-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
W ogóle nie próbowała się z niej naśmiewać. Nigdy w życiu! Znaczy no dobra, wiadomo, że czasami z siebie żartowały, ale to chyba naturalne u przyjaciółek? Darling przecież śmiała się z jej żartów, a to najważniejsze! Zawsze była z siebie bardzo dumna, kiedy udawało jej się ją rozbawić. Myślała nawet, że powinna zapisywać sobie w jakimś dzienniku momenty, w których Cola poszła jej nosem dzięki wygłupom czy coś, ale to byłaby mega siara, a Finch bardzo starała się być totalnie cool... a w jej wypadku było to bardzo trudne. Nie powinna sobie dokładać dodatkowego frajestrwa na barki, bo przecież i tak miała go całkiem sporo. Fajne dzieciaki nie grają raczej na fortepianie, nie chodzą na dodatkowe zajęcia, które nie są sportem, nie czytają tylu książek, nie grają w gry wideo, nie oglądają anime, nie słuchają Lady Gagi... te rzeczy są strasznie przecież niemodne i pewnie nigdy się modne nie staną, bo niby jakim cudem? Na zawsze zostanie w dużej mierze totalną frajerką.
— No to na pewno ci się uda! Jesteś na dobrej drodze. Ty to się ruszasz, nawet jak leżysz, więc zaraz będziesz mieć takie muły, że będziesz mogła nosić mnie na rękach — zażartowała i uśmiechnęła się do niej ciepło, by przyjaciółka nie miała nawet cienia wątpliwości, że mówiła serio. Czemu miałaby w to nie wierzyć? Finch nie znała drugiej dziewczyny, która aż tak lubiłaby się ruszać i ceniła sobie wysiłek fizyczny. Nie da się chyba tyle zapierdalać, a przy okazji nie rozwijać masy mięśniowej? Była tą gorszą z biologii, więc nie była pewna, ale tak na logikę brzmiało to sensownie, co nie?
— Serio? — zapytała ze zdecydowanie zbyt dużym entuzjazmem, aż się prostując. Złapała się na tym, więc wzruszyła ramionami, próbując wrócić do bardziej nonszalanckiej postawy.
— Znaczy no nie wiem, nigdy tak o nim nie myślałam. To chyba spoko? Myślisz, że powinnam jednak do niego napisać? — zapytała i odruchowo spojrzała w stronę telefonu, który leżał na stoliku obok łóżka. Wakacje były już za pasem, a jego propozycja ciągle była pewnie otwarta. Nie dała mu jasnej odpowiedzi przecież. No cóż, nie dowie się, póki z nim nie pogada. Może się też okazać, że znalazł sobie już inną i April się upiecze. Znaczy się, przejdzie koło nosa.
teddy darling
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Chyba niepotrzebnie przejmowała się tym brakiem mięśni. April miała rację! Może i teraz było z niej nieproporcjonalne chuchro, ale przecież Teddy ciągle rosła. I grubła! Dwa miesiące i będzie mieć bicek jak Dwayne Johnson! A w międzyczasie będzie odkrywać z przyjaciółką świat. Bo świat był niezgłębiony. To ładne słowo. To taki głęboki, ale trochę głębszy. Głęboższy?
— Już teraz mogę nosić cię na rękach! Pokazać ci? — poderwała się do pozycji siedzącej. Aż dziwne, że państwo Darling nie poddali jej jakiejś diagnozie w kierunku ADHD. Pewnie uważali, że to jakieś wymysły, a ich córka jest żywiołowa i może tylko trochę nadpobudliwa. Nie no, Theresa była lekarzem i na pewno nie myślała w taki sposób, ale najwyraźniej uznała, że to całkiem normalnie. Pewnie specjaliści zaraz wynaleźliby Teddy sto tysięcy innych zaburzeń i chorób.
