- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
-
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of usnieobecnośćniewątki 18+takzaimkimów mi ładnietyp narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
-
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
-
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of usnieobecnośćniewątki 18+takzaimkimów mi ładnietyp narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
-
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
-
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of usnieobecnośćniewątki 18+takzaimkimów mi ładnietyp narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
-
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
-
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of usnieobecnośćniewątki 18+takzaimkimów mi ładnietyp narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
-
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
-
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of usnieobecnośćniewątki 18+takzaimkimów mi ładnietyp narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
A potem zaczęła mówić i właściwie musiał zwalczyć potrzebę roześmiania się. Czyli po prostu martwiła się o pieniądze? Ze wszystkich tych rzeczy... O głupie pieniądze? Nie powstrzymał idiotycznie rozbawionego uśmiechu, kiedy próbował wejść jej w słowo i powstrzymać przed spiralą w dół, kilka razy powtarzając "Zwolnij.", ale może to ona powinna mu to powiedzieć.
- Ouch... Przemoc domową już zaczynasz? - dobra, nie mógł się powstrzymać i zarechotał jak debil, zwłaszcza kiedy nazwała się krewetką, ze wszystkich wodnych skorupiaków. Gross. Krewetki były gross. - Hm, krewetki mają pancerzyk.. - wytknął, na moment unosząc jedną z brwi, ale właściwie sam nie wiedział co miała na myśli nazywając jakąś biedną krewetkę emocjonalną... Czy to było ważne? Miał wrażenie, jakby skupiał się nie na tym, na czym powinien. Potrząsnął głową, rozglądnął się za swoimi spodniami w poszukiwaniu telefonu, ale zaraz przypomniał sobie, że biedny leżał porzucony na podłodze w kieszeni płaszcza. Eh. - Zaraz wracam, k? - mruknął, pochylając się do niej, żeby dać jej krótkiego całusa w ramię, zaraz potem wyskoczył z łóżka, kierując kroki w stronę drzwi wejściowych. Z odzyskanym telefonem zrobił też pit-stop w kuchni, nalewając szklankę wody i wypijając ją duszkiem, zaraz potem nalewając kolejną. Wrócił do niej grzecznie, bez słowa oferując szklankę wody, przysiadając na krawędzi łóżka obok niej, zajęty bardziej czymkolwiek robił na swoim ekranie...
- Dobra. Więc... Nie przejmuj się, okay? There. - podał jej swój telefon z otwartą aplikacją banku; kontem z kilkoma okrągłymi tysiącami i nie, nie stać ich było na jakąś ogromną ekstrawagancję, ale jak najbardziej był w stanie pokryć koszty tej wycieczki. Swoich pieniędzy rzeczywiście nie miał na tamtą chwilę... Ale przelał sobie fundusze z rodzinnego biznesu. Odrobi. Musiał tylko zapamiętać, żeby napisać do Cath i poprosić, żeby nie panikowała, bo to nie na narkotyki. Brat roku?
v
-
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Pochyliła się i pocałowała go… najpierw delikatnie, a potem głębiej, z całą miłością, jaką w sobie miała. Gdy się oderwała, oparła czoło o jego czoło i szepnęła z delikatnym uśmiechem, - Pamiętasz ten vintage shop, w którym byliśmy pół roku temu? Może ten staruszek dalej trzyma tam te stare, piękne obrączki…- Uśmiechnęła się szerzej, chwyciła go za dłoń i pociągnęła za sobą do łazienki. Odkręciła ciepłą wodę, a para szybko zaczęła wypełniać pomieszczenie. Chwilę później oboje stali już pod strumieniem, a Vita od razu wtuliła się w jego mokrą klatkę piersiową. Objęła go w pasie i przesunęła dłońmi po jego bokach, potem po plecach, powoli i czule. Unosząc głowę, spojrzała mu prosto w oczy. Krople wody spływały po jej twarzy, rzęsach i szyi, ale ona tylko się uśmiechała, - Lexie… - odezwała się cicho - Jak wrócimy, musimy od razu iść do twojej rodziny. Powiedzieć im o wszystkim. O tym, że się przeprowadzasz do mnie… że jesteśmy mężem i żoną. - Na tych słowach jej uśmiech jeszcze się poszerzył. Opuszki jej palców dalej sunęły po jego mokrych plecach,- Chcę to powiedzieć głośno - dodała podekscytowana.- Chcę, żeby wszyscy wiedzieli. Że jesteś mój. Że ja jestem twoja. Że to już naprawdę. Na serio i na zawsze.
lexie