26 y/o
Welkom in Canada
185 cm
miał szukać pracy jako dziennikarz a zakłada krawaty nieboszczykom
Awatar użytkownika
absolwent dziennikarstwa i gość od pogrzebów
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Skłamałby gdyby powiedział, że w głowie nie miał mętliku. Wiedział, jak ta sytuacja mogła wyglądać z zewnątrz i co Elsa mogła sobie pomyśleć. Przez jej głowę na pewno przeszło, że Noe chciałby spróbować zbudować z Gabrielą i dzieckiem rodzinę, żeby wreszcie ziścić swoje marzenie o byciu z rudowłosą, ale to byłaby przecież zwykła farsa i wielkie kłamstwo. Oczywiście nie wątpił w to, że pokochałby to maleństwo całym sercem i zrobił dla niego wszystko. Nie wątpił również, że i rudowłosa spełniłaby się w roli matki, ale to, co miałoby być między nimi jako partnerami… tego po prostu nie potrafił sobie wyobrazić. To byłaba katastrofa.
Kiedy Elsa zadała swoje prześmiewcze, ale podszyte ciekawością pytanie o to, czy faceci po alkoholu zawsze mylą główki i myślą tą w spodniach, parsknął gorzkim śmiechem.
- Żebyś wiedziała, że po alkoholu to faceci całkowicie tracą kontakt z tą górną - wymamrotał, kręcąc głową i krzywiąc się lekko na samo wspomnienie tamtej nocy. - Włącza ci się jakiś durny tryb nieśmiertelności, wyłącza się jakikolwiek instynkt samozachowawczy i wydaje ci się, że konsekwencje cię nie dotyczą.
Później przeszła do samej Gabrieli i pozostałych facetów, nie zostawiając na nich suchej nitki i wytykając brak odpowiedzialności wszystkim zaangażowanym i musiał przyznać jej rację, gdy uniosła wymownie brew i zapytała o gumki oraz postawę pozostałych uczestników tamtego zamieszania. Wstyd zaczął palić go jeszcze mocniej, ale nie zamierzał się bronić.
- Masz rację - rzucił ostro, podnosząc wzrok i nie kryjąc obrzydzenia do własnej głupoty. - To nie jest tak, że tylko ona jest winna. Każdy z nas, tych pięciu durniów, wykazał się brakiem mózgu. Żaden nie pomyślał, żeby ubrać sprzęt w odpowiednie wdzianko? No po prostu niedorozwinięci debile, ze mną na samym czele tej listy. Ja wiem, że ruda jest piękna, że potrafi zawrócić w głowie i człowiek traci przy niej czujność, ale to nas, kurwa, w ogóle nie usprawiedliwia.
Na tekst o ukończeniu liceum z najlepszymi wynikami i statusie kujona, który nie pozwala jej na pomyłki, na jego ustach w końcu pojawił się weselszy uśmiech. Błysk w jej oczach i śmiech podziałały na niego jak lekarstwo na skołatane nerwy.
- No tak, pamiętam! Nasza pani prymuska z pierwszej ławki - palnął z uśmiechem, nie protestując, gdy jej dłonie wciąż przeczesywały jego włosy. - Status kujona zobowiązuje, nie mam nawet prawa podważać twoich słów i wyciągniętych wniosków. A tak serio, to twój masaż głowy powinien być wpisany do rejestru płatnych usług w salonie.
Z uwagą słuchał tego, jak układała dla niego cały plan działania wobec Gabrieli. Słyszał w tym niesamowitą dojrzałość i wiedzę.
- Jak cię tak słucham, to zaczynam wierzyć, że to jest do ogarnięcia i da się z tego wyjść z twarzą - powiedział cicho, opierając się na chwilę o blat i patrząc na nią. - Jeśli testy potwierdzą, że to moje, muszę do tego podejść na chłodno. Żadnych kłótni, żadnych starych żali czy pretensji o to, co było. Będę ją woził na te badania, finanse i opiekę. Dziecko musi mieć normalny start, a Gabriela wsparcie, niezależnie od tego, że nie będziemy razem i nie stworzymy rodziny. Nie pozwolę na to, żeby między nami była patologia, chociaż wiem, że dogadanie się z nią będzie męczarnią, ale dam radę.
