ODPOWIEDZ
30 y/o
For good luck!
168 cm
Żona na utrzymaniu męża
Awatar użytkownika
Are you someone that I can give my heart to?
Or just the poison that I'm drawn to?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Budzik zadzwonił równo o piątej zero zero rano. Oboje wstali z łóżka w tym samym czasie - każde po swojej stronie. On przeszedł do garderoby, aby się przebrać w strój do biegania. Ona narzuciła na siebie szlafrok i udała się, aby przygotować mu w tym czasie śniadanie. Byłoby ich stać na gosposię, która przychodziłaby z samego rana. Byłoby ich stać na catering, aby zaoszczędzić czas na gotowaniu. Jednak Conrad uważał, że nie da ani centa obcej kobiecie za coś, co należy do obowiązków żony. Jinx, gdyby mogła, to zatrudniłaby kogoś, a sama poszła do pracy. Jednak i na to nie miała zgody męża. Dlatego dzisiaj, tak jak i od pół roku, przygotowywała posiłek człowiekowi, któremu obiecała miłość aż po grób. Człowiekowi, który ją uratował, a jednocześnie to on naprawiał, że niszczała wewnątrz. Pierwszy raz ją uderzył niecałe dwa miesiące po ślubie - w noc sylwestrową. 1.01.2026 należy do dnia, kiedy skończyło się jej życie, a zaczął koszmar. Ten prawdziwy, najgorszy.
Była dosyć rozsądna, więc szybko się nauczyła panujących zasad i starała się nie popełniać tego samego błędu dwa razy. Inaczej konsekwencje były bolesne. Dzisiaj wszystko poszło perfekcyjnie, a kiedy tylko zatrzasnęły się za nim drzwi, mogła odetchnąć - nie pełną piersią, bo tak już dawno przestała. Teraz po prostu mogła złapać trochę tchu, bo przy Conradzie przestała nawet oddychać z obawy, że będzie robiła to w nieodpowiedni sposób.
Będąc jednak sama w domu, miała w końcu chwilę dla siebie. Dawniej nosiłaby ją energia, by wyjść i coś porobić - teraz była bardziej opanowana. Tańczyć nie mogła i to z wielu względów - pierwszy, który ją z niego zdyskwalifikował był wypadek. Drugi to Conrad, który nie wyobrażał sobie jej na jednej scenie z innym. Dlatego Jinx Hart właśnie malowała się w czwartkowe przedpołudnie, szykując się na zakupy, które miała dzisiaj zaplanowane.
Miała już wychodzić z domu, kiedy dostała jasny komunikat od męża. Czepek. Sprawdziła jeszcze w szafie, aby mieć pewność - tak, zapomniała mu go spakować. Jego ulubiony zwykły czarny czepek bez żadnych tandetnych wzorów . Poczuła dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa, na myśl, co ją będzie czekało po jego powrocie do domu.
Do szpitala jechała równe trzydzieści pięć minut. Bez żadnego problemu dostała się na odpowiedni oddział- dwa lata temu sama spędziła na nim wiele miesięcy. Odnalazła Conrada na korytarzu, co wywołało w niej poczucie ulgi - teraz nie zrobi żadnych scen, miała jeszcze kilka godzin. Cmoknęli się w policzek i rozeszli.
Jinx cofała się już do drzwi od oddziału, kiedy mignął jej kątem oka znajomy pokój. Uśmiechnęła się mimowolnie na widok pustego, czekającego na nowego pacjenta, pokoju. Powróciła myślami, kiedy tutaj trafiła i ile od tamtej pory się zmieniło. Poczuła przypływ nostalgii, więc zawróciła w przeciwnym kierunku. Z powrotem ruszyła wgłąb korytarza aż natrafiła na pokój socjalny należący do rezydentów. Miała to szczęście, że był pusty, więc przysiadła w oczekiwaniu, aż przyjdzie w końcu pewien blondynek, o którym już wiedziała od zaprzyjaźnionych pielęgniarek, że powinien już dawno zejść z dyżuru.
Usiadła na kanapie na wprost wejścia, więc kiedy tylko drzwi się otworzyły po kilku minutach, w ich progu stał wysoki, przystojny blondyn. Ten sam, który nie pozwalał się jej poddać i ćwiczył razem z nią. - Ja pierdolę Cyrus, kiedy ostatnio brałeś prysznic? Już z daleka czułam, że się zbliżasz- i aż przewróciła oczami, licząc na to, że mężczyzna podłapie jej nietypowe poczucie humoru.


