30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnęła się ciepło do narzeczonej, która postanowiła od samego początku ją zasłodzić. Za dobrze jej było przy tej Teddy, ot co! Ciągle tylko komplementy i komplementy. Wierzyła, że wszystkie były szczere. Nie były przecież obiektywnymi prawdami na temat April tylko opisem tego, jak widzi ją ukochana. A była w nią przecież zapatrzona jak w obrazek. No i bardzo w sumie dobrze! Jak już kochać, to po wariacku. Nie chciałaby przecież wychodzić za kogoś, kto przyjmuje ją jako opcję całkowicie przeciętną i zgarniętą z braku laku. Darling miała okazję poznać ją od podszewki, zanim wpakowała się w ten związek, więc doskonale wiedziała, na co się pisze. Widziały gały, co brały, jak to mówią. Finch zdała sobie sprawę, że uśmiech to trochę za mała nagroda jak na to, jak dobra jest dla niej narzeczona, więc sprzedała jej jeszcze słodkiego i mokrego buziaka.
Nie miała wątpliwości, że Jett i Emma się dogadają. Może niekoniecznie zostaną w najbliższym tygodniu małżeństwem, ale czemu mieliby się nie polubić? Taka dwójka świetnych ludzi na pewno łatwo odnajdzie wspólny język. O ile najpierw się nie pozabijają w trakcie meczu, bo w Donovanie i Darling duch walki był zdecydowanie silny. April potrzebowała jeszcze chwili, żeby aż tak zaangażować się w te zawody, ale na pewno w końcu złapie ten klimat. Łatwo przecież zarażała się cudzymi nastrojami! Po prostu szybko jej się to potem nudziło.
— Nie ma innej możliwości — zgodziła się z Jettem, zbijając z nim żółwika. Nie znała się na sporcie, ale wiedziała, że trzeba podchodzić do walki z mentalem zwycięzcy, bo inaczej to można w ogóle nie brać w tym wszystkim udziału. Dobre podejście to podstawa sukcesu. Potem jeszcze wypada coś umieć, a z tym może być w jej przypadku problem, więc lepiej było się skupić przede wszystkim na mentalu.
Każdy kupił sobie takie piwko, na jakie miał ochotę i ruszyli wreszcie w stronę wyznaczonych boisk. Mieli szczęście, bo akurat, gdy tam podeszli, zwolniło się jedno z nich. Była w stanie jakoś przeboleć granie pod słońce, bo wątpiła, że to tak naprawdę jej w czymkolwiek przeszkodzi. Przynajmniej dzięki tej niedogodności mogli zacząć, a April wspaniałomyślnie oddała szansę na serwowanie Jettowi. No i co, teraz rzucam, tak?
1d100
Donovan uderzył w piłkę niezbyt mocno. Chyba na początek chciał sprawdzić umiejętności obu zawodniczek, zanim zacznie im przypierdalać porządnymi petardami. To całkiem niegłupia strategia! Problem w tym, że przez to April musiała się od razu zaangażować. To było oczywiste, że piłka wróci na ich połowę bardzo szybko. Wzięła głębszy wdech i cofnęła się o kilka kroków, śledzą wzrokiem lot piłki. Domyślała się, że będzie dużo lepiej, jeżeli to ona spróbuje wystawić Donovanowi, bo on przynajmniej do tej piłki da radę wyskoczyć. Ona po skoku nadal będzie daleko pod siatką. Na szczęście udało jej się odbić piłkę i to nawet w stronę Jetta! Patrzcie państwo, jaki z niej Fornal. Fornal robi takie rzeczy na boisku czy ma inną rolę? Chuj wie, występuje na jogurtach, tyle o nim wiem. W każdym razie musiało pójść nieźle, bo Jett uśmiechnął się szeroko, zamachnął się i pieprznął piłką tym razem porządniej.

