25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
Werka
dogadamy się
24 y/o
quoth the raven
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
She's a femme fatale
Hypnotizes with her spell
Armed with seduction and affinity
She's a femme fatale
Like an angel sent from hell
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
Werka
dogadamy się
24 y/o
quoth the raven
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
She's a femme fatale
Hypnotizes with her spell
Armed with seduction and affinity
She's a femme fatale
Like an angel sent from hell
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Potrafiła docenić, że jej randka stara się zadbać o każdy fragment jej ciała. Mogłaby się jej za to wszystko odwdzięczyć po wielokroć, gdyby obie nie robiły się już takie strasznie zmęczone. Każdy z bodźców, który odczuwała w znacznie zwiększymy stopniu niż zazwyczaj, sprawiał, że jej świat drżał w posadach. Ta dziewczyna wywoływała w niej regularne trzęsienia ziemi, ale tym razem ewidentnie chciała jej zguby. Pewnie tak naprawdę miała dość swojej artystki i chciała ją po prostu wykończyć na dobre. Trudno! Była gotowa się temu poddać, byle tylko nie przerywała.
Oddychała ciężko wciąż oszołomiona po orgazmie. Czy one kiedyś będą w stanie umówić się na zwyczajnie spotkanie, po którym Cross nie skończy absolutnie wycieńczona fizycznie albo emocjonalnie? Trudno było sobie to na ten moment wyobrazić. Nawet gdyby założyły, że po prostu spędzają czas w swoim towarzystwie, jedna się uczy, a druga pracuje, to pewnie i tak w jakiś pokrętny sposób skończyłyby dysząc sobie ciężko do ucha albo się na siebie wydzierając. Zaśmiała się krótko, słysząc kolejne komplementy. Prescott była pod tym względem dzisiaj wyjątkowo hojna, zarówno po angielsku, jak i po hiszpańsku. Artystka przejechała delikatnie wierzchem dłoni po podrapanych plecach swojej modelki, chcąc jakkolwiek ulżyć jej w bólu, który sama na nią sprowadziła.
— Jeszcze chwila i naprawdę uwierzę ci, że mnie lubisz — zażartowała. Nie potrzebowała dodatkowych zapewnień, doskonale zdawała sobie sprawę, że Ruelle ją uwielbia. Nie, chwila. To nie tak. Zdawała sobie sprawę, ale zdecydowanie potrzebowała zapewnień. Za bardzo lubiła ich słuchać, żeby z tego rezygnować. Fakt, że chciała po prostu leżeć obok niej i rozkoszować się swoją obecnością, był równie dobrym dowodem jak wszystkie jej słowa.
— Mam nadzieję, że nie jesteś zła za przerwanie naszej randki w kinie? To właściwie twoja wina, nie dałaś mi wyboru — zastrzegła od razu, żeby dla wszystkich było jasne, kto wszystko zepsuł. A przecież to nigdy nie była River. Przesunęła dłoń wyżej, kierując się wzdłuż jej kręgosłupa. Zatrzymała się dopiero na karku, na którym musnęła palcami skórę tuż pod linią obroży.
— Mogę z tobą obejrzeć co tylko chcesz. Nie chodzi mi wyłącznie o twoje ciało — zapewniła ciszej, jakby bała się, że takimi deklaracjami może ją spłoszyć.
— Chociaż ciało masz doskonałe — dopowiedziała, znów zsuwając dłoń na wysokość jej łopatek.
— Kurwa, jak ty dobrze wyglądasz — zamruczała z rozkoszą, nachylając się, by skraść jej krótki pocałunek. Słodzenie to jedno, ale naprawdę trudno było jej się skupić mając przy sobie kogoś tak zjawiskowego.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
quoth the raven
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
She's a femme fatale
Hypnotizes with her spell
Armed with seduction and affinity
She's a femme fatale
Like an angel sent from hell
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogłaby poświęcić jeszcze odrobinę czasu na to, aby właściwie dopieścić każdy fragment ciała swojej rysowniczki i raz jeszcze doprowadzić ją do szczytu, ale zdawała sobie sprawę z tego, że obie były coraz bardziej zmęczone. Może jeszcze znajdą pokłady energii i chęci do tego, aby się sobą nacieszyć w ten konkretny sposób. Na razie musiała jeszcze dopilnować, aby jej dziewczyna artystka w końcu wylądowała na planie materialnym zamiast wędrować po pozaziemskich krainach rozkoszy.
