30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W tym momencie żadnej nie było w głowie się rozstawać i tego trzeba się trzymać. Żyły przede wszystkim swoją wielką miłością i całą masą pożądania. Zawsze były przecież dla siebie niesamowicie ważne, ale nigdy wcześniej nie miały aż tak dużego dostępu do swoich ciał. Można byłoby przypuszczać, że zacznie im się to w końcu nudzić i będą zachowywać się jak stare małżeństwo, bo przecież znały się od piętnastu lat. Nic bardziej mylnego! Nawet w trakcie meczu koszykówki nie potrafiły się zachowywać jak należy. Co by się działo, gdyby jednak zostały na oglądanie w domu? Cóż, może byłby teraz bardziej zaangażowane w mecz, bo pewnie byłoby już po wszystkim i mogłyby swobodnie odpoczywać wpatrując się w telewizor.
— Przecież oglądam. O patrz, zdobyła punkt. — Skinęła w stronę boiska w momencie, gdy jedna z zawodniczek wsadziła piłkę do kosza po uwieszeniu się na nim. Jeszcze niedawno April uznałaby to za imponujące, ale przecież niedawno sama to zrobiła, więc co to dla niej! Wprawdzie Amerykańska zawodniczka zrobiła to bez niczyjej pomocy, ale co z tego? Nie zawisła też potem na obręczy i nie zaczęła majtać wesoło nogami, więc ewidentnie nie potrafiła się bawić, więc szkoda w ogóle ją brać na poważnie. W każdym razie Finch wiedziała, co się dzieje na boisku! Mniej więcej. Wiedziała, że dziewczyny grają mecz. Wiedziała nawet, z jakich miast pochodziły drużyny! No i... tyle w sumie. Wcześniej jej uwaga krążyła wokół wyimaginowanych romansów koszykarek, a teraz skupiła się całkowicie na prawdziwym romansie z własną narzeczoną.
Oderwała wzrok od boiska dopiero, gdy Teddy wręczyła jej swój stanik. Uniosła zaskoczona brwi, ale szybko się uśmiechnęła, bo jakże mogłaby narzekać na taki obrót spraw? Odłożyła go na siedzenie obok siebie, bo co innego miała z nim w tym momencie zrobić? Dostęp do nagiej skóry narzeczonej był równie przyjemny jak kolejny buch z blanta, który wypaliła już jakiś czas temu. Teddy właściwie działała lepiej niż najgrubszy skręt, z jakim miała do czynienia. Mogła się nią odurzać bez końca.
— Będę całkowicie niepocieszona i biedna. Możemy po drodze ogarnąć jakieś chińskie zupki i zamartwiać się w domu — uznała, posłusznie pozwalając, by narzeczona przesunęła jej dłoń w dużo bardziej strategiczne miejsce. Cholera, czyżby sport tak właśnie działał na jej partnerkę? Zawsze tak było? Czemu w sumie nigdy tego nie zauważyła? Zmarnowały tyle szans i jej powrotów z siłowni. I wyjść. I milion meczów, które widziała i przy których mogła towarzyszyć jej April. Powinna być na nią nawet trochę zła, że nigdy jej nie powiedziała, jak to wygląda naprawdę.
— Czy to wszystko oznacza, że wygrałam i dałaś się tak łatwo? — zapytała, drażniąc palcami jeden z jej sutków, by chwilę później zacząć kręcić wokół niego małe kółka. Oparła wygodnie o jej ramię, nie łudząc się już nawet, że zapamięta cokolwiek z tych rozgrywek. A skoro Toronto przegrywało, to w ogóle szkoda na nich czasu. Przytulanie się do strażaczki i dalsze rozpraszanie jej było o wiele fajniejsze.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To prawda, o rozstaniu pomyślą sobie kiedy indziej. Na razie zdecydowanie lepiej było skupić się na meczu i na tym, co działo się na parkiecie. Teddy naprawdę próbowała śledzić każdą akcję, ale co chwilę łapała się na tym, że coś jej umyka. Raz rozpraszała ją April, innym razem własne myśli, przez co czuła się, jakby przez cały mecz była o krok za wydarzeniami. Dokładnie tak samo, jak zawodniczki Toronto Tempo. Niby walczyły do samego końca, przez większość spotkania to one musiały gonić wynik.
Właściwie Finch wiedziała o koszykówce tyle, ile powinna wiedzieć dziewczyna zapalonej sportsmenki. Orientowała się, kto z kim gra, rozpoznawała większość podstawowych zasad i dość szybko załapała, ile punktów przyznaje się za rzut wykonany z poszczególnych stref boiska. Nie była jeszcze ekspertką, ale zdecydowanie przestała być kompletną laiczką. No i miała już przedsmak meczu na hali w remizie, kiedy została namówiona do wzięcia udziału w rozgrywce. Emocje były wtedy mniej więcej takie jak na grzybobraniu, ale Darling i tak cieszyła się, że narzeczona nie ograniczyła się tylko do siedzenia na ławce i kibicowania z boku. Była z niej śliczna cheerleaderka, która z ogromnym zaangażowaniem wspierała strażaczkę w każdej dyscyplinie sportowej. Mimo wszystko nie było nic bardziej podniecającego niż oglądanie April, kiedy sama brała udział w każdym sporcie, który akurat Teddy wpadł do głowy. Uwielbiała patrzeć, jak narzeczona angażuje się całym sercem, rywalizuje i pokazuje tę swoją zadziorną stronę.
