30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może i powinna od razu streścić jej, co działo się na tarasie, ale jakoś nie miała ochoty. Przede wszystkim to nie wiedziała, co się tam dokladnie wydarzyło. Nie kojarzyła, w którym momencie wyszły na zewnątrz. Wiedziała, że chwilę rozmawiały, a potem zaczęły się całować. Pamiętała też moment, w którym ruda się wścieka i wychodzi, ale brakowało jej wielu fragmentów po środku. Jutro rano na pewno zapyta Marigold, o co chodziło i może wtedy streści przyjaciółce cąłe wydarzenie. A może nie? Może okaże się, że naprawdę nie ma, o czym opowiadać? Albo będzie wypierała prawdę, jakiej się dowie i powstrzyma się od opowiadania na najbliższe osiem lat. Cóż, tego dowiedzą się dopiero, gdy April się porządnie wyśpi, bo wcześniej nie będzie nadawała się do rozmowy. Teraz jednak w ogóle nie miała ochoty sie kłaść. Chciała spędzić czas z Teddy, którą wreszcie miała pod ręką i istniała szansa, że nikt chwilowo nie będzie im przeszkadzał.
— Sama jesteś czerep — odgryzła się niezbyt inteligentnie. Chyba powinna ją wyzwać od pijanych, ale trudno. Słowo się rzekło. Na wszelki wypadek dźgnęła ją jeszcze pod żebrami, żeby sobie nie myslała, że może się tak bezkarnie nabijać! A w ogóle to się nabijała? Ach, April już niczego w tym momencie nie była pewna. Myśli wpadały jej do głowy zdecydowanie zbyt szybko, nie była na to gotowa. Chętnie by je wyłączyła albo chociaż zapauzowała. Mogą z opóźnieniem wrócić, kiedy już się wyśpi. Nie będzie pewnie wtedy dużo mądrzejsza, ale może jakimś cudem się w tym kompletnie nie pogubi? Albo chociaż ogarnie sprawę mniej więcej.
Ściągnęła brwi, gdy dotarło do niej to przejęzyczenie. Przez moment nie była pewna, czy się przesłyszała, czy Teddy faktycznie tak się plątał język. Pewnie gdyby się nie poprawiła, to uznałaby, że tylko jej się wydawało. Przyszła strażaczka zaczęła się jednak wykręcać, co zwróciło uwagę Finch. Może i była nawalona, ale nadal sprytna była z niej żmijka!
— Weź mnie, gdzie chcesz — zgodziła się, uśmiechając się niewinnie. Zarumienienie Teddy zdecydowanie jej schlebiało. Zaskakiwała ją zawsze, gdy zawstydzała się przy niej w taki sposób. Niby znały się na wylot i niejedno już wyczyniały, a jednak potrafiły zadziałać na siebie w taki sposób, że brakowało im języka w gębie. To dopiero było skrajne dziwactwo! Finch nie miała pojęcia, skąd się to w nich brało. Coś takiego w nich było, co oddziaływało na tę drugą z niesamowitą mocą i bardzo to lubiła.
— Niespecjalnie — odparła, choć wcale nie miała zamiaru nasłuchiwać. Była teraz zajęta. Teddy też powinna mieć lepsze rzeczy do roboty niż podsłuchiwanie jakichś obcych bab. Żeby zająć ją czymś pożytecznym, April wpiła się wreszcie w jej usta, absolutnie stęskniona za pocałunkami, których nie miały jeszcze okazji nadrobić. Alkohol i to w jakim stanie zostawiła ją Marigold sprawiło, że pocałunki były żarliwe i pełne niecierpliwości. Podobnie zresztą jak palce dziewczyny, które wsunęła pod koszulkę przyjaciółki, żeby podrapać miękką skórę na jej talii. Granice, których kurczowo się do tej pory trzymały, zaczynały jej się gdzieś rozmywać.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie przypuszczała, że między April i Marigold mogło dojść do jakiegoś spięcia. Odkąd przyjechały do apartamentu, były właściwie nierozłączne. Niby wszyscy siedzieli razem, ale rudowłosa nie odstępowała Finch na krok. Możliwe, że co jakiś czas zerkała podejrzliwie na Teddy, ale Darling jakoś tego nie zarejestrowała. Była zbyt pochłonięta hektolitrami alkoholu i wymianą płynów ustrojowych ze swoim potencjalnym trójkątem. Wiedziała jednak, że jeśli na tarasie wydarzyło się coś przykrego, przyjaciółka w końcu jej o tym powie. Jak nie dzisiaj, to rano. Jutro też był przecież dzień. No i zdecydowanie obie będą wtedy trzeźwiejsze. Dalej pijane, ale nie aż tak bardzo.
Temat Marigold musiał zejść na bok. Darling i tak nie miała do tego głowy. Nawet gdyby April poprosiła ją o radę, nie wykombinowałaby niczego sensownego, a swoimi durnymi pomysłami tylko by jej zaszkodziła. Najważniejsze, że między nimi nic się nie zmieniło, prawda? Owszem, najebały się i nie przytulały częściej niż zazwyczaj w takich sytuacjach, ale jakoś mniej chyba też nie? A jeśli nawet, to teraz mogły to nadrobić.
