ODPOWIEDZ
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zgodziła się posłusznie, by wziąć na klatę ewentualne dramaty związane z pomarszczeniem. Była w stanie jakoś to przełknąć. Podobnie zresztą jak rodzynki. Nie była z tych, którym od tej przekąski robiło się słabo, więc nic dziwnego, że miała zamiar w pełni zaakceptować swoją narzeczoną. Ze starością na pewno też będzie jej bardzo do twarzy. Przecież Darling w każdej sytuacji wyglądała pięknie. Uwielbiała ją obserwować zarówno zmęczoną po dyżurze, jak i rozczochraną z samego rana, no i oczywiście odwaloną jak marzenie, gdy wybierały się na romantyczne randki. Czemu cokolwiek miałoby się zmienić z wiekiem? Pech chciał, że przecież Finch będzie starzeć się dokładnie w tym samym tempie. Nie mogłaby odrzucić pomarszczonej narzeczonej, gdy sama taka będzie, bo to też byłoby totalnie niesprawiedliwe, a na to sobie pozwolić nie mogła.
Cieszyła się, że narzeczona nie zaczęła kręcić nosem na cenę domku. Tego typu spontaniczne wydatki nie były czymś dziwacznym dla April, ale Darling miała przecież kompletnie inne podejście do pieniądza. Ten wieczór tym bardziej zapowiadał się na absolutnie wyjątkowy, skoro strażaczka była gotowa udawać, że nie widzi w tym wszystkim żadnego problemu.
Zajęła się ogarnięciem potrzebnych formalności i zapłatą za domek. W końcu zgarnęła klucze i te wszystkie graty, po czym skierowała się do domku. W środku było... w porządku. Wiadomo, że liczyła na większe luksusy, ale to jej tym razem wystarczy. Przy kolejnej okazji naprawdę muszą się szarpnąć na coś absurdalnie drogiego i opływającego w luksusy, bo coś ostatnio za często godziła się na takie spartańskie warunki! Nie no, wiadomo, że nie było tak źle. Łóżko sprawiało wrażenie wygodnego, nie brakowało ciepłej wody, a balia na tarasie była odgrodzona bambusowym płotkiem, dzięki czemu nikt nie będzie mógł zaglądać i sprawdzać, co takiego wyczyniają. Perfekcyjnie! Finch odłożyła rzeczy na bok i uważniej rozejrzała się po wnętrzu. Na szczęście domek oferował nie tylko ręczniki, ale i jakieś podstawowe środki higieny osobistej. Nie miała pojęcia, czy szampon, żel pod prysznic i pasta do zębów powinny pachnąć tak samo, ale należało się chyba pogodzić z faktem, że tu tak po prostu jest. Co ciekawe, ten zapach w jakiś dziwaczny sposób przypominał jej o szotach z baru, ale wolała się nad tym nie zastanawiać.
Zdjęła z siebie koszulkę i spodenki, zostając w samych majtkach. Miały przecież wymoczyć dupska, więc czemu od razu się do tego nie przygotować? Szkoda, że nie pomyślały o zgarnięciu strojów kąpielowych. No trudno, trzeba będzie siedzieć tam nago! Już chciała brać się za studiowanie instrukcji obsługi balii, kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Podeszła do nich i uchyliła małą szparkę, by spojrzeć przez nią, kto to taki. Kasztaniaki. Wcale nie, to Teddy. Otworzyła więc drzwi szerzej i wpuściła ją do środka. Narzeczona mogła przecież oglądać jej nagi biust bez końca.
— A słyszałaś kiedyś o istnieniu toreb na zakupy? — spojrzała z rozbawieniem na wszystko, co ze sobą przyniosła. Kiedy pieprznęła tym wszystkim na łóżko od razu chciała się zabrać za rozdysponowanie zakupów w odpowiednie miejsca, ale nowe koszulki kompletnie ją rozproszyły.
— Ale zajebiste! Tym to już na pewno mogłaś wygrać konkurs — zawołała rozentuzjazmowana jak czterolatek na widok pogrzebu. Od razu naciągnęła jedną z nich przez głowę, obróciła się w stronę narzeczonej i rozłożyła szeroko ręce, ewidentnie oczekując komentarze na temat tego, jak w tym wyglądała.

