ODPOWIEDZ
36 y/o
Welkom in Canada
178 cm
kucharz Michelin Star Restaurant
Awatar użytkownika
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Mijało już jakoś pół roku od tego, kiedy Ricz postawił nogę w Toronto, schodząc z samolotu wiozącego go prosto z gorącego Portorico, a od tego czasu aż wstyd się przyznać, ale ani dnia nie przepracował. No wiadomo miał jakieś oszczędności, ale tych małżeńskich nie tykał, chociaż Rosi też wspominała, że niby skąd on ma pieniądze, bo na ich koncie nie było dużo pieniędzy. Ale on trochę się tam spinał z tym, żeby za dużo nie dawać na konto, bo Rosa będzie później zadawała mu pytania. A jak niby on ma jej powiedzieć, że dostał bonusik za to, że zakopali z Wiliamem i Madoxem chłopa na pustynii? Nie, takich rzeczy nie mówi się swojemu kwiatuszkowi. A jeszcze do tego, teraz, kiedy spodziewali się dzieci - bo nie jednego dziecka, ale aż bliźniaków, to poważnie zaczął myśleć, że jeżeli nawet go nie stać na auto, to jak on utrzyma czteroosobową rodzinę!? Stress przyszedł po raz pierwszy, kiedy zobaczył na karteczce od ginekologa informacje o ciąży bliźniaczej, a nie pomagało to, że ostatnio się ciągle kłócili z Roską. Od wyjazdu z piekła mineło już tyle czasu, że pozwoliła mu wrócić do pokoju i z nią spać, ale i tak to nie było to co wcześniej.
Dlatego postanowił podjąć kroki i znaleźć pracę. Na początku Rosi chciała z nim chodzić i przekonywać pracodawców, że muszą go zatrudnić, bo ma dziewczynę w ciąży, ale Ricz kategorycznie jej zabronił. To co było dość normalne w ich stronach, tu mogło go postawić w takiej sytuacji, że ludzie zaczną nazywać go pizdą. No więc na spotkania chodził samotnie i tak trafił do pierogarni Nowakowsky.
Wcześniej nic nie słyszał ani o pierogach, ani o polakach, ani nawet nie zamawiał ich jedzenia, no ale jak zobaczyli jak on tnie cebulę (w końcu jest michelin star chef), to zaraz go zatrudnili.
Pierwszy dzień był spoko. Polacy niewiele gadali, tylko pomiędzy sobą w innym języku, którego nie kumał. Jego zadaniem było przygotowanie farszu z sera, ziemniaków i cebuli, wiec cały dzień tylko mieszał, kroił i tak też minał drugi i trzeci dzień. No ale czwartego dnia uznał, że wyjdzie z inicjatywą, bo ile można ten ser z ziemniakami tylko ucierać. Przyniósł wielki wór krewetek i zaczął się z nimi zajmować na swoim stanowisku do pierogów ruskich.

Tomash Nowakovsky
21 y/o
For good luck!
173 cm
recepcjonista North York YMCA
Awatar użytkownika
a little twink
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

