30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogła być przynajmniej spokojna, że jeśli coś przykrego spotkałoby jej przyjaciółkę, to będzie miał jej kto pomóc. Teddy i Jett nie byli oczywiście strażakami, ale przecież potrafili zaopiekować się poszkodowanym do przyjazdu karetki. April kojarzyła jakieś podstawowe porady ze szkoły, co robić w takich sytuacjach, ale jakby przyszło co do czego, to cholera wie, czy dałaby radę zachować zimną krew. To jednak jej najlepsza przyjaciółka – stres byłby podwójny. Zakładała, że w przypadku strażaków nie byłoby o nim mowy. Ciekawe, jak Teddy poradziłaby sobie z ratowaniem April z jakiejś koszmarnej sytuacji. Dałaby radę zachować profesjonalizm? Na pewno nie, skoro ona nie potrafiła słuchać rozkazów nawet w kwestii obcych ludzi i pakowała się za nimi w jakieś najgorsze sytuacje. Oby nigdy więc nie musiało ich nic takiego spotkać. Chociaż może powinno? Nigdy nie wiadomo, co szykuje dla nich los!
Nigdzie nie uda im się dogadać tak dobrze jak w barze! No dobra, wcale nie musieli ślęczeć w tym konkretnym miejscu. Wystarczy, że wezmą to, co bar ma do zaoferowania, czyli alkohol i pójdą gdziekolwiek. W sumie to już nawet ustalili, że nad wodę. A konkretniej to April ustaliła, a nikt nie miał w sobie tyle zapału, żeby się z tym kłócić. A zresztą! To jakiś debil musiałby być, skoro nie chciałby iść na wodę, gdy spędzają czas nad jeziorem. Na całe szczęście ich przyjaciele i one same aż ociekały mądrością.
— Właściwie to bardzo chcę, żebyś mi przypomniała. Może pojedziemy gdzieś w najbliższym czasie tylko po to, żeby wynająć pokój z wielką wanną? Albo taki z jacuzzi? W sumie to może być nawet w Toronto — zasugerowała. Nie musiałyby nawet niczego zwiedzać, byle po prostu przespać w innym pomieszczeniu niż ich lot. To pomieszczenie musiałoby mieć dodatkowe udogodnienia, jakich nie ma ich mieszkanie, ale o to przecież byłoby nietrudno — szczególnie w tak dużym mieście. W sumie ogarnięcie tego w Toronto miało sens. Nie będą marnować czasu na podróż, ani pieniędzy na paliwo. Równie dobrze mogą wstać rano jak gdyby nigdy nic i ruszyć do pracy.
Emma przyjmowała wszystkie gesty Jetta z prawdziwą wdzięcznością. Uważała za wyjątkowo urocze, że aż tak się starał po takim drobiazgu. Bardzo łatwo było dostrzec, jak wielkie serce miał Donovan, bo ciągle nosił je na dłoni. A jeszcze żadna kobieta to stamtąd nie skradła, no bardzo to dziwne!
— Oby jak najszybciej. Ja trochę liczę na przejęcie władzy nad firmą albo wygraną na loterii. Cholera, muszę zacząć chyba na niej grać. — Zmarszczyła brwi, zastanawiając się, czy nie powinna wysłać jakiegoś kuponu choćby teraz. No pewnie, że powinna. Siegnęła po telefon i od razu weszła na stronę jakiegoś ichniego Lotto.
— Także możecie się już spokojnie brać razem za naukę tańca — dodała, podnosząc na moment wzrok znad ekranu. No nie wypadało przecież, żeby świadkowie ze sobą nie zatańczyli na weselu! Byłoby słabo, gdyby narobili sobie wstydu przed wszystkimi gośćmi.
Wypraszam sobie. To, że nie umiem śpiewać, nie oznacza, że nie umiem tańczyć, o czym zresztą doskonale wiesz. Damy sobie radę bez problemu, prawda? Na koniec przeniosła wzrok na Donovana, żeby dołączył do jej frontu poparcia. Jeżeli wspólnie stawią czoło April, to była jakaś szansa, by udało im się odeprzeć atak. Jakaś.

pije Kuba do Jakuba, Jakub do Michała
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Potrafiła zachować zimną krew w kryzysowych sytuacjach. Była przeszkolona z pierwszej pomocy, także w ratownictwie wodnym i górskim. Wyciągała ludzi z płonących i zawalonych budynków, ale szczerze mówiąc, nie miała pojęcia, jak zareagowałaby, gdyby dotyczyło to kogoś z jej bliskich. Wariowała, kiedy coś złego działo się kolegom z jednostki, a co dopiero, gdyby musiała pomóc April albo rodzicom. Całe szczęście, że nigdy nie została postawiona w takiej sytuacji. Pozostawało tylko liczyć na to, że nic takiego nigdy się nie wydarzy. Bo nie wydarzy, prawda? Prawda???
