Ed Warren: It was a big mistake acknowledging this doll. And through that, the inhuman spirit tricked you.
— The Conjuring
#5
Kiedy w końcu dotarły do mieszkania Yonaki, noc była już na tyle późna, że nawet miasto za oknem zdawało się funkcjonować ciszej. Odległy szum samochodów przesączał się przez szyby przytłumionym pomrukiem, a światła uliczne kładły na ścianach blade, nieruchome plamy między kolorowymi, neonowymi listwami tu i ówdzie, nadając mieszkaniu bardziej futurystycznego sznytu. Dom 113 bowiem miał nieprzepisową liczbę sprzętów ułatwiających życie, w tym robota odkurzającego z ręcznie domontowanym dyfuzorem do "okadzania" mieszkania kadzidełkami i suszem.
Yonaka zamknęła za nimi drzwi i przez moment została przy wejściu z dłonią na klamce. Dom pachniał znajomo — drewnem, kawą, książkami i czymś cytrusowym, co zostało w powietrzu po jednym z olejków używanych przez Yonakę. Po całym wieczorze spędzonym w obcych pomieszczeniach, szpitalu, samochodzie i LaVoodoo własne mieszkanie wydawało się niemal nierzeczywiście spokojne. Cyberazyl pośród zgiełku.
—
Dobra. Dzisiaj już żadnych śledztw, żadnych teorii, żadnego „a co jeśli”. Mamy pizzę, głupie filmy i przez kilka godzin możemy poudawać normalnych ludzi.
Effie, opierając ciężar na zdrowej nodze, spojrzała na nią z wyraźnym powątpiewaniem.
—
My?
—
Ty szczególnie. Ja już dawno przestałam udawać.
Na początku nawet działało.
Telewizor gadał w tle, ekran rzucał po ścianach zmieniające się światło, a otwarty karton pizzy stał na stoliku między nimi. Z każdą kolejną minutą napięcie nieco ustępowało miejsca zwykłemu zmęczeniu. Effie znalazła w końcu miejsce na kanapie, w którym zraniona noga nie przeszkadzała przy każdym ruchu, i oparła się wygodniej o poduszki.
Yonaka siedziała obok z pilotem w dłoni i przeskakiwała przez kolejne propozycje Netfliksa. Jedna komedia. Druga. Jakiś thriller, który wyglądał tak, jakby jego scenariusz napisał algorytm po trzech kawach.
Kciuk zatrzymał się na chwilę.
Cyberpunk: Edgerunners.
Yonaka patrzyła na ekran odrobinę dłużej, niż wymagało zwykłe przewijanie. Zostały jej dwa odcinki do końca sezonu. Przez krótką chwilę niemal zaproponowała, żeby obejrzały je właśnie teraz. Wystarczyłoby powiedzieć:
"to tylko dwa odcinki". Potem pizza, kanapa, głupie komentarze do fabuły i może udałoby się przez te niecałe dwie godziny nie myśleć o fleszach, krwi, karcie pamięci ani człowieku, który zdecydowanie nie powinien był znaleźć się w domu Effie.
Prawie się odezwała. Ostatecznie jednak przewinęła dalej.
—
Nie. Dzisiaj nie.
Film, który wybrała, był wystarczająco głupi, żeby nie wymagał pełnego skupienia.
Yonaka bardziej go słuchała, niż oglądała. Ciemne okulary nadal miała na nosie, choć w mieszkaniu panował półmrok. Pojedyncze kwestie z telewizora docierały do niej wyraźnie, reszta mieszała się z obrazami, które uparcie wracały z domu Effie.
Aparat. Zamek. Futro. Człowiek, którego nie powinno tam być.
W końcu Levin podniosła się z kanapy.
—
Czekaj. Przyniosę ci coś do przebrania. — Zniknęła na chwilę w sypialni, po czym wróciła z dużą, spraną koszulką i spodniami dresowymi. —
Może nie jest to wybieg w Mediolanie, ale przynajmniej nie będziesz musiała siedzieć w tym wszystkim.
Effie przyjęła ubrania i uniosła koszulkę przed sobą.
—
To jest większe ode mnie.
—
Właśnie dlatego wybrałam.
—
Brzmi jak bardzo przemyślana polityka pożyczania ubrań.
—
Mam doktorat z dresologii.
