Dominic nie chciał być powodem złego samopoczucia Skye, a już z pewnością nie brał pod uwagę faktu, że kobieta znajdzie pocieszenie u kogoś innego. Kiedyś dużo rozmawiali o rzeczach, które ją bolały, ale też on nigdy przy niej nie pozwalał sobie mówić o sobie zbyt wiele. Był świetnym słuchaczem i wystarczyło, że po prostu
był. Teraz wszystko działało na innych zasadach, których musiał się nauczyć, skoro nadal zależało mu na Skye.
Mimowolnie odetchnął, słysząc, jak zapewniła, że nikt mu jej nie odbierze. Z perspektywy obserwatora jej poprzedniego związku zdawał sobie sprawę z tego, że im bardziej będzie ją od siebie odpychał, tym trudniej będzie mu ją ponownie odzyskać. A on zdecydowanie nie zamierzał jej od siebie odtrącać, tym bardziej przez taką głupotę jak zazdrość. Wręcz na odwrót, łaknął jej bliskości i obecności w swoim życiu. Tęsknił za jej uśmiechem i tym, jak jej osoba opromieniała mu dni. Naprawdę chciał zasypiać i budzić się przy niej, każdego dnia, nie martwiąc się tym, że zmęczona po pracy nie będzie w stanie przyjechać albo uśnie zbyt szybko, by zdążyli choćby porozmawiać o tym, jak minął im dzień.
Przeprosiny i wzięcie na siebie pełnej odpowiedzialności za tamten wieczór, wydały mu się jedynym słusznym wyjściem, dzięki któremu miał nadzieję naprawić napiętą między nimi sytuację. Jednak kiedy ona również przeprosiła za to, co stało się zapalnikiem do jego gniewu, zrozumiał, że potrzebował to usłyszeć. To było fair. W jej głosie słyszał szczerą skruchę i to mu w zupełności wystarczyło, by nieznacznie przytaknął na to głową. Dalsze drążenie tego tematu nie miało już dla niego znaczenia.
Jej przytaknięcie, że
też tęskniła skwitował cieplejszym uniesieniem kącika ust, ale słuchał jej uważnie, pozwalając wylać z siebie wszystko, co miała mu do powiedzenia.
Oczekiwania. Dominic nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo Skye czuła się przez niego naciskana, by sprostać jego potrzebom. On chciał
tylko jej, a z tego, co mówiła, z trudem godziła wszystkie swoje zobowiązania, skacząc z pracy do niego i z powrotem. Rozumiał, jak bardzo zależało jej na swojej karierze, podczas gdy on miał już stabilną pozycję. I że przez wzgląd na to był wobec niej niesprawiedliwy.
Ale ten brak pewności co do dążenia we wspólnym kierunku uderzył go bardziej, niż się tego spodziewał. Przypomniała mu tym samym, że dawała mu czas, ale to nie znaczyło, że będzie czekała wiecznie. Czy ten moment oczekiwania na niego właśnie się kurczył? W jej nieco zaszklonych oczach dostrzegł wszystko, czego nie potrafiły wyrazić słowa — bezradność, zmęczenie i… niema prośba
zrób coś z tym, potrzebuję ciebie i twojej pomocy. Skrzywił się nieco w zatroskaniu, po czym zrobił pierwsze, co przyszło mu do głowy — przyciągnął ją do siebie i przytulił. Mocno, zamykając ją w swoich ramionach jak swój najcenniejszy skarb.
—
Przepraszam, nie wiedziałem, że naciskam na Ciebie aż tak. Nie zdawałem sobie sprawy, że pogodzenie tego wszystkiego jest dla Ciebie takie trudne. Mogłaś mi powiedzieć cokolwiek, zrozumiałbym. I dałbym Ci więcej przestrzeni — wyszeptał do jej ucha, starając się ukryć przed nią złość na samego siebie, że niestety nie był tak domyślny. Nie miała w nim żadnego wsparcia. Był tragicznym partnerem.
Najgorsze było to, że w każdym dotychczasowym związku to on w pewnym momencie zaczynał odczuwać nacisk z drugiej strony i przed tym uciekał, tymczasem obecnie to on miał na Skye zły wpływ. A przecież nie chciał, żeby się przez niego zamęczała. Dlatego był w stanie po raz kolejny zepchnąć swoje potrzeby na dalszy plan, zagryźć zęby i udawać, że jej nieobecność w jego życiu nie wpływała na niego tak istotnie.
Ta kłótnia ujawniła przed nim coś, z czego do tej pory nie zdawał sobie sprawy — podążanie za karierą oraz czas, jaki na to poświęcali, stanowczo im nie pomagał przetrwać w tym związku. Ale jednocześnie to nie mogło być dla nich barierą nie do przeskoczenia. Istniał na to jeden konkretny sposób. Odsunął się od niej nieco, by móc na nią spojrzeć.
—
Mam nadzieję, że chociaż w piątkowy wieczór wyjdziesz z pracy o normalnej porze? — zapytał, uśmiechając się do niej nieco łobuzersko. Nie chciał na nią naciskać, ale może to był dobry moment, żeby zrobić sobie chwilę przerwy od pracy? —
Powiedz mi, co chciałabyś dziś zrobić, a postaram się to spełnić, hm? — zaproponował z przyspieszonym biciem serca. Bo nawet, jeśli miała ochotę na shopping z Hailey, nie zamierzał jej tego zabraniać. Cholera, on zrobiłby dla niej dosłownie wszystko.
Skye Mercier