31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
That's when you know you've found somebody special.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Lekki rumieniec okrasił jej buzię, kiedy tak czule wypowiedział jej imię. Mogłaby tego słuchać, zdecydowanie. W różnych sytuacjach. To było takie świeże i inne od relacji, które pamiętała. Jason dawał jej od razu to, o czym mówiła... A z Cemem było trochę tak, że mogłaby przed nim rozłożyć nogi, a on i tak by się zastanawiał, czy aby na pewno Jamie tego chce i czy jej nie skrzywdzi. Tak, to potrafiło być trudne.
Odłożyła swoją kartę dań zupełnie tak, jakby podjęła już decyzję, po czym skupiła całą swoją uwagę na opowiadaniu o torcie.
- O nie, drogi panie! To seksizm! - stwierdziła, udając całkiem nieźle oburzenie. - Jestem w pełni kompetentna do noszenia mąki i pieczenia! Później będzie problem z transportem, ale tym już się nie przejmuję.
Kurcze, a może powinnam? Tylko jak zawieźć tort busem, jeśli nie ma się busa... Ani prawa jazdy?
- Można powiedzieć, że u mnie w domu... Cukiernia jest moja. - wyjaśniła już otwarcie i sięgnęła po womanu, kiedy pojawiła się przy nich kelnerka.
Najwyraźniej wcześniejszy gest wcale nie oznaczał, że się zdecydowała. Zresztą zaraz znowu odłożyła kartę, ku zaskoczeniu dziewczyny, chcącej tylko przyjąć zamówienie. Bo Jamie w tym momencie była już w dalszej części rozmowy.
- No nie wiem... Dziesięć minut temu zmacałeś mnie, potem gapiłeś mi się na nogi, a teraz stawiasz mi smakołyki w barze. Trochę odwrócona kolejność, nie sądzisz? - może odrobinkę...
- Ten Romeo twierdzi, że macie tutaj najlepsze poutine w mieście i słodycze? - odwróciła głowę do zrezygnowanej kelnerki, która nagle wyprężyła się i zaczęła zachwalać pozycje w menu. - Pozwolę deser wybrać temu panu...
Nachyliła się nieco nad stołem, nieświadomie eksponując swój dekolt, który raczej nie robił wielkiego wrażenia.
- Tylko nie zawiedź mnie, Romeo... Znam się na tym. - puściła mu oczko, po czym zamówiła dla siebie wielką lemoniadę i porcję frytek z sosem i serem.
Jason Choi
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
32 y/o
Mark your calendar for Canada Day
177 cm
Tanatokosmetolog St. John's Anglican Church
Awatar użytkownika
Knock, knock
Who's there?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszly
postać
autor

Jason zmarszczył lekko brwi, słysząc jak dziewczyna po raz kolejny zwraca uwagę na coś związanego z płcią - może było to tylko żartem, ale nie mógł nie zauważyć, że temat ten pojawił się po raz kolejny i to ledwie w przeciągu paru minut. Przez myśl przeszło mu, że może miał po prostu do czynienia z feministką... co generalnie było oczywiście w porządku - przynajmniej do momentu kiedy rozmowa nie zaczynała się kręcić wokół tylko tego jednego, prawilnego tematu.
- Miałem na myśli, że to brzmi jak strasznie dużo pracy dla jednej osoby - wytłumaczył się. Faktycznie pojechał trochę skrótem myślowym, używając określenia "chłopa", w żadnym wypadku nie zamierzał jednak umniejszać umiejętnościom cukierniczym Jamie. Nie widział jej jeszcze co prawda w akcji, ale skoro była taka pewna siebie i ktoś faktycznie zlecił jej upieczenie takiego tortu na wesele, to musiała co nieco umieć. Torty ślubne to był przecież bardzo poważny biznes. On ledwie umiał zrobić ciasto z paczki.
Już miał odpowiedzieć dziewczynie trochę więcej o tej nachalności, ale wtedy też podeszła kelnerka, aby przyjąć ich zamówienie. Jason tylko przywołał na twarz pewny siebie uśmiech. Był pewny tutejszego żarcia, więc mógł się nawet założyć, że Jamie będzie zachwycona.
