30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jasna sprawa, że Whitman siedział z innymi kapitanami. Wśród nich był też najwyższy rangą komendant i dyrektor generalny straży pożarnej w Toronto, który, trochę znudzony wręczaniem kolejnych nagród, mógł w końcu wrócić do swojego stolika. Teddy zauważyła, że April szuka jej przełożonego wzrokiem, więc od razu zacisnęła palce na jej dłoni i posłała jej ciepły uśmiech. To naprawdę nic takiego, że Whitman był taki powściągliwy i trochę trudny w obyciu. Można było tłumaczyć to jego wiekiem. W końcu już dawno mógł przejść na emeryturę, a jednak wciąż dowodził jednostką. No i Darling długo walczyła o to, żeby traktował ją dokładnie tak samo jak resztę. Na początku wcale nie było to takie proste. Patrzył na nią dość pobłażliwie i chyba naprawdę nie wierzył, że kobieta w straży może dać sobie radę. A ona udowodniła, że może! Ba, pod wieloma względami biła swoich kolegów na głowę. Była szybsza, zwinniejsza i wbrew pozorom bardziej rozgarnięta. Whitman w w końcu to zauważył. No dobrze, może nigdy nie powiedział jej tego wprost, bo równie dobrze mogłaby się wtedy spodziewać śniegu w lipcu, ale Teddy wiedziała, że z czasem przestał patrzeć na nią jak na dziewczynę, która próbuje się wpasować. Stała się po prostu jedną z jego strażaczek, a przecież od początku o to jej chodziło!
Donovan zupełnie nie przejmował się makaronem, który trzymał się jego widelca na słowo honoru. Mundur może i był galowy, ale te, które nosili na co dzień, przechodziły przez znacznie gorsze rzeczy niż sos pomidorowy. Krew, brud, łzy i pot. Czasami wszystko naraz. W dodatku po ciężkiej akcji wszyscy cuchnęli jak przyjarany bekon. Za cholerę nie dało się tego doprać ani całkiem usunąć zapachu. Każdy strażak zdążył się przyzwyczaić, że jego mundur potrafił przejść przez więcej syfu niż niejedna szmata do podłogi.
Wystarczająco nasłuchaliśmy się o serii dramatów w innych jednostkach i wiemy, że lepiej nie ryzykować. To taki pakt — odparł Jett, wzruszając ramionami. — A my często z tymi innymi jednostkami pracujemy i szansa, że wpadnie na kogoś, z kim się spało jest naprawdę ogromna. Tylko Teds się wyłamała — wycelował w przyjaciółkę widelcem.
Bo nie miałam pojęcia, że istnieją takie durne zasady — w odpowiedzi Darling prychnęła pod nosem. — Poza tym u mnie to niczego nie zmieniło. To wy macie jakiś problem — zaznaczyła z myślą o kolegach z pracy. — Od razu uważacie, że jak pójdziecie z kimś do łóżka, to potem typiara będzie zalewać się rzewnymi łzami. Trochę pokory, Jett. Nie jesteście jakimiś bożyszczami — wywróciła oczami, totalnie nie rozumiejąc takiego podejścia. Przecież wspólne traumy powinny łączyć, a nie dzielić!
Nie rozumiała też, dlaczego narzeczona nie chce napić się czegoś mocniejszego. Jagerbomba to jej ulubiony drink i chciała z niego zrezygnować? Nieprawdopodobne!
Ach, czyli będziesz dzisiaj prawdziwą damą? No dobrze — pokiwała głową, wyłapując w końcu aluzję. — Za to zanim zaproszę cię do tańca, to sama chętnie napiję się... Jett, polej — sięgnęła po setkę, tym samym dając przyjacielowi do zrozumienia, żeby napełnił kieliszek wódką. Może i Teddy nie umiała i nie lubiła tańczyć, ale dla narzeczonej była skłonna do wielu poświęceń! Za to ugryziony Donovan łypnął na nią spode łba, nieco urażony jej wcześniejszym słowami. Teddy wolałaby, żeby był dziabnięty, a nie taki ofukany o byle gówno. — Proszę? — uśmiechnęła się do niego pięknie, żeby go trochę udobruchać.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zajmowanie się codziennym ubraniem roboczym a tym odświętnym zdecydowanie nie było tym samym. Oba były przecież całkowicie inne. Nie łączył ich nawet materiał. To, że na co dzień ich stroje są traktowane przez wszystko, co najgorsze, było oczywiste. Gdyby ktoś z nich martwił się plamami, jakie zostają na mundurze po jakiejś akcji, to chyba już dawno dostałby załamania nerwowego. Ale taki galowy strój to przecież coś innego, wypadałoby o niego dbać! Jett najwyraźniej miał do tego całkowicie inne podejście. Nie skupiał się na tym, żeby makaron przebywał jak najkrótszą drogę z talerza do buzi bez żadnych przystanków. Sprawiał wrażenie, jakby kompletnie nie przejmował się przystankami, które posiłek może po drodze zaliczyć. Jak się cały umorusa, to już na pewno nie wyrwie żadnej strażaczki! No dobra, bez przesady. Plama na stroju nie powstrzyma przecież prawdziwej miłości, ale może zrobić trochę słabe pierwsze wrażenie.
