ODPOWIEDZ
27 y/o
Welkom in Canada
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
when we first met, I had no idea you would be so important to me
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Wendy ⊹ ₊ ⁺‧₊˚ ♡



Jedną z atrakcji, która niezmiennie wpasowywała się w obraz lata w Toronto były żaglówki cumujące przy jeziorze Ontario. Każdego lata mieszkańcy tłumnie wynajmowali sobie łódeczki, żeby oglądać miasto z ich poziomu, a przede wszystkim mieć trochę prywatności, po wypłynięciu na środek jeziora. Rodzina Petera miała jedną z łódek i co roku już na wiosnę wszyscy członkowie zapisywali się na listę kto kiedy bookuje sobie łódkę. Peter, kiedy tylko zabookoował termin, zaraz napisał do znajomych, czy nie chcieliby skorzystać. Każdy odpowiedział twierdząco, bo rejs po Ontario to już była taka mała tradycja. Peter co prawda jeszcze nigdy nie zapraszał na łódkę Wendy, może dlatego, że zwykle był tutaj z Kristin, a może po prostu nigdy nie mogła? W każdym razie w tym roku jej nie przepuścił i jak tylko obiecała mu, że już noga jej aż tak mocno nie boli i da radę, to powiedział, że musi koniecznie wpaść. Wendy pewnie nie spodziewala się tego, ale kiedy przyszła na przystań, łódka którą mieli płynąć wypełniona była chłopakami z drużyny hokejowej, ich dziewczynam i koleżankami. Przedziwna to była mieszanka, ale Peterowi zależało na tym, żeby poznała jego znajomych... nawet jeżeli niektórzy z nich nie bli jego znajomymi tak do końca. Jak Jeff, który pojawił się tutaj jako plus jeden jednej z modelek i od samego początku zachowywał się tak, jakby to była jego łódka. Peterowi trochę przeszkadzała obecność Jeffa, bo był przecież wrogiem jego przyjaciela Galena, ale nie wywalił go, bo to byłoby nieuprzejme. Zresztą, humor mu się poprawił, kiedy tylko na pomoście zobaczył Wendy, która do nich szła. Przytulił ją na przywitanie i zaczął wszystkim przedstawiać. Pewnie znała już kilkoro osób, szczególnie tych, którzy byli również w Mediolanie, albo niektóre osoby, które pojawiły się na White Party. Nie były to na szczęscie same modelki i bogole, ale na pewno było kilka osób pokroju Jeffa, którzy byli tu raczej po to, żeby się polansować i zrobić kilka fotek. Niedługo po odcumowaniu w powietrze poszły pierwsze korki i szampan albo prosecco zostały polane do kieliszków. Peter obsługiwał żaglówkę jakiś czas, ale kiedy wypłyneli na jezioro, zawiązał supeł i poszedł w stronę Wendy, którą zresztą obserwował co jakoś czas, ciekawy jak odnajdzie się w tym towarzystwie. Akurat usłyszał jak Jeff opowiadał zainteresowanym, albo i nie, o swoim występie w Love is Blind Canada i o tym, jak Peach zostawiła go przed ołtarzem. Jego partnerka robiła przejętą minę, bo pewnie kupiła bajeczkę o tym, że chłopak na to nie zasłużył, ale Peter nawet nie próbował w to wnikać. Usiadł sobie z Wendy z boku i polewa jej jeszcze do kieliszka.
- I co myślisz? Jest tu zbyt bogolsko? - zapytał z uśmiechem, ale pyta jej w sekrecie na ucho, żeby nikt nie usłyszał jak obgadują innych.
