-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— To co ty się tak łatwo dajesz? — Uniosła podbródek, uśmiechając się wyzywająco. Oczywiście, że cały czas rozpraszała ją tak bardzo, jak tylko się dało, ale to nie tak, że Darling miała obowiązek na to wszystko reagować! No dobra, trochę miała. April by jej przecież nie odpuściła i starałaby się tak długo, jak byłoby trzeba, żeby jednak zwróciła na nią uwagę.
— Zdecydowanie będę chciała. — Wyszczerzyła się, zachwycona tym pomysłem. Ona przecież też nie potrafiła odmawiać ukochanej, a już na pewno nie wtedy, gdy proponowała jej tego typu przyjemności! Mogła je przyjmować w nieskończoność. Kompletnie nie zaprzątała sobie głowy reakcjami wąsacza. Jak mu się nie podobało, to mógł w każdej chwili sobie stąd pójść i znaleźć sobie ciekawsze zajęcie. Kanada to przecież wolny kraj, a one nie robiły niczego niedozwolonego! Może i zachowywały się nieco obscenicznie, ale przecież nie obściskiwały się jak dzikuski, więc niech się wypcha dżemem.
Pozwoliła wreszcie narzeczonej skupić się na grze. I bardzo dobrze, bo na boisku działo się całkiem sporo. Piłka przemykała z rąk do rąk, bo zawodniczki z Toronto narzuciły wreszcie porządne tempo. Oby tylko wytrzymały to wszystko kondycyjnie! Na ten moment szło im dobrze. Udało im się zremisować w czasie, gdy April i Teddy się obściskiwały, a teraz wreszcie objęły prowadzenie, co spotkało się ze sporym entuzjazmem na całym stadionie. Finch też poderwała się z miejsca, żeby wiwatować razem z resztą. Zawsze szybko zarażała się cudzym entuzjazmem.
— Myślisz, że ze sobą sypiają czy im nie wolno? — zagadnęła narzeczoną, gdy na boisku się zagęściło, a piłka znalazła się w rękach przeciwniczek. Nie doprecyzowała, czy miala na myśli dziewczyny z jednej drużyny czy jakieś mieszane wersje, ale w sumie ciekawiły ją obie opcje. Naczytała si ostatnio dużo romansów i teraz ją nosiło. No i widziała Heated Rivalry, o czym zresztą już rozmawiały i niecierpliwie czekała na analogiczną wersję, tylko o lesbijek. Nie musiały koniecznie uprawiać sportów drużynowych. Mogłyby być baletnicami! Ale koszykarki też byłyby niczego sobie.
teddy darling
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Mam zgrywać niedostępną? W porządku — kiwnęła głową z pełnym przekonaniem, jakby właśnie podjęła się niezwykle łatwego zadania. No ciekawe, ile wytrzyma. Pewnie jakieś pięć minut. Ale pięć minut to zawsze coś!
Udała wielce zamyśloną, jakby naprawdę musiała się zastanowić, czy Finch zasługiwała na podziękowania za zabranie jej na mecz. Naturalnie, że zasługiwała. April zrobiła jej ogromną przyjemność. Nie tylko kupiła bilety, ale też chciała uczestniczyć w czymś, co strażaczka lubiła. To właśnie takie drobne gesty sprawiały, że Darling coraz bardziej doceniała, jak bardzo wyjątkowa była jej narzeczona. Ale skoro sama Finch stwierdziła, że strażaczka za łatwo jej się daje, to może tego wieczoru nie powinna jej dać? Niech ma za swoje! Nie będzie przecież za każdym razem rozpływać się pod wpływem jednego pocałunku i pokazywać ukochanej, że właśnie to jest jej największa słabość. Nie no, wiadoma sprawa, że będzie. Ale mogła trochę się podroczyć, że wcale nie i że nie rozłoży nóg od razu po wyjściu za stadionu.
