30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zacisnęła wargi w wąską linię, żeby się jednak nie odszczekać w kwestii brania jej. Bardzo starała się pracować nad sobą i nie wpadać w jakieś bezsensowne sprzeczki, żeby nie psuć im czasu w tej relacji. Zmarnowały go przecież wystarczająco dużo, czekając na siebie kilkanaście lat. Nie ma co się teraz sprzeczać o głupoty i nieważne, jak czasem bardzo by chciała. Zdawała sobie sprawę, że dla niej to też nie jest zdrowe i wcale nie zrobi jej się lepiej na duszy, jeśli się na kogoś wydrze albo da upust emocjom poprzez słowną agresję. Ta wersja April musiała odejść w zapomnienie. Albo zostać w kontaktach biznesowych, co też nie było zbyt sprawiedliwie, ale Emma była do tego przyzwyczajona dużo lepiej niż Teddy. Strażaczka unikała konfliktów jak, heh, ognia. Nie chciała jej w nie wciągać przez własne problemy w głowie, jeżeli naprawdę nie wydarzyło się nic, co mogłoby kłótnie eskalować. Wiadomo, że nie były święte i zdarzało im się denerwować na siebie nawzajem, ale wszystko rozbijało się o totalne pierdoły, którym nie warto poświęcać za dużo czasu. Udało im się odnaleźć wspólny rytm w kwestiach, które je wcześniej bolały. Zaczęły traktować swój związek totalnie poważnie, z Teddy nie zdarzało się już zapominać, by dać w ciągu dnia jakiś znak życia, o ile nie jest na żadnej akcji. Jedyne, o co teraz mogłyby się porządnie pokłócić to kwestie rodzinne, ale Finch wychodziła z siebie, byle tylko się w ten temat nie zagłębiać, więc były bezpieczne.
Nie lubiła wyciągać na światło dzienne tego, co czaiło się w jej myślach w takich momentach. To były przede wszystkim powody do wstydu, a rozmawianie o nich nie zawsze zdejmowało jej ciężar z barków. Czasem wystarczyło po prostu pomilczeć. Nawet ona potrafiła dostrzegać w tym jakieś plusy! Od lat uznawała również, że najlepszym sposobem na rozwiązywanie konfliktów jest seks. Ludzie wtedy się zapominali, skupiali się na generowaniu endorfin i sprzeczka odchodziła w cień. Czasami rozpływała się całkowicie w niepamięci, będąc uznaną za wyjątkowo nieistotną. Czasami też była po prostu bezczelnie tłumiona, przez co potem zamieniała się w coś dużo gorszego, ale to przecież nie był jeden z tych przypadków. Mogła się jedynie cieszyć, że narzeczona jej nie odtrąciła, tylko pogłębiła pocałunek i naparła ciałem, przyszpilając Finch do jeden ze ścian. Jedna z jej dłoni zawędrowała na tyłek strażaczki, który mocno ścisnęła. Paznokcie drugiej wbiła w kark ukochanej, gdy zsunęła pocałunki na szyję. Narkotyk nie władał jej głową już tak mocno, ale wciąż sprawiał, że każdy drobny dotyk partnerki odczuwała ze zdwojoną siłą.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przeogromnie doceniała fakt, że narzeczona pracowała nad sobą i nie robiła afer z byle powodu. Gdyby jednak było inaczej, Teddy musiałaby jakoś sobie z tym poradzić. Pewnie nie umiałaby wejść w prawdziwą kłótnię. Wolałaby zniknąć przy pierwszej lepszej okazji, kiedy rozmowa zaczynałaby przypominać coś innego niż zwykłą wymianę zdań. Taka niby odważna, gotowa rzucać się w ogień i wyciągać ludzi i koty! z najokropniejszych sytuacji, a wystarczyło, że ktoś podnosił na nią głos i Darling momentalnie dopadł bezruch toniczny. Najpierw zastygła w miejscu jak jakiś przestraszony opos, a potem zaczynała nerwowo łazić w tę i z powrotem, nie mogąc się zatrzymać. To był jednak zupełnie inny rodzaj przerażenia niż ten, który czuła przy spotkaniu z pająkiem. Wtedy sama darła w mordę i wpadała w panikę. To też nie było zdrowe. Ale czy to do końca w porządku wobec Finch, która za każdym razie musiała się hamować, zamiast po prostu dać upust emocjom? Dobrze, że strażaczka pilnowała, żeby ukochana nie chodziła taka sfrustrowana i nie złościła się na nią za bardzo. Wypieszczona i zadowolona partnerka to klucz do udanego związku!