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Hot summer nights, mid-july, when you and I were forever wild. The crazy days, city lights, the way you'd play with me like a child.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Obrazek

2⃣ 1⃣


U w i e l b i a ł a lato! Ten czas, kiedy można było spędzać całe dnie nad jeziorem, a ewentualnie gdy się pracowało to popołudnia. Kurde, nawet wieczory były ekstra, bo zawsze ktoś rozpalił jakieś ognisko, albo rozkręcił imprezę na brzegu. Takie spontaniczne akcje przyciągały ją, albo ona je przyciągała — bez różnicy. Do szczęścia potrzebowała koca, ręcznika, stroju kąpielowego (choć niekiedy on wydawał się zbędny) i dobrego towarzystwa, a to ostatnio też przyciągała. Jednak jej wakacyjne spędzanie czasu mocno różniło się od tego żaglówkowego chillowania Petera, ona co najwyżej dryfowała na dmuchanym kółku parę metrów od brzegu, a nie zapuszczała się w dal jeziora z jego znajomymi. Szczególnie, że głównie na żagle to zabierał Kristin, która na to zawsze znalazła czas, by go odwiedzić. W tym roku wszystko jednak miało wyglądać inaczej, a ona korzystając z wolnego czasu postanowiła wypłynąć z nim na jezioro. Jakież było jej zdziwienie, gdy postawiła swoje nogi na przystani i zobaczyła tłum ludzi, który wypełniał łódkę. No raczej spodziewała się kameralnego wypoczynku na wodzie, a nie grubszej imprezy, ale Gardner miała to do siebie, że potrafiła się dopasować, więc westchnęła lekko, wzruszyła ramionami, wypięła pierś do przodu i postanowiła się zmierzyć z wyzwaniem. Nie była co prawda przygotowana na bogacką imprezę i możliwe, że jej stylówka prawdopodobnie odbiegała od ogólnie przyjętych norm, ale Wendy nie była osobą, która by się tym przejmowała w jakikolwiek sposób. Wtargnęła radośnie na łódkę z niewielką torbą pod ręką, w której skrywała krem do opalania, książkę i ręcznik, szybko dołączając do grupki chłopaków, którzy należeli do drużyny hokejowej, by przywitać się z Woodiem stojącym obok Petera i oczywiście z sprawcą całego zamieszania, którego uraczyła długim przytulasem. Chwile później już przemykała wśród ludzi, których w większości nie nie znała prawdę powiedziawszy, Peter jej przedstawiał kolejne osoby, a jej imiona mieszały się w głowie już przy pierwszych trzech osobach, więc połowy pewnie i tak nie spamięta. W końcu przysiadła w jednym miejscu z prosecco, które ktoś wsunął jej do ręki, a ona nie odmówiła i wpatrywała się w Jeffa nie mogąc sobie przypomnieć skąd typa kojarzy? Wpadła kiedyś na niego, czy jak?! Dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego, że typ był w Love is Blind i dotarło do niej, że faktycznie mieli tu przekrój od modelek, przez zawodowych sportowców, aż po gwiazdy telewizji. — Mój wskaźnik bogolstwa wywaliło ponad skale — zaśmiała się spoglądając na niego z rozbawieniem. — Nie spodziewałam się takiej imprezy prawdę mówiąc — nie żeby brzmiała na zawiedzioną, raczej zaskoczoną. — Moja wyobraźnia podpowiadała spokojne dryfowanie, opalanie na rufie, skoki do wody… — w zdecydowanie bardziej kameralnym otoczeniu. — Co u ciebie? Korzystasz z chwili przerwy czy już szykujecie się do nowego sezonu? — uważając osobiście, że to z braku pracy chodziły mu po głowie myśli o dziecku w pierwszej fazie swojego singielskiego życia! Wciąż nie mogła wyjść z szoku po tym, jak usłyszała z jego ust taką deklarację.
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
27 y/o
Welkom in Canada
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
when we first met, I had no idea you would be so important to me
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Nie? A czego się spodziewałaś? - kiedy już usiadł obok Wendy, zerknął po ludziach, zastanawiając się jaki obraz jachtowego rejsu miała w swojej głowie. Mógł tylko zgadywać, że może sądziła, że będzie tu pięć góra sześć osób, że wezmą sobie mniejszy jachcik i będą czilować na słoneczku. Taka intymna wersja też miała swoje uroki. Mogłoby być może nieco intymniej, chociaż teraz kiedy wszyscy ludzie są zajęci sobą, oni mogą sobie w spokoju pośmiać się do siebie i porozmawiać, a przy okazji mają innych na widoku, więc można też ich poobgadywać. Wendy rozpościera przed nim obrazek, a Peter opiera się łokciami o brzeg łodzi.