Czy sport działał na strażaczkę pobudzająco? To na pewno. Zabawne, że Finch wcześniej tego nie dostrzegła. Faktycznie sporo ją w takim razie ominęło. Może zdołają to jakoś nadrobić i pójdzie im trochę lepiej niż zawodniczkom uganiającym się za piłką? Się okaże.
Najpierw proponujesz mi kolację, a potem oczekujesz, że zadowolę się zupką chińską? — zaśmiała się, kręcąc przy tym głową. — Strasznie nisko mnie cenisz, April — powiedziała, chociaż w rzeczywistości nie oczekiwała nie wiadomo czego. Kupon, który obstawiła narzeczona i tak prawdopodobnie nie wejdzie, do końca meczu zostało kilka minut Washington Mystics miały jakąś szaloną serię i z dziesięciopunktowa różnica zaczęła zwiększać się w zawrotnym tempie. Wystarczyło kilka rzutów za trzy, po drodze jakieś rzuty osobiste wynikając z przewinienia pod koszem i tablica wyników już nie wyglądała tak kolorowo. Właściwie wyglądała fatalnie.
Westchnęła błogo, kiedy ukochana zaczęła drażnić sterczącego sutka. Zdjęcie stanika to była najlepsza decyzja, jaką Teddy mogła podjąć.
Ja ci nic nie dałam — stwierdziła z łobuzerskim uśmiechem. No chyba że Finch chodziło wyłącznie o pomacanie cycków? Macać, to mógł sobie tak każdy. To znaczy może nie każdy, ale skoro to jej wystarczało, to niech obnosi się swoim zwycięstwem do woli! Najwyraźniej bardzo łatwo było jej dogodzić, a jej głowa wyolbrzymiła to na miarę sukcesu.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mecz w remizie aż obfitował w emocje! April czuła ich całą masę, bo zawsze tak jest, gdy się w coś zaangażuje. Może dlatego dzieci tak lubiły grać z nią w gry planszowe, bo zachowywała się w trakcie jak jedna z nich? Problem był raczej w tym, że szybko potrafiła się rzeczami znudzić. Mecz koszykówki był w porządku do momentu, aż nie uznała, że jednak jest trochę za długi i ileż można ciągle robić to samo? Na szczęście jej narzeczona to rozumiała i pozwoliła jej wtedy zejść z boiska. Mało tego – zeszła razem z nią, by było jej raźniej! No i żeby zabrać ją na superową randkę na wozie strażackim. Tam akurat nie było nudy ani przez minutę. Póki była w ramionach ukochanej, mogła nawet leżeć i gapić się w niebo cały dzień, a byłoby jej dobrze. Nie była w stanie osiągnąć tego z nikim innym. W każdym innym przypadku dostałaby ciężkiej cholery i zrobiłaby się wyjątkowo nieznośna i pobudzona. Teddy wyciągała z niej wszystko, co najlepsze. Teraz też bawiła się doskonale i była wypełniona emocjami po brzegi. Niewiele z nich miało cokolwiek wspólnego z czymkolwiek, co działo się na boisku, ale czy to naprawdę było takie ważne? To przecież żaden finał Mundialu ani nic z tych rzeczy. Zwyczajne rozgrywki, o których szybko można zapomnieć, szczególnie biorąc pod uwagę wynik, jaki się zapowiadał. Była pewna, że strażaczka nie będzie jej miała za złe tego całego rozpraszania i kombinowania. Zorganizowała tę randkę specjalnie z myślą o zainteresowaniach Teddy, ale przecież ją też bardzo interesował April!
— Myślałam, że liczy się dla ciebie z kim, a nie co — prychnęła, udając oburzoną. Już chciała dodać, że pewnie chodzi jej tylko o pieniądze, ale na szczęście zdążyła ugryźć się w język. To byłby tylko głupi żart, a mógłby wyjątkowo nie siąść i sprawić Darling przykrość. Tego przecież nie chciała. Miały zakończyć ten wieczór w dużo milszy sposób niż zawodniczki z Toronto Tempo. Tamte na bank będą chodzić smutne i będą musiały się ruchać między sobą na pocieszenie! Plan April i Teddy był wprawdzie podobny, ale zaczną go przynajmniej radosne.