- Weźmiemy jeszcze jeden kawałek tarty maślanej i jedną porcję queues de castor - zwrócił się do pracownicy. Ta zapisała wszystko w swoim notesiku i obiecała zaraz wrócić z jedzeniem i piciem.
Jason niemal natychmiast ponownie skupił się na swojej rozmówczyni.
- Gdybym naprawdę był nachalny, prowadziłbym cię teraz do jakiegoś motelu - odpowiedział jej rozbawiony. I mówił to całkiem szczerze. Wtedy nie skończyłoby się tylko na zmacaniu. Jedzenie też raczej by sobie odpuścili, chociaż Jason na pewno nie odmówiłby sobie, żeby posmakować czegoś nowego. Potrafił się jednak zachowywać przyzwoicie, czego dowiódł, taktownie nie zaglądając Jamie w ten niechcąco nachylony dekolt.
- Załóżmy też, czysto teoretycznie, że te zachwalane przeze mnie desery ci nie podejdą. Co wtedy? Czeka mnie jakaś kara?- uniósł nieco zadziornie brew.

Jamie Park
Solhy
Posty z AI, nadmierna infantylność
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
That's when you know you've found somebody special.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Nie umknęło jej to zmarszczenie brwi. Niczym w lustrze odbiło się tym samym gestem na jej twarzy i przez moment wydawała się odrobinę tym zaniepokojona. Boże, znowu coś palnęłam i fajny chłopak myśli o mnie, że jestem infantylną idiotką... Ramiona jej opadły, a na buzi, na której zawsze odbijały się wszystkie emocje, grała teraz troska. No po prostu zawaliła. Westchnęła, zbierając się na odwagę:
- Okej... Nie uraziłam Cię? - zapytała ze szczerą troską w głosie.
Sama czuła, jak jej serce lekko przyspieszyło, kiedy wyobraźnia podpowiedziała jej, że ta niby randka zakończy się, zanim w ogóle się zacznie, przez jakąś jej głupotkę.
- Po prostu mam sporo doświadczenia. Od kilku lat prowadzę cukiernię i robiłam takie rzeczy. To tylko zarwana noc. - wyjaśniła, siląc się na lekkość.
W końcu zarwanie nocy dla swojej pracy to nic nadzwyczajnego. Wszyscy tak robią regularnie, prawda? PRAWDA? Ugh, Mała... Uspokójże się!
Słuchała tego, jak zamawiał kolejne pozycje, uśmiechając się tajemniczo pod nosem. Lubiła, kiedy to facet rządził i prowadził. Nie żeby nie była w stanie sama sobie wszystkiego ogarnąć, ale chyba to już ustalili w toku rozmowy. Chyba zaczynała dostawać małpiego rozumu... Tylko czemu?
I pomyśleć, że za kilka lat Jason będzie pierwszą osobą, do której odruchowo będzie leciała, kiedy się przestraszy albo będzie potrzebowała silnego ramienia. Mrr... Te ramiona... Potrząsnęła głową, żeby odgonić niesforne myśli, i skupiła się całkowicie na swoim rozmówcy.
- Chciałeś mi zaimponować queues de castor? Mogłeś powiedzieć "ogony bobra". - no ciekawe, czy tutaj robili lepsze niż ona.
Uniosła lekko brwi, kiwając głową potakująco, kiedy słuchała jego kolejnych sugestii odnośnie do tego, jak sprawnie działałaby jego nachalność. Zachichotała pod nosem, zanim odpowiedziała, z lekkim rozczuleniem.
- To przy założeniu, że poszłabym z Tobą do tego motelu. Myślisz, że Twój urok i nachalność wystarczyłyby w zderzeniu z moim dziewictwem i czekaniem do ślubu? - zrobiła minę jak Morfeusz pytający Neo, czy myśli, że oddycha w tym momencie powietrzem.
Pytanie o karę znowu ją rozbawiło. Spróbowała powstrzymać śmiech, przygryzając obie wargi i kręcąc przecząco głową. Wyobraźnia podpowiadała mnóstwo różnych rzeczy, ale ostatecznie wygrało to:
- Wtedy pozbawisz się niepodważalnej przyjemności spędzania czasu ze mną... Ale można mnie przekupić kwiatami.
Future husband?
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”