01.    Niewielu ludzi, a przynajmniej okolicznych, słyszało o pierogach. W dniu, gdy jego rodzice zakładali domową pierogarnię nikt tak właściwie nie wykazywał większego zainteresowania, jeśli chodziło o tę potrawę. Tommy niemal przy każdej słyszał historię o tym, jak jego rodzice musieli reklamować swoje wyroby tym, że przypominają one pierożki, które można dostać w kuchni azjatyckiej albo włoskiej. W sumie to było to samo, ale zdecydowanie większe i tańsze. I pewnie właśnie to przyciągało klientów. Początkowo rodzice nie zarabiali za wiele. Wystarczyło na to, by się utrzymać i dalej prowadzić biznes, niemniej jednak nie było to tyle, żeby biznes mógł się rozwijać. Na szczęście cierpliwość i ciężka praca popłacała i obecnie Pierożki Nowakovskych były jedną z najbardziej popularnych lokalizacji w okolicy, która przyciągała wielu ludzi. Biznes się rozkręcał i w końcu doszło do tego, że rodzina została zmuszona do przebudowy i rozbudowania domu, by nie musieć pracować we własnej kuchni. Powstała więc przybudówka, w której obecnie mieściła się pierogarnia. I w której teraz znajdował się Tomashek.
   Chłopak nigdy nie był pracownikiem miesiąca. Nie dlatego, że nie zależało mu na tym, co osiągnęli jego rodzice. Przeciwnie, był dumny z ich sukcesu, jednak osobiście chciał podążać własnymi śladami i ścieżką, którą sam sobie wytyczył. Nie wiedział, z czego to wynikało, bo miał świadomość tego, że wielu ludzi byłoby wdzięcznych, gdyby mogli prowadzić rodzinną firmę, nie musząc przejmować się jej rozwojem. Tommy nie miał nic przeciwko pomaganiu i zaglądaniu do kuchni od czasu do czasu, zwłaszcza gdy miał jeden z tych gorszych dni.
    Lepienie pierogów go uspokajało. Była to mechaniczna praca, na której nie musiał się skupiać. Nowakovscy szczycili się i reklamowali faktem, że wszystkie pierogi robione były ręcznie. Z tego względu zatrudniali całkiem pokaźną liczbę rąk, które im pomagały. Tommy nigdy nie chciał od rodziców pieniędzy za swoją pomoc, w zamian podkradał kilka(naście) pierogów, które później zajadał w swoim pokoju albo na balkonie. Były to idealne wieczory, a przynajmniej w jego mniemaniu.
   Był w ciągu lepienia, gdy zauważył, że zaczyna brakować mu farszu do pierogów ruskich. Całe pomieszczenie było przesiąknięte zapachem cebuli, chociaż klimatyzacja i wentylacja pracowały bez wytchnienia. Niektóre zapachy po prostu się utrzymywały, dlatego w kuchni starano się starannie trzymać wyznaczonych stanowisk, by nie okazało się, że jakaś partia pierogów ze słodkim serem pachnie i smakuje cebulą albo kiszoną kapustą i grzybami. Tommy zdjął rękawiczki, wyłączył swojego audiobooka i poszedł w kierunku jednego z pracowników, który zajmował się przygotowaniem farszu do pierogów ruskich.
   Podchodząc do mężczyzny już niemal od razu zobaczył, że coś było nie tak, gdy na jego blacie znalazł jakieś różowo zabarwione elementy zamiast białożółtawego farszu.
   – A co ty robisz? – zapytał, spoglądając na mężczyznę, który zajmował się nie tym, czym powinien.

Ricardo Martinez
mów mi baby
napiszę wszystko, ale nie lubię nudy
36 y/o
Welkom in Canada
178 cm
kucharz Michelin Star Restaurant
Awatar użytkownika
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Krewetkowo porowe nadzienie, będzie palce lizać, zobaczysz - odpowiada Riczi, uwijając sie przy krewetkach i porze, jak w ukropie. Dopiero po chwili, kiedy kolega Tomashek nie zareagował entuzjastcznie na te wieści, zerknął przez bok na chłopaka. Ile on mógł mieć? No tak od piętnastu do dwudziestu pięciu maks. Po trzydziestce już by mu się zaczął rysować brzuszek, a ten wyglądał jak jakiś model - chudy i wysoki. - A bo pomyślałem, że wy Ciągle tylko te ziemniaki z cebulą i serem, a dziś byłem rano na targu i dorwałem takie krewetki, że szkoda było nie wziąć - model wciąż jednak był niespecjalnie zachwycony najwyraźniej tymi wieściami, więc Ricz na chwilę przerywa robotę i stoi tak z nożem w łapie i patrzy na chłopaka.
- Chcesz mi pomóc, czy jak? - zdziwił się, bo w kuchni raczej to działa tak, że każdy ma swoje poletko za które jest odpowiedzialny, a nie tak że się pomaga, a może Tomashek chciał go pozbawić roboty i sam przejąć stację nadzienia??
Ricz aż się odwrócił z tym nożem w kierunku Nowakowskyego i wtedy go olśniło! Aż się cały uśmiechnął i Tomaszek mógł zobaczyć, że Riczi nie ma dwójki na przodzie. Jeszcze sobie nie wstawił nic w miejsce wybitego przez Rosę zęba, po pierwsze dlatego, że nie miał hajsu na dentystę, a po drugie trochę się bał iść do dentysty tak ogólnie, a Rosa go nie wspierała i nie chciała iść z nim za rękę, też go nie zapisała, no więc tak właśnie łaził z dziurą w buzi.
- A bo ty jesteś Tomashek Nowakoswky - nie udało mu się powiedzieć nazwiska poprawnie, ale przynajmniej się starał. Wziął się pod boki. - Słuchaj szefuńciu, no to pomyślałem, że wyjdę z taką inicjatywą, żeby wprowadzić nieco nowum na ten wasz rynek pieroga polskiego - pokazał na papkę, którą przygotoywwał - Krewetki z porem to jest połączenie, które zawsze działa, możesz być pewny i spokojny, że to zejdzie i jutro będziemy znów je robić - tak się ucieszył, że nawet nie zauważył za bardzo pierwotnej reakcji Tomaashka wiec się po prostu tak rozpędził z opowiadaniem.

