30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Potrafiła wyjść z sesji naprawdę wykończona emocjonalnie. Zawsze angażowała się najbardziej, jak tylko się dało. Nie akceptowała żadnych półśrodków, to była zabawa na poważnie, a nie jakieś pierdololo. Im mocniej się angażowała, tym bardziej potem była wymęczona – wiadomo. Jeżeli akurat na sesji nie działo się nic spektakularnego, to nie było tak źle, ale gdy Mistrz Gry zsyłał na nich plot twist za plot twistem, to potrafiło być różnie. Zawsz też mocno angażowała się w relacje między postaciami współgraczy. Czasami może nawet za mocno. Łapała się na tym, że przenosiła relacje, jakie miała z tymi ludźmi na postaci i odwrotnie. Na szczęście szybko się wtedy ogarniała i była w stanie oddzielić życie od udawania. No, może nie w kwestii flirtów, bo z tym przecież ponosiło ją zawsze, ale na szczęście to było dawno i nieprawda. Teraz była grzeczna grzeczniejsza.
Uśmiechnęła się rozkosznie, gdy dziewczyna przykleiła się do jej pleców, obejmując ją mocno. Mogły w sumie spędzić tak cały wieczór, totalnie bez sensu były te wszystkie durne przebieranki! W towarzystwie narzeczonej zawsze czuła się bezpieczna i totalnie na swoim miejscu. Mogłyby równie dobrze stać na szczycie świata, a ona i tak by się nie bała, że cokolwiek im grozi. Skierowała wzrok w stronę wskazaną przez strażaczkę, próbując wyłapać konkretne miejsce, w którym znajdował się ich loft. Oczywiście nie była w stanie. Nie wiedziała, czy ich budynek w ogóle jest stąd widoczny. Z drugiej strony, znając jej orientację w terenie, to nawet, gdyby mieszkały w najwyższym wieżowcu w całym mieście, pewnie by tego nie ogarnęła. Niestety zdolności nie pojawiały się w jej głowie nagle tylko przez to, że uznawała, że postać, którą odgrywa, je ma. Ale dobrze potrafiła to maskować! Czegoś jednak ją te erpeżki nauczyły. Widok miał naprawdę niesamowity klimat. A może to jednak zasługa obecności narzeczonej? Trudno było jej zgadywać, czy byłaby tak samo oczarowana, gdyby przyszła tutaj sama albo z kimkolwiek innym. Na pewno nie miałaby na co narzekać, ale pewnie nie rozpływałaby się w niczyich innych ramionach tak, jak rozpływała się w tych narzeczonej.
— W ogóle mnie nie słuchasz! Przecież mówiłam, że nie jestem stąd — przypomniała jej, twardo stojąc przy wersji, którą dla siebie wybrała. Podobało jej się to bycie dziewczyną z gwiazd. Pasowało to do June, było też bliskie April. Teddy przecież mówiła jej, że jest totalnie nieziemska! Nie raz też słyszała, ze jest kompletnie odklejona od rzeczywistości, więc to też by się zgadzało.
— To by było gdzieś mniej więcej tam — dodała, wskazując palcem w losowe miejsce na niebie. Nie było tu widać zbyt dużo gwiazd, bo nadal znajdowały się tuż obok wielkiego miasta, ale to nic. Od czegoś miały przecież wyobraźnie, prawda? To, że ich obecnie nie było widać, nie oznaczało, że ich tam nie ma. Gdzieś tam przecież musiała nadal istnieć planeta, z której się urwała. Jakaś taka mała, pokurwiona i tematyczna jak z Małego Księcia.

Że tam gdzie jej uśmiech, Tam czeka mnie dom
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie do końca rozumiała zainteresowania swojej narzeczonej, ale nigdy jej to szczególnie nie przeszkadzało. Nie musiała przecież pojmować fenomenu sesji RPG, skomplikowanych historii wymyślonych postaci czy wielogodzinnych dyskusji o rzeczach, na których się nie znała. Ważne, że April sprawiało to przyjemność! Zresztą działało to w obie strony. Finch równie niewiele rozumiała z fascynacji Teddy sportem. Wszystkie te statystyki, rywalizacja i emocjonowanie się ludźmi biegającymi za piłką były dla niej równie egzotyczne, co dla Teddy elfy i rzuty kością. I jakoś żyły! Chociaż ukochana nie wyglądała na niezadowoloną, kiedy wzięła udział w krótkim meczu koszykówki w remizie i chyba bawiła się całkiem spoko?