— To, że się dla mnie rozbierasz w miejscu publicznym i pozwalasz się dotykać, nie oznacza, że się złamałaś? — Spojrzała na nią z mieszanką rozbawienia i niedowierzenia. Pękła już dawno temu, tylko po prostu nie umiała się do tego przyznać! Kto by pomyślał, że tak trudno znosi porażki. Trzeba umieć ogarniać takie rzeczy z godnością i dumnie przeć dalej z piersią wypiętą na przód. Może było jej trudno, bo teraz piersiami zajmowała się Finch? Całkiem możliwe. Drażniła sterczące sutki palcami, z trudem powstrzymując się od zsunięcia z niej koszulki, co wiele by w tym momencie ułatwiło.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przy narzeczonej zaczęła się wyrabiać, ale jednocześnie zrobiła się mniej narwana. Kto powiedział, że jedno musi wykluczać drugie? Dzięki April odkrywała w sobie tę bardziej spontaniczną stronę. Była gotowa rzucić się w wir każdego szalonego pomysłu, nawet jeśli jeszcze chwilę wcześniej uznałaby go za kompletnie absurdalny. Z drugiej strony nauczyła się cierpliwości. Potrafiła usiąść w miejscu i obejrzeć coś, co kompletnie nie leżało w kręgu jej zainteresowań, tylko dlatego, że sprawiało przyjemność Finch. A to naprawdę był wyczyn! Zwłaszcza biorąc pod uwagę jej niezdiagnozowane ADHD i wieczne poczucie, że w każdej chwili powinna coś robić, gdzieś iść albo przynajmniej ruszać nogą pod stołem.
Nawet teraz wierciła się, jakby miała owsiki. No dobrze, akurat tym razem nie była to kwestia jej niespożytej energii, tylko dłoni Finch, która przesuwała się po jej nagiej piersi i skutecznie sprawiała, że Darling czuła przyjemny ucisk w podbrzuszu. Co to w ogóle za pomówienia, że liczyło się dla niej co, a nie z kim? Przecież najważniejsze było właśnie to, że wszystko, co mogłaby robić, chciała robić z April! A jeśli już miały przechodzić do rzeczy, to zdecydowanie wolała pieprzyć po porządnej kolacji niż po smutnej zupce chińskiej z kubka. Musiała mieć siłę! Chociaż taki buldak o smaku czterech serów nie był jeszcze najgorszą opcją. Teddy przeżyła na nich wszystkie wyjazdy podczas akcji gaszenia pożarów w czasie wielkiej suszy trzy lata temu. Jeśli coś miało ją utrzymać przy życiu przez kilkanaście godzin pracy w terenie, to właśnie makaron instant i absurdalna ilość energetyków.
Zwykle nie trzeba mnie jakoś specjalnie namawiać do zrzucania ubrań — stwierdziła, zresztą całkiem zgodnie z prawdą. — To nie jest jakieś wielkie osiągnięcie — dodała, wzruszając lekko ramionami. Samo rozebranie się nigdy nie stanowiło dla niej większego wyzwania. Co innego miejsce, okoliczności i to, kto znajdował się w pobliżu. To, że zrobiła to tutaj, było przecież zupełnie inną sprawą. Nie stała na środku stadionu i nie świeciła cyckami przed oczami przypadkowego wąsacza ani przed setkami innych kibiców. Dalej była zakryta szeroką koszulką Toronto Tempo, która skutecznie ukrywała więcej, niż mogłoby się wydawać. Gdyby przyszła na mecz bez stanika, prawdopodobnie nikt nawet nie zwróciłby na to uwagi.
Pozwalam ci się dotykać, bo widzę, że trochę jesteś znudzona widowiskiem. No i jestem twoja. To jest akurat naturalne jak oddychanie. Ale to nie oznacza, że jak dałam ci palec, to pozwolę wziąć ci całą rękę — wyjaśniła i przeniosła wzrok z parkietu na Finch, która śmiało zacisnęła palce na jej piersi. — Nie widzisz, że cię prowokuję? A ty połknęłaś haczyk — łobuzerskim uśmiech znów wymalował się na twarzy strażaczki. Sama zdjęła stanik, żeby zobaczyć reakcję ukochanej. Nikt jej do tego nie zmuszał ani nawet nie zachęcał. Było to zamierzone zagranie. Może gdyby gospodynię grały w taki sposób, nie musiałyby w myślach godzić się z porażką.
I kto mówił tutaj o jakimś dochodzeniu? Od kiedy zaczęłaś bawić się w śledczą? Mam od teraz zwracać się do ciebie detektyw Finch? — posłała jej rozbawione spojrzenie, a czując, że narzeczona przesuwa swoją dłoń na brzuch, złapała ją za nadgarstek i wyciągnęła jej rękę spod swojej koszulki. Do końca meczu zostało zaledwie kilka minut, fajnie byłoby przynajmniej zobaczyć samą końcówkę meczu. Nawet, jeśli Toronto Tempo poniosło sromotną porażkę. No dobra, trochę przesadziła, bo w rzeczywistości ten mecz zakończył się wynikiem 79-62 na korzyść gości.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Energia, którą miała w sobie Teddy, powinna kiedyś zostać porządnie spożytkowana. Czemu jej do czegoś nie podepną i nie zaczną tym zasilać miasta? April wielokrotnie słyszała od rodziców, że ma za dużo energii i za często się odzywa. W porównaniu z Teddy była jednak dosyć spokojna. Mieściła się we własnej skórze i potrafiła zająć własną głową. Bardzo dużo się w jej wnętrzu działo, więc to akurat nie było trudne. Wszystko to, co u Darling szło w ruch, u Finch skupiało się myślach. Jak to u typowej dziewczynki z ADHD bywało, nie pozwalano jej wyżywać swojej ekspresji i nadpobudliwości na zewnątrz, więc tłumiła ją w środku i przez to teraz nie potrafi myśleć inaczej. Strażaczka miała tyle szczęścia, że jej rodzice jej tego nie wytykali, a nawet wspierali w radzeniu sobie z tym, więc teraz miała dużo lepiej poukładane pod kopułą. Oby ich dzieci uczyły się od Teddy, a nie April! Zresztą może wcale nie trafią im się żadne takie pokręcone? Szansa, że będą miały biologiczne pociechy była bardzo niska, więc nie przekażą im tego w genach. Może będą miały farta i wylosują im się takie totalnie zdrowe? Byłoby super. Dla tych dzieci oczywiście. Ale z takimi pokopanymi też sobie poradzą!