Nie byłaś taka chętna, jak po jarmarku proponowałam ci noc w hotelu — wypomniała narzeczonej, ale bez złośliwości. Wtedy wyszło im to na dobre, a tydzień później świętowały Sylwestra w górach. — I nie chcę nic sugerować, ale te domki nad jeziorem mają na zewnątrz balie ogrodowe — mimo wszystko zasugerowała, bo wcale nie było powiedziane, że muszą po wydarzeniu wracać do mieszkania. Nigdzie im się nie spieszyło, Teddy miała wolny cały weekend, co zdarzało się niesamowicie rzadko, więc trzeba wykorzystywać takie momenty. Trzeba było najpierw upić i pozbyć się Jetta i Emmy, ale to nie powinno być wybitnie trudne. A kto wie, może jak się dogadają, to pojadą do Toronto razem. Donovan był wolny, Burnett była wolna i zdecydowanie powinni z tego skorzystać.
Darling zdjęła trampki i zanurzyła stopy w ciepłej wodzie, zapierając rękami o pomost. Przymknęła oczy, delektując się słońce, ale zaraz je otworzyła i spojrzała Jetta, który wyskoczył z tym ślubem jak Filip z konopi.
A kto powiedział, że cię zaprosimy? — wymierzyła w niego swoją butelką z piwem i pociągnęła z niej łyk. Donovan prychnął pod nosem, bo obje wiedzieli, że jego obecność na uroczystości jest więcej niż obowiązkowa. — O nie, zostaw to — poprawiła się i zakryła dłonią ekran telefonu, kiedy Finch zaczęła szukać szybkich możliwości, żeby się wzbogacić. — Wiesz jaka jest szansa, że wygrasz na loterii? — urwała, od razu robiąc w głowie obliczenia. Zawsze była dobra z matmy. Wyszło jej jakieś 1 do 33 446 140, ale nie chciała zasmucać narzeczonej. — Bardzo mała — dokończyła, czym pewnie i tak rozwiała jej nadzieję. Nie chciała jednak, żeby April popadła w kolejny nałóg. Już wystarczyło, że była uzależniona od zakupów. W świetle prawa każda gra o pieniądze, w której o wygranej decyduje czysty przypadek, jest zaliczana do gier hazardowych.
Ej, ale ja umiem tańczyć! — zastrzegł natychmiast Jett. Chyba poczuł się urażony tym wysyłaniem na kurs.
To prawda — przyznała Darling. Niechętnie, ale jednak. — Donovan jest zajebistym tancerzem. I nie mówię tego tylko dlatego, że to ja nie umiem się ruszać — oznajmiła, bo przecież na jej tle wszyscy wypadali na zawodowców. Prawda była jednak taka, że na każdej imprezie, na której przyszło jej wylądować z Jettem, bawiła się doskonale. A trochę tego było! Przeważnie chodziło o jakieś rodzinne wydarzenia typu wesela czy urodziny, na które zapraszał ją kumpel. Nieważne, że wszystkie ciotki i babki traktowały ich jako parę. No bo hej, kto nie zachwycałby się taką Teddy?
Jakbyś nie miała z kimś pójść na ich ślub, to możemy iść razem — Jett spojrzał na Emmę, na co Darling od razu popatrzyła z rozbawieniem na Finch. Odważnie! Widać, że chłop nie pierdoli się w tańcu.

💃🕺
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nigdy nie można być pewnym tego, co się wydarzy. Jednego dnia człowiek je serek wiejski, oglądając głupie reality show, a drugiego próbuje uciec z wieżowca, w którym nastąpił wybuch instalacji elektrycznej. Przypadki chodzą po ludziach i cholera wie, jaki może stać się jutro. A może zawali się most, po którym ktoś będzie przejeżdżał? Albo pojawią się terroryści? Albo coś? W Greys Anatomy to wszystko się wydarzyło przecież i to tym samym ludziom.
— Jakie to urocze, że od razu chcesz rzucać się do spełnienia mojej zachcianki. — Pogłaskała ją czule po policzku, choć w jej oczach kryły się chochliki kurwipołcie, a nie sama miłość. Czemu miałyby nie przesunąć tych planów na choćby zaraz? Tego nie było w ich planie, ale przecież żadne dziecko nie czeka na nie w domu – na całe szczęście! Youngowie nie mogli pozwolić sobie na takie spontaniczne akcje. One powinny jednak skupić się na takich wariactwach teraz, bo potem będzie po prostu trudniej. April to sobie wszystko ostatnio przemyślała i postanowiła, że nigdy już nie przestraszy się żadnego spontanicznego pomysłu swojej narzeczonej! Będzie trwała w tym pewnie dopóty, dopóki nie przestraszy się jakiegoś spontanicznego pomysłu swojej narzeczonej.