Przysłuchiwała się tłumaczeniom odnośnie tych niepisanych zasad. To nadal wydawało jej się dziwaczne. Takie zabezpieczanie się, zanim cokolwiek się wydarzy, było nawet jak na strażaków przesadną paranoją. Nigdy przecież nie wiadomo, jak się skończy dana relacja. Gdyby wszyscy byli tacy ostrożni, to przecież April i Teddy nie byłyby teraz zaręczone, bo uznałyby, że próbowanie mija się z celem, bo istnieje szansa, że popsują przyjaźń. Oczywiście, że taki stres się w nich pojawiał, ale jednak uczucia zwyciężyły i to się opłaciło. Zakładała więc, że Teddy nie jest fanką tej niepisanej zasady i bardzo szybko otrzymała też na to potwierdzenie. Pokiwała głową, zgadzając się z Jettem, ale po chwili coś do niej dotarło. Mówili przecież o strażakach z innych jednostek, a Riley przecież pracuje razem z nimi. April wyraźnie nie nadążała za tematem. Czegoś nie wiedziała albo o czymś ewidentnie zapomniał. Zmarszczyła brwi, próbując sobie to poukładać w głowie.
— Ale że z kim się wyłamałaś? — zapytała w końcu, dochodząc do wniosku, że sama niczego mądrego nie wymyśli. Nie chciała dopowiadać sobie jakichś głupot, a to na pewno by się wydarzyło, gdyby wpadła w spirale natrętnych myśli. Nie powinna tego robić, a już na pewno nie w trakcie takiego miłego wydarzenia. Lepiej było zapytać wprost i otrzymać konkretną odpowiedź, która rozwieje wszelkie wątpliwości i zrzuci kamień z serca. Nie żeby to wszystko miało teraz prawdziwe znaczenie, to właściwie był drobiazg, ale niestety zazwyczaj czuła za dużą potrzebę, żeby wiedzieć wszystko.
— No śmiało, Jett. Musisz się trochę rozkręcić. Jest przecież taki magiczny moment pijaństwa, w którym zamienisz się w prawdziwego alvaro! Tylko uważaj, bo kilka kieliszków dalej jest bycie bełkoczącym deblem. Ale od tego cię uchronimy — zaproponowała i uniosła własny kieliszek z winem, chcąc stuknąć się z nimi w ramach jakiegoś miłego toastu, jak już napełnią własne kieliszki mocnym alkoholem. Robienie z siebie debila nie było trudne, April była w tej kwestii prawdziwą specjalistką.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niepisane zasady nie były dla Teddy. Jak ktoś powiedział jej coś wprost, to potrafiła się dostosować, ale kiedy wszyscy dookoła robili z czegoś jakieś dziwne tajemnice i podśmiechujki, to za cholerę nie była w stanie domyślić się, że tym razem wcale nie żartowali. Naprawdę na początku myślała, że koledzy z jednostki nie mówili poważnie o tym całym sypianiu z innymi strażakami. Dopiero kiedy dowiedzieli się, że Darling jednak to zrobiła, okazało się, że najwyraźniej nie było to tylko takie gadanie. Do dziś pamiętała te spojrzenia i głupie uśmieszki, jakby właśnie przyznała się do jakiejś okropnej zbrodni. Wtedy dotarło do niej, że istniały jakieś zasady, o których wszyscy wiedzieli oprócz niej. Najwyraźniej rozdawali je przy przyjęciu do jednostki, tylko ktoś zapomniał wręczyć jej egzemplarz. Później nigdy tego nie powtórzyła. Głównie dlatego, że nie miała z kim, bo jakoś żadna koleżanka z jednostki nie próbowała ponownie wpakować się z nią do łóżka. Riley dołączyła do załogi dopiero w zeszłym roku, więc nawet gdyby Teddy chciała szukać w tym jakiejś okazji, to raczej nie zamierzała zaczynać od współpracowniczki, która dopiero co pojawiła się w ich ekipie. Co z tego, że w rzeczywistości znały się o wiele dłużej.