Jasne, że trochę się z niej nabijała. Jako najlepsza przyjaciółka miała na to pełne przyzwolenie! Nie spodziewała się jednak odwetu w postaci dźgnięcia pod żebra. Złapała Finch za rękę i sama pokiwała jej palcem przed nosem, chcąc dać do zrozumienia, żeby lepiej z nią nie zaczynała, bo się doigra. Tylko co ona mogła jej zrobić? Co najwyżej załaskotać do utraty tchu albo - w najgorszym wypadku - obrzygać. Miała też pewność, że jej przejęzyczenie uszło płazem, ale nic bardziej mylnego. Oczywiście, że Finch musiała złapać ją za słówko.
Przestań — skarciła ją cicho. Teraz piekły ją nie tylko policzki, ale też uszy. — Odprowadzić cię chciałam. Na górę. Do łóżka. Twojego — wyjaśniła na raty, bardzo starając się, żeby znów nie popełnić jakiejś gafy. Zwykle nie przejmowała się takimi rzeczami, ale pod wpływem różnych substancji zawsze mówiła coś, czego normalnie by nie powiedziała. Jakby jej mózg uważał inaczej. A może coś w tym było, że po pijaku człowiek robił się o wiele szczerszy i podpowiadał jakieś ukryte pragnienia?
Z góry nie dochodziły żadne odgłosy. Nikt nie jęczał i nikt nie chrapał. Nie było huku, wic nikt nie zleciał z wyra. Nikt nawet nie kręcił się po pomieszczeniach, bo nie było słychać tupotu stóp. Ale Darling tak naprawdę nie zdążyła nawet się temu dobrze przysłuchać, bo przez usta April całkowicie straciła rezon.
Westchnęła głośno w jej rozchylone wargi, odwzajemniając namiętny pocałunek. Przesunęła dłońmi wzdłuż bioder, po talii, aż w końcu wplotła je we włosy. Jeden z jasnych kosmyków - jak to miała w zwyczaju - nawinęła sobie na palec. Zarejestrowała, że Finch miała ciepłe dłonie. Zawsze takie miała. Teddy poczuła, jak w połączeniu z jej własnym, rozgrzanym ciałem zaczyna cała płonąć. Od tych pocałunków zrobiło jej się niesamowicie gorąco. Musiała na moment oderwać od niej usta, żeby zaczerpnąć powietrza. W oczach jej pociemniało, ale to na pewno nie przez alkohol. Pocałunki nie sprawiły jednak, że poczuła się trzeźwiejsza, a procenty wcale nie wyparowały z niej jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Nie widziałyśmy się zaledwie dwa miesiące, a ty całujesz mnie tak, jakby już nigdy miała nie wrócić z Gravenhurst — wyszeptała tuż przy jej ustach. Te pocałunki były nie tylko żarliwe, ale zostały podszyte jakąś bliżej nieokreśloną tęsknotą. Darling czuła to w samych kościach. Albo to po prostu jej pijany umysł wytwarzał jakieś dziwne, bardzo namacalne wyobrażenia.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zmarszczyła nos niezadowolona, gdy została nie dość, że powstrzymana, to jeszcze opalcowana. Gdyby chociaż została wypalcowana, to rozmowa mogłaby wyglądać inaczej. Ale nie! Teddy postanowiła potraktować ją jak jakiegoś waflokrucha. Kto to widział? Przyszłej strażaczce wydawało się chyba, że skoro jest starsza, to sobie może tak pogrywać. Ale zdecydowanie April nie będzie wyrażać na to zgody1 Zbuntuje się jednak potem, bo teraz jej się nie chce. To zdecydowanie za dużo roboty jak na taką wczesną godzinę po takim długim dniu. Prychnęła więc tylko pod nosem, żeby przyjaciółka wiedziała, co o niej myśli.
— Chcesz iść ze mną do łóżka? — zapytała, żeby się upewnić. Oczywiście, że troszkę sobie z nią igrała i troszkę ją to bawiło. Nie potrafiła się powstrzymać. Gdyby Teddy nie była tak urocza w tym swoim zawstydzaniu się, to pewnie by sobie odpuściła, bo wtedy nie byłoby to takie zabawne. Czyli generalnie wychodzi na to, że to była wina Darling – jak zwykle zresztą! April była święta i chciała dla niej dobrze. Czy spotkałoby ją w życiu cos lepszego niż przespanie się z najlepszą przyjaciółką? No... pewnie tak. I to cała masa takich rzeczy. Ale pójście do łóżka z April też byłoby świetne i powinna się wreszcie zacząć nad tym porządnie zastanawiać. Finch rozumiała, że w Teddy liceum nie była zainteresowana takimi aktywnościami, bo April wtedy nie była jakaś niesamowicie śliczna, odważna, ani w ogóle... jakakolwiek. Ale teraz? Na studiach absolutnie rozkwitła! To było aż dziwne, że przyjaciółka jeszcze się na nią nie rzuciła jak dzikie zwierzę. Może jednak Finch powinna się zacząć martwić, że coś z nią jest nie tak? Marigold się od niej odsunęła, Darling też nie wyglądała na taką, co zaraz przed nią padnie na kolana... nie najlepiej generalnie.