Kiedy Effie odłożyła rzeczy obok siebie, Yonaka zniknęła jeszcze na moment w kuchni. Wróciła z niewielką papierową torbą z apteki.
—
Kupiłam przeciwbólowe. Zwykłe. Sprawdziłam skład trzy razy, zanim je wzięłam. — Podała jej opakowanie. —
Nie ma tam niczego, po czym mogłabyś zacząć rozmawiać z lampą.
Effie spojrzała na pudełko, potem na Yonakę.
—
Szkoda. Liczyłam na jakieś efekty specjalne.
—
Nie dziś.
—
Buu!
Yonaka jeszcze raz zerknęła na etykietę.
—
Na wszelki wypadek dmucham na zimne.
Sama nadal siedziała w ubraniu z całego dnia. Kurtka i ubrudzone rzeczy przypominały o wszystkim, czego wolałaby już nie pamiętać, ale nawet nie wykonała ruchu w stronę łazienki. Effie zauważyła to po chwili.
—
A ty? Zamierzasz spać w tym?
Yonaka spojrzała na własne ubranie, jakby dopiero teraz je zauważyła.
—
Powinnam się przebrać.
—
To się przebierz.
—
Bardzo pomocna rada.
—
Staram się.
Demonolożka parsknęła cicho.
—
Nie mogę się zebrać. Trochę nie mam ochoty zasnąć w wannie. Albo przywalić głową w kran, jeśli znowu zakręci mi się w głowie.
Effie zmarszczyła brwi.
—
Znowu?
—
Raz zasnęłam pod wodą. — Yonaka sprytnie zbyła temat.
—
Co?
—
Nie pytaj.
—
Teraz właśnie muszę zapytać.
—
Nie.
Effie pokręciła głową.
—
Jesteś dziwna.
—
To akurat nie jest nowe odkrycie.
Yonaka sięgnęła po kawałek pizzy. Ser zdążył już nieco stężeć, ale nadal smakował wystarczająco dobrze, żeby uzasadnić wcześniejsze obstawanie przy Pepe's.
—
Przeanalizowałyśmy dzisiaj wystarczająco dużo poszlak jak na jedną dobę. Jeśli będziemy dalej mielić to w głowie, rano będziemy miały dokładnie tyle samo odpowiedzi, tylko mniej snu.
Effie spojrzała na nią znad pudełka.
—
Łatwo powiedzieć.
—
Wiem. — Yonaka przysunęła karton pizzy bliżej niej. —
Jedz więcej.
—
Jem.
—
Dwie porcje to nie „jem więcej”.
—
Mam zszytą nogę, nie żołądek na kółkach.
—
Tym bardziej.
Effie przewróciła oczami, ale sięgnęła po kolejny kawałek. Tym razem jadła już bez pośpiechu, oparta wygodniej o kanapę, podczas gdy film rozwijał przed nimi kolejną absurdalną scenę. Yonaka również przestała komentować.
Po kilku minutach Effie odezwała się znowu:
—
Wiesz, ten film jest chyba głupszy od nas.
Yonaka wsłuchała się w dialog dobiegający z telewizora.
—
Nie wiem. Gość właśnie wszedł do piwnicy, mimo że przez godzinę wszyscy mówili mu, żeby tego nie robił.
Effie zerknęła na ekran.
—
Czyli jednak nie jesteśmy najgłupsze.
—
Jeszcze nie.
Cichy śmiech szybko ucichł.
Telewizor dalej wyrzucał z siebie dialogi, muzykę i kolejne absurdalne zwroty akcji. Za oknem przejechał pojedynczy samochód, a światła przesunęły się po suficie i zniknęły równie szybko, jak się pojawiły. Kolejne minuty upłynęły im przy filmie, którego żadna nie śledziła szczególnie uważnie. Rozmowa o domu po prostu nie wróciła. Nie dlatego, że problem zniknął — przeciwnie, obie wiedziały, że rano nadal będą musiały do niego wrócić.
Na razie wystarczało, że siedziały na tej samej kanapie, jadły stygnącą pizzę i pozwalały telewizorowi wypełniać ciszę za nie. Zmęczenie zaczęło robić swoje, powoli odbierając rozmowie ostrość, a myślom ich zwyczajną uporczywość.
Effie Granger 