🍈🍈
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

April będzie starzeć się trochę wolniej, bo była młodsza. Właśnie takim argumentem zamierzała przekonywać ją Teddy, kiedy narzeczona któregoś dnia stanie przed lustrem i stwierdzi smutno, że wygląda staro. Takie pocieszenie na musi zadziałać! To lepsze niż przypominanie, że Darling to najpewniej tej starości nie dożyje, bo zginie w trakcie jakiegoś okropnego pożaru. Nie mogła przecież tak jej dołować i przygotowywać na najgorsze, chociaż Finch powinna mieć z tyłu głowy świadomość, że coś takiego może się wydarzyć. Nie miało to nic wspólnego z pisaniem czarnych scenariuszy, ale z prawdziwymi realiami. Trzeba liczyć na to, że pewnego dnia Kamili nie odpierdoli i nie postanowi strażaczki ukatrupić.
Za domek rozliczą się później. Nie mogła pozwolić, żeby April opłacała wszystko sama, to nie było w porządku i nie czuła się z tym dobrze. Jeśli się na niego zrzucą, to cena nie będzie aż taka kolosalna. Wciąż będzie duża, ale skoro w najbliższym czasie nigdzie się nie wybierają, to mogły pozwolić sobie na taki wydatek. To znaczy, Teddy wyjątkowo mogła, bo Finch i tak byłoby na to stać. Tylko niech się nie wychyla z czymś bardziej kosztownym, bo Darling w życiu się na to nie zgodzi. To musiałaby być jakaś specjalna okazja, żeby przystała na coś podobnego. Może urodziny. Albo rocznica ślubu. A nie, ślubu to one nawet jeszcze nie miały. To może rocznica związku? Chociaż akurat obie urodziny miały wcześniej niż zdecydowały się być razem. Ale miałaby pozwolić narzeczonej wykosztowywać się tak po prostu? Nie ma opcji.
Nie pomyślałam — odparła. A to ci dopiero nowość! Dziwne by było, gdyby jednak na to wpadła. Zaraz jednak uśmiechnęła się szeroko na widok nagiego biustu ukochanej. Zawsze powinna ją tak witać w drzwiach. Może powinny to ustalić, że kiedy Teddy kończyła dyżur, to April będzie paradować bez koszulki i stanika?
Mina szybko jej zrzedła, bo narzeczona postanowiła od razu przymierzyć koszulkę. Jej radość była jednak na tyle zaraźliwa, że kąciki jej ust momentalnie znów uniosły się w uśmiechu.
Ale przecież i tak wygrałam konkurs — przypomniała jej, bo chyba Finch miała początki sklerozy. Aż włos się na głowie Zygmunt. — Chcesz mi powiedzieć, że to było naciągane i dałaś mi fory? — złapała ją za materiał i przyciągnęła bliżej. — Wyglądasz bosko. Łaciaty to twój kolor. Twoje umaszczenie? Nieważne. Dobrze wiesz, że uwielbiam cię we wszystkim — wkradła się dłońmi pod koszulkę i przejechała paznokciami po skórze na brzuchu. Nie zamierzała jednak od razu zrywać z niej ubrania. Po pierwsze - t-shirt był nowy, więc szkoda. A po drugie, to chciała, żeby April nacieszyła się prezentem.
Odsunęła się od niej i sięgnęła do łóżka po drugą koszulkę, którą odpakowała z folii. Szybko zrzuciła to, co miała na sobie i wcisnęła przez głowę łaciaty materiał. Był miły w dotyku i nawet nie trzeba było od razu ucinać metek, które zwykle ją gryzły i doprowadzały szału.
Nie znalazłam ich wcześniej, bo żyłam pod presją — wyjaśniła, dlaczego od razu nie dokonała tego zakupu. W amoku rywalizacji nawet nie dostrzegła tego stoiska z koszulkami. Dobrze, że Emma i Jett też nie, bo wtedy, to na bank zajęłaby ze swoją doniczką ostatnie, dziesiąte miejsce. — Fajowskie? — odwróciła się przodem do narzeczonej i wypięła dumnie pierś, bardzo zadowolona ze swojego znaleziska.

