, Emanuel? — warknęła, a chłopak nieco się chyba wystraszył, bo jakoś mocniej przełknął ślinę, rozglądając się nerwowo.
Tam… — wskazał ręką kierunek plaży, a Pilar puściła się przodem. On ruszył za nią, chociaż Stewart wcale go o to nie prosiła. Chód miała energiczny, bojowy wręcz. I kiedy ona rozglądała się na boki, szczególnie w stronę wody, żeby upewnić się, że łódka nie odpłynęła, Emanuel zobaczył Madoxa z Marią. Kobieta coś energicznie pokazywała za plecami Noriegi, Emantual kiwał, że chyba ją pojebało, ale ona jeszcze machnęła mu plikiem gotówki i to go chyba przekonało. Bo kiedy złapał z Madoxem kontakt wzrokowy dosłownie na ułamek sekundy, jego głowa już się nie zastanawiała. Szarpnął Pilar za ramię z jakimś tu są na ustach, a potem tymi samymi ustami wpił się w te jej. Agresywnie.
Stewart chociaż została wzięła z zaskoczenia, nawet na moment się nie zawahała, żeby go od siebie odepchnąć, a potem jeszcze wymierzyła mu prosto w twarz z otwartej ręki.
POPIERDOLIŁO CIĘ!? — ryknęła tak głośno, że chyba było ją słychać na drugim końcu wyspy. Emanuel momentalnie złapał się za policzek, akurat w momencie, kiedy Maria i Madox do nich dobiegli. Pilar dosłownie na moment skrzyżowała spojrzenia ze swoim narzeczonym. W tym jej nie było ani kurwa krzty jakiegoś poczucia winy, a czysta złość. Bo co to kurwa była za szopka. Tylko Marie zacisnęła dłoń na koszuli Noriegi.
Mówiłam, że cię zdradza! — rzuciła pewnie, chociaż kiedy Stewart przeniosła na nią spojrzenie, to od razu jakoś zrobiła krok do tyłu. — B-bardzo mi przy-kro, Madox — zająkała się, jakby dopiero teraz zaczęło do niej dochodzić to, co zrobiła i komu, ale już nie mogła się wycofać. Pilar za to na moment kompletnie wbiło w podłogę. Kilka sekund to po prostu stała i patrzyła na Marie jak na wariatkę, jakby jej głowa kurwa nie potrafiła przetrawić tego, co właśnie usłyszała.
Coś ty kurwa powiedziała? — przez moment naprawdę łudziła się, że się przesłyszała, ale nie. Maria naprawdę próbowała swoją zdradę przekuć z scenariusz, w którym to Pilar była niewierna swojemu partnerowi. Aż kurwa zalała ją fala gorąca. Bo co jak co, ale temat zdrad był u nich tak kurwa drażliwy, że laska nawet nie miała pojęcia, jak bardzo nacisnęła jej w tym momencie na odcisk. — Zamknęłaś mnie w kiblu po tym jak nakryłam cię z tym gnojem, a teraz jeszcze wmawiasz mojemu narzeczonemu, że to ja go zdradziłam? — aż z niej kipiało, kiedy mówiła to zdanie. A potem nawet nie dała Mari odpowiedzieć, tylko r z u c i ł a się na nią. A przynajmniej chciała, bo oczywiście po drodze był Madox, który musiał ją przytrzymać. Zdążyła jedynie wykręcić jej nadgarstek, ale dziewczyna się jej wyrwała.
Jezu weź ją ode mnie — krzyknęła, wymachując rękami na lewo i prawo. — Em-Emanuel!!! Powiedz im jak było — wywołała chłopaka, na którego wszyscy nagle spojrzeli. Emanuel wciąż trzymał się za policzek, a nawet stróżka krwi puściła mu się nosem, a kiedy zabrał rękę, można było podziwiać piękną rękę Pilar odbitą na jego policzku. No czy tak wyglądał facet, który przed chwilą rzekomo zabawiał się z Pilar? I co ważniejsze — czy Emanuel patrząc na kurewsko wściekłą Pilar i pewnie jeszcze bardziej wkurwionego Madoxa naprawdę był gotów zaryzykować swoją twarz jak nie życie dla kilku stów? Szczególnie, że przecież Madox spotkał Marie jak uciekała z toalet cała czerwona i z roztrzepanymi włosami, Juan nie mógł jej znaleźć, a potem jeszcze chciała odpływać bez Pilar, nie wspominając o tym, że Theresa miała na swoim telefonie z jakieś dwadzieścia SMSów z proźbą o pomoc.

¿Qué diablos pasó aquí?
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”