Galen L. Wyatt
Powiedziała, bo kłamała. Była tego w pełni świadoma. Wiedziała, co lubił Richard. Gdy dorośli się nie kłócili z byle powodu. Na pewno nie przez poróżnienie się przez przyjaciółkę, którą przeleciał jeden z prezesów firm. To ich dwójkę wybrał, a niechęć Cherry w stronę Galena była na miarę wybuchającego wulkanu. Jak niby miała teraz spojrzeć Jennifer prosto w oczy? Będzie musiała się przyznać, że nie była w stanie zmienić zdania inwestora.
Cóż, biznes był dla niej najważniejszy.
Poza tym Galen to mógłby sobie sprawdzać. Takiemu jak on nic by nie dała. Na wejściu potwierdzał każde jej słowo. Nienawidziła go całą sobą. Dupek ze zbyt wysokim ego, by przyznać, że kobiety sukcesu istnieją. Oczywiście, że zdawała sobie sprawę, jakie plotki o niej chodzą. Nie była też dziewicą. Miała swoich chłopaków, których rzucała na rzecz pracoholizmu. Nikt nie wydawał się jej na tyle ambitny, by móc dotrzymać jej kroku. Na pewno nie na tyle by zmieniła nazwisko. Nawet teraz miała na placu pierścień z diamentem, ale... nie miał on większego znaczenia. Poprosiła go, tylko dlatego by móc prosperować jako twarz rodzinnej firmy.
— Wow, nie zaczęliśmy współpracy, a ty już chwalisz się czasem? — prychnęła, unosząc kpiąco ten jeden kącik ust
— twoje sekretarki nie są z tego zadowolone — Cherry wyznawała prostą zasadę. Mężczyzna zaczyna Cię atakować? Idź po najniższej linii oporu, nie musisz wyszukiwać żadnych kolorowych obelg. Akurat ta o nim wydawała się być rzucona w punkt. Marshall długo pracowała nad Richardem, by móc zdobyć jego zaufanie. Była kobietą. Od razu w stosunku do jej kolegów po fachu miała trudniej i ludzie nie brali jej na poważnie. Stąd jej każdorazowe staranie. Szła w zaparte, aż inwestor nie zaczynał mówić do niej po imieniu.
Nawet wypili wspólnie brudzie.
Ciekawe, czym Galen mógł się pochwalić.
— Po co? — spytała, wpatrując się w niego ciut dłużej
— niepotrzebne zużycie wody. Alkohol dezynfekuje twój bród, a poza tym będziesz mógł zasmakować smaku prawdziwej szminki, a nie tych tanich podrób — zielona planeta, oszczędzanie wody, odnawialne źródła energii. W ramach swojej działalności prowadziła projekt edukacyjny. Nie widziała sensu w brudzeniu nowego szkła.
— Kochasz się w asystentce — powtórzyła jeszcze raz z większą siłą w głosie. Widziała jego zawahanie i ono bawiło ją najbardziej. Pokręciła powoli głową. Widocznie uderzyła w czuły punkt. Sama nie spodziewała się, że tak łatwo będzie w stanie znaleźć jego czuły punkt
— Mam powtórzyć to po raz trzeci? — spytała chłodnym tonem, przekręcając delikatnie głowę na bok. Cokolwiek by mu nie powiedziała, był słaby. Wielki pan prezes, głośny skandalista, a tak naprawdę mały chłopiec, którego mogła zdmuchnąć. Potem wielkie dziwy, że była w stanie konkurować z największymi gigantami.
— Cariño, po co mi pierścień, jak mam się pierdolić z każdym inwestorem? — wtrąciła hiszpański, nazwała go kochaniutki. Za to dla potwierdzenia słów podniosła swoją prawą dłoń. Ten pierścień był dla niej wyjątkowy. Wszyscy faceci, jakby się od niej odwrócili. Stała się zajętym towarem, mimo że nie planowała ślubu, a jej kumpel odetchnąłby, gdyby zdjęła ten pierścień. Ona sama też, ale kiedyś przyjdzie jej dzień, w którym będzie mogła założyć inny. Ten od ukochanego mężczyzny, a nie przyjaciela
— uroczy jesteś. Wielki, pierdolony Galen Wyatt. Masz większe prawdopodobieństwo posiadania wenery niż ja, więc nie każ mi nic udowodniać. Chyba, że wykonasz mnie badania, żebym czuła się bezpiecznie — prychnęła. Gdyby nie znała liczby lasek, które stuknął, może spojrzałaby w jego błękitne oczy, może uznałaby go za przystojniaka? Tylko jego sława zdążyła już do niej dotrzeć. Stanowczo zbyt szybko. Nie chciała mieć z nim nic wspólnego.
Pewnie dlatego z dużą niechęcią wyjęła swoje dokumenty z teczki. Położyła je na stole. Uśmiechnęła się niewinnie i czekała aż papiery będą podpisane. Zostały za to Richard kazał im się dogadać. Cudownie. Dogadywanie się z dupkami Cherry miała we krwi.
— Do zobaczenia, Richie — pomachała mu jeszcze uroczo dłonią. Uśmiech zniknął razem z jego wyjściem
— to teraz mnie posłuchaj, zrobimy tak, jak Ci powiem. Wszyscy wtedy będą zadowoleni, dobrze? — chciała go poinformować, a wcale nie musiała. Zrobią wszystko zgodnie z jej widzimisię, a Richard na pewno będzie polecał ich duet dalej.