Potem Elsa zmieniła temat na Włochy, wyciągając dłonie z jego tłustych od olejku włosów i podchodząc do myjki, więc odetchnął głęboko. Patrzył, jak odkręca wodę, sprawdza jej temperaturę i zaprasza go na fotel.
- Włochy to ma być teraz Twój jedyny temat, rozumiesz? - rzucił z rozbawieniem, podnosząc się niechętnie z krzesła i przeciągając zastane mięśnie. - A Dante niech sobie marudzi ile chce, a jak będzie chciał uciekać do swojego mieszkania, to mu jeszcze pomogę spakować walizkę, żeby ci nie przeszkadzał w ekscytowaniu się! To jest twoja życiowa szansa, twoja praca marzeń.
Podszedł do stanowiska, usiadł wygodnie na fotelu i odchylił głowę do tyłu, opierając kark o krawędź miski. Zamknął oczy z cichym westchnieniem, czując, jak ciepła woda powoli zmywa z niego stres.
- Zgodziłem się na masaż, ale mycie łba w twoim wykonaniu to już absolutny luksus – powiedział z uśmiechem. - A teraz zamieniam się w słuch. Mów mi o tych Włoszech wszystko, od A do Z. Jakie masz plany, co dokładnie będziesz robić i jak zamierzasz podbić ten kraj. Chcę usłyszeć każdy szczegół.
Elsa Eriksen
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
25 y/o
Indulge in local cuisine
162 cm
Stylistka włosów Studio Lush Locks
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Oczywiście, że przeszło jej przez myśl, że Noe chciałby wykorzystać dziecko do założenia rodziny z Gabi. Do zbudowania z nią prawdziwej więzi, która… byłaby chyba największym kłamstwem. Ona go nie kochała. I choć kobiety w ciąży miewały różnorakie zawirowania emocjonalne to w kościach czuła, że to akurat by się nie zmieniło, a nawet jeśli… to nie na długo. Ludzie tak łatwo się nie zmieniali. Wiedziała to dobrze na przykładzie Dantego. Od liceum włączał mu się tak zwany szwędak — potrafił wyjść, zapominając kogokolwiek o tym poinformować i wrócić po dwóch dniach jak gdyby nigdy nic. Ten ponad roczny wyjazd był delikatnym przegięciem, ale no… nawet gdy już do siebie wrócili, wyszedł na przeklętą imprezę, nie dając jej w ogóle znać, gdzie był, z kim i kiedy zamierzał wrócić. Później się okazało, że wysłał jej wiadomość, która niestety przez głupi telefon zawisła w ich konwersacji z komunikatem "błąd dostarczenia", ale… nadal.
Dlatego naprawdę głęboko powątpiewała, że rudowłosa ot tak potrafiłaby odrzucić swoje dotychczasowe nawyki. Zresztą, czy Noe czasem nie wspominał, że ją głownie ciągnęło do jakiegoś Willa?
Słysząc jak chłopak wspomina o jakimś trybie nieśmiertelności i byciu wręcz królem świata czy innego wszechświata, uniosła wymownie brew po czym parsknęła cichym śmiechem.
— Brzmi znajomo… — W końcu spędziła całkiem sporo lat z facetem, który od alkoholu nie stronił, więc… coś o tym wiedziała.
— No… zwłaszcza, że założenie gumki na penisa to kilka sekund roboty… nawet jeśli nie po to, żeby uchronić się przed ciążą to przed chorobami? Skąd wiesz z kim ona spała i czy czegoś nie złapała? Zbadaj się. Tak na wszelki wypadek, co? — Nie chciała być złośliwa, ale musiała mu to w końcu powiedzieć. Zwłaszcza jeśli zamierzał w przyszłości zbudować szczery i prawdziwy związek to od tego powinien zacząć — od badań, co by mieć pewność, że nie sprzeda żadnej niespodzianki swojej partnerce.