— Aha czyli rozbierasz się tak na prawo i lewo? — dopytała, żeby się upewnić. Ciekawych rzeczy się w trakcie tego meczu dowiaduje, no nie ma to tamto! To, że nigdy się nie buntowała, gdy to April próbowała ją rozbierać, było oczywiste. Ale żeby tak ogólnie być pozbawioną barier? A po co to ciało tak pozywać na prawo i lewo, co? To znaczy, wiadomo, Finch też pokazywała je bardzo śmiało, ale wcale się tak chętnie wszędzie nie rozbierała. Po prostu częściej niż narzeczona zakładała na siebie kuse rzeczy, ale potem grzecznie leżały na jej ciele. Ale ona w ogóle okazywała się zawsze tą grzeczną i niewinną, a to Teddy rozbierała się po kątach, flirtowała z innymi przez telefon i bogowie raczą wiedzieć, co jeszcze. Dobrze, że April ją kocha i wszystko jej wybaczy.
— Sugerujesz, że to ja się dałam złamać tobie? — Nie mogła uwierzyć w to wszystko, co słyszała. Teddy miała się za taką cwaną? No i chyba faktycznie była. A April łykała każdą kluskę ino ros. Strażaczka owijała ją sobie wokół palca kiedy chciała i jak chciała, a Finch nawet nie była w stanie tego zauważyć, póki jej tego nie pokazała czarno na białym. A nawet w tym momencie miała trochę wątpliwości. Może strażaczka ją wkręcała i po prostu to była taka cwaniacka gra, żeby zwyciężyć? Ale to oznaczałoby nadal, że robi April jak chce, więc właściwie wszystko jedno. Teraz to już naprawdę łeb zacznie jej parować. Może gdyby nie była taka spizgana, to doszłaby do jakichś mądrzejszych wniosków a tak? Trybiki w jej głowie aż iskrzyły od tempa, z jakim się obracały, a nie dawało to jednocześnie absolutnie żadnej mądrej myśli. I tak w tym jej łbie było przez pół życia, cholera jasna, to chyba nie jest wina marihuany. To jest jakaś ciemnota po prostu.
Zmarszczyła niezadowolona nos, gdy narzeczona nie dość, że kompletnie nie przejęła się jej pieszczotami, to jeszcze wykręciła się z próby flirtu, a po wszystkim wyjęła rękę spod jej koszulki. Poczuła się jakby ktoś wylał jej na łeb kubeł zimnej wody. Uniosła wysoko brwi i przyglądała się przez moment zawodniczkom kompletnie skołowana. Żeby tak przegrywać we własnej grze z własnymi zasadami, to naprawdę trzeba być niewiele wartym.
— Dobrze, nie to nie — stwierdziła w końcu i wcisnęła się nieco w krzesełko, chcąc się sprawnie uziemić i pozbyć tego paskudnego odczucia wstydu, które ją zaatakowało przez świadomość, że faktycznie poniosła klęskę.
— Lepiej mi wytłumacz, co się stanie z nami w tabeli, jak przegramy — burknęła, nie brzmiąc na specjalnie zainteresowaną odpowiedzią. W rzeczywistości tonęła w smutku i chyba była trochę obrażona na cały świat.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rodzice Teddy po prostu pozwalali jej być sobą. Zresztą, kto wtedy przejmował się tym, że dziecko może mieć ADHD? Mało kto w ogóle o tym mówił, a jeszcze mniej osób szukało diagnozy u dzieci, które po prostu rozpierała energia. Nawet Tessa, choć była lekarką, nie doszukiwała się w zachowaniu córki problemu. Wystarczyło wypuścić Teddy na podwórko. Niech pokopie piłkę, powspina się na drzewa, pohuśta na gałęziach albo wróci do domu dopiero wtedy, gdy zacznie robić się ciemno. Po kilku godzinach biegania nadmiar energii znikał jak ręką odjął, a następnego dnia i tak wszystko zaczynało się od nowa. Jeśli kiedyś z April rzeczywiście adoptują jakieś małe tornado, chyba postawią na podobną strategię. Oczywiście z większą świadomością i rozsądkiem niż kiedyś wychowywano dzieci, ale jedna rzecz raczej się nie zmieni - lepiej, żeby dzieciak biegał po boisku, jeździł na rowerze albo wracał ubłocony z lasu, niż całymi dniami ślęczał przed komputerem.