Wąsacz przebąkiwał coś jeszcze pod nosem, ale żadna z nich nie zawracała sobie nim głowy. Chłopina najwyraźniej musiał mieć po prostu gorszy dzień. Albo był jednym z tych ludzi, którzy chodzili po świecie z wiecznie zaciśniętymi zębami i szukali powodu, żeby się do kogoś przyczepić. Może był też zwyczajnie smutny. W końcu nie każdy potrafił cieszyć się życiem tak jak Teddy. Niektórzy najwyraźniej woleli narzekać na rozlane piwo, mokre spodnie i przypadkowe gesty rąk, zamiast uznać, że takie rzeczy czasami się zdarzają. A może po prostu kibicował Washington Mystics i nie mógł znieść tego, że Toronto Tempo nie odpuszczały rywalkom ani na chwilę, aż w końcu doprowadziły do remisu?
— Pewnie wszystko zależy od wewnętrznego regulaminu klubu, ale chyba nikt nie może im tego tak całkiem zabronić. No bo załóżmy, że grałybyśmy w jednej drużynie i chciałabyś mnie przelecieć, to i tak znalazłabyś jakiś sposób, żeby obejść zasady, nie? — zapytała akurat w chwili, gdy Toronto Tempo straciły szósty punkt z rzędu. Jeszcze przed momentem udało im się wyrównać, a teraz znowu musiały gonić wynik. Teddy zmarszczyła brwi i przeniosła wzrok na parkiet. Coraz mniej rozumiała decyzje trenera. Dlaczego nie reagował? Dlaczego nie wprowadzał żadnych sensownych zmian? Maria Conde od połowy poprzedniej kwarty grzała ławkę rezerwowych, choć wcześniej należała do najskuteczniejszych zawodniczek na boisku. Nie wyglądała na kontuzjowaną, nie utykała, nie trzymała się za żadną część ciała, więc trener jak najszybciej powinien naprawić ten karygodny błąd.
April Finch
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Nie no, wiadomo, że klub im niczego nie zabroni. Chodziło mi raczej o taki niepisany kodeks. No wiesz, czy zgrupowanie zamienia się w rykowisko czy raczej pilnują siebie nawzajem? — zastanawiała się na głos. Z babami to nigdy nie wiadomo. To chyba nie było najbardziej sprawiedliwie na świecie, że April od razu założyła, że większość tych kobiet musi być w jakimś stopniu queerowa. Jakoś nie była w stanie zaakceptować, że są tam jakieś heteryczki. A pewnie były. Wariatki! To psuło jednak jej fantazję i sprawiało, że sport automatycznie stawał się nudny. Byłaby gotowa zainteresować się Toronto Tempo, o ile znalazłaby jakieś interesujące fanficki na ich temat na AO3. Może powinna potem poszukać? Ludzie przecież pisali o wszystkim, więc czemu nie o tych zawodniczkach? A nawet jak nie o tych, to o innych! Z drugiej jednak strony nie była fanką tworzenia takich historii na temat prawdziwych osób. Te fikcyjne to inna sprawa, tam można było szalec. Ale istniejący ludzie mają jakieś emocje i mogą najzwyczajniej w świecie sobie tego nie życzyć. Może więc powinna też skupić się na faktycznej rozgrywce, a nie układać sobie właśnie w głowie shipy między zawodniczkami obu drużyn? Ale cóż ona mogła poradzić, że to było dużo ciekawsze niż śledzenie meczu jako takiego. W głowie już budowała potężne uniwersum z dziewczynami w rolach głównych.
— Na pewno znalazłabym sposób, żeby cię przelecieć, nieważne co. W sumie taki motyw zakazanej miłości jest na swój sposób pociągający. — Ręka April znalazła się nagle na karku narzeczonej. Nie wystarczyło jej jednak zwykłe przytulanie się, bo zaczęła drapać paznokciami wrażliwą skórę narzeczonej. Czy to był plan rozpraszania jej? Na pewno po części. A poza tym chciała coś zrobić z rękami. To pozwalało jej się lepiej skupić. Jej myśli oczywiście nadal nie krążyły wokół technik sportowych i nawet do głowy by jej nie przyszło, by analizować decyzje trenera. A przynajmniej nie pod tym samym względem, co Teddy. Mogła jedynie strzelać, że wpuszczenie konkretnych zawodniczek uczyniłoby mecz ciekawszym, wprowadzając zupełnie nowy rodzaj chemii na boisku.