Mina jakoś jej zrzedła, kiedy Finch tak niezdrowo podekscytowała się Maxwellem i jego dziewczęcym wyglądem. Jeszcze jakby było czym się zachwycać! Przyjaciółka zdecydowanie za dużo o tym myślała. Zupełnie jakby znalezienie sobie chłopaka stało się dla niej jakimś punktem honoru. A przecież nic na siłę! W końcu kiedyś pewnie trafi się ktoś odpowiedni. I to w najmniej spodziewanym momencie, kiedy człowiek akurat przestawał szukać. Poza tym czy nie powinny mieć po prostu hot girl summer, zamiast roztrząsać chłopaków? No dobra, w przypadku Teddy sprawa wyglądała trochę inaczej, bo ją interesowały dziewczyny. Ale zasada pozostawała ta sama!
— Jeśli chcesz — tym razem to ona wzruszyła ramionami. — Ale równie dobrze możesz umówić się z jakąś dziewczyną — rzuciła ot tak, ale nie miała na myśli niczego niewłaściwego! — To znaczy, chodziło mi o to, że skoro Maxwell wygląda jak dziewczyna, to możesz równie dobrze umówić się z jakąś koleżanką. No wiesz, tylko po to, żeby się przekonać, że jesteś całkowicie zabujana w facetach — wyjaśniła swój tok rozumowania na własnych, pokrętny sposób.
April nie mogła mieć stuprocentowej pewności, że podobają jej się wyłącznie chłopcy. Jak mogła ją mieć, skoro nigdy wcześniej nawet nie pocałowała dziewczyny? Może nawet by jej się spodobało! Teddy przez ułamek sekundy przemknęła przez głowę myśl, że w sumie mogłaby ją pocałować. Tylko tak, żeby to sprawdzić. W celach edukacyjnych! Nie. Absolutnie nie! Szybko zgasiła tę myśl, jakby była czymś kompletnie niedopuszczalnym. Nie mogła zrobić czegoś takiego bez jej zgody! Poza tym co, jeśli April jednak chciałaby przeżyć swój pierwszy pocałunek z dziewczyną, ale z kimś innym niż Darling?
April Finch
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Co? Nie! Nie żartuj nawet. Jeszcze sobie coś naciągniesz i będzie na mnie. Jak wtedy będziesz ćwiczyć w wakacje? — Zaczęła machać rękami na znak, że absolutnie jest gotowa do bycia noszoną na rękach. Brzmiało to może bardzo miło, ale też niebezpiecznie. Finch nie uważała się za takie chucherko, którym można miotać na prawo i lewo. Może i była niewysoka, ale coś jej się wydawało, że ważyła bardzo dużo. Pewnie za dużo. Nie było tego pewnie widać na pierwszy rzut oka, ale jakby przyjaciółka spróbowała ją podnieść, to wszystko by się wydało, a Finch byłoby strasznie wstyd. Lepiej było po prostu tego unikać.
Była zadowolona z nowych rzeczy odkrytych na temat Maxwella i była pod wrażeniem, że przyjaciółka była w stanie na to wpaść. Ona to jednak była najmądrzejsza ze wszystkich! Zawsze potrafiła April zaimponować swoimi obserwacjami. W tej całej ekscytacji faktem, że miała na horyzoncie wyjątkowo damskiego chłopaka, nawet nie zauważyła, że z Darling na moment wyparowała energia. Zakładała, że na pewno wspiera ją i kibicuje w tym całym pomyśle związku! Nie, chwila. Jakiego związku? Maxwell zaprosił ją tylko na randkę i nawet nie miała pewności, czy to zaproszenie jest nadal aktualne. Może faktycznie znalazł sobie inny obiekt zainteresowania i ciężar z barków Finch zdejmie się sam? Z zamyślenia wybiło ją pytanie przyjaciółki, którego kompletnie się nie spodziewała. Zamrugała kilkukrotnie, jakby potrzebowała chwili, żeby to w ogóle dotarło do jej durnego mózgu. I w sumie to tak było. Pytanie odbiło się od wszystkich ścian jej łba, szukając miejsca, gdzie mogłoby wylądować. Z każdym kolejnym uderzeniem włączało następny alarm, od którego robiło jej się słabo. Nie miała pojęcia, jak ma zareagować na to pytanie.
