Madox oparł rękę na łóżku obok Amry, kiedy pytał ją o Galena.
Jakiej odpowiedzi się spodziewał?
A jaką chciał usłyszeć?
Chyba nie taką, jak padła z ust dziewczynki, bo momentalnie się zamyślił. Czyli Galen nie był jej ojcem. Nie było tak jak zakładał, że zrobiła sobie dziecko z Wyattem. A do tego ona miała prawie sześć lat...
Ale kurwa przecież kiedy oni z Pilar parzyli się jak jakieś dwa króliki, kiedy zaliczali coraz to nowe, absurdalne miejsca, w których zaliczali też... siebie, a ona nie kazała mu używać gumek, to przecież się wtedy zabezpieczała. Tak mu powiedziała, pamiętał to, kiedy na skale powiedziała mu, że mogą...
To niemożliwe. To w takim razie kto był jej ojcem?
Madox aż podniósł spojrzenie na dziewczynkę, na jej ciemne oczy, na ten mały, zadarty nosek. Kogo mu przypominała?
Pilar. Tylko ją. Otworzył usta, jakby chciał ją jeszcze o coś zapytać, o to kto w takim razie był jej ojcem?
Pewnie tak.
Ale zaraz je zamknął. Bo po pierwsze to skąd ona miała to wiedzieć. A po drugie, kurwa, bał się odpowiedzi.
Przecież nie on.
On nigdy nie chciał mieć dzieci. Może kiedyś chciał...
Patrzył na nią i dopiero, kiedy wywaliła w jego kierunku język, tak samo jak on miał w zwyczaju, to mu kurwa dała do myślenia. Nie uśmiechnął się nawet. Tylko wciąż te jego ciemne oczy wisiały na jej twarzy.
-
Nic... - rzucił, kiedy do niego sięgnęła -
po prostu myślę... - i może nawet coś jeszcze by dodał, ale już zapytała go, czy chce zobaczyć
jak była mała -
ale jak? - bo Madox nie załapał od razu, że mogło chodzić o jakieś zdjęcia, o cały album. Wstał obserwując dziewczynkę, jak sięgała po album, nawet się ruszył, gdy klapnęła na tyłek, ale poradziła sobie świetnie.
Dobry pomysł, album. Może coś tam będzie?
Tylko co on chciał tam zobaczyć?
Zatrzymał się w pół kroku, bo chyba powinien iść...
Nawet się obejrzał na drzwi. Wyjdzie nimi i da im spokój. Pilar i jego... Kurwa. Pilar i córce Galena Wyatta. Ale ona nie była dzieckiem Galena.
Spojrzał na Amrę jeszcze raz, a kiedy przewróciła oczami, to on te swoje zmrużył -
dobra, pokaż - opadł koło niej ciężko na łóżko, a kiedy dostał album na kolana, to też przesunął po okładce wytatuowanymi palcami.
Pilar & Amra
-
Piękne - kurwa. Piękne? Co to w ogóle za słowa? I od kiedy on ich używał?
Ale czuł pod skórą jakieś dziwne uczucie. Jakąś rosnącą w gardle gulę. Popierdoli go zaraz.
A kiedy Amra otworzyła album jego spojrzenie od razu zatrzymało się na zdjęciu brzucha, od razu wiedział, że należał do Pilar, a potem zjechało na ten przekreślony napis, przesunął po nim palcami.
Co tam było...
D...a M...o...a
Dla? M...?
-
Co? - znowu dziewczynka wyrwała go z zamyślenia -
ale musiałaś być duża, skoro mama miała taki brzuch, bo ten jej jest... - płaski, to chciał powiedzieć, ale Amra zadarła głowę do góry, żeby na niego spojrzeć, a on już przekręcił kartkę -
a to? - pokazał kolejne zdjęcie. Ale na nim też była Pilar i Amra, jeszcze w jej brzuchu, potem było jakieś z Matiasem i ciotką, których przecież Madox znał. Nic z Galenem. Ani jakimś tam ojcem Amry.