śmiesznie z tym rzucaniem w tym temacie
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Słodki buziak był wystarczającą nagrodą. Nie mogła jednak za bardzo spoufalać się z wrogiem, przecież od teraz były w przeciwnych drużynach! Oczywiście nie oznaczało to, że teraz będzie nadstawiać policzki, żeby Emma mogła sprzedawać jej całusy. A w sumie czemu nie? Siatkarki po każdym zdobytym punkcie klepały się po dupach, to one mogą cmokać się w policzki, żeby podbudować morale grupy. To znaczy duetu. Pary. Co to znaczy, że liczba jest parzysta? To chyba znaczy, że ma parę. Czy my z panią Asią jesteśmy parą? Mhm, zgadza się.
Teddy i Jett byli najgorszym połączeniem, jeśli chodziło o rywalizację. Każde z nich zawsze chciało wygrać. Trudno stwierdzić, czy lepiej było, kiedy grali razem, czy jednak oddzielnie. Chyba większą frajdę sprawiało im dokopanie temu drugiemu. Z kolei jak musieli być w jednej drużynie, to skakali sobie do gardeł, zamiast współpracować. Jak któreś zjebało, to pretensjom nie było końca. A to wszystko przez durnego Donovana, który myślał, że jest we wszystkim najlepszy i wszystko najlepiej wiedział. A nie był i nie wiedział. Dobrze, że na zmianie tak się nie zachowywali, bo każda akcja kończyłaby się niepowodzeniem.
Otworzyła wszystkim piwa przy pomocy kluczy i złapała ze swojej butelki kilka łyków. Tak na pokrzepienie duszy! A potem odstawiła ją za słupkiem i przykryła kapslem, żeby przypadkiem piłka nie strąciła jej jak kręgla. Dopiero byłoby jej smutno, przecież alkohol na takich wydarzeniach zawsze kosztował więcej niż w sklepie czy w barze.
Donovan stanął na zagrywce i przebił piłkę jak jakaś pizda. Darling spojrzała na niego z pożałowaniem. Dobrze wiedziała, że stać go na więcej i wcale nie musiał obawiać się, że powyrywa im ręce. Bez problemu odebrała jego serwis i odegrała piłkę do Emmy. Ta znała zasady i wiedziała, że trzeba grać na trzy i od razu zrobiła wystawę. Trochę zbyt blisko siatki, ale strażaczka zdołała ją przebić w głąb boiska, gdzie akurat znajdowała się April. Jettowi włączyło się cwaniarstwo, bo znienacka zaatakował z drugiej piłki.

1d100

Okurwa. No Teddy zupełnie się tego nie spodziewała, ok? Emma też nie. I ja też nie. Weszły sobie w drogę i zamiast jakoś podbić tego wbitego w ziemię gwoździa, tylko na siebie wpadły i zderzyły głowami, a piłka wylądowała gdzieś pomiędzy. Chyba będą musiały popracować nad komunikacją.
Dobra, nic się nie stało. Dawaj, napierdalamy się z nimi — strażaczka przyklasnęła w dłonie, cytując słynne słowa nikogo innego, jak właśnie Tomka Fornala. Na pewno było to znane na całym świecie, nawet w Kanadzie! Potarła dłonią obolałe czoło i natychmiast zbiła z Burnett piąteczkę.
Pierwszy punkt co prawda należał do przeciwników, ale to niczego nie przesądzało. Jett zagrał ponownie, tym razem na Emmę, która przerzuciła piłkę do Teddy, a Darling wystawiła jej ją zaraz przy antence, co dla zasięgu jej długich rąk było doskonałym dograniem. Burnett wyskoczyła i wzięła zamach. Donovan coś tam zaklął pod nosem, bo oślepiło go słońce, ale kto by się tam nim przejmował? Na pewno nie Teddy.

nie wiem, czy przyjdzie oznaczenie ale i tak cię oznaczę :wee:
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Można było mieć nadzieję, że łagodne usposobienia April i Emmy nieco ostudzą zapał tej dwójki, ale w sumie kto wie? Może wręcz przeciwnie. Strażacy uznają, że w trakcie meczu jest zbyt spokojnie i drużynie brakuje zapału, więc oboje zaczną skakać po piasku jak dzikie małpy, żeby to wszystko nadrobić. Okej, to brzmiało dużo bardziej prawdopodobnie. No trudno, może nie narobią aż tak wielkiego wstydu. A jeśli nawet to... trudno! To nie tak, że Finch i Burnett nie potrafiły go narobić samodzielnie równie umiejętnie. Przecież ostatnio się zgubiły tuż przy mieszkaniu April i nie były w stanie nawet wyjaśnij, gdzie się znajdują. A przynajmniej Finch nei była w stanie, bo z tą Emmą to nigdy nie wiadomo. Pewnie dlatego Teddy była entuzjastycznie nastawiona do zeswatania jej z Donovanem. Wcale nie chodziło jej o dobro przyjaciela, który na pewno byłby zadowolony mając taką piękną i mądrą partnerkę jak Burnett. Strażaczka po prostu chciała, żeby Emma wreszcie przestała liczyć, że ma jakiekolwiek szanse u April! A może wcale na to nie liczyła, tylko to było jakieś dziwaczne przekonanie? W sumie to nie wiadomo, bo przecież nikt nigdy o tym na głos nie porozmawiał, więc to gdybanie nie miało w sumie żadnego sensu.
Mecz zaczął się spokojnie, a przynajmniej tak jej się wydawało. Testowy serw miał być rozgrzewką dla wszystkich, a zagrywki, które z niego wynikły, miał wybadać przeciwników. Jeżeli nadal się tego trzymali, to można uznać, że z badań wynikło, że grają przeciwko jakimś dwóm debilkom. Co one w ogóle wyprawiały? Wpadły na siebie z hukiem i o mało nie pogubiły kończyn, bo przecież za godnością, to nie było się co nawet rozglądać. April parsknęła pod nosem, a Jett ryknął śmiechem w ogóle nie martwiąc się o to, że to troszkę niegrzeczne wobec kobiety, którą widział drugi raz w życiu na oczy. Rzucili sobie porozumiewawcze spojrzenia. Nie mogą przecież osiąść na laurach, to był dopiero początek. W siatkówce było dużo punktów do zdobycia przed końcem meczu. W plażowej też? Chuj wie. W każdym razie piłka przemykała nad siatką w tę i nazad, nie dając jeszcze nikomu miażdżącej przewagi.
1d100
Ważne, że drużyna płci mieszanej nie szorowała dupą po nieheblowanej desce. Było nieźle! Raz to oni stracili piłkę, raz udało im się zdobyć punkt. April w tym czasie przewróciła się tylko raz i to przypadkiem. Jett z kolei był już cały w piasku od tego rzucania się do piłek, za którymi Finch zdecydowanie nie chciało się schylać. Starała się wykręcać z serwowania, gdy tylko mogła, ale przecież tak nie można było przez cały czas. Po prostu miała wrażenie, że jest w to kiepska. Ale może teraz się uda?
— Nie odbierzesz tego. Totalnie — oświadczyła, celując palcem w swoją narzeczoną. Wygląda na to, że czuła się mistrzynią tej gry. Kumasz? Że mistrzynią gry jak w rpgach, ale to siatkówa, ale trochę też sesja, bo piszemy, ale nie do końca i... uderzyła. Piłka przeleciała przez siatkę, co już było sporym sukcesem. Ale zrobiła to ledwo co. Chociaż w sumie może to i lepiej? Z Haikyu!! pamiętała, że czasem robi się tak specjalnie, żeby przeciwnik się zdziwił, bo pewnie spodziewa się odbijania na środku boiska, a nie z mordą włożoną w siatkę. To może dać im prowdzenie, cholera jasna!