Naprawdę powinny dać sobie spokój z tymi wszystkimi spotkaniami, które miały im udowodnić, że na ich koniec nie trafią razem do łóżka. W końcu tylko się wzajemnie męczyły, a później nie były w stanie oderwać od siebie rąk. Może jednak kiedyś się z tym uspokoją? Chociaż wątpiła... Nie, jeśli dalej będą brnęły w tę swoją obsesję napędzającą artyzm Cross. To oznaczało zbyt wiele eksperymentów oraz zatracania się w sobie.
- O, nie. W takim razie muszę przystopować - odpowiedziała swoim, jak zwykle, poważnym tonem, który sprawiał, że trudno było stwierdzić czy jej słowa były żartem czy może mówiła absolutnie poważnie.
Nie mogłaby jej dać, aż takiej satysfakcji. Musiała się z nią jeszcze nieco podrażnić, bo tego dnia była dla niej zdecydowanie zbyt miła. Pomijając, rzecz jasna, tę jedną wpadkę, która sprawiła, że wywołała w Cross wściekłość zmieniającą całkowicie jej schemat działania.
- Nie jestem... Zresztą to ty wszystko zaczęłaś. Dobierałaś się do mnie już od momentu, gdy zobaczyłaś mnie pod galerią - przypomniała jej, a potem River jeszcze tylko podgrzała atmosferę, gdy tylko wysłała jej to zdjęcie z łazienki.
Mruknęła z zadowoleniem, gdy tylko poczuła jej palce tuż przy zaciśniętej wokół szyi obroży. Naprawdę brakowało jej tego akcesorium. Dlaczego wcześniej się o nie nie upomniała? Ach, tak. Była zbyt zaaferowana w trakcie weekendu konwentowego.
Na moment mimowolnie jej mięśnie spięły się na wzmiankę o tym, że Cross nie chodzi wyłącznie o jej ciało. Nie przywykła do takich komentarzy. Zaraz jednak się rozluźniła, bo w jej głos wkradł się bardziej zmysłowy ton, a dłoń wylądowała między łopatkami na podrapanej do krwi skórze.
- Gdybym tak nie wyglądała to nie mogłabym być twoją muzą - odpowiedziała jeszcze, odwzajemniając pocałunek dziewczyny.
Sama nie miała pojęcia czy ich relacja staje się bardziej czy mniej skomplikowana. Wiedziała jednak, że nie chciała się od niej odsuwać. Nie w momencie, gdy jej wargi były tak miękkie i kuszące. Zamiast tego przylgnęła zachłannie do jej ust, zapominając całkowicie o tym, że jakiekolwiek uczucia mogłyby zmącić ten spokój i niepowtarzalną przyjemność.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Prychnęła tylko rozbawiona, nie dając wiary jej słowom. Nie było szans na żadne przystopowanie. Nie dość, że Ruelle była absolutnie zachwycona tym, co River wyprawiała z nią w łóżku, to jeszcze podobała jej się sztuka Cross. Mało tego! Teraz, gdy zyskała okazję, by poznać ją bliżej, mogła się tylko zachwycać jej niesamowitą osobowością.
— Mhm. Na pewno ci na to pozwolę. — Na takie deklaracje mogła sobie pozwolić kilka tygodni temu. Może nawet byłaby w stanie w nie uwierzyć kilka godzin temu, gdyby wreszcie ze sobą szczerze nie porozmawiały. Takie słowa wykrzyczane w kłótni miałyby sens. Tym razem jednak do żadnej sprzeczki nie doszło. Porozmawiały ze sobą jak względnie normalni ludzie i nieco się otworzyły, wystawiając wrażliwe punkty na potencjalnie zabójcze ciosy, do których ostatecznie nie doszło.
— Wywołujesz we mnie tyle gwałtownych emocji, że muszę szukać dla nich ujścia. Wystarczy, że raz na ciebie spojrzę i natychmiast czuję potrzebę rysowania albo dotykania cię — wyjaśniła, odkładając chwilowo na bok droczenie się. Mogłyby się dalej przerzucać docinkami, ale chciała, by Prescott poczuła się dzisiaj właściwie dopieszczona nie tylko pod względem cielesnym. Wciąż miała wrażenie, że nie dała jej pod tym względem tak dużo, jakby mogła.