— Tak? Znaczy nie. Znaczy może. Znaczy ja w sumie nie wiem. To znaczy nie mam oczywiście nic przeciwko... znaczy w sensie, że jak się umawiają dziewczyny, ale przecież to wiesz, tylko ja po prostu... sama nie wiem. Chyba nie do końca się nadaje, bo to trzeba pewnie coś... zrobić? Bo ja właściwie nie podrywałam nigdy kobiety. Znaczy dziewczyny. Znaczy chłopaka właściwie też nie, ale to też nie tak, że nie lubię podrywania, po prostu... — Słowa wylatywały z jej ust same, nie miała nad tym żadnej kontroli. Zrobiło jej się z tych wszystkich nerwów gorąco i już nie była w stanie określić, co miała na myśli i co chciałaby, żeby Teddy z tej wypowiedzi wyciągnęła. Poczuła się przez to wszystko jak skończona kretynka, a jej twarz oblał mocny rumieniec.
teddy darling
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Kiedy April zaczęła wzbraniać się przed noszeniem na rękach, Teddy złapała ją pod pachy, udając, że zaraz dźwignie ją z łóżka. Zamiast tego zafundowała jej serię łaskotek. Miały jednak ważniejsze sprawy na głowie, chociaż rozmowa o Maxwellu jakoś nie napawała Darling szczególnym entuzjazmem. A co, jeśli April naprawdę zacznie się z nim spotykać i nagle zapomni o całym bożym świecie, łącznie z nią? Zdążyła już zauważyć, że kiedy ktoś z jej znajomych wchodził w związek, nagle przestawał mieć czas na resztę towarzystwa. Chyba by umarła, gdyby Finch odstawiła ją na boczny tor dla jakiegoś durnego chłopaka. Z dziewczynami to już zupełnie inna sprawa!
Najwyraźniej dała przyjaciółce niezłą zagwozdkę, bo ta zamilkła na dłuższą chwilę, gdy Teddy zasugerowała, że może powinna spróbować umówić się z jakąś dziewczyną. Do tego stopnia, że przyjaciółka wpadła w charakterystyczny dla siebie słowotok. Paplała jak najęta, przeskakując z jednej myśli na drugą i momentami sama gubiła się w tym, co próbowała powiedzieć. Darling patrzyła na nią z lekko rozchylonymi ustami, po raz kolejny nie mając pojęcia, jak jej przerwać. To był odwieczny problem, z którym zmagała się od początku ich znajomości. Kiedy Finch już się nakręciła, nic nie było w stanie jej zatrzymać.
— April — zaczęła, ale to nie wystarczyło. — April — spróbowała ponownie. Bezskutecznie. W końcu wzięła głęboki oddech, jakby wraz z nim próbowała zaczerpnąć odrobinę odwagi, która w obliczu całej tej sytuacji gdzieś niespodziewanie się ulotniła.
Ujęła twarz przyjaciółki w dłonie i przez chwilę po prostu na nią patrzyła. Chciała powiedzieć, że nie ma się czym przejmować. Że umawianie się z dziewczynami jest równie normalne, jak randkowanie z chłopakami. Że wystarczy, jeśli będzie po prostu sobą i każda będzie chciała pójść z nią do kina albo na lody. Tyle że w ostatniej chwili do głowy wpadło jej coś zupełnie innego. Zamiast wypowiedzieć choć jedno z tych zdań, pochyliła się i musnęła wargi April swoimi, modląc się w duchu, żeby przyjaciółka się na nią nie pogniewała. I w ogóle, żeby nie miała nic przeciwko. Och, Teddy chyba zapadłaby się wtedy pod ziemię. Dokładnie tak skończy, jeśli się okaże, że Finch się to nie spodoba.
Otworzyła oczy i spojrzała na nią tak, jakby zobaczyły się pierwszy raz w życiu. Serce łomotało jej o żebra tak głośno, że Darling była absolutnie przekonana, że słyszy je nie tylko April, ale też sąsiedzi mieszkający w domu obok. Nie wiedziała, czego się spodziewać, ale jedno było pewne - przyjaciółka nie spadła z łóżka ani nie uciekła w popłochu. To już coś!
Wpatrywała się w zielone tęczówki Finch z taką intensywnością, że piegi rozsiane na jej nosie zaczynały rozmywać się jej przed oczami.