Kontynuowała masaż głowy, śmiejąc się cicho z własnych słów odnośnie bycia szkolną prymuską, co dawało jej pełne prawo do udzielania mu wszelakich porad życiowo-miłosnych. Ech… może jako ktoś, kogo zostawiono bez słowa wyjaśnienia właśnie powinna się zamknąć? Jednak to co mówiła wydawało się logiczne. Przecież gdyby teraz Dante do niej przyszedł i oznajmił, że Ivy była z nim w ciąży… nie mogłaby mieć do niego pretensji. To jakby przyjęła tę informację było zupełnie inną sprawą.
— Jest płatne. Jesli ktoś chce przyjść na półgodzinny masaż głowy to mam na to osobną pozycję w cenniku. Ale każdy kto się zapisze na ścinanie czy farbowanie to w gratisie dostaje dziesięć minut takiej przyjemności — odparła zgodnie z prawdą, przeczesując ostatni raz palcami jego przydługie włosy, przy okazji sprawdzając w jakiej były kondycji. Tak na wszelki wypadek, żeby sprawdzić czy nie należało ich przyciąć. Końcówki jednak były we względnie dobrej kondycji, więc nie musiał iść od razu pod nożyczki.
— Poradzisz sobie — odpowiedziała spokojnie, sięgając jeszcze po wilgotne chusteczki, którymi wytarła swoje tłuste od olejku dłonie. — Najtrudniej pewnie będzie dogadać się z Gabrielą, ale jak nie będziesz uciekał od odpowiedzialności i pokażesz jej, że zrobisz wszystko, aby dziecko nie ucierpiało i miało jak najlepiej to wytrącisz jej wszystkie argumenty — dodała po chwili. W sprawie alimentów mógł się z nią dogadac dobrowolnie, bez udziału sądu. Podobnie jak z podziałem obowiązków. Prawda jednak była taka, że sądowe ustalenia chroniły nie tylko matkę, ale także i ojca. Mając w ręku papierek ta nie mogła nagle uznać, że nie da mu dziecka na weekend, bo nie. Pieniądze przekazywane przelewem z odpowiednim tytułem… na dodatek dzięki temu mógł współuczestniczyć i współdecydować o dziecku, o jego edukacji czy leczeniu. Gabi bez jego zgody nie mogłaby wyjechać z maluchem za granicę czy poddać go dziwnym zabiegom.
Ech, opłacało się wychowywać w prawniczej rodzinie i podsłuchiwać wszystkich rozmów ojca z klientami…
Uśmiechnęła się szeroko, kiedy wreszcie usiadł przy myjce i delikatnie zmoczyła mu głowę, pytając od razu czy temperatura wody była w porządku. A gdy włosy były już mokre, nałożyła na dłonie odrobinę szamponu i zaczęła myć skalp chłopaka.
— Nie no… on się cieszy razem ze mną. Może mogłabym tylko przestać go zmuszać do oglądania co wieczór filmów, których akcja dzieje się we Włoszech. — Zaśmiała się cicho, spłukując zaraz szampon i nakładając pierwszą odżywkę — proteinową o zapachu magnolii.
— Niewiele wiem. Dopiero podpisałam umowę i z niej wynika, że będę jedyną stylistką włosów na wszystkich czterech pokazach. Najpierw Florencja, potem Rzym, Wenecja i wielki finał w Mediolanie. Dostałam już pierwsze szkice prezentowanych strojów i portfolio wybranych modelek, żebym mogła już myśleć nad koncepcją fryzur… — I zaczęło się. Elsa uruchomiła swój słowotok, pozwalając co jakiś czas zadać Noe jakieś pytanie dotyczące tej zbliżającej się włoskiej przygody. Ale głównie to ona jednak dziamoliła. Zdążyła nałożyć jeszcze jedną odżywkę, odczekać, spłukać, zaprosić go na fotel i wysuszyć włosów, odpowiednio je stylizując… i cały czas gadała. Nawet jeśli dźwięk suszarki ją zagłuszał… to i tak gadała. Jak najęta. Jak zaklęta. Taka… szczęśliwa.
