Put your hand in mine
You know that I want to be with you all the time
To całe uzewnętrznianie się było w chuj trudne. Nie lubił rzucać ładnymi słówkami, rozmawiać o emocjach i analizować szczegółów - on działał, a dopiero potem z otwartymi ramionami przyjmował konsekwencje. Na przykład, teraz przyjmował konsekwencje swojego pytania. Od kiedy interesowały go staniki August? Well… -
Od teraz - wypalił bez owijania w bawełnę i zmrużył gniewnie oczy. Nie chciała mu powiedzieć. I jeszcze zaprotestowała, że była już dużą dziewczynką? Tak jasne, bardzo śmieszne. Szkoda tylko, że ta duża dziewczynka miała na sobie jego koszulkę i nie mógł pozbyć się zaborczego ścisku w żołądku za każdym razem, gdy zerkał na jej uda. No ale serio. Stanik? Ktoś jej przyniósł STANIK? Ta informacja nie za bardzo chciała znaleźć sobie miejsce w jego głowie, normalnie aż poczuł ochotę, żeby wyjść z jej mieszkania, znaleźć tego randomowego fajfusa i obić mu ryj, mimo że nie wiedział, kim on kurwa był. No i chuj. Wytropi go węchem. -
Odpowiedz - ponaglił ją, bo serio chciał wiedzieć, kogo powinien mieć na oku.
No i nareszcie August zamieniła się w słuch, mimo że zaledwie chwilę później zaczęła nawoływać swojego kota po tym, jak rozjebał doniczkę. Alex po prostu to zignorował. No bo, halo centralo, był właśnie w trakcie wyznawania jej miłości, a ona rozpraszała się jakimś futrzakiem? Przyciągnął ją bliżej, splótł ich palce, a Winters patrzyła na niego z takim szokiem wymalowanym na twarzy, że miał wrażenie, jakby zaraz miała przestać oddychać, ups. No i właśnie wtedy ją pocałował. I przez chwilę wszystko było tak, jak powinno być.
Było idealnie, bo Winters odwzajemniła jego pocałunek i zarzuciła mu ramiona na szyję, a to był dobry znak, prawda? Nie wyobrażacie sobie ulgi, która zalała jego ciało, gdy tylko do niego dotarło, że go nie odepchnęła. Chciała tego. Tak samo jak on. Pogłębił pocałunek, zaczął nawet przesuwać dłoń pod koszulką wyżej, w stronę jej talii, kiedy…
Wait a second? No i co to, kurwa, miało być? ODSUNĘŁA SIĘ?!
You need to know
We'll take it slow
Daj mi przejść. Tyle mu powiedziała? For real? Wypuścił ją z objęć, bo w sumie to go zamurowało. Aha. No spoko. A więc ten pocałunek, na który czekał od jebanych siedemnastu dni, nie zrobił na niej żadnego wrażenia? Właśnie zebrał się na największą odwagę w całym swoim życiu, powiedział jej, że należy do niej i że ją kocha, a ona rzucała mu w twarz zwykłym "DAJ MI PRZEJŚĆ"?!
????????
Gdy zeskoczyła z blatu, zaczęła panikować i gadać do sufitu o kosmitach, śpiączce i umieraniu na boku drogi, Alex uniósł wysoko brwi i stanął w drzwiach kuchni. No wtf. Wbił dłonie w kieszenie swoich dresów i spojrzał na nią spod byka. -
Ale ty wiesz, że ja tu, kurwa, stoję? - burknął, trochę zły, bo oczekiwał zupełnie innej reakcji, okej? Na pewno nie myślał, że August weźmie to wszystko za jebany żart albo sama zacznie kręcić z niego bekę. No bo to właśnie robiła, nie? Naigrywała się z niego. W tym momencie Szeryf potruchtał prosto w jego stronę, a Alex skrzywił się na widok tego zwierzaka, bo kocur ewidentnie sabotował całe jego życie uczuciowe. Od dziś zamierzał go NIE LUBIĆ.
No i nagle jego słodka chyba-blondyneczka odwróciła się w jego stronę. Posłał jej ZŁE spojrzenie. Bardzo złe. Prawie wkurwione. Ona też spojrzała na niego. Mierzyli się przez chwilę wzrokiem. Alex zmarszczył brwi. No i wtedy Dust powiedziała pięć magicznych słów, które wprawiły go w jeszcze większą konsternację.
