-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— To źle, że kochałabym cię nawet, gdybyś była termitem? Albo karaluchem? — zapytała, bo może nie był to szczyt romantyzmu, ale z pewnością brzmiało jak dozgonne wyznanie miłości. Strażaczka wielbiłaby ją w każdym wcieleniu. Okej, musiałaby się porządnie zastanowić, gdyby przyszło jej kochać ją w postaci pająka, ale tego wolała już jej nie mówić.
Przeszła do kuchni i wyciągnęła z lodówki dwa energetyki. Trochę głupi pomysł, żeby ochlać się nimi późnym wieczorem, ale trudno. Najwyżej będą chodzić po ścianach. Jak te pająki.
— Przepiórkami, dorszami, blobfishami... wszystko jedno — Teddy machnęła swoimi pałeczkami i wpakowała sobie do ust rolkę z łososiem. — Z tobą mogę być nawet dzioborożcem trzewikodziobem. Albo nosaczem sundajskim. Albo kretem gwiazdonosym. Jeśli twoim zdaniem to nie jest prawdziwy romantyzm, to nie wiem, co nim jest — wzruszyła lekko ramionami i wyciągnęła z jednej rolki kawałek tuńczyka. Rzuciła go na podłogę, a Liara natychmiast do niego doskoczyła i wciągnęła go ze smakiem.
— Ale widzę, że bardzo zależy ci na tym, żebyśmy były bardzo słodkie i urocze. No to bądźmy kuokami. Albo wydrami. Wtedy będziemy cały czas trzymać się za łapki i owijać wodorostami. Będę przy tobie cały czas, aż zaczniesz mieć mnie dosyć. Zostawisz mnie, bo przecież wydry rozchodzą się po kopulacji. Porzucisz mnie i będę musiała sama wychowywać młode — westchnęła ciężko, przytłoczona taką wizją. Na pewno by tak było!
Bycie gwiazdą popu spodobało jej się o wiele bardziej. Teddy byłaby taką Agnieszką Kaczorowską, a April dźwiękowcem, którego poznałaby podczas realizacji jakiegoś show. Oby tylko była kobietą, a nie jakimś typem!
— A może obie będziemy gwiazdami filmowymi i poznamy się na planie jakiegoś hitu? Jak Tom Holland i Zendaya. Będziemy najpiękniejszą parą Hollywood, bez żadnych idiotycznych skandali. Weźmiemy potajemnie ślub, żeby nie robić wokół siebie zamieszania. Albo tak dla odmiany ty będziesz strażaczką i uratujesz mnie z jakiegoś płonącego budynku? — zaproponowała, chociaż nie miała pewności, czy to było dla Finch wystarczająco romantyczne. Takie rzeczy przecież się zdarzały! Właśnie w taki sposób Darling poznała Helenę. Dobra, nie do końca poznała, bo znały się jeszcze z lat, kiedy ta pomagała w warsztacie jej ojca. No i nie wynosiła jej na rękach, uciekając przed płomieniami, ale dostała wezwanie do palących się przewodów.
czy ty wiesz, że wydry, kiedy idą spać, trzymają się za ręce?
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Ależ ty jesteś pokręcona. — Pokręciłą głową z rozbawieniem, kiedy narzeczona zaczęła wymieniać kolejne zwierzęta. Czyj inny mózg zadziałałby w ten sposób? Żadna inna z jej kobiet nie zaczęłaby przecież takiej wyliczanki, popisując się jak zwykle, że jest lepsza od Finch z biologii. Powinna wrócić do oglądania filmów przyrodniczych w nocy przy blancie, żeby trochę podgonić do strażaczki. Zgadzała się z nią, że byłby razem szczęśliwe jako wszystko. Na przykład łosie, jelenie, sarny, dziki, lisy, borsuki, kuny, jenoty, wilki i rysie. Z ptaków: kuropatwy, bażanty, dzikie kaczki, gęsi, łyski, bekasy i cietrzewie.