teddy darling
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Nie mam pojęcia. Pewnie jednak trochę muszą się pilnować, żeby na takich zgrupowaniach nie zrobiła się Sodoma i Gomora. Słuchaj, jak kiedyś pojadę na takie, to wrócę i dam ci znać, ile lasek zaliczyłam — rzuciła żartobliwie. Darling podejrzewała, że wyglądało to trochę jak podczas strażackich szkoleń wyjazdowych, kiedy wysyłano ich na kilka dni w sam środek dziczy. Po całym dniu ćwiczeń i zajęć każdy szukał jakiegoś sposobu, żeby umilić sobie wieczór. Oczywiście teraz była już grzeczna, ale skłamałaby, gdyby powiedziała, że na takich wyjazdach nigdy nie wylądowała z żadną koleżanką po fachu w jednym łóżku.
W świecie sportu było mnóstwo lesbijek, ale faktycznie zdarzały się wyjątki. Od czasu do czasu w jakiejś drużynie pojawiała się też heteroseksualna zawodniczka, która najwyraźniej stanowiła mniejszość. Wystarczyło spojrzeć na siatkarki. Istniały nawet fora, na których ludzie zbierali dowody na to, że konkretne zawodniczki są razem. Internetowi detektywi analizowali każde zdjęcie, każdy gest i każdą wspólną wypowiedź, próbując odkryć, kto z kim i kiedy. Co najzabawniejsze, wcale nie tak rzadko trafiali w swoich domysłach.
— Och, marzy ci się zakazana miłość? Chciałabyś, żeby nasze rodziny były jak dwa zwaśnione rody? — przeniosła wzrok z parkietu na ukochaną, kiedy ta po raz kolejny próbowała rozproszyć ją dotykiem. — Żeby twój ojciec mnie nienawidził i nie akceptował naszego związku? Ach, no tak — parsknęła pod nosem, bo czy właśnie tak nie wyglądała ich sytuacja? Z tą różnicą, że były dorosłe i nie musiały ukrywać się po kątach. No i nie były sławne, więc nie musiały martwić się o rodzinne nazwiska, reputację czy nagłówki w gazetach. — Jak tak bardzo brakuje ci dreszczyku emocji, to musisz wymyślić coś, przez co naprawdę zaczniesz się trochę cykać, że ktoś nas przyłapie na gorącym uczynku — zasugerowała i sięgnęła po dłoń Finch, którą ta trzymała przy jej karku i delikatnie ją zabrała, umieszczając rękę ukochanej na jej własnym kolanie. Przecież miała zgrywać niedostępną. No to zgrywała! Zwłaszcza że właśnie zaczęła się kolejna przerwa, więc April nie musiała już skupiać się na tym, co działo się na parkiecie.
April Finch
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Chcesz sprawdzić czy szybciej przez okno będą lecieć twoje rzeczy czy ty? - zapytała, żeby się upewnić. Bo po co innego Teddy miałaby jej sprzedawać informację na temat panienek zaliczonych na szkoleniach? W ogóle nie powinna się nawet nad tym zastanawiać, o robieniu nawet nie wspominając. Finch oczywiście wiedziała, że to tylko głupie żarty, ale wolała ostrzec narzeczoną, że jeśli jednak zmieniłaby kiedyś zdanie, to konsekwencje będą jednoczesne. Nie robiła takich afer, jak zdarzały jej się w poprzednich związkach, bo przy Teddy unikającej kłótni byłoby to bardzo skomplikowane, ale w razie zrobienia jej prawdziwej krzywdy na pewno by nie odpuściła i działby się absolutny armagedon. Dobrze, że znalazła partnerkę, która nigdy nie zrobi jej krzywdy!