🍒
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To nie tak, że April starała się wziąć wszystko na siebie. Po prostu została sama przy kasie, więc zapłaciła. Nie miałaby nic przeciwko, by im to postawić, ale domyślała się, że Teddy nie będzie to pasowało. Mogły się dzielić po połowie, to przecież uczciwe rozwiązanie! Może powinna jej zaproponować, żeby założyły wspólne konto na tego typu wydatki? Czy to byłoby niegrzeczne? Nie chciała wychodzić sama z tego typu inicjatywami, bo wiedziała, że jej narzeczona miała bardziej skomplikowanego podejście do pieniądza niż ona. Nie chciała wprawiać jej w niepotrzebny stres, nie chciała znowu przypadkiem sprawić jej przykrości, sugerując, że fakt, że zarabia mniej jest jakimkolwiek problemem, bo naprawdę dla April to nie był żaden problem. Nie do końca jeszcze wyczuwała granicę żartów, na które może sobie w tej kwestii pozwolić oraz ogólnych umów, które będą dla ukochanej uczciwe. To wszystko wina Paula Fincha! Gdyby nie wygłaszał swoich nic niewartych mądrości, to problem w ogóle by nie istniał, bo April do głowy by nawet nie wpadło, żeby doczepić się do strażaczki o takie dureństwo. Nie była pewna, jak to wszyskto będzie wyglądało przy zbieraniu pieniędzy na wesele i dom, ale na pewno dadzą sobie jakoś radę i znajdą kompromisy.
Pewnie świeciłaby cyckami nieco dłużej, gdyby nagle nie wpadła jej w ręce ta niesamowita koszulka. Nie miała przecież żadnych problemów z negliżowaniem się przed ukochaną! Nie miałą się czego wstydzić, a póki strażaczka była zadowolona, to mogła to robić z nieukrywaną przyjemnością. Darling sama sobie strzeliła w stopę decydując się akurat na taki prezent. To było przecież oczywiste, że Finch rzuci się na to jak dzikuska, bo nie ma na świecie niczego lepszego niż Teddy i krowy. A krowa od Teddy? To wygrywało absolutnie wszystko.
— Może dałam ci delikatne fory — przyznała, uśmiechając się niewinnie. Darling musiałaby się bardzo postarać, żeby nie znaleźć się na pierwszym miejscu, a i tak Finch traktowała ją bardziej łagodnie niż pozostałych. Czy doniczka zasługiwała na pierwsze miejsce? Niekoniecznie. Ale czy cokolwiek z tych prezentów na nie zasługiwało? Niespecjalnie! Jett utrudnił wszystkim zadanie, sugerując, że powinni załatwić kwestię prezentów od razu. Teraz przy koszulkach widziała, że wszyscy mogli się dużo bardziej postarać, bo jak widać, nad jeziorem były dostępne rzeczy, które zasługiwały nie tylko na triumf, ale i na wielki aplauz! Powinna wszystkich uczestników zdegradować, ale lepiej już nie mieszać w wynikach, bo Donovan obrazi się do reszty.
— We wszystkim, a najbardziej w niczym? — upewniła się, gdy ukochana wdarła się pod materiał koszulki. Wydawało jej się, że zaraz znowu będzie świecić cyckami wszem i wobec, ale ubranie jednak zostało. No patrzcie ją, jaka grzeczna! April nie miała zamiaru protestować. Choć przez chwilę chciała pocieszyć się prezentem. Zaraz i tak przecież wylądują nago w balii. Wyszczerzyła się zachwycona, gdy narzeczona też przymierzyła nowy nabytek. Ależ do siebie pasowały!
— Oszaleje zaraz, jaka jesteś w tym słodka! — Ujęła jej twarz w dłonie i wycałowała ją we wszystkie możliwe strony i po każdym możliwym fragmencie tej słodkiej buziuńki. Mogłaby ją równie dobrze teraz schrupać, ale to byłby przypał, bo jakby zjadła, to zostałaby przecież signielką. A tego nie chciała. Zgarnęła więc całe żarcie, jakie miały w ramach obiado-kolacji i usiadła przy stoliku, by wreszcie coś zjeść. Wgryzła się w zimnego burgera, który smakował... nadal znośnie. Na dzisiaj zdecydowanie jej wystarczy.

