29 y/o
For good luck!
188 cm
Biochemik ProteinQure
Awatar użytkownika
present's a thought
and a piece of mind
and i want my girl in my arms when I sleep
breathing in her dreams
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Kłamanie nigdy nie było dla niego drogą do uporania się z problemami. Jeszcze kiedyś powiedziałby, że był jedną z najbardziej szczerych osób na świecie, ale w momencie, kiedy zaczął większą wagę przykładać do własnych emocji uznał, że tak naprawdę nigdy taki nie był. Może w sprawach prozaicznych, ale jeśli chodziło o wywlekanie na światło dzienne wszystkiego, co kotłowało się w jego sercu - sprawa robiła się znacznie bardziej skomplikowana. Już za dzieciaka nie potrafił powiedzieć, co tak naprawdę nie podobało mu się w domu. Nie opisywał publicznie tego, jak bardzo czuł się odrzucany przez własnych rodziców, skupinych na jego siostrze. Strony w zeszycie wiedziały i tylko one rozumiały jego ból.
Uśmiechnął się do kolegi. Uśmiech zawsze był najlepszą maską na rozterki, bo widząc go ludzie niczego nie kwestionowali. Tym bardziej, jeśli wydawał się być szczery, a ten Maggio opanował niemal do perfekcji. Ta maska nie pojawiała się na jego twarzy pierwszy raz.
Odbiło mu się po kolejnym łyku piwa, które w siebie wlał. Może nie był w tym tak mocnym zawodnikiem jak Ricky, ale przynajmniej starał się dotrzymać mu względnego tempa. Plusem było, że po wszystkim to nie on będzie musiał wracać do siebie.
-Jak już coś robić to z rozmachem - kiwnął głową. Nie sądził, żeby ktoś poza nimi w ogóle się tą listą przejął, bo nadal sądził, że cały ten pomysł być po prostu niepoważny, ale jeśli to było rzeczą, która miała uszczęśliwić kogoś, to zero problemu - był skłonny zrobić wszystko, co w jego mocy, by faktycznie ową listę zapełnić.
Otworzył pierwsze pudełko z makaronem w sosie orzeszkowym i spróbował trochę. teraz dotarło do niego, że w tym wszystkim zapomniał, że był głodny.
-Dobra, ja temu daję mocną piątkę za smak i dostawę - skomentował, samemu dopisując swoje punkty na listę. Odłożył następnie pudełko, sięgając po sajgonki. - No dobra, ale tu się nie popisali. Zalatuje starym olejem - skrzywił się, bo posmak był intensywny. Aż musiał przepić to piwem, które zaczynało mu się dawać we znaki za pomocą rumieńców na policzkach i wirującego świata. Musiał komicznie wyglądać, kiedy szedł po kolejne dostawy. Ale przynajmniej już wszystko znajdowało się na stole.

Rocky Balboa
Ostatnio zmieniony wt wrz 22, 2026 8:25 pm przez Maggio Winters, łącznie zmieniany 1 raz.
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
30 y/o
For good luck!
183 cm
detektyw wydziału zabójstw i zaginięć Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I've lost my goddamn mind, it happens all the time; I can't believe I'm actually meant to be here; trying to consume, the drug in me is you and I'm so high on misery, can't you see?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W ciągu kolejnej godziny Maggio i Ricky stoczyli niezliczone dyskusje nad kolejnymi porcjami jedzenia, kłócąc się zaciekle, czy wieprzowina w sosie słodko-kwaśnym powinna wskoczyć na tierlistę wyżej niż kurczak Gong Bao. Sercem O’Hary zawładnął pad thai z krewetkami, z kolei Maggio, klepiąc się po brzuchu, nie mógł przestać się bełkotliwie rozwodzić nad dim sumami z aromatycznym nadzieniem z mielonego mięsa, imbiru i zielonej cebulki.
Nikt nie był w stanie powiedzieć, gdzie i kiedy podział się pierwszy sześciopak.