— No popatrz, w końcu znalazłam sposób, żeby cię uciszyć — rzuciła z rozbawieniem, chcąc się z nią odrobinę podroczyć. Zsunęła dłonie z policzków Finch i oparła je na jej talii, żeby mieć pewność, że ta nigdzie jej nie zwieje.
April Finch
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Tym razem sytuacja była nieco odmienna. Przyjaciółka nie skończyła na spokojnym mówieniu ani próbach potrząśnięcia nią. Zbliżyła się do niej dużo bardziej niż ustawa przewiduje, by ostatecznie zetknąć ich wargi w czułym geście. Dopiero wtedy April faktycznie zatkało. Poczuła się jak trafiona piorunem. Grunt zachwiał się jej pod nogami. Cały świat wywrócił się na lewą stronę i wywołał w jej głowie lawinę pytań. Czas zwolnił. A może przyspieszył? Cholera, sama już nie wiedziała. Właściwie to nie wiedziała już niczego. Każdy dźwięk zagłuszało bicie jej serca, które uderzało tak mocno, że bolały ją żebra. A może tylko jej się wydawało? Naprawdę nie wiedziała już niczego o niczym. Zamrugała kilkukrotnie, słysząc uwagę przyjaciółki i próbując przypomnieć sobie, o czym przed chwilą rozmawiały. W ogóle była jakakolwiek rozmowa czy zmaterializowały się na planecie Ziemia kilka sekund teraz i dopiero od tego momentu wszystko się liczyło?
Nie była pewna, co właściwie nią sterowało. Była przerażona i powinna uciekać, a jednak bardzo nie chciała odsunąć się ani o milimetr. Zbliżyła się do Teddy z duszą na ramieniu i znów zetknęła ich wargi. Ostrożnie i niepewnie puściła hamulce, zamieniając zwykłe muśnięcie na delikatny pocałunek. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że powinna zamknąć oczy, bo zostanie uznana za jakąś wariatkę. Przymknęła powieki i pocałowała ją raz jeszcze. Miała ochotę powtórzyć to jeszcze miliard razy, ale nie miała na to odwagi. Nie miała pojęcia, co w nią wstąpiła, ale zależało jej, by nigdy z niej to nie wyszło. Miękkość ust przyjaciółki kompletnie zawróciła jej w głowie. Kolosalny hałas stresujących głosów w jej głowie zniknął jak ręką odjął. Otoczyła ją cisza i błogi spokój, od którego poczuła się naprawdę doskonale. Chyba otworzyły jej się jakieś czakry. W końcu jednak zdała sobie sprawę, że robi chyba coś, czego totalnie nie powinna. Odsunęła się przestraszona i znów zarumieniona.
— Przepraszam, ja nie chciałam! To znaczy chciałam, ale nie chciałam się narzucać, znaczy trochę, ale ja po prostu... — Znów zaczęła się mieszać, a w głowie na nowo pojawił się szum. Jęknęła załamana samą sobą i ukryła twarz w dłoniach, żałując, że nie może wyparować.
teddy darling
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Sunąc kciukiem po jej policzku, Darling pomyślała, że właśnie podeszła najbliżej słońca, jak tylko było to możliwe, a mimo to wcale się przy tym nie sparzyła. Zamiast tego poczuła przyjemne ciepło, które rozlało się po całym jej ciele. I było to absolutnie, niezaprzeczalnie niesamowite. Zwłaszcza że Finch nie odsunęła się ani nie pozwoliła, żeby ta chwila po prostu minęła. Mało tego - pocałowała ją ponownie, jakby chciała upewnić samą siebie, że to dzieje się naprawdę. I Teddy po części też.
Usta przyjaciółki były dokładnie tak miękkie, jak Darling sobie wyobrażała. Bo przecież zdarzyło jej się o nich pomyśleć. Raz czy dwa. A może kilkanaście? Nigdy jednak nie przyznałaby tego na głos, nawet sama przed sobą. Niektóre rzeczy lepiej zostawić gdzieś głęboko w zakamarkach własnych myśli. Były też słodkie. Zupełnie jak sama April. Tego akurat Teddy zupełnie się nie spodziewała. Nie zakładała, że kiedykolwiek pozna ich smak. Że kiedykolwiek znajdzie się tak blisko, że poczuje ciepło jej oddechu na swojej skórze, łaskotanie czubka nosa przy każdym najmniejszym ruchu i delikatne muśnięcia długich, ciemnych rzęs zahaczających o jej powieki.