— Teddy! No chyba jaja sobie robisz. — Rzuciła jej karcące spojrzenie, gdy strażaczka podzieliła się kawałkiem ryby z kotką. Liara była oczywiście tym zachwycona, bo jak miałaby nie być? Pokręciła głową z niedowierzaniem, gdy kotka wskoczyła zwinnie na blat i usiadła pomiędzy ich talerzami, domagając się kolejnej porcji. Jeszcze tego brakowało, żeby rozpuściły tego futrzaka! Rozumiała rozpieszczanie, ale żeby tak bezpośrednio z talerza? Zdecydowanie muszą ustalić jakieś zasady wychowawcze i poćwiczyć trzymanie się ich przy kotce, zanim w ich życiu pojawi się dziecko, bo przy małym człowieku to już w ogóle będzie trudne! A rodzice powinni stanowić przecież jedną drużynę i grac na wspólnym froncie. Wiadomo, że nie będą identycznymi matkami, ale jak zaczną ignorować nawzajem swoje zasady, to z dzieciaków nic dobrego nie wyrośnie.
— Nie porzucę cię po kopulacji, bo bardzo szybko zachce mi się kopluować znowu i do ciebie po to wrócę — odpowiedziała jej słodkim tonem, jakby to faktycznie miało być jakieś pocieszenie. Na pewno nie zostawiłaby jej też samej z młodymi! Z tej dwójki powstałyby przecież mega słodziaki, niezależnie od tego, jakimi gatunkami by były. Nie byłaby w stanie spojrzeć na te dzieciaczki, by chwilę potem obrócić się na pięcie i uciec w swoją stronę. Także niech Darling nie wymyśla jakichś głupot!
— Gwiazdy filmowe to dobry pomysł. Pewnie robiliby z nami słodkie edity i w ogóle. O kurczę, myślisz, że byłbyśmy gay awakening dla jakichś małych April i Teddych? — Aż machnęła pałeczkami z ekscytacji. Dobrze, że nie było w nich jedzenia, bo rolka pewnie wylądowałaby na ścianie. No i spadłaby na podłogę, a potem zainteresowałaby się nią Liara i... pewnie by jej nawet nie tknęła, bo tam przecież nie ma mięsa.
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Uniosła ręce w obronnym geście, kiedy oberwało jej się po głowie za dokarmianie kotki. W przenośni, oczywiście. Skąd miała wiedzieć, że Liara wskoczy na blat? W ogóle się tego nie spodziewała. Nie rozumiała jeszcze do końca, jak funkcjonują koty. Pies by czegoś takiego nie zrobił!
— Przepraszam! Już ją zabieram — posłała narzeczonej niewinny uśmiech, bo co złego, to nie ona. Ona tylko Liarę poczęstowała rybą, ale nie zapraszała jej do wyjadania żarcia z talerza. Chwyciła kupkę sierści i odstawiła ją grzecznie na ziemię. Kotka fuknęła tylko cichutko, niespecjalnie zachwycona takim obrotem spraw. No jasne, jeszcze tego brakowało, żeby się obraziła! Teddy miała już jedną taką obrażalską w domu, naprawdę nie potrzebowała drugiej, co będzie strzelać fochy.
Spojrzała podejrzliwie na Finch, jakby chciała się upewnić, czy na pewno nie jej nie porzuci. Już miała zauważyć, że kopulować może sobie z każdym innym, ale w porę ugryzła się w język. Przecież wcale tego nie chciała i tak nie myślała. Wiedziała, że Finch jej nie zostawi, ani z młodymi, ani bez młodych. Ani jak będzie zyzusiem tłuściochem czy innym kłopotkiem czarny.
— Jasne, że tak! Wszystkie małe April i Teddy powychodziłyby z szafy! I to dzięki nam! — podekscytowała się równie mocno, co narzeczona, robiąc unik przed pałeczkami. Jeszcze chwila i wydłubałaby jej oko. Kurczę, to by było coś! To znaczy, nie oko na pałeczce, a ten cały gay awakening! Strażaczka miała za sobą wyciąganie z szafy koleżanek, ale dla April to by był pierwszy raz!
Wepchnęła sobie ostatnią rolę do ust i zapiła wszystko energolem. Jak się nie zerzyga, to będzie już połowa sukcesu. Była najedzona, wesoła i musiała w końcu wziąć się za montowanie tych siatek, dlatego cmoknęła ukochaną w policzek i nie czekając dłużej, wzięła się do roboty. Finalnie pewnie umordowała się przy tym niemożebnie, ale z pomocą Finch poszło całkiem sprawnie i jeszcze tej samej nocy Liara mogła paradować po balkonie.