— Skończyłam! I nawijać i ogarniać twoje włosy… co myślisz? — zapytała radośnie, wpatrując się w jego odbicie w lustrze. Ona była zadowolona, ale to nic nowego. W końcu była świetna w tym co robiła i NIKT nie był w stanie zmienić jej zdania w tym zakresie.

Noe Villeneuve-Scott
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Badum
26 y/o
Welkom in Canada
185 cm
miał szukać pracy jako dziennikarz a zakłada krawaty nieboszczykom
Awatar użytkownika
absolwent dziennikarstwa i gość od pogrzebów
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Noe siedział na krześle, parskając w duchu na samą myśl, że ktoś mógłby pomyśleć, że on chciałby cokolwiek lepić z Gabrielą. Doskonale wiedział, na czym stoi i kim dla niej był. Żadna ciąża, nagłe olśnienia nie zmieniłyby faktu, że Ruda go kocha i nigdy nie kochała, a on nie zamierzał udawać, że jest inaczej. Nie miał zamiaru pakować się w kłamstwo i farsę pod tytułem szczęśliwa rodzina. W jego głowie wciąż żywe było wspomnienie tego, co sam kiedyś wygadał Elsie – że rudą od zawsze ciągnęło przede wszystkim do Willa, pamiętał to aż nader dobrze i nie był na tyle głupi, żeby o tym zapomnieć. Ludzie nie zmieniali swoich nawyków z dnia na dzień, a już na pewno nie Gabriela. Zrobił wdech i powoli wypuścił powietrze z płuc, poprawiając pozycję na krześle.
- Brzmi znajomo, bo faceci po prostu bywają debilami, El - rzucił ostro, podnosząc na nią wzrok i nie zamierzając przed tym uciekać. Od razu wyłapał celność tej uwagi i w duchu przyznał jej rację. Wiedział, na kogo piła i że z piciem u facetów miała aż nadto własnych doświadczeń. Kiedy wyjechała z tematem gumek i zbadanie się na choroby weneryczne, po karku przeszedł mu dreszcz.
- Zrobię te badania, bez dwóch zdań - odparł cicho, przecierając twarz dłonią. - W tym stresie o dziecko nawet o tym, kurwa, nie pomyślałem. Muszę wiedzieć, że niczego nie złapałem. Zrobię komplet w tym tygodniu. - Czując, jak jej dłonie bez przerwy masują jego głowę, uśmiechnął się pod nosem. Wiedział, ile w tym wszystkim było jej własnego przepracowanego bólu i jak mocno jej podejście wynikało z tego, co sama przeszła. Szanował to, że potrafiła zachować zimną krew, chociaż domyślał się, jak ciężkie i poukręcane musiały być jej własne przemyślenia, gdy układała sobie w głowie te wszystkie durne scenariusze. Zamknął oczy, poddając się ruchom jej dłoni i ciesząc się z masażu, który chociaż na chwilę zdejmował z niego ten ciężki syf.
- Dobrze wiedzieć, że załapałem się na darmowy pakiet, bo przy moim obecnym budżecie i stanie psychicznym to chyba najlepsza inwestycja dzisiejszego dnia - mruknął z rozbawionym uśmiechem, nie otwierając jeszcze oczu. Doceniał tę zawodową rutynę, w którą tak płynnie wchodziła. To, z jaką dokładnością sprawdzała jego włosy, działało na niego uspokajająco.
- Poradzę, nie mam innego wyjścia - odpowiedział cicho, patrząc, jak sięga po wilgotne chusteczki i wyciera dłonie z resztek olejku. Słowa o dogadaniu się z Gabrielą i braku ucieczki od odpowiedzialności brzmiały prosto, ale wiedział, że w praktyce będzie to droga przez mękę. - I wiem, że nie będzie łatwej rozmowy - rzucił, poprawiając się na siedzisku i przecierając kark. Odetchnął głęboko, patrząc na przyjaciółkę z wdzięcznością za to, że swoją obecnością i spokojem sprowadzała go z powrotem na ziemię.