MASZ POSTA
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Donovan zawsze był chętny do rywalizacji, ale teraz to się zwyczajnie popisywał! Rzucał się raz w lewo, raz w prawo. W którymś momencie prawie wykonał salto, byle tylko podbić piłkę na tak zwanego pancake’a, kiedy był już praktycznie całą mordą w piasku, ale w ostatniej chwili podłożył rękę i piłka odbiła mu się od wierzchu dłoni. Trzeba przyznać, że wyglądało to efektownie, ale bez przesady! To nie był mecz o puchar wójta. To znaczy burmistrza Toronto, czy kto to tam obejmował urząd.
Wiadomo, że Jett musiał pokazać, jaki to był silny, męski i w ogóle och-ach. Nawet w pewnym momencie zdjął koszulkę, którą odrzucił na bok. Ale czy zrobiło to na Emmie jakieś wrażenie? Teddy nie potrafiła wyczytać z jej twarzy niczego konkretnego. Niby od czasu do czasu na niego zerkała, ale to pewnie dlatego, że śledziła lot piłki, a nie jego sześciopak, który na pewno nie imponował ani strażaczce, ani jej narzeczonej.
Darling uśmiechnęła się szeroko, kiedy Finch wymierzyła w nią palcem. Czy już wspominała kiedyś, jak strasznie jarało ją, kiedy ukochana tak angażowała się w rozgrywki sportowej? To samo było podczas meczu koszykówki w remizie. Ona też lubiła rywalizację, chociaż zawsze zapierała się, że sport nie jest dla niej. A tu proszę bardzo, znów grały w coś razem! A raczej osobno, bo w przeciwnych drużynach. Strażaczka chyba będzie musiała jednak też zrobić jej taką przyjemność i pokulać z nią kostką na jakiejś sesji RPG. W towarzystwie albo bez. Czy można w ogóle grać we dwójkę, tak na próbę, zanim Teddy stanie się pośmiewiskiem w oczach znajomych April?
Wykonała krok w przód, kiedy zagrywka narzeczonej przeszła przez siatkę, zahaczając o górną taśmę. Ale to było okropne! Nie samo wykonanie, ale to, jak piłka automatycznie zmieniała rotacje. Coś jak ping-pongu, kiedy piłeczka odbija się o kant stołu. Nie bez powodu tenisiści stołowi nazywali takie przypadkowe uderzenie świnią.