— Zawsze powtarzasz mi, że jestem wyjątkowa. Jeżeli to prawda, to zobaczysz, że nam się uda. — Odsunęła ręce na bok, żeby uniemożliwić Teddy dostęp do swojego telefonu. Nie była aż taka głupia. Wiedziała, że szanse są bardzo małe. Ale ktoś jednak te pieniądze wygrywał! Może trafi na nią? Jeżeli nie, to straci tylko kilka dolarów, nic takiego. A mogą wzbogacić się o kilkadziesiąt tysięcy! A może nawet kilka milionów, nigdy nie wiadomo. Nie miała zamiaru wkręcić się w loterie. No dobra, nikt nie wchodzi w nałogi z zamiarem uzależnienia się. Po prostu czuła się w tej kwestii bezpiecznie. Niespecjalnie spodobał jej się hazard. Pewnie przez to, że przegrała ostatnio kupon. Jeżeli teraz nie wygra, to pewnie uzna, że ta metoda zarabiania pieniędzy też jest do dupy i z tego zrezygnuje, a jeżeli wygra, to nic się przecież nie stanie, jeśli postawi kilka dolarów na kolejny kupon. Czymże jest kilka dolarów w obliczu kilku milionów? No chyba że wygrają tyle, że uzna, że nie musi już nic więcej robić. Ani pracować, ani grać na loterii.
— No to idealnie się dobraliście — pochwaliła przyszłych świadków. Skoro oboje potrafili wywijać na parkiecie, to doskonale! Będą mogli bawić się ze sobą w trakcie imprezy i wcale nie będzie niezręcznie. Chyba że do tego czasu z jakiegoś powodu się znienawidzą, ale w sumie czemu by mieli? Żadne z nich nie było typem, który garnie się na ślepo do kłótni.
Zapraszasz mnie na randkę prawie w ciemno, ale w tak odległej przyszłości? To jakiś nowy rodzaj dżentelmeństwa? Uniosła rozbawiona brwi. April spojrzała na niego z zaciekawieniem. To bardzo ładnie, że nie naciskał i chciał poczekać, ale żeby aż tyle? Przecież wiadomo, że to się nie wydarzy nawet w tym roku! A do tego czasu co? Nie będzie nawet próbował jej poznać? Spojrzała na swoją narzeczoną, starając się wyczytać z jej twarzy, czy ona ogarnia tajemniczy plan, który próbował tutaj kreować Donovan.

bo ja tańczyć chcę, może nauczysz mnie jak tańczy się
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jakie to szczęście niepojęte bóg sam odwiedza mnie, że Teddy była tak pozytywnie nastawiona do świata i nie miała w zwyczaju snuć czarnych scenariuszy. Czasami głowa płatała jej figle, jak wtedy, gdy bała się, że pójście do łóżka z April może być poważnym błędem, którego obie będą żałować. A tu proszę, ależ niespodzianka! Nie dość, że w końcu zrozumiały, że to prawdziwa miłość i kochają się od dawna, to teraz były zaręczone i rozmawiały ze znajomymi o swoim ślubie. Kto by się tego spodziewał? Na pewno nie Darling.
Żyła głównie po to, żeby spełniać zachcianki Finch. Happy wife, happy life, co nie? Sprytny, kurwa, pomysł strażaczki z wynajęciem domku nad jeziorem nie miał wad. W domu czekał na nie jedyny kot, ale koty chyba mogły zostawać same na dłużej niż kilka godzin, o ile miały pełną michę i nie musiały się przejmować, że rano zastaną truchło Liary w przedpokoju? Trzeba korzystać z wolności, zanim w ich życiu pojawią się dzieciaki. W ogóle koniecznie będą musiały zrobić sobie listę rzeczy, które chciałyby zrobić przed ślubem. Oczywiście takich realnych i w miarę rozsądnych. I takich, na które będzie je stać i nie rozpierdolą pieniędzy odkładanych na wesele na jakieś głupoty.
Jesteś wyjątkowa i jesteś ogromną szczęściarą, bo masz mnie — odparła dumnie, przyciskając sobie palec do piersi. — Ale ludzie wkładają w to kupę szmalu. To nie jest zwykle jeden kupon. A im więcej włożysz kasy, tym automatycznie zwiększasz swoje szanse na zwycięstwo — pouczyła ją tonem znawczyni, jakby co najmniej od dekady sama przepierdalała forsę na hazard. To by wiele wyjaśniało, dlaczego była taka biedna. — Ale jak masz ochotę, to proszę bardzo, wygraj dla nas grube miliony — nachyliła się, żeby cmoknąć ukochaną w policzek. Jak Werka kulnie kostką na kupon, to Teddy i April jutro będą oglądać chawirę gdzieś na przedmieściach Toronto. A potem odpierdoli im od tego dobrobytu i wszystko przechlają.
Jett pokiwał głową, najwyraźniej również uznając, że byli z Emmą jakimś perfekcyjnym połączeniem. W jego głowie umiejętności taneczne wystarczyły, żeby zwrócić na siebie uwagę Burnett. I chyba zadziałało, bo dziewczyna podłapała temat.
Mogę zabrać cię na randkę choćby zaraz — oznajmił. Na ten tekst Teddy zacisnęła usta w wąską linię, żeby się nie roześmiać. Spojrzała z rozbawieniem na narzeczoną i mrugnęła do niej porozumiewawczo. Strażak bardzo szybko porzucił swoje podchody na rzecz przejścia do meritum.