Wywróciła oczami, słysząc opis potencjalnej zakazanej miłości. Ich rody poniekąd były zwaśnione. Może i nigdy nie doszło między nimi do prawdziwej kłótni, ale zdecydowanie nie byli swoimi wielbicielami. Ojciec April był z kolei naczelnym hejterem, który nie trawił wszystkich poza swoją żoną. Może cała miłość przelewał na Abigail i nie wystarczało mu już na nikogo innego na tej planecie? Cholera wie i wiadomo, że April wolałaby, żeby było inaczej. Albo żeby Teddy nie brała sobie za punkt honoru, by Paul ją zaakceptował, bo to nie było na dobrą sprawę nikomu do niczego potrzebne. April miała wrażenie, że ukochanej zależy na tym bardziej niż jej samej. Byłaby w stanie pogodzić się z tym brakiem akceptacji jej związku, bo przecież Paul nie akceptował w niej całej masy rzeczy przez pół życia. Trudno było jednak przemówić pod tym względem Teddy do rozsądku i April już nawet brakowało pomysłów, jak jeszcze mogłaby to zrobić.
- Brakuje ci takiego rodzaju emocji? Odosobnione miejsca publiczne cię już nudzą, chcesz wariactwa na stadionie, a nie romantycznych uniesień, przyznaj się - Nachyliła się w jej stronę, by móc mówić nieco ciszej. Na jej wargach od razu pojawił się lobuzerski uśmiech. Takie żarty były dużo lepszym tematem niż próba wrzucenia ich w rolę Romea i Julii. Nie miała zamiaru umierać dla miłości, niezależnie od tego co i kiedy powie Paul. Nie miał prawa jakkolwiek wpływać na ich związek i tyle. Dłoń April nie została zbyt długo na kolanie narzeczonej. Nie poczuła się zrażona tymi próbami zgrywania twardzielki przez Darling. Przesunęła od razu dłoń wyżej, leniwie sunąc po jej udzie coraz wyżej i wyżej. Skoro zaczęła się przerwa, to akurat miały na to mnóstwo czasu!
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— No dobra, to nic ci nie powiem — zastrzegła natychmiast, uznając, że na przyszłość lepiej będzie omijać podobne tematy. Po co niepotrzebnie denerwować narzeczoną? Co dzieje się na szkoleniach, zostaje na szkoleniach.
Poważnie obawiała się konfrontacji między Darlingami a Finchami. Kilka razy mieli już ze sobą styczność, ale było to całe wieki temu. Pewnie podczas którejś z licealnych wywiadówek, kiedy wymienili uprzejme dzień dobry i do widzenia. Niewykluczone, że Tessa i Trevor próbowali nawet nawiązać dłuższą rozmowę, ale raczej nie spotkało się to z entuzjazmem Abigail i Paula. Wiedzieli o swoim istnieniu i właściwie na tym kończyła się ich relacja. Nie było niczego, co mogłoby ich połączyć. Poza dwiema córkami, które były w sobie zakochane i planowały wspólną przyszłość. Prędzej czy później i tak będą musieli usiąść przy jednym stole. Trzeba zaaranżować jakiś obiad. Albo kolację. Taki wieczorek zapoznawczy, podczas którego wszyscy będą udawać, że świetnie się bawią. Co mogło pójść nie tak? Dosłownie wszystko. Jeszcze nic takiego nie miało miejsca, a Teddy już zaczynała stresować się na samą myśl o tym spotkaniu. Przynajmniej powoli oswajała się z myślą, że mogła dwoić się i troić, stawać na rzęsach i robić wszystko najlepiej, jak tylko potrafiła, a i tak najprawdopodobniej nigdy nie zaskarbi sobie sympatii ojca April. To nie było łatwe do zaakceptowania, zwłaszcza dla kogoś, kto przez całe życie starał się zdobywać ludzi życzliwością i szczerością. Ale nie każdego dało się do siebie przekonać. I chyba najwyższy czas pogodzić się z tym, że Paul Finch będzie jednym z tych wyjątków.