Czarna krowa w kropki bordo. gryzła trawę kręcąc mordą
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oczywiście, że wszystko było winą Paula Fincha. Gdyby nie jego słowa, Teddy nie zdałaby sobie sprawy, jak marnie zarabiała. To znaczy, zawsze o tym wiedziała, ale wcześniej zupełnie jej to nie przeszkadzało. Wystarczała jej świadomość, że pomaga ludziom, co dawało jej mnóstwo satysfakcji. Odkąd ojciec April wygarnął jej to i owo, niespecjalnie potrafiła już cieszyć się tym w ten sam sposób. Nadal lubiła swoją pracę i była w niej dobra, ale niesmak pozostał. No i nie od dziś nie lubiła wisieć u kogoś z długami. Nie chodziło nawet wyłącznie o narzeczoną, ale również o rodziców czy przyjaciół. Jeśli komuś wisiała kasę, robiła wszystko, żeby nie zalegać z nią zbyt długo. Jeśli już miały założyć wspólne konto, to właśnie po to, żeby odkładać na ślub, a nie finansować spontaniczne wypady, na które Darling i tak nie miała ani pieniędzy, ani czasu. April sama wspomniała, że niektóre rzeczy z jej szafy były warte wielokrotność wypłaty strażaczki. Niby żart, ale przecież taka była prawda. Teddy musiała w końcu wziąć się w garść i zacząć oszczędzać, jeśli chciała uzbierać odpowiednią sumę na wesele.
Zmrużyła oczy i pokręciła głową. Tak coś właśnie myślała, że Finch potraktowała ją zbyt łagodnie. Ale i tak uważała, że na tle pozostałych prezentów doniczka wypadła najlepiej. Ani atlas, który leżał na biurku, ani balon unoszący się pod sufitem, nawet się do niej nie umywały! Co prawda narzeczona miała jeszcze jakiś bon do księgarni, za który będzie mogła sobie wybrać to, co tam jej się spodoba, jednak Teddy dalej uważała, że Emma poszła na łatwiznę. Pewnie byłaby innego zdania, gdyby pod jednym z losów kryła się jakaś większa sumka.
Bez niczego w sumie też cię lubię — oznajmiła beztrosko. Jakby lubiła ją bardziej, to koszulka już dawno wylądowałaby na podłodze. A tak serio, przecież nie musiała od razu się do niej dobierać, żeby pokazywać, jak bardzo ją uwielbiała. A uwielbiała ją w każdym wydaniu tak samo mocno.
Zmarszczyła nos pod wpływem tych słodkich buziaków i uśmiechnęła się szeroko, od razu wyciągając telefon z kieszeni, żeby cyknąć im kilka fotek. Faktycznie wyglądały uroczo! W takich koszulkach można było nawet paradować na co dzień, chociaż pewnie i tak skończą jako góra od piżamy.
Usiadła przy stoliku i odpakowała swojego szaszłyka. Specjalnie wzięła warzywnego, żeby April też mogła sobie podskubać. Taką była wspaniałą narzeczoną! Zakręconymi frytkami też się podzieli, wiadomo. Finch była myślą przewodnią strażaczki i jeśli kupowała coś, na co ewentualnie narzeczona też mogła mieć ochotę, wybierała bezmięsne opcje. Odkąd były razem, weszło jej to w nawyk zupełnie samoistnie. Nawet nie musiała się specjalnie starać!
Ciekawe, czy Jett namówił Emmę na konkurs łowienia ryb — odezwała się znad kawałka pieczonej papryki. — Coś tam mi napomknął, że chciałby wziąć udział, bo za dzieciaka jego stary co weekend zabierał go na łódkę — wyjaśniła, pakując sobie warzywo do buzi. Chyba mieli tego samego ojca. No bo który stary nie lubił łowić ryb? Pewnie Paul Finch. Ale on niczego nie lubił. Ani nikogo. To znaczy, lubił grać w golfa i inne podobne rzeczy, które pasowały do jego snobistycznej natury. A w ogóle to najlepiej, żeby było dużo i drogo.

🍟🍡
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Z pewnością postara się, żeby każdy z otrzymanych prezentów jakoś wykorzystać. Najgorzej będzie z tym balonem, co ją tylko utwierdziło w przekonaniu, że zasłużył na ostatnie miejsce. Co niby miała z nim zrobić? Nawet jej taki pojedynczy nie uniesie. Nie była aż tak malutka! Nie uniósłby też kotki, ale nie będzie tego nawet testować, bo takie rzeczy mogła tylko lajkować na TikToku. Prawdziwemu zwierzęciu przecież by tak nie zrobiła. Za niedługo zniknie z niego powietrze i stanie się tylko plastikowym flakiem do wyrzucenia. Tylko czekać, aż jakimś cudem trafi do oceanu i zabije jakiegoś biednego żółwika czy inną fokę. Donovanowi to przydałaby się jakaś nagana za jego uczestnictwo w konkursie. Niech się cieszy, że zajął po prostu ostatnie miejsce, bo mogło być dużo gorzej! Z atlasem i kuponem będzie łatwiej. Dzięki kuponowi po prostu kupi sobie coś taniej, a była jedną z tych, które uważały, że łądnych książek w domu nigdy dość! Na szczęście kupowała głównie te na Kindla, więc nie zawalała loftu pudliszczami, ale raz na jakiś czas mogła sobie chyba zrobić przyjemność papierową książką, prawda? A atlas? Cóż, może okaże się, że kolebie im się jakaś szafka, to mogę podstawić go pod nóżkę. Jakoś to będzie.
