40 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
173 cm
Inżynier energetyki / dawniej złodziej Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimieszane
typ narracji3 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Cóż, jeśli głównym zadaniem postawionym sobie przez Santiago było dodanie chłopakowi pewności siebie i sprawienie, żeby się dobrze bawił na swoim balu absolwentów i żeby zapamiętał ten wieczór na zawsze, to z całą pewnością mu się to udało. Co prawda w pierwszej chwili Alvaro był trochę przerażony, bo uznał, że tango jest w cholerę trudnym tańcem, w dodatku nigdy nie ćwiczyli żadnego układu ani nic z tych rzeczy i był przekonany, że zaraz potknie się o własne nogi i tyle z tego będzie, ale szybko okazało się, że Santiago faktycznie potrafił tańczyć, dobrze prowadził i w jego pewnym uścisku Alvaro poczuł nagle, że może wszystko. Prawdopodobnie parę razy faktycznie lekko zgubił kroki, raz albo dwa trochę go podeptał, ale ogólnie nie szło mu aż tak źle, bo starał się instynktownie podążać za prowadzącym go niemal jak profesjonalista Santiago. Wirowanie na parkiecie w akompaniamencie współczesnego tango sprawiało, że serce Salvatierry kołatało się niemal szaleńczo w jego piersi, a wyraz jego twarzy wskazywał na to, że jest w tym momencie tak urzeczony, że nie byłby w stanie oderwać wzroku od Santiago za żadne skarby świata, niezależnie od tego, co by się nie działo.
Gdy na koniec de la Serna przyciągnął go do siebie, a Alvaro wpadł swoją klatką piersiową na jego tors, zadarł nieco głowę na wyższego od siebie o te mniej więcej dziesięć centymetrów mężczyznę i uśmiechnął się szeroko, również oddychając ciężko i szybko, ale ewidentnie przeszczęśliwy - jego oczy błyszczały iskierkami bezbrzeżnego szczęścia, usta rozciągały się w szerokim uśmiechu, a policzki płonęły lekkimi rumieńcami. Santiago rzadko widywał Salvatierrę aż tak szczęśliwego, że graniczyło to niemal z ekstazą.
- ¿Estás bromeando? Fue maravilloso. - odpowiedział po chwili, dysząc ciężko i odsunął się od niego lekko, ale dość niechętnie. Ucieszyło go to, że mężczyzna wciąż obejmował go ręką w pasie; gdyby nie ta ręka, to nie ufałby swoim własnym nogom, że teraz go utrzymają w pionie. Zaśmiał się, widząc jak ten kłania się wlepiającym w niego oczka dziewczętom, po czym sam wyprostował się, jedną ręką również objął go w pasie, a drugą schował za plecy i również się ukłonił, wciąż uśmiechnięty od ucha do ucha.
- Creo que ya podemos irnos - uśmiechnął się do starszego i faktycznie obrócił się w stronę wyjścia z sali, świadom tego, że nawet gdy ruszyli do drzwi, to spora część osób wciąż nie odrywała od nich wzroku. Faktycznie chciał już iść, bo nie nastawiał się na zostawanie dłużej i teraz, gdy już z nim zatańczył, to cały bal uważał za zaliczony i to na ocenę przynajmniej powyżej oczekiwań, idąc nomenklaturą z serii powieści o przygodach Harry'ego Pottera.
I faktycznie zakładał, że zaraz opuszczą salę, bo już zmierzali w kierunku drzwi, gdy nagle z głośników popłynęły znane Alvaro nutki piosenki "Wherever You Will Go", czyli numeru piątego z listy stu najgorętszych piosenek roku według Billboardu. Chłopak zatrzymał się gwałtownie, gdy rozpoznał piosenkę, a żeby zatrzymać też swojego Anioła Stróża chwycił go za rękę i popatrzył na niego z nadzieją.
- ¿Podemos bailar esto también? Por favor. Me encanta esta canción.

Santiago de la Serna
palermo
nie lubię kierowania moją postacią i wiecznych śmieszków w grach, ale poza tym piszę dosłownie wszystko
52 y/o
Prepare for the cold
182 cm
złodziej bankowy
Awatar użytkownika
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Widząc, że chłopak przystanął, Santiago również się zatrzymał i popatrzył na niego pytająco, wciąż z uśmiechem i bijącym mocno sercem po tamtym tańcu. Słysząc jego prośbę uniósł brwi, wydymając usta, zerknął za siebie, w stronę parkietu, zastanawiając się chwilę, ale po chwili kiwnął głową i poprowadził go z powrotem, trzymając go za rękę. Przyciągnął go do siebie na parkiecie i objął w pasie, przytulając i patrząc mu w oczy, pochylając głowę. To była dość powolna piosenka, raczej do typowego tańca-bujańca na imprezach, nawet mimo nieco żywszego refrenu. Tiago musiał się jednak zgodzić ze słowami: rzeczywiście chciał iść gdziekolwiek pójdzie Alvaro. Polubił tego dzieciaka, zaczęło mu na nim bardzo zależeć i mocno się do niego przywiązał. Oczywiście nie zamierzał łazić za nim wszędzie jak cień i chciał, żeby młody miał własne życie, żeby założył swoją rodzinę i zajął się czymś na miarę swojej nieprzeciętnej inteligencji. Ale chciał iść za nim, gdziekolwiek by go nie wywiało, jeśli tylko Alvaro by tego chciał.
Zdawał sobie sprawę z tego, że to piosenka o miłości - ale on pokochał Salvatierrę. Nie w ten romantyczny sposób, nie taki, jak w piosence; ale kochał. Jak syna, jak brata, a być może w przyszłości pokocha go też jak przyjaciela.
- Ahora todo el mundo nos mira fijamente y estoy seguro de que están convencidos de que somos pareja - zaśmiał się, gdy piosenka się skończyła i tryknął chłopaka delikatnie w czoło swoim czołem - Vamos, ya que fue genial y quieres volver.
Objął chłopaka ramieniem i wyprowadził z sali, uśmiechnięty od ucha do ucha. Cieszył się, że sprawił mu przyjemność, że Alvaro był wyraźnie zachwycony i że z pewnością będzie wspominał dzisiejszy wieczór jeszcze przez lata.

/zt.
Alvaro Salvatierra
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”