1d100

Nogi Teddy odmówiły posłuszeństwa. Chciała podbiec, ale zakopała się w piasku i nie mogła ruszyć naprzód. Piłka, która przeszła na drugą stronę, smutno upadła na piasek. Darling przycisnęła palce do nasady nosa, zażenowana swoją postawą. Emma podeszła bliżej i poklepała ją pokrzepiająco po dupie plecach.
Zwykły łut szczęścia — stwierdziła, posyłając narzeczonej ostrzegawcze spojrzenie, że jak jeszcze raz wywinie taki numer to... strażaczka jeszcze nie wiedziała co, ale na pewno coś wymyśli!
O toto! Pofarciło ci się! — poparła ją Burnett, bardzo niezadowolona z wyniku. Ale wiadomo, że w siatkówka jest sportem totalnie nieprzewidywalnym i można wygrać nawet wtedy, ja przegrywa się dziesięcioma punktami. Świat już nie takie rzeczy widział!
Niby szli łeb w łeb, ale ciągle brakowało tych dwóch punkcików, żeby doprowadzić do remisu. Darling dwoiła się i troiła, ale Emma też dawała z siebie wszystko, żeby w końcu wyrównać. A kiedy Jett ruszył do ataku, obie równocześnie skoczyły do bloku. Ale czy zdołały go zatrzymać, to już ty mi powiedz, bo te kostki są jakieś pojebane!


cześć, werka, łap posta
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jej zaangażowanie opierało się głównie na psychice, Jetta na ciele. Dlatego stanowili tak dobrą drużynę! Każdy skupiał się na tym, na czym znał się najlepiej. Uzupełniali się w kwestii swoich braków i dzięki temu by nie do zatrzymania. Przynajmniej na ten moment. Jak się człowiek porządnie nie zaangażuje, to się nie może dobrze bawić. A przynajmniej w opinii April. Wystarczy wmówić swojemu mózgowi, że czeka nas niesamowita aktywność i że bardzo chcemy brać w niej udział, a potem dawac z siebie wszystko i ten durny mózg w to uwierzy i zacznie cieszyć się każdym, nawet najgłupszym momentem! Ach, gdyby tylko Teddy widziała, jak April angażuje się w erpeżki! A może kiedyś miała okazję dzięki publikacjom na social mediach, którymi zajmowała się Erika? Możliwe! Tam również dawała z siebie więcej niż wszystko. Nie było tam po prostu aż tylu fikołków. Nauczenie Teddy grania byłoby dla niej czystą przyjemnością, bo wiadomo przecież, że można grać w dwie osoby. Można nawet samemu, jeżeli ma się do tego odpowiedni podręcznik. Wszystko można, to przecież gra wyobraźni.
Podskoczyła z radości, gdy jej żałosna zagrywka okazała się absolutnym bangerkiem. Nie spodziewała się tego, ale jednak okazywało się, że ma do tego sportu jakiś ukryty talent. Że też nie odkryła go w dzieciństwie i nie podążyła tą drogą! No trudno.
Ale ich robimy! ryknął zachwycony ich przewagą Donovan, na co Finch pokiwała entuzjastycznie głową. Przestała już nawet rejestrować, że biega po boisku z gołą klatą, podobnie jak reszta zawodniczek. Nie zauważyła, żeby na Emmie zrobiło to jakieś piorunujące wrażenie. To nie tak, że nie potrafiła docenić męskiego, dobrze zbudowanego ciała. Przeciwnie. Na pewno jej się podobało, ale ta cała pasja mężczyzn do rozbierania się przy każdej możliwej okazji była dla niej nieco dziwna.
Mecz wchodził wreszcie w decydującą fazę. Już za moment okaże się, kto będzie radosnym zwycięzcą, a kto będzie musiał przełknąć gorzki smak porażki. No dobra może wcale nie za chwilę, bo jak dziewczyny obejmą prowadzenie, to mecz się wydłuży. Finch wolała chyba sporty ograniczone czasowo. Obserwowała Jetta odbijającego się od powierzchni z wyciągniętymi rękami. Leciał w górę w zwolnionym tempie, próbując ocalić ich od zmniejszenia przewagi.
1d100
Niespecjalnie mu to jednak wyszło. Piłka odbiła się od jego ręki na tyle niefortunnie, że upadła na piasek po ich stronie boiska. Strażak spojrzał zirytowany na April, rozkładając szeroko ręce. Spodziewał się chyba, że dziewczyna padnie na kolana albo zrobi przewrót w tył, byle tylko ocalić zagrywkę. Bez przesady. Spojrzała na niego z politowaniem, co skwitował tylko głośnym westchnięciem. Nie wszystko było jeszcze stracone. Istniała szansa, że ich przeciwniczkom po prostu pójdzie jeszcze gorzej.
— Daj spokój, możemy dać im teraz fory — zasugerowała, przyjmując postawę totalnego wyjebondo i że niby to wszystko działo się celowo. Jett chyba nie do końca popierał tę strategię, bo zaserwował piłkę z taką siłą, że jak kogoś przy okazji nie zabije, to będzie cud.