Chyba mu nie odmówisz? — Darling sprzedała Emmie kuksańca w bok. Jakkolwiek Jett by się nie wydurnił, musiała go wspierać i robić za jego skrzydłową. — No tylko spójrz na niego — ruchem głowy wskazała na tego absolwenta Wyższej Szkoły Bajeru. — Nie dość, że potrafi tańczyć, to od razu widać po oczach, że ma szczere intencje. I ma fajnego psa — dodała, co akurat było bardzo ważne i dobrze o Donovanie świadczyło. I to nie tak, że porzucał brązowego labradora na pastwę losu, kiedy musiał zostawać na wielogodzinnych dyżurach, bo psiak zostawał wtedy pod opieką jego siostry. — Jett, pokaż jej kapitana Sniffa — zachęciła kumpla szerokim uśmiechem. Musiał działać szybko, zanim Emma zdąży się rozmyślić!

przetańczyć z tobą chcę całą noc
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Machnęła ręką na to całe jej gadanie o loteriach. Takie racjonalne podejście zawsze psuło zabawę. Po co zaprzątać sobie głowę takimi głupotami? Jakby chciała skupiać się na czymś zbudowanym na rozsądku to teraz dla zabawy czytałaby jakieś zasady BHP, a nie skupiała się na kuponie. Musiała się zastanowić, czy lepiej wybrać liczby samodzielnie czy jednak na chybił trafił. Postanowiła ostatecznie posłać dwa kupony. W przypadku pierwszego zdała się na los całkowicie, w przypadku drugiego wybrała to, co podpowiadało jej serce. Na bank w którymś z nich będzie jakaś wygrana i wtedy pokaże Teddy, co to znaczy dobra zabwa.
— Kręcisz nosem, a jak wygram miliony, to nagle będą dla nas? No patrzcie ją — prychnęła, udając oburzoną. Sprawa była jednak bardziej niż oczywista. Wiadomo przecież, że cokolwiek wygra, to wyda na jakieś rzeczy związane z nimi. Wszystko jedno czy będzie to nowy dom czy po prostu kolacja, z którą nie udało im się ostatnio. A jak nie wygrają niczego, co było oczywiście bardzo mało prawdopodobne? Też sobie dadzą radę. Mogły oprzeć spędzanie czasu na niczym. Na przykład mogły posiedziec razem nie mając niczego na sobie. To od kilku miesięcy wychodziło im przecież doskonale, co nie znaczy, że powinny osiąść na laurach i nie sprawdzać, czy potrafią jeszcze lepiej. To mogły robić zarówno bardzo biedne, jak i bardzo bogate. Pieniądze w żaden sposób na to nie wpływały, bo niby jak?
Rozmowa między Jettem a Emmą powoli nabierała rumieńców. Może one im teraz na dobrą sprawę przeszkadzały? Powinny się zmyć do domu albo wynająć po prostu domek tutaj i dać im święty spokój na celebrowanie nowej znajomości. Rozkręcali się coraz szybciej i cholera wie, co jeszcze im przyjdzie do głowy. A jak zaczną się nagle obściskiwać? Ach te mieszane pary, zawsze tak bardzo lubiły się obnosić! Dobrze, że Teddy i April nigdy nie przyszło do głowy, żeby robić takie rzeczy na oczach znajomych. A nie, chwila, przecież odwalały taki szajs bez przerwy. No dobra, ale one były w uciskanej mniejszości, więc im wolno. Musiały jakoś radzić sobie z frustracjami, które z tego wszystkiego wynikały, prawda? No nieważne zresztą. Finch uśmiechnęła się ciepło do przyjaciółki, gdy tylko zobaczyła, jak Donovan się stara. Nawet Teddy od razu zaangażowała się jako jego skrzydłowa! Nie było w tym zbyt wiele subtelności, ale kto bawiłby się w takie głupoty w ich wieku? Subtelni to oni mogli być osiem lat temu. Teraz nie ma czasu! Każdy dzień zbliża nas do śmieric, trzeba mówić wszystko wprost i brać los w swoje ręce.
Zgodziłabym się nawet bez tych wszystkich dodatkowych argumentów, ale skoro w gę wchodzi jeszcze pies, to jestem tym bardziej przekonana zapewniła. Łapanie Burnett na zwierzęta to był naprawdę dobry pomysł. Zgarnęły jej przecież kota sprzed nosa, więc takie kuszenie psem mogłoby się opłacić. Spojrzała na ekran telefonu strażaka, na którym pokazał jej kilka uroczych zdjęć swojego czworonoga. Była wyraźnie rozanielona.
Jest absolutnie przesłodki. To co, pierwszą randką będzie spacer czy boisz się, że kapitan Sniff skradnie całą uwagę?Spojrzała na Donovana znad telefonu. Trudno było nie zwracać uwagi na Jetta, to taki wielki chłop, ale w starciu ze słodkim pieseczkiem każdy był w stanie pójść w odstawkę.