To nie ma znaczenia — machnęła ręką, chcąc ukrócić temat. Dawne dzieje, nie było sensu do tego wracać. Jett jednak był innego zdania.
Z Bunny Carver. Kilka lat temu odeszła z naszej jednostki do 67, a teraz wróciła — wyjaśnił Donovan. A to knur! Pewnie jej zazdrościł! Chociaż nie, na tamten moment podkochiwał się w Darling i jeśli już był zazdrosny, to właśnie o nią.
Czy Teddy wspomniała April o tym, że mieli starą nową strażaczkę w ekipie? Na pewno napomknęła o tym podczas jakiejś rozmowy. Albo i nie? Teraz nie potrafiła sobie przypomnieć. Jeśli tak się nie stało, to chyba nie uznała, żeby było to szczególnie ważne. W końcu Bunny nie była jedyną strażaczką, która po latach wracała do jednostki. Rotacje w straży odbywały się dość regularnie i nie było w tym nic niezwykłego.
No już, już — Donovan sięgnął po butelkę z wódką i napełnił oba kieliszki. Zanim jednak opróżnił zawartość swojego po toaście, spojrzał podejrzliwie na Finch. — A ty się z nami nie napijesz? No wiesz co? Z tej strony cię nie znałem — pokręcił głową z udawanym politowaniem.
No faktycznie zdążył poznać April z trochę innej strony, kiedy na wieczorku zapoznawczym ze strażakami wlewała w siebie kolejne kieliszki tequili i czystej. Nic dziwnego, że teraz chłop był w szoku. Kompletnie nie spodziewał się, że Finch będzie siedziała grzecznie przy swoim kieliszku wina i patrzyła, jak oni robią z siebie jeszcze większych debili niż zazwyczaj.
I skąd w ogóle pomysł, że napierdolę się do takiego stopnia, że zacznę bełkotać? — ściągnął brwi, niezbyt zadowolony z takiego ostrzeżenia.
Może dlatego, że nie masz umiaru? — podsunęła Teddy. No co? Taka prawda! Jett miał wyjątkowy talent do przekraczania granicy między wypijmy sobie coś a jutro będziemy rekonstruować wydarzenia z ostatnich sześciu godzin. A w dodatku miał tendencję do ciągnięcia na dno również swoją przyjaciółkę. Całe szczęście, że dzisiaj była z nimi Finch, bo Darling pewnie wróciłaby do domu na czterech. — I nie nagabuj jej — wymierzyła w Donovana swoim kieliszkiem i wlała sobie alkohol do gardła. Pierwszy zawsze wchodził beznadziejnie. Palił w przełyku i przez chwilę Teddy miała wrażenie, że właśnie wypiła środek do dezynfekcji. Później na pewno będzie lepiej.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Starała się cierpliwie czekać na odpowiedź, choć w jej przypadku to nigdy nie było proste. Zmarszczyła brwi, gdy Teddy machnęła na temat ręką. Nie lubiła takiego zbywania, szczególnie jeżeli sama poprosiła o doprecyzowanie. Niespecjalnie widziała sens w wykręcaniu się od odpowiedzi. Na szczęście Donovan okazał się bardziej łaskawy od jej narzeczonej i udzielił dość szczegółowego wyjaśnienia. Finch pokiwała głową ze zrozumieniem, szukając w pamięci imienia tej dziewczyny. Czy kojarzyła, żeby Teddy wspominała, że dołączył do nich ktoś nowy? Niespecjalnie. Może powiedziała, ale Finch czegoś nie zrozumiała? Uznała, że to była kwestia jednej akcji albo coś. Nie dotarło to do niej wcześniej w taki sposób jak powinno i żyła w błogiej nieświadomości. Teraz przynajmniej zapamięta. Na moment zrobiło jej się smutno. Pierwszym odruchem, jaki miała względem tej informacji, była oczywiście zazdrość. Naprawdę tego w sobie nie lubiła. Miała wrażenie, że z roku na rok odrzucało ją to od siebie coraz bardziej, a zazdrość wcale nie robiła się mniejsza, by mogła zacząć to ignorować. Najgorsze w tym wszystkim było to, że na poziomie świadomości zdawała sobie sprawę, że to bzdura. Nie miała żadnego powodu, żeby się złościć. Przecież Teddy traktowała ją wyjątkowo uczciwie i była wierna jak pies. Mimo tego trudno było jej wytłumaczyć to reszcie swojego umysłu, który poczuł się zagrożony na myśl, że Darling na co dzień pracowała z kimś, z kim wcześniej sypiała.