Na szczęście miały też kilka rzeczy, które faktycznie je łączyły. Chociażby granie na konsoli, przy którym obie potrafiły spędzić kilka godzin, świetnie się przy tym bawiąc. Albo oglądanie seriali i durnych reality show. Lubiły też podróżować, mimo że nie miały na razie ku temu zbyt wielu okazji. No dobra, było tego znacznie więcej. I była cała masa innych rzeczy, które sprawiały, że do siebie pasowały. Tak czy inaczej, dobrze się składało, że potrafiły spędzać czas również osobno. Każda miała własne pasje, własnych znajomych i własne sposoby na odpoczynek. Darling była przekonana, że to jeden z powodów, dla których ich relacja działała tak dobrze. Bo gdyby próbowały robić wszystko razem, dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, prędzej czy później któraś miałaby ochotę udusić drugą poduszką. A to byłoby dość kiepskie zakończenie jak na tak udany związek.
Ach, przepraszam najmocniej! — zreflektowała się natychmiast, składając delikatny pocałunek na jej karku. — Jestem strasznie roztrzepana. To przez to, jak na mnie działasz — zamruczała cicho przy jej uchu. I akurat w tym przypadku nie było w tym ani odrobiny przesady. Nikt nie potrafił tak skutecznie wytrącić strażaczki z równowagi jak April. Wystarczyło jedno spojrzenie, a myśli Teddy natychmiast zaczynały błądzić w zupełnie nieodpowiednich kierunkach. Po wspólnie spędzonej nocy po jarmarku przez kilka kolejnych dni nie mogła się porządnie na niczym skupić. Łapała się na tym, że odpływa myślami podczas najprostszych czynności, a w pracy popełniała błędy, które normalnie nigdy by jej się nie zdarzyły. A później wcale nie było lepiej! Nic nie wskazywało na to, żeby kiedykolwiek odzyskała przy narzeczonej dawną koncentrację.
Podążyła wzrokiem za palcem wskazującym niebo i po chwili pokiwała głową, dostrzegając jeden wyjątkowo jasny punkt pośród tych innych, prawie niewidocznych. To musiało być tam! W końcu nie bez powodu Teddy widziała gwiazdy za każdym razem, gdy April ją całowała. To było jedyne logiczne wyjaśnienie. June najwyraźniej naprawdę nie była z tej Ziemi. Inaczej trudno byłoby wytłumaczyć, jakim cudem potrafiła tak skutecznie mieszać jej w głowie.
I jak tam jest? Opowiedz mi wszystko — poprosiła, przesuwając dłońmi wzdłuż jej ciała. Zacisnęła palce na skórzanej kurtce, którą zaczęła powoli zsuwać z ramiom. — Zabierzesz mnie kiedyś ze sobą? — dopytała, znów muskając ustami skórę na szyi. Uwielbiała, kiedy Finch wystrzeliwała ją w kosmos. Jeśli June robiła to tak samo dobrze, co ukochana, to Tiffany będzie w wniebowzięta.

i niebo pełne gwiazd, mówi mi, że nic nie będzie z nas. mimo to jeszcze jakiś czas, posiedzę przy tobie/mention]
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mecz koszykówki z chłopakami wspominała bardzo ciepło. Zdecydowanie nie było to coś, co mogłaby robić raz w tygodniu, ale jeśli jeszcze kiedyś ją zaproszą, to chętnie wpadnie! Obawiała się jednak, że po tym, jak się zaprezentowała, to chłopaki już nie będą tacy chętni do gry z nią. Traktowali to chyba dość poważnie. Totalnie to oczywiście rozumiała! Też by nie chciała, by ktoś co rusz wpadał na ich sesję i siał jakiś rozpierdol. Będzie musiała jeszcze raz dobrze przemyśleć, czy zaprosić kiedyś Teddy do gry przy jednym stole. Zasady do opanowania to jedno. Finch przecież też nie znała zasad koszykówki, gdy tam poszła. Ale czy będzie się dobrze bawić w to całe udawanie? Dzisiaj było przecież tak połowicznie! Może po prostu powinni zacząć od wspólnego piwa z Eriką i resztą ekipy, która jest npctami i nie chce mi się sprawdzić ich imion. To na pewno byłoby dla wszystkich prostsze.