Tyle dobrego, że skupiła się na pocałunkach, zamiast na nasłuchiwaniu, czym się zajmują jej schadzki. W tej kwestii nie była w stanie zawieść April. Była za bardzo spragniona kontaktu z przyjaciółką, żeby na cokolwiek narzekać. Nie byłaby w stanie myśleć o jakichkolwiek wadach, gdy całowała ją i dotykała w taki sposób. Mruknęła z zadowoleniem między jednym a drugim pocałunkiem, wciąż domagając się więcej. Najchętniej pożarłaby ją w tym momencie w całości.
— Stęskniłam się za tobą, to takie dziwne? — Rzuciła jej rozbawione spojrzenie. No jeszcze tego brakowało, by Teddy jej powiedziała, że ona to w sumie w ogóle się nie stęskniła i niespecjalnie jej zależy na nadrabianiu tego kontaktu. W coś takiego by nie uwierzyła, to musiałby być alkohol! Zdaniem Finch powinny nadrobić jak najwięcej i jak najszybciej. Z tego powodu podsunęła ręce wyżej, żeby zsunąć z przyjaciółki koszulkę. Miała na sobie zdecydowanie za wiele warstw jak na nadrabianie zaległości. Jej usta od razu przylgnęły do odsłoniętej skóry, całując ją w okolicach obojczyka i mostka. Nie wiedzieć kiedy jej dłonie odnalazły krawędź spodni dziewczyny i złapały za nią mocno, domagając się pozbycia się kolejnej wyjątkowo durnej warstwy, która stała na drodze ich przyjaźni.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była starsza o calutki miesiąc i jeden dzień, więc mogła się panoszyć. I w ogóle starszych trzeba słuchać, dlatego April powinna sobie brać jej słowa do serca. Może nie wszystkie, bo w dużej mierze były to same głupoty i zimą Finch popierdalałaby w kapciach, ale trzeba wziąć pod uwagę, że Teddy była tą rozsądniejszą. Szkoda tylko, że jej "a nie mówiłam?" kończyło się zwykle na tym, że nic nie powiedziała, bo zapomniała. A potem przyjaciółka odwalała jakiś dziki szajs, bo jej nie uprzedziła.
Mogę iść z tobą do łóżka — zgodziła się bez zająknięcia. — Będę cię przytulać i poczekam aż zaśniesz. I przypilnuję, żebyś nie zadławiła się wymiocinami — dodała, nie dając wciągnąć się w jej gierki. Doskonale wiedziała, co przyjaciółka próbuje zrobić! Chciała wprawić ją w zakłopotanie, żeby jej twarz zaczęła wyglądać jak dojrzały pomidor! No i pewnie już tak wyglądała, chociaż w panującym półmroku nie był tego aż tak widać.
Zawsze uważała, że April jest śliczna. Nigdy nie dała jej odczuć, że jest inaczej. Obsypywała ją komplementami i zachwalała poczucie stylu. Wizualnie mocne jedenaście na dziesięć. Trzeba jednak przyznać, że obie wyrobiły się przez te lata. Dojrzały i urosły im cycki. Jakieś. Gdzieś. Na bank były większe i jędrniejsze niż w liceum! Tylko Darling prawie nie pamiętała, jakie są w dotyku, dlatego opuściła rękę i - nie przerywając pocałunków - zacisnęła palce na piersi przyjaciółki. Pamięć wróciła jej błyskawicznie, ale ten stanik naprawdę nie był potrzebny.
Nie przypuszczała, że Finch chciałaby się z nią przespać. Nawet przez myśl jej to nie przeszło! No bo jak? Miała tysiące innych możliwości, a Teddy była... po prostu Teddy. Jasne, po pijaku trochę je ponosiło, dokładnie tak jak teraz, ale April nigdy nie dała jasno do zrozumienia, że chciałaby czegoś więcej. Zawsze przerywały, kiedy robiło się zbyt intensywnie i wszystko wskazywało na to, że taki obrót spraw im odpowiada. No dobra, Darling zazwyczaj była niepocieszona, ale nigdy nie zrobiłaby niczego, co mogłoby jakkolwiek wpłynąć na ich przyjaźń. Tkwiła w przekonaniu, że seks wszystko popsuje, zrobi się w kurwę niezręcznie i już nie odezwą się do siebie do końca świata. Dramatyczna wizja, ale wcale nie taka niemożliwa!
Dziwne? Ani trochę — mruknęła i podniosła ręce, żeby ułatwić przyjaciółce zdjęcie koszulki. — Ja też tęskniłam. Dobrze o tym wiesz — zaczepnie pociągnęła zębami za jej dolną wargę. A kiedy April szarpnęła za jej spodnie, złapała ją za nadgarstki, zmuszając do uniesienia ramion. Teddy nie mogła być tutaj jedyną roznegliżowaną. To nie miało sensu! Bluzka przyjaciółki wylądowała gdzieś na podłodze. No, teraz były kwita.
