30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zrobiła się trochę cichsza. Głównie dlatego, że nie miała nic sensownego do powiedzenia. Według niej wszystko, o czym mówili jej koledzy po fachu, było zwykłym narzekaniem. Widzieli problemy w drobiazgach, na które Teddy nawet nie zwracała uwagi. Przywykła do spartańskich warunków, w jakich przyszło jej pracować i naprawdę nie uważała, żeby działo się jej z tego powodu coś strasznego. Oczywiście doceniała starania narzeczonej. Aril najwyraźniej obrała sobie za punkt honoru, żeby powalczyć o lepsze warunki dla strażaków. Darling zdecydowanie wolałaby zabrać ją na parkiet albo znaleźć jakikolwiek inny sposób na spędzenie tego wieczoru razem. Ale i tak było w porządku. Jeśli konfrontacja z Jessopem miała sprawić, że Finch poczuje się lepiej i będzie miała poczucie, że faktycznie coś dla nich zrobiła, strażaczka nie zamierzała jej od tego odwodzić. A zresztą kim była Teddy, żeby móc cokolwiek sugerować? W końcu nie wszystko musiało być ważne dla obu z nich w dokładnie taki sam sposób.
W Toronto jest dużo jednostek, a miasto nie stać na utrzymanie wszystkich na takim samym poziomie. Sensownym rozwiązaniem byłoby zlikwidowanie tych mniejszych i połączenie ich z większymi — Briney podzielił się własną opinią. — Mielibyśmy wtedy większe załogi, więcej sprzętu i łatwiej byłoby rozdzielić pieniądze. Teraz część jednostek ledwo wiąże koniec z końcem, a inne mają znacznie lepsze zaplecze — wzruszył lekko ramionami. Nie brzmiało to jak idealny pomysł, na pewno było to jakieś rozwiązanie problemu, z którym strażacy mierzyli się od lat.
Jego kolega trochę posmutniał, kiedy okazało się, że batoniki raczej nie staną się priorytetem w rozmowie z najwyższym rangą komendantem i dyrektorem straży pożarnej. Dopiero pozostali kumple z jednostki uświadomili mu, że była to sprawa zdecydowanie drugorzędna i mogła sobie jeszcze trochę poczekać. Jeden z nich nawet zapewnił, że prędzej czy później przyjdzie czas również na uzupełnienie automatu. Najwyraźniej nie zamierzał pozwolić, żeby ich zapasy słodyczy zostały pominięte w całym tym wielkim planie poprawiania warunków pracy.
Spojrzeli po sobie, kiedy April zapytała, czy podobne problemy dotyczą większości jednostek, po czym jak jeden mąż zgodnie pokiwali głowami. Najwyraźniej brak batoników nie był jedynym problemem, który powtarzał się w straży pożarnej.
Kogokolwiek nie zapytasz, powie ci dokładnie to samo — w tym miejscu Briney wykonał zamaszysty gest ręką, jakby chciał objąć nim całą salę i znajdujących się w niej strażaków. — Kapitanowie już wielokrotnie próbowali prowadzić z nim podobne negocjacje, więc jestem bardzo ciekawy, jak pójdzie tobie i czy zdołasz coś ugrać — dodał, uśmiechając się do Finch. W jego głosie ani przez moment nie było kpiny. Wyglądało na to, że naprawdę kibicował jej w tym pomyśle, nawet jeśli sam nie wierzył w szczególnie łatwe zwycięstwo. Tym krótkim komentarzem chciał przede wszystkim pokazać, że April może liczyć na wsparcie całej 119 jednostki. Skoro już zamierzała wziąć na siebie rozmowę z Jessopem, przynajmniej nie będzie musiała robić tego wyłącznie we własnym imieniu.