— Durna jesteś — odszepnęła z nutą rozbawienia w głosie. To zdecydowanie było skierowane bardziej do Teddy niż do Tiffany, chociaż ta druga też nie należała do jakichś bystrzaków! Najwyraźniej Finch miała słabość do takich debili po prostu. Swój do swego ciągnie, prawda? Oczywiście tylko sobie żartowała. W ogóle nie uważała jej za głupią. Wręcz przeciwnie! Darling zawsze imponowała jej inteligencją i wiedzą, z Tiff było zresztą podobnie. Naprawdę potrafiła doceniać kobiety, za którymi czasem zwyczajnie nie nadążała. Ze strażaczką tak bywało. Nie dość, że zaskakiwała ją swoją głową, to jeszcze miała lepszą kondycję, dłuższe nogi i szybciej biegała, więc zgubienie się gdzieś w tłumie w desperackiej próbie nadążania nie byłoby niczym dziwnym. Na szczęście narzeczona była wyrozumiała i zawsze oglądała się przez ramię, czy jej partnerka aby na pewno dalej się za nią toczy. No dobra, właściwie to częściej zwalniała i pozwalała iść April przodem, patrząc tylko, czy nie gubi po drodze nóg.
— Myślałam, że kurtka zostanie — zwróciła uwagę, choć w żaden dodatkowy sposób nie protestowała. Skoro Tiff tak bardzo chciała dotrzeć do jej nagiej skóry, kimże była, by jej tego odmawiać? A pod materiałem kurtki było jej całkiem sporo, bo kusy top ledwo zakrywał cokolwiek na jej klatce piersiowej. Odchyliła głowę, dając jej jeszcze lepszy dostęp do swojej szyi, by móc rozkoszować się pocałunkami, które w powolnym tempie wysyłały ją na orbitę, z której pochodziła.
— Wydawało mi się, że jest tam pięknie i doskonale, ale teraz już widzę, że było co najwyżej przeciętnie — wyjaśniła, sięgając dłonią do jej policzka, by móc pogłaskać go z czułością. Ależ ta June to była czarodziejka! I to nie do końca z księżyca. Ale chyba wiedziała, co zrobić, żeby udowodnić kobiecie, że jest absolutnie nieziemska.
— Chcesz ze mną odlecieć w kosmos? — upewniła się, przesuwając palce na jej szyję, którą delikatnie zadrapała. Była gotowa rozpocząć tę podróż w każdej chwili. Mając przy sobie taką kobietę-rakietę, to przecież nic trudnego.

Gdy razem rozpędzamy się, Dotykiem zaginamy przestrzeń
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wiele razy powtarzała April, że niespecjalnie kręci ją turlanie kostką. Narzeczona miała od tego swoich znajomych i to było w porządku. Mogły kiedyś usiąść i zagrać same, we dwie, ale Teddy wolałaby uniknąć kompromitacji w większym gronie. Nie miała nic przeciwko temu, żeby się ośmieszyć przy Finch, bo to akurat zdarzało jej się to regularnie i jakoś przestała się tym przejmować. Ale co innego, gdy w grę wchodzili inni ludzie i potencjalna ocena. No i na pewno zepsułaby całą zabawę starym wyjadaczom. Z koszykówką było trochę inaczej, narzeczona wiedziała, że trzeba po prostu trafić piłką w środek obręczy. No i znała już chłopaków, a to wiele ułatwiało. Mogłaby spotkać się z jej ekipą od erpeżków na neutralnym gruncie, ale to też nie było konieczne!