Miała baba koguta, koguta, koguta, wsadziła go do buta, do buta, hej
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie widziała nigdy, jak April angażowała się w erpeżki, bo zwyczajnie się nimi nie interesowała, więc szansa, że widziała jakieś nagrania, była zerowa. No i nie miała pojęcia, kim była Erika. Co najwyżej znała ją z opowiadań, bo to pewnie była kolejna dupa, którą Finch zaliczyła w erze swojego puszczalstwa. Ale może nadejdzie taki dzień, kiedy pozwoli narzeczonej pokazać sobie, o co właściwie chodzi w tym całym wcielaniu się w postaci z fikcyjnego świata. Teddy raczej nie nadawała się do dłuższych rozgrywek - siedząc w miejscu, szybko się nudziła. Nie była też najlepsza w nadmiernym myśleniu. Dobrze, że narzeczona miała takich znajomych, którzy byli mądrzejsi, niż przewidywała ustawa, bo z Darling to co najwyżej mogła sobie podobijać piłkę.
A tutaj strażaczka wylewała z siebie siódme poty. Wprawdzie zagrywka April zaskoczyła zarówno ją, jak i Emmę, ale chyba nie było nic bardziej ekscytującego niż zatrzymanie Donovana podwójnym blokiem. Kiedy tylko piłka odbiła się od jej dłoni i wpadła w piasek po stronie przeciwników, Teddy wyrzuciła wysoko ręce, a Burnett z wrażenia rzuciła jej się na szyję. Ona oczywiście też miała w tym swoje zasługi - gdyby nie dołączyła do bloku i nie domknęła prostej, Jett pewnie zdołałby sforsować mur postawiony przez Darling.
I co? Głupio ci? — wymierzyła w kumpla palcem, który z zażenowania, że powstrzymałyby go dwie baby, spuścił nos na kwintę i burknął coś pod nosem. Już nawet nie był poirytowany postawą April, która go nie asekurowała po ataku, ale tym, że został zablokowany jak przedszkolak.
Nic dziwnego, że przy następnej zagrywce zaserwował z wyskoku i to z taką siłą, jakby to robił sam Leon. Piłka leciała w kierunku przeciwniczek z siłą nie mniejszą niż sto dwadzieścia kilometrów na godzinę. Z odbiorem czegoś takiego miałby problem niejeden światowej klasy libero i połowa przyjmujących.

1d100

Nic dziwnego, że Emma, która podjęła próbę, została zniesiona przez falę uderzeniową i umarła. Jak Jett chciał zaruchać, to nie zarucha. Koniec. Okej, może nie zginęła śmiercią tragiczną, ale faktycznie aż się od tej siły przewróciła. Całkiem możliwe, że piłka wyszłaby na aut, ale leciała tak szybko, że Teddy nawet nie zdążyła krzyknąć, żeby to jedna przepuściła. No trudno - raz się przegrywa, a raz przegrywa. To jak granie z losem w pokera.
O matko, przepraszam! Nic ci nie jest?— Jett przeszedł pod siatką i podbiegł do Burnett, która leżała w bezruchu. Przynajmniej na piasku, więc łatwo będzie ją zakopać. — Żyjesz? Weź żyj, dobra? — dopytał i lekko trącił ją ręką. Teddy odetchnęła z ulgą. Przynajmniej jej pozycja najlepszej przyjaciółki nigdy już nie zostanie zagrożona. To znaczy, odetchnęła, bo Emma podniosła się do pozycji siedzącej i spojrzała na nich zamroczona.