razem ze mną kundel bury penetruje wszystkie dziury
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spojrzała na nią ze swoim pożal się boże wcale niewesołym uśmiechem, uświadamiając sobie, że to przecież tak nie działa i pieniądze, które hipotetycznie wygrałaby April, wciąż należałyby do April. Teddy nigdy nie zaglądała jej w portfel i nie śmiałaby prosić, żeby podzieliła się z nią wygraną. Nie była taka. Pewnie nawet gdyby Finch sama wyszła z taką inicjatywą, strażaczka nie przyjęłaby od niej nawet dolara. Dalej uważała, że pieniądze szczęście nie dają ale wszystko bez pieniędzy to chuj, więc dlaczego nagle miałaby zmieniać zdanie? W dzieciństwie niczego jej nie brakowało, ale jak poszła na swoje to bywało różnie. Zwykle nieciekawie i gdyby nie Theresa i Trevor, to nawet nie miałaby gdzie mieszkać, bo to oni pomogli jej dokonać zakupu loftu. Inaczej musiałaby się tułać po wynajętych pokojach, co w sumie nie byłoby takie złe, skoro i tak rzadko bywała w domu.
Nic się nie martw. Jak wygrasz te swoje miliony, to będą tylko twoje — uspokoiła ją od razu i wyciągnęła rękę, żeby pogładzić ukochaną po policzku. Miała tylko nadzieję, że narzeczona nie przepierdoli swoich oszczędności, bo dopiero byłoby nieciekawie. Wtedy Darling pokazałaby jej, jak klepać słodką biedę, bo w tym akurat miała wprawę.
Nie widziała powodów, dla których miałyby się ewakuować z pomostów. Na razie Jett i Emma trzymali rączki przy sobie. Jak widać, potrafili zachować się w towarzystwie. One też wcale nie obściskiwały się na oczach znajomych, zwykle znajdowały sobie ustronne miejsce. Kiedy macały się na oczach innych? Teddy jakoś nie umiała sobie przypomnieć.
Oczywiście Jett ma do zaoferowania o wiele więcej, nie tylko psa — zapewniła, robiąc już nie tylko za skrzydłową, ale też za adwokata. Paul byłby z niej dumny. W innym wcieleniu. I w innym uniwersum. — Powiedzmy sobie szczerze, nie zadawałabym się z nim, gdyby był skończonym kretynem — wyszczerzyła się głupkowato do przyjaciela, który skarcił ją wzrokiem, jakby robiła mu kiepski PR. Ale zdjęcia brązowego labradora zadziałały na Burnett i wcale nie trzeba było bardziej się starać.
Na wzmiankę o randce, Donovan ożywił się i popatrzyła na Emmę. Aż mu się oczy zaświeciły z podekscytowania.
Jasne, możemy iść na spacer. Już dawno pogodziłem się z tym, że kapitan Sniff zaskarbia sobie uwagę każdego, więc zadowolę się drugim miejsce — pokiwał głową, doskonale zdając sobie sprawę z tego, na czym stoi. Pies był kartą przetargową, ale jego urok miał też swoje minusy, bo przyćmiewał strażaka. Mógł wychodzić ze skóry, a i tak ostatecznie to labrador zyskiwał wszystkie głaski i buziaczki.
Teddy wyjęła stopy stopy z wody i wystawiła je na pomoście w stronę słońca, żeby trochę wyschły, zanim naciągnie na nie skarpetki.
Ale to chyba nie idziecie już teraz na tę randkę, co? Chyba weźmiecie z nami udział w tych pojackich zawodach? — zerknęła podejrzliwie najpierw na Donovana, a potem na Burnett. Gorzej, jak oboje schlają się tak, że trzeba będzie ich przenocować w domku nad jeziorem. No nic, ułoży się ich obok siebie gdzieś na wolnym wyrku i niech sobie aniołki słodko śpią, kiedy ona z April będą okupować balię na werandzie. Nie zostawią ich przecież na pastwę losu i nie wsadzą do Ubera, który wywiózłby ich nie wiadomo gdzie. Najważniejsze, żeby po prostu nie przeszkadzali im, kiedy Darling będzie przypominać narzeczonej to, co robiły w Mont-Tremblant.

:teddyiapril:
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Walnęła ją w ramię, kiedy stwierdziła, że nie będzie się mieszać do jej milionów. Pomijając fakt, że nie wygrała ani grosza, nie pasowała jej ta wizja. Na tym polegało partnerstwo, że będą się dzielić dobrobytem i korzystać z niego wspólnie. Gdyby jednak trafiła na te miliony, to przecież postawiłaby im za to piękny dom. Należałby do ich obu, a nie tylko do April. Teddy wcale nie musiałaby pytać o zgodę, czy może w nim przebywać. Nie spałaby w pokoju gościnnym i miałaby bardzo dużo do powiedzenia w kwestii wykończenia domu. Czy wszystkie pieniądze poszłyby na mądry cel i Finch nie przepierdoliłaby ani grosza? Wiadomo, że nie. Nie byłaby sobą, gdyby nie wydawała trochę na głupoty, a wbrew pozorom, często lubiła bycie sobą. Czasem oczywiście trafiał ją od tego jasny szlag i wolałaby być kimkolwiek, byle nie April Finch, ale takie myśli nachodziły ją coraz rzadziej. Nadal nie wierzyła w to, że znikną całkowicie, ale mniejsza intensywność na ten moment jej wystarczała. Pech chciał, że musiały obejść się smakiem w kwestii milionów zdobytych właściwie zerowym kosztem, ale to wszystko przez to, że Kamila wybrała jakieś durne liczby i kostki ich bardzo nie chciały wylosować. No nic, nadal będą cisnąć się w lofcie. Do tej pory się sprawdzało.