Gdzie on kurwa był?
Siedział w pace?
Aż odchylił do tyłu głowę myśląc nad tym. I dopiero kiedy Amra znowu go zagadała, to spuścił spojrzenie.
-
Ale brzydal - skomentował pomarszczonego noworodka, ale potem podniósł spojrzenie na twarz dziewczynki -
teraz wyładniałaś, po mamie pewnie - chociaż Madox też był ładnym dzieckiem, z takim zadziornym spojrzeniem i tymi ciemnymi loczkami sterczącymi we wszystkie strony. Zaczepił palcem o nosek dziewczynki -
nie jest taki wielki, zobacz na mój - na tym swoim wciąż miał niewielki ślad po tym jak dostał w niego od Pilar, w szpitalu. Przesunął po nim palcami.
Kiedy Amra przerzucała kolejne strony, to on wpatrywał się w zdjęcia, w te na których była z mamą, a na których wciąż brakowało... jego. Ojca dziewczynki.
Aż oddech mu jakoś przyspieszył...
Bo co jeśli do całej listy występków Carlosa musieli dołączyć to, że pozbawił tą małą istotkę ojca? A Pilar…
Nie. O czym on w ogóle myślał?
Po chuj tu przyszedł?
Drzwi, szybko po schodach na dół i do zaparkowanego przy krawężniku motocykla. Nawet ruszył się na miejscu, ale wtedy Amra pokazała mu, że dalsza część albumu jest pusta, a na koniec zatrzymała się na tej ostatniej stronie. I tej kartce, która wystawała z papierowej kieszonki.
List...
Takich jak Pilar napisała do niego setki, a on dostał tylko jeden z nich. Sięgnął do kartki i wyjął ją.
-
A to? - zapytał głupio dziewczynkę, ale zaraz go rozwinął. Wbił ciemne spojrzenie w te litery, które na pewno nie wyszły spod jego ręki. Aż złapał w płuca jakoś więcej powietrza.
Bo co to kurwa miało znaczyć? I czemu ktoś wysłał jej coś takiego? Podpisanego jego imieniem.
Nagle wszystko zaczęło mu się kleić, to co powiedziała mu Pilar. I to jak znowu cały czas byli oszukiwani. Wodzeni za nos.
A potem uderzyło w niego coś jeszcze, że to co oni do siebie czuli... Ktoś chciał to zniszczyć, ale to przecież wcale...
-
Amra - zerwał się z miejsca jak oparzony, aż album spadł mu z kolan, ale zaraz go podniósł, odłożył na łóżko, a liścik schował do kieszeni kurtki -
wiesz, ja muszę już iść. Przypomniało mi się coś... - zaczął i wyrwał się w kierunku drzwi -
że muszę iść... do pracy - no świetnie mu się przypomniało.
Ale to nie o to chodziło. Bo nagle do niego dotarło, że Carlos nie tylko wsadził go do więzienia, ale też zadbał o to, żeby oni się znienawidzili. A on zamiast w tym momencie pracować nad tym, żeby go zniszczyć siedział sobie z jego...
Nie mogła być jego córką.
Mogła...
I kiedy tak na nią patrzył, jak w momencie posmutniała i wbijała w niego te wielkie, błyszczące oczy.
Ja pierdole.
I co on miał zrobić? Kurwa. Znowu mózg krzyczał - idź, zostaw. A serce, to waliło w szalonym rytmie i kazało mu zostać. Kazało mu dowiedzieć się prawdy.
Ale czy to teraz cokolwiek zmieniało?
Zmieniało w chuj, bo jeśli ona nie była córką Galena Wyatta, tylko jego...
-
Amra o której wraca mama? Zapytamy Mariane? - no tak, w jednej chwili chciał wyjść i nie wracać, w drugiej musiał to skonfrontować z Pilar, a w trzeciej... -
i będziemy się mogli pobawić w ogródku, jeśli chcesz - a jego praca?
Madox to w ogóle był chyba
najbardziej dzikim i niezdecydowanym dorosłym na świecie.
Amra