Cyrus Lockhart
28 y/o
For good luck!
183 cm
rezydent neurochirurgii w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
'Cause lately we've been living in different nations
Enemy lines are drawn, lines are drawn
We're speaking different tongues communicating
And as we fall, time is frozen
I know we break, but we're not broken
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cyrus znowu wziął dwudziestoczterogodzinną zmianę. Och, no kto by się tego po nim spodziewał, co? Był prawdopodobnie jedynym rezydentem neurochirurgii, który brał na klatę dobówki bez zająknięcia, jakby jego życie prywatne praktycznie nie istniało. A przecież nie było najgorsze. Ostatnio widział się z Aaronem, który wpadł do szpitala, jakby od tego zależało jego życie — a przyszedł tylko poprzeszkadzać mu w nauce. A potem widział się z Callumem, któremu pieprzył o sensie życia, o pracy i o tym, jak znużony był już swoją codziennością, o którą kiedyś tak bardzo walczył. Blondyn zawsze powtarzał, że do szczęścia potrzebował jedynie świętego spokoju i ułożonego planu. A wystarczyło zaledwie parę lat, gdzie wszystko szło po jego myśli, żeby zaczął wariować. Może jednak nie nadawał się do tego perfekcjonizmu, który wpajano mu od najmłodszych lat? A może jego matka miała rację, że nie powinien iść w medycynę jak jego stary, bo w końcu sam się w niego zmieni? Kobieta zawsze miała na niego lepszy plan; chciała, żeby był biznesmenem, prowadzącym własną markę. Chciała, żeby zarabiał miliony zaledwie jednym pstryknięciem palca i nie byłoby to niemożliwe, gdyby nie chorobliwa potrzeba Lockharta, aby nad wszystkim panować. Miał obsesję na punkcie kontroli — na punkcie bawienia się w boga, a jedynie bycie chirurgiem mu to umożliwiało. Nie był do tego stopnia, jeszcze popieprzony, by krzywdzić innych ludzi, decydując o ich życiu, dlatego poczucie, że czyjaś przyszłość leży w jego rękach, bardzo go satysfakcjonowała. Chociaż przez chwilę mógł udawać, że to normalne.

Cy snuł się korytarzami szpitala; nie jadł nic od dwunastu godzin, chciało mu się palić i stawał się jeszcze trudniejszy w obyciu niż zwykle, przez co wszyscy jego współpracownicy, omijali go szerokim łukiem. Poza tym nadal nie opuszczała go ta dziwna chandra; po spotkaniu z Reidem poczuł się lepiej, ale nie na długo. Jego przyjaciel uświadomił go, że ta monotonia, w którą dobrowolnie się wkopał, wcale mu nie służyła. Jedynym problemem było to, że Cyrus Lockhart żył w konkretny sposób przez całe swoje życie i nie sądził, żeby potrafił inaczej. Bujał się więc w swoim ponurym nastroju od paru dni, dowalając sobie pracą, obowiązkami i bezustanną nauką. Ach, to testowanie granic do chwili, gdy wytrzymałość wisiała już na włosku; zawsze to samo.

Mężczyzna wszedł na socjal, początkowo nawet nie dostrzegając Jinx, która tam była. Rezydent był święcie przekonany, że to któryś z lekarzy przyszedł odpocząć. Był zbyt znużony, żeby kontaktować. Dopiero jej głos przywrócił go nieco do rzeczywistości, przez co przeniósł na nią zaskoczone i wyraźnie zmęczone spojrzenie. — Hm? — wymruczał, ciągnąc łagodnie za swój fartuch. Zaraz jednak parsknął pod nosem, zsuwając go ze swoich ramion, by rzucić nim lekko prosto w buzię dziewczyny. — Z tydzień temu — zażartował na wspomnienie o kąpieli, zdejmując swoją koszulkę, żeby wyszukać w szafce coś świeżego. — I dzień dobry, Hart. Ciebie też dobrze widzieć — wymruczał, zapinając swoją ulubioną, jasną, lnianą koszulę. — Przyszłaś do swojego frajera czy może to mi przypadł ten zaszczyt? — zapytał, w końcu na nią zerkając.