- Wbrew pozorom taka większa łódź potrafi też płynąć wolno, a jeżeli będziesz chciała, to możemy zawsze wskoczyć do wody - puścił jej oczko i kończy drugi albo trzeci kieliszek prosecco. Dziś bardzo szybko pije kieliszki, możliwe, że to kwestia tego, że teraz jest już wolnym strzelcem. - Wziełaś strój? - pyta głupkowato, ale pewnie dlatego, że jak tak zerka na nią w tej koszuli to ciężko mu określić, czy te sznurki to są od normalnego stanika czy od takiego do pływania. Bo jakieś sznureczki zauważył i teraz też jego spojrzenie się tam przesunęło, chociaż zaraz wraca spojrzeniem do jej oczu. Dziś w mocnym świetle popołudniowego słońca miały odcień bardziej zielonkawy.
Szkło od kieliszka robi się jakieś miękkie w jego dłoniach, i wie, że to oznacza tyle, że należy mu się dolewka. Wypija do końca i zaraz sięga, żeby sobie dolać. No i jej też, chociaż akurat Wendy upiła dopiero z dwa łyczki.
Praca, praca, och nie chciał gadać wcale o pracy, ale faktycznie trochę zdążyli się nie widzieć i Wendy mogła nie wiedzieć, szczególnie, że co mu teraz zostało poza pracą skoro dziewczyny nie ma!? Tylko pieseczek, nowy siostrzeniec i randki, randki.
- Oj, żebyś wiedziała, mamy mnóstwo pracy przed nowym sezonem. Wymyśliłem taki nowy system mierzenia i ewalucji naszych zawodników, ale o tym szzz - przykłada palec do ust, żeby na przykład takie Woody nie usłyszał co on tam opowiada. Rozbawiony zerka w jego kierunku, bo Woddy to też jest podrywacz, teraz stoi pomiędzy dwoma modelkami i im opowiada co nowego zrobił i ile bramek strzelił. - Dobrze, że mam Domi, bez niej chyba bym zginął. Na przykład nie wiem jak ty żyjesz bez asystentki Wendy, nie chciałabyś żeby Domi też ci pomagała? Ona jest bardzo chętna - zareklamował swoją asystentkę, ale chyba w żartach, bo akurat ciężko by było zeby Domi ogarniała poza pracą jeszcze życie Wendy. No chyba, że będzie pracowąła całymi dniami i nocami. Z tego co jednak zauważył Domi nie powiedziała mu jeszcze nigdy nie, kiedy wymyślał kolejne zadanka. Na przykład jak poprosił, żeby ogarniała kwiatki dla Kristin jak tam ieszkała za granicą, to Domi je skombinowała. Poszła nawet do sklepu sprawdzić który jubiler ma najfajniejsze pierścionki zaręczynowy. I potwierdziła podejrzenia Petera, że Tiffany.
Peter znów spogląda uważnie na Wendy. Jak zwykle promieniała, a do tego roztaczała taką miłą aurę, że rozmawiając z nią czuł się jak w domu.
- Jak przygotowania do Burning Mana? Wiesz, że połowa tych ludzi jedzie na ten festiwal? - zdziwił się jak to usłyszał i teraz też w takim zdumieniu jej opowiada - O na przykład Ola i Jamal - pokazuje brodą na parkę modelki wysokiej chyba na dwa metry i na jej czarnoskórego chłopaka niższego ale za to odwalonego jak Kanye West.

