ODPOWIEDZ
24 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
student prawa, stażysta Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
If you're the devil then I will sell you my soul
Just for a moment to show you that I'm yours
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Kieran miał wrażenie, że ostatnimi czasy jego życie było prawdziwym rollercoasterem emocjonalnym , dostarczając mu wrażeń, na które wcale nie miał ochoty. Momentami tęsknił za spokojem i rutyną, którą znał do tej pory, a która zdawała się być jedynie odległym wspomnieniem. I chociaż nie każda zmiana, która nastąpił w jego życiu działała na jego niekorzyść, tak mimo wszystko sprawiała, że Burreau czuł się skołowany, nie potrafiąc uporządkować chaosu. Był mu nieznany, dopiero się go uczył i starał się, by stał mu się znacznie bliższy.
Nie pomagała mu w ponownym osiągnięciu kontroli napięta atmosfera w domu, w którym ojciec wydawał się być jeszcze bardziej poddenerwowany, niż do tej pory, czego młody student nie rozumiał. Nie rozmawiali nigdy o problemach - blondyn od dawna uczony był, że sprawy dorosłych takimi pozostawały, a jego mieszanie się w nie było zbędne i niepożądane. Dlatego nie ingerował, skupiając się na własnym rozwoju. Teraz jednak zachowanie starszego mężczyzny odbijało się na wszystkich domownikach, włącznie ze służbą. Kieran podświadomie unikał przebywania u siebie kiedy wiedział, że ojciec również tam był. Instynkt podpowiadał mu, że nie powinien się narażać, usuwając się w cień i spełniając oczekiwania, które miano względem niego.
Spojrzał na menu w kawiarni, do której wstąpił tuż przed umówionym spotkaniem, które było idealnym pretekstem, by z kancelarii nie wracać jeszcze do domu. Potrzebował oddechu, którego nie był w stanie dostać w czterech ścianach. Miał wrażenie, że przestały być tak przytulne i kuszące, jak wydawały mu się kiedyś. Jeszcze kilka miesięcy temu nie przywiązywałbym do tego szczególnej wagi, a prosty wystrój byłby nadal jego codziennością, do której nawykł. Teraz jednak przekonał się, że nawet sypialnia potrafi być miejscem ciepłym i z charakterem. Przestrzenią, do której chciało się wracać pomimo panującego w niej bałaganu.
Taka właśnie była jego.
Westchnął, odbierając zamówienie - dwie kawy plus jakieś słodkości, na które Valentin musiał się skupić. Ot, drobna zapłata za czas, który miał mu poświęcić.
-Mam nadzieję, że nie zamierzasz mnie uczyć jazdy na tym.. Skończyłoby się to sążną katastrofą - powiedział do mężczyzny, kiedy ostatecznie znalazł się obok niego, spoglądając przy okazji na dzieciaki jeżdżące na deskach. - Proszę, liczę, że nie zapomniałem jaka pijasz - podał mu kawę, uśmiechając się do starszego chłopaka.

Valentin Montclair
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
0 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowy
czas narracji-
postać
autor

— Czekam, aż zaczniesz sikać mi do butów przez to, że poświęcam ci tak mało czasu. — Podrapał kota wtulonego w jego bok za uchem na co dostał odpowiedź w postaci miauknięcia i choć wolał żeby to nie było kocie tak to wcale nie winiłby jej za bunt przeciwko Valentinowi. W końcu praktycznie całe dnie przesiadywał poza domem. Dzisiaj jednak miał wyjątkowo rzadką możliwość do zrobienia absolutnie nic. Nie musiał pojawiać się w pracy, nikt nie czekał na niego z listą rzeczy do zrobienia, a telefon ku zaskoczeniu milczał. Powinien był więc go wyłączyć i odpocząć chociaż ten jeden dzień, zostać w mieszkaniu, ugotować coś dobrego.. może nawet przespać pół dnia. Problem polegał jednak na tym, że Valentin nie radził sobie dobrze z ciszą. Dla niektórych może była czymś najlepszym w życiu, jednak dla niego zbyt często stawała się zbyt głośna.
Dlatego kiedy Kieran odezwał się z popozycją spotkania, zgodził się niemal natychmiast. Nie potrzebował nawet konkretnego powodu. Burreau od dawna zajmował w jego życiu miejsce kogoś znacznie bliższego niż zwykły znajomy czy młodszy kolega. Valentin traktował go trochę jak młodszego brata(czasem z irytacją), ale przede wszystkim z troską. Jeśli Kieran czegoś potrzebował i tylko dawał mu znać, Valentin zwyczajnie się pojawiał. Poza tym obecność blondyna miała w sobie coś, co skutecznie pozwalało starszemu odciągnąć się od myśli w których nie chciał się zatracać. A tych miał w swojej głowie aż zbyt wiele.
Kiedy dostrzegł Kierana przy skateparku, uśmiechnął się pod nosem. Chłopak najwyraźniej zdążył już wrócić z zamówieniem z pobliskiej kawiarni na co Valentin zareagował teatralnym zmarszczeniem nosa. Oczywiście musiał wybrać inną kawiarnię. — Wiesz.. naprawdę zaczynam zastanawiać się czy ta relacja ma jeszcze jakąkolwiek przyszłość. — Odparł z udawanym wyrzutem, spoglądając na podawaną mu kawę a potem na Kierana z miną człowieka, któremu wyrządzano krzywdę. Ostatecznie jednak zabrał kubek, nie wytrzymując zbyt długo z poważną miną po czym upił pierwszy łyk, zerkając na chłopaka. — Tym razem ci wybaczę.. ale tylko dlatego, że kawa się zgadza. — Mruknął, po czym spojrzał w stronę dzieciaków i tak przez chwilę obserwował ich w milczeniu. Dopiero po chwili przeniósł wzrok na Kierana. — Przyznam, że przez moment rozważałem tę opcję. Dla własnej przyjemności. — Parsknął śmiechem po czym szturchnął go lekko ramieniem. — Poza tym wyglądasz jakbyś miał dzisiaj wystarczająco na głowie. Nie potrzebujesz jeszcze złamanej nogi. — Valentin potrafił rozpoznać, kiedy Kieran próbował odbiegać od problemów zwyczajną rozmową. Może dlatego, że Valentin sam przez lata robił dokładnie to samo. — Chodź. Usiądziemy gdzieś z boku. Opowiesz mi co tym razem się stało, ewentualnie porozmawiamy o czym innym, o pogodzie na przykład. — Nigdy nie naciskał chłopaka by ten zwierzał się z problemów, nie chciał być kolejną osobą która wymagała odpowiedzi nim chłopak był gotowy by ich udzielać. — A słodycze przyjmuję jako prośbę o wybaczenie za zdradę mojej kawiarni.