Jinx
30 y/o
For good luck!
168 cm
Żona na utrzymaniu męża
Awatar użytkownika
Are you someone that I can give my heart to?
Or just the poison that I'm drawn to?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Jinx od zawsze nienawidziła wracać do okresu tuż po wypadku, gdy spędziła w szpitalu najpierw dwa miesiące, a potem wiele tygodni podczas kolejnych operacji. Najbardziej w życiu kochała dwie rzeczy - Calluma i taniec. Tamtego dnia, kiedy miała wypadek, obie straciła bezpowrotnie. Kiedy tylko pierwszy raz usłyszała, że nigdy nie będzie już chodzić, chciała zasnąć. Zasnąć już na zawsze. Miała w głębokim poważaniu wizyty psychiatrów, terapeutów i rozmowy z rodzicami. Nie miała chęci do życia, a co dopiero do rehabilitacji. W tamtym momencie wydawało jej się, że nie ma większej różnicy czy spędzi resztę życia przykuta do łóżka czy chodząc o kulach. W obu przypadkach była pozbawiona miłości. Dwóch miłości. Dlatego była uparta, marudna i sarkastyczna. Początkowo pielęgniarki jej współczuły, ale z czasem miały już jej dość i unikały jak ognia. To, że zaczęły przypisywać Cyrusa do Jinx miało być chyba pstryczkiem w nos dla tej upierdliwej dwójki, a skończyło się całkiem stabilną relacją, którą można w porywach wiatru nazwać przyjaźnią.
Jako pierwszy wiedział jak do niej dotrzeć - bez tego politowania w oczach, które tylko jeszcze bardziej ją dobijało ilekroć je widziała u kogoś. Przy nim nie czuła się gorsza. Nie czuła, że rozpadł się jej świat, a momentami wręcz wprost przeciwnie - kręcił nosem na jej narzekanie. Jednocześnie to dzięki niemu zaczęła chodzić na rehabilitację i zaryzykowała kolejną operację, aby odzyskać władzę w nogach.
Dlatego miała sentyment do tego blondyna, który potrafił być dupkiem. Ale cholera - był dupkiem, na którym naprawdę jej zależało. Niczym starszy brat, z którym się kłócisz przez całe życie, ale z myślą, że inni mają go szanować.
Zanim się zorientowała, miała na twarzy jego przepoconą, śmierdzącą bluzkę przez którą się aż wzdrygnęła i miała odruch wymiotny. - Jesteś obleśny- burknęła ściągając ją szybko z siebie i zrzucając na ziemię trzymając raptem za rant materiału między palcem wskazującym, a kciukiem. - To nadaje się do spalenia. Wątpię, aby kiedykolwiek zszedł z tego twój smród- drugą dłonią ścisnęła nos dla większego efektu, chociaż w rzeczywistości aż tak bardzo ten smród jej nie uderzał.
Po odrzuceniu ubrania, zmarszczyła brwi patrząc na to, co wyczynia jej brat z innej matki i ojca. - Serio Cy? Nawet nie użyjesz dezodorantu? Dramat- przewróciła oczami i założyła ręce na ramiona.- Nie pochlebiaj sobie, że specjalnie dla Ciebie bym przyjechała - cóż, nie przyjechała dla niego, ale fakt był taki, że już dawno mogłaby siedzieć w domu albo gdziekolwiek indziej, byleby jak najdalej od miejsca, gdzie spędziła zdecydowanie za dużo czasu. - Doprowadź się do jakiegoś w miarę względnego ładu. Tak, żeby nie było wstyd się z Tobą pokazać wśród ludzi, to zabiorę Cię na jakiś dobry obiad, za który zapłaci wspomniany frajer. Później mu podziękujesz - i oby nie usłyszał wspomniany frajer jak o nim mówi za jego plecami, bo by źle skończyła.


