ODPOWIEDZ
25 y/o
Indulge in local cuisine
162 cm
Stylistka włosów Studio Lush Locks
Awatar użytkownika
Just a pretty little nightmare.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Brak prądu nie znajdował się w jej dzisiejszym bingo. Jakby się tak dłużej zastanowić, na jutro bądź kilkanaście następnych dni również ich nie planowała. Pracowała w końcu w takim miejscu, gdzie stałe zasilenie było po prostu niezbędne. Przecież nie mogła wypuścić klientki z mokrymi włosami, a tym bardziej wilgotną skórą głowy, zwłaszcza teraz, kiedy na dworze robiło się coraz chłodniej. Na szczęście wszystkie światła w salonie zgasły podczas zwykłej konsultacji. Pokazywała kobiecie w średnim wieku różne wariacje fryzur, jakie mogłaby zrobić z jej krótkich włosów, tak aby dalej wyglądała elegancko, oczywiście przy okazji próbując wybić jej z głowy ten żółty blond, który… no był po prostu paskudny. I kiedy nastało prądowe ubóstwo, pierwsze co zrobiła to oczywiście poszła na zaplecze sprawdzić czy czasem wina nie leżała po jej stronie. W lokalu instalacja elektryczna była dosyć przestarzała i czasem zdarzało się, że po prostu wywalało korki jeśli zbyt wiele urządzeń na raz było podłączonych do gniazdek. Ale nie tym razem. Przeprosiła klientkę za niedogodności i w tym lekkim półmroku dokończyły konsultację, a gdy kobieta tylko opuściła salon, Norweżka sama wyszła na ulicę, aby sę rozeznać w zaistniałej sytuacji.
Sygnalizacja świetlna – martwa.
Pobliska kawiarnia – egipskie ciemności.
Butik z eksportowanymi z Włoch ubraniami – nieczynny. Najwyraźniej właściciel zamknął go w cholerę, gdy tylko zorientował się w całej sytuacji.
Przez chwilę myślała, że to może tylko i wyłącznie jakaś awaria na ich ulicy. Niedaleko trwały remonty drogowe, więc nie byłoby żadnym zaskoczeniem, gdyby budowlańcy przez przypadek uszkodzili jakieś kable. Jednak krótka wymiana wiadomości z Aidenem dała jej do zrozumienia, że sprawa musiała być znacznie poważniejsza skoro na jego dzielnicy również nie było prądu, a przecież mieszkał po drugiej stronie Toronto od jej salonu. Próbowała znaleźć jakieś informacje w internecie, ale tam ludzie w komentarzach snuli takie teorie spiskowe, że chyba wolała przeżyć te kilka godzin w błogiej nieświadomości niż niepotrzebnie się stresować. Dlatego dała szybko znać swoim dzisiejszym klientkom, że z powodu awarii, o której z pewnością już wiedziały, wizyty zostały odwołane i oczywiście będzie się z nimi kontaktowała w najbliższym czasie, gdy cała ta sytuacja się unormuje. Potem jeszcze szybka wiadomość do Dantego, że życie zmusiło ją do zamknięcia swojego majdanu, więc wróci do domu szybciej, po czym faktycznie wszystko zamknęła i zapakowała się do auta.
I naprawdę zamierzała od razu skierować się do domu. Tam owinąć się w koc, przytulić do chłopaka i przy okazji opędzlować paczkę chipsów, którą kupili jeszcze za czasów tamtego feralnego testu ciążowego, a które od tamtej pory pozostały nietknięte. Tylko Toronto stwierdziło, że takiego wała… światła nie działały przez co kierowcy zachowywali się jak małe dzieci we mgle. Umiejętność czytania znaków drogowych zanikła i nagle nikt nie wiedział, kto powinien mieć pierwszeństwo na skrzyżowaniu przez co zrobił się gigantyczny korek pełen negatywnych emocji. Nawet nie była w połowie trasy, kiedy na desce rozdzielczej pojawiła jej się kontrolka rezerwy. No tak. Bo przecież nie mogło być szybko, łatwo i milutko. No bo po co…? Udało jej się jednak dojechać na stację benzynową, gdzie uraczyła ją wielka kartka z napisem BRAK PALIWA, CZEKAMY NA CYSTERNĘ.
Przy takich korkach to sobie jeszcze poczekają…
Ale nie dziwiło ją to ani trochę. W końcu cały parking stacji był zawalony samochodami, motorami… ba! Nawet zwykli piesi stali w kolejce do dystrybutorów z kanistrami w rękach.
Jakby przynajmniej mieli spodziewać się trzeciej wojny światowej.