Westchnęła błogo w jej usta, w które wpiła się z jeszcze większą żarliwością. Popchnęła ją lekko i przez chwilę szły po omacku, aż w końcu natrafiły na ścianę. Finch przywarła do niej plecami, a Darling zagrodziła jej drogę ucieczki, zapierając się obiema dłońmi przy jej głowie. Teraz nigdzie już nie zwieje. Chociaż przyjaciółka wcale nie sprawiała wrażenia, jakby miała się ewakuować.
Jesteś pijana — przypomniała. Tak na wszelki wypadek, gdyby April nie zdawała sobie z tego sprawy. O masz, przyganiał kocioł garnkowi. — Chyba nie powinnyśmy robić niczego więcej — dodała i nachyliła się, żeby skraść jej jeszcze jeden pocałunek. A potem kolejny. Nawet nie zarejestrowała, kiedy sama sięgnęła rękami do jej spodni, żeby odpiąć guzik. Nijak miało się to do tego, co mówiła, a już na pewno niewiele miało wspólnego z rozsądkiem.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wywróciła oczami, słysząc dokładny opis tego, co Teddy zrobiłaby z nią w łóżku. Zdecydowanie oczekiwała czegoś innego. Trudno było jednak flirtować z nią na siłę, skoro tak uparcie odbijała wszystko, w co Finch starała się ją wciągnąć. Brnięcie w to dalej było kompletnie bez sensu. Zresztą ta uwaga o wymiotowaniu też nie przypadła jej do gustu. Nie było to ani romantyczne, ani seksowne, ani w ogóle... żadne. Porzuciła więc temat, skupiając się po prostu na ciele przyjaciółki.
Tyle dobrego, że jej ciało było dużo chętniejsze niż wszystkie słowa, którymi operowała. Całowała ją z równą zachłannością, jaką oferowała April i zdecydowanie nie miała dosyć. Przeciwnie! Jęknęła rozkosznie tuż przy jej wargach, gdy załapała ją za pierś. Dotyk przemknął przez jej ciało niczym impuls elektryczny, przez który zapragnęła jeszcze więcej. Ledwo się już w niej mieściło to, jak bardzo ją chciała. Nie mogła się doczekać, aż wreszcie dostanie to, czego chce. Każda jej myśl (choć nie było ich wiele) krążyła wokół Teddy i nie wyobrażała sobie, że mogłoby być inaczej. Pozwoliła prowadzić się na ślepo po pokoju, nie martwiąc się o to, że stanie jej się jakaś krzywda. Przecież Darling by do tego nie dopuściła. Z całkowitym zaufaniem pozwala robić ze sobą wszystko, czego tylko strażaczka chciała. Przyjęłaby absolutnie wszystko, gdyby tylko przyjaciółka cały czas ją przy tym całowała. A przynajmniej tak jej się wydawało. Problem w tym, że Teddy odezwała się po raz kolejny. Jej słowa rozjeżdżały się z tym, co robiła, dość znacząco. Dobierała się do niej coraz śmielej, jednocześnie ewidentnie ją odrzucając. April może i była pijana, ale nie głupia. Odsunęła ją od siebie.
— Skoro tak mówisz, to nie róbmy — burknęła smutno, zapinając spodnie z powrotem. W sumie cholera wie po co, skoro zaraz miały iść spać. Było jej po prostu przykro. Już drugi raz w ciągu tej nocy nie miała pojęcia, czemu jest traktowana tak, a nie inaczej. Chyba naprawdę robiła coś nie tak.
— Chodźmy spać — dodała, odklejając się od ściany. Skoro była aż taka pijana, to zdecydowanie potrzebowała się zresetować. Dobrze, że nie spały w jednym pokoju, bo z tego nie wynikłoby nic mądrego.

Obrazek


Studenckie wakacje dobiegały końca. Czy w Kanadzie też trwają do października? Chuj to wie. Wszystko jedno. Kto normalny patrzył na kalendarz? Na pewno nie April! Cieszyła się latem, choć było jej przykro, że zaraz miało odejść w zapomnienie. To spotkanie było prawdopodobnie ostatnią tego typu imprezą, zanim wszyscy zaczną udawać pilnych uczniów. Wiadomo, że w trakcie roku akademickiego nadal będą szaleć, ale to nie będzie to samo! Cieszyła się też, że na działce Ethana zebrała się aż tak duża ekipa. Jakim cudem oni się tu w ogóle mieścili? Cholera wie! Już w Calgary bywało ciasno, a teraz przecież dołączyły do nich kolejne osoby. No nic, jak melanż, to melanż, prawda? Finch przejęła blanta od Marigold, której siedziała na kolanach. Cieszyła się również, że w międzyczasie udało jej się z rudą jakoś dogadać.
— Ale ty wiesz, że jak sobie zarzygasz namiot, to nikt ci nie pomoże sprzątać? — Spojrzała z rozbawieniem na Kenta, który osuszał kolejną szklankę z paskudnie mocnym drinkiem.