Teddy z kolei pomyślała, że najchętniej wróciłaby już do domu. Może chociaż tam uda jej się spędzić trochę czasu z narzeczoną. O ile ta nie planowała urządzać kolejnych negocjacji ze strażackim dowództwem.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Z każdym kolejnym słowem strażaków jej umysł pracował na większych obrotach. Pomysły przeganiały się nawzajem, chcąc być tym, który w danym momencie rozbłyśnie w samym centrum jej umysłu. Ledwo nadążała za własna głową, ale tym razem nie z powodu stresu i nerwów. Wchodziła w tryb zadaniowy i kreatywny, na którym często funkcjonowała w pracy. Projekt, na jaki rysowała się miejscowa straż pożarna, z każdą kolejną chwilą wydawał się jej potężniejszy. To było równie martwiące, co i pociągające. Lubiła duże wyzwania i często powtarzała, że nie ma takiej rzeczy, z którą by sobie nie poradziła. To jednak zazwyczaj było tylko gadanie. Nie uznawała, że wszyskto, co zrobiła dotąd w karierze, było jakieś skrajnie niesamowite. Wiadomo, że miała w portfolio kilka perełek, którymi mogłaby się chwalić z dumą, bo po prostu była dobra w swojej pracy. Ale wciąż brakowało tam prawdziwego diamenciku. Może powinna stać się nim straż pożarna? Chociaż ten temat nie był przecież w żaden sposób powiązany ze światem influencerów, więc właściwie co ona tak naprawdę o tym wiedziała? Na pewno mniej niż by chciała. Ten zwiększony poziom trudności przerażał ją z każdą chwilą coraz mniej.
— Dziękuję wam za wyjaśnienia. Kapitanowie często mają masę innych rzeczy na głowie, więc mogło im brakować przestrzeni, żeby sobie z tym poradzić. Mam nadzieję, że w moim przypadku nie będzie to problemem. Postaram się uwinąć jak najszybciej — zapewniła, obserwując z uwagą każdego z nich. Wszyscy byli bardzo mili i na pewno mieli ogromne serca, skoro poświęcili życie na taką pracę. Naprawdę zasługiwali na więcej, a fakt, że muszą w ogóle zajmować sobie myśli takimi głupotami, był niesprawiedliwy. Chyba każdy wolałby, żeby jego problemami zajmował się wyspany strażak bez przeziębienia i bez wypalenia zawodowego, prawda? Oczywiście, że prawda.
Pożegnała się z wąsaczami i odciągnęła narzeczoną na bok. Była tą rozmową wyraźnie podekscytowana. Martwienie się o inne kobiety najwyraźniej jej już przeszło. Myśli miały szansę zaczepić się o coś nowego, więc smutek nie miał prawa głosu. Czy pracoholizm nie jest cudowny? Zatrzymała się z Teddy gdzieś z dala od wszystkich innych podgrup. Ujęła twarz narzeczonej w dłonie, przyciągnęła do siebie bliżej i pocałowała ją z czułością.
— To jest wszystko jakieś popierdolone. Ale to się da zrobić, wiesz? Tylko muszę usiąść i pomyśleć. Rozrysuje sobie to wszystko skrupulatnie jak mapę Gwiazdy Śmierci. Nie, czekaj. To chyba głupie porównanie. Zresztą mniejsza z tym. — Wzruszyła ramionami, nie chcąc tracić czasu na zamartwianie się o metafory. Naprawdę chciała się w to wszystko zaangażować, ale tak jak należy. Nie mogła teraz czegoś popsuć, zanim porządnie nie zacznie.
— Kto wie, może z czasem się przebranżowię na zasoby ludzkie w straży pożarnej? Byłabym twoją szefową. Poniekąd — dodała i trąciła czubkiem nosa jej nos. Uśmiechnęła się figlarnie na samą myśl o funkcjonowaniu z narzeczoną w taki sposób. Nawet jeżeli doszłoby do czegoś takiego, nie byłoby raczej żadnych podstaw, żeby Teddy musiała uznawać April za swoją szefową, ale kto by się tym przejmował? Na pewno nie Finch.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chłopaki z 119 wydawali się zachwyceni zaangażowaniem April. Wszyscy ochoczo kiwali głowami, uśmiechali się pod wąsami i najwyraźniej już uwierzyli, że oto nadchodzą wielkie zmiany na lepsze. Szkoda byłoby ich teraz rozczarować. Teddy patrzyła na to wszystko z lekkim przymrużeniem oka. Wierzyła w kreatywność narzeczonej i jej zdolności do przekonywania ludzi, ale wiedziała też, że nie na wszystko miało się wpływ. Nawet jeśli Jessop wysłucha sugestii Finch - co samo w sobie byłoby już całkiem sporym sukcesem - wcale nie oznaczało to, że cokolwiek z nimi zrobi. Równie dobrze mógł potraktować je dokładnie tak samo, jak wcześniej potraktował propozycje kapitanów poszczególnych jednostek. Czyli zbagatelizować.