Cyrus Lockhart
28 y/o
For good luck!
183 cm
rezydent neurochirurgii w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
'Cause lately we've been living in different nations
Enemy lines are drawn, lines are drawn
We're speaking different tongues communicating
And as we fall, time is frozen
I know we break, but we're not broken
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cyrus doskonale pamiętał ich pierwsze spotkanie — jakżeby inaczej? Jinx siała postrach wśród wszelkich pielęgniarek, a było to nie lada wyzwanie, bo w szpitalu pracowały całkiem twarde i nieustępliwe sztuki. Cóż, najwidoczniej Hart była od nich silniejsza, ale jednocześnie nie na tyle silna, żeby odstraszyć od siebie Lockharta. Szczególnie, że rezydent był człowiekiem nie tyle co ambitnym i upartym, ale równie zawziętym i uszczypliwym, co Jinx, gdy miała dość życia. Cy postawił sobie za cel honoru, postawić ją do pionu; w teorii i w praktyce. Od chwili, w której przekroczył próg jej sali szpitalnej, dał jej jasno do zrozumienia, że jakiekolwiek miny lub komentarze są całkowicie zbędne. Podobnie jak jej obojętność i brak woli walki. Nie pozwoli na to. Lockhart zaczął od dawania jej tej samej energii, którą dziewczyna sama roztaczała wokół siebie, a potem zaczął używać słów: ostrych i trafiających prosto w jej sumienie. Nie użalał się nad nią, nie litował i nie oszczędzał. Szybko zrozumiał, jaką powinien obrać strategię i jak widać, nie mylił się. Była pierwszą osobą, z której progresu cieszył się realnie i której życzył jak najlepiej. A to wszystko przez to, że w czasie rehabilitacji, zdążyli nawiązać ze sobą naprawdę fajną relację.

Słysząc obrazę, padającą z jej ust, Cy zaśmiał się pod nosem; rzadko kiedy śmiał się autentycznie, ale Jinx była jedną z osób, przy których czuł się całkiem komfortowo. Zerknął na nią przelotnie, wzruszając niewinnie ramieniem; takie uroki pracy w medycynie. Nie zawsze było świeżo i pachnąco. — Nie kłam, Jinx. Kręci cię zapach przystojnego, spoconego mężczyzny — rzucił złośliwie, wytykając w jej stronę język, niczym jakiś głupi nastolatek. Musiał albo stracić rozum albo być naprawdę zmęczony zmianą, która na całe szczęście, w końcu dobiegła końca. Powinien przestać tak bardzo się przepracowywać, bo życie ucieknie mu przez palce. — Ranisz moje skamieniałe serce — rzucił, układając palce na swojej klatce piersiowej, jakby był bliski zawału. Ostatecznie opuścił dłoń luźno wzdłuż ciała, by spakować swoje rzeczy do torby. — To prawie jak randka, huh? Zawsze lubiłem starsze kobiety — zażartował, zerkając w lustro, by przeczesać palcami swoje blond loki. Skoro już z nią wychodził, to musiał się jakoś zaprezentować. Ostatecznie doszedł do wniosku, że nic więcej ze sobą nie zrobi, dlatego chwycił swoją torbę i podniósł koszulkę z podłogi. — Ten frajer może iść się jebać — mruknął. Naprawdę żałował, że Hart skończyła z kimś takim. — Albo zajebać. Bez różnicy — stwierdził; nie bał się mówić głośno, co myśli. W pracy wielokrotnie dawał mu do zrozumienia, co o nim myśli, ale Cyrus miał immunitet. Ze względu na starego, nic mu nigdy nie groziło. Myślenie i zachowanie prawdziwego lekarza na medal, tak? — Jestem w stanie postawić ci obiad za swoją kasę — parsknął. — Chodź, piękna i opowiadaj, czy miałaś chociaż trochę spokoju przez ostatnie dni — zapytał, kierując się w stronę wyjścia szpitala.

