To była prawda, że oni nie potrafili się zatrzymać.
Dla nich nie było rzeczy niemożliwych, i chwała bogu, że jednak nie łączyły ich relacje takie jak próbowali tu odgrywać, bo byłoby źle. Ale Claudia o niczym przecież nie wiedziała i przyjmowała to z miną, która mogła mówić
pojebani bogole, albo
sama nie wiem czy mnie to gorszy, czy podnieca. Ciężko to po niej było stwierdzić.
Ale Madox się tym wcale nie przejmował, zwłaszcza, że Pilar zaczęła go kusić już w samochodzie, a teraz... Zakazany owoc ponoć smakuje jeszcze lepiej. Chociaż akurat jeśli o nią chodzi, to był pewny, że w każdym wydaniu smakowałaby mu równie słodko. Nawet kurwa w różu.
Zwiewny, połyskujący materiał idealnie podkreślał jej piersi, sutki, które było przez niego znać, spływał po jej biodrach i pośladkach, a do tego te jej bajecznie długie nogi.
Aż tak?
Musiała to po nim widzieć, że
aż tak, po czarnych, wpatrzonych w nią oczach. Mięśniach, które się spięły rysując pod smagłą skórą, pod tym tatuażem z napisem Medellin, i po tym, że znowu poprawiał sobie bokserki. On też widział jak na nią działał, jak zacisnęła nogi i ledwo się powstrzymał, żeby już nie znaleźć się przy niej. Ale kiedy zaprezentowała mu się z tyłu, kiedy wypięła się w jego kierunku, a materiał opadł na jej pośladki, odsłaniając kawałek, to aż zamruczał.
-
Z tyłu jeszcze lepiej - rzucił, ale zaraz już był przy niej, mówiąc, że nie pójdzie w tym na bankiet. Bo tylko on mógł tak na nią patrzeć, pożerać ją spojrzeniem, jakby cały świat przestawał istnieć. Razem z tą biedną Claudią, która patrzyła na nich z boku.
Wytatuowane palce Madoxa przesunęły się po udzie jego żony, podwijając zwiewny, różowy materiał. Naprawdę chciał ją z niej zerwać, jakąś tam różową sukienkę Versace, którą miała na sobie Margot Robbie. Za osiem patyków, a i tak pewnie była jedną z tańszych tutaj.
-
Osiem - powtórzył patrząc w oczy swojej żony, i tym razem on w nią wlazł, tak, że jej plecy zderzyły się z drzwiami przymierzalni. I niech ktoś mu jeszcze zarzuci, że żałował na nią forsy. Nigdy. Chciał wydać osiem kółek od tak, żeby tylko zerwać z niej tą sukienkę, która nawet nie była jakaś nadzwyczajna, a po prostu zyskała w tym momencie, tym, że ona miała ją na sobie. Otarł się o nią, tak, żeby
go poczuła między nogami. A zaraz wepchnął ją do przymierzalni, gdzie też od razu do niej doskoczył.
-
No i co? Mogłoby być sto, żebyś mi tylko pozwoliła ją z ciebie zerwać, już w Rio miałem... - nie dokończył, bo mruknął, kiedy przesunęła paznokciami po jego karku, po tym tatuażu z
napisem Romeo. Ale z niego nie był żaden romantyk, bo zaraz nawijał jej dalej -
i wczoraj... Pojebie mnie w końcu - czarne tęczówki wpatrywały się w jej piękne, duże oczy, a wytatuowane palce przesunęły się po jej udach, na pośladki, pod materiał tej skandalicznie seksownej sukienki. Zacisnął palce mocno na jej tyłku, kiedy powiedziała mu to
jesteś pierdolnięty, był, to nawet nie podlegało dyskusji.