Uśmiechnęła się lekko, dostrzegając ekscytację w oczach narzeczonej. Fajnie, że przynajmniej ona dobrze się bawiła i znalazła sobie zajęcie w postaci prowadzenia małej krucjaty na rzecz poprawy warunków w straży. Odwzajemniła krótki pocałunek i przyjrzała się uważnie jej rozpromienionej twarzy.
Nie wiem, ale grunt to pozytywne nastawienie. Chcesz to rozrysować teraz? — ruchem głowy wskazała ich stolik. Co prawda nie było tam żadnej kartki, ale serwetka powinna wystarczyć. Trzeba tylko skołować jakiś długopis. W końcu pierwsze części serii o Harrym Potterze J.K. Rowling miała podobno spisywać w kawiarni na skrawkach serwetek, więc może właśnie tak rodziły się największe dzieła.
Ja w sumie chyba się napiję — dodała, rozglądając się za Donovanem. Przyjaciel jednak rozpłynął się gdzieś w powietrzu. Pewnie dopadł do jakichś znajomych i właśnie z nimi raczył się gorzałą. No tak, mogła to przewidzieć.
Przebranżowienie się nie wchodziło w grę. April miała po prostu nagły zryw, mniej więcej taki jak Mark Sloan w Grey's Anatomy na łożu śmierci. Teddy nawet nie chciała myśleć, co Finch musiałaby jeszcze zrobić, żeby ten zryw rzeczywiście doprowadził ją do pracy w straży. Raczej się na to nie zapowiadało. Ewentualnie mogłaby zasiąść na jakimś cywilnym stanowisku, gdzie pracowało się wyłącznie za biurkiem. Tam przynajmniej nie trzeba było zaliczać testów sprawnościowych ani brać udziału w akcjach ratowniczych. Mieli przecież dział kadr i księgowość. Co prawda nie bezpośrednio w remizie, ale... gdzieś. Teddy nie miała pojęcia gdzie, ale istniały, bo co miesiąc na jej konto wpływało to śmieszne wynagrodzenie.
Już teraz mną zarządzasz, to pewnie nawet nie zauważyłabym różnicy — zażartowała i pociągnęła ją za rękę w kierunku stolika, gdzie Finch będzie mogła w pełni oddać się swojej nowej zajawce, zanim faktycznie pójdzie porozmawiać z najwyższym rangą komendantem i dyrektorem straży pożarnej. Najpierw musiała jednak sensownie poukładać sobie wszystkie pomysły, żeby później być odpowiednio przygotowaną na zapuszczenie się do jamy lwa. No dobra, Jim Jessop wcale nie był żadnym potworem. Chyba. Teddy nie miała jednak zbyt wielu okazji, żeby go poznać, więc trudno było jej wyrobić sobie na jego temat jakąkolwiek konkretną opinię. Wiedziała o nim tyle, ile wiedzieć mogła osoba, która od czasu do czasu słuchała jego przemówień i widywała go przy oficjalnych okazjach. Może więc rzeczywiście nie było sensu zakładać z góry, że rozmowa pójdzie źle? Chociaż Teddy wolała nie przywiązywać się do tej optymistycznej wersji wydarzeń. Już wystarczyło, że April robiła to za nie obie.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ekscytacja potrafiła do niej przyjść bardzo szybko i wypełnić ją całościowo. Nakręcała się jak jakaś wariatka, pozwalając przejąć stery hiperfiksacji. Zdarzało się, że takie rzeczy ją wykańczały, bo jednak nie miała aż tak dużo zasobów energetycznych, jak życzyłby sobie tego jej mózg, ale to nic. Nie przejmowała się takimi rzeczami, póki nie była na deskach. A do tego jej przecież bardzo daleko. Jeszcze nawet nie zaczęła! Wiadomo, że to wszystko będzie niezwykle skomplikowane, ale naprawdę była zmotywowana. Chciała nieco ulepszyć życie swojej narzeczonej, ale też jej bliskim i wszystkim, którzy po prostu na to zasługiwali. Nie zajmowała się nigdy niczym, co niosło za sobą jakąś misję, ale może wyszłoby jej to na zdrowie? Może nawet rodzice wreszcie byliby zadowoleni z tego, jak prowadzi swoją karierę? Chociaż biorąc pod uwagę, że chciałaby się przebranżowić na ustalanie życia akurat straży pożarnej, to może jednak niekoniecznie? O ile matka pewnie dostrzegłaby w tym coś godnego podziwu, to ojciec pewnie kręciłby nosem. Ale dogodzenie mu to zawsze było wielkie wyzwanie, więc niech się pierdoli, jeżeli to też mu nie będzie odpowiadało.