— Nawet nie zaczęłam nagabywać, a okazuje się, że w waszej jednostce już teraz dba sie o równouprawnienie. To mi się podoba — przyznała i uśmiechnęła się, by odgonić od siebie te niepotrzebne nikomu do niczego myśli. To była idea, na której warto było się skupić. Chciała przecież, żeby Teddy miała w pracy więcej koleżanek i żeby kobiety mogły czuć się równie wartościowymi strażaczkami, co ich koledzy po fachu. To był dobry krok do osiągnięcia tego i się tym cieszyła. Cała reszta nie miała przecież znaczenia. Nie mogła mieć, jeżeli nie chciała dostać absolutnego pierdolca i zachowywać się jak kretynka, a zdecydowanie nie chciała.
— Nie podejrzewałeś, że mogę zachowywać się normalnie i kulturalnie? — Spojrzała na Jetta z rozbawieniem. Nie była pewna, czy to dobrze, że jego pierwszym i głównym wrażeniem na jej temat było zaliczanie jej do grona jakiejś pijackiej patologii. Z drugiej strony, czy faktycznie trochę tego w sobie nie miała? Gdyby poznał ją na studiach, byłoby jeszcze gorzej! Przynajmniej będzie miała okazję do pokazania się trochę inaczej.
Możecie się dzisiaj nie ograniczać, a ja was pozbieram z podłogi, jeżeli będzie trzeba. A nawet wsadzę do odpowiedniego ubera — zapewniła ciepłym głosem i od razu sięgnęła po butelkę wódki, żeby nalać im po kolejnym kieliszku. W końcu to wydarzenie było celebracją ich profesji. Nie powinni się ograniczać i przejmować dzisiaj jakimiś głupotami. Pora odpalić wrotki i pozwolić sobie na odnalezienie relaksu między ciężką codziennością.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nigdy nie dawała narzeczonej powodów do zazdrości. A przynajmniej nie robiła tego celowo. Nigdy też nie traktowała relacji z Bunny jako czegoś poważnego. Przespały się ze sobą tylko raz i stało się to pod wpływem ogromnych emocji. Teddy była strasznie smutna i miała wyrzuty sumienia, że podczas swojej zmiany nie zdołała uratować kobiety, która zginęła w płomieniach. Bardzo to nią wstrząsnęło. Do tego stopnia, że obwiniała się o wszystko przez kilka kolejnych miesięcy i musiała uczęszczać na sesje terapeutyczne. Była w jednostce świeżynką z niespełna dwuletnim stażem pracy, a jej obowiązki ograniczały się głównie do nieskomplikowanych akcji. A potem została rzucona na głęboką wodę i spierdoliła po całości. Teraz wiedziała już, że to nie była jej wina, ale w tamtym momencie wcale nie miała takiej pewności.
Powrót Carver do jednostki niczego jednak nie zmieniał. Od tamtej sytuacji minęło pięć lat. Dobrze się dogadywały i dobrze im się współpracowało. Miały dobry kontakt i bawiły je te same żarty, ale nic poza tym. Nie było żadnych dwuznaczności ani podtekstów. Zdarzało się, że chłopaki rzucali jakieś durne komentarze, ale przecież każdy z nich wiedział, że Teddy była po uszy zakochana w April. Bunny też o tym wiedziała. Ostatnie, czego strażaczka chciała, to żeby narzeczona przejmowała się takimi bzdurami. To do niej Darling wracała po każdej zmianie i to z nią chciała budować wspólną przyszłość. April absolutnie nie powinna czuć się zagrożona. Chyba. Teddy była wierna jak pieprzony golden retriever, ale nie miała przecież wpływu na to, że laski lgnęły do niej jak ćmy do światła. Miała natomiast własny rozum. Rozumek. Jak u Kubusia Puchatka.
Odruchowo sięgnęła po dłoń narzeczonej i przycisnęła ją sobie do ust. Może faktycznie wyleciało jej z głowy, żeby wspomnieć, że w jednostce pojawiła się kolejna kobieta. Ale pojawił się też jeden młodzik z koprem pod nosem i Teddy również uważała, że nie było to jakoś szczególnie istotne. Chociaż ten koper to mógłby zgolić, bo wyglądał jak niedojeb. W każdym razie była naprawdę zapracowana i czasami coś po prostu jej umykało. Wolała korzystać ze spędzanych razem chwil, zamiast robić listę rzeczy, które powinna jeszcze opowiedzieć. Poza tym Finch nie wyglądała teraz na zazdrosną i w żaden sposób nie wyraziła swojego niezadowolenia. Ba, cieszyła się, że do jednostki, w której pracowała Teddy, było jeszcze więcej kobiet!