- Temperatura jest idealna, nic nie zmieniaj - wymamrotał, przymykając oczy, gdy poczuł ciepłą wodę na skórze, a zaraz potem znajomy ruch jej dłoni wcinających się we włosy z szamponem. Słuchając jej słów o Dantym i wieczornych maratonach włoskich filmów, nie potrafił powstrzymać uśmiechu. Przed oczami od razu stanął mu obraz kolesia męczącego się na kanapie przy kolejnym kinie obyczajowym, co na moment skutecznie poprawiło mu humor. - Oglądanie z tobą co wieczór włoskiego kina to i tak najmniejszy wymiar kary, jaki mógł go spotkać po tych wszystkich jego akcjach - parsknął śmiechem. Zapach rozniósł się wokół nich, uderzając w jego nozdrza i wypierając resztki stresu. Noe wypuścił głośno powietrze z płuc, pozwalając sobie na całkowity reset. - Kurwa, El, pachnie niesamowicie. Od razu widać, że to już profesjonalna pielęgnacja, a nie byle co - mruknął rozbawiony, opierając luźno ręce na podłokietnikach fotela.
- Mediolan na finał? No to poleciałaś po całości, gratulacje - zagwizdał z uznaniem, gdy jeszcze przy myjce słuchał o szkicach i portfolio modelek. Przez całą resztę zabiegów nie musiał niemal w ogóle się wysilać. Gdy Elsa wpadła w swój zawodowy trans i słowotok o Florencji, Rzymie i Wenecji, dał się porwać jej entuzjazmowi. Nawet gdy szum suszarki zagłuszał poszczególne słowa, widział w odbiciu jej poruszające się usta i gestykulujące dłonie. Gdy w końcu wyłączyła sprzęt i dokończyła stylizację, z satysfakcją przeciągnął dłonią po idealnie ułożonych pasmach, zerkając na swój odbity w lustrze wizerunek. Uśmiechnął się do niej w odbiciu serdecznie i z pewną ulgą, absolutnie nie mając dość tego jej gadania.
- Sztos. Naprawdę - rzucił krótko, szczerze zadowolony z efektu, gdy tak przyglądał się swojemu odbiciu w lustrze. Uniósł dłoń i delikatnie przeczesał pasma palcami, sprawdzając, jak się układają. Różnica była od razu zauważalna. Czas spędzony w salonie, pośród jej nawijania o włoskich pokazach, dał mu dokładnie taką odskocznię, jakiej potrzebował, by nie zwariować. Przez ten kwadrans nie myślał o badaniach, o alimentach ani o gierkach z Gabrielą. Wyprostował się na fotelu, przeciągając zastygłe w jednej pozycji barki, po czym odwrócił lekko głowę w jej stronę. - Masz wprawę w tym fachu. Żebym tylko teraz przez te twoje włoskie pokazy nie musiał zapisywać się do ciebie z trzymiesięcznym wyprzedzeniem, jak już zostaniesz gwiazdą w Mediolanie. O ile w ogóle wrócisz...

najwspanialsza przyjaciółka na świecie!
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
25 y/o
Indulge in local cuisine
162 cm
Stylistka włosów Studio Lush Locks
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Zamrugała zdezorientowana, słysząc jego ostry ton, którym jej oznajmił, że faceci bywają po prost mu debilami. No tak, mimo że się jakoś bardzo nie przyjaźnili — w sumie to ledwo znali — w liceum to nie trudno było dostrzec, że Dante pojawiał się w szkole dosyć regularnie na kacu. Nie wspominając o otaczaniu się ludźmi raczej z tego bardziej imprezowego towarzystwa, którzy to potrafili zerwać się z całego dnia lekcji i pójść napić się i zapalić gdzieś nad stawem. Ale mimo tych wszystkich alkoholowym ekscesów to należało głośno i wyraźnie zaznaczyć jedno — nigdy jej nie zdradził i nigdy nie uderzył. Choć co do tego pierwszego to wiele osób próbowało jej wmówić, że było inaczej. Były to głównie dziewczyny, które nie mogły pogodzić się i jednocześnie zrozumieć, że Levasseur wybrał sobie tą kolorową cnotkę. Ale nie brakowało również jego kumpli, którym nie podobało się, że ich ziomeczek już nie miał dla nich aż tak dużo czasu jak przedtem.