Pojedyncze pocałunki zamieniały się w dziesiątki, a potem w setki. Artystka ciągle potrzebowała więcej i wiedziała, w jaki sposób wyciągnąć to od swojej muzy. Nie musiały się przecież wyłącznie pieprzyć. Chyba. To podobno mało rozwijające dla relacji. Nie zmieniało to jednak faktu, że Cross pragnęła jej bliskości. Całowała jej wargi, ramiona i dłonie. Przytulała ją do siebie i przeplatała ciemne kosmyki jej włosów między palcami. Całowała czerwone ślady na plecach i podgryzała delikatne skórę na biodrach, żeby utrzymać ją na granicy jawy. Nie musiały nawet rozmawiać o niczym konkretnym. Nie czuła potrzeby zasypywania jej wielką liczbą słów. Kilkukrotnie zapewniała ją, jak cudownie wygląda i że zajebiście się rucha, żeby zrobiło jej się miło, bo taka z River słodziara. Zadawała krótkie pytania wymagające równie krótkich odpowiedzi. Przeciągała wspólny czas w nieskończoność, obawiając się, że jak zaśnie, to coś zepsuje. Może ten dzień był jednak dziwacznym snem? A może Prescott po prostu ucieknie jak jakiś pieprzony Kopciuszek, gdy tylko River pozwoli sobie na odpoczynek? Nie miała nawet pojęcia, czy na dworze dopiero co zrobiło się ciemno, czy zaraz powinno zrobić się jasno. Była już cholernie zmęczona, a miękkie poduszki i kołdra zdawały się błagać, by wreszcie się rozluźniła i zasnęła.
— Zazwyczaj nie mogę przez ciebie spać, a teraz tak mnie nudzisz, że cholernie mnie morzy — mruknęła, wtulając twarz w zagłębienie przy jej szyi. Objęła ją mocniej w pasie, już nawet nie próbując otwierać ciężkich powiek.
— Musisz to powiedzieć Minju. Będzie zachwycona. Zawsze ją martwiła moja higiena snu — dodała, nie zmieniając pozycji.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
quoth the raven
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
She's a femme fatale
Hypnotizes with her spell
Armed with seduction and affinity
She's a femme fatale
Like an angel sent from hell
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Po tym jak już dwukrotnie się spotkały na zwyczajne (jak na ich standardy) randki to raczej nie mogłaby zabrzmieć zbyt przekonująco z tym, że nie czuje jakiejś sympatii do swojej rysowniczki. Zdążyły już poznać także poza tym cielesnym wymiarem. Przynajmniej odrobinę,bo jednak dalej fizyczność oraz sztuka były wiodące w tej ich relacji.
- Czemu miałabyś mi na coś pozwalać? - zapytała jeszcze zaczepnie, przygryzając jej dolną wargę.
Chciała zdusić wszystkie jej bezsensowne protesty oraz durne teksty, którymi River mogłaby ją karmić. W końcu o wiele przyjemniej było jej zatapiać się w ustach artystki oraz zająć jej język czymś innym niż generowaniem ostrych słów.
- Ostatnio chyba również dotykania samej siebie - zauważyła, przypominając jej to jakie wiadomości dostawała jeszcze jakiś czas temu od dziewczyny. - Ale nie śmiem na to narzekać.
To tylko potwierdziło, że są w stanie sprawić sobie niesamowitą przyjemność także na odległość. Z pewnością było to miłe odkrycie, które nie było szczególnie wielkim zaskoczeniem. Wciąż jednak wolała czuć na sobie dotyk River niż zadowalać się innymi sposobami.
Straciły kompletnie poczucie czasu. Trudno też było zliczyć te wszystkie pocałunki, którymi się obdarzyły. No, ale kto w ogóle chciałby to mierzyć lub liczyć, gdy zwyczajnie mogły zapomnieć o wszystkim?
Wymęczone i zaspokojone mogły na spokojnie eksplorować swoje ciała bez naglącego pożądania, które mogłoby im to wszystko utrudniać. Ruelle odwdzięczała się dziewczynie za każdą, najdrobniejszą nawet, pieszczotę. Przesuwała dłońmi po jej skórze, przyglądała jej się w panującym wokół nich półmroku i próbowała dojrzeć czy jej starania przyniosły jakieś rezultaty. Dostrzegała niewielkie krwawe wybroczyny zdobiące już artystkę tam, gdzie wyjątkowo zaciekle przygryzła lub zassała jej skórę, ale zapewne dopiero w świetle poranka dostrzeże w pełni to jak cudowne dzieło uczyniła sobie z samej artystki.