Tomash Nowakovsky
21 y/o
For good luck!
173 cm
recepcjonista North York YMCA
Awatar użytkownika
a little twink
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

   Wywrócił oczyma. Już nie raz i nie dwa w ich kuchni pojawiały się osoby, które uważały, że mogły wymyślać nowe przepisy i rzadko udawało im się wprowadzić coś nowego. Nie dlatego, że Nowakovscy byli przeciwni, ani też nie dlatego, że prowadzili tradycyjną polską pierogarnię. Rodzina nie miała nic przeciwko nowym pomysłom i wynalazkom, ale w kuchni panowały zasady, którym trzeba się było podporządkować, a przynajmniej Tomashek tak właśnie uważał, bo on nie chciał problemów i opóźnień. Przychodząc tutaj dzisiaj chciał po prostu polepić kilka pierogów i ukraść kilka dla siebie do zjedzenia. Nie potrzebował jakichś tam krewetek. Nawet jeśli lubił je jeść, a zwłaszcza takie opanierowane i usmażone na tłustym oleju.
   – No wiesz… bo to taki farsz specjalny jest, do pierogów… i jest mi potrzebny do zrobienia zamówień – powiedział, potrząsając pustą miską, w której nie było już farszu do ruskich. Usiadł jednak na krześle i zaczął przyglądać się, jak mężczyzna radzi sobie z krewetkami. Szło mu nawet szybko, znacznie szybciej niż innym pracownikom. Nowakovscy nie zatrudniali tutaj samych kucharzy, bo do lepienia pierogów nie były potrzebne żadne konkretne umiejętności, więc pracowali tutaj ludzie, którzy po prostu potrzebowali pracy. Można było nazwać to symbiozą, bo ludzie potrzebowali pracy, a Nowakovscy rąk do pracy. I wszyscy byli szczęśliwi.
   – Z tym, że nikt tego nie zamówi, bo nie ma tego w menu, a żeby się w nim znalazło, to trzeba pogadać z właścicielami – kiwnął głową. Ubrał rękawiczki i wziął do ręki nóż, po czym powoli zaczął kroić pora, który znajdował się najbliżej niego. Przekroił warzywo na pół, a później na kilka mniejszych kawałków, które łatwiej było następnie posiekać. Nie był mistrzem noża, bo nie był kucharzem i raczej nie musiał wprawiać się w szybkie krojenie i siekanie. Nie chciał też stracić swoich palców.
   – Szybko ci idzie to krojenie… chyba miałeś już jakieś doświadczenie w kuchni, co? – zagaił, bo zrobiło się wyjątkowo cicho, a on nie przepadał za taką ciszą, zwłaszcza gdy stało się obok kogoś i robiło coś wspólnie. Nie miał tak właściwie zielonego pojęcia, z kim miał do czynienia, bo mężczyzna mógł być zarówno przypadkowym przechodniem zgarniętym z ulicy, jak i synem premiera, który chciał po prostu uciec od blichtru i obowiązków. To rodzice Tommy’ego zajmowali się wybieraniem pracowników.
   – Ale słuchaj… daj mi kilkanaście tych pierogów, ja je dam rodzicom do zjedzenia i przekonam, że są dobre – pokiwał ochoczo głową. Zawsze lubił dostawać darmowe jedzenie, bez względu na to, czy było ono dobrej czy złej jakości.