— Może i brakuje — wzruszyła lekko ramionami. Szept narzeczonej wystarczył, żeby przyjemny dreszcz przebiegł wzdłuż całego jej kręgosłupa, muskając po drodze każdy z trzydziestu trzech kręgów. Przeniosła wzrok z roztańczonych na parkiecie cheerleaderk na dłoń Finch, która coraz śmielej przesuwała się wyżej, kierując w stronę wewnętrznej strony uda. — A może nie. Poza tym robisz to teraz tylko dlatego, żeby mnie złamać. Nie dam się tak łatwo — dodała stanowczo. Równie stanowczo chwyciła rękę ukochanej i sprowadziła ją z powrotem na swoje kolano. Jakoś nie wydawało jej się, żeby April naprawdę była zdolna do czegoś takiego w miejscu pełnym ludzi. Przecież nawet wtedy, kiedy siedziały przy stoliku w barze całkiem same, a znajomi Finch bawili się pod sceną, nie chciała jej się oddać, bo jeszcze ktoś by to zobaczył. A teraz miałaby zrobić coś takiego na stadionie, podczas przerwy meczu? Dobre sobie!
April Finch
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Wieczorek zapoznawczy ich rodziców był wyjątkowo okropnym pomysłem, którego April chciałaby unikać najdłużej jak to możliwe. Pewnie gdyby nie naciski narzeczonej, to zostawiłaby to na samo wesele, bo tam już nie byłoby jak tego uniknąć. Jakoś przecież by to poszło, prawda? Nie zrobiliby żadnej afery w takim dniu. No dobrze, Finchowie może by zrobili, ale Darlingowie na pewno nie, a jednak do kłótni potrzebne są dwie strony. Wyglądałoby to jak w ich związku. Strona Finch domagałaby się konfrontacji, a strona Darling uciekłaby od niej zwinnie, pozostawiając ich samych ze swoimi emocjami. I bardzo dobrze, bo i tak nie wynikłoby z tego nic dobrego. Darlingowie nie byli typem osób, z którymi Finchowie się zaprzyjaźniali. Nie żeby mieli tych przyjaciół na pęczki, ale jacyś się przez te wszystkie lata przewinęli i nie mieli niczego wspólnego z rodzicami Teddy. April bardzo chciała ograniczyć ich kontakty do minimum, nie chcąc denerwować żadnej ze stron. Zdawała sobie jednak sprawę, że te wszystkie chcenia miały się nijak do potrzeb, które kołatały się w jej narzeczonej. Musiały się pod tym względem dogadać, znaleźć kompromis, który nie odsunie uczuć żadnej z nich na zbyt daleki plan. Pewnie ostatecznie żadna z nich nie będzie zadowolona, podobnie zresztą jak rodzice, ale do tej świadomości trzeba się po prostu przyzwyczaić.
— To zdecydowanie nie jest jedyny powód — zastrzegła od razu, kiedy jej dłoń wylądowała z powrotem na kolanie ukochanej. Trzymała się bardzo dzielnie, a Finch faktycznie miała nieco ograniczone możliwości przez miejsce, w jakim się znajdowały. Chyba nie była aż tak pruderyjna, by przekraczać granice na stadionowych trybunach. A może jednak była, tylko po prostu nie zdawała sobie jeszcze z tego sprawy? Teddy zawsze wyciągała z niej wszystko, co najlepsze, więc może i tym razem się uda?
— Ale robię to też dlatego, że kocham cię tak mocno, jak tylko jestem fizycznie w stanie. I tak samo mocno cię pragnę, wiesz? — Nadal mówiła cicho, przysunięta tak blisko, jak pozwalały jej na to stadionowe krzesełka. Dłoń zniknęła z kolana i zawędrowała na biodro strażaczki, bez zbędnych ceregieli pokonując materiał koszulki.