Komplementy i urywane rozmowy wypełniały zamiast jęków przestrzeń w mieszkaniu Cross. Nic z tego nie miało większego znaczenia. Istotne było tylko to, aby ukraść dla siebie jeszcze tylko kilka chwil.
Szarówka za oknem była niejednoznaczna. Mogła wynikać z faktu, że dopiero się ściemniało, jak i z tego, że świt miał dopiero nadejsć. Zdawało się jednak, że bardziej prawdopodobna była druga opcja.
Prescott nawet nie zauważyła, kiedy właściwie River ułożyła się obok niej i wcisnęła twarz w zagłębienie jej szyi. Czy naprawdę czuły się ze sobą tak swobodnie i zwyczajnie?
- Tak? Myślałam, że raczej cię wykończyłam - odpowiedziała, uśmiechając się zadziornie, ale zaraz też wydała z siebie bliżej niezidentyfikowany pomruk. - Sama jej powiedz. Nie wciągaj mnie w swoje rozmowy z matką.
Domyślała się, że był to żart, ale nie zamierzała ponownie wchodzić w interakcje z rodziną Cross, jeśli tylko miała w tej kwestii coś do powiedzenia. Kim ona w końcu była? Jedynie dziewczyną, w której zakochała się ich córka. Dziewczyną, która uwielbiała się z nią pieprzyć i spędzać czas w niezobowiązujący sposób. Nikim więcej. Ani Georgia, ani Minju nie powinny poznawać kogoś takiego.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jaka szkoda, że do Prescott tak późno dotarły niewątpliwe zalety wspólnych nocy. Przez nią straciły całkiem sporo czasu. Jak miała jej wybaczyć, że odebrała jej możliwość cieszenia się ciałem swojej modelki w tak niezobowiązujący sposób? Na pewno nie będzie to aż takie łatwe. Była święcie przekonana, że będzie musiała odebrać sobie bardzo dużo zadość uczynień. Żadne z nich nie powinno dawać Ruelle powodów do narzekań. Zdecydowanie mogła czuć się w tej sytuacji jak zwyciężczyni. Jak tak dalej pójdzie, to River polubi nawet przegrywanie z nią. Najpierw quiz wiedzy o potworach, teraz to. Rozleniwiła się.
— Ja ci tylko podsuwam potencjalne tematy, którymi możesz odwrócić jej uwagę, jak cię dopadnie, oskarżając o moje zawalone terminy — odbiła od razu, czując jakąś dziwaczną potrzebę bronienia się. Nie umiała tego jeszcze robić całkowicie obojętnym albo łagodnym tonem. Nadal wkradała się do niego nutka zupełnie niepotrzebnego jadu. Cross nawet nie chciała się zastanawiać, czemu w tej kwestii Prescott też przyjmowała postawę defensywną i czemu miało to dla niej aż takie duże znaczenie. Była na to zbyt zmęczona.
Obcowanie z Ruelle dawało jej całą masę inspiracji, ale nie chciało jej się potem przelewać jej na kontynuowanie komiksu. Fiksowała się na twórczości opartej wyłącznie o swoją muzę, przez to później jeszcze trudniej było jej wracać do pracy, bo wypadała z rytmu. Tyle dobrego, że ostatnio faktycznie zaczęła nadganiać. Wierzyła, że dzięki tej randce i staraniom Ruelle po tej randce dostanie kolejnego kopa do działania. To przecież wcale nie tak, że mogłaby równie dobrze pracować nawet teraz, zamiast godzinami wylegiwać się w łóżku z nagą dziewczyną.