Ricardo Martinez
mów mi baby
napiszę wszystko, ale nie lubię nudy
36 y/o
Welkom in Canada
178 cm
kucharz Michelin Star Restaurant
Awatar użytkownika
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Praca w kuchni polega właśnie na tym, czego Tomashek wymagał od Ricza, a ten jako wyćwiczony w Michelin Star Restaurant (MSR w skrócie) powinien się absolutnie temu podporządkować. Stać w swoim miejscu, dać się wkręcić, ciachać te cebulkę, smażyć ją aż będzie rumiana, potem przestudzić i ziemniaczki też ugotować aż będą mięciutkie, potem poczekać aż wystygną i pomiętolić je z przyprawami, cebulką oraz twarogiem. A ten co robi? A ten zamiast patrzeć na te zieminiaki, to się zajął krewetkami. Na chwilę przerwał pracę i spogląda na miskę, którą podsuwa mu Tomash Nowakovsky. Wyciera ręce w ścierkę, którą trzyma w boku, jak prawdziwy chef kuchni i rozgląda się.
- No to już zaraz zrobimy, co to za problem- wziął kubeł i ładuje ziemniaki bez obierania pod wodę, żeby je umyć jeszcze przed obieraniem. Woda zdążyła zalać wszystkie ziemniaki, a ten ją wyłączył i zapomniał już co miał zrobić, bo się rozproszył swoim nowum. - Ale zobacz to nadzienie - uniósł palec i złapał inną miskę, w której już miał prawie skonćzony farszyk. Złapał jakąś czystą łyżkę i wziął mały kawałek na spróbowanie i podstawia Tomashkowi.- Założe się, że czegoś takiego nie jadł jeszcze żaden polak - tak sobie powiedział, ale już się jacyś polacy odwrócili i patrzą na niego zdziwieni, bo co on ma ich za jakiś pierwotniaków, którzy nie znają krewetki? Ricz jakby nie zauważył tego poruszenia, ale to dlatego, że patrzył tylko na Nowakowskyego, czekając jego reakcji.
Zamieszał w misce z nadzieniem, a kiedy Tomek tak mówi, że no ale nie ma tego w menu, nie ma coś tam, to Ricz uniósł łyżkę i wskazuje nią na chłopaka.
- Słuchaj, klienci mają to do siebie, że nie wiedzą czego chcą. Mówią "zrób mi panie z kapustą i grzybami pieroga" i myślisz, że chcą na prawdę pieroga z tym farszem? Otóż nie -odwócił się i szuka cytryny, a wtedy Tomek nagle staje obok niego i zaczyna kroić, więc patrzy jak mu to idzie opornie i postanowił obok zrobić to samo, zeby się chłopak opatrzył, jak należy kroić. W międzyczasie mówi: - To czego chcą klienci to wspomnienie. Wigilijnego stołu, radości ze spędzania czasu z rodziną - tak się rozmarzył, ale ktoś z kuchni powiedział pod nosem po polsku - Chłop chyba nigdy na polskiej wigilii nie był - na co pozostali zarechotali i Ricz ponieważ nie rozumiał za bardzo o co chodzi, bo nie mówi po polsku - to się trochę zmieszał i dlatego nastała taka cisza.
- No miałem - spiął się trochę, bo nie żeby coś, ale jak się już zostało kiedyś kucharzem MSR to później na prawdę to jak fatum się ciągnie i nikt cię nie chce zatrudnić, bo jesteś "za dobry". A się okazuje, że dla MSR jesteś z kolegi "niewsytarczjaąco dobry". No i jesteś nagle w kropce. - Pracowałem w Nowym Yorku na kuchni od szesnastego roku życia, potem w Portorico - wyjaśnia pobieżnie i zerka na Tomashka, który wyszedł z miłą inicjatywą. Aż mu się oczy zaświeciły.
- Stary, skręć je sobie tylko i są twoje - podaje mu miskę z farszem i jezeli Tomek poszedł skręcać, to Ricz poszedł za nim, bo lepienie pierogow to jest jeszcze dla niego czarna magia.
21 y/o
For good luck!
173 cm
recepcjonista North York YMCA
Awatar użytkownika
a little twink
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

