30 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
186 cm
ochroniarz Emptiness
Awatar użytkownika
There'll be no rest for the wicked
There's no song for the choir
There's no hope for the weary
If you let them win without a fight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— W końcu pewnie tak — wzruszył lekko ramionami. Na pewno nie spodziewał się jego kolejnych słów, więc kiedy chłopak powiedział coś takiego, to spojrzał na niego z niedowierzaniem. Nie miał pojęcia, co miał o tym myśleć, ale chyba nie powinno go dziwić to, że Reon był taki zaborczy względem niego. Ciekawe czy byłby taki mądry, gdyby sam się w kimś zakochał i chciał z tą osobą stworzyć poważny związek. Jasne, nie posądzałby go o chęć ustatkowania się, ale różnie to w życiu bywało. — To, że sobie kogoś znajdę, nie znaczy, że zostawię cię na pastwę losu — powiedział, chcąc to wyjaśnić. Coś jednak czuł, że Moriya już wbił sobie swoje do głowy i że od teraz będzie żył w przekonaniu, że nadejdzie być może taki dzień, kiedy Ryouta się na niego wypnie. Prawda była taka, że nawet jeśli się z kimś zwiąże i wyprowadzi, chcąc zacząć z tą osobą życie, to nie zapomni o Reonie. Nadal będzie dla niego ważny i nadal będzie chciał dbać o jego bezpieczeństwo. Kiedy tak burknął, tylko westchnął głośno i wymownie.
— Oby było tak, jak mówisz i żeby pewnego dnia nie okazało się, że konto jest puste — skrzywił się delikatnie. Naprawdę wątpił w to, że przy takim stylu życia, jaki Reon prowadził, tych pieniędzy starczy na długo. Zdecydowanie bardziej by wolał, gdyby Moriya znalazł sobie pracę i żeby żyli z wypłat, a nie oszczędności. Niestety, ale wyglądało na to, że nie przekona go do tego, żeby podjął jakąś pracę, bo chłopak nie dopuszczał do siebie myśli, że miałby porzucić swoje życie obiboka.
— Ty? — spojrzał na niego z politowaniem. Już nawet nie miał zamiaru tego na głos komentować, bo to wydało mu się tak absurdalne, że aż chciało mu się śmiać. Na szczęście powstrzymał się w porę, bo gdyby to zrobił, to tamten na pewno by się na niego pogniewał. W życiu nie pomyślałby, że w relacji z drugim facetem, Reon mógłby być na górze. W ogóle mu to do niego pasowało i nie wyobrażał sobie, jakby to niby miało wyglądać. To było dla niego nie do pomyślenia.
— No tak — mruknął pod nosem, by po chwili głęboko westchnąć. Mógł mieć tylko nadzieję, że rzeczywiście nie powie czegoś, przez co Moriya zacząłby sobie myśleć, że na niego leciał. To był jeden pocałunek pod wpływem chwili i tyle. To nigdy nie miało się powtórzyć. — Zamknięty temat — podsumował jeszcze. Nie chciał do tego wracać i nie miał zamiaru więcej się nad tym zastanawiać. Ot, stało się i oboje powinni o tym zapomnieć. To nie było coś, nad czym trzeba było się rozwodzić. Tyle z tego dobrego w sumie wyszło, że miał za sobą przyznawanie mu się do swojej orientacji.
— Wszystko mi jedno — stwierdził, bo naprawdę nie robiło mu to różnicy. Pewnie i tak niezależnie od tego, co wybiorą, to nie będzie nic ambitnego, jak to bywało w przypadku horrorów. Zamrugał kilkukrotnie w reakcji na jego słowa, bo nie miał pojęcia, co miał o tym myśleć. — Jesteś dziwny, wiesz? — powiedział tylko i odetchnął nieco głębiej. Niby po takim czasie powinien już dawno przyzwyczaić się do tego, jaki Reon był, ale nadal czasami po prostu nie miał pojęcia, co miał myśleć o jego niektórych zachowaniach. Musiał mieć w sobie gigantyczne pokłady cierpliwości, że udawało mu się z nim wytrzymywać. — Ach, to o to ci chodziło, kiedy zapraszałeś mnie pod koc — wywrócił oczami, uśmiechając się do siebie pod nosem.
Sięgnął po pilot, leżący na stoliku, po czym włączył odpowiednią aplikację. Szybko znalazł jakiś horror, który wydawał się durny i go włączył. Zaraz rozsiadł się wygodniej, skupiając się na filmie. Cieszył się, że wszystko wróciło do normy i że wyglądało na to, że wszystko było tak, jak wcześniej.
koniec
Reon Moriya
👹
metagaming; decydowanie za cudzą postać
ODPOWIEDZ

Wróć do „#3”