Jinx
30 y/o
For good luck!
168 cm
Żona na utrzymaniu męża
Awatar użytkownika
Are you someone that I can give my heart to?
Or just the poison that I'm drawn to?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Cyrus doskonale wiedział jak do niej dotrzeć - szczerością. Bez owijania w bawełnę, bez zbędnego obchodzenia się z nią jak ze szkłem. Ale także tym, że miał jasny cel do osiągnięcia i po prostu brnął do przodu, nie oglądając się za siebie. Przypominał jej w tym ją samą, gdy łapała każdą wolną chwilę , jakby z obawy, co przyniesie jej przyszłość. Skupiała się na tym co tu i teraz i sięgała po to, co chce. Doskonale pamiętała jak potrafiła z dnia na dzień spakować się i wyjechać autostopem setki kilometrów dalej na festiwal. Albo wylądować z nieznajomym w hotelowym pokoju po raptem dwudziestu minutach znajomości. Zdarzało jej się popełniać błędy, ale tamten tydzień we Włoszech? Był najlepszym, co ją spotkało w życiu, bo był początkiem cudownej znajomości. Znajomości, która niestety miała też swój koniec.
Dlatego teraz siedziała na kanapie w pokoju rezydentów, tuż po tym jak podrzuciła swojemu mężowi czepek. Oczywiście to nie z nim wylądowała tamtego dnia w hotelu. Callum uratował jej duszę. Conrad natomiast uleczył jej ciało. Oczywiście po to, aby następnie je okaleczać. Czyż życie nie było paskudne?
Było, ale całe szczęście Jinx miała też takich ludzi jak Cyrus - rzucających w nią przepoconą i śmierdzącą koszulką. I cholera, za ten dystans kochała jego i ich relację. - Boże, znowu wszystko przekręciłeś- przekręciła oczami i westchnęła głośno dla teatralności swoich słów. - Przystojnego tak, ale nie spoconego. Ty za to jesteś spocony i ani trochę przystojny- i na koniec spojrzała na niego spod wysoko uniesionych brwi, posyłając mu pełne pogardy wzrok. Może powinna spróbować swoich sił jako aktorka? Mogłaby być w tym świetna! - Serce? A gdzie ono w ogóle jest? Myślałam, że tam jest jakiś robot wbudowany zamiast serca- prychnęła z pogardą wskazując palcem na jego pierś, ale zaraz posłała mu spojrzenie, którym chciałaby go w tym momencie rozszarpać. Albo chociażby zmusić do przeprosin, bo jak to tak ją nazywać STARSZĄ?! Zaraz jednak uświadomiła sobie, że w sumie faktycznie jest od niego starsza, a on mógł użyć sformułowania stara, co by zabrzmiało zdecydowanie gorzej.- Bo tylko starsze się nad Tobą litują, bo wiedzą, że trzeba pomagać innym w potrzebie- pewnie nie jedna starsza, ale i nie jedna młodsza się za nim obejrzała, ale dla Jinx Cyrus był…. Aseksualny. Ona w nim widziała bardziej młodszego, irytującego brata, a nie obiekt pożądania. FUJ.
Kiedy blondyn wypowiedział słowa zajebać, drgnęła delikatnie i szybko wstała. Tych słów używał w stosunku do niej jej mąż, kiedy wypił za dużo, a ona próbowała się przed nim bronić. Lockhart nie mógł o tym wiedzieć, bo nikt nie wiedział o koszmarze, który odgrywa się w jej domu. Oczywiście, że nie cierpiał jej męża, jakby miał wbudowany szósty zmysł, ale Jinx nigdy mu nie powiedziała o swoich problemach. Z wielu powodów, ale jednym z nich był strach przed reakcją i to Cyrusa. Wiedziała, że był porywisty i nie była pewna, jakby zareagował. Nie mogła tak ryzykować. To były jej problemy. Tylko jej.- Wasza miłość mogłaby wzniecić nie jeden pożar- rzuciła jeszcze zmuszając się do lekkiego uśmiechu i ruszyła z nim do wyjścia.- Nie bądź taki rozrzutny- bo przecież to nie randka!
Jego pytanie jeszcze bardziej ją utwierdziło w przekonaniu, jak nudne miała teraz życie. - Spokoju? Tego mam zdecydowanie za dużo, a raczej wolnego czasu. Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę tych godzin spędzonych na sali operacyjnej . Ile bym dała, aby powrócić na parkiet …- wyrzuciła z siebie z wyraźną tęsknota za dawną miłością, którą utraciła bezpowrotnie. - Jak widać głupi to ma szczęście, skoro wciąż Tobie pozwalają operować- uśmiechnęła się z przekąsem i wyciągnęła z torebki papierosa, częstując go , a następnie podpalając własnego i zaciągając się dymem. Kiedyś brzydziła się tym nałogiem. Teraz to było jej najmniejsze zmartwienie. - A co u Ciebie? Poderwałeś jakąś pacjentkę? Wkurwiłeś kolejną pielęgniarkę? W ogóle minęłam dzisiaj tą starą panią Tildeman. Jak to możliwe, że ona jeszcze pracuje? Przecież ma ze sto lat. Za nią się lepiej weź, skoro lubisz starsze.



