przekleństwa i gorszące treści, +18
To ciekawe co czeka ich w finale...
Madox nawet nie chciał o tym myśleć, zresztą wszystkie jego myśli fiksowały już się na jego żonie. Nie mógł się kurwa nawet skupić na tym, co mówił im prowadzący, że to koniec zadania, że Pilar i Theresa zajęły egzekwo pierwsze miejsce...
Ale temu to akurat się nie dziwił, bo dały najlepszy pokaz. Tak dobry, że kiedy Noriega stanął koło swojej żony, to wciąż był na nią tak nakręcony, wciąż go skręcało od środka, że musiał jeszcze spróbować.
-
Chodźmy stąd... - wiedział, że nie pójdą, bo teraz to już musieli to wygrać, zostało raptem kilka par.
Nawet w przypływie desperacji przesunął dłonią Pani Noriega po swoim nagim, idealnie zarysowanym brzuchu -
mogłabyś mi zrobić dobrze, a ja tobie... Tak jak lubisz... ję-zy-kiem - mruczał jej jeszcze do ucha, a kiedy przesunęła paznokciem po jego skórze, to mogła poczuć na uchu jego ciężki, gorący oddech, a potem ciche pomruki, kiedy jej dłoń wylądowała tam
gdzie ją poprowadził. Czarne spojrzenie odnalazło to jej, praktycznie tak samo już ciemne i ogniste, ale wtedy co? Powiedziała mu to, że
skończą ten konkurs i go wygrają, nawet to
kochanie na końcu nie sprawiło, że brzmiało to mniej... -
sadystka - warknął przez zęby. Bo Madox czuł, że tego napięcia to już z siebie tak łatwo nie zrzuci, nawet kiedy pokręcił głową rozluźniając kark -
jak teraz ja będę miał ci zatańczyć, to nie usiedzisz na tym krześle nawet pół minuty - zagroził jej. Jeszcze raz patrząc intensywnie w jej piękne, duże oczy.
A kiedy się okazało, że teraz będą rywalizować między sobą, to Madox aż przełknął ślinę, bo owszem lubił takie starcia ze swoją żoną, ale jeśli będzie chodziło o to, żeby on się do niej nie wyrwał, to już był kurwa na pierdolonej granicy. Już czuł w skroniach krew, która wrzała w żyłach i czuł, jakby go zaraz miało rozpierdolić od środka. Nawet się przeszedł po tej scenie, a potem stanął sobie koło Raviego, gdzieś z boku.
Kiedy facet zaczął tłumaczyć zasady wyzwania, to Noriega wypuścił ciężko powietrze z płuc. Zajebiście kurwa. Był na Pilar tak nakręcony, że nie umiał sobie z tym poradzić. Do tego przecież oni byli w chuj dotykalscy, on sobie nie umiał tego odmawiać. No i ona mogła robić co chce.
Aż spuścił głowę, bo czuł w kościach, że on już przegrał. Ravi chyba też, bo jęknął zrezygnowany, a zaraz nawijał o
tym wrażliwym miejscu przy pieprzyku. Szkoda tylko, że każde miejsce na ciele Madoxa było wrażliwe na jego żonę. Każdy jebany centymetr jego ciała.
Nie miał szans, czuł to, że już przegrał. Ale mimo to wywrócił tymi czarnymi ślepiami.
-
Zobaczymy - wycedził przez zęby, ale tak niepewnie jak dzisiaj, to on się chyba dawno nie czuł. Nigdy może. On przecież już próbował do niej sięgnąć, a wyzwanie się jeszcze nie zaczęło. Słuchał co jest do wygrania, i w sumie najprościej by było od razu ją dotknąć, skoczyć w międzyczasie do kibla, szybciutko załatwić sprawy. Pilar by dostała voucher na open bar i wszyscy zadowoleni...
Tylko ona wtedy zapytała czy podbijają stawkę, a Madox nie byłby sobą, gdyby tego nie zrobił. No bo jak? Kiedy mógł teraz sobie czegoś zażyczyć, czego tylko chciał.
-
Jak wygram, to... jak wrócimy do Toronto, to zakładasz dla mnie mundur - no tak, czego mógł chcieć Madox? Szkoda tylko, że to był ciężki temat, z tym, żeby on wygrał, ale dla tego mundurka, może się postara? -
A ty podbijasz stawkę? - zapytał jeszcze i kiedy na niego naparła, to on też docisnął się do niej mocniej, połasił. Nie powinien tego robić, bo był już na jebanym skraju.
Taniec. Kurwa. Nad przepaścią.
W którą zaraz spadnie i przegra.
Wbił czarne spojrzenie w Pilar, a kiedy spotkało to jej, to aż złapał w płuca więcej powietrza i wyciągnął do góry ręce, a potem na boki.
-
A tobie nie jest? Przecież lubisz jak cię dotykam, jak te szorstkie palce suną po twojej skórze, a ona drży... - i co ten Madox najlepszego robił? Chociaż... odrobinę to pomagało, kiedy to napięcie dzielili na dwoje. A nie tylko on czuł je na swoich plecach. Nawet na pośladkach je już czuł. Skóra mu drżała pod jej dotykiem, a mięśnie spinały się rysując pod skórą -
chciałbym... Zacisnąć je na twoim tyłku, a potem... brać cię od tyłu - jego gorący, płytki oddech wylądował gdzieś na jej karku, między burzą czarnych, pięknych loków, ale rączek nie opuścił. Otarł się tylko o nią bezczelnie.