Nie mam żadnych wątpliwości w kwestii jakości twojego gustuoceniła, ruchem głowy wskazując na April. Skoro Teddy przyjaźniła się z nią od tylu lat, a teraz chciała wejść z nią w związek małżeński, to musiała znać się na rzeczy! Burnett wiedziała, że lubią się nie tylko przez to, że ze sobą pracują. Dopiero poznawała Donovana, ale zdarzyło jej się przecież o nim słyszeć od April i nigdy nie uznała, że to musi być jakiś skończony kretyn.
W takim razie jesteśmy umówienizgodziła się, uśmiechając się do strażaka. Dobrze, że nie był zazdrosny o własnego psa, to dopiero byłoby niezręczne! Pewnie był jednym z tych, którzy wyrywali na słodkiego pieseczka. Kto wie, może ich historia potoczy się tak jak w 101 Dalmatyńczyków? Burnett wprawdzie nie miała własnego psa, ale April była gotowa pożyczyć jej Liarę, jeżeli to tylko ma rozbudzić w kimkolwiek romantyczne odczucia. Oby tylko to nie rozbudziło zbyt wielu odczuć w kapitanie Snffie.
Jasne, że weźmiemy zgodziła się, kiedy wszyscy zaczęli podnosić się z miejsc, żeby otrzepać dupska i udac się z powrotem w stronę baru. Ciągnęło ich w jego stronę jak ćmy do lampy. Mogli tam zostać, zamiast się tak kręcić w tę i z powrotem! Wszyscy byli jeszcze w bardzo dobrej kondycji. Nikt nie zdążył się spić, bo mieli ze sobą najwyżej dwa piwa. W zawodach jednak nie chodziło o żadne sikacze, a walenie szotów, co rozrusza ich na pewno dużo szybciej.
— Tym razem musimy zrobić chyba zawody indywidualne, co? Tylko co będzie do wygrania? Granie o samą satysfakcję to lipa — Spojrzała na narzeczoną, a potem na swoich przyjaciół, oczekując jakichś wybitnych pomysłów.
— Tylko nie mówcie, że gramy o pieniądze, bo jeszcze nie wiadomo, czy jesteśmy obrzydliwie bogate — zaznaczyła od razu. Pewnie zrobi jej się przykro, gdy odkryje, że w loterii wygrała całe nic, ale no trudno. Chociaż biorąc pod uwagę, jak były blisko, to może warto uznać, że wygrała kilka dolarów, które zrekompensowało zapłatę za kupon? To nadal nie są sumy, o które warto się zakładać.

:teddy:
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To było akurat do przewidzenia, że jak Kamila wybierze jakieś liczby, to dziewczyny nigdy niczego nie wygrają. Ale to nic, Teddy wcale nie zamierzała się nad tym użalać i nawet zaśmiała się głośno, kiedy narzeczona uderzyła ją w ramię. Niby wiedziała, że gdyby się jakimś magicznym sposobem wzbogaciły, to Finch nie kazałaby jej koczować na ganku, zamiast mieszkać w pięknym dużym domu, ale skoro już wiemy, że nue wygrały całe nic, to nie musiała się dłużej nad tym zastanawiać. Problem rozwiązał się właściwie sam! Podobno ci, co nie mają szczęścia w kartach i innych grach, to mają szczęście w miłości, a one kochały się niesamowicie mocno. Dopóki nie musiały zdzierać tynku ze ścian, wszystko było tak, jak być powinno.
Zawsze uważała, że Donovan i Burnett pasują do siebie idealnie. Piękni ludzie powinni łączyć się w pary. A jeszcze jak dograją się pod względem charakterów, to już w ogóle idealnie. Wystarczyło na nich spojrzeć - mieliby ładne dzieci. Może nie tak śliczne jak te, które powstałyby z połączenia genów jej i April, ale wciąż bardzo ładne!
No to jesteśmy umówieni — Jett wyciągnął do Emmy rękę, chcąc przypieczętować ustaloną randkę. Kiedy miała się odbyć? Tego jeszcze nie wiadomo, ale oby jak najszybciej! I żeby im było na niej miło, bo potem będzie niezręcznie na kolejnych spotkaniach w większym gronie.
Donovan spojrzał jeszcze na Teddy, jakby nie dowierzał, że poszło tak łatwo. Ale czemu aż tak się dziwił? Fajny był z niego facet i naprawdę niczego mu nie brakowało. Czasami co najwyżej zachowywał się jak głupek, ale to niczego nie definiowało.