joł joł
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na całe szczęście Emma też zdążyła się wkręcić w ten cały mecz. Wyglądało na to, że bawiła się całkiem nieźle. Angażowała się i bardzo chciała wygrać. Może nie zgrywały się z Teddy najlepiej na świecie na boisku, ale to nic dziwnego, przecież nie znały się aż tak dobrze! Miały trochę okazji do wspólnego spędzania czasu, ale nie zdążyły się przecież porządnie poznać. Czy one kiedykolwiek gadały w cztery oczy dłużej niż piętnaście minut? April nie miała pojęcia. Wystarczał jej fakt, że za sobą przepadały. Czułaby się wyjątkowo okropnie, gdyby tak ważne dla niej osoby nie pałały do siebie sympatią. Na szczęście łączyło je coś więcej niż sympatia do Finch, a ten mecz pewnie tylko umocni ich relację. Uśmiechnęła się szeroko, widząc, jak cieszą się wspólnie ze zdobytego punktu. Tym bardziej dzięki temu nie miała sobie nic do zarzucenia. Jakby rzuciła się do odbioru piłki, to mogłoby jej się to przecież udać i mogliby nawet zdobyć punkt, przez co te dwie nie miałyby perfekcyjnej okazji, by otoczyć się wzajemną radością. Wyglądało na to, że April nawet wtedy, kiedy osiąga porażkę, to właściwie wygrywa. Przecież to tylko zabawę i nie chodziło o zwycięstwo, a dobrą zabawę i zacieśnianie więzów, prawda? Nie była pewna czy jej partner z drużyny by się z tym zgodził, ale jebać go.
Donovan był bardzo mocno zaangażowany w mecz, o czym świadczył również następny serw. Nie miał zamiaru się cackać, ani skupiać na tym, że liczy się przyjaźń i magia. Teraz istniała tylko brutalność. Odbił piłkę tak mocno, że aż świsnęła niczym rozpędzona wyścigówka. Spodziewała się, że Teddy jest przyzwyczajona do tego typu akcji i odbierze piłkę nawet żadnego zająknięcia, ale zdecydowanie sie myliła. Piłka mknęła w stronę Burnett, a nie jej narzeczonej, a ta durna krowa uznała, że też sobie z nią poradzi. Powinna się przecież odsunąć. Finch w takiej sytuacji byłaby gotowa jednak zrobić tego fikołka, byle tylko nie narażać się na starcie z taką petardą. W jej przyjaciółce odezwało się chyba jednak za dużo sportowego ducha. Chciała dać z siebie wszystko i możliwe, że dała, a teraz nie zostało z niej już nic. Pisnęła przerażona, widząc, z jakim impetem piłka ją uderza. Od razu przebiegła pod siatką, by dopaść do dogorywającej przyjaciółki po drugiej stronie boiska. Przyklęknęła na piasku obok niej i już chciała się rzucić do udzielania pierwszej pomocy, ale na szczęście dziewczyna podniosła się do siadu. Nieco koślawo, ale przynajmniej o własnych siłach. Finch złapała ją za ramiona, by ją unieruchomić i móc uważniej się przyjrzeć.
— Matko kochana, nic ci nie jest? Żyjesz? Wiesz, gdzie jesteś? Który mamy rok? Jaka jest najlepsza piosenka Madonny? — zarzuciła ją pytaniami, licząc, że będzie w stanie odpowiedzieć chociaż na część z nich. Emma jęknęła żałośnie, nieco przytłoczona.
Żyję. Frozenodpowiedziała na część z pytań.
— Matko kochana, zgłupiała do reszty! — jęknęła żałośnie, załamana tą odpowiedzią. No to ładnie! Została sama na tym łez padole.
— Zepsułeś mi przyjaciółkę, debilu — warknęła na strażaka i uderzyła go w ramię za karę za tę przewinę.

💀
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Trudno stwierdzić, czy dogłębne bliższe poznanie Emmy sprawiłoby, że lepiej porozumiewałyby się na boisku. Teddy uważała, że miały całkiem niezłą chemię. Z Jettem wcale niekoniecznie poszłoby jej lepiej. Pewnie wykłócaliby się po każdej nieodebranej piłce i tłukli się po łbach. Donovan był jak brat, którego nigdy nie miała, więc Teddy dysponowała pełnym przyzwoleniem. Burnett lać nie mogła, bo nie wypadało. To chyba była największa różnica w doborze składu do drużyn. Nie żeby strażaczka jakoś nad tym ubolewała, chociaż czasami miała taką ochotę trzepnąć Jetta bez powodu. A jak miałaby powód, to już w ogóle rewelacja!
W tym wszystkim chodziło przede wszystkim o zwycięstwo!!! dobrą zabawę. Tylko u sportowych świrów działało to trochę inaczej i rywalizację mieli we krwi. Wystarczy spojrzeć na strażaka - jak huknął, to Emma aż się zakryła nogami. Siła razy ramię. Wspaniale, bo to był doskonały powód, żeby zjebać go od góry do dołu! Gorzej dla Burnett, która wyglądała tak, jakby znalazła się w innej czasoprzestrzeni. No i ewidentnie bredziła, bo najlepszą piosenką Madonny było Like a Virgin, ale co te dwie mogły o tym wiedzieć. Najważniejsze, że Emma żyła i miała się dobrze. Powiedzmy.
Nie zrobiłem tego specjalnie! — bronił się Jett i jak tylko April uderzyła go w ramię, uniósł ręce w obronnym geście. — Przysięgam, to nie było zamierzone. Ale przynajmniej wygraliśmy, co nie? — wyszczerzył się głupkowato do Finch.
Darling westchnęła ciężko. Stanęła na palcach i wzięła zapach. Strażak nie zdążył się uchylić i oberwał prosto w banię. Aż coś zabrzęczało. Dobrze, że mu uszy nie odpadły od tego pacnięcia. Skrzywił się ostentacyjnie i posłał Teddy pełne wyrzutów spojrzenie. Jej wzrok dał mu do zrozumienia, że ewidentnie przesadził, dlatego odchrząknął i wyciągnął i stanął za siedzącą na piasku Burnett. Złapał ją pod ramiona i jednym, zwinnym ruchem podciągnął do góry, pomagając wstać. Emma zarzuciło trochę na lewo, a potem na prawo, wspierając się na ramieniu strażaka. Chyba nie chowała jakiejś większej urazy, skoro korzystała z jego pomocy.
Próba była niezła. Prawie to miałaś na rękach — pochwaliła, a widząc zatroskaną April, objęła ją ramieniem i przytuliła mocno, składając pocałunek na jej skroni. Nic dziwnego, że się zamartwiała, el hej, w sporcie trzeba liczyć się z podobnym ryzkiem. Na szczęście Burnett oberwała gdzieś w okolicę splotu ramiennego, a nie prosto w twarz. Możliwe, że rano obudzi się z krwiakiem, ale kilka dniu i nie będzie po nim śladu!
Jett przybrał skruszoną minę i podrapał się po karku.
Dasz sobie postawić piwo? Albo drinka? Tak w ramach zadośćuczynienia? — zapytał, niepewnie zerkając na sponiewieraną Emmę. To był akurat świetny pomysł! Alkohol znieczula i po kilku łykach Emma na pewno zapomni, że w ogóle coś takiego miało miejsce. Później jeszcze poprawi w tej pijackiej zabawie i już wszystko będzie dobrze. Dzień był jednak jeszcze młody, więc zalewanie się w trupa chyba na razie nie wchodziło w grę. Zawsze mogli pokręcić się po okolicy albo posiedzieć na pomoście.