Nic nie zarzygam, kobieto! Czy mężczyzna nie może już ostentacyjnie cierpieć?Japończyk westchnął ciężko, odkładając plastikowy kubek na stół z hukiem. Okej, nie było żadnego huku, ale w jego głowie na pewno wyglądało to dramatycznie.
— Daj spokój. Na pewno nie on jeden miał kindybała jak Polska cała. Znajdziesz nowego! — spróbowała go pocieszyć, ale skomentował to tylko głośnym westchnięciem. Finch spojrzała z rozbawieniem na siedzącą niedaleko Teddy.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Trochę inaczej wyobrażała sobie ten cały pobyt w Calgary. Jak? No trochę inaczej, co tutaj było niezrozumiałego? Na pewno nie wyszalała się aż tak, jak sobie z początku założyła. Nie zaliczyła trójkąta, chociaż miała ku temu doskonałą okazję. Gryzło ją również to, że nie spędziła z przyjaciółką tyle czasu, ile by chciała. Tym bardziej że po powrocie do Toronto musiała jeszcze wrócić do Gravenhurst na kolejne szkolenia, bo w Ontario Fire College nie istniało pojęcie wakacji.
Na szczęście zdołała jeszcze wrócić do rodzinnego miasta, zanim ponownie wróci na uczelnię na ostatni rok studiów, a potem rozpocznie odpowiedzialną pracę w zawodzie. Gorzej, jeśli nie zda egzaminów końcowych i nigdzie jej nie przyjmą. Może przynajmniej znajdzie się jakaś remiza, która zatrudni ją do czyszczenia sprzętu? Głupio byłoby tak wyjebać się na ostatniej prostej. Wszystko jak krew w piach.
Teddy nie bała się testów sprawnościowych, bo już niejednokrotnie udowadniała podczas ćwiczeń, że była lepsza niż niejeden rosły facet. Z praktyką radziła sobie świetnie, czego nie można było powiedzieć o teorii. Ostatnio w ogóle łaziła jakaś zdekoncentrowana i nie mogła się skupić. Coraz częściej wracała myślami do tamtej nocy w Calgary. I wcale nie chodziło o Nicky i jej koleżankę, a o April. Zastanawiała się, co by było, gdyby wtedy nie stwierdziła, że powinny poprzestać tylko na pocałunkach. Pewnie nic dobrego, zważywszy na to, że obie były pijane w sztok. Rano obudziłyby się z ubytkami w pamięci i kacem, a kiedy zorientowałyby się, co właściwie się wydarzyło, pewnie nie mogłyby spojrzeć sobie w oczy. Ostatecznie chyba dobrze, że jednak do niczego nie doszło, prawda?
Impreza na działce u Ethana miała być przypieczętowaniem końca wakacji. Nic dziwnego, że zjawili się wszyscy i nikt nawet nie starał się szukać wymówek. Na zarośniętym terenie stał nieduży, drewniany domek, obok dwie przyczepy kempingowe, a wokół ci, którzy zadeklarowali, że zostają na noc, rozbili namioty. Siedzieli pod altanką, ale miało być też ognisko, do którego rozpalenia zgłosiło się kilku śmiałków. Szło kiepsko, ale Teddy widziała potencjał. Powinna ruszyć się z miejsca i im pomóc, ale zamiast tego uśmiechnęła się do siedzącej na kolanach Marigold przyjaciółki. Fajnie, że udało im się dogadać.
Uspokój się! Na pewno teraz pluje sobie w brodę i żałuje, że dał ci kosza — machnęła ręką, kiedy Kent rozpaczał nad tamtym gościem z Calgary, którego zaliczył w noc przed wyjazdem. Jak widać, nie było z tego żadnej wielkiej miłości.
Tak, jak ty żałujesz, że nie skorzystałaś z propozycji Nicky? — zagadnęła Selena. Aha, czyli wszyscy o tym wiedzieli? No nieźle. Darling spojrzała podejrzliwie na Finch, chociaż nie sądziła, żeby przyjaciółka się wygadała. Ktoś musiał je podsłuchać, kiedy rozmawiały o tym po wyjściu Nicky i Elodie.
Niczego nie żałuję — odparła bez namysłu Teddy, upijając z butelki kilka łyków piwa.
Sure, Jan — parsknął pod nosem Ethan.
Ale czego tu właściwie żałować? Jakbym chciała do trójkąta, to mogłabym zrobić to choćby zaraz — oznajmiła pewnie i już nawet chciała wskazać im potencjalne kandydatki, których cała chmara kręciła się po działce, ale ostatecznie tylko wyciągnęła rękę do przyjaciółki, żeby podała jej blanta. Nie paliła zbyt często, ale dzisiaj też nie piła żadnego mocnego alkoholu, więc nie powinno jej aż tak sponiewierać. Chyba. To znaczy, trzeba było po prostu wierzyć, że tak się nie stanie.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Impreza na działce rozkręcała się we własnym tempie, ale wszystkim udało złapać się odpowiedni rytm. Entuzjazm z bycia razem mieszał się z nostalgią i smutną realizacją, że to już ostatnie dni wakacji. Ciekawe, czyja skóra pachnie jak one. Chyba niekoniecznie ta April? Na jej ciele mieszał się raczej zapach wody różanej i brzoskwiń, wynikający z perfum i marihuany, wynikający z bycia naczelnym Snoop Doggiem. Chociaż jakby się nad tym zastanowić, czy to nie jest właśnie esencja lata? Poniekąd! Nieważne zresztą. Ewidentnie od niej nie jebało, bo nikt nie narzekał, a Marigold nawet chciała być jak najbliżej, więc musiało to trafiać w jej gust.