Ale jak jest ich za dużo, to też nie za dobrze. Tylko będą nas terroryzować i odciągać od roboty — skrzywił się z niezadowoleniem Jett. Musiał być naprawdę zmęczony patrzeniem na koleżanki i trwaniem w tym głupim pakcie. Może w innym wypadku już dawno zaliczyłby Davis albo Carver? Jak wolał trzymać się tych głupich zasad, to jego problem. Powinien brać przykład z Darling, która wypadała o wiele lepiej. Co prawda spała tylko z jedną z nich, ale z drugą się całowała.
Cykasz się, że będziemy od was we wszystkim lepsze — strażaczka puściła oko do przyjaciela, który zmarszczył śmiesznie nos. Już teraz miał pełne portki, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że koleżanki z remizy biją facetów na łeb.
Donovan zamyślił się na chwilę nad słowami April. Szybko jednak złapał się na tym, że trwało to trochę za długo, więc w końcu odchrząknął i pokręcił głową.
Nie. Ale trochę liczyłem na to, że popłyniesz razem z nami — oznajmił, uśmiechając się zawadiacko. Popłynie? Ale dokąd? No patrzcie go, marynarz się znalazł! Pomylił salę eventową z łódką.
Teddy sięgnęła po swój kieliszek i popatrzyła z rozbawieniem na Finch.
Mówisz tak, jakby to wino było bezalkoholowe — wskazała głową na stojącą na stole butelkę. — Poza tym wcale nie zamierzam się dzisiaj sponiewierać. Jeszcze będę zbyt łatwa i co wtedy? — westchnęła teatralnie, jakby bez tego była jakaś trudna do zdobycia. Wcale nie potrzebowała alkoholu, żeby się puścić. Tym bardziej z własną narzeczoną.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnęła się słabo, gdy narzeczona sięgnęła po jej dłoń, zapewne chcąc dodać jej otuchy. Ufała jej i na tym powinna się skupić. Ta pieprzona zazdrość przynosiła im tylko same okropieństwa. Nie chciała w to brnąć i wywoływać jakiejs kłótni, która przecież nie miała żadnego sensu. Teddy na pewno nie zrobiła niczego złego. Donovan pewnie byłby pierwszym, który dałby jej w łeb, gdyby tylko zauważył, że zaczyna zachowywać się niesprawiedliwie wobec swojej ukochanej. A potem pewnie wszystko nakablowałby samej April, jak przy ich ostatnim chlaniu. Dobrze było mieć takie dodatkowe wsparcie mentalne. Najwyraźniej na Emmę nie mogła dzisiaj liczyć, to trzeba było się zadowolić Donovanem! Na całe szczęście to też fajny facet. Po prostu momentami miał dziwne humorki, ale była w stanie mu to wybaczyć. Dzięki niemu dowiedziała się dzisiaj czegoś nowego! Czy dostanie przez to ciężkiej nerwicy? Cóż, niewykluczone, ale mówi sie trudno. Zdecydowanie wolała wiedzieć i to jak najszybciej, żeby móc przekuć te emocje na coś innego. Nie była w stanie jednak powstrzymać się od rozejrzenia się po sali i zastanowienia się, z iloma z obecnych tu strażaczek Teddy jeszcze spała. Albo chociaż obściskiwała. Ze swojej jednostki robiła to przecież ze wszystkimi, a jakie niby było na to prawdopodobieństwo? Nie miała jednak zamiaru o to dopytywać.
— Dajesz się terroryzować kobietom? Postawienie się nie jest takie trudne, wiesz? — Spojrzała na niego z rozbawieniem. Ostatnie, czego powinien teraz chcieć, to jakaś wojna o feminizm. Finch wierzyła, że nie miał niczego złego na myśli i szanował swoje koleżanki tak samo mocno jak kolegów. Może i sikawka była ważna w pracy strażaka, ale nie ta, której brakowało strażaczkom. Każda z nich była tak samo uzdolniona i pracowita jak pozostali z jednostki, więc niech Donovan lepiej nie fika, bo dopiero się może przekonać, co to tak naprawdę znaczy terror. April była święcie przekonana, że nie miał okazji jeszcze go porządnie zasmakować. Nie miała wcale ochoty być pierwszą, która go w taką sytuację wpakuje, ale jeżeli będzie do tego zmuszona, to była gotowa dźwigać ten krzyż.