   Jeśli o Tomashaka chodziło, to on nie miał pojęcia, jak powinna wyglądać praca w kuchni. Oczywiście miał swoje wyobrażenia, które wydawały mu się właściwe, jak chociażby to, że każdy musiał mieć swoje miejsce, żeby nie mieszać farszy ani ciast, no i żeby sobie nie przeszkadzać. Pozostałe rzeczy w sumie go ne interesowały. Prawdę powiedziawszy to, co robił Ricardo również go w tym momencie nie interesowało. Tym, czym się przejmował był fakt, że mężczyzna robił to wtedy, gdy rodziców Tomasha nie było na miejscu i jedyną osobą z rodziny, która tu była, był on sam. Logiczne więc było, że był za pierogarnię odpowiedzialny, więc wszystkie rzeczy, które mają tu miejsce są na jego głowie i jeśli pojawią się jakieś problemy, to właśnie on dostanie za nie po głowie. Można się więc domyślić, że wolałby tego uniknąć. Z drugiej jednak strony miał przed sobą wyrośniętego faceta, który był od niego wyższy, większy i pewnie bardziej umięśniony, więc i z nim nie chciał mieć żadnych nieprzyjemności, bo z ludźmi nigdy nie było wiadomo, co przyjdzie im do głowy. A już zwłaszcza takimi, którzy byli zbyt ambitni i starali się być kreatywni.
   Odetchnął lekko z ulgą, gdy mężczyzna wziął od niego misę i do kolejnej zaczął ładować ziemniaki. O tak, tak, w końcu robota zeszła na tory, którymi powinna iść. I nie żeby Tomashek był przeciwnikiem jakiejkolwiek swobody w pracy. Nie miał z takim zachowaniem żadnego problemu, ale nie kiedy to on był głównodowodzącym. W pierogarni bowiem życie toczyło się inaczej niż w restauracji. Tutaj nie było szefa kuchni, gdyż każdy był szefem swojego stanowiska i nie wtrącał się do pracy kogoś innego tak długo, jak tylko ta druga osoba nie obijała się i nie spowalniała pracy. W YMCA Tomashek też lubił sobie pofolgować i porobić rzeczy, które nie wpisywały się w jego obowiązki, jak chociażby spacerowanie na bieżni, słuchanie audiobooków i zajadanie się żelkami. I tutaj pewnie też nie miałby nic przeciwko wymyślaniu swoich własnych farszy i nadzień do pierogów. Od razu pomyślał, że mógłby taki pomysł sprzedać rodzicom, żeby pozwalali oni robić pracownikom ich własne farsze ot tak, do degustacji
   – No nikomu by nie przyszło na myśl, żeby podawać jakiegoś wodnego karalucha z ziemniakami… bo wiesz, w Polsce to raczej nie ma krewetek – powiedział. Nie chciał się rozwodzić na temat historyczny i kulturowy tego konkretnego dania, bo sam niewiele o nim wiedział. Nie chciał też od razu skreślać skorupiakowego farszu, więc posłusznie dziabnął podaną mu łyżkę. – Nawet dobre – przyznał, kiwając głową. Musiał przyznać, że nadzienie mu smakowało, nawet jeśli niezbyt przepadał za krewetkami. Nie mógł jednak dać tak łatwo za wygraną. – Ale i tak, nie można tego od tak podać ludziom… wiele osób ma alergię na krewetki – zagaił, odwracając się w kierunku swojego pora, którego sobie powoli kroił z boku. – No a ty jak zamawiasz pizzę z salami to chcesz dostać z ananasem? – zapytał, ale w sumie powoli zaczął się domyślać jego odpowiedzi.
   – I co się stało, że wylądowałeś tutaj? – zapytał tonem, jakby miał zamiar przesłuchiwać mężczyznę. Po prostu był ciekawy. Jego przypuszczenia jednak okazały się słuszne, bo mężczyzna faktycznie miał doświadczenie w pracy w kuchni. Posłusznie jednak wziął i nałożył trochę farszu do osobnej, czystej miski i poszedł w kierunku wolnego blatu, gdzie mógł zacząć lepić swoje pierogi. W przeciwieństwie do innych ona sam lubił lepić pierogi własnoręcznie, a nie za pomocą jakiejś maszynki. Był dumnym posiadaczem miejscowego rekordu lepienia, który wynosił czterysta pierogów ulepionych w ciągu jednego dnia.

Ricardo Martinez
mów mi baby
napiszę wszystko, ale nie lubię nudy
ODPOWIEDZ

Wróć do „#16”