Zostań tam! Nie ruszaj się! Aha. No i kiedy ona popędziła w głąb przedpokoju i zamknęła się w łazience, on, oczywiście, nie posłuchał - jak zwykle - i ruszył za nią. Zamiast jednak dobijać się do drzwi łazienki jak debil, stanął w przedpokoju i pokazał język KOTU, BO DALEJ ODCZUWAŁ NEGATYWNE WIBRACJE PŁYNĄCE Z JEGO STRONY. A poza tym to chciał dać Winters dwie minuty na ogarnięcie, mimo że każda komórka jego ciała chciała po prostu wyważyć te jebane drzwi i sprawdzić, czy nic jej nie jest.
Przy okazji zaliczył trening cierpliwości, jak widać.
NO I PO WIELU SEKUNDACH, które dla Alexa ciągnęły się w nieskończoność, Dust przekręciła zamek w drzwiach. -
Posłucha… - zaczął, ale nie dokończył, bo August wypadła z łazienki i z całym impetem rzuciła mu się na szyję, oplatając go nogami w pasie.
Oh. My. God.
I miss you so
We'll take it slow
Nie rozumiał, co się właśnie działo. Instynktownie złapał August za pośladki, żeby nie wyślizgnęła mu się z ramion.
Długo ci to zajęło. Okej, a więc to już? Już wiedziała? Zrozumiała, że to nie był jakiś powalony sen, grzybki, alkohol albo kocimiętka? Och, pocałowała go. Teraz to już na pewno zrozumiała. Zamruczał mimo woli, gdy przeciągnęła dłońmi po jego włosach i pogłębiła pocałunek.
Nigdy. Odwzajemnił pocałunek.
Nie. Kolejny całus, mocniejszy - sprawił, że Alex musiał oprzeć się plecami o najbliższą ścianę, żeby nie runęli oboje na podłogę.
Przestałam. Przygryzł lekko jej dolną wargę, czując, jak zalewa go fala palącego gorąca. Cholera.
Cię. Zacisnął dłonie jeszcze mocniej na jej ciele.
Kochać. Zamiast dalej stać opartym plecami o ścianę, spiął mięśnie i jednym ruchem obrócił ich ciała, zamieniając się z nią miejscami. Pogłębił pocałunek tak gwałtownie, że aż zabrakło mu tchu.
Kuuuurwa. Opanowało go takie uczucie ulgi, jakiego nie czuł jeszcze NIGDY W ŻYCIU. NARESZCIE. Po tych wszystkich tygodniach zdychania z tęsknoty za nią, kiedy nie był świadomy, za czym on właściwie kurwa tęsknił, każdy pieprzony klocek wskoczył na swoje miejsce. FINALLY.
Okej. A więc mieli jasność. Oboje wiedzieli już wszystko.
No i co teraz?
Odsunął się od niej o centymetr, zerknął na jej zaróżowione od pocałunków usta i uśmiechnął się pod nosem. -
A więc leżysz gdzieś w rowie i umierasz, tak? - zagadnął, a w jego oczach pojawiły się niebezpieczne iskierki. No co? Nie mógł jej odpuścić po tym przedstawieniu. Zaraz przestał się chichotać i złożył słodki pocałunek na jej szyi… A Szeryf znowu miauknął. Nosz kuwa. -
Twój psychopatyczny kot sabotuje nasz związek - wymruczał jej do ucha. Szeryf faktycznie usiadł metr od nich i gapił się na nich tym swoim bezczelnym kocim wzrokiem, jakby oceniał ich technikę całowania. -
Zamknę go w szafie, jak nie przestanie się gapić - wymruczał w jej usta i znów ją pocałował.
Nie chciał jej wypuszczać z objęć. Ani teraz, ani rano, ani prawdopodobnie nigdy przez najbliższe kilkadziesiąt lat. Poprawił uścisk na jej pośladkach, i zamiast odstawić ją na podłogę, po prostu ruszył przed siebie, niosąc ją przez ciemny przedpokój i dalej składając powolne pocałunki na jej ustach, just because he finally can. Po chwili oparł ją o zamknięte drzwi sypialni. -
Weź otwórz - rzucił, a jego usta znów odnalazły te jej. Całował ją niespiesznie, przechylił odrobinę głowę, chłonął każdy jej cichy, rwany oddech… Jeszcze raz delikatnie przygryzł jej dolną wargę, jakby na bieżąco musiał się upewniać, że August Winters naprawdę tu była, razem z nim.
𝑐𝑟𝑎𝑧𝑦 𝑜𝑛𝑒