Finch nie miała zamiaru nawet podchodzić do ogniska, póki nie będzie w pełni rozpalone. Na pewno nie będzie też uczestniczyć w procesie, bo pewnie zjara nie tylko swój wątły umysł, ale i brwi albo czyjeś sznurówki. Nie była mistrzynią w takich kwestiach, a już na pewno nie spizgana. W takim stanie robiła się niezwykle zręczna wyłącznie w kwestii grania na konsoli. Tak poza tym to lepiej było nie dawać jej do ręki noża albo płomieni. Cieszyła się, że Teddy również nie chciało się ruszyć dupy w tamtą stronę. Powinna czasami odpoczywać od ognia, a przecież teraz rozkoszowali się wakacjami! Jeszcze będzie miała miliard okazji, by pakować się w płomienie, a przecież wiadomo, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Przysłuchiwała się uważnie wymianie zdań odnośne do trójkąta. Nie miały okazji zbyt wiele na ten temat porozmawiać. Wiedziała tyle, że Teddy ostatecznie się nie zdecydowała i raczej nie żałowała. W sumie co tu więcej na ten temat opowiadać? Nie spodziewała się jednak, że wciąż trzymała ten pomysł z tyłu głowy.
Serio? To kogo byś do niego zaprosiła?zapytała wyraźnie zainteresowana tematem Emma. April wyciągnęła rękę w stronę najlepszej przyjaciółki, by podać jej skręta. Też była bardziej niż zainteresowana odpowiedzią! Mogłaby pewnie zgadywać, ale wolała usłyszeć, co faktycznie siedzi w głowie przyszłej strażaczki.
O, no właśnie! Skupmy się na życiu seksualnym kogoś innego. Opowiadaj, Teddy zachęcił Kent sięgając po butelkę wódki, by dolać sobie do kubka. Ten to na pewno skończy imprezę jako jeden z pierwszych. To wysoki gość, więc należał raczej do tych wytrzymałych, ale narzucił sobie dość brutalne tempo. Cóż, skoro czuł, że tego właśnie dzisiaj potrzebował, to niech mu będzie. Wiadomo przecież, że w razie przekroczenia granicy wszyscy się nim zajmą. Nie zostanie porzucony w rowie i opluty. Teraz mogli się z niego śmiać, ale przecież kumpli nie zostawia się w takiej sytuacji samopas! Oby tylko potem tego wszystkiego nie żałował. Zresztą teraz to naprawdę nie było istotne, April przecież nie będzie mu tego liczyć. Przyglądała się przyjaciółce wyczekująco, bardzo chcąc dowiedzieć się, jak wybrnie z tego pytania i czy zdobędzie się na szczerość. Czy znała ją na tyle dobrze, by jej gust był dla niej oczywistością? No generalnie miała mnóstwo wątpliwości, niech ta Teddy wreszcie się odezwie!

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dobrze wiedziała, jak skończyłaby się jej pomoc w rozpalaniu ogniska. A tak, że ostatecznie musiałaby wszystko robić sama! Teddy nie była aż taką frajerką! Poza tym dobrze jej było pod altanką. Piła sobie zimne piwo, właśnie zaciągała się blantem, którego podała jej przyjaciółka? Dokąd miałaby iść? Co prawda rozpalenie ogniska szło chłopakom jak krew z nosa, ale byli tam we trzech, to w końcu im się uda.
Po chwili jednak pożałowała, że nie ruszyła dupy i jednak nie zabrała się za robotę. Nie lubiła być w centrum uwagi, a jak otworzyła gębę, to od razu zasypano ją pytaniami, na które nie miała ochoty odpowiadać. Jej życie seksualne to była wyłącznie jej sprawa! Głupio było jednak nie powiedzieć nic, kiedy wszyscy tak świdrowali ją wzrokiem. Wzruszyła nonszalancko ramionami, zaciągnęła się jeszcze raz blantem i podała go w obieg.
A nie wiem — odparła, jakby wcale się nad tym wcześniej nie zastanawiała. — Może ciebie i Selenę — rzuciła ot tak, na co Selena uśmiechnęła się szeroko, ale Burnett zaraz skarciła ją wzrokiem. Chyba nie spodobał jej się taki wybór. Nieważne, że Darling wybrała tę opcję tylko dlatego, żeby zobaczyć ich miny. No i może trochę minę April. Przynajmniej Marigold była zadowolona - natychmiast wyraziła swoją aprobatę, zaciskając mocniej palce na kolanie Finch, bardzo zadowolona, że nie musiała się nią dzielić nawet w fantazjach przyszłej strażaczki.