To akurat prawda - Teddy nie była żadną alfą i omegą, a April przepuszczała przodem nie dlatego, żeby jej nie zgubić w tłumie, tylko po to, by mieć lepszy widok i bezkarnie gapić się jej na tyłek. Wprawdzie nie była też żadną skrajną idiotką, choć narzeczona lubiła pieszczotliwie nazywać ją durną - co w ich przypadku brzmiało bardziej jak forma czułości niż obelga - ale do wielkich umysłów czy akademickich ambicji było jej zdecydowanie daleko. Nie ciągnęło jej w stronę naukowych analiz ani długich, skomplikowanych teorii. Gdyby miała taki typ głowy, pewnie wybrałaby zupełnie inny zawód. A tak to nie miała do tego ani głowy, ani nie czuła takiej potrzeby. Miewała swoje momenty, kiedy przypadkiem błysnęła wiedzą, ale z reguły była dość prostolinijna. Na szczęście Finch to odpowiadało. Oby June podzielała jej zdanie i miała podobne odczucia wobec Tiffany!
Kurtka zostaje — zgodziła się natychmiast. — Ale muszę najpierw pozbawić cię tego, co masz pod nią — wyjaśniła z myślą o topie. Może faktycznie nie zakrywał zbyt wiele, ale nie taka była umowa! Zsunęła do końca materiał z ramion, przylegając gołymi piersiami do odsłoniętych fragmentów ciała narzeczonej. Było ciepłe i Teddy miała ochotę się w nie wtopić, tworząc jeden żywy organizm.
Tutaj jest lepiej? — zapytała, dobierając się do tych wszystkich głupich i skomplikowanych pasów. No dobra, odpięcie klamer nie było takie trudne. Teddy już nie takie rzeczy odpinała i zapinała. Dopiero jak zawisły bezwładnie przy biodrach ukochanej, złapała za brzegi topu i podciągnęła go wyżej, zmuszając ją do podniesienia rąk. Materiał wylądował na stercie stworzonej z ubrań strażaczki. Zanim jednak postanowiła z powrotem narzucić kurtkę na plecy April, przeniosła pocałunki z szyi na ramiona i łopatki.
Nie zauważyłaś, że moja trajektoria już ma twoje współrzędne? — westchnęła, ujmując jej piersi w obie dłonie. To niesamowite, jak idealnie się w nich mieściły. Jakby były dokładnie do tego stworzone. — Zakrzywiasz mi przestrzeń i mam przy tobie zerową odporność na grawitację, a ty jeszcze pytasz, czy odlecę z tobą w kosmos? — dodała cicho i zassała skórę na szyi. A potem obróciła ją do siebie przodem uśmiechnęła się do niej łobuzersko. Naprawdę trudno było powiedzieć, ile w tym uśmiechu było Teddy, a ile Tiffany. — Z tobą mogę nawet dryfować w nieskończoność — oznajmiła, spoglądając jej prosto w oczy. Wciąż wśród tych tekstów nie było nic o szczytowaniu, więc ani April ani June nie mogły odwrócić się na pięcie i zejść na dół!

tyle na ciebie poszło spadających gwiazd, wiem
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Teddy była cwańsza niż lubiła się do tego przyznawać. Doskonale wiedziała, co robi i jak ma się dobrać do narzeczonej, by ta nie była w stanie jej niczego odmówić. Doskonale ułożyła sobie w głowie plan na to rozbieranie jej. Nie łamała umowy! Miała zdjąć kurtkę tylko na moment, by zaraz nałożyć ją na całkowicie gołe ciało. Plan doskonały.