Uśmiechnęła się z dumą, gdy narzeczona przyznała, że bez niczego też wyglądała bardzo dobrze. Lubiła słuchać tych wszystkich zapewnień, szczególnie po tym, jak przeżyła chwilowe załamanie nerwowe, że jest wyjątkowo marną dziewczyną. Dobra aparycja nago wprawdzie w żaden sposób nie robiła z niej lepszej partnerki, ale w obecnym stanie potrzebowała jakichkolwiek komplementów, by wrócić do właściwego stanu swojej psychiki. Była łasa na wszelkie myśli ukochanej na swój temat, o ile tylko oscylowały w granicach tych pozytywnych. A przecież większość oscylowała, więc na dobrą sprawę Teddy mogła paplać cokolwiek, a Finch i tak będzie zachwycona. Życie z nią potrafiło być tak samo skomplikowane, jak i wyjątkowo proste. Cóż, przynajmniej Darling nigdy nie będzie się nudzić, a przecież nie przepadała za statecznością i brakiem wrażeń.
— To chyba najmniej romantyczna interakcja, jaką można wymyślić. Ale w sumie na pierwsze spotkanie we dwoje trochę głupio być romantykiem. Wiem, co mówię — Westchnęła ciężko znad swojego burgera. Wielokrotnie udało jej się zrobić z siebie kretynkę, gdy robiła z pierwszej randki z dziewczynami zdecydowanie zbyt wielki deal. Na niektóre to na szczęście działało. Z jakiegoś powodu uważały te starania za urocze i nawet jeżeli nie poszło na tyle dobrze, by kontynuowały tę znajomość, bo były po prostu niekompatybilne, to ostatecznie czas spędzony razem tego dnia oceniały bardzo pozytywnie. Nie była jednak pewna, czy Emma zaliczyłaby się do takich lasek. W przypadku April – może – bo miała do niej niezdrową słabość. Ale przy każdym innym? Byłoby ciężko. Ryby nagle wydawały się dość niegłupie.
— Czy żeby dobrze nawiązać do Sylwestra powinnam się najpierw jakoś strasznie poobijać, zanim wejdziemy do wody? — rzuciła żartobliwie. A może na poważnie? Była w sumie gotowa zrobić sobie jakąś krzywdę! Przy jej talencie nie musiałaby się nawet bardzo starać, by faktycznie coś się wydarzyło.

🏥
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nigdy nie myślała źle o April, a co dopiero, jakby miała powiedzieć na jej temat jakieś negatywne rzeczy. Widziała ją w samych superlatywach i nic nie zapowiadało, żeby to kiedykolwiek mogło ulec zmianie. Znała ją i wiedziała, że jest łasa na komplementy i trzeba mieć tylko nadzieję, że Teddy potrafiła temu sprostać i obsypywała Finch wystarczającą ilością pochwał. Nie do końca rozumiała, skąd ma taką niską samoocenę na swój temat, ale dobrze, że przynajmniej była świadoma swojego doskonałego wylądu. Dziewczyną też była dobrą. Wspomniałam już, że Darling nie miała zbyt wielu wymagań? Wystarczyło, żeby się na nią nie wydzierała i nie tłukła, kiedy strażaczka zrobi coś nie tak i będzie im się żyło całkiem przyjemnie. W gruncie rzeczy komplementowanie narzeczonej przychodziło jej z zadziwiającą łatwością. Nie było w niej nic, co mogłoby jej się nie podobać. Nawet jak czasami się odklejała i popadała w paranoję, że Teddy pewnego dnia ją zostawi. Do tego, to najpierw trzeba mieć konkretny powód. Kiedy jest się szczęśliwym, nie zostawia się nikogo przy pierwszej lepszej okazji.