Ty poważna jesteś? — popatrzyła na ukochaną z niedowierzaniem. — Na lewo i prawo? Naprawdę masz o mnie takie zdanie? Wow — parsknęła pod nosem, trochę urażona takim pytaniem. No dobrze, może nie należała do szczególnie wstydliwych osób, ale to jeszcze nie znaczyło, że zrzucała z siebie ubrania przy każdej nadarzającej się okazji. Najczęściej rozbierała się w remizie, kiedy trzeba było przebrać się w mundur albo wrócić do cywila. Oglądali ją wtedy głównie faceci, którzy po tylu wspólnych zmianach dawno przestali zwracać na to uwagę. No i Riley. Ale ona to pewnie podglądała ukradkiem. Poza tym Teddy naprawdę nie chodziła po mieście, pozbywając się co kilka kroków kolejnych elementów garderoby. Miała swoje granice. Jakieś, ale jednak istniały!
No pewnie, że dałaś mi się złamać. Ale to nic, wiesz? Nie ma nic złego w tym, że przy mnie tak szybko miękniesz i zawsze jesteś na mnie taka napalona — uśmiechnęła się z wyraźną satysfakcją. Naprawdę niewiele rzeczy dawało jej tyle frajdy, co wygranie z Finch w jej własnej grze. A takie okazje trafiały się wyjątkowo rzadko. Zazwyczaj to Teddy pierwsza kapitulowała, rozbrajana jednym dotykiem. Tym trzymała się zaskakująco długo! Co prawda obecność kilku setek kibiców zdecydowanie działała na jej korzyść, ale zwycięstwo pozostawało zwycięstwem. Wystarczyło wyobrazić sobie tę samą sytuację w ich mieszkaniu. Tam pewnie rozłożyłaby nogi po pierwszych kilku minutach, zanim jeszcze zdążyłaby pomyśleć o jakimkolwiek stawianiu oporu.
Reakcja April była... cóż, zdecydowanie nie taka, jakiej się spodziewała. Teddy była przekonana, że narzeczona będzie ciągnąć tę przepychankę jeszcze przez kilka minut. Tymczasem Finch odpuściła z zaskakującą łatwością. A jak się ładnie po babsku obraziła - dobra, nie to nie. Powinna jeszcze tupnąć nogą.
I teraz będziesz taka nadąsana? Aż do momentu, kiedy nie powiem, że możesz mnie wziąć, jak tylko stąd wyjdziemy? — przyjrzała jej się uważnie, próbując powstrzymać rozbawienie. Zerknęła jeszcze na tablicę wyników. Ostatnie trzydzieści sekund meczu. Nic już nie zmieni jego przebiegu. Toronto nie miało szans odrobić straty, a publiczność zaczynała godzić się z porażką.
Właściwie nic się nie stanie. Sezon dalej trwa, w tabeli niewiele się zmieni i... słuchasz mnie w ogóle? — znów przeniosła wzrok na naburmuszoną Finch, która wtopiła się w swoje krzesło, krzyżując ręce na piersiach. Och, czyli Teddy jednak się nie pomyliła. Duma April faktycznie ucierpiała, a ona była śmiertelnie obrażona.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Westchnęła krótko niezadowolona z wytknięcia jej lekkiej przesady. No dobrze, może ją poniosło no i co? Tak czasami miała, że ją ponosiło i Teddy powinna być do tego przyzwyczajona. Funkcjonowała z tym odklejeniem od piętnastu lat i miała zamiar ta to odklejenie wyjść, więc mogła winić tylko siebie. Kopała sobie wyjątkowo głęboki grób. Albo basen i usuwała z niego drabinkę.
— No dobra, może nie od razu na prawo i nie na lewo — poprawiła się grzecznie, choć nieco niezadowolona, że narzeczona wytrąciła jej z ręki argument. Wolała jednak mieć do dyspozycji lepszy arsenał, ale trzeba było pogodzić się z taką sytuacją, jaką oferował jej świat. Na szczęście nawet jej do głowy nie przyszło myślenie o tym, że Riley regularnie miała okazję obserwować, jak Teddy się rozbiera. Już wystarczyło jej tej bezsensownej zazdrości. Wolała to odłożyć na bardzo daleki plan i liczyć, że w końcu całkowicie wyparuje z jej organizmu, a postać drugiej strażaczki zleje jej się z tłem i nie będzie ani trochę martwić. Na pewno znajdzie sobie miliard innych powodów do złości i zazdrości, ale tak już funkcjonował ten jej kretyński umysł.