Ściągnie go z tej sceny?
Chciał jej dotknąć. Chciał szarpać niesforne kosmyki. Sunąc palcami po jej gładkie skórze, wbijać je w jej pośladki.
Wszystko chciał. Ale najbardziej to chciał... wygrać.
Odchylił na bok głowę i kiedy jej usta znaczyły kolejne pocałunki na jego szyi, mogła czuć te pomruki, które niekontrolowanie wychodziły mu z gardła, i to, jak się o nią ocierał. Jak też ją kusił -
ja pierdole... - wyrwało mu się, kiedy szczypnęła zębami jego skórę. A gdy szarpała go za włosy, gdy jęczała mu prosto do ucha, to zamknął powieki. Musiał się kurewsko w sobie spiąć, żeby jej nie dotknąć... Żeby jej kurwa nie przerzucić przez ramię i stąd nie wynieść. Czuł jak krew w żyłach się gotowała, jak każda żywa tkanka wyrywała się do niej, a ręce mu opadły, ale spiął mięśnie podnosząc je znowu.
P o p i e r d o l i go.
-
Zrób to Pilar... - te słowa ułożył na jej wargach, kiedy zawiesiła je tuż przy tych jego, a potem... Sam się do niej wyrwał. Bo miał jej tylko nie dotykać, tak?
Ale całowanie było dozwolone, więc wyszedł jej na przeciw, w tym agresywnym pocałunku, w którym gryźli się do krwi, w którym ich języki nie tańczyły w ognistym tańcu, a walczyły o dominację. Madox zrobił krok do przodu, tak, że jego żona się zatoczył, a potem znowu... I jej nie złapał, chociaż zawsze robił to odruchowo, łapał ją i przyciągał do siebie, to dzisiaj w głowie obok obłędnego smaku jej pełnych, gorących ust, miał też to, że nie mógł do niej sięgnąć. To ona musiała zacisnąć palce na jego koszuli, którą już rozpięła doszczętnie.
Chciał ją dotknąć... Zobaczyć jak dla niego drżała.
Czuł to na sobie, kiedy przysuwał się do niej
bliżej -
Tiembla. Gime. Toca... Y pierde, cariño -
Drżyj. Jęcz. Dotykaj... I przegraj, kochanie - wydyszał na raty prosto w jej usta, a zaraz się od niej odsunął, przygryzając jej dolną wargę, zostawiając na niej to pulsujące uczucie -
musisz się bardziej postarać cariño - i po co on to powiedział?
Jakby nie znał swojej żony.
Jakby nie wiedział, że ona się
postara, zwłaszcza, że prowadzący powiedział, że zostało im jakieś
pół minuty. I jak Pani Noriega wcześniej już dała z siebie w chuj, to teraz... Teraz wyciągnęła tą najcięższą artylerię. Jebany gwóźdź do trumny. Bo odwróciła się tyłem...
Tyłem do niego. A kiedy się wypięła i otarła o niego pupą. To Madox od razu wypuścił ciężko powietrze z płuca, i teraz to poczuł jak się cały spina. Od razu stracił tą swoją pewność siebie, a mina mu zrzedła. Aż ściągnął do siebie brwi.
-
Pilar nie... - warknął jeszcze, ale przecież wiadomo było, że dla niej to będzie jak
tak, bo już kurwa wiedziała, że go miała. Już klatka piersiowa unosiła mu się w dzikim rytmie, a w spojrzeniu płonął
ogień.
Wystarczyło, żeby otarła się o niego jeszcze kilka razy.
I co? I w ostatnich dziesięciu sekundach piosenki spuścił ręce i zacisnął palce na jej biodrze, żeby ją do siebie szarpnąć.
P r z e g r a ł.
Żegnaj mundurku, witaj open bar i najebana Pilar. Chociaż... też fajnie.
Tak się zafiksowali na sobie, że wcale nie zauważyli, że Ravi z Theresą odpadli w ogóle z całego konkursu i zeszli ze sceny. Na parkiecie zostały oprócz nich jeszcze dwie pary. Te geje, gdzie też jeden z nich się poddał. I jakaś parka, w której to facet wygrał, a dziewczyna już się krzywiła i mówiła, że mogła zrobić to co Pilar.
Ale nie zrobiła, i tym sposobem wojna płci nie została rozstrzygnięta, bo ciężko było jakoś zaklasyfikować tą chłopską parę, faceci w ich wypadku przegrali? Czy wygrali?
No nie ważne, prowadzący już krzyczał ze sceny, że jest remis i pora przejść do WIELKIEGO FINAŁU.
A Madox, który już przycisnął do siebie swoją żonę, opierając ją sobie na torsie, wtulając się w nią tak, że mogła czuć na pośladkach...
jaki wciąż jest nakręcony, kiedy się do niej łasił, mruknął jej do ucha -
mam nadzieję, że to będzie jakaś szybka runda, bo zaraz mnie pojebie.
Tiembla. Gime. Toca... Y pierde, cariño ‧˚꒰
ྀིྀི ꒱༘‧