— Wiem, że to może zabrzmiało okropnie z mojej strony, ale no… lepiej, żeby twoje przyszłe partnerki nie ponosiły konsekwencji waszego braku rozsądku. No i przy okazji ty będziesz spokojniejszy — odpowiedziała spokojnie, nadal przeczesując jego włosy palcami w pocieszającym geście. Raczej ludzie nie mieli w zwyczaju przed wskoczeniem komuś do łóżka prosić o komplet badań, aby potwierdzić brak HIV albo innego syfu, ale warto było jednak w takich sytuacjach pamiętać właśnie o gumce. Sama Elsa po rozstaniu z Dante nie żyła w celibacie, ale zdrowy rozsądek nie pozwalał jej na zrezygnowanie z tego rodzaju zabezpieczenia. A gdy któryś odmawiał… musiał pójść szukać sobie innej zdobyczy. Argumenty "niewygodnie jest w" albo "mam za dużego na gumkę" totalnie do niej nie przemawiały.
Słuchała go dalej, kiwając głową ze zrozumieniem. Cieszyła się, że nie zamierzał uciekać od odpowiedzialności i faktycznie zająć się dzieckiem tak jak należało. Był dobrym facetem. Bardzo żałowała, że nie trafił wcześniej na dziewczynę, która była warta każdej jego sekundy uwagi. Śmiała się nawet, że może gdyby nie trafili na siebie w tym jej trudnym okresie życia, który sprawił, że Noe stał się dla niej jak brat, to może sama by się zauroczyła w tym jego uśmiechu i pełnym troski spojrzeniu. Przecież ta, która wreszcie zajęłaby się jego sercem tak jak należy, byłaby cholerną szczęściarą. I naprawdę chciała, aby to Charly się nią okazała. Widziała w końcu z jakim wyrazem twarzy chłopak o niej opowiadał.
Kiedy Noe nagle wspomniał, ze oglądanie z nią filmów nie było i tak wystarczającą karą, zmarszczyła lekko nos i skierowała strumień wody na jego dziób.
— Sugerujesz, że siedzenie ze mną na kanapie przed telewizorem to męczarnia? Dobra! Przypomnę ci twoje słowa jak znów będziemy oglądać Dziennik Bridget Jones albo Zakochanego Szekspira! — prychnęła, udając wielce obrażoną. Co prawda, oba te filmy oglądali głównie podczas jej załamania psychicznego związanego z Dantem i jego ówczesną dziewczyną, ale nie przypominała sobie, żeby wtedy marudził na wybrany repertuar. A teraz bezczelnie mowil, że to kara?
Długo jednak nie potrafiła robić tej niezadowolonej miny, a swoją kapitulację ogłosiła cichym śmiechem.
— A wiesz, że to wcale nie są jakieś drogie kosmetyki? Przy normalnej pielęgnacji zdrowych włosów używam tych drogeryjnych, żeby pokazać klientom, że można dbać o swoje włosy o nie wydawać milionów. Sprawa wygląda inaczej, kiedy włosy potrzebują natychmiastowej pomocy jak na ostrym dyżurze. Wtedy sięgam po cięższy kaliber, bo natężenie składników aktywnych robi wtedy kolosalną różnicę — wyjaśniła mu z uśmiechem i sięgnęła po buteleczkę odżywki, którą właśnie trzymała na jego kudłach. Jesli zwracał większą uwagę na półki w drogeriach to mogła mu się rzucić w oczy, ponieważ miała na opakowaniu narysowane charakterystyczne magnolie.
