34 y/o
NAJLEPSZY PRZYJACIEL
164 cm
psychoterapeuta w CAMH
Awatar użytkownika
Rock on, ancient queen
Follow those who pale
In your shadow
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mara przyjrzała się jeszcze uważnie Williamowi, który obiecał oblać Charlotte ciepłym moczem. Kobieca intuicja kazała jej w to nie wierzyć…. Chyba, że panienka Kovalski ma takie fetysze. A skoro o nich mowa, to słysząc opis własnej osoby Cynthii, nie mogła się powstrzymać, aby nie wypalić nic na ten temat.
- Oj tam, każdy ma jakieś fetysze. Jakiś nekrofil się może znajdzie- bo przecież oni lubili zimne ciała! Rudowłosa wybuchła głośnym śmiechem na własny (suchy) żart, ale zaraz się uspokoiła i zakryła usta dłonią. - Przepraszam- wypaliła przez zaciśnięte usta, ale zaraz znowu się zaśmiała. W końcu jak to szło? Każda potwora znajdzie swojego amatora? Nie uważała oczywiście Cynthii za kogoś paskudnego pod jakimkolwiek względem, a wprost przeciwnie - była cudowną osobą i wierzyła, że prędzej czy później znajdzie mężczyznę, który będzie ją doceniał i nosił na rękach. - Właśnie, jeżeli się rozstaliście w dobrych stosunkach, to dodatkowy numerek nie zaszkodzi- zawtórował Ward, zachęcając Patera do bzyknięcia się z byłą. Z Arthurem mogłaby się chętnie przespać jeszcze raz, z Joshem już niekoniecznie. - A Tobie moja droga Cassian zaszkodził- wycelowała jeszcze palec w przyjaciółkę zanim przewróciła oczami słysząc, że musi zejść z parapetu i pójść na balkon. Na zewnątrz pizga, a ona im każe wszystkim marznąć. Bez serca, bez serca.
Mara jednak jak na dobrą przyjaciółkę przystało wzięła szlugi brunetki, kieliszek z winem i całą trójką usiedli na balkonie. Zaciągnęła się ponownie zanim dała Williamowi skręta. Niech teraz on sobie popali, a ona będzie mogła się napić i opowiedzieć swoją historię.- Nie oceniamy?- spojrzała tylko wymownie na Cynthię i pokręciła z rozbawieniem głową. - Nie znacie go, to był w sumie mój pierwszy chłopak taki no wiecie pierwszy- poruszyła wymownie rękoma robiąc kółeczko palcami jednej dłoni i wsadzając w nie palec drugiej dłoni. Tak dla pewności, żeby zrozumieli. - Nawet nie pamiętam, dlaczego się rozstaliśmy. Wyjechał na studia, ja zostałam w Toronto i wszystko się jakoś rozluźniło. Potem poznałam Arthura, potem Josha i resztę już znacie- wzruszyła ramionami biorąc łyk wina, zanim kontynuowała. - No ale poprosił o rozmowę i ja jako porządna psychoterapeutka wpadłam do niego z tequilą i tak jakoś wylądowaliśmy pod prysznicem- a na samo wspomnienie , co tam robili mimowolnie się uśmiechnęła pod nosem. - W sumie to nie żałuję, bo z Michaelem zawsze było tak… nie wiem, dobrze? Bez dram, bez spięć albo przynajmniej nie pamiętam już tego, bo teraz to świetnie się z nim bawiłam- przyznała bez żalu i wstydu, ciesząc się, że tak się potoczyło to spotkanie. - Dobra, poproszę o ocenę drogie jury- zakończyła swój monolog i czekając na ich werdykt, wzięła kolejny łyk wina.


William N. Patel-Noriega
Cynthia A. Ward
Jakoś miło
Dogadamy się
34 y/o
Prepare for the cold
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Siedzimy w trójkę ma tym balkonie, a że pizga złem, bo jest środek jebanej zimy, to ja się nawet zbliżam do Mary bardzo blisko, prawie się w nią wtulając bokiem. Cynthia nie lubiła zbytniej bliskości no i nie chciała palić jointa, więc trzymam się bliżej Lakefield, żeby się jakoś może trochę ogrzać od niej, a ona ode mnie. Przy okazji wymieniamy się blantem, zaś Ward popala sobie w spokoju papieroska, szczególnie, że to ruda właśnie opowiada nam o swoich ostatnich grzesznych podbojach. Jak to miało być? Słuchamy, nie oceniamy? Oczywiście, że oceniamy, tylko nie ma co na niej wieszać psów, skoro ten cały Michael wcale nie zaliczał się do naszych wspólnych wrogów. Mówię, że niezła z niej suka, ale właściwie nie odstaje tym od nas i cóż, prawda jest taka, że jednak najmocniejszą historię miała za sobą Cynthia, co chyba wszyscy troje stwierdzamy bardzo zgodnie. Ona to dosłownie i metaforycznie dała dupy. Gaszę skręta w kopie śniegu, która osadziła się gdzieś na barierce, po czym wypstrykuję go gdzieś na ulicę, daleeeeeko przed siebie. Cynthia też gasi szluga w popielniczce i wreszcie możemy wrócić do środka. Na szczęście, bo mi już witki zdążyły zmarznąć i aż się cały trzęsę, pomimo tego, że Mara mnie trochę grzeje od boku. W każdym razie jak tylko przekroczymy płaski balkonowy próg to znowu zaczynamy głosować, głównie ja z Marą, jeszcze zjarani i już w stanie mocno al dente się przekrzykujemy kto ma rację, zaś Cynthia tylko wywraca oczami i jak jestesmy za głośno to syczy na nas, że ciszej, bo sąsiedzi na pewno już śpią, jest po ciszy nocnej i zaraz ktoś zadzwoni na psy. Mnie to akurat nie rusza w ogóle, bo u mnie w mieszkaniu praktycznie zawsze jest głośno, a na policję to najczęściej dzwoni właśnie Ward (no i Kovalski oczywiście, ale wyjebane w nią, na niej przynajmniej mogę się zemścić). Wiem, bo raz tak zagadałem panią policjantkę, że mi się sprzedała kto ich wezwał, chociaż zdecydowanie nie powinna, tak samo jak dawać mi swojego numeru. Czy mogę być zły na Cynthię? Mógłbym, ale po chuj? Tak po prawdzie miała rację. I pecha, że mieszkała akurat nade mną. Schodzi nam z tym wszystkim do rana, pęka jeszcze przynajmniej jedna butelka wina, a ja się budzę koło południa na kanapie, bo po tym grubym gibonie i kolejnych kieliszkach procentów nawet mi się nie chce schodzić po schodach.

/koniec :D

Cynthia A. Ward Mara Lakefield
twoja stara
???
ODPOWIEDZ

Wróć do „#22”