Straszna szkoda, że April nie wzięła ze sobą blantów, bo dawno razem nie paliły. Teddy w ogóle rzadko jarała, bo wiadomo, że jej to nie służyło. Po kilku buchach stawała się kadłubkiem, który miał problem z wyplątaniem się z własnej bluzy i zaczynała zastanawiać się nad rzeczami, nad którymi normalnie nawet nie poświęciłaby sekundy. Nie było więc większego sensu robić sobie z tego regularnego hobby. Ale pewnie jeszcze przydarzy się okazja, żeby się razem upalić!
Darling wcale nie potrzebowała pobudzać kubków smakowych, żeby wciągnąć wszystko, co znalazło się na stole. W bemarach czekały przeróżne makarony, a w kuchennych piecach dochodziły pyszne pizze, które miały zostać zaserwowane zaraz po wręczeniu nagród. Strażaczka, jako najlepsza narzeczona pod słońcem, odpowiednio wcześnie podkreśliła, że jej partnerka nie je mięsa, więc Finch mogła przebierać spośród wegetariańskich opcji.
—
Nie jestem aż taka wyjątkowa — odparła z rozbawieniem. U niej też zwracanie uwagi na wyjścia ewakuacyjne i oznaczenia nie wzięło się przecież z powietrza. W dużej mierze to kapitan Whitman zaszczepił to w swoich podopiecznych. Przez lata służby tak ich wytresował, że nawet poza jednostką większość z nich mimowolnie rejestrowała rzeczy, których nikt normalny by nie zauważył. Może nie każdy strażak od razu rozglądał się dookoła, szukając drogi ucieczki i odgórnie zakładając, że zaraz wydarzą się same okropieństwa. Nie wszyscy mieli przecież aż taką obsesję jak Teddy i nie każdy obchodził się z tym tak ostentacyjnie.
Istniało niezerowe prawdopodobieństwo, że z takim nastrojem Jett upije się na smutno. No trudno. Najwyżej mu się uleje. Jak będzie potrzebował się wyrzgać, Darling użyczy mu swojego ramienia. Nie dosłownie, rzecz jasna, bo nie chciałaby potem łazić w zarzyganej marynarce. Była gotowa być dobrą przyjaciółką, ale istniały pewne granice. Każdy miał prawo mieć gorszy dzień. Albo tydzień. Miesiąc. Życie. A jeśli Donovanowi akurat przypadnie w udziale wieczór, podczas którego alkohol miał mu pomóc dojść do wniosku, że jednak świat nie jest taki chujowy, Teddy i April mogły mu w tym trochę potowarzyszyć. Nawet jeśli oznaczało to pilnowanie, żeby nie zrobił czegoś durnego albo nie skończył z mordą w spaghetti.
—
Tak? A twoim zdaniem na jakie specjalne wyróżnienie zasługuję? — uśmiechnęła się do narzeczonej, spoglądając jej wyzywająco w oczy. Nie miała pojęcia, jak musiała Finch musiałaby się nagimnastykować i jaki kit wcisnąć dyrektorowi generalnemu straży pożarnej, żeby ten wziął sobie do serca jej uwagi. Z drugiej strony narzeczona miała gadane i dużą siłę perswazji. A nie, to po prostu Teddy była taką uległą cipą.
Jeszcze tego brakowałoby, żeby Blaze przyprowadził ze sobą waflokruchy! Sam pewnie odetchnął z ulgą, zostawiając je w domu z żoną, która ze względu na ciążę nie towarzyszyła mu podczas dzisiejszej uroczystości. Niby ciąża to nie choroba, ale ta jeszcze do niedawna była zagrożona, więc żona Blaze’a musiała teraz sporo odpoczywać i na siebie uważać. Teddy nie zamierzała więc narzekać, że Young przyszedł sam. Wręcz przeciwnie — lepiej, żeby jego rodzina była teraz w domu i miała się dobrze.
—
Aha, jemu się należy, a mi to już nie? Pragnę ci przypomnieć, że do tej pory cudem uszłam z życiem jakieś sześćdziesiąt dziewięć razy — powiedziała, choć z tą liczbą trochę przesadziła. Takich naprawdę poważnych sytuacji było zaledwie kilka. Sześć? Może siedem. Nic wielkiego! —
Chyba w grudniu? Albo styczniu? Coś takiego — dodała, bo nie znała dokładnego terminu porodu, ale na pewno miało to być zimą. O trzecim dziecku Youngowie dowiedzieli się dość późno, więc Teddy siłą rzeczy nie znała wszystkich szczegółów. Ciekawe, czy właśnie z tego wynikały te wszystkie komplikacje? Nie znała się na ciąży aż tak dobrze, żeby wysnuwać jakiekolwiek sensowne wnioski, dlatego wolała nie udawać ekspertki.
Blaze został oklaskany najgłośniej ze wszystkich. Johnsonowie i Secada, którzy siedzieli z nim przy stoliku, również zadbali o to, żeby kolega poczuł, że faktycznie na tę nagrodę zasłużył. Swoją drogą, bez sensu, że nie posadzili ich wszystkich razem. Trzeba będzie to później zmienić! Kiedy ostatnia statuetka zniknęła ze sceny, Darling od razu przeniosła wzrok na kelnerów, którzy zaczęli wchodzić na salę. Każdy z nich niósł ogromny włoski placek, a zapach pizzy natychmiast przebił się przez całe pomieszczenie.
—
Od czego zaczynasz? Makaron? Pizza? — zapytała, zerkając na narzeczoną. Teddy była człowiekiem prostych potrzeb. Mogła siedzieć przez godzinę i słuchać przemówień, udając, że bardzo ją to wszystko interesuje. Ale jedzenie? Jedzenie interesowało ją naprawdę! No i jeszcze April, ale to akurat oczywiste.
April Finch