Sama nie mogła dalej uwierzyć w ten włoski sen. Prawdziwe spełnienie marzeń, o których snuła wymyślone opowieści już za dzieciaka, zapisując je w swoim notatniku. Kanada? Stany Zjednoczone? Oczywiście, kochała te pokazy, na które je zapraszano, ale… Europa? Przecież to drugi koniec świata!
Kiedy skończyła układać mu włosy, przyglądała się jego odbiciu w lustrze, obserwując jak zachowują się kosmyki pod jego palcami. Nie dziwiło ją to, kliencie niemalże od razu sami zabierali się za układanie kłaków po swojemu. Jej zadaniem było sprawienie, żeby włosy były na tyle elastyczne, aby dobrze wyglądały w każdej konfiguracji.
— Daj spokój! Oczywiście, że wrócę! Zostawiam tutaj Olive i Murphy’ego… no i rodziców, Larsa… no i oczywiście Ciebie! Zresztą, ktoś musi zajmować się włosami mieszkanie Toronto i naprawiać to, co zepsuli inni fryzjerzy. No a dla Ciebie zawsze znajdę czas. Najwyżej wpadniesz na nocną wizytę. — Zaśmiała się cicho. Wtedy też drzwi od salonu się otworzyły i wbiegły do środka dwa szkraby — mala dziewczynka i niewiele starszy od niej chłopiec — a tuż za nimi ich matka.
— Ciooociu! Warkoczyki! Zrobisz mi kolorowe warkoczyki? — zapytała blondynka, tułać się do jej nogi i posyłając szczerbaty uśmiech.
— Vicky, oczywiście! Mam już przygotowane dla ciebie kolory, zaraz sobie coś ładnego razem wybierzemy? A potem obetniemy twojego brata… pomożesz mi, prawda? — Pogłaskała dziecko po glowie, co spotkało się z głośnym krzykiem radości. I nim się obejrzała, mała sama wdrapała się na swój fotel, czekając aż ciocia Elsa zajmie się jej fryzurą. — Noe, poczekasz? Za dwie godziny powinnam skończyć… potem możemy wrócić razem do domu. W międzyczasie możesz mi też skoczyć po mrożoną kawę… proszę? — zatrzepotała rzęsami, wydymając dolną wargę w błagalnym geście. Och, dałaby się pokroić za mrożoną kawę bez mleka i cukru. Czarną. Bo tylko taką uznawała.

Noe Villeneuve-Scott
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Badum
26 y/o
Welkom in Canada
185 cm
miał szukać pracy jako dziennikarz a zakłada krawaty nieboszczykom
Awatar użytkownika
absolwent dziennikarstwa i gość od pogrzebów
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wystarczyło rzucone przez niego zdanie o facetach i alkoholu, by widocznie odpłynęła w dawne rejony. Mimo że sam miał o Dantym swoje zdanie i zazwyczaj nie było ono zbyt pochlebne, wiedział, kiedy odpuścić. Przepracowywanie w głowie przeszłości to był jej prywatny teren, w który nie zamierzał pakować się z butami. Zresztą sam miał na głowie wystarczająco dużo własnego syfu, żeby jeszcze przeżywać skomplikowaną dynamikę ich związku i choć uważał Dantego za typa ze skłonnością do pakowania się w kłopoty, szanował jedną rzecz, to, że tamten nigdy nie przekroczył pewnych granic, chociaż pół szkoły marzyło o tym, by ten związek rozwalić.
- Żeby była jasność: wcale nie zabrzmiało to okropnie - mruknął w końcu, odchylając głowę lekko do tyłu i wypuszczając powietrze z płuc. - Zabrzmiało jak coś, co powinienem sam z siebie wiedzieć i stosować od dawna, zamiast teraz panikować po fakcie. Masz rację i cieszę się, że walnęłaś mi to w twarz, bo przynajmniej postawiłaś mnie do pionu. Wyciągnąłem lekcję na całe życie i gwarantuję ci, że już tak nie zrobię.