— Spokojnie, nie mam zamiaru spędzać wieczoru trzeźwa. Na to zresztą i tak już jest za późno. — Wzruszyła ramionami. Dla świętego spokoju uniosła kieliszek do ust i zamiast sączyć wino, wlała sobie do gardła wszystko, co jej zostało, a trochę tego tam było! Od razu też sięgnęła po butelkę i dolała sobie więcej alkoholu. Tym razem nie próbowała tego zerować, troszke trzeba było jednak zwolnić. I zagryźć pizzą, co też zresztą uczyniła.
— Postaram się oczarować cię bez względu na to, jak łatwa będziesz — zapewniła i puściła narzeczonej oczko. Rozwiązłość wiele ułatwi, ale to nie tka, że nei była gotowa starać się dla Teddy, jeżeli ta nagle uzna, że tego potrzebuje.
— Dobra, to która jednostka zawsze robi największą trzodę? — zapytała, rozglądając się wokół, jakby była w stanie stwierdzić to po samych oględzinach strażaków. Nikt jednak nie wyglądał na jakąś skrajną patolę, ale pozory mogą mylić. Gorzej, jeżeli okaże się, że to ta jednostka, z którą właśnie spędzała czas!

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oczywiście, że Donovan byłby pierwszy, żeby wszystko wyśpiewać April. O ile Teddy cokolwiek by mu powiedziała. Trudno byłoby mu sprzedać przyjaciółkę, gdyby sam o niczym nie wiedział. Całe szczęście Finch znała Darling na tyle dobrze, żeby móc ufać jej bezgranicznie. Darling nigdy jej nie zawiodła, a przynajmniej nie w taki sposób, żeby ją zranić czy sprawić ogromną przykrość. Strażaczka nigdy nie chciałaby jej skrzywdzić i z pewnością nie zrobiłaby tego z premedytacją. Była durna, ale nie aż tak. No i przede wszystkim wcale nie ciągnęło jej do innych kobiet. To chyba było najważniejsze. Nie była taka. Mogła bez problemu stwierdzić, że jakaś dziewczyna była atrakcyjna, bo przecież po świecie chodziło ich naprawdę mnóstwo. Nie oznaczało to jednak, że od razu chciała coś z nią zrobić. Żeby odpierdolić jakieś głupstwo na poczet jednorazowej przygody i odrobiny przyjemności? No nie. To zwyczajnie nie leżało w naturze Teddy. Oczywiście robiła takie rzeczy, kiedy była sama. Wtedy mogła sobie pozwolić na różne głupie decyzje, bo nikt nie musiał przez nie cierpieć poza nią samą. Ale po co miałaby dopuszczać się czegoś podobnego, będąc w szczęśliwym związku? Przecież chyba nie na tym polegała zdrowa relacja. Jeśli miała przy swoim boku osobę, którą kochała, której ufała i z którą chciała spędzić resztę życia, to jaki był sens szukania czegoś na boku? Gdyby kiedykolwiek pojawiły się w jej głowie jakieś poważniejsze wątpliwości, najpierw porozmawiałaby z narzeczoną. Bez robienia czegoś za jej plecami. Byłaby z April w stu procentach szczera, nawet jeśli taka rozmowa miałaby być trudna. W końcu oprócz miłości łączyła je przede wszystkim przyjaźń. Zanim zostały parą, przez lata były dla siebie najbliższymi osobami. To właśnie na tej przyjaźni zbudowały cały związek i Teddy nie wyobrażała sobie, żeby nagle miała wszystko przekreślić przez jakąś chwilową zachciankę.
Wbrew pozorom tych strażaczek, z którymi Darling spała nie było tutaj tak dużo. Pewnie dlatego, że niektóre nie przyszło. Na pewno zdołałaby je zliczyć na palcach jednej dłoni. Mogłaby nawet na nie wskazać, ale skoro Finch nie miała żadnych pytań, to po co miała się wychylać?
Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak to jest, kiedy takie trzy na ciebie naskoczą. To znaczy, takie dwie. Teds się do tego nie nadaje — machnął lekceważąco ręką. W sumie miał rację i Darling nie mogła się z nim nie zgodzić. Nigdy nie miała szczególnej siły przebicia, żeby rozstawiać kolegów po kątach. Mogła o coś poprosić, ale żeby nagle wszyscy grzecznie stanęli na baczność? No bez przesady. Dobrze, że mieli w jednostce taką Carver, która potrafiła wzbudzić w nich jednocześnie respekt i strach. Może dzięki niej w końcu zaczną sprzątać po sobie ten cały syf w remizie.
