ODPOWIEDZ
23 y/o
For good luck!
178 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
stuku puku znalazłem na Facebooku cię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Należał do pogodnych osób, które raczej unikały myślenia o najczarniejszych scenariuszach, ale odkąd pokłócił się z Neią, mroczne wizje nawiedzały go wyjątkowo często. Aster nie potrafił odnaleźć się w otaczającej go rzeczywistości; Toronto nagle stało się całkowicie obce i pozbawione wszystkiego, co wcześniej sprawiało, że czuł się tutaj dobrze. Nie było już domem i bezpieczną przystanią, a nawet doszło do sytuacji, w których Calderwood czuł się tu gorzej niż w małej mieścinie, w której wytykano go palcami z powodu przewinień brata.
Starał się żyć i nie tracić nadziei (bo może, na którymś etapie uda się im porozmawiać), ale codzienne funkcjonowanie z nierozwiązanymi problemami było k a t o r g ą. Uwierało go nie tylko to, że nie rozmawiał z najbliższą sobie osobą, ale także silny strach przed tym, że Neia mogła być w nieplanowanej ciąży.
To właśnie ta myśl 一 przekonanie o wpadce 一 wracała najczęściej. Nieważne, ile razy próbował odwrócić swoją uwagę od tej kwestii i tak atakowała go w najmniej odpowiednich momentach. Od ostatniego spotkania z Neią, Calderwood zdążył już przeanalizować chyba każdy możliwy scenariusz; poświęcił czas tym najbardziej rozsądnym, ale nie zapomniał o tych absurdalnych, które pojawiały się gównie wtedy, gdy zmęczenie odbierało mu resztki zdrowego rozsądku.
Nie wiedział nawet, czego powinien bać się bardziej. Potencjalnej ciąży? Reakcji Nei? Decyzji podjętych bez wcześniejszych konsultacji? Kwestii było tak wiele, że nawet nie wiedział, od czego zacząć ich porządkowanie, przez co tkwił po uszy w bagnie.
Tyle dobrego, że w mieście były inne osoby, z którymi miał dobry kontakt i które 一 jak wierzył 一 będą potrafiły podnieść go na duchu. Wizyta Oscara w jego pracy była naprawdę przyjemnym odstępstwem od horroru rozgrywającego się w ostatnich dniach. Aster tak bardzo potrzebował kontaktu z chłopakiem, że parokrotnie przyłapał się nawet na zerkaniu w stronę wejścia.
Kiedy dostrzegł Malone'a przekraczającego próg kawiarni, poczuł autentyczną ulgę. 一 No wreszcie! 一 rzucił na powitanie, po czym wyszedł zza lady i podszedł do Oscara. 一 Siadaj gdzie chcesz i powiedz, czego się napijesz 一 poprosił, uśmiechając się lekko. 一 Tylko nie mów, że wszystko jedno 一 zachichotał, słowami nawiązując do niezdecydowanych klientów, którzy utrudniali jego pracę.
Korzystając z wizyty Malone, postanowił zrobić sobie przerwę; ponadto, gotów był skorzystać ze zniżek pracowniczych, aby mogli umilić sobie spotkanie słodkimi przekąskami oraz dobrą, świeżą kawą. 一 Przygotuję co trzeba i zaraz wrócę 一 dodał, ale przynajmniej na razie nie ruszył się ze swojego miejsca, bo czekał na życzenia chłopaka.

Oscar Malone
20 y/o
Welkom in Canada
170 cm
szuka szczęścia bezrobotny
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Mieszkanie na ulicy miało jeden plus, na który Oscar nie mógł narzekać - człowiek mógł poznać różne osobistości i to niekoniecznie same złe! Malone wiele razy zdążył się przekonać, że bywali ludzie, na których można było liczyć - Patrick, Tomash (czy jak tam się wymawiało jego imię, bo nadal miał z nim problem), Aster a nawet Stellan, który co prawda przepadł dla narkotyków, ale nadal był dla Oscara niemal mentorem jeśli chodziło o uliczne życie. Był im wszystkim naprawdę wdzięczny i chociaż nie z każdym z nich udało mu się utrzymać relacje, tak z asterem rzecz rozwinęła się nader interesująco - chłopak wielokrotnie ratował go ciepłą herbatą oraz jakimś rogalikiem, ilekroć tylko przewinął się koło kawiarni. To właśnie podczas takich spotkań, kiedy Oscar miał okazje zapełnić żołądek czymś naprawdę dobrym, zaczęłi rozmawiać i tak wyszło, że znaleźli ze sobą wspólny język. Później co prawda malone czuł się potwornie przyjmując kolejne jedzenia, ale chyba powoli zaczynał się przyzwyczajać, że niektóre osoby po prostu musiały wykonywać dobre gesty, spełniając obywatelski obowiązek. Nie chciał jednak, by Aster myślał o ich relacji jedynie przez pryzmat tego, że młodszemu chłopakowi zależałoby jedynie na jedzeniu. Chciał być dla niego kolegą, z którym można było się umówić normalnie na kawę i może na piwo, chociaż za tym Oscar nie przepadał.
Dzisiaj, dzierżąc w kieszeni czystych spodni, które dostał od Patricka, postanowił za siebie zapłacić - chyba po raz pierwszy odkąd w ogóle poznał Astera. Czuł się w obowiązku spłacić dług, a jak już znajdzie pracę to odda wszystko każdemu i to z nawiązką!
-Jakie nareszcie, jakie nareszcie? Równie dobrze mogłem nie pojawiać się wcale - odpowiedział, chociaż na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech. Lubił go, nawet bardzo, ale Oscar ogólnie miał problem z szybkim przywiązywaniem się. Do tego Aster był przystojny i to nie umykało Malone, który był wyczulony na piękno mężczyzn, co potrafiło być prawdziwym utrapieniem.
-Yyy… mam dziesięć dolarów, musimy się w tym zamknąć. Może jakaś sezonowa kawa? Teraz są chyba takie z dynią, nigdy nie piłem, a podobno dobre - powiedział, bo nigdy dotąd nie było go stać. Ale skoro teraz miał ten banknot, to można było szaleć. - I może babeczkę jakaś, jak starczy! - powiedział. Tak, taką dobrą to by zjadł.
Odprowadził go wzrokiem za ladę i patrzył jak przygotowuje napoje. Czuł się z siebie dumny - kto wie, może faktycznie jego życie niedługo się poprawi.

Aster Calderwood
ODPOWIEDZ

Wróć do „Balzac's Coffee Roastery”