Serio? Ja tam myślę, że nawet na łódce można być romantykiem. Może złowi jej jakiegoś fajnego okonia, a potem go sfiletuje i przygotuje pyszną kolację — wzruszyła lekko ramionami, bo przecież w takich staraniach też było coś miłego. O ile Burnett lubiła jeść ryby i o ile wcześniej nie zaleje się rzewnymi łzami, że jakieś stworzenie straciło życie. Ale z takim podejście, to na pewno wyperswaduje Donovanowi pomysł z łowieniem. No i kto wie, może byli już w drodze do miasta? Darling będzie musiała potem do niego napisać, żeby podesłał jej jakieś fotki i zdradził, czy się dobrze bawi.
Sama strażaczka wszystkie swoje randki z przeszłości uznawała za urocze. Może po pierwszych nie zawsze chodziło do kolejnych, ale zawsze starała się być romantyczką i wymyślała coś, żeby dziewczyny, z którymi się umawiała, były zachwycone. Jedocześnie starała się ich nie powielać, bo akurat pod tym względem była całkiem kreatywna. I tak zostało jej do tej pory.
Spojrzała na narzeczoną znad frytki, jakby dopiero sobie przypomniała, z jakiego powodu zjawiły się w tym domku. Zaśmiała się krótki i pokręciła głową.
Nie musisz. Nie musimy też odtwarzać przebiegu wydarzeń z Mont-Tremblant. Możemy po prostu odpocząć i zrelaksować się w tej balii — uśmiechnęła się, przysuwając bliżej April torebkę z frytkami. Wcale nie chodziło o to, żeby zostać tutaj na noc tylko po to, żeby się pieprzyć. Jasne, mogły tak zrobić, ale nie chciała, żeby narzeczona uznała, że chodziło wyłącznie o seks. Raczej nie narzekały na jego brak, chociaż grafik Teddy bywał dość napięty. Fajnie będzie po prostu spędzić razem czas i cieszyć się z faktu, że strażaczka nie musiała w sobotę rano zrywać się na weekendową służbę. Takie momenty zdarzały się naprawdę rzadko!
Chyba nie byłabyś aż tak zdeterminowana, żeby sturlać się z jakiejś górki? — spojrzała na nią z rozbawieniem, choć bardziej pasowałoby tutaj określenie pojebana. Oczami wyobraźni już widziała, jak Finch wypożycza jakiegoś SUP-a i zamiast pływać po wodzie, w której trudno nabawić się siniaków, próbuje swoich sił na trawiastym wzgórzu, co na pewno skończyłoby się tragedią.

🛁🫧
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na jej twarzy od razu pojawił się grymas niezadowolenia. Wizji randki z udziałem ryby niespecjalnie jej chyba odpowiadała. To nie tylko kwestia jej wegetarianizmu! No dobra, pewnie tylko> Właśnie z takich powodów przestała jeść mięso. Pomysł wydawał jej się koszmarnie wręcz nietrafiony i trudno było jej po prostu wyobrazić sobie, jak ktokolwiek mógłby uznać inaczej. Ludzie jednak robili i mówili całą masę rzeczy, która jej się w pale nie mieściła, więc może po prostu to był problem jej pały? Nigdy przecież nie uważała się za jakąś ponadprzeciętnie inteligentną.
— No nie wiem, ja bym po takiej randce już w życiu mu nie odpisała. Ale Emma jednak ma osobny mózg niż ja, więc może przypadnie jej to do gustu. — Wzruszyła ramionami. Nie chciała zgadywać. Strzeliłaby, że Burnett też nie widziała w tym niczego uroczego, ale dzisiaj już zdążyła zacząć się nad sobą użalać, jak bardzo czasami ma problemy z odczytaniem cudzych intencji, więc może i tym razem kompletnie przestrzeliła? Nie była pewna, jak się z tym czuła. Zarówno ze swoimi osłabionymi umiejętnościami współżycia z innymi przedstawicielami ludzkiego gatunku, jak i z tym, że jej przyjaciółka miałaby się z nią nagle tak rozminąć pod kątem światopoglądu. To byłaby jakaś nowość w ich relacji, jeszcze nieprzetestowana.
— Relaks też mi się bardzo podoba. Mam wrażenie, że faktycznie ostatnio rzadko robimy razem nic. Trzeba korzystać z takiej możliwości. Założę się, że Youngowie daliby sie pochlastać za wieczór z taką możliwością — zauważyła. Młodzi rodzice mieli na głowie tyle obowiązków, że nie było szans na totalnie obijanie się. Im jeszcze do tego stanu daleko. Czy to będzie jak z leżakowaniem, że człowiek na stare lata dopiero docenia ten pomysł, ale może co najwyżej do niego tęsknić, bo większość dorosłego życia po prostu tak nie wygląda? Całkiem możliwe. Na wszelki wypadek faktycznie trzeba było się nachapać na zapas. Na pewno im to nie zaszkodzi, a kto wie, może będą dziękować za kilka lat swoim wersjom w przeszłości? April bardzo chciała, żeby April zza kilku lat była zadowolona z tej obecnej.