— Nie no, coś ty! To jest dużo bardziej skomplikowana misja niż mi się wydawało. Muszę podejść do tego na spokojnie i dużo poważniej — wyjaśniła pokrótce, próbując nieco spowolnić autostradę, którą miała aktualnie w głowie. To faktycznie nie był na ten moment i musiała się z tym pogodzić. Była niecierpliwa, więc najchętniej faktycznie zabrałaby się do pracy choćby zaraz, ale nie miała do tego warunków. Poza tym nie czuła się w pełni kompetentna po tych prawie trzech lampkach wina. humor może i miała dobry i nadawałaby się do nawiązywania przyjaźni, ale ta cała operacja opierała się jednak na czymś więcej. Naprawdę nabrała wątpliwości, czy próba budowania fundamentów w tym stanie jej nie zaszkodzi.
Dała się pociągnąć z powrotem w stronę stolika. Zamiast na własnym krześle, usiadła na kolanach narzeczonej. Sięgnęła do pozostawionego tam kieliszka i nalała jej wódki. Następnie sięgnęła po wino i dolała do swojego. Podała narzeczonej alkohol i uniosła nieznacznie swój kieliszek w geście toastu.
— Oj już nie rób ze mnie takiej despotki. Staram się przecież o ciebie dbać z całych sił — zapewniła. Położyła dłoń na jej karku i zadrapała go delikatnie paznokciami, chcąc wprawić strażaczkę w stan większego rozluźnienia. Musiały trochę nadrobić imprezę, bo miały pewne zaległości przez to całe robienie rozeznania, a przecież noc była jeszcze młoda.
— A może masz jakieś indywidualne prośby? Chętnie je rozważę poza kolejnością — dodała, uśmiechając się figlarnie. Kultywowanie nepotyzmu też pewnie miała we krwi! Może i chciała zadbać o całą strażacką brać, ale jednak to, co dobre dla jej narzeczonej, było dla niej na pierwszym miejscu. Zakładała też, że nie wszystkie życzenia, jakie mogłaby mieć do niej Teddy, nadawały się do wpisania na oficjalną listę.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lubiła obserwować ją w takim stanie. To było o niebo lepsze niż patrzenie, jak narzeczona smuci się i zamartwia jakimiś pierdołami. April imponowała jej tym, z jakim zaangażowaniem podchodziła do całej sprawy. To tylko potwierdzało, jak wspaniałym i dobrym człowiekiem była. W końcu chciała zadbać nie tylko o to, żeby Teddy miała lepsze warunki pracy, ale również jej koledze. I strażaczka musiała przyznać, że strasznie ją to jarało. W takich momentach kochała ją jeszcze bardziej, choć do tej pory nie podejrzewała nawet, że było to w ogóle możliwe. A potem Finch robiła coś takiego i serce Darling rwało się do niej jak oszalałe. Miała ochotę ścisnąć ją tak mocno, że pewnie wypłynęłyby jej oczy. Tyle że Teddy kochała się w tych zielonych tęczówkach i wtedy nie mogłaby w nie patrzeć. Pozostało jej więc tylko złapać Finch za tyłek. Nikt tego nie widział. Chyba. A nawet jeśli, to niech się gapią i gadają. April miała najlepszą dupę we wszechświecie i Darling uważała, że korzystanie z tego faktu było jej świętym prawem.
Czyli to nie będzie tylko zwykła pogawędka z Jessopem. Masz zamiar przedstawić mu cały plan modernizacji jednostki? Jesteś niesamowicie kochana, że chcesz to dla nas zrobić, wiesz? — spojrzała na nią z wdzięcznością.
Finch przymierzała się do czegoś, czego Teddy sama nigdy by się nie podjęła. Może faktycznie miała rację? Może strażacy wcale nie powinni tak łatwo godzić się z warunkami, w których przyszło im pracować, skoro każdego dnia robili coś, czego większość ludzi nie chciałaby robić nawet przez godzinę? Może naprawdę zasługiwali na więcej, tylko przez lata przywykli do tego, co mieli, i przestali oczekiwać czegokolwiek lepszego?
Kiedy narzeczona usiadła jej na kolanach, objęła ją w pasie i złożyła pocałunek na jej ramieniu.