Słowa Elsy bynajmniej nie brzmiały okropnie, brzmiały trzeźwo, a on potrzebował właśnie takich konkretów, a nie cackania się z nim czy głaskania po głowie. Dobrze wiedział, jak wielu ludzi pod wpływem emocji czy chwili olewało sprawę zabezpieczeń, łykając durne tłumaczenia i mając gdzieś konsekwencje. Fakt, że El miała w tym temacie twarde zasady i nie dawała sobie wchodzić na głowę, tylko potwierdzał, że twardo stoi na ziemi. Tym bardziej było mu wstyd za własną głupotę i ten bezmyślny numer z Gabi, przez który musiał teraz użerać się ze stresem. Świadomość, że przyjaciółka widziała w nim kogoś wartościowego, kogoś gotowego stawić czoła własnym błędom i postąpić słusznie, przynosiła mu ulgę. Łączyła ich specyficzna, siostrzano-braterska więź, zbudowana po wspólnych przejściach, gdy wyciągali się nawzajem z bagien.
- Ej, próbujesz mnie utopić w misce? - prychnął, odchylając gwałtownie głowę i mrużąc oczy, kiedy strumień powstrzymał jego wywody. - Po pierwsze, ratowałem ci wtedy życie, więc Bridget Jones była wyższą koniecznością, a nie rekreacją - rzucił rozbawiony, opierając z powrotem głowę na krawędzi umywalki. - A po drugie, Dante nie ma żadnej wymówki. Chłop po prostu musi cierpliwie odsiadywać swoje za te wszystkie wylane łzy i tyle. Zresztą, spróbowałby chociaż mruknąć przy tych twoich włoskich pokazach, to sam bym przyjechał przypomnieć mu, jak się zachowywać. - Wytarł twarz rękawem i wyszczerzył się w odbiciu lusterka, nieprzejęty jej udawanym oburzeniem. Doskonale pamiętał maratony z Bridget Jones i Szekspirem. Siedział z nią na kanapie, kiedy była w rozsypce i zrobiłby wtedy wszystko, łącznie z obejrzeniem całej listy komedii romantycznych, żeby tylko przestała ryczeć.
- No proszę, a ja już myślałem, że fundujesz mi luksusy godne gwiazd z Hollywood, za które wystawisz mi za chwilę rachunek z trzema zerami - rzucił z rozbawieniem, uśmiechając się lekko pod nosem. - I trzymam cię za słowo z tymi nocnymi wizytami, a jak wrócisz z Włoch z włoskim akcentem i manierą gwiazdy, to i tak ci nie odpuszczę – powiedział rozbawiony. Zsunął się powoli z siedziska i przeciągnął. Propozycja z nocnymi wizytami wywołała u niego uśmiech, choć w środku naprawdę doceniał, że w tym natłoku wielkich sukcesów wciąż znajdowała dla niego stałe miejsce w kalendarzu.
- Oho, zaczyna się - mruknął rozbawiony, odwracając głowę w stronę drzwi, gdy do salonu wpadła z impetem dwójka maluchów, skutecznie przecinając spokojny klimat. - Dwie godziny? - uniósł brew, udając wielce poszkodowanego i zerkając na zegarek, chociaż nigdzie mu się nie spieszyło. Patrzył rozbawiony, jak szczerbata mała opanowuje fotel i czeka na kolorowe warkoczyki. - Jesteś bezczelna, wiesz o tym? Robisz ze mnie swojego prywatnego kuriera od kofeiny - rzucił z kpiącym uśmieszkiem. - Ale niech ci będzie. Taka jak zawsze, bo inaczej znowu będziesz marudzić.
Wrócił po dobrym pół godziny, niosąc dwa kubki czarnej kawy z mnóstwem lodu, dokładnie tak, jak lubiła. Postawił jej napój na blacie obok stanowiska, po czym usiadł z własną kawą na krześle. Czekał cierpliwie, obserwując z boku i słuchając pisków dziewczynki zachwyconej kolorowymi warkoczykami. Kiedy w końcu uwinęła się z dzieciakami, zamknęła salon i ruszyli wspólnie w drogę powrotną do domu samochodem Eriksen.
Elsa Eriksen
koniec
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”