Zamrugała nieco bezmyślnie, kiedy przyjaciółka zaczęła ją przepraszać. Przez chwilę zupełnie nie rozumiała, dlaczego April tak szybko bierze wszystko na siebie. Przecież to nie był jednostronny gest, do którego Darling została wciągnięta bez własnej woli. Finch musiała pamiętać, że to właśnie Teddy zrobiła pierwszy krok. A może to właśnie ona powinna się teraz zreflektować? Zdecydowanie!
— Ja... — zaczęła, obserwując, jak przyjaciółka ukrywa twarz w dłoniach. Sama miała ochotę zrobić dokładnie to samo. Najchętniej zniknęłaby gdzieś pod ziemią i poczekała, aż jej mózg przestanie krzyczeć wszystkimi możliwymi alarmami naraz. Czuła się, jakby ktoś przyłożył jej obuchem w głowę, a chwilę później podpalił ją od środka. Fajczyła się, jak warsztat samochodowy jej ojca dwa lata temu.
Powinna powiedzieć coś rozsądnego. Coś, co naprawiłoby sytuację albo przynajmniej sprawiłoby, że żadna z nich nie czułaby się tak niezręcznie. Zamiast tego zrobiła dokładnie odwrotnie.
— To mogę jeszcze raz? — zapytała. I dopiero kiedy słowa opuściły jej usta, zorientowała się, co właściwie powiedziała. Nie przeszły przez żaden filtr. Nie zostały przemyślane ani zatrzymane w ostatniej chwili. Po prostu nieroztropnie z niej wypadły.
April Finch
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Wciąż jednak nad wszystkim brał górę wstyd. Była przekonana, że wszystko popsuła. Nie powinna w ten sposób wykorzystywać przyjaciółki i robić z niej jakiegoś eksperymentu. A jak Teddy weźmie ją teraz za jakąś homofobkę? Albo co gorsza – uzna, że po prostu nie chce się z taką szmulą przyjaźnić? Ta wizja była naprawdę przerażająca. Serce Finch waliło ze stresu jak oszalałe. Chciałaby zapaść się pod ziemię i żałowała, że to było fizycznie niemożliwe.
Dopiero kiedy usłyszała pytanie przyjaciółki, podniosła wzrok i odsunęła dłonie od twarzy. Nie była pewna, czy się nie przesłyszała. Teddy wpatrywała się w nią z takim przerażeniem wymieszanym z oczekiwaniem, że od razu uznała, że to było niemożliwe. Powiedziała dokładnie to, co dotarło do uszu April. Serce, które przed momentem waliło jak oszalałe, teraz się zatrzymało. Razem z całym czasem i wszechświatem. Bardzo chciała zachować fason i nie wyjść na skończoną i napaloną kretynkę. Miała wrażenie, że powstrzymywała się od odpowiedzi bardzo długo, ale to była bzdura. Jej milczenie nie trwało nawet kilku sekund, choć w głowie rozciągało się do nieznośnych godzin.
— Musisz — odpowiedziała i ujęła jej twarz w dłonie, starając się naśladować wszystko to, co do tej pory oglądała na firmach. Nie myśląc o niczym więcej, przysunęła się do przyjaciółki i pocałowała ją po raz kolejny. Mogłaby robić tylko tę jedną rzecz do końca świata. Darling całowała lepiej niż każdy chłopak na tej planecie. April nawet nie podejrzewała, że można to robić tak dobrze! Czyli jednak te wszystkie książki i seriale nie kłamały? To naprawdę było tak nieskończenie przyjemne i wyjątkowo niegrzeczne. W najśmielszych snach nie podejrzewałaby, że poczuje między wargami język jakiejkolwiek dziewczyny, a co dopiero Teddy. Westchnęła cicho i uniosła się nieco na kolanach, napierając niecierpliwie na przyjaciółkę jeszcze bardziej. Puściły jej wszystkie hamulce. Chciała więcej, więcej i więcej. Ale los miał inne plany.