Dopili swoje piwa i ruszyli do baru, żeby oddać butelki i zapisać się na konkurs zachlewania mordy. Och, jaka szkoda, że narzeczona wcześniej nie wpadła na te pomysły z nagrodami, bo wtedy mogłyby w ramach przegranej zmusić tę dwójkę do randki, a tak to wcale nie trzeba było ich do niczego nagabywać, bo sami sobie wszystko ustalili. Poza tym czy to by była dla nich taka kara? No chyba niekoniecznie. Lepiej skupić się na nagrodzie tylko dla zwycięzcy i nie kopać przegranych.
To może nich każdy powie, co by chciał dostać, jak zostanie już sam na placu boju — zaproponowała strażaczka.
To ja bym chciał, żebyś wzięła za mnie jutrzejszą zmianę — oznajmił bez zastanowienia Jett.
Nie ma opcji — zastrzegła natychmiast Darling.
Dwie zmiany? — próbował dalej.
Niezła próba. Ale nie, spierdalaj. Mam już plany — odparła twardo. W normalnych okolicznościach pewnie nie miałaby nic przeciwko, ale strasznie napaliła się na tę noc w wynajętym domku i tym razem nie zamierzała iść kumplowi na rękę.
No dobra, to przez miesiąc nie chcę od was słyszeć żadnych wymówek, kiedy zaproponuję wspólne wyjście — popatrzył kolejno na wszystkie dziewczyny, zatrzymując na dłużej spojrzenie na twarzy Emmy. Ale kombinował! Jeszcze nie mieli za sobą jednej randki, a już chciałby spędzać z nią więcej czasu.
Teddy zerknęła wyczekująco na narzeczoną i Burnett. Sama potrzebowała jeszcze chwili na zastanowienie, co chciałaby otrzymać w ramach wygranej. Bo oczywiście zamierzała zwyciężyć. Jak Kamilka rzuci kostkami, to nie ma chuja we wsi, żeby było inaczej. Co tam w najgorszym wypadku mogło wydarzyć się w scenariuszu? Że Teddy się porzyga? Nie pierwszy i nie ostatni raz. Będzie dobrze, dopóki nie wyląduje w jakimś rowie i nie stwierdzi, że wraca tramwajem do Toronto.

:april:
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była zaskoczona, jak łatwo poszło z tą całą randką, ale też bardzo zadowolona. Życzyła przyjaciółce jak najlepiej. Chciała, żeby była szczęśliwa, a nie miała wątpliwości, że ona do tego szczęścia potrzebuje jakiegoś partnera albo partnerki. Nie była z tych, którzy mogą przeżyć całe życie bez związku, choć w kryzysowych sytuacjach swojego randkowania tak właśnie mówiła. Nie mogło być tak, że była w szczęśliwym (aczkolwiek nieco toksycznym) związku ze swoją pracą. Donovan też miał zbyt wielkie ciągoty do zostawania w jednostce, kiedy nie jest tam niezbędny, ale April podejrzewała, że – podobnie jak w przypadku Teddy – to kwestia tego, że nie do końca miał do kogo wracać. Pies to jednak nie to samo, co osoba partnerska, prawda? Skoro zarówno Darling, jak i Finch, udało się nieco ogarnąć pracoholizm, to i tej dwójce się uda. Kto wie, może nawet w tej konfiguracji? Byłoby absolutnie cudownie, gdyby mogli chodzić na podwójne randki i ogólnie żyć jako wielka, radosna rodzina do końca świata. Ale teraz to troszkę za bardzo wybiegamy w przyszłość. Nie byli jeszcze nawet na jednej randce, a tutaj się toczą rozmowy o życiu długo i szczęśliwie. Lepiej skupić się na małych krokach.
Słucha z uwagą tej wymiany zdań odnośnie do potencjalnych korzyści strażaka z wygranej. Potencjalnie miał największe szanse. Stereotypowo miał najlepsze warunki, bo był od nich wszystkich znacznie większy. Powinien wlać w siebie co najmniej dwa razy tykle, co którakolwiek z nich, ale alkohol bywa zdradliwy. Podobnie jak kostki. Czasem człowiek wstanie lewą nogą i to wystarczy, żeby impreza mu się skończyła dużo wcześniej niż powinna.
— Dobrze — zgodziła się, patrząc na niego nieco podejrzliwie. Brzmiało to niby w porządku, ale żeby aż miesiąc? Może okaże się, że Jett będzie wyciągał je w każdym możliwym terminie, gdy tylko ma wolne? Biorąc pod uwagę, jak często dzielił zmiany z Teddy, to tych okazji może narobić się sporo. Będą miały miesiąc pod znakiem Donovana? Niech będzie! Burnett również posłusznie się zgodziła, skinąwszy głową.
— To ja chcę od każdego dostać prezent, który wyrazi waszą kosmiczną miłość do mnie. Spokojnie, nie musicie wydawać więcej niż kilkanaście dolarów. Chodzi bardziej o gest — oświadczyła, szczerząc się z dumą z własnego pomysłu. Była ciekawa, na co mogą wszyscy wpaść, a poza tym, uwielbiała dostawać rzeczy.