Ej, Maggio — zachichotał Ricky, przypatrując się puszce z nowej puli. — A ty widziałeś, że to piwo ma osiem procent?
To mogłoby wyjaśniać stan wskazujący, w jakim obaj się znajdowali. Ricky nie miał może mocnej głowy, ale trzy piwa jeszcze nigdy nie zmiotły go z planszy. No chyba że to jakaś dziwna reakcja nadmiaru glutaminianu sodu z alkoholem, ale chyba Maggio by mu o tym powiedział, bo kto jak kto, ale on na pewno by wiedział o takich dziwnych interakcjach między składnikami żywności.
Liczenie średniej w stanie lekkiego upojenia też poszło im całkiem nieźle. Kiedy skończyli już wyciągać deltę i googlować, czy do stworzenia tierlisty jedzonka potrzebne im będzie logarytmowanie, pokreślona kartka zdradziła im ostateczny werdykt.
Wychodzi na to, że… wygrał makaron w sosie orzechowym — oznajmił Ricky, przymykając jedno oko, bo jak patrzył obojgiem oczu, to mu się obraz rozmywał. — A przejebały sajgonki! Zresztą bardzo słusznie, smakowały jakby je usmażono w oleju silnikowym, a nie takim do jedzenia…
Przy kolejnym piwie przerzucili zdjęcia jedzenia oraz swoje zapiski na lapka Maggio. W końcu ich zmęczonym oczom ukazała się piękna tabelka z rozpiską, pogrupowaną według tierów — od S+ do F.
W F były tylko te cholerne sajgonki…
Następne piwo rozbudziło fantazję Ricky’ego — i jego poczucie humoru. W tle z TV leciały jakieś wiadomości — a konkretnie już ich końcówka, bo zamiast informacji o pożarach, napadach i wojnach spikerka mówiła o koncercie znanej grupy k-popowej.
Ricky wyszczerzył zęby i odwrócił się powoli do Wintersa.
Ej, Maggie… — zaczął, a jego przyjaciel mógł się już domyślić, że kolejne słowa będą mega durne. — Skoro oceniliśmy już chińszczyznę… to może pora na chińszczyznę?

margaret
twój stary pijany
nie lubię schizy, nudy i braku akapitów, ukocham za poprawną składnię i pchanie fabuły do przodu
29 y/o
For good luck!
188 cm
Biochemik ProteinQure
Awatar użytkownika
present's a thought
and a piece of mind
and i want my girl in my arms when I sleep
breathing in her dreams
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Zaczynał boleć go żołądek. Mieszanka tak wielu potraw popijana piwem poważnie nadwyrężała brzuch Maggio, który nie nawykł do pchania w siebie ile wlezie. jego relacja z jedzeniem była raczej normalna, niż na przesadnym poziomie i chociaż wszystko mu smakowało, tak miał wrażenie, że jeszcze trochę i puści kolorowego pawia rodem z chińskich obrazów na płótnie malowanych.
-Boże, Ricky. Czyli twoim planem było mnie porządnie nawalić. No na ciebie można liczyć - skomentował, mimo wszystko wciskając w siebie jeszcze krewetki w tempurze. To tylko mała przekąska, prawda? Dobrze, że nie zamówili deserów, bo im chłopak by już nie podołała.
-Ja to się zaraz zbełtam - westchnął, rozwalając się bardziej na fotelu, żeby żołądek nie był aż tak bardzo ściagnięty. - Mówiłem ci już, że to był jednak głupi pomysł? - spojrzał na kolegę, przeczesując lekko kręcone włosy dłonią. Zaraz jednak ponownie przeniósł wzrok na liczne pudełka. - I co my niby z tym zrobimy? Bezdomnym nie wypada rozdawać, Szyszki tym nie nakarmię, a ja przez kolejne dwa lata nie spojrzę na nic azjatyckiego - skrzywił się, starając się opanować bulgotanie w żołądku. Żeby mieć pewność, że nic mu z niego nie wyleci, mądrze uznał, że najlepiej będzie ponownie napić się piwa, które już dobrze na niego działało. Świat wirował, myśli w głowie ucichły, więc w ostatecznym rozrachunku nie było na co narzekać.