— Nie mówię, że muszę od tego przekoziołkować trzysta metrów brzegiem jeziora, ale jak się walnę głową w szafkę, a ty dzięki temu nagle uznasz, że należy okazywać mi więcej atencji niż zwykle, to jestem gotowa na takie poświęcenie — przyznała szczerze i z dumą. Faktycznie było się czym chwalić, nie ma to tamto. Może wyglądałaby na nieco poważniejszą, gdyby z burgera nie zaczął jej ściekać sos, którym miała teraz pobrudzony podbródek. Totalnie nie zdawała sobie z tego sprawy i zakładała, że wygląda na bardzo poważną zawodniczkę. Problemem mogły być jedynie same szafki. Przy jej wzroście trudno było się trzasnąć głową o wysoko wiszący mebel, bo pod niektórymi po prostu się mieściła. Ale to były raczej wyjątki, a niski wzrok raczej na co dzień ją bardziej irytował niż cieszył. Nie martwiła się tym już aż tak jak kilka lat temu, ale gdyby jutro mogła się urodzin kilka centymetrów wyższa bez żadnych konsekwencji, to pewnie by z tego skorzystała.

🦒
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ona pewnie zanudziłaby się na randce z łowieniem. Lubiła sushi, ale nie była na tyle zdesperowana, żeby sama wyciągać ryby z jeziora. A potem trzeba je było jeszcze wypatroszyć. Teddy nigdy nie była szczególnie wrażliwa i mało co ją brzydziło, ale bez przesady. Dobrze, że sama nie wpadła na coś podobnego i nie zabrała na taką randkę żadnej ze swoich dziewczyn. Ale skoro Jett odważył się na taką atrakcję, nie pozostawało nic innego, jak trzymać kciuki, żeby Emma była nie tyle zadowolona, co przynajmniej nie wyśmiała jego zajawki, bo wtedy na pewno byłoby mu przykro. Donovan z pozoru był twardym chłopem, ale jego męskie ego łatwo było urazić.
Pokiwała z entuzjazmem głową, kiedy narzeczona zgodziła się na taką formę relaksu. Seks nie był w ich relacji najważniejszy. Teddy nigdy nie przywiązywała do niego szczególnej wagi. To znaczy, było spoko, ale nie było to nic, czego wcześniej nie robiły, a żadna z nich nie wychodziła z inicjatywą, żeby poeksperymentować w łóżku. I chyba każdej z nich to odpowiadało. Wiadomo, że na początku związku znacznie częściej się do siebie dobierały przy każdej możliwej okazji, ale z czasem to przeszło. Dość szybko, jak na fakt, że były w związku kilka miesięcy. Może po prostu nie były typem ludzi, którzy nagle proponowali coś nowego albo szukali dodatkowych urozmaiceń. W sumie nawet o tym nie rozmawiały, więc trzeba było wyjść z założenia, że było dobrze tak, jak było.
Robienie nic brzmi fantastycznie — zgodziła się z nią, kończąc swojego szaszłyka. Niby to teraz był najlepszy czas, żeby brać z życia garściami, zanim wpadną w rutynę, ale skoro Finch to odpowiadało, to Darling tym bardziej. Niewiele miała wspólnego z rozrywką i spontanicznością.
Dojadła swojego szaszłyka i podniosła się z miejsca. Ściągnęła łaciatą koszulkę i odłożyła ją na łóżko. Stojąc w samej bieliźnie, zerknęła na narzeczoną, z której ściekał po brodzie sos.
Okazuję ci za mało atencji? A to nowość — podeszła bliżej i starła kciukiem sos z jej brody i oblizała palec. — Tamten upadek wyglądał naprawdę okropnie. Strasznie się wtedy o ciebie martwiłam i musiałam się tobą zająć — przypomniała, bo April nieźle wtedy przekoziołkowała na zaśnieżonym stoku. Dalszy ciąg wydarzeń obie dobrze pamiętały. To był jeden z tych momentów, kiedy trudno było im utrzymać przy sobie ręce. Wtedy nie miały pewności, co będzie z nimi dalej, więc chciały wycisnąć z sylwestrowego wyjazdu jak najwięcej.