Wendy Gardner
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Hot summer nights, mid-july, when you and I were forever wild. The crazy days, city lights, the way you'd play with me like a child.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sama nie wiem, chyba myślałam, że będzie kameralniej… — trochę głupio było jej przyznać, że chyba liczyła na wspólnie spędzony dzień bez otaczania się masą bogackich i wstawionych ludzi. Czy było coś złego w tym, że chciała spędzić z nim dzień, a nie z całą rzeszą jego znajomych? Szczególnie, że po White Party widzieli się tylko raz i była nieźle zrobiona lekami, w efekcie pamiętała to wszystko jak przez mgłę. Zastanawiała się nawet czy tylko ona wtedy bredziła, czy jemu też się udzieliło, gdy odpalił się na temat dzieci. Może współodczuwał jej odlot i finalnie wcale tak nie myślał, prawda? Pozostawało się jej jeszcze trochę łudzić, że tak było, bo jeśli faktycznie chciał mieć dzieci tak prędko, to ona zdecydowanie nie była na to gotowa. Znaczy, co? Czemu w ogóle rozważała się w tej kategori?! No rzecz w tym, że nie rozważała, raczej uznała to za jasny sygnał, by w końcu poukładać sobie ten cały harmider w głowie, jaki w ostatnim czasie dział się wobec niego. Pewne rzeczy sprawiały, że zaczynała bujać w obłokach, jak chociażby wtedy gdy zerwał z Kristin i w wyobraźni otwarły się dla niej drzwi do wielu nowych możliwości. I teraz nagle wpadał tekst o dziekcu, a wcześniej otwarte bramy zamykały się z hukiem. Zwyczajnie zdała sobie sprawę z tego, że jej uczucia mogą nie iść w parze z tym, na co była gotowa, by układało się to dla nich w szczęśliwą całość.
No pewnie, że wzięłam strój — przytaknęła i nawet trochę odsłoniła ramię, koszulę, coś więcej, kto wie? I pokazała tym samym biały strój, który był jednoczęściowy i w sumie mógł zostać uznany za zwykłą część bielizny, tak zwanym body, ale ubrała go z zamiarem beztroskiego skakania do wody. Tym, razem sprawdziła, czy nic przypadkiem nie prześwituje!
Z tego co już zdążyła się zorientować w tym hokejowym świecie wiedziała, że lipiec i sierpień są najbardziej łaskawe pod kątem znalezienia wspólnego czasu, bo były istnymi wakacjami pomiędzy sezonami. Znała jednak też Petera, który poniekąd pracą żył, więc wiedziała, że nie mógłby całkiem jej sobie odpuścić. Szczególnie, że zbliżał się wrzesień, a machina ruszała do nowa.
Ooo, to lepiej mi nie zdradzaj szczegółów Peter, bo wiesz jak jest — zaśmiała się spoglądając kątem oka na Woddiego, co to już czarował jakieś panny. — Puci bajerę i laski trzepią ozorem, jeszcze się wygadam niespecjalnie i co będzie — oczywiście, że sobie żartowała, bo Hallewell był dla niej jak kumpel, a nie obiekt cichych westchnień. Tylko rzecz w tym, że ona już nie rozmyślała o hokeiście, a o jakiejś pannie. — Która to Domi? — no jasne, że pewnie wiele o niej słyszała, ale jakoś dziwnym trafem nie miała okazji jej poznać. — Jest tutaj? — zaciekawiła się wcale nie dlatego, że stwierdzenie ona jest bardzo chętna w zestawieniu asystentka w jej głowie wywoływało jakieś niepoprawne zwarcie, do którego nie miała prawa. — Mogłaby podcierać tyłki Krabikom, nikt za tym nie przepada, a samo się nie zrobiasystentka od dwójki; wypaliła nim zdążyła ugryźć się w język i uśmiechnęła się szeroko. — Żyję bez asystentki jak pierdyliard innych osób na tej ziemi i żyje się mi wspaniale — choć niewątpliwie w jej życiu panuje chaos, a spóźnienia są normalnością — ale miło z jej strony — choć szczerze wątpiła, by dziewczyna była chętna do pomocy akurat jej.
Kompletuje stroje i różne rzeczy, a z Williamem wpadliśmy na festiwalową edycję b i n g o! Będzie ekstra! Może sam się przekonasz, o ile będziesz chciał jechać. Myślałeś coś o tym? — zapytała, ale nieprzesadnie chciała na niego naciskać. Chociaż jeśli faktycznie planował dziecko w ciągu roku to będzie to idealna okazja, by się wyszumieć, niech to dobrze przemyśli!

Obrazek
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
27 y/o
Welkom in Canada
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
when we first met, I had no idea you would be so important to me
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Woody? - zdziwił się, na jej reakcję, odczytując ją tak, że skoro na niego spojrzała i mówiła, że puści bajerę, to że on ku niej te bajery głównie puszcza. Zastanawia się szybko kiedy to się mogło wydarzyć i łączy kropki, że po Mediolanie. Niezbyt mu się to spodobało, bo on do Mediolanu Wendy wziął po to, żeby spędziła z nim czas, a nie po to, żeby poznała jakiegoś sportowca, który skradnie jej serce. - Więc wy kręcicie? - próbuje wybadać, niby po minie nie idzie wyczytać, że mu się to nie spodobało, ale jego oczy już się skupiają na Wendy, bo nie przepuści, musi się zaraz dowiedzieć co i jak, co łączy Wendy z młodym hokeistą.