Zmarszczył brwi, starając się zrozumieć co też O’Hara do niego mówił. Co mogło być bardziej azjatyckiego, niż azjatyckie jedzenie? Zaraz jednak trybiki zaskoczyły, chomik zrobił kilka obrotów, a do Maggio dotarło, że…
-Chcesz zamówić chińskie prostytutki? Ricky, ja mam kobietę, nie mogę zapraszać do siebie innych dziewcząt, ale słuchaj, jak masz potrzeby możemy ci zamówić pokój w hotelu, bo tutaj u mnie to tak nie bardzo - skomentował. To byłoby bardzo nie fair względem Elviry. Ostatecznie, nawet pomimo myśli, które nie brzmiały najlepiej, była jego partnerką i nie miał zamiaru jej z nikim zdradzać. Może i był pijany, ale nie aż tak, żeby nie kontrolować tego, co robił. No, przynajmniej jeśli chodzi o poważne rzeczy, bo gdyby teraz wstał i zrobił jaskółke, pewnie zaliczyłby glebę.


Ryszarda
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
30 y/o
For good luck!
183 cm
detektyw wydziału zabójstw i zaginięć Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I've lost my goddamn mind, it happens all the time; I can't believe I'm actually meant to be here; trying to consume, the drug in me is you and I'm so high on misery, can't you see?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ricky ryknął śmiechem na samą sugestię (z której może by skorzystał, ale miał jakieś zasady i na pewno nie zamierzał sprowadzać na złą drogę Wintersa, bo akurat zdrady to on zupełnie nie pochwalał) i klepnął Maggio w plecy. Był to niebezpieczny ruch, bo chłopak faktycznie wyglądał tak, jakby miał się za moment po prostu zbełtać w resztki tego jedzenia.
Resztkami się nie martw, większość z tego dobrze się mrozi. Trochę zostanie u ciebie, trochę ja zabiorę na czarną godzinę… wiesz, czasami człowiek wraca o trzeciej w nocy wyjebany z energii i chce tylko coś wrzucić na ząb. Wtedy takie resztki to zbawienie i nagle zapominasz o tym, że tak się tego wcześniej nażarłeś.
Jego zamrażalnik pełen był właśnie takich niedokończonych dań na wynos, które ratowały mu tyłek w momentach, kiedy naprawdę nie chciało mu się gotować. A trzeba napomknąć, że Ricky generalnie gotował bardzo dobrze, tylko rzadko się tym chwalił. Miał chłopak wyczucie co do przyprawiania dań, gorzej z czasem i chęciami, by stać przy garach albo co gorsza — zmywać…
Masz fantazję, stary, ale tym razem nie o prostytutki mi chodziło. Spójrz tam! — Złapał go obiema rękami za głowę i nakierował ją na telewizor, gdzie właśnie leciało nagranie z koncertu. Kamera wykonała nagłe zbliżenie na twarze członków koreańskiego boysbandu. — Kojarzysz taką grę: smash or pass?
Zanim Maggio zdążył się ustosunkować, Ricky porwał jego laptopa, stojącego w otoczeniu resztek chińszczyzny. Powoli wklepał interesujące go hasło w wyszukiwarkę, a potem zaczął grzebać bezpośrednio na YouTube. Po paru chwilach z okrzykiem triumfu kliknął w jeden z tytułów. Poleciało bardzo urocze intro, a tytuł pod filmem głosił „20 najgorętszych azjatyckich idolek”.