Zsunęła z siebie tylko spodenki i podniosła je z podłogi stopą. Trzeba ułatwiać sobie życie tak bardzo, jak było to tylko możliwe!
Sprawdźmy, czy woda jest tak ciepła, jak zapewniali w recepcji — rzuciła i ruszyła w stronę tarasu. Wiadomo nie od dziś, że pracownicy obiektów gadali różne rzeczy, a później zapewnienia miały się nijak do rzeczywistości i zamiast podgrzewanego jacuzzi było jakieś cold plunge. Dobre dla naczyń krwionośnych i regeneracji mięśni. Teddy czasami właziła do takiej beczki z lodem po treningach, ale dzisiaj nie potrzebowała szoku termicznego.

🏂⛰️
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Potrzebowała czasu spędzonego w towarzystwie narzeczonej, jakkolwiek miałby on wyglądać. Czasami miała wrażenie, że nie do końca nadąża za narzeczoną, ale doceniała też efekt końcowy. Zawsze przecież ostatecznie potrafiły się dogadać i znaleźć kompromisy oraz wyjście z sytuacji, przy którym obie będą czuły się swobodnie. Taki mały reset głowy dobrze im zrobi. Relaks na nieświeżym powietrzu latem był bardzo istotny. Zaraz w Kanadzie zrobi się z powrotem zimno i obrzydliwie. Skończy się przesiadywanie na słoneczku i czerpanie z niego endorfin, więc trzeba było brać garściami, póki były takie możliwości. Może wypłuczą z siebie te wszystkie dziwne wątpliwości, któe ostatnio się w nich pojawiały? To na pewno przyniosłoby im wiele korzyści. Są za młode i mają zbyt gładkie cery, by się stresować i doprowadzać to do ruiny – szczególnie, że April naprawdę nie miała przy sobie tego kremu.
— Nie mówię, że okazujesz mi mało, tylko że na pewno dałabyś radę więcej. Nawet bez wypadków — poprawiła ją ostrożnie. Uśmiechnęła się szeroko, gdy narzeczona zdjęła z siebie krowią koszulkę. Taka łaciata wyglądała bardzo atrakcyjnie, ale łat pozbawiona również! April była gotowa na wiele poświęceń, ale jeżeli nie musiała się cała pokiereszować, by zdobyć uwagę ukochanej, to chętnie skorzysta z tej opcji. Upadek w górach wcale nie był przyjemny. Doprowadził do całej masy przyjemnych reperkusji, ale toczenie się w dół i wkręcenie się w siatkę wcale nie było radosnym wspomnieniem. Nawet nie pamiętała, kiedy jeszcze aż tak się pokiereszowała. Raczej obijała się delikatnie. Czasem po prostu potykała się o własne nogi albo uderzała się o framugę, bo nie trafiała w tę dziurę pomiędzy, ale żeby doprowadzić się do aż takiego stanu? Nie, to nie było w jej stylu. Dobrze, że miała wtedy pod ręką Darling, która zajęła się nią naprawdę wzorowo. Co biedna Finch poczęłaby bez – wtedy jeszcze – najlepszej przyjaciółki? Nic mądrego na pewno.
Niechętnie zdjęła z siebie nową koszulkę i ruszyła za narzeczoną. Mogłaby równie dobrze siedzieć w wodzie w ubraniu, ale to chyba byłoby trochę bez sensu. Nie dość, że byłoby to nieco niewygodne, to jeszcze koszulka mogłaby nie zdążyć wyschnąć do jutra, a przecież miała im posłużyć za przebranie, żeby nie musiały się rano wciskać w przepocone rzeczy, zanim nie dotrą do domu. Odrzuciła więc po prostu ten pomysł i poszła za ukochaną w samej bieliźnie. Wspólnymi siłami bez żadnych problemów uruchomiły wannę, która okazała się strzałem w dziesiątkę. To nie był jakiś bubel, który wyglądał dobrze tylko w katalogu. Cała cena tego pokoju faktycznie musiała opierać się na tym sprzęcie. To może trochę zbyt bogolska rozrywka, ale tym razem Finch była zdania, że taki wieczór był warty tych pieniędzy. Mogły zrelaksować ponapinanie mięśnie w gorącej wodzie i po prostu cieszyć się swoją obecnością, póki nie zastał ich kolejny dzień.

🛀
koniec
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „Summer by the Lake”