Cyrus Lockhart
28 y/o
For good luck!
183 cm
rezydent neurochirurgii w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
'Cause lately we've been living in different nations
Enemy lines are drawn, lines are drawn
We're speaking different tongues communicating
And as we fall, time is frozen
I know we break, but we're not broken
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Kiedy zrobiła się z ciebie taka okropna kłamczucha, co? — zapytał, spoglądając na nią z rozbawieniem. Jego ego sięgało sufitu, o ile nie wyżej. Wydawało mu się, że nie mogła mówić poważnie; mogła nie czuć względem niego tego samego, co do innych mężczyzn. Fair enough, on też spoglądał na nią bardziej jak na siostrę niż potencjalną partnerkę, ale… ALE nie mogła powiedzieć, że nie był przystojny. O to mógłby się pokłócić — w ramach żartu, oczywiście. Z kim jak z kim, ale z Jinx chciał pozostać w przyjaznych stosunkach. Dlatego zaśmiał się na jej kolejne słowa o tym, jak bardzo był spocony i teatralnie pociągnął za swoją koszulę, jakby musiał się wentylować. — Przeżyjesz to jakoś, co? Nie wyglądasz, jakbyś chciała zrobić pit stopa w moim mieszkaniu, żebym wziął prysznic — parsknął. Choć kto wie? Może zapach szpitalu przez jakąś starą traumę, nie pozwoliłby jej skupić się na czymkolwiek innym. Chociaż Cyrus uważał, że na pewno w jakimś stopniu wyleczył jej ogromną niechęć do tej placówki. W końcu wspólnymi siłami postawili ją na nogi!

Wiedział, że słowa o jego robotycznym sercu były tylko potyczką i żartem, ale ze względu na ostatnie tygodnie, uśmiech blondyna na chwilę zbladł. Cóż, miałaby w tym wiele racji. Lockhart przez całe życie funkcjonował wedle szczegółowo przepracowanego planu. Nie było miejsca na potknięcia, na ucieczki, na inne decyzje. Każdy jego wybór był przemyślany, każda ścieżka, którą obierał była istotna. Wszystko musiało grać. Wszystko musiało iść po jego myśli, bo inaczej mógłby zwariować. Chyba naprawdę przypominał pieprzonego robota. I chyba dlatego wisiał na granicy depresji, a dziwnej obsesji. Nie skomentował tych słów, nie chcąc dać po sobie poznać, co chodziło mu ostatnio po głowie i parsknął pod nosem. — Albo po prostu lubią młodych, pełnych energii chłopaczków — zaśmiał się, przeinaczając jej słowa tak, by pasowały do jego wersji. W końcu brzmiała o wiele przyjemniej; dla niego.

Gdy Jiji podniosła się z miejsca, Cy przeniósł na nią spojrzenie. Nie wiedział, jaka sytuacja panowała u niej w domu, ale nigdy nie lubił jej męża. Ani jako współpracownika, ani jako jej partnera, ani jako człowieka. Wydawało mu się, że Hart zasługiwała na kogoś lepszego — ciekawe, czy jak dowie się o tym, że jego najlepszy przyjaciel jest zamieszany w relację z Jinx, nadal będzie myślał tak samo. Pewnie tak, bo dlaczego miałby nie życzyć swoim dwóm bliskim ludziom dobrze, co nie? No cóż, póki co mógł jedynie pluć na jej męża przy każdej możliwej okazji. — Podpalić to mogę jego samochód — skomentował.