Dbasz o mnie najlepiej. Naprawdę czuję się przy tobie jak prawdziwa księżniczka — odparła szczerze. Nikt nigdy nie poświęcał jej tyle uwagi. A już na pewno nikt wcześniej nie przejmował się tym, żeby Teddy miała w remizie coś wygodniejszego niż metalowa prycza. Właściwie nie miało to jednak aż takiego znaczenia, bo kiedy tylko mogła, wracała do domu. Tam przecież czekało na nią prawdziwe łóżko, a w nim April.
Uniosła swój kieliszek w geście toastu i opróżniła jego zawartość. Skrzywiła się lekko i szybko zapiła alkohol sokiem. Miała już za sobą kilka kolejek, ale wódka nadal potrafiła wykręcić jej gębę. Najwyraźniej organizm Teddy nie zamierzał się z nią zaprzyjaźnić, niezależnie od tego, ile razy próbowała go do tego przekonać.
Na informację o indywidualnych prośbach aż zaświeciły jej się oczy. Mimowolnie zagryzła dolną wargę i zlustrowała narzeczoną wzrokiem od góry do dołu.
A czy zalicza się do tego zdjęcie sukienki? — zapytała i zamuczała cicho pod wpływem jej dotyku. — Nie zrozum mnie źle, jest zajebiście seksowna i wyglądasz oszałamiająco w tej czerwieni, ale nie mogę przestać myśleć o tym, co masz pod spodem — uśmiechnęła się łobuzersko i zacisnęła palce na karku ukochanej, przyciągając ją bliżej, żeby złożyć na jej ustach żarliwy pocałunek.
Teddy miała świadomość, że jej propozycja trochę wykraczała poza listę zmian, które April planowała przedstawić Jessopowi, ale i tak miała nadzieję, że uda jej się coś ugrać. Przez cały wieczór patrzyła, jak Finch oddaje się swojej wewnętrznej misji i zbiera kolejne pomysły. Teraz chyba nadszedł czas, żeby dla odmiany oddała się Darling. To był przecież bardzo uczciwy układ!

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Załowała, że nie potrafiła wykrzesać z siebie tyle entuzjazmu, jak na przykład trzeba było posprzątać w mieszkaniu. Zbieranie danych w tabelkach Excela też nie wywoływało w niej takich emocji. Zamęczyłaby się na śmierć, gdyby była zmuszona pracować w miejscu, w którym zajęcia by ją nie ekscytowały. Na pewno dawałaby z siebie dwieście procent i wychodziłaby ze skóry, byle tylko być w tym czymś coraz lepszą, bo jest ambitna, ale przez to byłaby skrajnie nieszczęśliwa. Właśnie przez to uciekła od prawa, gdzie pieprz rośnie. Bardzo podobała jej się praca w marketingu, ale stojące przed nią wyzwanie związane z poprawą życia strażaków też było ekscytujące. To trochę jak granie w strategie ekonomiczne! Problem w tym, że tu nie będzie się dało ani zapisać gry, ani rozpocząć scenariusza od nowa.
— Najpierw wasza jednostka, potem całe miasto, kraj i dalej już tylko kosmos — wyjaśniła jej pokrótce swój plan. Trzeba było przyznać, że to było dość mocne streszczenie, ale szkoda było teraz czasu na takie bardziej szczegółowe. Poza tym naprawdę nie miała jeszcze gotowego planu, a nie chciała dawać jej wiedzy w powijakach. Tak czy siak w którymś momencie będzie potrzebowała jej rady albo pomocy, więc wtedy wtajemniczy ją w dany krok bez żadnych przeszkód.
— Bo jesteś księżniczką. Taką w mundurze — zapewniła z uśmiechem. Pogładziła ją z czułością po cycku. Znaczy po fragmencie marynarki tuż nad odznaczeniami. Teddy rzeczywiście błyszczała się jak prawdziwa księżniczka, trudno byłoby ją wziąć w tym stroju za kogokolwiek innego! Właściwie zdaniem April potrafiła wyglądać tak nawet w piżamie albo w przepoconym stroju do biegania, ale to inna inszość. Nie zmieniało to faktu, że Teddy zasługiwała na rozpieszczanie. Finch nie była w stanie nosić jej ciągle na rękach albo wyręczać ją w jakichś manualnych sprawach, z którymi nie dałaby sobie rady. To Darling zawsze otwierała słoiki w ich domu, nie oszukujmy się. Nie znaczyło to jednak, że miała zrezygnować ze sprawiania jej przyjemności. Po prostu musiała wypracować na to własne metody. Ważne, że działały i narzeczona faktycznie czuła się przy niej jak księżniczka. Chyba że tak tylko gadała, żeby April nie było przykro, to lipa.
