-
Zobaczysz - rzucił jakoś tajemniczo, na to jej pytanie, co zrobił z tymi poszarpanymi ciuchami, ale nic nie dodał, bo już na szczęście wysiadali. A chwilę później Pilar mówiła mu, że ryż będzie na śniadanie. Nie dość, ze zapraszała go do siebie, to jeszcze na śniadanie. Tego Madox się nie spodziewał, kiedy tu jechał, bardziej tego, że go wywali w środku nocy, żeby nikt go nie widział.
-
Eres imposible -
jesteś niemożliwa, rzucił tylko i chociaż chciał ją znowu do siebie przyciągnąć, to właśnie ze stacji wyszła jakaś roześmiana ekipa, więc Madox sobie darował, ruszyli do środka.
Zakupy przebiegły sprawnie, do momentu płacenia, pewnie Madox by się jeszcze trochę podrażnił ze Stewart, ale kiedy zobaczył przed sobą Ivanka, to mina momentalnie mu zrzedła, bo Ivanek był taki brzydki. A tak naprawdę, to był, ale też Noriega mu zaszedł za skórę. Madox w ogóle średnio się lubił z ruskimi, bo oni byli jacyś tacy zimni, ale też po prostu jebnięci, i to nie tak jak sam Noriega.
Może oni nawet by sobie z Pilar poszli, bo Madox zrobił krok w jej kierunku, złapał ją za rękę.
-
Ivan, my prosto uydom otsyuda, khorosho? - powiedział jeszcze, ale Ivan miał chyba co do tego inne zdanie, niż to, że oni sobie pójdą, bo już zaraz trzymał Madoxa za fraki, a Noriega chociaż nie był konusem, to stracił grunt pod stopami. Madox powinien zareagować od razu, ale wtedy Pilar krzyknęła to
hej, i on oczywiście, że się na nią spojrzał. Ivan nie, a Noriega się spojrzał, a zanim zdołał wrócić do ruska wzrokiem, to ten już nim miotnął z całej siły o jakiś sklepowy regał, aż jakieś puszki zadzwoniły, a jedna półka się zarwała i wszystko z niej pospadało, a Ivanek jeszcze w to wlazł, aż te papierki po cukierkach zaszeleściły pod jego ciężkimi buciorami.
Ivan się zamachnął, a Madox chciał się zasłonić i może nawet mu oddać, tylko, że szybciej zareagowała Pilar, bo ona już szarpała ruska za rękę. A potem on jej się odwinął, i jak Noriega chciał to jakoś rozwiązać bez mordobicia, to teraz mu ta chęć momentalnie minęła, bo się wkurwił. Bardzo.
Zanim Ivanek zdążył się do niego odwrócić, to Madox już się wyrwał napierdalając go z łokcia w... łokieć, tak, że mu aż wygięło rękę, no i musiał puścić. Może Madox i był trochę niższy i mniej postawny od ruska, ale siły to mu jednak nie brakowało. Tylko on się chyba wcale nie chciał wcześniej prać. Ale teraz to już chciał. Teraz to już gotowy był tego Ivanka zatłuc, za to, że podniósł rękę na Pilar. Wyprowadził kilka krótkich ciosów, najpierw w nos, potem w ten świński ryj, a później w śledzionę, tak, że rusek zgiął się w pół, chociaż raz zamachnął się na Noriegę, tak, że ten dostał gdzieś w skroń. Ale jednak Madox był sprytniejszy, a później to już nawet pomógł sobie kolanem, żeby ruska sprowadzić do parteru. I chociaż Ivanek wierzgał łapami dookoła, próbował się wyrwać, to Madox go tak mocno dociskał kolanem do ziemi, że tracił oddech, robił się na twarzy cały czerwony.
-
YA zhe tebe govoril, chto my uydem, ty, yebanaya svin'ya! - wysyczał przez zęby, więcej przekleństw niż normalnych słów. Ivanek próbował coś odpowiedzieć, ale oczywiście, że nie mógł, bo jedyne co wylatywało teraz z jego ust to ślina, kiedy starał się zaciągnąć mocniej powietrze. Oślinił już całą podłogę.
-
Kak ty mog podnyat' na neyo ruku? - warknął Madox i teraz to już dociskał purpurowy policzek ruskiego do tej zajebanej śliną podłogi, mocno, bardzo mocno. Zacisnął palce na krótkich, blond włosach, szarpnął za nie i oderwał od ziemi ten ruski ryj, a potem walnął nim znowu z impetem o posadzkę, na którą spadło już kilka kropel krwi. Ale czy Madox się tym przejął? Wcale.
Dopiero kiedy Pilar stanęła nad nimi z butelką, a kasjerka pisnęła coś, że wezwała policję, to Madox momentalnie puścił ruskiego, który zaciągnął mocno w płuca powietrze, dławił się własną krwią i pluł nią na podłogę. A Noriega, jak Noriega podniósł ręce, jakby Pilar celowała do niego co najmniej z pistoletu, wstał powoli, ale jak już stał nad Ivankiem, to jeszcze dwa razy się zamachnął, żeby sprzedać mu dwa kopniaki w brzuch, aż Ivanek się zwinął, a kasjerka znowu krzyknęła.
Madox zaraz już stał przy niej.
-
On się na nas rzucił - powiedział pewnym siebie tonem, ale dziewczyna nie była tego taka pewna, za to jej kolega pokiwał głową, że rozumie -
macie tutaj kamerę? - zapytał Madox, ale chłopak za kasą pokręcił głową -
zepsuta - no i świetnie. Madox miał pecha, że wpadł akurat na tego Ivanka, ale on zawsze miał też dużo szczęścia w tym swoim pechu, jak dzisiaj, z tymi kamerami.
Od razu podszedł do Pilar, żeby na nią spojrzeć, przesunąć palcami po jej twarzy.
-
Nic ci nie jest Pilar? - obejrzał ją z obu stron, zabrał jej butelkę, ale zanim ona zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, to na stację już wpadł jakiś funkcjonariusz z bronią i kazał im
stać, tylko oni przecież stali. No dobra, Ivanek wciąż leżał i zwijał się na podłodze, ale reszta stała. A Madox to nawet znowu podniósł ręce.
Pilar Stewart