— Chociaż właściwie idzie mi naprawdę dobrze. Ostatnio nawet zgadałam się z takim artystą i – jak się okazało – buddystą. Tłumaczył mi, jak dokładnie widzą reinkarnację... — Podniosła się leniwie i rozejrzała dookoła, mrużąc oczy. Jęknęła niezadowolona, po czym schyliła się z łóżka, wyciągając rękę po swoje spodnie. Prościej pewnie byłoby po prostu wstać, ale uznała, że jej się nie chce. Przyciągnęła ubranie bliżej i wyjęła z kieszeni telefon. Położyła się obok Prescott w taki sposób, żeby też mogła patrzeć na ekran. Weszła w wiadomości na instagramie. Nie zmieniło się tam wiele od ich pobytu w kinie. Pojawiło się tylko kilka powiadomień i wiadomości (w tym na przykład od Blair, która jako ta najświeższa była na samej górze i znów zwierała jakieś zdjęcie). Rysowniczka zescrollowała się niżej i weszła w końcu w konwersację z jakimś gościem. Jeszcze raz przesunęła palcem po ekranie, przemykając przez masę wyjątkowo długich wiadomości, które między sobą wymieniali. Dotarła wreszcie do jakiegoś zdjęcia. Powiększyła je. To był rysunek wysłany przez jej rozmówcę. Przedstawiał srokę narysowaną w kreskówkowym stylu, trochę jak Looney Tunes. Zwierzak w ten dziwny, kreskówkowy i bliżej niezidentyfikowany sposób sprawiał wrażenie lekko zirytowanego i patrzącego wyzywająco. I chyba miał w sobie coś z Azjaty
— Twierdzi, że to moje poprzednie wcielenie — wyjaśniła. Może faktycznie coś w tym było? Nie żeby nagle zaczęła wierzyć w reinkarnację, ale jeżeli miałaby się okazać prawdą, to była całkiem sensowna ścieżka.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
quoth the raven
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
She's a femme fatale
Hypnotizes with her spell
Armed with seduction and affinity
She's a femme fatale
Like an angel sent from hell
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ich wspólne noce zazwyczaj urywały się dosyć szybko, gdy tylko zdołały się sobą nasycić. Przynajmniej częściowo, bo chyba nigdy nie mogły w pełni się sobą nacieszyć. Przynajmniej dzięki temu nie przyczyniały się do większego deficytu snu. Jakby nie patrzeć to jednak inaczej pewnie spędziłyby jeszcze długie godziny w swoich objęciach, a musiały kiedyś zaznać odrobiny odpoczynku.
- Myślisz, że mnie dopadnie? Będzie próbowała mnie namierzyć i zaatakować, gdy będę się tego najmniej spodziewać? - zapytała, będąc pewną, że pewnie po tak tajemniczej i nadopiekuńczej personie jak Minju mogła spodziewać się wszystkiego.
Nie miała pojęcia na co było stać jej przyszłą teściową matkę swojej artystki. Wolała się też o tym nie przekonywać. Wiedziała, że z pewnością przyczynia się do tego, że River nie może skupić się na swojej pracy. Była powodem dla jej nieprzespanych nocy, załamań nerwowych oraz zwyczajnie popychała ją do prac, które nie miały nic wspólnego z komiksem, na który posiadała konkretny deadline. Miała tylko nadzieję, że zarówno rozmowa na cmentarzu, jak i dzisiejsze spotkanie staną się pewnym natchnieniem dla kolejnych komiksowych kadrów.
- Brzmi ciekawie. Chcesz coś podobnego u siebie wykorzystać? - zapytała, przyglądając się temu jak Cross sięga leniwie po swoje ubrania, które leżały zdecydowanie zbyt daleko od łóżka.
Przyglądała się temu jak dziewczyna wyłowiwszy telefon ze swoich spodni, weszła w aplikację Instagrama oraz widniejące tam wiadomości. Starała się usilnie zignorować to, że po raz kolejny Blair widniała z jakimś cholernym zdjęciem na samej górze listy. Naprawdę nie cierpiała tej dziewczyny.
Dotarło do niej jedynie kilka wyrwanych z kontekstu zdań, gdy przyglądała się scrollowanym wiadomościom. Nic, co mogłoby być przydatne, ale w końcu River zaprezentowała jej rysunkową srokę, która w jakiś sposób wzbudzała sympatię swoim prostym dziobkiem, dziwnym wyrazem twarzy. Uśmiechnęła się nawet, przyglądając jej się uważnie.
- Muszę przyznać, że faktycznie wyglądacie podobnie. Zamiłowanie do biżuterii to samo... Nie pomylił się chłopak - przytaknęła, bo jak się tak zastanowić to faktycznie można było dostrzec pewne podobieństwa.
Nie była jednak pewna na ile była to tajna wiedza buddyjska, a na ile skojarzenia, na które mógłby wpaść chociażby pierwszy lepszy furras. Tego jednak nie powiedziała na głos.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#16”