30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jej przyjaciółka rozlewała się po kanapie coraz swobodniej. Podobna rzecz działa się z jej myślami. Nie była pewna, czy powinna dalej próbować za nimi nadążać i co tak naprawdę z nich wynika. Sprawiała wrażenie pogubionej w samej sobie i może Finch nie powinna wpychać ją w ten labirynt myśli jeszcze głębiej, zadając dodatkowe pytania? To pewnie byłoby uprzejme. Ale trudno było jej się powstrzymać. Chciała dobrze ją zrozumieć i chciała, by przyjaciółka czuła, że może jej powiedzieć wszystko i zawsze. Nawet jeżeli miała do powiedzenia same jakieś dureństwa. Finch przecież zawsze jej wysłucha. Przekrzywiła nieznacznie głowę, próbując wyobrazić sobie perfekcyjną kandydatkę. Nie miała pojęcia, że Teddy mówi o sobie samej, bo niby skąd miała to wiedzieć? Przyjaciółka nigdy nie powiedziała, że chciałaby przenieść ich relację na inny poziom, a przecież nie będzie takich rzeczy zgadywać na ślepo. Same jakieś ujarane sugestie to za mało, by we właściwy sposób do niej dotrzeć.
— Zdecydowanie jesteś super. Jesteś też ładna, zaradna, zabawna i niegłupia — zapewniła, uśmiechając się łagodnie. Nie próbowała jej wmawiać jakichś bzdur, żeby ją uspokoić. Naprawdę tak uważała. Nie miała też wątpliwości, że Teddy była doskonałą kandydatką na partnerkę, tylko po prostu... nie dla niej. Z jakiegoś powodu przecież nadal były przyjaciółkami. Tak pewnie miało być. Powinny być swoimi świadkowymi na ślubach, a nie brać go ze sobą. Los splótł ich życia w takiej, a nie innej formie i tyle. Czy miał rację? April bardzo nie chciała teraz się nad tym zastanawiać.
Zaśmiała się krótko, gdy przyszła strażaczka zrzuciła na nią całą winę. Mogła się tego spodziewać! Bardzo często przecież z własnej woli brała winy całego świata na własne barki, ale po tym często dochodziła też do wniosku, że nieco dramatyzowała i to była kwestia jej zestresowanego mózgu. Wyglądało na to, że od początku jednak wiedziała, co jest pięć. Wszystkie te nieudane związki to była jej wina i właściwie to miała jakiś marny i dziwaczny gust. Takie informacje wypływały z treści, które wypluwała z siebie teraz Teddy. Finch zrobiłoby się pewnie trochę przykro, gdyby przyjaciółka tak skutecznie nie próbowała jej rozpraszać kolejnymi pocałunkami.
Serce przyspieszyło do niezdrowego tempa, gdy Teddy zsunęła z niej koszulkę i zaczęła walczyć ze stanikiem. Sytuacja eskalowała coraz szybciej i żadna z nich już nad tym nie panowała. Przylgnęła jeszcze bliżej przyszłej strażaczki, chcąc, by ich ciała wreszcie zlały się w jedno. Nie, to było durne. W ten sposób jej przecież nie rozbierze. Oderwała się tylko po to, by móc zsunąć z Teddy koszulkę. Wgryzła się w skórę przy odsłoniętym obojczyku, a jej dłoń przemknęła po udzie dziewczyny, zmierzając prosto w stronę pasa spodenek. Wsunęła palce za materiał, jakby chciała zsunąć go z Darling, zapominając, że najpierw wypadałoby je rozpiąć, bo tak byłoby łatwiej. To wszystko wina narkotyków! April zapominała o całej masie rzeczy. Nie pamiętała, jak skutecznie rozbiera się kobietę, nie pamiętała, czemu powinny już dawno przestać i nie pamiętała, kto konkretnie czekał na nią na zewnątrz i teraz pewnie uporczywie jej szukał.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przemawiało przez nią THC i April w ogóle nie powinna jej słuchać. Trzeźwa Teddy, nawet jeśli czasami zastanawiała się nad ich relacją, nie odważyłaby się na żadne tego typu wyznania. Całe szczęście, że Finch nie podłapała, że Darling mówiła o sobie, bo przynajmniej nie zrobiło się niezręcznie. Chociaż trudno stwierdzić, czy w takim stanie przejęłaby się czymkolwiek. Potrafiła wydusić z siebie - na okrętkę, ale jednak - pragnienia, które zalegały gdzieś z tyłu jej głowy, więc chyba jakiekolwiek uwagi przyjaciółki spłynęłyby po niej jak po kaczce. No i miały o wiele przyjemniejsze rzeczy do robienia niż pierdolenie. To znaczy, dokładnie miały do zrobienia pierdolenie, to po co to gadanie?
Uśmiechnęła, przyjmując do wiadomości komplement. Nie zastanawiała się nad tym, czy April tak ją tylko czaruje i przytakuje z grzeczności, czy naprawdę tak uważa. Mózg Teddy wyszedł z przyczepy i poszedł sobie gdzie indziej, a jej ciało dalej pozostawało w środku, spragnione pocałunków i pieszczot. W ten sposób przynajmniej nie sprawią sobie przykrości, a przecież wystarczyło powiedzieć coś, co druga strona zrozumiałaby inaczej i nieszczęście gotowe.
Westchnęła cicho, czując jej zęby na swoim obojczyku, a potem drugi raz, kiedy ręka April przemknęła po jej brzuchu i wsunęła się za pas spodenek. Teddy złapała ją za nadgarstek, ale wcale jej nie odepchnęła. Objęła ją w pasie i przekręciła tak, że teraz to ona znalazła się na górze. Zsunęła niżej ramiączko stanika, choć jeszcze nie wyswobodziła jej piersi spod materiału. Zamiast tego, podpierając się rękami po obu stronach materaca, zaczęła schodzić pocałunkami coraz niżej - od szyi, przez mostek, aż po brzuch, na którym zostawiła kilka wilgotnych śladów.
Tym razem to ona postanowiła wsunąć rękę w jej spodenki. Najpierw pamiętała o guziku, a potem przesunęła palcami po bieliźnie i uniosła głowę, spoglądając na przyjaciółkę. Chciała upewnić się, że April nie ma nic przeciwko, ale w jej oczach nie dostrzegła ani zawahania, ani sprzeciwu. Najwyraźniej obie przyszły tutaj w konkretnym celu. A że trochę poniosło je z tymi pocałunkami, to już zupełnie inna kwestia. Trudno było na razie żałować czegoś, czego jeszcze nie zrobiły.
Ty też jesteś całkiem fajna i ładna — rzuciła z uśmiechem, dopiero teraz odpowiadając na wcześniejszą pochwałę. No co? Trochę zaginała jej się czasoprzestrzeń. Ale tylko odrobinę!
Śmielej przesunęła palcami po materiale jej bielizny, a wyczuwalna pod nim wilgoć sprawiła, że Teddy nie zdołała powstrzymać uśmiechu. Zaraz jednak drgnęła i wyprostowała się gwałtownie, bo ktoś nacisnął na klamkę i z hukiem otworzył drzwi przyczepy. Darling spojrzała przez ramię, ale w ciemności trudno było jej rozpoznać stojącą w progu sylwetkę. Jakoś nie pomyślały, kiedy wchodziły do środka, żeby przekręcić zamek. Ale czy one w ogóle myślały logicznie, podejmując decyzję o ucieczce spod altanki i ukryciu się w przyczepie? No chyba nie.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”