— April — usłyszała lodowaty głos ojca i odsunęła się od Teddy jak oparzona. Zawsze miała wrażenie, że jest totalnym przeciwieństwem Paula i to się chyba sprawdzało. Spojrzała w stronę drzwi, w których stał Paul, przyglądając się dziewczynom z miną, która wyrażała... dosłownie nic. Żaden mięsień na twarzy nawet mu nie drgnął. Nie zmienił w żaden sposób pozycji. Po prostu tam sterczał.
— Tato ja... — zaczęła, ale nie wiedziała, co powinna dodać. Wolałaby żeby zaczął się na nią drzeć, a nie tylko się tak wpatrywał. Poczuła ścisk w żołądku ze stresu, nie wiedząc, co ma ze sobą zrobić. Przeprosić? Ale nie zrobiła niczego złego. Uciekać? Ale to był jej pokój. Ratować Teddy? Tak, to miałoby sens. Problem w tym, że każdy mięsień spiął się boleśnie i nie była w stanie się ruszyc.
teddy darling
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Chyba trochę wykorzystywały się nawzajem. A przynajmniej tak Teddy próbowała sobie to tłumaczyć. Mimo wszystko miała nieodparte wrażenie, że tym jednym pocałunkiem wszystko zepsuła. Że przekroczyła granicę, której nie powinna nawet dotykać. Szkoda tylko, że wyrzuty sumienia przyszły dopiero po fakcie. Najgorsze było to, że jeszcze miała czelność zapytać, czy może zrobić to ponownie. Była przekonana, że za chwilę usłyszy odmowę. Że Finch parsknie śmiechem albo spojrzy na nią tak, jakby właśnie powiedziała coś kompletnie absurdalnego. Zdążyła już nawet przygotować się mentalnie na ten scenariusz. Tylko że nic takiego się nie wydarzyło. April spojrzała na nią tymi swoimi zielonymi oczami, a Teddy poczuła, jak serce podchodzi jej do gardła. Chciała coś powiedzieć. Cokolwiek. Coś, co miałoby większy sens niż chaotyczne myśli, które krążyły jej po głowie. Ale nie potrafiła wydusić z siebie ani słowa.
Na szczęście nie musiała. Bo zamiast tego Finch po prostu stwierdziła, że Darling musi pocałować ją jeszcze raz. Westchnęła z nieukrywaną ulgą, ale nawet nie zdążyła się uśmiechnąć - przyjaciółka błyskawicznie do niej dopadła i wpiła się w jej usta. Teddy zamruczała bezwiednie, wsuwając palce jednej dłoni w jasne włosy April a drugą umieściła na jej plecach. Całkowicie zatraciła się w chwili, przestając analizować wszystko, co jeszcze niedawno zaprzątało jej głowę. Nawet nie zorientowała się, kiedy jej dłoń zaczęła przesuwać się w kierunku brzucha, a potem wkradła się pod materiał koszulki. Zatrzymała się dopiero wtedy, gdy dotarła do okrytej stanikiem piersi, obejmując ją ostrożnie.
— Mogę? — zapytała, ale odpowiedź nigdy nie nadeszła.
Była tak otumaniona tym wyjątkowym momentem, że w ogóle nie dotarł do niej dźwięk uchylonych drzwi. Dopiero niski, męski głos, który wymówił imię przyjaciółki sprawił, że Darling odskoczyła od niej jak dzieciak przyłapany na gorącym uczynku. Pewnie dlatego, że była dzieciakiem przyłapanym na gorącym uczynku. Ruch, który wykonała, był jednak tak gwałtowny, że zatoczyła się na bok i spadła z łóżka na podłogę. Stęknęła cicho i zapierając się na łokciach, zrobiła szybkie rozeznanie, gdzie mogłaby się ukryć, ale na to było już trochę za późno. W progu stał ojciec April. Teddy podniosła na niego wzrok, czując, jak policzki płoną jej żywym ogniem. I szkoda, że nie spłonęła doszczętnie, bo przynajmniej nie musiałaby widzieć tego, jak pan Finch patrzy na nią z pogardą.