Pójdziecie ze mną wszyscy na koncert do filharmonii. Niedługo ma być piękne wydarzenie, czterech mistrzów wiolonczel prosto ze Szwecji. Uśmiechnęła się rozmarzona, bo najwyraźniej Szwedzi słynęli nie tylko z tanich mebli i klopsików. Akurat w kwestii muzyki to też wiedzieli, co robią. Chodziło głównie o produkcję, ale kto wie, może i instrumenty klasyczne dawały radę? Wszyscy spojrzeli wyczekująco na Teddy, kiedy April zamówiła dla każdego po konkursowym szocie.
1d10
Kiedy Teddy wypowiedziała swoje życzenie, wszyscy radośnie chwycili za swoje kieliszki i na trzy cztery wlali je sobie do gardeł. Mina Burnett świadczyła o tym, że jej nie podeszło. Przytknęła rękę do twarzy, czując, że zbiera jej się na rzyganie. Odsunęła się od lady i wycofała kilka kroków, chcąc jakby co wymiotować do krzaków, a nie na przyjaciół, ale jakoś to przełknęła.
Co to, kurwa, jest? Spirytus z barwnikiem? Pierdolę, bawcie się sami. Żaden koncert nie jest tego wart stęknęła ciężko. Zostało ich na placu boju troje!

NIC TU WESOŁEGO NIE BĘDZIE JUŻ NIGDY
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Emma i Jett potrzebowali siebie nawzajem, właśnie po to, żeby ogarnąć swój pracoholizm. Kiedy Teddy i April w końcu udało się zejść, od razu wszystko zaczęło wyglądać inaczej! Początki co prawda były trudne i strażaczka musiała się nauczyć, żeby po zmianie wracać do domu jak człowiek, zamiast spać w remizie na pryczy i brać tysiąc dodatkowych dyżurów, ale świadomość, że ktoś na nią czeka, bardzo ją do tego motywowała. Z nimi na pewno będzie podobnie. Będą taką ich hetero wersją, tylko z psem zamiast kota. Tego psa to im trochę zazdrościła, ale kot też był w porządku!
Chciała już powiedzieć, że ma nadzieję spędzić najbliższy miesiąc w remizie, ale co za różnica, skoro Donovan i tak tam był? Dla niej nie miało znaczenia, czy będą widywać się w pracy czy poza nią. Była do niego tak przywiązana, że zupełnie nie przeszkadzał jej wizja widywania się poza jednostką.
Wysłuchała uważnie propozycji dziewczyn. Prezenty nie wydawały się zbyt skomplikowane, ale na koncert w filharmonii, Teddy skrzywiła się ostentacyjnie. Muzyka klasyczna i symfoniczna nigdy nie miała specjalnego miejsca w jej sercu, ale co mogło się wydarzyć? Najwyżej zaśnie tam z nudów i obudzą ją na sam koniec. Zawsze to jakaś opcja na dodatkowy odpoczynek.
Każdy z was ma przygotować mi jedzenie, które uważa za swoje popisowe danie — zdecydowała w końcu, bo nie było nic lepszego od jedzenia. A jeśli jest przygotowane przez kogoś innego, to już w ogóle bajka! — I będę was oceniać — dodała, wymierzając w nich po kolei palcem. Darling mogła poszczycić się fantastycznymi umiejętnościami kulinarnymi, a jej brownie z chili nie miało sobie równych, więc tym bardziej cała trójka będzie musiała się postarać, żeby pogładzić jej brzuszek.
Przechyliła swój kieliszek i spojrzała kątem oka na Emmę, która wyglądała tak, jakby miała się zaraz porzygać. I niewiele brakowało, żeby faktycznie puściła pawia. Potem opróżniła kolejny, przyglądając się Donovanowi i jego nietęgiej minie. Momentalnie zrobił się na twarzy cały czerwony, powieki mi podpuchły, a oczy podeszły łzami.

1d10

Czy w tym jest jęczmień? Mam uczulenie na jęczmień — odchrząknął i chwycił się za szyję. No tak, jeszcze tego brakowało, żeby im się tutaj przekręcił! Uniósł ręce w obronnym geście, dając im do zrozumienia, że nie da więcej rady. Bardzo chciałby spędzić z nimi calutki miesiąc, ale zdrowie jest jednak ważniejsze. Wyciągnął z kieszeni spodni listek tabletek na alergię i wrzucił sobie do gardła od razu trzy.
Teddy zamrugała kilkakrotnie i uśmiechnęła się do narzeczonej. Zacisnęła palce na swoim kieliszku i uniosła go w geście toastu. Kto by się spodziewał, że to one dwie dotrą do ścisłego finału, kiedy to Jett był faworytem?
To co? Decydujące starcie gigantów? — rzuciła z łobuzerskim uśmiechem, przystawiając szkło do tego, w dłoni Finch. Niech wygra ta, która lepiej rzuca kostkami!

:april:
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Summer by the Lake”