To byłoby smutne, gdybyś cały wieczór spędziła trzeźwa jak gwizdek — wtrąciła strażaczka, obserwując, jak narzeczona dopija wino. — Wszystko jest za darmo, więc aż żal nie skorzystać — sprostowała od razu, bo przecież nie zamierzała namawiać April do chlania. Równie dobrze Finch mogłaby spokojnie sączyć oranżadę. Albo sok. Albo wodę. Albo cokolwiek innego, co nie zawierało nawet grama alkoholu. Darmowe nie oznaczało przecież, że trzeba było od razu wypić wszystko, co stało na stole.
Uśmiechnęła się pod nosem, kiedy narzeczona stwierdziła, że postara się ją oczarować, ale w żaden sposób tego nie skomentowała. Naprawdę uważała, że były w stanie jeszcze się wzajemnie oczarowywać? To akurat ciekawe. W Vermont stwierdziła, że strażaczka nie dałaby rady już jej niczym zawstydzić, ale może z tym rzucaniem czarów było inaczej? Chyba że to dotyczyło się wyłącznie April i tylko Teddy nie mogła już niczym zaskoczyć. Cholera wie. Teddy miała co do tego pewne obiekcje, które ostatecznie postanowiła zachować dla siebie.
Trzydziesta siódma — wypalił nagle Donovan. — Siedzą przy tamtym stoliku — ruchem głowy wskazał na rosłych chłopów, którzy kończyli kolejną butelkę wódki. — Jeszcze godzina i zaczną wydzierać się do jakichś piłkarskich przyśpiewek. Za to ci ze dwudziestej ósmej to najwięksi sztywniacy — przeniósł spojrzenie na smutną ekipę, gdzie każdy siedział sztywny jak pal Azji. Nawet ze sobą nie rozmawiali! — A co? Czekasz na jakieś mordobicie? — Jett przeniósł rozbawione spojrzenie na Finch. No cóż, nie takie rzeczy gały widziały. I gale.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

April właściwie mogłaby tu i teraz urządzić jakieś zawody. Chociażby taką pokazówkę. Zebrać tu te wszystkie baby i wytłumaczyć im, że nie powinny nawet spoglądać w stronę Teddy, bo będą mieli z nią do czynienia. Ale to byłoby wyjątkowo żałosne i skrajnie głupie. Nie może się aż tak ośmieszać. Musi po prostu nad sobą zapanować i wreszcie nauczyć się zachowywać jak człowiek. Jej narzeczona przecież nie zasłużyła na bezpodstawne nerwy i w ogóle branie czegokolwiek pod wątpliwość. Finch czuła się winna, że w ogóle pozwala sobie na takie stresy, ale jeszcze nie umiała pozbyć się całkowicie. Miała wrażenie, że i tak było już lepiej niż jeszcze kilka miesięcy temu. A może to było tylko pobożne życzenie? Trudno powiedzieć.
— Ja sobie doskonale zdaję sprawę, bo ja jestem jedną z tych dwóch w życiu jakiegoś innego Jetta — wyjaśniła, uśmiechając się do niego szeroko. Może nawet nieco złowieszczo, niczym kreskówkowa wariatka. Nie, to na pewno tylko takie wrażenie i dzwne światło. Przecież April nie była jakaś pierdolnięta. Aż tak. No dobra, była. Ale w inny sposób! Nie starała się na nikogo naskakiwać i nie była tą laską, która robi się absolutnie nie do zniesienia po kilkudziesięciu minutach przebywania z nią. Cholera, a może jednak dokłądnie taka była? Miała o sobie za duże mniemanie, a w rzeczywistości jest jakaś nienormalna i nie do zniesienia? Teddy była bardzo uległa i wytrzymała, więc nie była dobrym wyznacznikiem. A co z całą resztą świata? Może w pracy mieli jej regularnie dość, ale milczeli, bo była ich szefową? Nie, to raczej odpadało. Potrafili jej powiedzieć, że jest zjebana, jeżeli zachowywała się bardzo źle, a nawet jakby się bali, to oddelegowaliby do tego Emmę. A może to Burnett tak uważa i dlatego nie przyszła? Stwierdziła, że nie ma ochoty siedzieć tyle czasu przy jednym stoliku z April i dlatego Donovan jest taki wkurzony, bo wolałby tu mieć swoją nową dziewczynę, a nie narzeczoną przyjaciółki. Nie, to też nie brzmiał prawdopodobnie. Chyba trochę zaczynała dramatyzować. Odrobinkę.
Miała zamiar korzystać z porządnego wina i dobrej pizzy, ile tylko będzie potrzebowała. Nie narzucała na swój organizm jakichś wielkich ograniczeń. Niech robi to, co mu się żywnie podoba, a ona będzie za nim podążać. No chyba że uzna, że pora skakać z okna, to może wtedy się z nim pokłóci. Była w stanie wymienić jeszcze kilka wyjątków, ale lepiej mu nie dawać pomysłów.
