Mimo iż był w mieszkaniu Cath po raz pierwszy, uważał je za przytulne. W powietrzu unosił się miły zapach połączony z zapachem perfum Catherine - które, swoją drogą BARDZO lubił i uważał za BARDZO ładne. Doskonale pamiętał, jakich używała, gdy byli młodsi, i był to bardzo słodki zapach. Teraz przeważała kwiatowa nuta. A kwiaty przypominały mu o spacerach, gdy zrywał jej polne kwiaty, lub wręczał gdy zaczynali ze sobą chodzić. I aż zaczął żałować, że nie wpadł na pomysł, by przyjechać tu z jakimś ładnym kwiatkiem typu róża, mak lub tulipan.
Może następnym razem. Może... o ile nie zapomni.
- To może dołączę do Was... jeśli nie będziecie miały nic przeciwko. - odparł z lekkim uśmiechem, patrząc nieco dłużej na Cath, jakby to na zielone światło od niej czekał. Oczywiście decyzja nie musiała być podejmowana na już, bo do premiery mieli jeszcze czas, ale David po prostu uważał, że fajnie byłoby coś obejrzeć razem
Jak za dawnych lat. pomyślał, pamiętając doskonale wspólne seanse filmowe z popcornem, colą, żelkami i paluszkami. Brakowało mu tego. Jasne, sam sobie mógł zorganizować taki seans, lecz to nie było to samo, co oglądanie z Cath. Jej reakcje oraz komentarze były po prostu… przeurocze oraz, rzecz jasna, adekwatne do danych scen.
Słysząc pytanie Camili, David stanowczo pokręcił głową.
- Zatęsknisz za szkołą, jak pójdziesz do pracy, zobaczysz. - odparł, chociaż oczywiście mógł się mylić. Może Camila znajdzie pracę, którą będzie lubiła, dzięki czemu nie zatęskni za czasami, gdy trzeba było odrabiać prace domowe, uczyć się od sprawdzianu do sprawdzianu i czytać obowiązkowe lektury. On w sumie tęsknił za wakacjami, wfem podczas którego z kolegami grali przeważnie w piłkę nożną oraz za beztroskimi przerwami między lekcjami, kiedy najważniejszym problemem było to, czy zdążą kupić coś w szkolnym sklepiku przed dzwonkiem. Brakowało mu też tych spontanicznych rozmów na korytarzu, śmiechu bez większego powodu i poczucia, że ma jeszcze czas, że dorosłość nie czai się tuż za rogiem.
- Czyli nauczyciel ze stażem... rozumiem. - odparł, kiwając głową i przyjmując słowa wypowiedziane przez Cath do wiadomości. W dodatku widział ten grymas, gdy wzięła kilka łyków kawy.
- Nie chcesz sobie posłodzić? Znaczy, sorry… nie wtrącam się, bo sama wiesz najlepiej, czy czegoś chcesz dodać, czy nie. - poprawił się, bo skąd miał wiedzieć, czy posłodziła sobie tym razem kawę, czy wręcz przeciwnie. Nie on robił to po pierwsze, a po drugie, Cath wiedziała najlepiej, czy da radę wypić taką kawę, czy jednak coś do niej doda.
Parsknął śmiechem, całkowicie rozumiejąc, że starsza Bennett użyła wielu bardzo
miłych epitetów względem chłopaka, którego Camila pobiła. Gdyby o jego siostrę lub brata chodziło, zapewne zareagowałby praktycznie identycznie.
- Też bym powiedział, tylko nie wypada przy młodej damie. - odparł, a tak naprawdę to nie chciał być wulgarny przy Camili, by nie powtarzała potem tych pięknych słów
Choć młodzież w jej wieku, to znała już wiele bardzo ładnych słów, więc pewnie w ogóle by jej to nie zgorszyło. pomyślał, przypominając sobie, jak całkiem niedawno, przechodząc obok placówki edukacyjnej, dzieciaki mówiły, używając o wiele gorszego słownictwa niż niejeden dorosły. Bardzo go zastanawiało, gdzie te dzieciaki to podłapały - podejrzewał, że przez internet.
- Jakby jednak moja ingenerncja była potrzebna, dajcie znać. - powiedział z lekkim uśmiechem, bo dla niego wyhaczenie danych osobowych dwójki rodziców, którzy wychowali niezbyt grzecznego syna, zasługiwali na karę.
Parsknął śmiechem, choć musiał przyznać, że był… szczęśliwy, kiedy Bennet przywróciła scenę z przeszłości, dlatego po parsknięciu utrzymał się uśmiech na jego twarzy. Faktycznie był jeszcze jeden gagatek, który robił maślane oczy do Cath ale David był dumny, bo to on został
wybrańcem.
- Prawda. Nic tylko serial nagrywać i w sumie... ciekaw jestem, czy Henry sobie kogoś znalazł... - rzucił nagle Harrison, bo już od dawna nie miał kontaktu z kolegą, którego znał ze szkoły.
- Ona po prostu… dużo biega w ciągu dnia, więc potem kontynuuje bieganie także i w nocy. - odparł, oczywiście żartując, o czym świadczyły uniesione do góry kąciki ust. Chciał ją jakoś usprawiedliwić.
Słysząc wymianę zdań między siostrami, David spojrzał na Camę.
- Powiem Ci następnym razem. - odpowiedział, a potem poszedł do łazienki, aby ochłonąć i ochlapać sobie twarz zimną wodą.
Powinienem już iść. stwierdził, widząc godzinę na zegarku, który miał na ręce.
Kiedy już czuł, że było lepiej, opuścił łazienkę i wrócił do pokoju, gdzie siedziała Cath.
Słysząc słowa Bennett, Davidowi zrobiło się jakoś tak cieplej na sercu, bo przecież mogła mu kazać
spierdalać natychmiast wyjść
A tu proszę... Miła niespodzianka. Bardzo był ciekaw, co by zrobiła, gdyby nagle założył buty i zaczął otwierać drzwi wyjściowe, lecz widząc zmęczenie wymalowane na twarzy Cath, nie chciał testować jej cierpliwości.
NIe tym razem.
- Mogę spać na kanapie, żaden problem. - powiedział zgodnie z prawdą, wzruszając ramionami.
- Idź się połóż, ja sobie poradzę... o ile pościel jest też chowana pod kanapę. - dodał, wiedząc, gdzie znajdowała się kanapa, bo widział ją, kiedy szedł do tego pokoju, w którym aktualnie siedzieli. I w sumie po minucie (może dwóch) ruszył do salonu i położył się na kanapie, przyciągając najbliższą poduszkę pod głowę.
sleppy baby