Nie zdążyła nawet odpowiedzieć, bo strażaczka przyciągnęła ją do siebie i zajęła usta czymś dużo ciekawszym niż gadanie. April uśmiechnęła się między kolejnymi pocałunkami, które zdecydowanie nie przystroiły na takim kulturalnym wydarzeniu.
— Jak najbardziej się zalicza — zgodziła się, odsuwając się od niej na tyle, by móc na nią spojrzeć.
— Mam ją zdjąć już teraz? Przy wszystkich? — zapytała i uśmiechnęła się niewinnie. Sięgnęła do jednego z ramiączek sukienki i zsunęła je niżej, spoglądając na Teddy z wyczekiwaniem. Strasznie niejasne były te jej prośby. Jak ona ma zamiar w ten sposób pracować nad projektem modernizacji straży to zbyt daleko nie zajadą.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była przekonana, że po obmyśleniu odpowiedniego planu April nie zrobi niczego na odpierdol. W końcu zawsze dawała z siebie wszystko. Pod tym względem były do siebie bardzo podobne. Kiedy Teddy na czymś się zafiksowała, potrafiła dać z siebie sto trzydzieści procent. Nigdy mniej! Pracy oddała zresztą całe serce. No dobra, połowę serca. Druga część należała przecież do Finch. Ale nie dotyczyło to wyłącznie obowiązków zawodowych. Do planowania randek Teddy przykładała się z równie dużym zaangażowaniem. Lubiła zaskakiwać swoją kobietę, wymyślać coś, czego April się nie spodziewała i obserwować jej reakcję. Samo przygotowywanie niespodzianki było tak samo fajne, jak moment, w którym wreszcie mogła zobaczyć efekt na twarzy ukochanej. Miała tylko nadzieję, że pomimo upływu czasu nadal będzie potrafiła ją czymś wprawić w zdumienie. Przecież znały się już piętnaście lat. April wiedziała o niej praktycznie wszystko, więc coraz trudniej było znaleźć coś, czego jeszcze się po Teddy nie spodziewała. Ale skoro potrafiła przez tyle lat nie zauważyć, że była zakochana w swojej najlepszej przyjaciółce, to najwyraźniej w kwestii zaskakiwania Finch nadal miała całkiem spore pole do popisu.
Strażacy z Jowisza i Saturna będą zachwyceni nowymi prysznicami — pokiwała poważnie głową, kiedy April wspomniała o wdrożeniu zmian także w kosmosie. Podzielała jej opinię. Nie ma co ograniczać się wyłącznie do Toronto! Skoro już brały się za wielką modernizację straży pożarnej, równie dobrze można było od razu pomyśleć o całym Układzie Słonecznym. Nigdy nie wiadomo, kiedy jakiś kosmiczny strażak będzie potrzebował ciepłej wody. — Jak już wszystko będziesz miała gotowe, skombinuję namiary na Jessopa i umówię cię z nim na oficjalne spotkanie — dodała, przyciskając nos do jej policzka.
Podejrzewała jednak, że trzeba będzie załatwić to trochę okrężną drogą. Bezpośredni kontakt do najwyższego rangą komendanta raczej nie był czymś, co Teddy dostawała na dzień dobry przy każdym spotkaniu służbowym. Może najlepiej byłoby uderzyć przez kapitana Whitmana? Mieli przecież dobre relacje, więc istniała całkiem spora szansa, że poza zwykłym numerem służbowym posiadał również jakiś inny sposób, żeby się z nim skontaktować.
Uniosła dumnie podbródek. Nikt przecież nie powiedział, że księżniczki nie mogą nosić munduru. Był XXI wiek, a czasy, kiedy przedstawicielki królewskich rodów musiały siedzieć w zamkach w oczekiwaniu, aż jakiś książę łaskawie przyjedzie je uratować, dawno minęły. Darling zdecydowanie bardziej pasowałaby do tej nowoczesnej wersji księżniczki, w której to ona nosi niewiasty na rękach. A właściwie jedną niewiastę, którą teraz trzymała na swoich kolanach i która sprawiała, że strażaczka czuła się jedyną kobietą na świecie. I to nie jest żadna ściema! Wystarczyło na nią spojrzeć, jaka była zakochana i całkowicie jej oddana!