Cyrus spędzał za to zdecydowanie zbyt wiele czasu w szpitalu albo na sali operacyjnej. Miał wrażenie, że jego życie nie polegało na niczym innym. Już mu się rzygać od tego chciało. Nawet, kiedy spał śnił o operacjach, które go czekały. Praktycznie w ogóle nie wychodził z tej roboty — ciągle siedział w niej nawet w swojej głowie. Lockhart wziął od niej papierosa, wsuwając go do ust i zaśmiał się cicho. — Możesz przecież tańczyć. Tylko nie napierdalaj breakdance. Musisz być ostrożniejsza — mruknął, zaciągając się dymem, odrywając od niej spojrzenie, żeby zerknąć na budynek. — Sam nie wiem, Jinx. Chyba nie jest najlepiej — mlasnął, odchylając głowę, by na chwilę przymknąć oczy. Och, zdecydowanie był zmęczony.

Jinx
30 y/o
For good luck!
168 cm
Żona na utrzymaniu męża
Awatar użytkownika
Are you someone that I can give my heart to?
Or just the poison that I'm drawn to?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Odkąd przyszło mi spędzać czas z takim wrzodem na tyłku jak Ty-odpowiedziała i jak na dorosłą, STARSZĄ kobietę przystało, wystawiła mu język. Oczywiście gdyby teraz siedziała z jakąś koleżanką, którą uznałaby za godną kandydatkę na kobietę dla Cyrusa, to by przedstawiła go w samych zaletach opowiadając o nim jako o przystojnym, czarującym doktorze. Wszystko z tego byłoby prawdą! Jedynie ta kwestia uroku bywała sporna. - Weźmiemy stolik na zewnątrz, żebyś nie zasmrodził wnętrza restauracji- rzuciła na odchodne machając już ręką na ten smród. Nie śmierdział, a na pewno nie aż tak, żeby miałaby tego nie wytrzymać. Sama lata spędziła wyciskając ostatnie poty na sali treningowej, a od ponad pół roku była żoną chirurga, który również wracał w różnym stanie do domu. Chociaż akurat w jego przypadku, smród potu był najmniejszym problemem.
Wyłapała tą ciszę na jej zaczepkę o robotycznym sercu. Może niekoniecznie zwróciła uwagę na mimikę twarzy, ale cisza była kluczowa. Cyrus rzadko przechodził obojętnie obok możliwości dogryzienia jej i działało to też w drugą stronę. Jeżeli nie skomentował tego w żaden sposób, to oznaczało, że trafiła w czuły punkt. Zanotowała sobie tą informację w głowie, by powrócić do tego w odpowiednim momencie.- Dobra, fair enough. Z tym nie będę dyskutować- uniosła obie dłonie w geście poddania, bo potrafiła mu CZASAMI przyznać rację. Rzadko, bo rzadko, ale czasami miał rację.
Gdyby dotarła do niej wiadomość, że z jej pierwszą i tak naprawdę jedyną miłością, łączy jeszcze osoba Cyrusa, uznałaby to za… bardzo kiepski żart od wszechświata. Kilka lat temu potraktowałaby to jako kolejny znak, że muszą być razem. Teraz? Nie wierzyła w znaki i przeznaczenie. Wierzyła w to, że przeznaczenie było suką. - Jeszcze by Ci za to podziękował, gdyby mu wypłacili odszkodowanie- nie mogła sobie darować prychnięcia z pogardą. Przed innymi udawała idealną żonę, ale przed Lockhartem momentami było to cholernie ciężkie. Gubiła się między tą wersją idealnej żony, a nieszczęśliwej, tłamszonej kobiety. Musiała się wziąć w garść. - Nie, Conrad twierdzi, że…- ugryzła się w język, bo co miała mu powiedzieć? Że jej mąż twierdzi, że miejsce kobiety jest w domu? Przy mężu? A nie tańcząc na scenie z innymi mężczyznami? Nie mogła mu tego powiedzieć.- Lepiej nie ryzykować. I tak miałam dużo szczęścia- dodała szybko.
Za to mogła się skupić na wysłuchaniu go. Zmarszczyła brwi przyglądając się jego profilowi i próbując wyczytać z twarzy coś więcej. Bez odrywania spojrzenia, zaciągnęła się ponownie na dłużej przytrzymując dym w płucach, zanim je wypuściła. - Dobra, mów bez owijania w bawełnę. Potrzebujemy broni i łopaty do wykopania dołu? Czy to Tobie mam nastukać jakiś mądrości do łba?- spytała prosto z mostu będąc gotowa na każdy scenariusz.


Cyrus Lockhart
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mount Sinai Hospital”