Nie naciskała, kiedy April nie chciała mówić o tym, co kotłowało się w jej głowie. Znała ją zbyt dobrze i wiedziała, że ciągnięcie jej za język nie przyniesie żadnego efektu. Czasami tylko nieśmiało dawała znać, że widzi, że coś jest nie tak. Najchętniej zdjęłaby z jej ramion wszystkie zmartwienia świata, gdyby tylko mogła. Ale niektórych rzeczy nie dało się załatwić za kogoś. Nie można było wyciągnąć myśli z czyjejś głowy i poukładać ich po swojemu. Zdarzało się jednak, że Finch sama w końcu to z siebie wyrzygiwała i wtedy Darling zawsze była gotowa jej wysłuchać. Na tym polegała przyjaźń, a to właśnie na niej zbudowały swój związek.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dogadywanie się pod względem konfliktów nie było proste. Większość spraw związanych ze wspólnym życiem miały ogarnięte. Potrafiły robić tak, żeby tej drugiej nie szkodzić, ale też nie odbierać niczego sobie. Miały piętnaście lat na docieranie się. Wiedziały, kiedy lepiej zejść tej drugiej z drogi, a kiedy całkowicie zablokować jej sobą przejście i zażądać uwagi, żeby nie zatraciła się w jakichś głupich myślach. Byłyby w stanie wybrać ostatni posiłek dla tej drugiej obudzone w środku nocy, wyrecytować, co zrobi, gdy się zestresuje interakcją społeczną w sklepie albo wybrać najlepszą rozrywkę na wieczór, zanim ta druga w ogóle o niej pomyśli. Związek to jednak coś więcej niż przyjaźń i nie dało się przełożyć tego wszystkiego jeden do jednego. Najdziwniejsze dla April nadal było to, że nie mogła przyjść do Teddy i pożalić się, że znowu odwaliła coś głupiego przed swoją narzeczoną. Rolą Darling nie było już wspieranie jej w tej kwestii. Oczywiście Emma też radziła sobie świetnie i Finch ceniła tę przyjaźń, nie zrezygnowałaby z niej za nic w świecie, ale Burnett... po prostu nie była Teddy. Starała się pamiętać o tym z całych sił i nie dawać jej odczuwać, że to jest jakikolwiek problem, chociaż była świecie przekonana, że czasami odnosiła w tej kwestii porażkę, za co było jej zawsze strasznie wstyd i chciała wynagradzać te braki docenienia w każdy możliwy sposób, przez co robiła się przegięta w drugą stronę i... Generalnie nie było łatwo funkcjonować w bliskiej relacji z April.
Zdecydowanie gdzieś się w tym wieczorze pogubiły. Źle odczytały swoje intencje, nieodpowiednio zinterpretowały żarty albo źle je przedstawiły. Trudno jednoznacznie wskazać, gdzie się cały dialog posypał. Na pewno żadna z nich tego nie chciała i z przyjemnością podmieniłaby ten niewłaściwy moment, żeby wszystko wróciło na dobre tory. Ale chyba było już za późno i trzeba było zmierzyć się z tym całym niezrozumieniem i niepewnościami.
Uśmiechnęła się w odpowiedzi na entuzjastyczną reakcję narzeczonej. Była święcie przekonana, że teraz to już będzie wszystko dobrze i nie ma co się smucić. Przesunęła językiem po dolnej wardze, czując rosnącą ekscytację na myśl o bliskości ciała narzeczonej, ale... to nadal nie było to. Strażaczka wyraźnie się spięła, czego Finch nie przewidziała. Nie zakładała, że jej propozycja spotka się akurat z taką reakcją i teraz to dopiero było jej głupio. Skołowana odsunęła dłoń od jej spodni, przyglądając się ukochanej w milczeniu. Ostatnie, czego dla niej chciała, to jakikolwiek smutek.
— Chodź tu — zakomenderowała, znów zarzucając jej ręce na szyję i przyciągając do siebie bliżej. Tym razem nie starała się nadać tej chwili żadnej dwuznaczności. Po prostu chciała przytulić się do kobiety swojego życia i przytulić tę kobietę do siebie. Akurat w tym miały piętnastoletnią praktykę, nie musiały się niczego uczyć od nowa.
— Kocham cię w sposób wariacki i kompletnie niemierzalny, wiesz? — zapewniła cicho, wciąż nie wypuszczając ją z objęć. Musnęła wargami skórę przy jej uchu w czułym pocałunku, licząc, że tego akurat nie muszą sobie dodatkowo tłumaczyć. Nic jej tak nie uspokajało jak bliskość narzeczonej.
— Jesteś lepsza niż rzut za trzy, podwójne kozłowanie, wyrzut z linii bocznej i przewinienie osobiste — zapewniła, wyrzucając z siebie wszystkie słowa, które zapamiętała na temat koszykówki. Nie była pewna, co znaczy połowa z nich, ale to chyba nie miało aż takiego dużego znaczenia? Chciała jej po prostu przekazać, że jest dla niej najważniejsza i absolutnie najcenniejsza. Teddy jednak nie wydawała się być specjalnie przekonaną. Może jednak Finch dobrała słowa wyjątkowo nieumiejętnie i przez przypadek ją obraziła? Oby nie! Sterczenie w tym korytarzu dłużej nie miało absolutnie żadnego sensu. Musiały po prostu pójść do domu i liczyć, że tam zrobi im się trochę weselej, co nie będzie pewnie proste, biorąc pod uwagę, jak April zestresowała się myślą, że popsuła im randkę, którą sama zorganizowała.
koniec

teddy darling
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „Scotiabank Arena”