-
To ty mnie tak kręcisz - coś w tym też było. Że przecież Madox nie zawsze był taki narwany, a przy niej nie umiał się hamować, patrzył w nią jak w najpiękniejszy na świecie obraz, ocierał się o nią z automatu. A kiedy przesunęła smukłymi palcami po jego torsie, to mogła czuć jak skóra drżała pod jej dotykiem, jak mięśnie mu się spinały i tego też nie kontrolował. Tego jak cały na nią reagował. Spojrzał w dół, żeby oprzeć palce na jej dłoń, którą zacisnęła na gumce jego bokserek i chciał ją poprowadzić niżej, ale kiedy się o niego otarła, to pochylił się do niej bliżej -
kurewsko mi się podobasz - wymruczał i chciał ją pocałować, ale mu uciekła, sięgnął ręką, żeby podłożyć ją pod jej głowę, żeby nie zaryła nią w ścianę i to też zrobił odruchowo -
w chuj chce ją z ciebie zerwać - okręcił sobie różowy materiał na palcach drugiej ręki i już chciał nim szarpnąć, bo cały się spiął, kiedy rysowała na jego skórze paznokciami czerwone pręgi, kiedy sięgnęła jego podbrzusza, a potem piórka na biodrze. Już wyobrażał sobie jej smak na języku i to jak materiał rwie się w jego palcach, ale wtedy... odepchnęła go od siebie. Tak gwałtownie, że wpadł plecami na ścianę i aż stęknął, a do tego walnął się w łeb, sięgnął ręką do potylicy.
-
Co? - wydusił z siebie i ściągnął do siebie brwi -
jaką Cherry? - zgrywał się, czy naprawdę był na niej tak zakręcony, że aż wypadło mu z głowy, co powiedział, żeby ją zdenerwować? Chyba to drugie, bo zaraz wywrócił oczami -
nikt nie wygląda w czerwonym tak dobrze jak ty - znowu chciał do niej doskoczyć, ale kiedy skrzyżowała ręce na piersi, to tylko przechylił na bok głowę -
a jakby któraś z moich byłych stanęła przede mną w takiej różowej sukience, to bym ją wyśmiał, a ciebie bym... - złapał w płuca więcej powietrza -
no inne rzeczy - wypuścił powietrze przez nos, a jego klatka piersiowa uniosła się gwałtownie. Nie ruszył się z miejsca opierając o drzwiczki. Ale jego spojrzenie znowu przesunęło się po jej nogach, po tej sukience, na twarz, na czarne, błyszczące oczy.
-
Jak dla mnie to możesz nie zakładać nic, wszystko z ciebie i tak zerwę... - podniósł rękę, żeby zerknąć na nadgarstek ze złotym zegarkiem -
ale jak się nie pospieszymy to zaraz znowu... - i właśnie to się stało, bo zaraz Claudia zastukała w drzwiczki przymierzalni, i znowu im przerwała, mówiąc, że ma tę czerwoną sukienkę, o którą prosił, dla jego siostry. Madox odchylił do tyłu głowę waląc nią w ścianę, posłał Pilar jeszcze jedno spojrzenie pełne zawodu, a zaraz otworzył drzwi przebieralni. Ekspedientka prawie wpadła do środka i stanęli we trójkę w tym ciasnym wnętrzu.
-
To nie jest moja siostra, to jest moja żona, tak się na siebie tylko nakręcaliśmy - wyznał w końcu, bo skoro to już i tak koniec zabawy...
Claudia spojrzała na nich wielkimi oczami.
-
O Boże, ulżyło mi... - wydusiła z siebie i spojrzała na Pilar, a potem na Madoxa, a zaraz zasłoniła się czerwoną, koktajlową sukienką.
-
I nie wiem czy ona teraz założy tą czerwoną, może wybierzcie coś seledynowego? Albo różowego? - teraz to Noriega spojrzał krzywo na swoją żonę, bo ewidentnie przewrotny los się na nich uwziął. Od powrotu z Rio nie mieli kurwa nawet chwili dla siebie. Bo jak nie Paris, Galen Wyatt, to teraz Cherry i Claudia.
-
Do tego czarnego smokingu, który Pan wybrał pasuje też czerń, ale możemy wziąć coś w kolorze i dobrać jakieś dodatki - odezwała się Claudia i teraz patrzyła już wielkimi oczami na Pilar, żeby podjęła decyzję. Madox w tym czasie się poprawiał próbując upchnąć
go w te eleganckie spodnie. Jak bogole w czymś takim chodzili? Co prawda on też nosił jeansy, które podkreślały mu tyłek, ale te gacie... chyba były
za małe.
Quiero hacer otras cosas contigo 