— Tutaj jest doskonale — wyznała, pozwalając zsunąć z siebie niepotrzebne partie materiału. W każdym miejscu, w którym miałaby ją na wyciągnięcie ręki, czułaby się doskonale. Gdyby jednak udało im się odlecieć gdzieś poza Drogę Mleczną, pewnie właśnie tam zrobiłoby się cudownie. Chwilowo jednak utknęły razem na ziemi, więc musiały sobie zrobić prowizoryczną wersję kosmosu. Westchnęła zadowolona, gdy tylko poczuła pocałunki zsuwające się po jej skórze niżej i niżej. Dobrze, że było już tak ciepło i mogły się co rusz rozbierać na świeżym powietrzu. Trochę jej tego brakowało po ich ostatniej wizycie na Hawajach. Wiadomo, że najwygodniej było jednak w czterech ścianach, ale lubiła ten dreszczyk emocji, który dawała jej narzeczona. Lubiła obserwować, jak nie mogła się powstrzymać i dobierała się do niej coraz to śmielej. Chciała wzbudzać w niej takie emocje najlepiej do końca świata. Kto by pomyślał, że June uda się to równie szybko! Podejrzewała, że będzie musiała się bardziej postarać, żeby zwrócić Tiffany w głowie, a tu proszę bardzo. Nie trzymała w ogóle rąk przy sobie. Ani ust. Ani w ogóle niczego.
Rozpływała się pod wpływem jej słów i dotyku. Tego właśnie potrzebowała. Zawsze było jej mało i nie było szans, by to kiedykolwiek mogło się jej znudzić. Zamruczała zadowolona, gdy narzeczona ujęła w dłonie jej piersi, które były już cholernie spragnione jej dotyku. A może to June nie mogła się doczekać, jak to będzie poczuć ją na sobie tak blisko? Pewnie jedno i drugie.
— Na pewno jesteś tylko taggerką, a nie jakąś poetką? — zapytała, gdy obróciła ją w swoją stronę. Chyba Tiffany ją trochę jednak okłamała! Tak pięknie czarowała jej rzeczywistość, że niemożliwe, ż nie miała jakiegoś ukrytego talentu. June z pewnością nie była tak wielką fanką poezji jak April, ale kto nie chciałby zaliczyć jakiejś poetki? To wyjątkowe doświadczenie, bo w końcu ile takich obecnie jest na świecie? Cóż, na pewno za dużo, jakby się zastanowić nad potencjalną jakością ich dzieł... ale Tiffany w ogóle nie zaliczała się do tych sztampowych i tandetnych.
— Doskonale się składa, bo ja z chęcią ofiaruję ci cały świat. Cały każdy świat — zapewniła, obejmując ją w pasie. Przejechała paznokciami po jej biodrach, ale była zbyt zniecierpliwiona, by się z nią dłużej drażnić. Jak zwykle zresztą. Jej dłonie wyjątkowo szybko i sprawnie znalazły się na pośladkach narzeczonej, które mocno ścisnęła. Jej wargi przylgnęły do skóry ukochanej na szyi. Składała na niej krótkie, drobne pocałunki, zmierzając coraz to niżej. W końcu przygryzła skórę na jej ramieniu i mruknęła zadowolona, jakby to ona sama otrzymywała właśnie najlepszą pieszczotę z możliwych. Dobrze, że zadowolenie June było takie proste!

Ciało kłoniąc skinęła dłonią wsparła skroń o skroń I znów zapadłem w nią jak w toń
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była ładna i cwana. To właśnie cała Teddy! A przynajmniej tak lubiła o sobie myśleć. Nie była może najbardziej błyskotliwą osobą na świecie, ale potrafiła kombinować, kiedy sytuacja tego wymagała. Z urodą też nie mogło być aż tak źle, skoro April chciała się z nią ożenić. Nie przyjęłaby oświadczyn jakiejś maszkary. Niby wygląd nie był najważniejszy, ale fajnie, jak podobasz się w swojej partnerce, a ona nie musi udawać, że na ciebie leci.
A teraz zarówno April, jak i June bez większych oporów pozwalały jej pozbywać się kolejnych warstw ubrań. W tym wszystkim nie chodziło wyłącznie o pierścionek na palcu, choć, jeśli wierzyć temu, co mówiła June, status związku wcale jej nie odstraszał. Właściwie tylko dodawał pikanterii. Ale trudno było przypisać te wielkie zasługi samej biżuterii. Tiffany najwyraźniej miała w sobie coś jeszcze i to coś działało również na June.
Zaśmiała się cicho, trącając jej nos swoim. Teddy niewiele miała wspólnego z poezją, ale Tiffany... w sumie Tiffany mogłaby mieć! Dlaczego nie?