A tak poważnie? — Kent opróżnił zawartość swojego kubka jednym haustem i skrzywił się niemiłosiernie. Najwyraźniej po którejś kolejce wódka smakowała tak samo obrzydliwie.
Teddy pociągnęła z butelki kilka łyków piwa, dodając sobie animuszu. Tak poważnie, to miała niewiele do powiedzenia w tej kwestii. Nie miała konkretnego typu. Podobały jej się różne kobiety, w zależności od aparycji. No i dużo zależało od osobowości, chociaż zdarzało jej się żartować, że charakteru to ona przecież nie rucha.
Nie ma o czym mówić. Moje życie seksualne jest ostatnio bardzo ubogie — wyznała zgodnie z prawdą. Przed wyjazdem do Calgary i po powrocie do Gravenhurst nie zaliczyła żadnej laski. Nie miała na to czasu, a szkolenia jebały ją to tego stopnia, że po powrocie do akademika padała jak kawka.
Biedactwo — skomentował Ethan, który wyłonił się zza filaru. — Musisz przerwać tę złą passę! Koniecznie! Zaraz ci kogoś znajdziemy — pokiwał entuzjastycznie głową. Dziewczyn na imprezie nie brakowało, a tych chętnych, które chciałyby przelecieć Teddy też pewnie było na pęczki.
Darling posłała mu pełen wdzięczności uśmiech. To urocze, że tak o nią dbał! Albo po prostu zaczęła przemawiać przez nią THC.
Ale dosyć o mnie. Powiedzcie mi lepiej, kto z was ma więcej szczęścia ode mnie i Kenta — w tym miejscu spojrzała wymownie na April, jakby chciała wyczytać z jej twarzy, czy tylko dogadała się z Marigold, czy może doszło w końcu do czegoś więcej. Bo jak tak, to nic jej nie powiedziała, za co powinna obrazić się na śmierć. No dobra, może się po prostu nie złożyło, bo znowu jakoś się minęły, kiedy Teddy musiała wrócić do Gravnhurst, ale wystarczyło napisać!

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spodziewała się naprawdę wielu konfiguracji w zależności od tego, czy przyjaciółka zdecyduje się być szczera czy może zacznie kombinować. Niezależnie od tego, jak bardzo miałaby zamiar się otworzyć, April zakładała, że w każdej z tych konfiguracji znalazłaby się ona. Jakież było jej zdziwienie, gdy okazało się, że nic z tego! Przyszła strażaczka zdecydowała się na Emmę i Selenę, kompletnie pomijając tą, z którą zdecydowanie obściskiwała się tutaj najwięcej. A może Finch o czymś nie wiedziała i po godzinach Teddy obłapia też Burnett albo cholera wie kogo jeszcze? Teraz to nie wiadomo. Odpowiedź wyraźnie jej się nie spodobała. No dobra, wyraźnie dla kogoś, kto ją dobrze znał. Emma była jednak zbyt zajęta wpatrywaniem się w Selenę, by to dostrzec, a Teddy... Cóż. Na pewno dostrzegła tę drobną zmianę w zachowaniu. Finch odwróciła wzrok, zacisnęła nieco szczękę i nie skomentowała wyboru w żaden żartobliwy sposób. Niby nic takiego, ale sprawa była jasna. Została po prostu urażona. Na szczęście Marigold tego nie dostrzegła i pławiła się dalej we własnym triumfie. Dobrze, że przeszła jej już ta zazdrość o Darling, bo ileż można wałkować jeden temat? Bez tego byłoby na tej imprezie wyjątkowo niezręcznie.
Spojrzała na Ethana, który nagle się przy nich pojawiał. Uwijał się jak mógł, by zapewnić wszystkim rozrywkę i z każdym pomagać, jakby to faktycznie leżało w jego gestii. Czuł się zobowiązany jako gospodarz, ale nikt poza nim się tym nie przejmował. Nie dało mu się jednak przetłumaczyć, że może równie dobrze spędzać czas po prostu siedząc na dupie. Nikt go jednak nie miał zamiaru przywiązywać do krzesła, niech chłopak robi, co tylko chce. Rozejrzała się wokół, szukając potencjalnej partnerki dla Teddy. Czy była tu taka, która na nią zasługiwała? Oprócz samej Finch, wiadomo. Jakoś nikt nie przychodził jej do głowy. Wszystkie były albo za słabe na standardy, jakich powinna trzymać się przyszła strażaczka albo po prostu zajęte. Jak Finch. Po cholerę ona w ogóle ciągle brała samą siebie pod uwagę w tym zakresie?
A to nie miała być impreza na zamknięcie wakacji, a nie na celebrowanie utrwalonych związków?Emma pokręciła głową z rozbawieniem. Takie dyskutowanie o szczęśliwych relacjach przy osobach, którym ostatnio ewidentnie się nie powodziło, nie było chyba do końca produktywne. Wszyscy mieli się dobrze bawić, a nie dobijać.
— O miłości będziemy rozmawiać na najbliższym weselu. Tu się mieliśmy przecież zeszmacić — poprała ją April, co Marigold skwitowała śmiechem. O, to zdecydowanie w niej lubiła. Bawiły ją durne żarty i śmiała się naprawdę ładnie. To były dla Finch bardzo istotne cechy. Może jednak czeka ją jakakolwiek przyszłość z rudą? Na pewno nie taka powiązana z weselem, ale no... jakaś.