— No tak, ja mięknę i się tego nie wstydzę — odparła, wytykając strażaczce, że ona ewidentnie nie miała podobnie. Chociaż w sumie miała. Ale najwyraźniej mniej, skoro tym razem nie dawała się wziąć pod włos i była kompletnie niewzruszona na pieszczoty April. Mało tego – była w stanie myśleć na tyle trzeźwo, by obrócić całą sytuację przeciwko Finch. April nie była taka mądra i przy takich akcjach kompletnie traciła dla narzeczonej głowę, przez co można jej było wmówić wszystko i w każdy sposób, co zresztą strażaczka teraz robiła. Najwyraźniej działała na Finch dużo mocniej niż funkcjonowało to w drugą stronę i pora się z tym pogodzić! Nieważne, co biedna April będzie wyczyniać, nigdy nie zwróci ukochanej w głowie tak bardzo, jakby tego chciała. Teddy była wytrzymała, absolutnie nieugięta i zdolna do dowolnych działań wobec Finch i w jej obecności. Ot co.
— Niczego nie muszę brać — odparła nadal totalnie nadąsana. Łaski bez, jak to się mówi! Skoro Darling wolała zgrywać dziewicę orleańską, to nie ma problemu. Mogła z nią wejść w tę grę i też być wyjątkowo grzeczną. Leżało to wprawdzie poza strefą komfortu April i było do niej kompletnie niepodobne, ale dla ukochanej potrafiła się poświęcić, byle tylko była szczęśliwa. Była świecie przekonana, że daje jej szczęście tym całym macaniem, ale najwyraźniej się pomyliła, bo głupia jakaś jest czy coś.
— Mhm — potwierdziła, ale kompletnie jej nie słuchała. Mecz się wreszcie skończył i nie doszło nawet do żadnej spektakularnej akcji na sam koniec, w której piłka mogłaby lecieć w zwolnionym tempie czy coś. Zawodniczki z Toronto tak po prostu przegrały i stadion był z tego powodu wyraźnie niepocieszony. Nie można jednak zawsze wygrywać, prawda? Szkoda, że April przegrała tym samym sto dolarów, ale trudno, cóż to dla niej, takiej snobki! Część kibiców zaczęła podnosić się z miejsc, chcąc jak najszybciej dotrzeć do swoich aut na parkingu. April też podniosła się powoli z miejsca, nadal krzyżując ręce na piersi i spojrzała wyczekująco na Teddy, licząc, że skieruje je do najbliższego i najbardziej sensownego wyjścia, bo przecież była w ich kwestii totalną ekspertką. A poza tym musiała być ostentacyjnie obrażona.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była wierna jak suka, czego April jeszcze od niej oczekiwała? A właściwie, to co ona sobie w ogóle myślała? Chyba nie podejrzewała Teddy o coś takiego? A może właśnie podejrzewała? Kiedy umysł Finch zaczynał płatać jej figle, Darling miała wrażenie, że stawała przed kompletnie nierozwiązywalną zagadką. Wiedziała, jak reaguje, co ją bawi, co ją denerwuje i kiedy najlepiej dać jej święty spokój. Niby znała ją na wylot, ale i tak nie mogła jej do końca rozgryźć.
Nie od razu? Ale po chwili już tak? — zapytała ostrożnie, choć doskonale wiedziała, że właśnie sama wchodzi na bardzo cienki lód. I jeszcze zamiast po nim spokojnie przejść, zaczynała po nim skakać! Była przecież strażaczką, powinna mieć trochę więcej instynktu samozachowawczego. Całe życie uczyła się oceniać ryzyko i nie robić głupich rzeczy, które mogły skończyć się źle. Szkoda tylko, że ta umiejętność najwyraźniej znikała, kiedy chodziło o April. Durna była ta Teddy jak but.
Wytykanie czegoś takiego to jakiś totalny absurd! Darling zamrugała, otworzyła buzię, zamknęła ją, znów otworzyła, po czym zastygła z miną skretyniałego karpia na twarzy. Zaraz, co ona jej tutaj insynuowała? Zaczęła powątpiewać, czy to ona była taka głupia, czy może jednak Finch. Najpewniej obie.
Bo ja nie mięknę, a jak mięknę, to się wstydzę do tego przyznać, tak? — zapytała, bo naprawdę zaczynała się w tym wszystkim gubić. Miała wrażenie, że April prowadzi z nią jakąś skomplikowaną grę, do której nie dostała instrukcji obsługi. W sumie to dostała, ale była strasznie długa i Teddy nic z niej nie zrozumiała. Narzeczona mogłaby równie dobrze zacząć mówić do niej w języku smilish. Najlepiej dużymi literami. Może wtedy Teddy miałaby jakąkolwiek szansę zrozumieć, o co właściwie chodziło.
Aha, czyli miękniesz, ale nie chcesz mnie wziąć? — uniosła brwi, próbując jakoś to sobie wszystko poukładać. — Coś mi się tutaj nie styka. Albo tobie coś się nie styka w głowie. Strasznie jesteś niezdecydowana, wiesz? Okropnie. Sama sobie zaprzeczasz i jeszcze fukasz na mnie jak Liara — podsumowała, jakby właśnie przypadkowo odkryła, że pleśń z rodzaju Penicillium zniszczyła hodowane przez nią bakterie. Tak naprawdę to był Alexander Fleming, ale kto by się czepiał takich szczegółów. W każdym razie, nie powinna być zdziwiona, a była.