— Dzień dobry — wypaliła i to było jedyne, co była w stanie z siebie wydusić. Przez głowę przeszła idiotyczna myśl, żeby zacząć wmawiać, Paulowi że to tylko taki eksperyment na lekcję biologii, ale taki kit, to mogła wciskać swojemu ojcu, który łyknąłby właściwie wszystko. Jak gęś kluskę.
— Masz mi coś do powiedzenia? — mężczyzna przeniósł chłodne spojrzenie z Teddy na swoją córkę. — Wyjaśnisz mi, co ty właściwie wyprawiasz? — drążył dalej, a Darling zaczęła się zastanawiać, czy nie wyskoczyć przez okno. Pokój April mieścił się na pierwszym piętrze, nie było wcale aż tak wysoko. W najlepszym wypadku skończyłoby się na kilku siniakach i zadrapaniach. W najgorszym złamałaby sobie nogę. Albo kark. I chyba nawet to wydawało jej się w tym momencie odrobinę mniej przerażające niż rozmowa z ojcem Finch.
April Finch
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Zsunęła dłonie na jej szyję, nie przerywając pocałunków. Delikatnie wbiła paznokcie w jej skórę, gdy poczuła dłonie pod swoją koszulką. To zdecydowanie było coś nowego. Czy dotarły właśnie do drugiej bazy? Od kiedy druga baza się tak naprawdę liczy? Zdania były podzielone, a April nie miała na ten temat własnej opinii. Jeżeli to nie było to, to bardzo chciała, by pruły przed siebie dalej i dotarły do niej jak najszybciej. Na jej ciele od razu pojawiła się gęsia skórka, a każdy mięsień aż wyrywał się w stronę Teddy, która śmiało mknęła w stronę jej piersi, na co April miała zamiar jej oczywiście pozwolić. Ale nei tym razem.
Pojawienie się ojca było naprawdę przerażającym wydarzeniem. Wnętrzności ścisnęły jej się ze stresu. Spojrzała zmartwiona na przyjaciółkę, która wylądowała na podłodze. A jak sobie zrobiła jakąś krzywdę? Nie wyglądało na to, ale to wszystko byłoby winą April i ta myśl była jeszcze bardziej nie do zniesienia. Zrobiło jej się gorąco ze stresu. Nie miała pojęcia, jak ma na to wszystko zareagować i jak wyratować je z tej sytuacji. Ojciec był w jej głowie nieobliczalny. Nigdy nie podniósł na nią ręki, ale potrafił spojrzeć w taki sposób, że bolało dużo bardziej niż jakikolwiek cios. Nie miała wątpliwości, że zostanie takim spojrzeniem obdarowana.
— My tylko... rozmawiałyśmy i... — wydukała, nie mając pomysłu, co jeszcze może dodać. Było jej piekielnie wstyd. Nie przed ojcem, ale przed przyjaciółką. Paul zachowywał się paskudnie. To wszystko było kompletnie niepotrzebne. Zepsuł moment i obarczał je własną wściekłością za... cholera wie co. Czuła jak smutek miesza się w jej ciele z absolutną wściekłością. Bezradność ją przytłaczała. Bardzo chciała się z niej uwolnić, ale nie miała pojęcia jak.
— Kpisz ze mnie, patrząc mi prosto w oczy? Nie poznaję cię, April — odparł lodowatym tonem, mierząc córkę uważnym spojrzeniem. Bardzo chciała mu coś odpowiedzieć, ale głos uwiązł jej w gardle. Zacisnęła pięści, bardzo starając się ani nie wybuchnąć, ani nie popłakać.
— Na ciebie już pora, Theodoro. — Obrócił głowę w stronę Darling i wszedł głębiej do pokoju, robiąc jej jednocześnie miejsce w drzwiach, przez które powinna wyjść. April spojrzała na przyjaciółkę, która podniosła się wreszcie z podłogi. Chyba też miała ochotę się odezwać, ale jednak sobie darowała. Westchnęła cicho odprowadzając przyjaciółkę wzrokiem i od razu próbując ułożyć w głowie wiadomość, którą później do niej napisze, żeby ją za to wszystko przeprosić.