Za to Elvira się nie obrazi, daj spokój. Zresztą nic jej nie powiem, słowo daję, Szyszka też na pewno dochowa tajemnicy. No dawaj, to tylko taka zabawa! — namawiał Ricky, pauzując video i zachowując się dosłownie jak taki diabełek siedzący na ramieniu przyjaciela. Mieli jeszcze po dwa piwa w lodówce, no chyba, że po rundce do łazienki zachce im się dokupić więcej; chociaż Ricky nie miał pojęcia, czy któryś z nich dotarłby w jednym kawałku na dół.

maggi wersja zimowa
twój stary pijany
nie lubię schizy, nudy i braku akapitów, ukocham za poprawną składnię i pchanie fabuły do przodu
29 y/o
For good luck!
188 cm
Biochemik ProteinQure
Awatar użytkownika
present's a thought
and a piece of mind
and i want my girl in my arms when I sleep
breathing in her dreams
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Aż mu się odbiło, kiedy ten klepnął go w plecy. To było niemal jak tortura i Maggio całą siłą woli opanował podejście zawartości żołądka do gardła. Na litość Szekspira, teraz zwymiotowanie naprawdę przyniosłoby mu ulgę i może powinien skorzystać. Byleby nie na salonowy dywan, bo pranie tego było zbyt uciążliwe.
-Będziesz trzymał mi włosy, jak na przyjaciela przystało - zawyrokował, jakby tym samym chciał dosadnie zaznaczyć, że faktycznie przyjdzie taki moment, że opróżni żołądek w sposób mało literacki.
Przyjrzał się tańczącym chłopcom na nagraniu. Dla niego każdy z nich wyglądał tak samo, chociaż wolał nie mówić tego na głos, by nie zostać posądzonym o rasizm czy inne wymysły społeczeństwa, które nie lubiło wyrażania własnego zdania.
-Yyyy… no trochę tak - skinął głową, ale nadal nie rozumiał, czego właściwie policjant od niego oczekiwał. Jasne, mogli taką grę zrobić z chińszczyzną, którą właśnie zjedli, ale aktualnie patrzenie na cokolwiek do jedzenia sprawiało, że Winters czuł się jeszcze bardziej chory.
-Zanim ja się zgodzę na coś jeszcze, serio muszę do łazienki - skrzywił się. I nawet nie chodziło o to, by zwymiotować - po prostu ilość piwa, którą w siebie wlał mocno dała mu się we znaki, wypełniając pęcherz do granic możliwości. - Niech będzie - powiedział, kiedy wrócił. Ostatecznie patrzenie na postaci na komputerze nie było zdradą. Widział kobiety każdego dnia - głównie w pracy lub w kawiarniach, w których zdarzało mu się siedzieć, kiedy nagle dopadła go wena i musiał koniecznie opisać liście mieniące się mnóstwem kolorów, które za dotknięciem delikatnej dłoni wiatru opadały na ziemię.
Odczekał, aż ten włączy nagranie.
-Ej, ale one to w sumie jak jedna wyglądają - zawyrokował. - Ale dobra, jak coś to ta po lewej. Fajne ma piegi. Piegi są super - skinął głową. - I wybacz, mój drogi przyjacielu, ale za nic nie uwierzę, że ta gra nie ma niczego wspólnego z twoim azjatyckim partnerem. Trochę ci te Chiny na mózg siadły, co? - zerknął na mężczyznę, obok którego usiadł na kanapie, żeby lepiej widzieć pojawiające się tam dziewczęta. Czuł się o tyle dziwnie, że wiele z nich wyglądała, jakby nie miała nawet szesnastu lat. - Mam nadzieję, że to legalne - skomentował, wybierając kolejną.

Ryszard Pierwszy
Ostatnio zmieniony wt wrz 22, 2026 8:25 pm przez Maggio Winters, łącznie zmieniany 1 raz.
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
30 y/o
For good luck!