Kieran Burreau
24 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
student prawa, stażysta Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
If you're the devil then I will sell you my soul
Just for a moment to show you that I'm yours
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Zwierzanie się z własnych problemów oraz szukanie towarzystwa, prosząc o nie drugą osobę, nie było dla Kierana niczym łatwym. Niemal przez całe życie radził sobie sam, nie przejmując się innymi, starając się znaleźć odpowiednie rozwiązanie nieprzyjemnych sytuacji. Nawet w dzieciństwie nie szukał na siłę przyjaciół, nie prosił się o atencję wychowany w wierze, że to właśnie ludzie odpowiadali za nasze własne porażki. Ojciec młodego prawnika często zaznaczał, że bliskie relacje nie przynosiły niczego dobrego, prędzej doprowadzając do katastrofy. Były jak pasożyty, których trzeba było się pozbyć jeśli tylko nadarzyła się okazja. Kieran przez wiele lat był przekonany, że tak właśnie było; że inni życzą mu zwyczajnie źle - ile to razy dostrzegał ukrytą zazdrość w oczach swoich kolegów, starając się wmówić sobie, że ten błysk był czymś zupełnie innym. Stał się trochę wyobcowany, ukojenia szukając w książkach, z którymi mógł godzinami toczyć intelektualna batalię.
Valentin był w tym wszystkim dziwnym przypadkiem - poznany w nietypowych okolicznościach, chociaż tak zwyczajnych, trwał w życiu Burreau nieprzerwanie, to pojawiając się to znikając, za nic mając ciężki i skomplikowany charakter prawnika. Zupełnie jakby wcale nie przeszkadzała mu chłodna bezpośredniość, liczne analizy poszczególnych słów czy zwyczajne nieobycie emocjonalne Kierana. Vee nie oceniał go przez pryzmat powierzchownej otoczki, dostrzegając coś więcej. Nigdy nie dał mu również odczuć, że zadawał się z nim tylko dlatego, że mógł ugrać coś materialnego, czerpiąc korzyści ze znajomości z kimś bogatym. Może właśnie to sprawiało, że Burreau nie dostrzegał w nim owego pasożyta, o których tak często wspominał ojciec.
-Chcesz ze mnie zrezygnować przez kawę? Zresztę, Valentin, musisz próbować wyrobów konkurencji, żeby upewnić się, że nadal trzymasz poziom. Nie chcesz przecież, by ludzie zaczęli mówić, że gdzie indziej jest lepsza - powiedział do chłopaka, uśmiechając się przy tym. Jego kawiarnia była miejsce, w którym spotkali się po raz pierwszy i coś w Montclaire sprawiło, że stał się interesującym pod względem obserwacji osobnikiem - obiektem idealnym do analiz ludzkich zachowań i emocji. Dodatkiem była kawa, która smakowała nad wyraz dobrze. - Zawsze mi wybaczysz, bo nigdy nie zrobię niczego złego specjalnie - poprawił go. Nie planował ranić ludzi. Było to o tyle łatwiejsze, że nie miał ich wcale tak wielu wokół siebie. Miał wrażenie, że do tego czasu był tylko Ethan, Valentine i Benjamin, który wparował w jego życie niczym taran, wywracając je do góry nogami, zostawiając trwały ślad w głowie Kierana.
-Jeśli chcesz się mnie pozbyć wybierz mniej oczywisty sposób, bo paragrafy z kodeksu cię zjedzą - zaznaczył, po raz kolejny lekko się uśmiechając. Kilka minut ze starszym chłopakiem i w głowie zaczęło układać się bardziej. Gdzieś zniknęły obawy związane z domem oraz niepewności z chaosem o przyciągającym spojrzeniu. Pojawiła się lekkość, której potrzebował. - A to nie jest czasami tak, że ból fizyczny jest znacznie lepszy od psychicznego? - stwierdził, udając się za nim do pobliskiej ławki, na której usiedli. Upił łyk kawy z papierowego kubka, przyglądając się spektakularnemu upadkowi w wykonaniu jakiegoś dziecka, które szalało na deskorolce. To nie wyglądało na bezpieczne. - Skąd przeświadczenie, że w ogóle coś się stało? - spytał, ale wiedział, że Vee dostrzegał rzeczy, których nie chciał pokazywać. Kłamstwo zdawało się nie mieć sensu. - Powiedz mi najpierw co słychać u ciebie? Jak interesy? Sądząc po tym, że nie ma cię w kawiarni podejrzewam, że całkiem dobrze - zerknął na twarz chłopaka skierowaną w jego stronę.

Valentin Montclair
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ashbridge Bay Skatepark”