— I zrobiłabym dla ciebie absolutnie wszystko — dodała, przejeżdżając paznokciami w górę wzdłuż talii ukochanej, kierując się w stronę materiału stanika.
teddy darling
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Z kolei w kwestii wieczorku zapoznawczego zwaśnionych rodów to ona musiała przejąć inicjatywę. Doskonale wiedziała, że narzeczona będzie odwlekać ten moment w nieskończoność. Sama zresztą wcale nie była zachwycona wizją konfrontacji własnych rodziców z przyszłymi teściami. Już na samą myśl czuła nieprzyjemny ucisk w żołądku, który skręcał jej wnętrzności w ciasny supeł. Ale kiedyś i tak trzeba było to zrobić. I zdecydowanie lepiej, żeby pierwsze wspólne spotkanie odbyło się przy kolacji, najlepiej na jakimś neutralnym gruncie, niż dopiero w dniu ślubu, kiedy wszyscy znajdą się obok siebie podczas pierwszego tańca. Wcale nie było powiedziane, że muszą zrobić to jutro, ale na przestrzeni miesięcy, to już chyba by wypadało? Sporo ułatwiał fakt, że nie miały jeszcze nic konkretnie zaplanowanego. Nie ustaliły daty, nie zarezerwowały sali ani nawet nie zaczęły na poważnie rozmawiać o szczegółach. W praktyce oznaczało to, że ich narzeczeństwo mogło przeciągnąć się w czasie nawet o kilka lat!
Może i April nie miała w sobie większego wstydu, ale Teddy zdecydowanie nadrabiała za nie obie. Dopiero przy niej zaczęła wychodzić poza własną strefę komfortu i robić rzeczy, na które wcześniej raczej by się nie zdobyła. Do tej pory podobne sytuacje zdarzały jej się wyjątkowo rzadko. Musiała być naprawdę mocno pijana, żeby dać się namówić na takie ekscesy z kimś, kogo ledwo znała. Finch była pod tym względem zupełnie inna. I była, to chyba jedyne słuszne określenie, bo teraz nie puszczała się byle gdzie i z byle kim.
— Mówisz? — wyprostowała się automatycznie, kiedy narzeczona wsunęła dłoń pod materiał jej koszulki, przesuwając paznokciami po wrażliwej skórze. — I właśnie próbujesz mi to udowodnić, tak? — poruszyła wymownie brwiami. Tym razem nie odsunęła jej ręki. Pozwoliła, żeby ta coraz śmielej przesuwała się w stronę stanika. — Chcesz tylko pomacać, czy mam ci pomóc rozpiąć? — dopytała z prowokującym uśmiechem. Pomimo całego swojego wstydu Teddy od zawsze miała dość liberalne podejście do takich rzeczy. Uwolnić cycki! A po meczu zawsze mogła przecież cisnąć biustonoszem w kierunku zawodniczek. Co prawda to nie był koncert, ale przecież niejedna kibicka zrobiła kiedyś coś podobnego, prawda?
Po stadionie rozległ się dźwięk syreny, sygnalizujący rozpoczęcie kolejne kwarty. Która to już była? Trzecia? Czwarta? Darling pod wpływem dotyku narzeczonej kompletnie straciła poczucie czasu. Zaraz, czy ona nie miała być asertywna? Ale to najwyżej później. Była natomiast niezmiernie ciekawa, jak daleko posunie
April Finch
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Na jej wargach od razu pojawił się figlarny uśmiech, gdy tylko zauważyła, że narzeczona prostuje się pod wpływem prostej pieszczoty. Nie próbowała już jej odsuwać, co było bardzo dobrym znakiem. Finch zmierzała w dobrym kierunku i powinna zostać na tej ścieżce.
— Oczywiście. Jeśli powiesz, że mam przestać, to oczywiste przestanę — zapewniła, sunąc jeszcze wyżej. Skoro zadeklarowana, że zrobi dla niej wszystko, to mogła też przerwać. Miała nadzieję, że Darling nie w głowie było teraz odsuwanie przyjemności, ale jeśli chciałaby z nią tak igrać, to April była gotowa się temu poddać. W takiej sytuacji się przecież nie wycofa, bo to dopiero byłby wstyd! Dotarła wreszcie do materiału bielizny i przesunęła się pod skórą tuż pod linią stanika na jej plecy.