183 cm
detektyw wydziału zabójstw i zaginięć Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I've lost my goddamn mind, it happens all the time; I can't believe I'm actually meant to be here; trying to consume, the drug in me is you and I'm so high on misery, can't you see?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ricky nie miał żadnych skrupułów jeśli chodzi o ocenianie obcych kobiet — chociaż musiał zgodzić się z Maggio, że większość z nich była do siebie naprawdę podobna. To chyba jednak nie było nic dziwnego, bo często słyszało się, że biali ludzie mają problem z rozróżnianiem Azjatów. Ricky miał trochę lepszą sytuację, bo miał całkiem niezłą pamięć do twarzy — co pomagało mu zresztą bardzo w pracy w policji — dzięki czemu faktycznie zauważał drobne różnice w rysach, strukturze twarzy, manieryzmach i tak dalej.
Ta w piegach jest niezła, smash — zgodził się z przyjacielem — ale popatrz na tę niższą i krąglejszą… Azjatki są zawsze takie… chude i długie, co nie? A ona jest taka… hmpf. — Zacisnął dłoń w powietrzu, jakby łapał niewidzialną „bułeczkę”, która formowała się tuż ponad opiętą zakolanówką rzeczonej kobiety.
Na sugestię dotyczącą Aarona Ricky wyraźnie się oburzył.
A co to niby ma znaczyć, co? — Trzasnął Wintersa w potylicę, wkładając w to trochę za dużo siły, by mogło to być przyjacielskie klepnięcie. — Nie psuj miłego wieczoru wspomnieniem o — hik! — Blackwoodzie. Zresztą jakbyś nie zauważył to oceniamy kobiety, nie facetów… chociaż skoro taki jesteś chętny…
Złość momentalnie wyparowała, kiedy po raz kolejny „ukradł” lapka Wintersowi i wpisał kolejną frazę w wyszukiwarkę. Tym razem po intro ich oczom zaczęły ukazywać się…
Mocno roznegliżowane zdjęcia przystojnych Azjatów.
No, proszę bardzo, oto twoje fantazje zostają spełnione, Maggie. To jak, smash czy pass? — zapytał, wskazując paluchem umięśnioną klatę jakieś koreańskiego aktora. Prawdę mówiąc to jemu samemu prawie ślinka pociekła, bo chociaż sam nie miał wcale najgorszej budowy ciała, to tak wyrzeźbione męskie sylwetki rzadko się widywało. Sam miał okazję tylko raz obejrzeć taki tors. W szatni na komisariacie dominowały pulchniejsze sylwetki i piwne brzuszki, chociaż można by uznać, że do policjantów to nie pasuje, bo powinni być sprawni i wysportowani, żeby ratować niewiasty z opresji i tak dalej… ale raz zdarzyło mu się podejrzeć kogoś, kto w tę statystykę się nie wpasowywał i wyglądał zupełnie podobnie do modelowych sylwetek, na które teraz razem z Maggio patrzyli z wywalonym jęzorem.
Ów wyrzeźbiony tors należał jednak do Blackwooda, wolał więc o tym nadmiernie nie myśleć.

mamałyga
twój stary pijany
nie lubię schizy, nudy i braku akapitów, ukocham za poprawną składnię i pchanie fabuły do przodu
29 y/o
For good luck!
188 cm
Biochemik ProteinQure
Awatar użytkownika
present's a thought
and a piece of mind
and i want my girl in my arms when I sleep
breathing in her dreams
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Maggio szybko przekonał się, że w obecności pijanego policjanta, jak również samemu będąc pod wpływem, powinien uważać, jakie słowa opuszczały jego usta. Ledwo wspomniał o Blackwoodzie, którego znał jedynie z opowieści Ricky’ego, a ten już całkiem zmienił zasady ich gry.