Ramiona twoje wznoszą się jak wzgórza, piersi wędrują po mojej piersi, moje ramię ledwie zdoła cię objąć w pasie — zaczęła, bo nauczycielkę poezji miała przecież wybitną. Wątpliwa sprawa, żeby Darling cokolwiek zapamiętała z lekcji literatury, kiedy analizowali twórczość Pablo Nerudy. To musiała być wyłącznie zasługa Finch! — O linii wysmukłej niby księżyc na nowiu, w miłości rozpłynęłaś się jak woda morska. Trudno mi zmierzyć najbardziej rozległe oczy całego nieba. I do twych ust się schylam... — urwała, skradając jej pocałunek. A kiedy poczuła paznokcie na swojej skórze, wydała z siebie błogie westchnięcie, które ulotniło się pomiędzy rozchylonymi wargami narzeczonej, pozostawiając na nich delikatne drganie.
Rozpadała się na kawałki za każdym razem, gdy ukochana całowała ją po szyi. Trudno było nawet nazwać to, co wtedy działo się z Teddy - jakby coś w niej miękło, traciło kształt i na nowo układało się w zupełnie inny sposób. Takich momentów nie dało się ubrać w żadne słowa. Bardzo chciała, żeby jej wewnętrzna Tiffany poczuła dokładnie to samo. Żeby June potrafiła równie skutecznie namieszać jej w głowie. Może to wcale nie miała być tylko jednonocna przygoda? Może mogło się to potoczyć dalej. Tiff mogłaby przecież zmienić zdanie. Zostawić dla nieznajomej swoją narzeczoną. Może jednak była im pisana taka miłość aż po życia kres.
Ujęła twarz April w dłonie i spojrzała jej w oczy. W świetle księżyca, który tej nocy świecił wyjątkowo jasno, jej tęczówki wydawały się ciemniejsze niż zwykle. A może to nie był gra światła, tylko oczy przyciemniały jej od pożądania? Pewnie jedno i drugie. Teddy dałaby się za te oczy pokroić. I nawet nie protestowałaby, gdyby ktoś później postanowił posypać jej rany solą.
Jesteś najbardziej niesamowitą istotą, jaką kiedykolwiek poznałam — wyznała, mówiąc zarówno za siebie, jak i za Tiffany, choć w gruncie rzeczy przede wszystkim jako Darling. Sięgnęła placami do jej paska przy spodniach i pociągnęła za końcówkę, wyplątując go ze szlufek. Wystarczyło go po prostu odpiąć, ale przecież tylko zawadzał i blokował dostęp do guzików.
Wieczór był ciepły, a miejsce wystarczająco ustronne, żeby się pieprzyć. Szkoda tylko, że poza trawą miały do dyspozycji jedynie połamaną ławkę. Żadnego drzewa ani nic, na czym można się wesprzeć. Nic dziwnego, że Teddy nie przeleciała tutaj żadnej z dziewczyn. A może po prostu miała w sobie coś w niepoprawnej romantyczki i czekała na tą jedyną.

wolność w stanie nieważkości, gwiazdy jak latarnie, komety miłości
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wykorzystywała każdego napotkanego pana? Nie no, panów to nie. Ale lgnące do niej jak ćmy do lampy laski – oczywiście. Ledwo jakaś podejdzie w barze, poczaruje trochę i o, proszę bardzo, lądują na jakimś klifie obmacując się i wzdychać sobie do uszu. Była całkowicie bezczelna i bezpruderyjna, to na pewno.
