Oh, był absolutnie najgorszy, jeśli chodziło o utrzymywanie kontaktu z kimś poza swoją rodziną. Miał zbyt dużo znajomych i, tak, to brzmi jak problem pierwszego świata i rzeczywiście nim był, ale serio to nie było tak, że miał ich w dupie! Chętnie porozmawiałby prawie z każdym, ale po prostu czasu by mu zabrakło na cokolwiek innego, gdyby się zaczął tak porządnie socjalizować. Losowe spotkanie na mieście czy jakiś post na socjalach, którego nie mógł nie skomentować, co czasami prowadziło do krótkiej rozmowy, rzadko czegoś więcej. Czasami któreś też przewijało się przez jego restaurację albo bar, ale to jeszcze rzadziej kończyło się konwersacją, częściej wypitymi ukradkiem kolejnymi
shotami on the house. Na tą konkretną chwilę pić nie mógł, więc.. Więc zostawał kebab, nie? Kebab zbliżał ludzi. Elsa, z tego co pamiętał była z tych raczej trzeźwych, także to przemawiało jeszcze bardziej za tym, żeby odnowić relację. Przyda mu się więcej takich znajomych, zwłaszcza przez następne kilka miesięcy, które mogły okazać się większym wyzwaniem, niż był na to przygotowany. Z drugiej strony, skoro on próbował zrobić zwrot o 180' w swoim życiu, moze ona też zrobiła..? Wyglądała dobrze, zdrowo, jak trzeźwa osoba..
-
Proszę cię, chyba zapomniałaś do kogo mówisz. - utrzymał powagę tylko dlatego, że akurat udawał odrzucanie wyimaginowanych włosów za ramię, wywracając groteskowo oczami. Ból głowy który rzadko opuszczał go, odkąd wytrzeźwiał, dał o sobie znać, ale Lexie postanowił go zignorować, jak zawsze. Pacnął w wodę raz jeszcze, zanim się wyszczerzył. Był drama queen, to akurat się nie zmieniło, mimo całej masy innych rzeczy, która wywróciła się do góry nogami, okay?
-
Nope. Patrz i płacz. - podniósł swoją lewą dłoń, żeby machnąć przed nią złotą obrączką, tym razem szczerząc się jak idiota z zupełnie innego powodu. -
Żonaty. - dodał, ot, gdyby to nie było jasne, a duma w jego głosie była tak jawna, że kilka miesięcy temu pewnie sam wywróciłby na to oczami. Zakochany do porzygu, nie? Abso-kurwa-lutnie. -
Pracuje dzisiaj, więc właściwie wolałbym wrócić do domu bliżej jej powrotu. - przyznał, lekko wzruszając ramionami, uznając, że to jak najbardziej normalnie brzmiący powód tak czy siak. Nie wiedział jak długo łatka "nowożeńców" będzie obowiązywała, ale na tamtą chwilę na pewno jeszcze nimi byli, więc hey, nikogo nie dziwiło, że chciał z małżonką spędzić jak najwięcej czasu mógł. To, plus fakt, że nie ufał sobie z byciem w samotności, bo jednak kot był marnym rozmówcą przez większość czasu, a starsza siostra na pewno miała lepsze rzeczy do roboty, chociaż nie wątpił, że odebrałaby od niego telefon o każdej porze dnia i nocy.
-
Tylko dlatego, że stawiasz. - udał, że robił jej łaskę, ale tak naprawdę.. W dupie miał to, na którym torze pływał, umówmy się. Szczególnie w ten konkretny wieczór, nie czując się jakoś specjalnie emocjonalnie stabilnie, było mu wszystko jedno, a jedyne czego chciał, to zająć czymś mózg i mięśnie. To, że wpadł na dawną znajomą, to zdecydowanie miły dodatek, a jej szczodrość w stawianiu jedzonka, była jak najbardziej doceniona, nawet jeśli nie na głos. Tak, nadal miał problem z podstawowymi gestami, jak dziękuję, proszę i przepraszam, bo niektóre rzeczy się nie zmieniają, prawda?
Posłusznie zszedł jej z drogi i zajął się tym, co względnie miał zaplanowane. Nie było tego jakoś specjalnie dużo, dopiero starał się na nowo zbudować jakąś podstawę, a to, jak chaotyczne było ostatnimi czasy jego życie, całkowicie przekreślało szansę na posiadanie rutyny.. Nie wiedział, czy to dobrze, czy źle w jego przypadku, ale odkryje to prędzej czy później.
Suszenie włosów rzeczywiście musiało zajmować jej wieki, bo to on na nią czekał; wybrał tą wersję, niż to, że jego ciało odmawiało współpracy i nie miało ochoty na specjalnie długą sesję. To na pewno wina tych włosów, tak.
-
Podziwiam, że chce ci się. - generalnie użerać się z włosami, tak naprawdę. Nie wyobrażał sobie, by to, co miał na czubku głowy sięgało poza krawędź szczęki, a za każdym razem, gdy ogolone boki i tył zaczynały być "łapalne", dostawał absolutnej kurwicy. -
I zawsze byłem ciekawy, czy te kolory lądują na twojej poduszce? - nie wierzył w takie cuda, że nie, umówmy się; zwłaszcza na świeżo, musiała się budzić z nowo pokolorowaną pościelą.. Albo może miała taką do zadań specjalnych, czarną, na której nie było widać i używała tylko wtedy, gdy poprawiała kolor? Hmmm.
Elsa Eriksen