-Ricky, wiesz, że cię uwielbiam i w ogóle, ale nie wiem czy kiedykolwiek wspominałem ci, że jestem hetero. Nie będę się ślinił do jakichś roznegliżowanych azjatyckich chłopców, których sam pewnie pomyliłbym z dziewczętami. Zaraz, czy tak nie dzieje się w Tajlandii? Że umawiasz się na randkę i to jest jak loteria, bo nigdy nie wiesz na co trafisz? - zerknął na mężczyznę, lekko brwi marszcząc, jakby chcąc sobie przypomnieć czy faktycznie to właśnie o tym państwie czytał kiedyś artykuł. Alkohol jednak skutecznie sprawiał, że jego mózg nie pracował. O ile wcześniej faktycznie chciał się myśli z głowy pozbyć, tak teraz dotarł do etapu, gdyby chciał myśleć chociaż odrobinkę, a nie ślepo dawać się wciiągnąć w dziwne i fetyszowskie zabawy O’Hary.
Po raz kolejny jednak nie miał zbyt wiele do powiedzenia i chwilę później oceniał nie tylko twarze, ale i torsy. Owszem, potrafił docenić ich piękno, może nawet czuł ukłucie zazdrości, samemu będąc raczej atletycznie wątpliwej budowy. A teraz, po tym chińczyku to już w ogóle napompowany był niczym balon.
-Jeśli mam się w to bawić, to potrzebuję więcej alkoholu - zawyrokował i chwiejnym krokiem, przy okazji potrącając stolik kawowy, na którym stał laptop udał się do kuchni, po ostatnią (cholera) puszkę piwa dla siebie i policjanta. - Te, twoje piwo się skończyło, wiesz? Zamawiamy uberem? Ja nie jestem w stanie iść - skomentował, bo o wiele lepiej czuł się siedząc, co też zresztą zrobił, rzucając się na kanapę, przy okazji omal nie lądując na kolanach Ricky’ego. - Ups, chyba na ciebie lecę - zaśmiał się, zsuwając na poduszkę i skupiając uwagę na aktorach.
-No dobrze, gdybym był kobietą, to powiedziałbym, że ten - wskazał na kolesia opatrzonego nazwiskiem Cha Eun-woo. Z każdym kolejnym zdjęciem czuł się nawet mniej zażenowany, że komentuje z takim entuzjazmem umięśnione klaty.

O'hara, O'hara, twoja stara
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
30 y/o
For good luck!
183 cm
detektyw wydziału zabójstw i zaginięć Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I've lost my goddamn mind, it happens all the time; I can't believe I'm actually meant to be here; trying to consume, the drug in me is you and I'm so high on misery, can't you see?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

O’Hara uśmiechnął się złośliwie, już dobrze wiedząc, jak wykorzysta słowa nawalonego Wintersa przeciwko niemu. Może mało koleżeńskie podejście z jego strony, ale Maggio przecież musiał zdawać sobie sprawę, że to takie drobne prztyczki.
W końcu broseksualność nie jest niczym złym.
Hetero to zero, mordeczko. Czemu to tak podkreślasz? Podobam ci się? Nie ma się czego wstydzić, niuniu, sam jak patrzę w lustro to się rumienię. — Powachlował się dla lepszego efektu i wypiął nieco klatę, ale niestety — przez ich wcześniejsze obżarstwo napuchnięty żołądek zdecydowanie przodował nad wyrzeźbioną klatką. — Buziaczka na dobranoc chcesz? Nikomu nie powiem!
W tym momencie to on dostał przez łeb, ale chyba całkiem słusznie. Nie powinien się aż tak nabijać ze swojego kumpla, bo nie wiadomo kiedy ugryzie go to w tyłek. Możliwe, że nawet dzisiaj, bo jakoś nie wyobrażał sobie w tym stanie wracać do siebie do domu. Sofa w salonie Maggio wyglądała naprawdę bardzo kusząco, prawie tak bardzo, jak męskie atletyczne sylwetki na ekranie laptopa.
Mówisz chyba o ladyboyach, co? To jest niezły mindfuck, widzisz zajebistą laskę dziesięć na dziesięć, zabierasz ją do hotelu, a tu zonk, bo laska ma taaaką knagę — pokazał dłońmi odpowiedni rozmiar — a ty masz problemy nawet jak za głęboko szczoteczkę do zębów sobie wciśniesz…
Ricky chyba zdał sobie sprawę, że zagalopował się na niebezpieczne wody z tymi swoimi fantazjami, ale całe szczęście Maggio chyba wciągnął się w ocenianie aktorów.