Mecz dobiegł końca. Zawodniczki jeszcze przez chwilę oklaskiwały kibiców, dziękując im za przybycie, po czym zniknęły w długim korytarzu prowadzącym do szatni. Darling odczekała, aż sektor trochę się przerzedzi i dopiero wtedy podniosła się z miejsca. Nie rozumiała ludzi, którzy jako pierwsi rzucali się do wyjścia. Przecież to wtedy najczęściej działy się największe tragedie! Zgarnęła swój stanik i wsunęła go do kieszeni spodni. Jedno z ramiączek wystawało na zewnątrz i zwisało smętnie, opierając się o materiał jeansów.
Szkoda trochę tej kolacji — mruknęła i ruszyła przodem w stronę drzwi po lewej stronie. Nie dość, że April przegrała swój zakład, stawiając na wygraną Toronto Tempo, to jeszcze Teddy była lżejsza o kolejną stówę, którą oddała w ramach zadośćuczynienia wąsaczowi. Jak na jedno wyjście na mecz, rachunek robił się strasznie wysoki. Stanowczo za drogo jak na oglądanie przegranej drużyny.
Wspięły się po schodach i skręciły w prawo, trafiając do zupełnie pustego korytarza. Nikt nie znał wyjść ewakuacyjnych tak dobrze jak strażaczka! Teraz wystarczyło zejść na dół i przemknąć bocznym drzwiami. Przynajmniej unikną dzikiego tłumu, który kotłował się przy głównym wyjściu.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ściągnęła brwi, świdrując ją uważnym spojrzeniem. Sama już nie była pewna, czy Teddy sobie dalej żartuje czy z jakiegoś powodu postanowiła ją jednak zirytować. Tylko po co miałaby to robić w taki miły wieczór? A może to jednak April przypadkiem zirytowała narzeczoną i teraz zbierała tego owoce? Miała problemy z kontaktami międzyludzkimi nawet na trzeźwo, a co dopiero taka spizgana. Wydawało jej się, że robi wszystko super, a potem masz babo placek. A placek to by akurat zjadła.
— Zakładam, że nie, ale nie wiem, kiedy i gdzie się ostatnio rozbierałaś — odpowiedziała ostrożnie, nie chcąc brzmieć na jakąś totalną pizdę. To przecież nie tak, że jej nie ufała. Mogła bez mrugnięcia okiem oddać w ręce Teddy własne życie i gdyby tylko narzeczona powiedziała, że ma coś zrobić, nieważne jak absurdalnego, zrobiłaby to od razu, zakładając, że Teddy wie, co robi. Wciąż jednak pozostawała April. Jej umysł bardzo lubił płatać jej figle i podkopywać nawet te najlepsze i najtrwalsze relacje. Odkąd się zeszły w jej myślach pojawiła się masa nowych niepewności, z którymi tym dziwniej było walczyć, że nigdy nie miała partnerki, której ufałaby tak bezgranicznie, a jednocześnie potencjalna utrata jej nie byłaby dla Finch najgorszym, co mogłoby ją spotkać.
Wzruszyła ramionami na pytanie o miękkość. Nie była w stanie przecież odczytywać umysłu Teddy za nią. Sama najlepiej wiedziała, czemu tak otwarcie nie przyznawała się do choć minimalnego zmiękczania, nie mówiąc już o całkowitym rozpływaniu się. Tajemniczy plan Darling przyniósł oczekiwany skutek, robiąc wodę z mózgu rozwodnionej Finch.
— Nie będę przecież brać, jeśli sama nie masz ochoty dawać. I wcale nie fukam — fuknęła. Dobrze, że nie jeżyło jej się futerko na grzbiecie ani nie puszył ogon. Chociaż z tym futerkiem to nie wiadomo do końca. Nie widziała własnego karku i nie mogła zagwarantować, że w tych całych nerwach nie stanęły na nim właśnie włoski. Nie takie rzeczy działy się z jej organizmem w pełnych emocjach, a teraz odczuwała ich całkiem sporo. Rozumiała może tak z jedną trzecią.
Dumni po zwycięstwie i wierni po porażce, czy jakoś tak! Finch na pewno nie miała zamiaru porzucać kibicowania Toronto Tempo tylko przez to, że przerżnęły dzisiejszy mecz. Było jej przykro, że nie wygrała pieniędzy, ale to przecież nie pierwszy i nie ostatni raz, jak traci kasę w jakiś debilny sposób. Nie była z tych, który nagle zaczną psioczyć na drużynę, bo im nie poszło. Ale czy kiedykolwiek obejrzy jeszcze mecz? Trudno powiedzieć. To jednak nie wina tej drużyny, a raczej samego sportu. Ruszyła w końcu za narzeczoną, ufając trasie, którą obrała. Jej wzrok mimowolnie podążył w stronę wystającego ze spodni ramiączka, a w głowie od razu pojawił się obraz przypominający jej bardzo dotkliwe, że Teddy nie miała na sobie stanika. No i co ona ma teraz zrobić? Być obrażoną czy jednak poddać się tej drugiej części emocji? Ach, dlaczego dorosłe życie wymaga podejmowania tylu decyzji? To absolutnie okropne.