Słuchała z uwagą znanych jej wersów, jakby chciała wyłapać, czy narzeczona w jakiś sposób się nie pomyli. A może chciała dostrzec w odbiciu w jej oczach prompter, z którego to czytała? Niemożliwe przecież, że tak po prostu to zapamiętała! April była święcie przekonana, że takie rzeczy strażaczkę niezwykle nudzą, chyba że to ona szepcze jej podobne słowa do ucha. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że mogłaby to jakimś cudem kojarzyć ze szkoły. Finch czuła się naprawdę wyjątkowo. To wprawdzie nie tak, że nigdy żadna kobieta nie recytowała jej wierszy, ale zdecydowanie nie robiła tego taka kobieta! No i wszystkie dziewczyny, które do tej pory decydowały się na takie gesty, były mocno osadzone w tym świecie. To była dla nich taka sama sztuczka, jak dla samej April. Oczarowywały tym kolejne kobiety w poszukiwaniu tej jednej jedynej, przy której wreszcie naprawdę zrozumieją, o co tak naprawdę w tych wszystkich wierszach chodzi. W życiu by nie zgadła, że Teddy mogłaby być jedną z tych wariatek. Nie podejrzewała też, czytając lata temu wiersze dla przyjemności, że to jej najlepsza przyjaciółka stanie się tą wyśnioną kobietą. Dwie pieczenie na jednym ogniu.
— Wyjdziesz za mnie? — zapytały June i April, bo na żadne inne słowa nie były w stanie wpaść. Jak miałyby nie chcieć paść na kolana przed taką kobietą i prosić, by spędziła z nimi resztę życia? June była mądrzejsza, bo zauważyła to w niej od razu, ale April miała tę przewagę, że cieszyła się nią o piętnaście lat dłużej. Tak czy siak, obie były totalnie ustawione do końca życia.
Wpatrywała się w jej oczy kompletnie oczarowana i bez pamięci zakochana. Właściwie mogłyby tak sterczeć do rana, nie robiąc kompletnie nic więcej, a i tak byłaby zachwycona przebiegiem randki. Nie śmiała oczywiście narzekać, że zrobić jednak coś więcej, ale jakby co, to miłość mogła jej totalnie wystarczyć! Pewnie by wystarczyła, gdyby nie to, że Darling jest taka narwana i nie umie trzymać rąk przy sobie. Jak zwykle jej wina.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Bez ciebie stoję w miejscu, Obrażam się na świat
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

April bardzo naginała rzeczywistość, twierdząc, że wszystkie napotkane kobiety lgną do Teddy, a ona nie może się od nich opędzić. Jak zwykle przesadzała. I to solidnie, bo nawet nie była ogrodnikiem! Nie od dziś było wiadomo, że Finch widziała więcej i zwracała uwagę na szczegóły, które strażaczce zwyczajnie umykały. Ale mimo to trzeba było uczciwie przyznać, że od dłuższego czasu żadna typiara faktycznie nie próbowała podbijać do strażaczki. Nie zdarzyło się to od urodziny April, kiedy kelnerka wcisnęła jej swój numer. I może jeszcze jednego czy dwóch razy, gdy wychodziła na piwo z chłopakami z jednostki, ale wtedy nawet tego nie zarejestrowała. Dopiero Jett musiał ją szturchnąć łokciem i pokazać, że tamta dziewczyna puszcza do niej oczko. I Darling z tym zrobiła? Zupełnie nic. Dopiła swoje piwo i wróciła do narzeczonej, jak na wierną partnerkę przystało. Takie wieczory już się nie zdarzały. Może z wyjątkiem dzisiejszego, ale podrywanie przez własną kobietę było obowiązkowe i zalecane!
Bardzo starała się nie pomylić żadnego z zapamiętanych wersów. Nie było ich wiele, ale nietrudno popełnić jakąś gafę przy kimś tak obeznanym w poezji, jak Finch. Czy chciała ją zaskoczyć? Jasne, że tak. Jednak do ostatniej chwili nie miała pojęcia, czy to w ogóle zadziała. Tym sposobem próbowała pokazać, że naprawdę słucha tego, co mówi i że jest to dla niej ważne. Nawet jeśli to nie do końca wpisuje się w zainteresowania Teddy.
Wyjdę za ciebie — odparła bez zastanowienia zarówno za siebie, jak i za Tiffany. Wspominałam coś, że Tiff miała inną narzeczoną? No to już nie miała. Była tylko June. I po co zgrywała taką niedostępną? Trzeba było od razu wyznać sobie miłość, jeszcze nad kieliszkiem Martini. Potem zrobiłyby sobie pierścionki z oliwek i żyły długo i szczęśliwie.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


nikt cię nie zna tak i już wiem, że komos jest w nas
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Scarborough Bluffs”