⚰️
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Trzeba było przyznać mimo wszystko, że ta wywrotka była dość zabawna. A skoro Emmie się nic nie stało, to można było bezkarnie toczyć bekę! Byłoby zabawniej, gdyby zrobiła z tego wszystkiego fikołka do tyłu albo coś, co niestety wszystkich ominęło, ale chyba nie można mieć wszystkiego. April się nie będzie o to martwić. Przyjaciółka na pewno zdąży się przed nią jeszcze miliard razy skomrpomitować, a ona będzie sikać po nogach, nie zważając na jej cierpienie. Na tym przecież polegała przyjaźń! Mniej więcej. Ale no kto się najgłośniej śmieje z wywalenia się na ten głupi ryj? Wszyscy, którzy są ci najbliżsi., To prawda stara jak świat. Z tego powodu April parsknęła, gdy Donovan dostał w łeb, to to akurat wyglądało mega zabawnie. Też nic wielkiego nie powinno mu się stać.
— Masz szczęście, że wygraliśmy! Ale po prostu spróbuj zapamiętać, że nie wszyscy są takimi Tarzanami jak ty, okej? — Westchnęła ciężko, ale w końcu uśmiechnęła się do strażaka. Wiedziała, że nie chciał zrobić Emmie żadnej krzywdy. To byłoby przecież totalnie durne, a aż taki durny to on nie był. Musi po prostu panować nad własną siłą. Ewidentnie nie znał swojego męstwa. Może ma po prostu za malo do czynienia z kobietami? W jednostce było ich jak na lekarstwo, a przecież bez przerwy siedział w robocie. April nie miała pojęcia, jak mu idzie randkowanie przez Tindera, ale domyślała się, że skoro się facet nie chwali na prawo i lewo to niezbyt owocnie. Trzeba było go trochę oswoić, zanim wypuściło się do ludzi, ale już trudno. Byli w tym wszyscy razem.
Uśmiechnęła się ciepło do narzeczonej, gdy zadbała o jej komfort psychiczny. Przejęła się nawet bardziej niż upadkiem Burnett, co mogło dać April do myślenia, czy aby na pewno one się aż tak lubią. Ale to nie teraz. Teraz miały się dobrze bawić, a nie skupiać na potencjalnych problemach!
Oj, to jednak jej nie odbiłam? W mojej głowie zdobyłam nam pięć punktów. Spojrzała na strażaczkę z rozbawieniem. Najgorzej tak dostać, zarobić siniaka, zrobić z siebie pośmiewisko i przegrać z kretesem. To zdecydowanie nie był jej dzień. Należał jej się teraz jakiś relaks po tym zestawie cierpień.
Z przyjemnością. Nic innego jak alkohol nie uśmierzy mojego cierpienia. Mówiła bardzo poważnym tonem, ale na koniec uśmiechnęła się do Donovana, żeby go przesadnie nie stresować. Wygląda na to, że nie miała mu za złe, że prawie ją zabił. Kobieta o złotym serrcu, to jej trzeba przyznać!
— No i zajebiście. To bierzemy po piwku i usiądziemy sobie nad wodą. Pogadamy, odpoczniemy, poznamy się bliżej i w ogóle. — Zakomenderowała i ruszyła od razu w stronę baru, w którym już byli, zakładając, że reszta po prostu pójdzie za nią. Jett i Emma posłali sobie nieco skonsternowane spojrzenie, bo przecież wszyscy tutaj już się jakoś znali. Znali się na tyle, że oboje wiedzieli, że nie ma co z April dyskutować, bo i tak będzie chciała zrobić to, co jej się ujebało w tym durnym łbie.
— Mam wrażenie, że ostatnio ciągle z tobą wygrywam. Podstawiasz mi się? — Oparła ręce na ramieniu narzeczonej, nachylając się w stronę jej policzka. Stały przy barze, czekając, aż barman przyniesie wszystkie zamówione przez nich piwa. Finch uśmiechnęła się cwaniacko po czym cmoknęła ukochaną w policzek. Tak naprawdę bilans ich rozgrywek był względnie wyrównany, ale ona jakoś tak łatwiej zapamiętywała momenty zwycięstwa. Zaliczała do tego też nieco mniejsze porażki albo przegrane o włos, dzięki czemu szybko okazywało się, że na Hawajach to ona była jakąś arcymistrzynią wszystkiego.

