ODPOWIEDZ
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To była jedna z tych nocy, które można było określić mianem niezapomnianych... O ile rzecz jasna komuś nie urwie się film w sposób, który gwarantował amnezję. Całe szczęście, że Evina Swanson nie należała do takich osób. Nawet jeśli zdarzało jej się zaliczyć zgon w czasie imprezy to zawsze i tak pamiętała wszystko, co się na niej działo. Było to zarówno przekleństwo jak i błogosławieństwo, bo o pewnych rzeczach wolałaby zapomnieć. Zwłaszcza jeśli dotyczyły one raczej wstydliwych kwestii.
Aktualnie jednak się tym wcale nie przejmowała. Zamiast tego poświęcała się niemal w całości domówce, którą organizował Joel, znajomy ze studiów, który postanowił innym studentom zorganizować weekend w szalony sposób. Z pewnością ktoś taki jak Joel Whitman posiadał możliwości do wyprawiania hucznych imprez. Jego rodzice, którzy aktualnie znajdowali się poza miastem, posiadali ogromny dom na obrzeżach i chyba nawet nie zdawali sobie sprawy jaką Mekką dla imprezowiczów się stał. Rezydencja była przestronna, na przepastnym podwórzu znajdował się basen, do którego ludzie wskakiwali w ubraniach, a najnowszy system stereo sprawiał, że cały teren pulsował od dudniącej muzyki płynącej z głośników.
Aktualnie wszyscy podskakiwali w rytm L'amour Toujours Gigiego d'Agostino, wykrzykując jakieś dziwne hasła. Tak też wyglądała praktycznie każda impreza u Joela. Evina nie była zaskoczona żadną z tych rzeczy. Podobnie zresztą musiał się czuć jej chłopak, który nie pierwszy raz towarzyszył jej w trakcie podobnych wypadów.
- Chodź, Percy. Musimy znaleźć piwo. Pić mi się chce - poskarżyła się, ciągnąc młodego Gardnera za ręką do znajdującej się przy podwórzu kuchni, gdzie znajdowały się wszelkie zapasy alkoholu.
Musieli przecisnąć się przez tłum innych imprezowiczów. Część z nich obściskiwała się i całowała gdzieś przy ścianie, a inni z kolei tańczyli do imprezowych przebojów i skupiali się na dobrej zabawie. Swanson była już dosyć wstawiona. Nie można było powiedzieć, żeby szła prosto, ale na pewno się nie zataczała. Mogła zatem wlać w siebie jeszcze nieco alkoholu i wziąć udział w jednej z licznych zabaw, które odbywały się na terenie rezydencji Whitmanów. Zwłaszcza, że wszyscy imprezowicze zdawali się jeszcze bardziej rozkręcać z każdą minutą, którą spędzali pośród wyraźnie nakręconych rówieśników, którym chcieli zaimponować w jakiś sposób.

Percival Gardner
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
46 y/o
NARRATORSKI PIESEK
182 cm
adwokat/partner w kancelarii Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
i'm six feet under, like i'm buried alive
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjigłównie przeszły
postać
autor

#19
Impreza powoli zaczynała przypominać miniwersję Projektu X, która wymykała się spod kontroli. Pojawiały się pierwsze poważniejsze zniszczenia, a ludzie pod wpływem alkoholu (żeby tylko) wywoływali coraz większy chaos. Percy znał Joela na tyle dobrze, by wiedzieć, że ten najpewniej bawił się w samym centrum tego rozpierdolu. Nieraz z nim pił i nieraz widział jego odklejoną wersję. Zdążył się przyzwyczaić. W takich momentach potrafił być dla niego wybawieniem – dosłowną podporą – ale tak się składało, że kompletnie nie miał pojęcia, gdzie aktualnie Whitman się znajdował. Możliwe, że od dawna gdzieś zgonował.
Kiedyś ktoś zażartował, że Gardner ma dziwny metabolizm, a jego organizm przetwarza alkohol „pięćdziesiąt razy szybciej” niż normalnie. To stwierdzenie do niego przylgnęło. I było całkiem… trafne. Mimo że z biologicznego punktu widzenia raczej mało realistyczne.

„Chodź, Percy. Musimy znaleźć piwo. Pić mi się chce”.
Pozwolił jej pociągnąć się w stronę kuchni. Nie musiała zresztą za bardzo go do tego przekonywać, bo piwa nigdy nie odmawiał. To były czasy, gdy zamiast drogiej Springbank 18 Year Old pił najtańsze alkohole i – ba! – wcale mu to nie przeszkadzało. Zanim nowe życie całkowicie go oślepiło, pieniądze nie miały dla niego aż takiego znaczenia.
Dzisiejszy Percival Gardner roześmiałby się na samą myśl o słabym piwie i tanim winie – śmiechem pełnym pogardy, doskonale pasującym do snobskiej reputacji, na którą przez lata sobie zapracował.
Wyjął dwie butelki piwa z wiadra z lodem, kiedy dotarli do podwórkowej kuchni. Otworzył je o siebie i podał jedną Evinie.
Śpisz u mnie? Tony pewnie wróci rano. Albo za dwa dni — rzucił, zaczepnie się uśmiechając.
Ówczesny Gardner mógł jej zaproponować jedynie nocleg w swoim jakże studenckim pokoju, w wynajętym z przyjacielem mieszkaniu. Ale! Chociaż łóżko miał duże.
— No witammm pań-ssstwwa, dzieńdobrywiecz-órrr!
Przerwał im narąbany Joel, który ni stąd, ni zowąd pojawił się obok Percy’ego, klepiąc go po ramieniu.
— Wyścigi na kos-siarkach… zze zbo-cza. Wchodzicie w to? — Whitman zerknął na Evinę, a potem znów na jej chłopaka. Ledwo trzymał się na nogach. — Wygrany-wygrywwa… szpadel.
Percy popatrzył na niego krzywo. Tak krzywo, jak tylko było to możliwe.
— No chyba-żże się cykasz, co, Gardner?

No chyba że się… cykasz…
Podziałało.
— Wiessz jak robią kosz-arki? — bąknął Joel.
Wiem — odparł Percy — Uiiaiiuiiiai! — i pacnął go w czoło. — Debilu.
Posłał Evinie porozumiewawcze spojrzenie w stylu: zamierzam to zrobić. A ty razem ze mną.
Wrócił wzrokiem do pijanego organizatora.
Gdzie te kosiarki?

Evina J. Swanson
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”