Zamruczała przy jej ustach, kiedy April oznajmiła, że może ją zaliczyć. To znaczy, że zdjęcie sukienki zalicza się do indywidualnych próśb. Dostrzegając jednak, że narzeczona zsuwa ramiączko sukienki na oczach wszystkich, pospiesznie pacnęła ją w ramię.
Zwariowałaś? To miał być osobista prośba, a nie spełnianie zachcianek wszystkich, którzy pożerają cię wzrokiem— odparła, obruszona jej impertynencją. I niech Finch jeszcze kiedykolwiek stwierdzi, że strażaczka nie była o nią zazdrosna! — Napijmy się jeszcze i znajdźmy jakieś ustronne miejsce. Takie, w którym nie będzie setki napalonych typów. I typiar — tym razem to ona sięgnęła po obie butelki, napełniając swój kieliszek wódką i dolewając narzeczonej wina. Zanim jednak zdążyła przechylić szkło, ponownie wpiła się zachłannie w jej usta. Może pocałunek nie był żadnym oficjalnym komunikatem, ale Teddy uznała, że można było potraktować go jako całkiem czytelny przekaz dla wszystkich gapiów. Ta pani była już dawno zajęta.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spojrzała na nią z rozczuleniem, gdy tylko wspomniała o strażakach z Jowisza i Staurna. Doceniała, że narzeczona tak w nią wierzyła. To dodawało jej skrzydeł. A szczerze się martwiła, szczególnie o tych z Jowisza! Na Uranie poszłoby bez problemu, podobnie jak na Wenus, ale z Jowiszem to nigdy nie wiadomo. Wystarczy na niego spojrzeć, by od razu zrozumieć, że jest jakiś szemrany. Gazowy olbrzym nie mógłby być typem, który nie robi jakiejś boruty. Nie było się jednak czego bać. Teddy tak w nią wierzyła, że nie straszni jej ci wariaci z Jowisza. Chocby miała ich uszczęśliwiać na siłę, nie odpuści! Miała nadzieję, że nie robi czegoś takiego względem tych ziemskich, ale to chyba jednak opierał o się na dobrych intencjach. To Teddy zaniżała sobie standardy, a nie April wymagała za dużo. Zazwyczaj te dwie rzeczy szły w parze, ale tym razem Finch była pewna, że patrzyła na sytuację trzeźwym okiem.
Na ten moment musiała się jednak zająć jedną księżniczką, a nie całą galaktyką. Szczerze wierzyła w metodę małych kroczków. Najpierw Teddy, a potem wszystkim będzie mogła zrobić dobrze! Nie, chwila. Ta wersja April odeszła już w zapomnienie. Teraz potrafiła być taka wyłącznie dla swojej narzeczonej. Była wierna jak pies i żadne pokazówki nie były potrzebne. Nie istniała rzecz, którą mogłaby wymyślić jakakolwiek inna kobieta na świecie, która jakkolwiek odsunęłaby ją od Teddy. Była w nią zapatrzona jak w obrazek. Niemożliwe, by człowiek dał radę zakochać się w taki sposób raz jeszcze. Przecież to musiałoby być jakieś wycieńczające, a ona naprawdę nie miała ochoty na żadne umieranie. Ostatni wypadek tylko mocniej utwierdził ja w tym przekonaniu. Chciała korzystać z życia, ile tylko się da. Może powinna zacząć częściej podążać za sercem? I tak robiła to już często, ale zawsze można lepiej! Chyba wyjazd do Stanów dał im jednak nieco odświeżenia umysłów, a przynajmniej zadziałało to na April. Nie odmieniła jeszcze swojego życia o żadne stopnie, ale to pewnie kwestia czasu.
Posłusznie założyła ramiączko z powrotem, nie chcąc uchodzić za jakąś latawicę. Taka mogła być przecież tylko dla Teddy. Była w stanie się powstrzymać i utrzymać sukienkę na dupie jeszcze przez jakiś czas. Akurat dupę to jej materiał bardzo dobrze opinał, więc zsunięcie może okazać się dla owego tyłka ulgą.
— Ustronne miejsce? Słuchaj, podobno są tu świetnie oznaczone wyjścia ewakuacyjne. Wystarczy za nimi podążać — zaproponowała, uśmiechając się cwaniacko. Zawsze była z siebie dumna, gdy mogła udowodnić, że zdarza jej się słuchać! Podniosła się z kolan narzeczonej, złapała ją za wolną rękę i pociągnęła za sobą w stronę jednego z wyjść, oczywiście wybranego losowo. Ostatnie, nad czym zastanawiać powinna się teraz April, to potencjalny plan tego budynku.