Gabriela R. Blais
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Badum
27 y/o
Volpe Rossa
173 cm
Good girls go to heaven And bad girls never die
Awatar użytkownika
The night is young
And so am I
Velvet gun
On my thigh
Witch bitch
Born to bite
Born to live
Born to fly
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

Istny raj dla survivalowych świrów.
Kiedy światła zgasły, a Toronto pogrążyło się w chwilowym chaosie, odwoziła do mieszkania nawalone dupsko Patela. Ta mała katastrofa mogła pociągnąć za sobą długofalowe konsekwencje: psującą się żywność, brak wody i kontaktu z bliskimi, zamieszki oraz problemy z kanalizacją. Początkowy niepokój był więc idealną okazją, żeby zrobić zapasy. Może i ktoś nazwałby ją panikarą albo drama queen, ale nauki ojca nie poszły w las. I zapewne nawet nie musiałaby ruszyć paluszkiem, bo w domu rodzinnym miała zapasy na co najmniej kilka miesięcy, ale zawsze wolała w takich sytuacjach dmuchać na zimne. To mogła być zwykła awaria - mało prawdopodobny scenariusz, bo w całym mieście brakowało zasilania, ale każda opcja mogła być prawdą. Polityczne zagrywki władz, mające zatuszować działania, które mogłyby wywołać niepotrzebne poruszenie? Politycy nieraz wywoływali kontrowersje, żeby odwrócić uwagę obywateli, podczas gdy sami forsowali korzystne dla siebie ustawy. William pewnie na poczekaniu podałby jeszcze milion innych teorii spiskowych, ale odcięło go totalnie, gdy tylko przyłożył głowę do jej poduszki. A skoro i tak miała zwłoki w łóżku, to nie zamierzała snuć się bezczynnie po mieszkaniu. Wolała uniknąć jakiejkolwiek konfrontacji z Patelem, bo ich relacja ostatnio nie była usłana różami.
Złapała za kluczyki do służbowego auta Madoxa i ruszyła w stronę stacji benzynowej, bo świeciła już rezerwa.
Brak Paliwa...
Świetnie. Takiej informacji właśnie powinna się spodziewać. Obserwując tłum ludzi i liczbę samochodów na parkingu, stwierdziła z uznaniem, że niektórzy wcale nie byli takimi głąbami, na jakich wyglądali. Tyle, że ten fakt działał na jej niekorzyść. Znalazła wolne miejsce parkingowe i przez chwilę nerwowo uderzała paznokciem o kierownicę. Zamierzała poczekać i zorientować się w sytuacji. Ulice i tak były zakorkowane, bo mistrzowie wśród kierowców zapomnieli o zasadach ruchu drogowego w momencie, gdy sygnalizacja świetlna padła.
Opuściła pojazd i pewnym krokiem ruszyła w kierunku stacji. Może chociaż dorwie jakąś kanapkę w promocji, zanim wszystko szlag trafi.
- Elsa? - zatrzymała się, gdy zauważyła znajomą postać kobiety, którą prawie przeoczyła w tym tłumie. Z przodu kolejki już można było usłyszeć pierwsze krzyki, gdy dwóch Januszy kłóciło się o kanister. A to był dopiero początek. - Długo już tutaj kwitniesz? Wątpię, żeby ta cysterna się pojawiła. - jak jej brakowało papierosów... Najchętniej teraz oparłaby się o ścianę i zapaliła, rozładowując stres tym dobrze znanym ruchem. A tak...
Pogłaskała swój ciążowy brzuszek w czułym geście i stanęła obok blondynki. - Złamałaś mi serce tym zamknięciem salonu. - zagaiła rozmowę, bo to akurat w jej przypadku była ważna kwestia. I o ile nie znosiła myśli, że Elsa zapewne sporo się o niej nasłuchała, to zawsze mogła liczyć na to, że kobieta uratuje ją przed kolejną głupią decyzją, gdy dopadał ją szał zmian Świat mógł stanąć na głowie, ale wygląd wciąż pozostawał dla niej ważny.

Elsa Eriksen
Verdsa
I'm crazy but whatever Yeah that's just rock and roll
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”