Niezły wybór — pochwalił Ricky, ale wtedy pokazało się zdjęcie Jacksona Wanga i odpalił mu się totalny fangirl mode. — Jezu, smash. Ten to mógłby mnie sponiewierać na wszystkie sposoby i jeszcze bym mu podziękował i pranie zrobił…
To chyba tyle z powstrzymywania fantazji.
Żeby się odrobinę ochłodzić, przyłożył sobie wciąż zamkniętą puszkę do karku. Ich ostatnia… czuł się tak napompowany piwem i jedzeniem, że miał wrażenie, że kiedy tylko wstanie, to poturla się przed siebie jak ta wielka śmiercionośna kula z Indiany Jonesa. Nie było nawet opcji, żeby iść po więcej.
Nope. Ja się stąd dzisiaj nie ruszam. Sorry, stary, ale śpimy dzisiaj razem! Interpretacja dowolna, skoro już dowiedziałeś się o sobie czegoś nowego — dodał, ruszając sugestywnie brwiami.

hetero sapiens
twój stary pijany
nie lubię schizy, nudy i braku akapitów, ukocham za poprawną składnię i pchanie fabuły do przodu
29 y/o
For good luck!
188 cm
Biochemik ProteinQure
Awatar użytkownika
present's a thought
and a piece of mind
and i want my girl in my arms when I sleep
breathing in her dreams
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Całe to spotkanie zaczynało przypominać jakąś heterohomoseksualną komedię, w której Maggio był zdecydowanie bohaterem tragicznym, łapany za poszczególne słowa. I jak miał w takim stanie z tym walczyć, skoro żadna sensowna odpowiedź nie pojawiała się w jego głowie? Zamiast tego odpalił się w zupełnie innym kierunku, o którym nawet nie chciał myśleć. Ale brosowanie nie było niczym złym!
-Jasne, słodziaku. Cudowny z ciebie człowiek. Przystojny taki, umięśniony, ze sprawną bronią. Nawet największy hetero by poleciał - skomentował i poklepał go po policzku, śmiejąc się przy tym. Po kolejnym komentarzu nie pozostało mu jednak nic innego, jak strzelić Ricky’ego w ten głupi łeb. Żarty żartami, ale takie insynuacje wcale nie sprawią, że nagle Maggio zapragnie zabawiać się męskimi członkami.
-Tylko nie pobrudź mi kanapy, jak ci coś pocieknie z tego i owego, Ricky - skrzywił się, kiedy mężczyzna zaczął popiskiwać niemal w erotycznych spazmach na widok kolejnego osobnika na ekranie. Naprawdę chciał go zrozumieć i pewnie poniekąd tak było, chociaż jemu samemu nic nie reagowało na widok nagich torsów należących do tej samej płci. Owszem, literacko były piękne, ale to wszystko.
-Masz szczęście, że napisałem do Elviry, to nie będzie musiała cię znosić w takim stanie - zaśmiał się. Już w momencie, w którym sięgnęli po pierwsze piwo był pewien, że Ricky u niego zostanie - ostatecznie z nim nigdy picie nie kończyło się w sposób kulturalny. - Mam nadzieję, że jutro nie musisz szukać żadnego mordercy, bo jak nic ci zwieją - zauwazył, bo przecież od razu było widać, że O’Hara nie był w stanie jutro w ogóle się z łóżka podnieść przed południem.
Reszta wieczoru minęła im na delektowaniu się przez łzy ostatnim piwem, oglądaniem męskich klat oraz ratowaniu Maggio przed zabrudzeniem salonu wymiocinami, które koniec końców opuściły jego żołądek sprawiając, że przestał mieć ochotę na dalsze posiedzenia. Zostawił więc policjanta samemu sobie, zaznaczając, że ma nie robić niczego niestosownego pod jego dachem i sam udał się na zasłużony spoczynek wiedząc, że jutro będzie zmagał się z potężnym kacem.