April Finch
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Narzeczona za każdym razem wystrzeliwała ją w kosmos, więc tym bardziej Teddy wierzyła w nią z całych sił. Zresztą czy kiedykolwiek było inaczej? Zawsze podłapywała pomysły Finch, nawet wtedy, kiedy obie były jeszcze głupie i smarkate. Teraz były już tylko głupie. No, niektóre. Wiara Teddy w możliwości April zdążyła przez lata zapuścić korzenie tak głęboko, że właściwie nie dało się jej już niczym ruszyć. Od tamtej pory nic się w tej kwestii nie zmieniło. Jeśli ktoś miał przekonać Jessopa do wysłuchania ich i rzeczywiście spróbować coś zmienić, Teddy bez większego zastanowienia postawiłaby właśnie na ukochaną. Istniała szansa, że uda jej się poprawić warunki również strażakom, którzy dzielnie dbali o bezpieczeństwo każdej planety. Najłatwiej powinno pójść z tymi z Wenus, bo tam pewnie pracowały same kobiety. Oby tylko tamte lafiryndy nie próbowały podrywać Finch! Jeśli będą grzeczne, może zasłużą sobie na godne warunki do życia w kosmicznych jednostkach.
Chciała w pełni oddać się księżniczkowaniu, ale chyba nie do końca wiedziała, jak opuścić gardę. To pewnie przez elegancki mundur, który dodawał jej animuszu. April i tak rozpieszczała ją ponad jej własne wyobrażenie. Dawała jej wszystko, dzięki czemu Teddy czuła się wyjątkowa i kochana. W zamian mogła otwierać dla niej słoiki aż do momentu, w którym pewnego dnia wybuchnie Słońce. Miała też zapewnione noszenie na rękach, dopóki kręgosłup Darling nie odmówi posłuszeństwa. A na to jeszcze się nie zanosiło. Była w pełni sił i każdego dnia dbała o kondycję, żeby w razie potrzeby móc bez problemu nosić Finch, jej zakupy i połowę wyposażenia do ich wymarzonego domu.
Nie dość, że ładna, to w dodatku cwana — pochwaliła ją i pokiwała z aprobatą głową, najpierw na poprawione ramiączko, a potem na pomysł z wyjściem ewakuacyjnym. — Musiałabym być skończoną kretynką, żeby się w tobie nie zajebać — wyszczerzyła się i musnęła ustami jej ciepły policzek.
Czy Teddy wspominała już, jaką miała kreatywną narzeczoną? I wcale nie słuchała jej brzuchem, tylko uchem! Bardzo jej tym imponowała. Nie było przecież nic seksowniejszego od inteligencji. Może poza tyłkiem April, który skutecznie przyciągał wzrok pod opinającym się materiałem sukienki. Wyglądała w niej jak pieprzone marzenie i Darling naprawdę nie mogła się nadziwić, jakim cudem udało jej się zdobyć tak atrakcyjną kobietę. Do tego mądrą, zabawną i najwyraźniej posiadającą jakieś nadnaturalne zdolności do wymyślania planów modernizacji remizy. Trafiło jej się jak ślepej kurze ziarno!
Bez protestów dała się pociągnąć w stronę wybranego przez nią drzwi. Zabawa trwała w najlepsze, wielu strażaków przeniosło się na parkiet, inni polewali sobie wódkę strumieniami. Minęły po drodze bliźniaków i Secadę, ale koledzy byli zbyt pochłonięci dyskusją na jakiś w cholerę zabawny temat, bo śmiali się do rozpuku. Pewnie gadali o pierdach i pluciu na odległość, więc całe szczęście, że żaden z nich nie zauważył, jak wymykają się wyjściem ewakuacyjnym.
Drzwi oczywiście były otwarte. Nie mogło być inaczej, w końcu po to istniały! W środku znajdował się długi korytarz z wyjściem na zewnątrz i ze schodami prowadzącymi na górę. Teddy stanęła na pierwszym stopniu i przepuściła April przodem. Wcale nie dlatego, żeby pogapić jej się na tyłek. A w sumie to dokładnie dlatego.
Może tutaj? — naparła ramieniem na drzwi na półpiętrze i nacisnęła na klamkę. W środku panowała ciemność. Darling, oczywiście totalnie przypadkowo, wymacała cycki narzeczonej, dopiero po chwili trafiając na włącznik na ścianie.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Archeo”