29 y/o
Welkom in Canada
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Rozmowa z biegaczem była wyczerpująca. Aaron nie miał zbyt wielkiej wprawy z wyciąganiem informacji od kogoś, kto był świadkiem tak makabrycznej zbrodni - do tej pory ograniczał się jedynie do przesłuchiwania podejrzanych o handel oraz oskarżonych, których złapano na gorącym uczynku. Teraz, kiedy siedział przy nim zestresowany osobnik, ledwo potrafiący składnie wyrzucić z siebie słowa, Blackwood czuł się psychicznie nieprzygotowany. Zdawał sobie jednak sprawę, że jeśli nie uda mu się teraz niczego konkretnego od niego wyciągnąć, stracą szansę, bo szok nie minie, a z czasem wspomnienia wszystkiego, co mogło okazać się istotne, zblakną. Starał się więc jak mógł, wkładając to wszelkie pokłady empatii, które w nim siedziały. Ba, zastosował nawet techniki, które podłapał od swojego terapeuty, do którego chodził niezmiennie od kilku lat, chcąc w ten sposób mieć pewność, że nie grozi mu powrót do nałogu.
Wstał, mając nadzieję, że to, czego się dowiedział faktycznie przyda im się w sprawie. Spodziewał się, że świadek nie rzuci żadnym imieniem, ani nazwiskiem - był jedynie przypadkową osobą, ale gdzieś w środku poczuł rozczarowanie, że mimo wszystko mieli niewiele.
Wysłuchał uważnie słów O’Hary - to o czym wspomniał w pewnym sensie pokrywało się z komentarzami świadka. Aaron zmarszczył jedynie brwi, kiedy padł tekst o rytuale. Naprawdę chcieli bawić się w jakieś demony, opętania i wzywanie szatana?
-Rytualne? Chcesz powiedzieć, że pokiereszował ją jakiś psychol pragnący przywołać Amona? - skrzywił się na samą myśl. Niestety, słyszał w swoim życiu wiele absurdalnych historii, które miały pokrycie w rzeczywistości, a biorąc pod uwagę, że nie brak świrów, byłby skłonny się do tego przychylić.
-Z tym przeniesieniem może się jednak zgadzać. Co prawda świadek jest w wielkim szoku, ale upiera się, że słyszał silnik samochodu, który prawdopodobnie stał przy drodze. Trzeba wysłać techników, żeby poszukali śladów opon i przetrzepali krzaki. Może faktycznie na coś trafią - powiedział, nawet nie spoglądając do notesu. Zapamiętał wszystko - ostatecznie nie było tego aż tak dużo. - Dodatkowo wspomniał coś o jakimś mężczyźnie, którego spotkał, gdy biegł w tym kierunku. ten drugi podążał w przeciwną stronę. Uznał go za biegacza, ale zdziwiło go, że kiedy tylko się do niego zbliżył, tamten zasłonił twarz, jakby nie chciał być rozpoznany - dodał, drapiąc się po karku. Mimo wszystko i tak zalecił jednemu funkcjonariuszowi, aby zadbał, by świadek spotkał się z rysownikiem. Kto wie, może w trakcie sesji przypomni mu się jakiś ważny szczegół. - Trzeba sprawdzić monitoring. W tym parku muszą być jakieś kamery, plus te przy pobliskich wjazdach i przy drodze - skomentował. Ostatecznie w dzisiejszych czasach można było znaleźć swoją twarz niemal wszędzie.
Pozwolił, żeby Ricky rozdzielił zadania technikom oraz innym funkcjonariuszom - nie chciał mu się wtryniać, chociaż kusiło, żeby trochę przejąć pałeczkę. Miał się jednak uczyć, prawda? To było jego pierwsze śledztwo w sprawie zabójstwa, więc nie chciał od razu wyskakiwać przed szereg. wykazać bardziej będzie mógł się w przyszłości, kiedy już nikt mu nie będzie mówił, że jest żółtodziobem, który nie wie co robi.
-Chyba więcej tu nie osiągniemy, nie? To co, komenda i czekanie na nagrania, czy podobnie jak ja, potrzebujesz porządnej kawy, zanim zatoniemy w materiale dowodowym? - zerknął na niego. Wcale nie chciał z nim na takową jechać, ale prawdą było, że na lurze z komisariatu nie przeżyje.

Ricky O'Hara
ODPOWIEDZ

Wróć do „Toronto Police Service Headquarters”