Does my memory make you wanna kiss me?
Oh, why? Oh, why? Oh, why? Oh, why?
Do you wanna kiss me?
Leżał w hotelowym pokoju i myślał o niej. Odpalając konwersację zastanawiał się, co konstruktywnego mógłby jej napisać — zapytać o jej dzień? O wczorajszą zmianę, czy ktoś robił jej kłopotu? Będąc tak daleko od niej, wszystko wydawało się być okropnie błahe i pozbawione wszelkich emocji, które w tym momencie go ogarniały. Zastanawiał się na temat głębszych rzeczy, a konkretniej jak się czuła, czy tęskniła... bo on tęsknił. I w tym momencie zapaliła mu się nad głową lampka, sygnalizująca wspaniały pomysł, ale pisząc to jedno słowo czuł, jak pocą mu się ręce. Czy to był taki big deal? Powiedzieć komuś... a dokładniej dziewczynie, która była tak bliska jego sercu, miłe słowo? Bo tym właśnie było to wyznanie... okazaniem sympatii i docenieniem, że jej obecność nieco rozjaśniała mu codzienność.

Ledwo wysłał SMS i spojrzał na ikonkę jej kontaktu. Ten cholerny kot i czułe zapisanie. Iskiereczka. Cholera, tęsknił za nią, nie potrafił udawać, że było inaczej. Wyjechał wczoraj rano, wraca jutro wieczorem, a czuł się jak na cholernym odwyku od niej. Nie mógł nagle do niej przyjechać, wziąć ją w ramiona, zaciągnąć się znajomym zapachem i choć przez chwilę udawać, że to wszystko co czuł było… normalne. Po prostu się do niej przywiązał, tak? Była uzależniająca, przyzwyczaił się do jej obecności i do ilości czułości, które mu dawała. Nie czuł potrzeby nazywania tego jakimiś większymi słowami, wręcz nie mógł tego zrobić, dla dobra ich relacji i przeogromnej obawy, że znika z dnia na dzień. Jest dobrze tak, jak jest.
Krótko wpatrywał się w jej nazwę, zanim dotknął symbol słuchawki i przyłożył telefon do ucha. Nie robił tego za często. — Hej — powiedział, gdy odebrała telefon. Nie był nawet pewien, czy odczytała wiadomość. — Co masz na sobie? — zapytał z lekkim rozbawieniem. Czy dało się zacząć tę rozmowę inaczej? Z pewnością, ale Aiden nie był zbyt wylewny, aby na dzień dobry powiedzieć jej to, co napisał.
iskiereczka