Rozproszył sie na chwilę i ogląda, jakby wcale nie wiedział, gdzie jest jego asystentka. No dobrze wiedział, gdzie jest, bo obrabiała teraz listę możliwych lokalizacji w których mógłby zamieszkać jej szef.
- Niee... - przeciąga i patrzy znów na Wendy - Kurcze, aż mi głupio, sądzisz, że powinienem ją zaprosić? Teraz dałem jej takiego taska, żeby mi znalazła mieszkanie więc pewnie lata po spotkaniach... a pewnie by jej się spodobało na jachcie - biedna Domi, tak ciężko pracuje i nawet po godzinach, a on nawet nie pomyśli, żeby ją wziąć na łódkę. Już nie wspominając o tym, że to tylko z jej przyczyny mają tu takie zaopatrzenie i katering, bo to ona zajęła się przygotowaniem całej imprezki. - No nie wiem, nie chciałem jej wiesz zmuszać do siedzenia z szefem po godzinach - tak rozkminia, ale jak teraz to powiedział, to odrazu do niego dociera, że mega słabo zrobił nie zapraszając jej na dzisiejsze party.
Uśmiechnął się lekko na odpowiedź Wendy, a jego niebieskie oczy znów utkwione w jej. Czy myślał o Burning Manie? Jasne, że myślał. Zabookował sobie w kalendarzu ten czas jako czas na wyjazd i był w ciągłym kontakcie z Dominique apropo tego czy na pewno może jechać i co ma tam zabrać. Ostatnio nawet mu przysłała jakąś walize ze strojami, ale jak to otworzył, to znalazł tam tylko jakieś żelastwo.
- Dominique mi kupiła jakieś dziwne ubrania na ten festiwal. Jakieś żelastwo, nie wiem zupełnie co mam z tym zrobić i jak to się nosi. Podobno tam się nie można normalnie ubierać, bo jak się jest za bardzo basic, to wywalają - wzruszył ramionami, nie do końca pewny czy dobrze zrozumiał dlaczego Domi mu wysyła jakieś śruby na lince i mówi, że to jest pasek. Wypił kolejny kieliszek i wyciągnął telefon, żeby pokazać jej zdjęcia ubrań - Tą maskę mi kupiła, bo mówi, że będą podobno ludzie wariować, jak to zobaczą. To jest od jakiegoś haute coture w ogóle, nawet nie chcę wiedzieć za ile ona to kupiła. A jeszcze takąkurtkę mi kupiła, no całkiem fajna, tylko nie wiem czy tkai piracki vibe tam pasuje. I jeszcze taki złoty dywan, ale to jest jeszcze lepsze. Słuchaj znalazła gdzieś takie świecące garnitury - parska śmiechem i przewija jej fotkę na której najpierw stoi w takim garniturze białym z niezbyt przekonaną miną, a potem już jak zgasło światło i on świeci. Uśmiecha się lekko pod nosem i scrolluje dalej - Ten trochę przesada, ja jak nie będę miał koszulki to się spalę i tyle z tego festiwalowania będzie. O, to mi się bardzo spodobało - zatrzymuje się na chwile na swojej fotce w tym białym stroju. No ciekawe ile chłopów będzie tak wygladać, ale tym się akurat nie przejmuje. Na chwilę się zawachał, ale w końcu dalej scrolluje pokazując się w takim outficie. - No, tak to tyle. A co to za gierka - zachecił ją do mówienia i wziął sobiej eszcze jednego drineczka.