No i dobra, to mi odpowiada! Szybciej mi tu pić i kopcić. I tę muzykę głośniej!Kent aż się poderwał z miejsca. Ręką wskazał w stronę ustawionych kawałek dalej głośników, z których cicho sączył najnowszy przebój Duy Lipy z Calvinem Harrisem. To akurat też April bardzo odpowiadało. Przyjeła z powrotem resztkę blanta, który do niej dotarł. Buch na dodanie sobie energii i można skupić się na zabawie.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie brała pod uwagę April, bo... to była April. Co innego obściskiwać się po kątach, a co innego iść z kimś do łóżka. Już to zresztą przerabiały. To znaczy, rozmawiały o tym. Na okrętkę, ale Teddy była pewna, że ostatecznie doszły do tego samego wniosku. No i do potencjalnych prób zbliżenia zawsze dochodziło po pijaku. To chyba nie było normalne? Jasne, wtedy ludzie zwykle stawali się bardziej dotykalscy i podatni, ale jednocześnie nie myśleli logicznie i mieli zaburzoną percepcję. Poza tym widok Finch w objęciach Marigold dosadnie dawał Darling do zrozumienia, że nie miała tutaj czego szukać. Nie myśli się w taki sposób o przyjaciółkach i zajętych dziewczynach, a z Emmą i Seleną to był tylko zwykły żart. Teddy nie była z tych, co wpieprzają się między wódkę a zakąskę.
Na pierwszy rzut oka nikt jej w to oko nie wpadł. Doceniała intencje Ethana, który pragnął dla wszystkich dobrze i chciał, żeby przyszłej strażaczce też zrobiono dobrze, ale naprawdę nie było to nic, bez czego nie mogła się dzisiaj obejść. Pościła od prawie dwóch miesięcy, więc nie zbawi jej jeszcze jeden dzień. A jeśli ktoś się napatoczy, wtedy można będzie się zastanowić, czy coś z tego wyniknie. Na pewno Darling później zagada do tych dziewczyn, z którymi jeszcze nie miała okazji porozmawiać, żeby wybadać temat i zorientować się, jak wygląda ich sytuacja związkowa. To przecież nie tak, że wszystkie były zajęte, prawda? No i mie wszystkie musiały też wykazywać zainteresowanie jej osobą, chociaż to akurat zdarzało się bardzo rzadko. Teddy cieszyła się dużym powodzeniem, a kiedy laski dowiadywały się, że będzie strażaczką, to od razu miały mokre majtki. A co to będzie, jak już oficjalnie zacznie nosić mundur?
Dobra, już dobra — Ethan machnął niedbale na słowa Emmy. Za to stwierdzenie April bardzo go zaciekawiło. — A czyje będzie najbliższe wesele? Wasze — w tym miejscu spojrzał na Emmę i Selenę. — Czy jednak wasze? — przeniósł wzrok na Finch i Marigold.
Ruda oczywiście cała się rozanieliła. Teddy była przekonana, że już zaczyna wybierać w głowie perfekcyjną sukienkę. Była taka rozochocona, że pewnie w TS4 miałaby różowy, bardzo flirciarski nastrójnik.
Kent na początku wydał się bardzo niepocieszony, że nie będą dłużej rozmawiać o jego złamanym sercu i niepowodzeniach seksualnych miłosnych innych ludzi. Westchnął ciężko i znów dolał sobie alkoholu, tym razem nie zapominając o tych, którzy również pili czystą wódkę. Zaraz jednak się ożywił i zaczął zagrzewać towarzystwo do wspólnej zabawy.
A kogo obchodzą jakieś durne śluby? Po kielichu i lecimy w balet! — zadecydował i ruchem głowy wskazał na kawałek wylanego przy altance asfaltu, który miał imitować parkiet. Było tak ciepło, że aż żal przenosić się do domku. Trzeba przyznać, że pogoda naprawdę im dopisała. I pomyśleć, że jeszcze trzy dni temu zapowiadano deszcze!
Japończyk wyciągnął rękę do Darling, ale ta tylko pokręciła głową.
Ja nie tańczę — zdecydowała, przysysając się do swojej butelki z piwem.
Jak nie tańczysz? No co ty gadasz? — popatrzył na nią ze zdumieniem, bo przecież jak tylko z głośników leciał jakiś hit, Teddy nie miała oporów, żeby wywijać na parkiecie. Tak przynajmniej było na każdej licealnej imprezie, na których bawili się też Kenta i Ethan, bo chodzili do tej samej szkoły co Teddy i April.
A potem Darling wyrzucili z orkiestry za brak poczucia rytmu i jakoś przestała mieć ochotę na bujanie się w towarzystwie. Co innego tańczyć przy samej April, ale wystawiać się na pośmiewisko na oczach całej grupy? Nie ma opcji. Nawet w Calgary popierała ściany. A raczej filary, do których przypierała dziewczyny, żeby skradać im pocałunki.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”