— Nie potrzebuję pomocy — zapewniła, sprawnym ruchem rozpinając jej stanik. W tej kwestii miała doświadczenie. Nie potrzebowała nawet pomocy drugiej ręki, mogła to zrobić bez patrzenia i w ogóle! Lata puszczania się po kątach coś jej jednak dały. Pogłaskała palcami odsłonięty fragment skóry, jakby stanowił jakiś wyjątkowy fragment całego jestestwa jej narzeczonej. Czy faktycznie różnił się od ciała pięć centymetrów niżej? Pewnie nie, ale to nie miało znaczenia. Dłoń April krążyła leniwie po plecach ukochanej, nie przerywając zabawy i drażnienia się z nią. Drapała ją po łopatkach, by zaraz zsunąć się na bok ciała i ponownie dotrzeć do tali. Krążyła po lędźwiach i badała linię kręgosłupa przez cały czas wpatrując się w boisko pod nimi. Mecz nie zaczął jej w tym momencie jakkolwiek interesować, ale starała się nie wyglądać aż tak bezczelnie i nie zwracać na siebie uwagi wszystkich wokół. Nie robiła przecież niczego strasznego! Głaskanie po plecach to przecież nie jest grzech, prawda? No może w takiej formie i wpakowując łapsko pod koszulkę, to jednak jest grzech. Ustaliły już przecież, że skończy w piekle, więc co jej tam.
teddy darling
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Ale ja wcale nie chcę, żebyś przestawała — wyszeptała tuż przy jej uchu. Przecież nie robiły niczego obscenicznego. To nie tak, że gdy zapięcie stanika puściło, piersi strażaczki nagle wyskoczyły spod szerokiej koszulki z logo Toronto Tempo. Materiał nadal je zakrywał, podobnie jak miseczki biustonosza, choć ramiączka zsunęły się nieco z ramion, a rozpięte zapięcie sprawiło jedynie, że całość stała się odrobinę luźniejsza.
— Myślałam, że zaprosiłaś mnie tutaj, żeby oglądać mecz — powiedziała, zerkając na narzeczoną kątem oka. Po chwili znów przeniosła wzrok na parkiet, gdzie Temi Fagbenle właśnie trafiła do kosza zza linii trzech punktów. Teddy odruchowo zaklaskała razem z resztą kibiców, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Przez cały czas delektowała się dłonią April, która przesuwała się po plecach i talii. Darling, nie odrywając wzroku od boiska, wsunęła dłoń pod koszulkę, sprawnie wyplątała się z rozpiętego stanika i, jak gdyby nigdy nic, wcisnęła go w wolną rękę ukochanej. Nawet na nią nie spojrzała. Skoro Finch tak bardzo chciała z nią pogrywać, to proszę bardzo. Teddy nie zamierzała jej tego ułatwiać. Podjudzanie narzeczonej było o wiele lepsze niż udawanie niedostępnej.
— Jak Toronto przegra i kupon nie wejdzie, to i tak idziemy na kolację? — zapytała, bo mimo szczerych chęci i ogromnego zaangażowania wszystko wskazywało na to, że gospodyniom może już zabraknąć czasu na odrobienie strat. Dwa razy udało im się zmniejszyć różnicę punktów, ale za każdym razem rywalki szybko odzyskiwały prowadzenie. — Czy porażka za bardzo cię zdewastuje i będziesz potrzebowała pocieszenia? — dodała, cmokając z niezadowoleniem, bo chociaż Teonni Key udało się przejąć podanie, to równie szybko ją straciła. Chyba jednak lepiej wyglądała niż grała.
Nie odrywając wzroku od tego, co działo się na boisku, odnalazła pod materiałem koszulki dłoń April i przesunęła ją wyżej, aż oparła ją na swojej rozgrzanej piersi. Darling zrobiła to zupełnie naturalnie, jakby był to najoczywistszy gest na świecie, ale jednocześnie dalej z pełnym skupieniem śledziła wydarzenia na parkiecie.
April Finch