Riki tiki
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
30 y/o
For good luck!
183 cm
detektyw wydziału zabójstw i zaginięć Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I've lost my goddamn mind, it happens all the time; I can't believe I'm actually meant to be here; trying to consume, the drug in me is you and I'm so high on misery, can't you see?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Faktycznie gdyby wybranka serca Maggio wparowała niezapowiedzianie do mieszkania, zastałaby widok, który wprawiłby ją nie tylko w stan wyższego wkurwienia, ale i zapewne obrzydzenia. Gdzieś po drodze Ricky zgubił pasek od spodni i wyglądał jak ostatni bamber z rozpiętym rozporkiem i wystającymi spod bojówek bokserkami w kaczuszki, Winters zarzygał podłogę w łazience, starając się trafić do muszli klozetowej, a Szyszka dorwała się do toreb po żarciu, rozwalając śmieci po całej kuchni.
Czyli krótko mówiąc — totalny obraz nędzy i rozpaczy.
Ricky cieszył się bardzo, że na jutrzejszy dzień nie ma żadnych zaplanowanych zobowiązań — innych niż stawienie się w wydziale w okularach przeciwsłonecznych i udawanie, że wcale nie zachlał pały dzień wcześniej. Już widział to, jak Blackwood robi sobie jaja z niego i jego rzekomo słabej głowy. Cholerny Chińczyk…
Myśli Ricky’ego wyjątkowo często fiksowały się na partnerze, od kiedy… no właśnie, od kiedy zostali partnerami. Nie było w tym jednak niczego pozytywnego — ot, po prostu Aaron tak bardzo wkurwiał O’Harę, że ten przed snem często rozpamiętywał sprzeczki z nim i zastanawiał się, czy mógł mu jeszcze bardziej dowalić. Ewentualnie snuł mordercze plany upozorowania wypadku i pozbycia się Blackwooda, chociaż to było bardziej ćwiczenie wyobraźni niż realne knucie przeciwko mężczyźnie, bo co jak co, ale Ricky wcale nie był złolem.
Po prostu Blackwood tak strasznie działał mu na nerwy…
Kiedy Maggio go opuścił, Ricky w końcu rozebrał się z niewygodnych spodni i rozwalił na kanapie, którą nieraz już zajmował po ich spotkaniach. Szyszka nie mogła się zdecydować, czy spać ze swoim opiekunem, w legowisku czy z Rickym, przez resztę nocy kursowała więc z miejsca na miejsce, podczas gdy blondyn — chociaż cholernie zmęczony — był tak nabuzowany, że kompletnie nie mógł zasnąć. Po co nabił sobie głowę tym cholernym detektywem?
Z odsieczą jednak przyszedł Maplinder; okazało się, że parę osób przesunęło go w prawo, więc skorzystał z tego jako odwrócenia uwagi. Uśmiechnął się, kiedy jedna laska od razu mu odpisała, ale ze strony pozostałych, do których się odezwał, niestety panowała głucha cisza. Może to pora na zaatakowanie smskiem paru znajomych?
Zanim zdążył się dobrze nad tym namyślić, telefon wysunął mu się w dłoni, a biedny Ricky, który jeszcze przed chwilą nie był w stanie przymknąć oczu, zaczął chrapać z taką intensywnością, że Szyszka uciekła do sypialni.
Wiercąc się przez sen, Ricky parokrotnie nacisnął przypadkowe miejsca na dotykowym ekranie, którego nie zdążył zablokować. Ciekawe, jakie niespodzianki czekają go rano…
koniec lol
homo niewiadomo
twój stary pijany
nie lubię schizy, nudy i braku akapitów, ukocham za poprawną składnię i pchanie fabuły do przodu
ODPOWIEDZ

Wróć do „#42”