kim jesteś? jesteś zwycięzcą
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Porównanie do Tarzana nijak nie ugodziło Jetta. Uśmiechnął się jeszcze głupiej niż wcześniej, susząc przy tym zęby, bo przecież nic nie miał w tej głowie - tylko zęby. Poniosły chłopaka emocje i chęć zwycięstwa. Przynajmniej się opłaciło, bo wygrali, o czym pewnie ani Donovan, ani April nie dadzą strażaczce szybko zapomnieć. Teddy umiała przegrywać, ale nie lubiła. No bo, halo, kto lubił? Co w tym było fajnego? Sporty, które regularnie trenowała w liceum i na studiach, nauczyły ją jednak przyjmować porażki z pokorą. Niejednokrotnie medale za pierwsze miejsce uciekały jej sprzed nosa. Tutaj było do wygrania nic i nie można było odebrać nigdzie. No chyba że jesteś Emmą, piłka zwala cię z nóg, a na przeprosiny dostajesz zimne piwo. To akurat się opłacało. Darling zaczynała żałować, że to nie jej przyszło przyjąć pocisk na klatę. Ale Jett pewnie wiedział, że jej tak łatwo nie poskłada jak origami. A raczej jak krzesełko turystyczne.
Strażak zasalutował Finch, co chyba miało być jakimś zapewnieniem, że następnym razem będzie ostrożniejszy. O ile będzie jakiś następny raz. I oczywiście, że Teddy przejęła się upadkiem Emmy, przecież to Teddy! Miała w sobie ogromny pokład troski i empatii. Po prostu widziała, że nic wielkiego się nie stało. Burnett czuła się względnie dobrze się czuła. Nie rzygała, nie pluła, a krew nie bryzgała we wszystkie możliwe strony, bo żadnej krwi nie było. Reakcja strażaczki nie miała absolutnie nic wspólnego z sympatią wobec Burnett.
Słuchaj, przyjęłaś piłkę własną piersią. Jak dla mnie to wygrałyśmy cały mecz — oznajmiła, widząc rozczarowanie na twarzy Emmy, która najwyraźniej pod wpływem siły uderzenia zamknęła oczy i nie zauważyła, że piłka spadła jej pod nogi. nie zauważyła. Jeszcze gdyby odbiła się nieco wyżej, to Darling miałaby szansę przebić ją na drugą stronę siatki, ale nawet nie było co liczyć, że Burnett pozbiera się z piasku w jakimś ekspresowym tempie. Jett tak czy siak wbiłby im gwoździa w sam środek boiska i skończyłoby się babci sranie.
Kiedy April zarządziła spacerek do baru, jak jeden mąż ruszyli za nią bez zbędnych dyskusji. Emma szybko dała się udobruchać, a na propozycję piwa zaświeciły jej się oczy. A może to były jednak łzy bólu i cierpienia? Teddy z kolei nie widziała powodu, dla którego mieliby nie zrelaksować się nad wodą. To był doskonały pomysł! Jak każdy, na który kiedykolwiek wpadła narzeczona. Nie od dziś wiadomo, że zawsze szła za nią jak w dym.
Ciągle? — uniosła wysoko brwi, kiedy April zaczęła szczycić się swoimi zwycięstwami. — Masz na myśli wyścigi w Mont-Tremblant? Chcesz, żebym przypomniała ci, jak to się skończyło? — zapytała z zawadiackim uśmiechem, a potem nachyliła się i zaczepnie pociągnęła zębami za dolną wargę ukochanej. I wcale nie miała tutaj na myśli krwiaków, których Finch nabawiła się podczas koziołkowania po stoku.
Przegrane na Hawajach wyparła z pamięci. Wszystko wtedy działało wtedy na niekorzyść strażaczki. Zupełnie jakby wisiało nad nią jakieś fatum! Ale jak były obłożnie chore, to w Mario Kart skopała jej tyłek!
Donovan odebrał zamówienie i podał butelkę piwa Emmie, kłaniając się przy tym nisko. Widać było, że jest mu głupio, ale jednocześnie był przy tym bardzo uroczy i chyba chciał wywrzeć na niej dobre wrażenie. Może nie zrobił go na boisku, ale przecież zyskiwał przy bliższym poznaniu.
Całą czwórką ruszyli w stronę wolnego skraju pomostu.
Kiedy będziemy bawić się na waszym weselu? — zapytał strażak, kiedy tylko usiedli na nagrzanych słońcem deskach. Minę miał poważną, bo oczekiwał konkretnej odpowiedzi.

już mi niosą suknię z welonem 👰
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Summer by the Lake”