Szła dwa kroki za narzeczoną, próbując nadążyć chociaż za własnymi myślami. Po drodze udało jej się nawet zgubić wątek i wymyślić sobie jakiś nowy. W końcu wypuściła powietrze przez nos i wyciągnęła rękę w stronę strażaczki. Złapała ją za dłoń, zatrzymując się w miejscu, a kiedy na nią spojrzała, przyciągnęła ją do siebie bliżej. Mogła odłożyć dąsanie się na trochę później. Zarzuciła jej ręce na szyję i od razu wpiła się w jej usta z taką zachłannością, jakby od ich ostatniego pocałunku minęły długie miesiące. Nie miała zamiaru się opamiętywać. Przylgnęła do ciała ukochanej i jęknęła cicho wprost w jej wargi, rozkoszując się smakiem jej ust wymieszanym z buzującym jej w krwi THC.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Głupie to były założenia. April powinna doskonale pamiętać, kiedy Teddy ostatnio się rozbierała. Przecież wczoraj przed pracą stała już gotowa do wyjścia, ale wystarczyło, że narzeczona zaczęła łapać ją za tyłek, a chwilę później wszystkie elementy garderoby wylądowały na podłodze. Nic dziwnego, że strażaczka zareagowała na takie przypuszczenia cichym prychnięciem. No bo jak April w ogóle mogła podejrzewać ją o... cokolwiek? Teddy naprawdę nie miała pojęcia, co Finch próbowała jej zarzucić. Nawet jeśli nie zrobiła tego celowo, zabrzmiało to tak, jakby podważała jej lojalność. To akurat zakłuło ją gdzieś pod żebrami, ale nie dała niczego po sobie poznać.
Miękła przy niej i wcale się tego nie wstydziła. Właściwie nie musiała niczego udowadniać, bo zwykle wszystko było widać jak na dłoni. To, że Finch zdążyła sobie dopowiedzieć we własnej głowie nie wiadomo co, było już wyłącznie jej problemem. Może to zasługa trawki? Chociaż po ponad dwóch godzinach spędzonych na stadionie działanie THC powinno już dawno zacząć słabnąć. A jeśli nie słabło, to najwyraźniej podsuwało April wyjątkowo kretyńskie teorie.
To nie bierz. Nikt cię nie zmusza — odparła krótko. Niewiele brakowało, żeby dodała, że w takim razie da komuś innemu, ale w porę ugryzła się w język. Taka złośliwość zupełnie do niej nie pasowała. Owszem, poczuła się urażona, może nawet bardziej, niż chciała przyznać, ale to nie oznaczało, że nagle zacznie mówić wszystko, co tylko przyjdzie jej do łba. Nie była porywcza i nie zamierzała zamieniać bezsensownej sprzeczki w walkę o to, kto mocniej zrani. Tę działkę pozostawiała narzeczonej.
Szła pustym korytarzem, całkowicie pochłonięta własnymi myślami. Satysfakcja z tego, że udało jej się złamać narzeczoną, zniknęła w mgnieniu oka. Jeszcze chwilę temu cieszyła się, że tym razem to ona wygrała tę ich małą grę, ale teraz zupełnie nie miała poczucia zwycięstwa. Właściwie czuła się tak, jakby przegrała z kretesem. Nie lubiła, kiedy April się dąsała. Nie lubiła tej ciszy i poczucia, że musi zgadywać, co dokładnie dzieje się w głowie Finch. Oczywiście, dla niej samej powód pewnie wcale nie był błahy. Był konkretny i wyolbrzymiony na taką skalę, że od razu zaczynał przybierać jakieś kolosalne rozmiary. Darling chyba musiała bardziej uważać, żeby przypadkiem sama nie przyczyniać się do powstawania pożarów w głowie narzeczonej. Jako strażaczka doskonale wiedziała, że najgorsze były te wybuchające znienacka.
Pociągnięcie za rękę sprawiło, że przystanęła w miejscu i odwróciła się do April, spoglądając na nią z wysoko uniesionymi brwiami. A to nie tak, że miały wracać do domu? Nie zdążyła jednak nawet o to zapytać, bo intensywność pocałunku niemal zwaliła ją z nóg. Od razu go odwzajemniła, poddając się temu samemu impulsowi, który najwyraźniej kierował Finch. Objęła narzeczoną w pasie i zaczęła przesuwać ją tyłem. Zatrzymały się dopiero wtedy, gdy April oparła plecy o chłodną ścianę. Teddy przywarła do niej całym ciałem, wciskając kolano między jej uda.
Powiedziałaś, że nie chcesz — przypomniała i tym razem to ona wpiła się zachłannie w jej usta. Zaraz jednak przeniosła pocałunki na linię żuchwy, a potem na szyję, której skórę zassała trochę za mocno. Pewnie zostanie ślad, ale Finch zawsze dumnie je na sobie nosiła.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Scotiabank Arena”