— Mordobicia mnie nie interesują, ale zastanawiam się, z kim najlepiej nawiązać przyjacielskie stosunki. No wiecie, żeby walczyć o wasze prawa muszę mieć poparcie jeszcze innych, żeby sobie nie pomyśleli, że tylko wasza jednostka jest jakaś jebnięta — wyjaśniła, podążając wzrokiem zarówno za strażakami z trzydziestej siódmej, jak i dwudziestej ósmej. Starała się jak najdokładniej zapamiętać ich twarze i numery jednostek, bo jak się rozpierzchną zaraz po innych stolikach, to nie będzie szans, żeby ich dopasować od początku. Tylko teraz jak tu wybrać? Czy na wsparcie lepiej się nadadzą te wesołki, z którymi na bank się zaprzyjaźni, czy sztywniacy, którzy z kolei mogliby wzbudzić więcej respektu w trakcie rozmów?

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie widziała niczego niewłaściwego ani męczącego w zazdrości narzeczonej. Już dawno zaakceptowała, że April po prostu taka była. Teddy wcale to nie przeszkadzało. Nie zrobiłaby jej przecież karczemnej awantury tylko dlatego, że Finch urządziłaby jej scenę zazdrości przed tymi wszystkimi kobietami, z którymi Darling kiedykolwiek spała. Albo przed tymi, z którymi jeszcze nie spała. To znaczy, co? Z którymi nie spała. No właśnie! Finch musiałaby chyba wydrapać im oczy, żeby nie mogły zerkać ukradkiem na jej strażaczkę, a takie okaleczenia chyba nie były zgodne z prawem? Z tego nawet ojciec nie zdołałby jej wyciągnąć. Musiała po prostu przywyknąć, że Teddy przyciągała baby jak magnes i nic nie dało się na to poradzić. Najważniejsze, że ona nie wykazywała nimi większego zainteresowania. A to, że nie wyłapywała aluzji, to już zupełnie inna bajka.
Dobrze, że masz taką potulną narzeczoną — odparł Jett, uśmiechając się pod nosem. Zaraz, czy on właśnie naśmiewał się ze swojej przyjaciółki? Teddy nawet tego nie wyłapała. A powinna! To, że na wszystko grzecznie przystawała i nie umiała postawić na swoim, jeszcze o niczym nie świadczyło. A może właśnie świadczyło o wszystkim? O rany, to musiało być okropnie nudne. Przecież April mogła w końcu chcieć kogoś z charakterem, a nie taką memeję. Kogoś, kto potrafiłby się z nią pokłócić i przynajmniej raz na jakiś czas postarać się przeciwstawić. Jakim cudem Finch jeszcze jej nie zostawiła dla kogoś ciekawszego? Z taką Teddy to miała emocje jak na grzybobraniu.
Jeśli Finch była pierdolnięta, to tylko pod tym jednym względem. Tak to wszystko było z nią całkowicie w porządku! Ludzie ją uwielbiali i na pewno nikt nie spostrzegał jej jako wariatki. A już na pewno nie Donovan, który bardzo dobrze czuł się w jej towarzystwie. Na tyle dobrze, żeby w końcu wylogować się do życia i schować telefon do kieszeni. A w jego przypadku to bywało naprawdę trudne, bo potrafił zabłądzić w internecie na amen. Nie dość, że wiecznie siedział na tych apkach randkowych, to jeszcze non stop wysyłał Darling jakieś memy i śmieszne filmiki. Oczywiście strażaczka bardzo to lubiła, bo nie ma nic lepszego od otrzymywania memów i odwdzięczenia się tym samym. Zwłaszcza, kiedy rzeczywiście były zabawne i reagowało się na nie nie tylko emotkami, ale człowiek parskał pod nosem zduszonym śmiechem. Ceniła sobie w swoim życiu ludzi, którzy szczerze potrafili ją rozbawić.
Och, ty mówiłaś poważnie o tym szukaniu poparcia i walce o nasze prawa? — Teddy zamrugała, trochę zbita z pantałyku. Do tej pory była przekonana, że tak sobie tylko żartowali czy coś. — To napij się jeszcze trochę wina, bo łatwiej byłoby o mordobicie — dodała i sama sięgnęła po butelkę, żeby zrobić narzeczonej małą dolewkę. Trzy lata wstecz kilku strażaków dało sobie po gębie, chociaż Darling do tej pory nie wiedziała, o co właściwie chodziło. A jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Albo o kobietę.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Archeo”