Wendy Gardner
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Hot summer nights, mid-july, when you and I were forever wild. The crazy days, city lights, the way you'd play with me like a child.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Więc wy kręcicie? Parsknęła! Nie potrafiła się powstrzymać przed tą reakcją, ale pytanie Petera wyraźnie ją zaskoczyło. — Nie, my nie kręcimy — wyraźnie zaprzeczyła śmiejąc się lekko — trochę flirtujemy, ale on to chyba z każdym — ona zresztą też, taka z niej była nieporadna flirciara for fun, ale niegrzecznie było ucinać temat, gdy rozmowa zabawnie się kręciła. To jednak nigdy nie zmierzało do czegoś więcej, przynajmniej z jej strony. Każdy jednak kto znał Woodiego też nie spodziewał się niczego poważnego z jego strony, prawda? I nie, nie spała z nim choć raz w Mediolanie spędzili całkiem miło czas, kiedy Petera pochłonęły zupełnie inne obowiązki. — Wiesz jednak jaki on jest, ma gadane, a ja paplam trzy po trzy jak się mnie zbajeruje. Nic na to nie poradzę — rozłożyła ręce bezradnie i westchnęła ciężko.
No ja nie wiem czy ty to bardziej dla znajomych czy może dla pracowników robisz, no i nie wiem czy Domi jest dla ciebie bardziej jak pracownik czy może bardziej jak znajoma? — wyznała wzruszając bezradnie ramionami. — Zawsze możesz jej to wynagrodzić jakąś łódką dla niej i kilku jej znajomych. Może nawet bardziej się ucieszy z czegoś takiego niż z towarzyszenia szefowi z podczas imprezowania — ale nie miała stuprocentowej pewności, strzelała w sumie. On powinien znać ją nieco lepiej by to ocenić. — Szukasz nowego mieszkania? — zainteresowała się nie bardzo wiedząc co złego jest w starym. W sensie wiedziała, że szukał czegoś z Kristin ale skoro się rozstali to chyba z góry założyła, że przestał.
Uśmiechnęła się widząc reakcję Petera na wzmiankę o wyjeździe. Prawdę mówiąc chciała żeby z nią pojechał, ale jednocześnie nie dopuszczała do siebie takiej pewności, że tak się stanie, jakby obawiała się tego, co w ostatniej chwili mogłoby mu wypaść… bo przecież tak się zdarzało, niejednokrotnie. U niej kryzysem w robocie było co najwyżej to, że dziecko zaraziło ją jelitówką czy innym dziadostwem, na które nie miała wpływu i zamiast wakacjować się z nim na jednej z dzikich plaż, co najwyżej dziko zwracała zawartość swojego i tak pustego żołądka. Zdarzyło się jej to góra dwa razy, a Peterowi cóż, zdarzało się nieco częściej i nie miała mu tego za złe. Choć nie ukrywała faktu, że chciała spędzić z nim trochę czasu, bez względu na to co pieprzyła o niej zazdrosna Kristin.
Serio, powinieneś jej dać premię — stwierdziła z powaga słysząc, jak jego aststenka wybierała mu stroje na wyjazd, a chwilę później już oglądała zdjęcia wyświetlane na jego telefonie. — Ej, ale ta kurtka jest czaderska! — wykrzyknęła — I ta koszula taka nieco rozpięta, dżizas… — no hotówa, choć chyba nie powinna się, aż tak ekscytować tym co zobaczyła, co nie? Zanim jednak zdążyła się nad tym zastanowić i zawstydzić już pokazywał jej kolejne. — Też mam świecący kostium!! — matchy matchy! — No i weź, pod to a b s o l u t n i e nie możesz ubierać koszulki! Nie spalisz się, pewnie i tak będzie zadyma taka, że promienie słońca do nas nie dotrą — zażartowała — albo schowamy się w namiocie — we dwoje, będzie sobie mogła podziwiać klatę Petera w samotni, a nawet jeśli się spali to w sumie co?! Nasmaruje go jak będzie trzeba. Maślanką na przykład. — No ta twoja asystentka to się zna na rzeczy — przytaknęła, a na wspomnienie o grze wzruszyła bezradnie ramionami. — Jeszcze szczegółów nie mamy, ale to będzie coś jak bingo tylko zamiast cyfr zadania do zrobienia i kto pierwszy w rzędzie zrobi wszystko krzyczy bingo i wygrywa — ale znając ją i Williama nie będą to najmądrzejsze pomysły.

Obrazek
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
ODPOWIEDZ

Wróć do „Summer by the Lake”